WPROWADZENIE
Kiedy królewska korona spocznie na jej idealnie ułożonych kasztanowych lokach, Catherine Elizabeth Middleton zyska tytuł królowej małżonki Williama V[1].
Pierwsza królowa wywodząca się z klasy średniej, pierwsza z dyplomem wyższej uczelni, pierwsza, która w okresie narzeczeńskim mieszkała z przyszłym małżonkiem, pierwsza, która pobrudziła sobie ręce prawdziwą pracą (i to za ledwie kilka funtów), pierwsza, która pokazała się na wybiegu w samej bieliźnie i nakryła się nogami w dyskotece, mając na sobie parę żółtych szortów[2]. Wszystko to czyni z niej ciekawą postać, znacznie bardziej interesującą, niż piszą brukowce, zwłaszcza gdy pominiemy ciągłe i często pretensjonalne porównania z nieodżałowaną Lady Dianą, teściową, której nigdy nie było dane jej poznać.
Już w 2013 r. "Time" umieścił Kate na liście 100 najbardziej wpływowych osób, definiując ją jako "dostojną, pełną szacunku i nieugiętą, skromną i powstrzymującą się od odciągania medialnej uwagi od osoby swojego męża", z "elegancką garderobą, która popchnęła naprzód brytyjski przemysł modowy"[3]. Jej popularność tylko rośnie, zarówno na terenie Zjednoczonego Królestwa, jak i na zewnątrz - i to nie tylko dzięki szmizjerkom, których noszenie opanowała do perfekcji, ale również ze względu na pełny profesjonalizm, z jakim traktuje swoją publiczną rolę. Suknie wieczorowe, tiary i klejnoty są dla Kate strojem roboczym, w środowisku, w którym presja publiczna jest ogromna, w obiektywach bezlitosnych tabloidów, w świecie, w którym prawo do prywatności wisi na wątłej nitce. Nie jest kwestią przypadku, że wiele jej poprzedniczek załamało się pod ciężarem roli powierzonej im przez rodzinę królewską: począwszy od Diany, która przecież urodziła się i dorastała pośród arystokratów, aż po osaczoną przez media Meghan Markle, która zrozumiawszy, jak polukrowana jest rzeczywistość royal family, szybko zorientowała się, że się w niej nie odnajdzie. Kate, z kolei, zdała swój egzamin na piątkę i awansowała do rangi modelowej przedstawicielki brytyjskiej monarchii - a nawet do jej wybawczyni, jak sugerują niektórzy - dziś zatem porusza się pewnym krokiem (w butach od L.K. Bennett) po pałacach i zamkach, zaś popularnością ustępowała jedynie królowej Elżbiecie II.
A jednak taka ogromna perfekcja zawsze budzi podejrzenia. Spędziłam długie lata na śledzeniu wydarzeń związanych z rodziną królewską i na uczestnictwie w zjawisku royal watching - z osobistej pasji i w związku z moją pracą, i niejednokrotnie zadawałam sobie pytanie, w jakim stopniu ta nieskazitelna żona, matka i przyszła królowa nie jest wyłącznie obrazem skonstruowanym na użytek i ku zadowoleniu publiczności. Zastanawiałam się nad tym, kim jest naprawdę Kate, sprzed tytułów i poza tytułami, które przyszło jej przyjąć. W mojej poprzedniej książce o królowej Elżbiecie zanurzyłam się w prywatnym życiu marmurowej władczyni, szukając w niej ludzkich stron, usiłując zetrzeć jej z ust czerwień Balmoral Lipstick[4], aby zrozumieć, kto ukrywa się pod tak ikoniczną maską. Posłużyłam się w tym celu podejściem stosowanym w badaniach etnograficznych, które analizują kontekst oraz przyglądają się splatającym się w nim relacjom, aby spróbować zdefiniować obiekty analizy[5]. I tak samo chciałabym potraktować dzisiaj księżną Cambridge. Może uda się trochę zmierzwić jej włosy, pomyślałam. Odkryć jej prawdziwą naturę, zamienić dwa słowa z tymi, którzy spotykają się z nią w życiu codziennym, i zrozumieć, czy jej uśmiech jest szczery, czy to tylko plastikowy grymas pięknie zrobionej lalki. Spróbowałam wściubić nos w jej historię oraz w historię jej rodziny - własnej i tej, której częścią się stała, aby zaś sprawić, że się nie pogubicie, narysowałam drzewo genealogiczne z głównymi bohaterami i postaciami drugoplanowymi. Jest ono zamieszczone na końcu książki.
Przyglądając się z każdej strony wydarzeniom i nagłówkom gazet, w których pojawiła się jako pierwszoplanowa postać, spróbowałam "odpakować" jej perfekcyjnie stworzony obraz i zobaczyć ją bez medialnych filtrów. W efekcie zdołałam odnaleźć Kate, "dziewczynę z okładki" o złotym dotyku króla Midasa, najlepszą ambasadorkę "monarszego brandu" w epoce po brexicie. Kate jest mierzalnym zasobem gospodarczym, któremu przypisano dokładną wartość (dziesięciocyfrową), to influencerka royal fashion, zdolna solidnie podreperować budżet monarchii pomimo życia pośród luksusów i przywilejów.
Nie kryję pewnego zakłopotania, które towarzyszyło mi podczas mierzenia się z tym wyzwaniem: tworzenie biografii królowej pociąga za sobą konieczność lektury tysięcy stron i dziesiątek grubych tomów źródeł, od biografii po podręczniki do historii; Kate zaś jest w gruncie rzeczy moją rówieśniczką, ma ledwie czterdziestkę na karku i mnóstwo białych stron przed sobą, czekających, aż je zapisze. Zadawałam sobie pytanie, co takiego mogłabym o niej napisać, wobec wszystkiego tego, co możemy na jej temat przeczytać na plotkarskich portalach, które zresztą, razem z innymi kolegami po fachu, nieustannie uzupełniamy. Każdego dnia przyglądamy się, jak wygląda, w jaki sposób gestykuluje, jak układają się jej włosy, i z dużą, naprawdę dużą dozą dezynwoltury snujemy przypuszczenia na temat natury jej relacji z otaczającymi ją osobami - od królowej po zniesławioną szwagierkę Meghan.
Odpowiedziałam sobie, że to wszystko, o czym wspominam, to tylko część postaci, ale o prawdziwej Catherine, tej w środku, nikt praktycznie niczego nie wie.
Magia monarchii działa, dopóki nie zgasną reflektory i nie zmyjemy makijażu: popularność najukochańszych członków royal family żywi się okruchami ich życia, które rzuca się prasie - tak żeby dziennikarze nie próbowali wyrwać całego bochenka. Prawdziwymi ochroniarzami Kate nie są członkowie Gwardii Królewskiej, ale najbardziej zaufana ekipa poruszająca się za kulisami, zatrudniona, by chronić jej prywatność i wizerunek publiczny. To, co stało się z Dianą, tą, którą wzięto za pewnik, a przecież wkrótce okazała się tykającą bombą, było prawdziwą lekcją dla The Firm ("firmy", jak zwykło nazywać się brytyjską rodzinę królewską). Kate to zbyt cenny kapitał, by pozostawić ją samą, a zatem "faceci w szarości"[6] nie ustają w wysiłkach, by wiadomo było o niej tylko tyle, ile może być wiadome. Całą resztę należy usunąć sprzed oczu, zamieść pod dywan jak kurz...
Książka, którą trzymacie w ręku, nie jest zatem opowieścią o jej życiu - tę znajdziecie za pomocą dwóch kliknięć w Google'u i w kilku niezłych biografiach - ale analizą celującą prosto w serce, dociekaniem na temat tego, kim naprawdę jest Catherine Middleton, lux et umbra - w świetle i w cieniu.
To podróż, która rozpoczyna się pośród sadzy w kopalniach węgla i prowadzi prosto do migoczących w świetle kandelabrów komnat najsłynniejszego królewskiego pałacu na świecie, niemego świadka historii nieugiętych przedstawicielek matriarchatu i nieliczących się mężczyzn, wielkich ambicji i pełnych pasji marzeń, scen miłosnych i zdrad, zazdrości i intryg, podbojów i porażek, przyjaźni i rywalizacji, wydarzeń z nagłówków gazet i z prawdziwego życia. Opowieść może czasem wydawać się namalowana w pastelowych odcieniach, zwłaszcza kiedy opisuję najszczęśliwsze chwile Królestwa, jednak rozmywa się w szarej mgle, kiedy podejmuję się analizy tego, czego o Kate się nie mówi, jej ciemnej strony.
Catherine Middleton nie jest "naszą księżniczką" i nie jest "jedną z nas" - to intrygująca postać, protagonistka współczesnej historii, która rozgrywa się na naszych oczach.
Entuzjaści i krytykanci, jeśli choć odrobinę chcielibyście zrozumieć, kim naprawdę jest księżna Walii, ta książka jest dla was.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki