Uzdrowisko Kawcze
(Parafraza znanej i popularnej piosenki Wojciecha Młynarskiego)
Za oknami noc, w lasach śniegu moc przykrywa wszystko.
Chyba Bóg tak chciał i rzucił właśnie nas w to uzdrowisko.
Wobec nas miał plan i wyznaczył nam nowe zadania,
My pokornie zaś przyjęliśmy je do wykonania.
Dziadek też pozwolił Mu swym życiem pokierować,
By móc zawsze i wciąż z radością anonsować:
Dla sympatycznej i kochanej Babci Krysi z rodu kaszubskiego,
Od sympatycznego niewątpliwie Dziadka Krzysia: bucio! bucio!
Jesteśmy na wczasach
W tych kawczańskich lasach,
W promieniach słonecznych
Wygrzewamy się.
Wietrzyk nam przygrywa,
Młodość przypomina,
To nie nasza wina,
Że wciąż kochamy się.
A Babcia Krysia z Dziadkiem Krzysiem
Przebywali w tych ostojach nie od dzisiaj,
Przemierzając wzdłuż i wszerz ostępów przestrzeń,
Czy to zima, wiosna, lato, czy też jesień.
A sąsiadów wścibski i zazdrosny wzrok
Śledził każdy ich gest i krok.
Kawcze, 30.03.2020
Co ma piernik do wiatraka, czyli kijki i zdrowie
W Niedzielę Miłosierdzia Bożego, jak zwykle poszliśmy -
Ja i Babcia Krysia na spacer z kijkami.
Pogoda dopisała, słonko świeciło nad nami,
Wietrzyk lekko dmuchał i włosy rozwiewał,
Ptaszki świergotały i szumiały drzewa.
Nastroje były świetne - miłe i radosne.
Nie ma się co dziwić, przecież mamy wiosnę.
Maszerują dziadkowie, zmęczenia nie czują,
Kilometr za kilometrem dzielnie pokonują.
Zostawili z tyłu Kawcze, minęli Malęcino,
Jeszcze chwila, moment, a zaliczą kolejną wieś, czyli Bobięcino.
Czas więc wracać, bo do domu daleko i w brzuchu zaczyna burczeć,
A zakwasy w łydkach wywołują skurcze.
Wszak marsz w niezłym tempie i bez odpoczynku,
To nie to samo, co siedzenie przed telewizorem, albo przy kominku.
Po powrocie do domu poczuliśmy dopiero trud przebytej drogi
Oraz miejsce, z którego wyrastają nasze nogi.
A kiedy na ekran smartfona i wskazania "endomondo" spojrzeliśmy,
Włos nam się na głowie zjeżył i zaniemówiliśmy.
W niecałe dwie i pół godziny dziesięć kilometrów
Przeszliśmy z niewielkim haczykiem,
Więc myślę, że możemy się pochwalić tak dobrym wynikiem.
Bo to chyba niezły wyczyn w tym konkretnym przypadku,
Gdyż dotyczy dwojga dziadków - siedemdziesięciolatków.
To nic, że nogi bolą. Za to płuca przewietrzone
I odporność na stres i różne choroby wzmocnione.
A poza tym dystans do skrzeczącej rzeczywistości właściwie ustawiony,
A humor i dowcip odpowiednio wyostrzone.
I na koniec: nie wiemy, czy to mądre jest czy głupie,
Ale plagę dzisiejszych czasów - koronawirusa - mamy głęboko w d...e.
Oczywiście zaleceń wydanych na okres pandemii przestrzegamy
I zbędnych kontaktów z innymi ludźmi się wystrzegamy.
Chodzimy z kijkami po lesie, słuchamy śpiewu ptaków,
Unikamy jak ognia ludzi złych, głupich i zwykłych cwaniaków.
Pijemy herbatę z cytryną oraz jemy cebulę i czosnek,
Staramy się myśleć pozytywnie, a w sercu mieć ciągle wiosnę.
Ufamy Chrystusowi i Miłosierdziu Jego,
Przyjmując Go bezwarunkowo do serca swojego.
Staramy się dawać od siebie bezinteresownie ciepło i dobro każdemu,
Kto tego pragnie: krewnemu, przyjacielowi, znajomemu i nieznajomemu.
Dzielenie się z kimś dobrem bowiem, to żadna trudna praca,
A przekazywane innym dobro, zawsze do dobroczyńcy w dwójnasób powraca.
Gdy dwie rzeczy lub sytuacje nijak się do siebie mają,
"Co ma piernik do wiatraka?" ludzie wtedy powiadają.
Wbrew pozorom jednak - ma i jest to powiązanie nie byle jakie:
Mąka na piernik pochodzi z młyna napędzanego wiatrakiem,
Oba słowa z 7 liter i 2 sylab są złożone,
Oba też na literę "k" są zakończone.
A jeszcze do tego takie skojarzenie tu dołożę:
Wiatrak zawsze przecież spierniczyć się może.
Tak więc piernik z wiatrakiem tyle ma wspólnego,
Ile nasze kijki ze stanem ducha i zdrowia naszego.
Jutro znowu, gdy tylko pogoda dopisze (powiem Wam to prosto z mostu)
Pójdziemy z kijkami na spacer do lasu.
Nie, dla bicia kolejnego rekordu, ale dla zdrowia. Po prostu.
Kawcze, 19.04.2020
Niezapominajki
Babcia Krysia z Dziadkiem Krzysiem w lesie dzisiaj byli.
Na poboczu leśnej dróżki kwiatki zobaczyli:
Żółty środeczek, a wokół płateczki drobniutkie,
Takie śliczne, niewinne, całe niebieściutkie.
Toż to niezapominajki! - Babcia zawołała
I zdjęcie tym kwiatkom Dziadkowi zrobić kazała.
Dziadek pstryknął zdjęcie, zgrabny wierszyk sklecił
I zaraz je WhatsAppem wysłali do wnuków i dzieci.
Jako, że niezapominajki moc bajkową i czarodziejską mają,
O potrzebie miłości i pamięci o bliskich zawsze przypominają.
Pamiętajcie więc o swych Babciach i Dziadkach - bardzo Was o to prosimy,
A my też będziemy o Was pamiętać i nigdy o Was nie zapomnimy.
O tych pięknych kwiatkach przeszło sto lat temu wierszyk napisała
Maria Konopnicka - polska poetka i pisarka wspaniała:
"Niezapominajki
To są kwiatki z bajki!
Rosną nad potoczkiem,
Patrzą rybim oczkiem.
Gdy się płynie łódką,
Śmieją się cichutko
I szepcą mi skromnie:
Nie zapomnij o mnie."
Kawcze, 22.05.2020
Cuda Niewidy
Piękna dziś pogoda - mocno grzeje słonko,
Usiadłem więc w fotelu, w ogrodzie, pod jabłonką,
I jak ten baca ze znanego
Dowcipu góralskiego
Który pytany, co robi gdy ma czas? "Siedzę i myślę" - odpowiada,
A gdy nie masz czasu? "To tylko siedzę" mówi (i reakcję ceprów bystrym okiem bada),
Oddałem się rozmyślaniom (jak to zazwyczaj czynią bacowie i mnisi).
Przypomniała mi się bajka "O krasnoludkach i sierotce Marysi".
Maria Konopnicka dawno temu dla dzieci ją napisała
I takim oto wierszem ją zapoczątkowała:
"Czy to bajka, czy nie bajka, myślcie sobie, jak tam chcecie.
A ja przecież Wam powiadam: krasnoludki są na świecie!".
Dawno już wydoroślałem i powiem całkiem szczerze,
Że w krasnoludki oraz inne cuda zupełnie nie wierzę.
Z drugiej jednak strony, gdy rozejrzę się bacznie dokoła,
Widzę same cuda niewidy, których jak dotąd człowiek do końca wyjaśnić nie zdołał.
Choćby cud powstania nowego życia: narodzin dzieci u zwierząt i ludzi,
Wyklucia z jaj piskląt u ptaków, czy też wykiełkowanie roślin z nasion, zawsze podziw budzi.
Bo niby wszystko już wiadomo: co, jak, kiedy i dlaczego,
Ale ciągle brak naukowego wyjaśnienia problemu podstawowego:
Jak to się dzieje, że ze zwykłego ziarenka, lub jajeczka nowe życia powstaje,
I kto lub co ten tajemniczy Impuls Stworzenia nadaje.
Człowiek ciągle bada różne zachodzące w przyrodzie procesy
I gdy już się wydaje, że wyjaśnienie ich zaraz zakończy się sukcesem,
Nowy problem, który trzeba zgłębić pojawia się nagle i niespodziewanie.
Trzeba rozszerzyć zakres badań, zmienić koncepcję, inaczej nakreślić zadanie.
Okazuje się, że Stwórca tego wszystkiego, co nas otacza,
To doskonały inżynier, którego umiejętność daleko ponad ludzką wykracza.
Człowiekowi się wydaje, że wszystkie rozumy pozjadał i że wszystko już umie.
Faktycznie, człowiek wiele już potrafi, lecz wielu rzeczy jeszcze nie rozumie.
Pan Bóg wie co robi, a jego wizja świata i wszechświata jest doskonała
I wszystko co On stworzy też jest doskonałe i bez zarzutu działa.
Choćby taki mózg i cały organizm człowieka - majstersztyk i precyzja Boskiego działania.
Zbudowany przez człowieka robot ze sztuczną inteligencją blado wypada przy próbie porównania.
A jeśli nawet jest coś nie tak, to znaczy, że człowiek w Boskie dzieło ingerował
I po prostu wszystko zchrzanił, dany przez Stwórcę potencjał zniweczył i zwyczajnie zmarnował.
Z tych moich przemyśleń wyłania się (przynajmniej dla mnie) nauka podstawowa i główna:
Człowiek nie jest w stanie zastąpić Stwórcy i nigdy Mu nie dorówna.
Stwórca nasz niedoścignioną potęgą jest i basta,
A człowiek mimo wszystko do pięt mu nawet nie dorasta.
Chwalmy więc Pana Boga, hołd i dziękczynienie ciągle Mu składajmy,
I za te wszystkie cuda niewidy, które stwarza dla nas, pokłon mu oddajmy.
Pozwólcie więc, że na koniec tych moich wynurzeń,
Parafrazując tekst naszej poetki, w ślad za nią powtórzę:
Czy to bajka, czy nie bajka, myślcie sobie, jak tam chcecie.
A ja przecież Wam powiadam: cuda niewidy są na świecie.
Kawcze, 23.06.2020
Szkoda, że Was tu nie ma
Wychodzę sobie na ganek,
W słoneczny, acz rześki poranek
I patrzę na wschodzące,
Życiodajne, olśniewające słońce,
Które - zda się - krzyczy do mnie: "Się ma!"
I tylko żal serce ściska,
Że nie możemy się widzieć z bliska.
Szkoda, że Was tu nie ma!
Idę sobie boso po trawie,
Czuję się jak w Niebie prawie,
Chłodna rosa mi stopy obmywa,
Chęci do życia przybywa.
Stąpam twardo po ziemi nogami obiema.
I tylko żal serce ściska,
Że nie możemy się widzieć z bliska.
Szkoda, że Was tu nie ma!
Pędy winorośli słup stary oplatają,
Nad nimi dwie flagi dumnie powiewają:
Kaszubska - żółta z czarnym gryfem - wysoko powieszona
I obok nasza narodowa - biało - czerwona.
Wkrótce dojrzeją winogrona pod tymi flagami dwiema.
I tylko żal serce ściska,
Że nie możemy się widzieć z bliska.
Szkoda, że Was tu nie ma!
Wśród pędów tych winorośli
Pan pliszka gniazdko wymościł,
Pani pliszkowa jajeczka wysiedziała,
Pisklęta się wylęgły, urosły i ptasia rodzinka gdzieś odleciała.
Nie wierzycie? To czysta prawda, a nie jakaś ściema.
I tylko żal serce ściska,
Że nie możemy się widzieć z bliska.
Szkoda, że Was tu nie ma!
Trochę dalej, dosłownie parę kroków,
Rośnie stara czereśnia. Huśtawkę ma przy boku.
W końcu kwietnia milionem kwiatków zakwita
By w taki sposób wiosnę przywitać.
Bluszcz ją gęsto porasta, który ciemno - zielone liście ma.
I tylko żal serce ściska,
Że nie możemy się widzieć z bliska.
Szkoda, że Was tu nie ma!
Kto w ten milion nie wierzy, niechaj sam policzy.
Babcia mu w tym celu kalkulator pożyczy.
Niech usiądzie na huśtawce,
Lub pobliskiej, z pergolą ławce
I niech liczy, liczy, liczy bez wytchnienia.
I tylko żal serce ściska,
Że nie możemy się widzieć z bliska.
Szkoda, że Was tu nie ma!
W pobliżu pompa stoi - stara i nieczynna.
Kiedyś woda z niej leciała, czysta, smaczna, zimna.
Teraz Babcia do wieszania kwiatków ją wykorzystuje,