Wstęp
WSTĘP
6 sierpnia 1945 roku samolot bombowy B-29 zrzucił bombę atomową na
japońskie miasto Hiroshima. Pozornie ten fakt nie powinien mieć
absolutnie nic wspólnego z naszym tematem, jest jednak zupełnie inaczej.
Uran do produkcji tej bomby, zwanej "Little Boy" ("Mały Chłopiec"),
będącej w luku bombowym "Superfortecy", pochodził z kopalni w zapomnianym zakątku Afryki Środkowej, południowej części belgijskiego
Konga, znanej jako prowincja Katanga. 15 lat po tych powszechnie
znanych, tragicznych wydarzeniach w Japonii obszar wokół rejonu
wydobycia rud uranu w Katandze stał się polem bitwy. Konflikt wybuchł z powodu ogłoszenia secesji tej prowincji, chcącej oderwać się od świeżo
niepodległego Konga. Przeciwnikami secesjonistów były oddziały rządu
centralnego z Léopoldville oraz, przede wszystkim, wojska misji
Organizacji Narodów Zjednoczonych, znanej pod nazwą ONUC1.
W polskiej literaturze nie znajdziemy zbyt wielu pozycji, opisujących
historię wojny Katangi z "całym światem". Wiele lat temu nakładem
wydawnictwa Bellona ukazały się tłumaczenia wspomnień słynnego dowódcy
najemników, płk. Mike'a Hoare?a2, których pierwszy tom, Droga
do Kalamaty, dotyczy bezpośrednio tematu naszej książki. Krótkie,
trwające zaledwie dwa i pół roku istnienie tworu pod nazwą Państwo
Katanga (franc. État du Katanga) nie było wolne od kontrowersji, do dnia
dzisiejszego dzieląc historyków zajmujących się tą tematyką. Wyczytać
można wszelkiego rodzaju opinie i tezy - od "republiki najemników" czyli
określenia całej secesji jako niemal prywatnego przedsięwzięcia jednej
firmy przy użyciu białych "żołnierzy fortuny"3, do heroicznej
wojny o niepodległość kraju i próby zapobieżenia ekspansji komunizmu w Afryce. Zwolennicy tej drugiej teorii zwracają, poniekąd słusznie, uwagę
na fakt udziału w rebelii przeważającej części ludności Katangi, zarówno
białych osadników, jak i miejscowych plemion.
Prawda jak zwykle leży gdzieś pośrodku. Nie wolno zapominać, że piętno
"strasznych", czyli francuskich najemników, którzy wypełniając kontrakty
dla rządu Mo?se?a Tshombego4, dopuścili się zbrodni wojennych
w Katandze w 1961-62 roku, odcisnęło się dramatycznie na społecznym
odbiorze secesji tej prowincji. "Rok Afryki", jak nazwano 1960 rok,
kiedy to większość afrykańskich kolonii państw europejskich (szczególnie
należących wcześniej do Francji), uzyskało niezależność od swoich
metropolii, przyniósł też nadzieję Kongu, jednemu z trzech belgijskich
terytoriów w Afryce5.
Te nadzieje pogrzebał chaos po przedwczesnym przekazaniu władzy w ręce
nieprzygotowanej administracji, wojska i rządu, naprędce skleconego z całego wachlarza osobowości niemających żadnego wspólnego celu, poza jak
najszybszym pozbyciem się Belgów. Jako osoba badająca postkolonialną
historię Afryki gromadziłem przez ostatnie lata wszelkie możliwe źródła
dotyczące secesji Katangi, która ostatecznie stała się synonimem udziału
nowoczesnych najemników w konfliktach zbrojnych tzw. Trzeciego Świata.
Fascynowała mnie wielopłaszczyznowość tego zagadnienia.
Moim celem w przedstawionej Państwu książce jest obalenie
funkcjonujących w medialnym obiegu mitów dotyczących Katangi. Postaram
się również bliżej opisać, jak niewiele brakowało do powstania nowego
kraju w Afryce. Jest to szczególnie istotne, jako że w ostatnich latach
powstał precedens powstania najmłodszego kraju świata - Sudanu
Południowego6. Kilka lat wcześniej oderwanie się od
Etiopii jej nadmorskiej prowincji - Erytrei7 - również
pokazało, że w określonych warunkach geopolitycznych udane secesje są w Afryce (i nie tylko) możliwe, a nawet kończą się prawie powszechnym
międzynarodowym uznaniem8.
Niniejsza pozycja pokazuje wojnę secesyjną w Kongu w szerszej
perspektywie. Zawarłem w niej wszelkie aspekty gospodarcze, polityczne i społeczne, zazwyczaj pomijane w suchym przekazie faktów z pola walki.
Jakkolwiek, postarałem się jak najbardziej szczegółowo, pierwszy raz w Polsce, ukazać Państwu przebieg walk na kilku frontach wojny w Katandze.
Katanga 1960-1963 jest pierwszą pozycją z cyklu afrykańskich wojen
postkolonialnych, którą za pośrednictwem wydawnictwa Bellona składam na
Państwa ręce. Mam nadzieję, że czytelnik znajdzie tu ciekawe i nieszablonowe kompendium faktów na temat wojny w Afryce, która
niefortunnie rozpoczęła łańcuch zbrojnych kataklizmów w Kongu, ciągnący
się niestety do dnia dzisiejszego.
Rozdział I. Folwark króla Leopolda - powstanie Wolnego Państwa Kongo
ROZDZIAŁ I
FOLWARK KRÓLA LEOPOLDA - POWSTANIE WOLNEGO PAŃSTWA KONGO
W 1482 roku portugalski odkrywca Diogo C?o wpłynął do delty ogromnej
rzeki, która znana jest dziś pod nazwą Kongo. Portugalczycy szybko
ogłosili tę ziemię jako swojną własność. Oczywiście nie było mowy o żadnej eksploatacji w głębi lądu, brakowało do tego bowiem sił i środków. Europejczyków przez następne niemal 400 lat odstraszały
malaryczny klimat, niekończąca się bagienna dżungla, wrogie plemiona
żyjące na poziomie epoki kamienia łupanego oraz przede wszystkim - tak
konieczny dla pozyskania wsparcia finansowego monarchów - brak
widocznych i natychmiastowych korzyści materialnych z kolonizacji.
W październiku 1830 roku w Europie Zachodniej w wyniku rewolucji i oderwania się od Niderlandów powstało nowe państwo - Belgia. Nie było
przez pewien czas jasne, jaki ustrój nadany zostanie przez światowe
mocarstwa temu krajowi. Wielka Brytania obawiała się, że Belgia stanie
się republiką lub zostanie wchłonięta przez Francję. Zwołano więc
pospiesznie kongres w Londynie, który miał określić przyszłość Belgów.
Ostatecznie ustalono, bez pytania o zdanie mieszkańców, że Belgia
otrzyma status monarchii konstytucyjnej. Zaproszono też bliżej
nieznanego księcia z niemieckiego rodu Saxen-Coburg und Gotha do objęcia
tronu w Brukseli. 21 lipca 1831 roku uroczyście koronowano go jako króla
Belgii Leopolda I. Nadano też rozliczne przywileje zarówno Kościołowi
katolickiemu, jak i mówiącej w ogromnej większości po francusku klasie
średniej.
W latach 1831-1839 Belgia toczyła wojnę z Niderlandami, zakończoną
pokojem w Londynie. Zarówno Luksemburg, jak i rejon Eupen pozostały poza
granicami Królestwa Belgii. Zagwarantowano również przyszłą neutralność
Belgów, pogwałconą zresztą przez Niemców w 1914 roku. W połowie lat
sześćdziesiątych XIX wieku król Leopold II (syn Leopolda I) pokazał
całemu światu, że jego ambicje sięgają o wiele dalej - korpus belgijski
liczący około 1500 żołnierzy udał się do Meksyku, by udzielić pomocy
tamtejszemu cesarzowi Maksymilianowi I, którego żona była córką Leopolda
I.
Kiedy w 1870 roku wybuchła wojna prusko-francuska, Belgowie obawiali się
naruszenia ich neutralności, nic takiego się jednak nie stało i nawałnica w postaci pruskiej armii idącej na Paryż szczęśliwie ominęła
ich kraj. W całej Europie tymczasem trwał wyścig o nowe kolonie w odkrywanej właśnie Afryce, szczególnie jej środkowej i południowej
części. W Belgii od 1865 roku na tronie panował niebywale ambitny
Leopold II, mający przejść do historii jako ciemiężyciel Konga.
Odziedziczył on po ojcu syndrom wielkości i sondował, na jakim skrawku
ziemi na Czarnym Lądzie wbić trójkolorowy sztandar Belgii. W tym celu w 1876 roku z wielką pompą zorganizował konferencję geograficzną w Brukseli, mającą zadecydować o kierunkach europejskiej eksploatacji
wnętrza kontynentu.
Wszystko odbywało się pod szumnymi hasłami niesienia cywilizacji dla
"ciemnych ludów" Afryki, misji szerzenia chrześcijaństwa oraz
podniesienia poziomu życia miejscowych plemion. Niektóre co bardziej
zgryźliwe dzienniki brytyjskie komentowały to w bardzo dosadny sposób,
okrzykując Leopolda II "nowym Godfrydem de Bullion" (ten książę
lotaryński był jednym z przywódców pierwszej krucjaty w latach
1096-1099). "Krucjata" króla Belgii niestety miała przybrać bardzo
krwawy charakter, czego oczywiście chętnie dzielący się z nim swoimi
spostrzeżeniami odkrywcy nie mogli przewidzieć. Leopold II jako efekt
konferencji powołał Międzynarodowe Stowarzyszenie Afrykańskie, w zamyśle
przedsięwzięcie filantropijne, mające na celu europejsko-amerykańską
współpracę w zarządzaniu Afryką Środkową (w przybliżeniu terytorium
obecnej Demokratycznej Republiki Konga). Szefem organizacji został nie
kto inny jak sam belgijski monarcha. Rolę motoru napędowego tej
kongijskiej "przygody" przyjął słynny brytyjski podróżnik Henry Morton
Stanley9.
Leopold II zatrudnił Stanleya do zbadania dorzecza rzeki Kongo i określenia możliwych zysków z eksploatacji znajdujących się tam bogactw
naturalnych. Stanley przebywał w Kongu od sierpnia 1879 roku do czerwca
1884 roku. Zorganizował linię parowców, które kursowały wzdłuż rzeki
Kongo. Nie omieszkał też podpisać w imieniu belgijskiego władcy
stosownych traktatów z wodzami miejscowych plemion. Jak to często bywało
w historii podbojów kolonialnych, przywódcy rozlicznych narodów,
zamieszkujących dorzecze rzeki Kongo, mieli nikłe lub żadne pojęcie o treści tych umów. Według europejskich standardów zrzekali się oni na
rzecz Leopolda II władzy i ziemi. Stanley powoli i metodycznie budował
podwaliny przyszłego belgijskiego "klejnotu w koronie". Wzniósł kilka
fortów w strategicznych miejscach nad wielką rzeką, zabezpieczając
belgijskie interesy w tym rejonie. W interesującej nas Katandze podobny
scenariusz miał miejsce kilkanaście lat później, o czym szerzej napiszę
na dalszych stronach tej książki.
Leopold II po wykonaniu przez Stanleya znakomitej od strony logistycznej
roboty poczuł się na siłach, by zgłosić oficjalne pretensje do powoli
zagrabianej de facto "ziemi niczyjej". W tym celu należało zwołać
kolejną już konferencję kolonizacyjną. Jako miejsce obrad tym razem
wybrano Berlin. Nie wszyscy jednak w Belgii podzielali monarszy zapał do
egzotycznych podbojów. Belgijski premier w latach 1878-1884, wywodzący
się z Partii Liberalnej Waltere Frere-Orban, tak wypowiadał się na temat
planów Leopolda II:
"[...] Belgia nie potrzebuje kolonii. Belgów nie pociągają zamorskie
eskapady. Belgowie wolą spożytkować swojną energię i kapitał w obrębie
dobrze znanych terytoriów i skupić się na realizacji mniej ryzykownych
przedsięwzięć. Możecie jednak zapewnić Jego Wysokość o moim oddaniu dla
jego inicjatywy tak długo, jak długo Kongo nie przysporzy nam żadnych
międzynarodowych problemów [...]".
Konferencja berlińska 1884-1885 miała zmienić oblicze Afryki na kolejne
75 lat, czego nikt oczywiście wtedy nie zakładał. Z małymi zmianami
jednak porządek kolonizacyjny ustalony w stolicy Niemiec przetrwał aż do
"Roku Afryki", czyli roku 1960. Historię kontynentu afrykańskiego
kształtowano wtedy w gabinetach europejskich ministrów i koronowanych
głów panujących w poszczególnych krajach. Brak tu miejsca, by dokładnie
punkt po punkcie opisywać postanowienia konferencji. Skupimy się więc
tylko na istotnych dla nas kwestiach, związanych z Kongiem i jego
najbliższymi sąsiadami. Jak wspomniałem na początku rozdziału, pierwsze
deklaracje objęcia tego terytorium ogłaszali Portugalczycy już w XV
wieku. W tym czasie zdołali oni mocno usadowić się w południowej części
Afryki (posiadali Mozambik). Leopold II postanowił zmyślną kampanią
dyplomatyczną wyeliminować słabych Portugalczyków. Ostatecznie skończyło
się na przyznaniu im prawa do niewielkiej enklawy na północnym brzegu
ujścia rzeki Kongo nazywanej Kabindą. Terytorium to miało w przyszłości
przynieść Lizbonie zdecydowanie więcej kłopotów niż zysków.
Kolejni w porządku oczekiwanych korzyści byli Francuzi. Tych jednak
szybko zneutralizowano, obiecując im całkowitą kontrolę nad północnym
brzegiem i układy o uwolnieniu od cła wszelkich produktów importowanych
i wywożonych z tego terytorium. Francuska część miała się stać państwem
znanym powszechnie jako Kongo Brazzaville (od stolicy położonej
praktycznie dokładnie naprzeciwko Léopoldville) lub Kongo Francuskie. Od
1879 roku zresztą w imieniu Leopolda II o jego kongijskie interesy dbał
nowo powołany twór, zastępujący nieefektywne Międzynarodowe
Stowarzyszenie Afrykańskie, znany jako Międzynarodowe Stowarzyszenie
Kongo. Była to jednak ni mniej, ni więcej tylko papierowa zmiana, mająca
na celu ucieczkę od rosnących długów Leopolda II, którego dług osobisty
rósł w zastraszającym tempie, co było spowodowane prywatnym
finansowaniem organizacji podboju Konga.
Król Belgów, jak się wkrótce okazało, miał jednak w zanadrzu prawdziwego
asa w rękawie. Tym asem okazał się lobbujący na rzecz Leopolda II w USA
Henry Shelton Stanford, były amerykański ambasador w Brukseli (w latach
1861-1869). Sheltonowi udało się przekonać do uznania belgijskich
roszczeń prezydenta Chestera A. Arthura. Wydaje się, że oprócz swego
rodzaju naiwności co do intencji Leopolda decydujące znaczenie w amerykańskim poparciu dla idei króla miała wrodzona niechęć USA do
wzmocnienia pozycji na świecie imperium brytyjskiego. Ostatecznie więc
nowy kraj, nazwany Wolnym Państwem Kongo (franc. - État Independant du
Congo), doczekał się międzynarodowego uznania w wyniku Konferencji
Berlińskiej w 1885 roku.
Belgia, a raczej osobiście jej monarcha, którego prywatną własnością
stało się Wolne Państwo Kongo, wyszła z prowadzonych rokowań i negocjacji zwycięsko. Przyznane jej ziemie obejmowały obszar aż 2 344
000 km2. Zgodnie z wcześniejszymi
wewnętrznymi ustaleniami na linii Bruksela-Paryż Francji przyznano
tereny po północnej stronie rzeki Kongo, w sumie 666 000 km2, dzisiejsze Kongo Brazzaville i Republika
Środkowoafrykańska. Portugalia "zadowoliła się" 909 000 km2, praktycznie pokrywającymi się z obecnymi
granicami Angoli. Ustalono na całym powyższym terytorium zniesienie
niewolnictwa, co niemal natychmiast spowodowało konflikt interesów z arabskimi łowcami "czarnego złota"10, od setek lat parającymi się
swoim "rzemiosłem" w całym rejonie środkowej Afryki. Król Leopold II
otrzymał prawo własności nowej kolonii. Początkowo więc Kongo nie było
własnością żadnego państwa, lecz prywatną posiadłością królewską.
Tymczasową stolicą "folwarku króla Leopolda" została Boma; powołano
gubernatora generalnego, szefa policji, a także wprowadzono
skomplikowany, powodujący kumulującą się biurokrację, podział
administracyjny.
Przez następne 23 lata w Afryce Środkowej przeprowadzany był największy
w historii kolonialnych podbojów eksperyment, dokonywany kosztem około
30 mln mieszkańców Wolnego Państwa Kongo. Inaczej bowiem nie da się
nazwać próby zarządzania ogromnym krajem przez rezydującego tysiące
kilometrów dalej, coraz bardziej oderwanego od rzeczywistości monarchę.
Rozdział II. Podbój Katangi 1891-1892
ROZDZIAŁ II
PODBÓJ KATANGI 1891-1892
Jak już pisałem, belgijski podbój Konga daleko wykracza poza ramy tej
pozycji. Nakreślając więc zarys sytuacji w prywatnej posiadłości
Leopolda II w latach 1885-1908, skupię się na belgijskiej aneksji
Katangi, która stała się de facto częścią Wolnego Państwa Kongo w 1892
roku.
W latach secesji Katangi Tshombe i inni politycy wielokrotnie powoływali
się na to, że terytorium tej prowincji zostało włączone do "folwarku
Leopolda" siłą. Ciężko było im też się odnieść do jakichś pozytywnych
wzorców rządzenia Katangą w przeszłości, jako że ostatni król
"Garnganze" (Katangi) Msiri był nikim innym jak tylko rzeźnikiem na
nieco mniejszą skalę niż Belgowie. Ci bowiem praktycznie od momentu
objęcia swą kuratelą Konga w 1885 roku wprowadzili w nim rządy terroru w celu uzyskania maksymalnych zysków z przymusowej pracy miejscowej
ludności. Sytuacja diametralnie pogorszyła się w 1888 roku, kiedy
niejaki John Boyd Dunlop opracował metodę produkcji opon kauczukowych
używanych w rowerach.
Tym samym Dunlop, rzecz jasna, kompletnie nie zdając sobie z tego
sprawy, podpisał wyrok śmierci na miliony Kongijczyków, którzy zmarli w strasznych okolicznościach, zmuszani do ogromnego wysiłku podczas
zbiorów kauczuku. Po odkryciu Dunlopa bowiem kongijskie przedsięwzięcie
Leopolda II nagle zaczęło przynosić zyski, stając się kurą znoszącą
złote jajka. Największa na świecie "fabryka kauczuku", jaką było Kongo,
podzielona została przez belgijską administrację kolonialną na
czternaście dystryktów (prowincji). Każdą prowincję podzielono na
strefy, a te z kolei na sektory, na końcu tego łańcucha zaś znajdowały
się posterunki. Poza kauczukiem postawowym dobrem pozyskiwanym w Kongu
była kość słoniowa11.
Choć tereny Katangi znalazły się w teorii pod władzą belgijskiego
monarchy, jego macki w rzeczywistości nie sięgały tak daleko. Tymczasem
od południa temu rejonowi zagrażały plany działającego z wielkim
rozmachem na południu kontynentu Cecila Rhodesa12, brytyjskiego
polityka rezydującego w Afryce Południowej, owładniętego misją
połączenia kontynentu z południa na północ siecią kolonii pod władzą
królowej Wiktorii.
Jakie były korzenie tworu politycznego zwanego Katangą, który nieco
ponad sto lat po swoim powstaniu trafił na czołówki gazet całego świata?
Gdzieś około roku 1850 handlarz z miasta Tabora w dzisiejszej Tanzanii
znany jako Kalasa wysłał swojego syna Msiri z misją handlową nad jezioro
Mweru w dzisiejszej prowincji Demokratycznej Republiki Konga - Katandze.
Zadaniem Msiriego było nawiązanie kontaktów z wodzem Wasenga,
dysponującym siatką dostawców miedzi i kości słoniowej. Wasenga
atakowany był przez innego miejscowego kacyka plemienia Lunda, którego
nie znamy z imienia. Msiri dysponował bronią palną, jego przeciwnicy zaś
nie. Wynik starcia nie pozostawiał wątpliwości. Msiri obwołany został
przywódcą plemiennym zamiast Wasengi (istnieją przekazy o śmierci tego
ostatniego z rąk Msiriego).
Przez wiele lat napływały z Katangi opowieści o zaawansowanej
gospodarczo i społecznie strukturze, której przedstawiciele używali
między innymi miedzianych krzyży jako waluty13. Dla Belgów,
którzy te historie usłyszeli po raz pierwszy z ust Davida Livingstone'a,
ważny był jednak inny szczegół. Otóż podobno z miedzi wydobywanej w Katandze można było metodą reakcji chemicznych wydzielić złoto, do czego
przyznawali się Portugalczycy z angolskiej faktorii w Bengueli. Co
ważniejsze, Afrykanie nie uznawali złota za szczególnie wartościowy
kruszec, przekładając "czerwony metal" (miedź) nad "biały metal", czyli
złoto.
W 1881 roku na tereny objęte rządami wodza Msiri dotarli dwaj Niemcy,
Paul Reichard i Richard Bohm. Raport sporządzony przez nich potwierdzał
z grubsza krążące plotki i domysły. Tak, Katanga była centrum handlu
miedzią i kością słoniową, podobnie zresztą jak solą (bezcenny surowiec
w tak dużej odległości od morza) oraz niewolnikami. Dodatkowo, jak się
okazało, sam Msiri potrzebował dwóch rzeczy dla utrzymania porządku w zarządzanym przez siebie królestwie. Tymi niezbędnymi dobrami były:
proch strzelniczy i broń palna. Za Niemcami, którzy z oczywistych
powodów nie chcieli za długo pozostawać na łasce Msiriego, pojawili się
brytyjscy misjonarze protestanccy "Plymouth Brethren" - "bracia z Plymouth". W cieniu tysięcy "ozdabiających" palisadę stolicy Katangi
Bunkei ludzkich czaszek posłańcy Boga mieli za zadanie zbawiać dusze, a nie zbijać interesy na krociowych transakcjach.
Te ostatnie miał jednak na myśli Leopold II, który w 1890 roku
zdecydował się wreszcie ruszyć po "swojną własność". Równało się to,
rzecz jasna, otwartej wojnie z Msirim, nie tak znowu dzikim,
dysponującym bowiem nowoczesną, europejską bronią. Dodatkowo z relacji
pierwszego z protestanckich pastorów, któremu udało się wrócić z Katangi
do Londynu, Fredericka Arnota, wynikały same pozytywy. Arnot opisywał
zdrowy wyżynny klimat, pozbawiony malarii, śpiączki i bezkresnych
bagien. Uaktywnił się też wspomniany wyżej Cecil Rhodes, uznając, że
jeśli Leopold od 1885 roku nie był w stanie objąć władzy w Katandze, to
być może nie będzie miał takiego zamiaru także w najbliższej
przyszłości. W 1889 roku Rhodes wydał dyspozycje Josephowi Thomsonowi
(badaczowi rejonu Masai Mara w Afryce Wschodniej), aby ten spróbował
rozszerzyć kontrolę Brytyjczyków na ziemie Msiriego. Podchody trwały
dość długo, a takie gazety jak "The Times" nawoływały otwarcie do
aneksji "niczyjej" Katangi przez Rhodesa, a tym samym Brytanię. Leopold
II zrozumiał wówczas, że jeśli nie wbije drzewca z błękitną
flagą14 w stolicy Katangi (potwierdzając swoje roszczenia do
królestwa Msiriego), to prędzej czy później Brytyjczycy zagarną to
terytorium dla siebie.
Król z typowym dla siebie rozmachem zorganizował cztery wyprawy
jednocześnie, aby zminimalizować możliwość niepowodzenia. Jedną z nich
kierował etatowy pracownik administracji Wolnego Państwa Kongo, trzema
pozostałymi agenci spółek powołanych do życia przez belgijskiego władcę
po 1885 roku. Szefem ekspedycji, która zakończyła się oczekiwanym
sukcesem, był niegdysiejszy podwładny Stanleya, William Grant Spears.
Tymczasem w stolicy Msiriego działała już od pięciu lat protestancka
misja założona przez wspomnianego wyżej Freda Arnota. Bunkeya wydawała
się przebywającym tam nielicznym białym czymś zupełnie innym niż
przepastne dżungle Konga. Położona na sawannie bardziej przypominała
Afrykę Wschodnią. Przybysze widzieli tam: lwy, żyrafy, słonie, zebry i inne gatunki zwierząt typowe dla pocztówkowego obrazka z Serengeti15. W kraju kwitł w najlepsze wolny handel
międzyplemienny. Ze wspomnianej Afryki Wschodniej ciągnęli kupcy, aby
nabywać żelazo do podkuwania koni. Spotkać można było tu też Arabów
zainteresowanych zakupem soli i miedzi. Mulaci z Zachodniego Wybrzeża
Afryki zaopatrywali Msiriego i jego dwór w dobra zachodniej cywilizacji,
w tym przede wszystkim broń. Tę ostatnią wymieniano na niewolników i kość słoniową. Z nieznanych bliżej powodów europejscy misjonarze
początkowo zdawali się nie zauważać tego, że król Katangi rządził twardą
ręką. Spowodowało to bunt poddanych z plemienia Basanga.
Pechowo dla planów Leopolda II do Bunkei pierwsi dotarli Brytyjczycy,
prowadzeni przez zawodowego myśliwego Alfreda Sharpe'a. Msiri wpadł w popłoch, gdyż proroctwo szamanów plemiennych zapowiadało, że "ten, który
przybędzie jeść złoto i niszczyć, pojawi się od strony wschodu słońca".
Sharpe wkroczył do stolicy Katangi właśnie od tej strony. W rozmowach
Msiriego z Sharpe'em pośredniczył młody szkocki misjonarz Dan Crawford.
Sharpe bez ogródek zaproponował władcy "sojusz" przeciwko wspólnym
wrogom, czytaj Belgom. Na szczęście dla Leopolda w kluczowym momencie
brytyjsko-katangijskich negocjacji niedoświadczonego Crawforda zastąpił
po stronie dworu Msiriego niejaki Swan. Pierwszym żądaniem Swana stało
się tłumaczenie proponowanego "traktatu o przyjaźni" na suahili, lingua
franca Afryki Środkowej. Był to język zrozumiały dla króla. Msiri
ciągle bowiem pamiętał słowa Arnota o "niezważaniu na żadnego białego,
który podsunie jakiekolwiek papiery do podpisania, gdyż oznaczać to
będzie sprzedanie Katangi obcym". Sharpe ledwo umknął z Bunkei z życiem,
kiedy wyprowadzony z równowagi natarczywością brytyjskiej delegacji
Msiri nakazał mu natychmiast opuścić jego włości. Myśliwemu pozostało
złożenie raportu do Harry'ego Johnstona, wicekonsula Brytyjskiego
Protektoratu Afryki Środkowej (dzisiejszego Malawi) i współautora planu
Rhodesa, mającego na celu wyprzedzenie Belgów. W sprawozdaniu tym pisał
on o decydującym dla fiaska wyprawy głosie doradczym "posłańców Boga" na
dworze Msiriego.
W kwietniu 1891 roku pierwsza belgijska kolumna dotarła do stolicy
Katangi. Dowodził nią dowódca garnizonu Wolnego Państwa Kongo w Lusambo,
Paul le Marinel. Belgowie w przeciwieństwie do nieco "pirackiej" grupy
Sharpe'a wkroczyli na dziedziniec królewski Msiriego z typowym dla
swojego władcy rozmachem. Karnie maszerujący żołnierze najemni z Afryki
Zachodniej, których było trzystu, zrobili piorunujące wrażenie na starym
władcy Katangi. Podobny respekt wzbudziły też wypolerowane nowiutkie
karabiny znajdujące się na uzbrojeniu prywatnego wojska Leopolda II. W prezencie dla Msiriego, który według świadków aż mlasnął z zachwytu,
złożono bele kosztownych materiałów i beczki drogocennego prochu.
Belgowie natychmiast uzyskali zezwolenie na budowę fortu w okolicy
Bunkei. Msiri odmówił przyjęcia sztandaru Wolnego Państwa Kongo. Nie był
jeszcze gotowy "sprzedać kraju". Nie przeszkodziło mu to prosić o więcej
prezentów, w tym głównie prochu strzelniczego i karabinów. Belgom
przyszła w sukurs rebelia plemienia Basanga. Początkowo Msiri, uzbrojony
w europejską broń, masakrował buntowników. Wkrótce jednak proch się
skończył, tak samo jak amunicja, a Belgowie woleli stać z boku w imię
starej zasady: "Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta". Neutralni w konflikcie misjonarze wycofali się ze swoich placówek do obsadzonego
żołnierzami Wolnego Państwa Kongo Lofoi. Do Katangi przybył też bardziej
zdecydowany, by zmusić Msiriego do przyjęcia "opieki" Belgów, Alexandre
Delcomunne, stojący na czele drugiej z grup wysłanych przez Leopolda II.
Delcomunne niemal natychmiast po przybyciu do Bunkei zakomunikował
Msiriemu, że dla własnego dobra powinien przystać na belgijski
protektorat. Odpowiedź starca była jednoznaczna: "Ja jestem tu panem i póki ja żyję, królestwo Garanganja [Katanga - przyp. aut.] nie będzie
miało innego władcy".
Rozwścieczony butą Delcomunne'a Msiri podyktował Crowfordowi list do
Alfreda Sharpe'a, aby ten ostatni wrócił do Katangi, gdyż wódz
przemyślał wszystko na spokojnie (czytaj - pod lufami belgijskich
karabinów) i chciałby podpisać właśnie z Brytyjczykami traktat o "przyjaźni i pokoju".
Msiri nie zdawał sobie sprawy, że jego dni są już policzone, a to ze
względu na zbliżającą się do Katangi kolumnę kapitana Granta Stairsa. To
zgrupowanie, liczące nieco ponad trzysta osób, rozpoczęło forsowny marsz
do centrum Afryki z portu Bagamoyo na Wschodnim Wybrzeżu Afryki. W trakcie długiej i ciężkiej trasy wyprawy Stairs wszedł między innymi w posiadanie listu wysłanego przez Msiriego do Sharpe'a. Przybycie 14
grudnia 1891 roku brytyjskiego, bądź co bądź, oficera Stairsa zbiło z tropu starego wodza. Kiedy jednak będący w końcu na służbie Leopolda II
Stairs zaoferował Katangijczykowi każdą ilość prochu dla zdławienia
powstania plemienia Basanga w zamian za przyjęcie flagi Wolnego Państwa
Kongo, Msiri odpowiedział, że owszem wywiesi flagę, ale brytyjską. Wtedy
Stairs zrozumiał, że jakiekolwiek rokowania z królem Katangi nie mają
najmniejszego sensu. Miarka się przebrała, kiedy Msiri zażądał od
Stairsa zdymisjonowania belgijskiego dowódcy fortu Lofoi - porucznika
Legata. W trakcie negocjacji w sprawie wystawienia w widocznym miejscu
Bunkei masztu z flagą Wolnego Państwa Kongo Stairs wyrwał drzewce z flagą z palisady belgijskiego obozowiska w stolicy Katangi. Następnie
wdrapał się na wzgórze dominujące nad miastem i zatknął tam ostatecznie
sztandar Leopolda II. Krok ten nie spotkał się z żadną reakcją ze strony
nadspodziewanie apatycznego Msiriego.
Msiri uciekł z własnej stolicy, nie mogąc znieść upokorzenia. Stairs
wysłał w pogoń za nim stuosobowy oddział zanzibarskich najemników,
którzy mieli go aresztować. Znaleziono go w Munema, pół godziny drogi od
Bunkei. Trzystu wojowników z przybocznej gwardii Msiriego stawiło tam
opór belgijskim askarim16. Msiri został zastrzelony z rewolweru
przez niejakiego Bodsona, który sam został śmiertelnie ranny w tym
starciu. Konający na rękach lekarza o nazwisku Moloney Bodson
wypowiedział następujące słowa: "Panie doktorze, nie boję się śmierci,
bo zabiłem Msiriego".
Stairs po oficjalnym przyłączeniu Katangi do Wolnego Państwa Kongo
rozdzielił ziemie Msiriego między pomniejszych wodzów. Boże Narodzenie w Bunkei Belgowie świętowali przygotowanym specjalnie na tę okazję
puddingiem ze śliwek. Stairs, który w tym czasie ciężko zachorował, w styczniu 1892 roku przekazał władzę nad Katangą szefowi czwartej
ekspedycji Leopolda, kiedy ta przybyła już na miejsce. W lipcu 1892
wieści i szczegóły o przebiegu zdarzeń dotarły na dwór królewski w Brukseli. Raporty nie były obiecujące. W Katandze znaleziono ogromne
pokłady miedzi, natomiast brakowało informacji o istnieniu tam
komercyjnych złóż złota. Miedź w owym czasie nie była specjalnie
wartościowym surowcem, jednak dla Leopolda II liczyło się co innego.
Otóż ubiegł on Cecila Rhodesa w wyścigu o Katangę i zabezpieczył
południową flankę swojej prywatnej kolonii w Afryce.
Leopold zakazał samowolnych polowań na słonie w celu uzyskania kości
słoniowej i prywatnego handlu kauczukiem naturalnym. Te dwie gałęzie
gospodarki, przynoszące największy dochód, zmonopolizowano pod groźbą
nieludzkich kar. Obcinanie rąk łamiącym prawo było na porządku dziennym,
wieszanie przemytników kości słoniowej stało się codziennością.
Szaleństwo to miało trwać aż do 1908 roku, kiedy skompromitowany Leopold
II zezwolił na przekazanie Konga Belgii.
Umarł król Leopold II, suwerenny właściciel Konga, niech żyje nowy
suweren Konga, czyli Królestwo Belgii pod władzą miłościwie panującego...
Leopolda II!! Doprawdy gorzka była ironia owej sytuacji dla ludności
sterroryzowanego "Jądra ciemności"17.
Rozdział III. Kongo Belgijskie w latach 1908-1957
ROZDZIAŁ III
KONGO BELGIJSKIE W LATACH 1908-1957
Zapewne zauważyli państwo, że tytuł tego rozdziału pozornie zawiera błąd
rzeczowy, gdyż Kongo Belgijskie istniało aż do 1960 roku. Jednak
wydarzenia ostatnich lat istnienia tej kolonii przed uzyskaniem
niepodległości to ciąg wypadków opisany w innym miejscu. Graniczna data,
tj. rok 1957, wybrana została przeze mnie nie bez powodu, wtedy bowiem
uniezależniła się od imperium brytyjskiego jej zachodnioafrykańska
kolonia Ghana (zwana wcześniej Złotym Wybrzeżem). Zaowocowało to między
innymi przyspieszeniem wzrostu świadomości narodowej wśród społeczeństw
innych afrykańskich terytoriów, także interesującego nas Kongo, co
ciekawe osobno też Katangi.
Eksperyment króla Leopolda II zakończył się humanitarną katastrofą.
Okrutne traktowanie ludności skutkowało szeroko zakrojoną akcją
połączonych sił rządów, organizacji dobroczynnych i postępowej prasy na
całym świecie. W 1908 roku, po którejś z kolei próbie, Belgia objęła w posiadanie Wolne Państwo Kongo18. Powszechnie uważa się, że poza
Kongiem, a później Rwandą i Burundi, Belgia nie miała kolonii. Nie jest
to do końca prawda, jako że istniały inne miejsca na mapie świata
znajdujące się pod władzą Brukseli, żadne jednak o takim znaczeniu jak
Kongo Belgijskie19. W praktyce Leopold zabezpieczył swoje
interesy, zakładając liczne spółki zajmujące się głównie eksploatacją
bogactw mineralnych, w tym miedzi i diamentów. Osobny podmiot
gospodarczy stworzono dla gospodarki leśnej. Zdecydowanie najważniejszą
instytucją belgijskiego biznesu w Katandze stało się prawdziwe państwo w państwie, czyli Union Miniere du Haut-Katanga (w skrócie UMHK - Kompania
Górnicza Górnej Katangi). Historia istniejącej od 1906 roku UMHK ma tak
kapitalne znaczenie dla tematu naszej książki, że poświęcony jest jej
osobny rozdział.
Jeśli chodzi o kadrę urzędniczą, policję, wojsko i inne służby, w 99%
byli to ci sami ludzie, co w 1885 roku, zmienili tylko pracodawcę. Kraj
podzielono na cztery prowincje: Léopoldville (zwana też Kongo-Kasai),
Orientale, Prowincję Równikową i Katangę. Ta ostatnia powoli
wyodrębniała się jako najważniejsza strategicznie część kolonii, a to z uwagi na wzrost znaczenia przemysłu wydobywczego. Ostatni gubernator
Wolnego Państwa Kongo, baron Wahis, pozostał na swoim stanowisku w Kongu
Belgijskim. Każdą z czterech prowincji stanowiły dwadzieścia cztery
dystrykty, same złożone ze stu dwudziestu terytoriów, czyli gmin. Za
utrzymanie porządku odpowiedzialne było Force Publique20,
miejscowe wojsko złożone z belgijskiej kadry oficerskiej oraz
kongijskich poborowych. Dopiero w latach pięćdziesiątych XX wieku (o czym więcej w innym miejscu) do tej kolonii zaczęły być przenoszone
regularne oddziały armii belgijskiej.
Kongo Belgijskie wzięło bezpośredni udział w obydwu wojnach światowych.
W czasie pierwszej wojny światowej, z uwagi na graniczenie tej kolonii z Niemiecką Afryką Wschodnią, to właśnie z terenu Konga ruszyła
brytyjsko-belgijska inwazja, która do 1917 roku doprowadziła do zajęcia
jednej trzeciej niemieckich posiadłości na wschodzie21. Po
wojnie, w latach 1924-1925, Belgia na mocy mandatu Ligi Narodów
otrzymała zwierzchnictwo nad częścią byłego terytorium cesarza Wilhelma,
Rwandą-Urundi (dziś Rwanda i Burundi). W trakcie Wielkiej Wojny bogactwa
naturalne belgijskiej kolonii, z kauczukiem na czele, wniosły ważny
wkład w wysiłek zbrojny Wielkiej Brytanii, Francji i, rzecz jasna,
samych belgijskich sił w Afryce. W 1926 roku stolicę terytorium
przeniesiono z Bomy do Léopoldville. Główny nacisk położono też na
eksploatację bogactw naturalnych. W Katandze wydobywano miedź i kobalt,
w Kasai - diamenty, a w najdalej na wschód wysuniętym regionie Ituri -
złoto. Kongo Belgijskie zaczęła też pokrywać sieć kolejowa z liniami
pomiędzy Matadi i Léopoldville oraz katangijską stolicą Elizabethville i Port Francqui, jako jednymi z pierwszych zbudowanych tras.
Imponująco wzrosły też osiągnięcia w dziedzinie rolnictwa. Na wielką
skalę rozbudowano plantacje palmowe do produkcji oleju oraz przemysłową
produkcję bawełny. Natomiast kiedy w 1926 roku Katanga stała się jednym
ze światowych centrów wydobycia miedzi, nastał Wielki Kryzys, który
zahamował rozwój całej kolonii na kilkanaście lat. W Katandze poziom
zatrudnienia spadł o 70%, a cena jednego z podstawowych produktów
rolnych, orzeszków ziemnych, spadła z 1,25 franka belgijskiego za kg do
25 centymów (1 frank belgijski=100 centymów - przyp. aut.).
Inwazja Niemiec hitlerowskich w maju 1940 roku doprowadziła do okupacji
Belgii. Istniały poważne obawy, że wzorem francuskich kolonii, które w dużej liczbie opowiedziały się po stronie kolaboracyjnego rządu Vichy,
także Belgia znajdzie się w nazistowskiej strefie wpływów, przywołując
ducha niemieckiego imperium kolonialnego w Afryce. Tak się jednak nie
stało i władze Konga Belgijskiego uznały za prawowity rząd emigracyjny w Londynie, mimo że, jak wiadomo, król Belgów pozostał w kraju zajętym
przez Wehrmacht. Wkładowi Konga Belgijskiego w wysiłek wojenny aliantów
warto poświęcić kilka akapitów z uwagi na to, że jest to historia
praktycznie nieznana polskiemu czytelnikowi. Oddziały Force Publique
były w trakcie wojny trzonem tak zwanych Sił Wolnej Belgii. Jak każda
armia kolonialna, także ta organizacja działała według zasad segregacji
rasowej. Nad oddziałami złożonymi z członków lokalnych plemion dowództwo
sprawowało około 280 białych oficerów i podoficerów. Z uwagi na to, że
belgijski przemysł zbrojeniowy przed 1940 rokiem stał na wysokim
poziomie, także pododdziały Force Publique otrzymały w miarę nowoczesne
uzbrojenie i wyposażenie.
Pierwszą akcją bojową Belgów w Afryce nie były działania przeciwko
Niemcom, ale Włochom w Abisynii. Doszło do nich w czerwcu 1940 roku.
Belgijskie oddziały kolonialne w sile trzech brygad piechoty wsparły
Brytyjczyków, chcących wyrzucić armię Mussoliniego z Afryki Wschodniej.
W maju 1941 roku 8 tys. żołnierzy Force Publique dowodzonych przez gen.
Gilliaerta pokonało na terenie Wyżyny Etiopskiej włoskie zgrupowanie
gen. Gazzery. Do końca 1941 roku Kongijczycy zmusili do poddania się 15
tys. Włochów, w tym 9 generałów i 270 wyższych oficerów. Należy przy tym
zaznaczyć, że aby dotrzeć do strefy walk, belgijskie wojska kolonialne
musiały przebyć dystans około 1000 km. Wszystko to odbyło się za cenę
strat własnych wynoszących jedynie 500 zabitych i zmarłych w wyniku ran
i chorób. Po kampanii abisyńskiej naczelne dowództwo brytyjskie
skierowało główne siły Force Publique do Nigerii. Trwała tam
koncentracja wojsk Brytyjskiej Wspólnoty Narodów, z których większość,
bo około 13 tys. żołnierzy, stanowili Kongijczycy. Celem zgrupowania sił
była francuska kolonia Dahomej (dzisiejszy Benin), będąca jednym z terytoriów zamorskich Francji, uznających uległy wobec Niemców
marionetkowy rząd marszałka Pétaina. Ostatecznie Brytyjczycy nie
zdecydowali się na zajęcie Dahomeju. Nie chcąc marnować dobrego
materiału ludzkiego, podjęto decyzję o sformowaniu 1. Grupy Brygadowej
Konga Belgijskiego, która w latach 1943--1944 pełniła służbę garnizonową
w Egipcie i Palestynie.
W grudniu 1941 roku w Katandze (głównie w Elizabethville i w Jadotville)
doszło do strajku górników i innych robotników. Miał on tragiczne
konsekwencje. Dokładnie opisuję te wydarzenia w kolejnym rozdziale przy
okazji przedstawienia historii UMHK. Nie były to jedyne tego typu
incydenty w Kongu Belgijskim w latach drugiej wojny światowej. W 1944
roku kolejny strajk wybuchł w Katandze i Kasai, a w 1945 roku
strajkowali robotnicy portowi w mieście Matadi. Swój udział w drugiej
wojnie światowej miały też służby medyczne Force Publique. W 1943 roku
sformowano 10. Grupę Opieki nad Rannymi (Konga Belgijskiego), służącą w ramach oddziałów brytyjskich na Madagaskarze. Ten szpital polowy, w którym służyło 350 Kongijczyków i 20 Belgów (z przydzielonym niewielkim
kontyngentem regularnych żołnierzy Force Publique do ochrony personelu),
końca wojny doczekał w dalekiej Birmie.
Daleko większe reperkusje dla całego świata, o czym wspomniałem w pierwszych słowach tej książki, miało wykorzystanie w czasie drugiej
wojny światowej bogactw naturalnych Katangi. Na dalszych stronach
czytelnik pozna przebieg jednej z najważniejszych bitew z okresu secesji
Katangi, która została stoczona w Jadotville. Miejscowość ta była
centrum administracyjnym regionu wydobycia metali kolorowych,
obejmującego również nieczynną już w latach czterdziestych XX wieku
kopalnię uranu w Shinkolobwe (inna forma nazwy Chinkolobwe). Dyrektor
UMHK Edgar Sengier w 1940 roku, w największej tajemnicy,
przetransportował do Nowego Jorku połowę uranu, będącego w dyspozycji
Belgów. We wrześniu 1942 roku ten bezcenny pierwiastek został zakupiony
przez armię USA. Siegner na stałe przeniósł się do Stanów Zjednoczonych,
skąd kierował do końca wojny działalnością koncernu. W tym samym roku
Amerykanie wysłali do Katangi oddział saperów, który miał za zadanie
przywrócić wydobycie w kopalni w Shinkolobwe. Inżynierowie z armii USA
wyremontowali też pobliskie lotnisko i instalacje portowe nad niedalekim
jeziorem Tshangalele. W 1944 roku UMHK sfinalizowało kolejną transakcję
sprzedaży śmiercionośnego uranu; tym razem było to 1750 ton z nowo
uruchomionych szybów Shinkolobwe.
W lutym 1944 roku w położonym w centrum Konga Belgijskiego mieście
Luluaburg (region Kasai) doszło do buntu żołnierzy Force Publique,
kierowanego przez weterana walk w Afryce Wschodniej Ngoie Mukalabushi.
Bezpośrednim powodem niepokojów były plany zaszczepienia wszystkich
kierowanych na front (szczepienia traktowano w Afryce Środkowej jako
jedną z metod podporządkowania sobie miejscowej ludności przez
kolonizatorów). Oprócz tego przeciwstawiano się brutalnemu traktowaniu
czarnych szeregowców przez bardzo rasistowską białą kadrę oficerską. 20
lutego 1944 roku buntownicy opanowali koszary, a następnie zajęli białą
dzielnicę Luluaburga. Zabito belgijskiego oficera i dwóch europejskich
cywilów. Zrewoltowani żołnierze zadeklarowali chęć ogłoszenia
niepodległości Konga. Siły rebeliantów rozproszyły się po okolicznych
wioskach, co ułatwiło Belgom schwytanie Mukalabushiego Został on
stracony wraz z jednym ze swoich współtowarzyszy. Kasai, zwane
"Diamentowym Krajem", na terenie którego leżał Luluaburg, próbowało się
oderwać od Konga w latach 1961-1962. Temu zagadnieniu poświęcam więcej
miejsca w kolejnych rozdziałach.
Okres prosperity w kolonii, spowodowany zapotrzebowaniem na produkty
eksportowane z Konga w latach wojennych, trwał w najlepsze także po 1945
roku. Odbudowujące się kraje Europy Zachodniej chłonęły wszystkie
surowce w niespotykanych wcześniej ilościach. Trwała druga fala
industrializacji Konga. Nastąpił również cały łańcuch wydarzeń, mających
wielki wpływ na późniejszą secesję Katangi. Przede wszystkim wzrosła
liczba Belgów, którzy przenieśli się tam na stałe. W 1950 roku w belgijskiej kolonii osiedliło się już 100 tys. kolonów22.
Czarnej ludności przyznano więcej praw cywilnych, a górnikom w Katandze
podniesiono zarobki. Mimo to w kolejnych latach niejednokrotnie
dochodziło do kolejnych strajków, nie miały one jednak aż takiego
wydźwięku, jak ten z 1941 roku. W miastach, wraz z większym dostępem do
średniego i wyższego szkolnictwa, krystalizowała się miejscowa klasa
średnia, zwana po francusku "Evolue". Z tej to grupy ludzi mieli
pochodzić zarówno architekci secesji Katangi i Kasai, jak i elity władzy
rządu centralnego w Léopoldville. W powojennym Kongu niewielkim echem
odbił się fakt uniezależnienia się po 1945 roku wielu pozaeuropejskich
terytoriów takich państw, jak Wielka Brytania, Francja czy Holandia.
Belgia ratyfikowała 73. punkt Deklaracji Narodów Zjednoczonych, mówiący
o stopniowym samostanowieniu kolonii. Bardzo szybko, co zrozumiałe ze
względu na strategiczny element katangijskich kopalni uranu, oba
supermocarstwa zaczęły naciskać na Belgię w celu zmiany jej polityki
kolonialnej. Oczywiście powody takiego zachowania dyplomacji USA i ZSRR
miały zupełnie inne podłoże. Faktem pozostawało nieznane przed odkryciem
uranu zainteresowanie światowych mocarstw Kongiem i Katangą. Belgia
wszelkie próby ingerencji w jej wewnętrzne sprawy torpedowała, grając
kartą kongijskich surowców. Rozpoczęto też akcję asymilacji czarnych
obywateli Konga Belgijskiego, wydając specjalne certyfikaty kandydatom,
którzy spełnili niezbędne wymogi. Aby ów dokument otrzymać, należało
spełnić wiele kryteriów z monogamią, "dobrym zachowaniem", płaceniem
podatków i posiadaniem legalnej pracy na czele. Odpowiedni urzędnicy
niebywale wręcz rozbudowanej belgijskiej administracji w tej kolonii
przeprowadzali nawet u wybranych osób domowe kontrole. Cały program
zakończył się totalnym fiaskiem, do połowy lat pięćdziesiątych bowiem
jedynie kilka tysięcy Kongijczyków uroczyście odebrało stosowne
dokumenty, praktycznie równające ich z Belgami z metropolii i białymi
osadnikami w Afryce.
Gubernator generalny Konga Belgijskiego Leon Petillon snuł plany
rozszerzenia cywilnych praw miejscowej ludności. Koncepcje te pozostały
jednak na papierze. Zamiar stworzenia społeczności kongijsko-belgijskiej
zakończył się niepowodzeniem z powodu oporu belgijskich mieszkańców
kolonii oraz rasistowskich uprzedzeń w kręgach aparatu władzy. W 1951
roku w Brukseli doszło do abdykacji króla Leopolda III na rzecz jego
syna Baudouina. Nowy władca przejawiał duże zainteresowanie nieco
zapomnianą 2-3 lata przed objęciem przez niego władzy afrykańską
posiadłością Belgii.
W 1955 roku Baudouin przybył z wizytą do Konga, entuzjastycznie witany
przez nieprzebrane tłumy swoich poddanych. Zachodnie media rozpisywały
się z zachwytem o "autentycznym uwielbieniu", jakim cieszył się wśród
ludności kolonii ten władca. Jego wizyta miała ogromne znaczenie dla
zmian w kraju, które ostatecznie doprowadziły do niepodległości 5 lat
później. Nawoływano między innymi do złamania monopolu misji katolickich
na organizację szkolnictwa w kolonii i utworzenia państwowego systemu
edukacyjnego. Echem wydarzeń w Brukseli, gdzie Flamandowie walczyli o równouprawnienie języka niderlandzkiego z francuskim, stało się żądanie
pewnych kręgów w Brukseli wprowadzenia obowiązkowej dwujęzyczności także
w Kongu, Rwandzie i Burundi. Do tej pory język francuski był jedynym
językiem urzędowym w belgijskich posiadłościach w Afryce. Belgijski
król powrócił do koncepcji "społeczności kongijsko-belgijskiej", a swoimi przemówieniami zachęcił Kongijczyków do większej samoorganizacji,
w tym między innymi tworzenia branżowych związków zawodowych.
Jednocześnie już od końca lat czterdziestych popierano regionalizm.
Znajdował on swój wyraz w organizacji różnego rodzaju partii
politycznych i ruchów społecznych przez określone grupy etniczne w poszczególnych prowincjach Konga Belgijskiego. Te działania doprowadziły
do powstania pierwszych oddolnych ruchów niepodległościowych.
Najważniejszym z nich był założony już w 1950 roku kulturalny związek
ABAKO (Association culturelle des Bakongo - Kulturowy Związek Bakongo),
obejmujący swym zasięgiem regiony na zachodzie kraju, w Kasai i częściowo w Katandze. Przewodniczącym ABAKO, nawiązującego do tradycji
plemiennego państwa ludu Bakongo w okresie przedkolonialnym, był Joseph
Kasavubu, przyszły prezydent niepodległego Konga. Po kilku latach
funkcjonowania jako stowarzyszenie społeczno-kulturalne związek ABAKO
przerodził się w organizację stricte polityczną, której zadaniem było
jak najszybsze wywalczenie niepodległości dla całego Konga Belgijskiego.
Rok 1955, oprócz wspomnianej wizyty belgijskiego monarchy w Kongu,
przyniósł też ważny manifest, ogłoszony przez belgijskiego profesora
Antoine'a van Blisena. Nosił on tytuł Trzydziestoletni plan politycznej
emancypacji belgijskiej Afryki. Wychodził on z tezą o potrzebie
uformowania się miejscowych elit, opartych na katolickim systemie
wartości, które obejmą z czasem kontrolę nad Kongiem, Rwandą i Burundi.
Ku rozczarowaniu van Blisena zarówno rząd belgijski, jak i zasymilowana
klasa średnia w Kongu, odniosły się do tej koncepcji z dużą rezerwą.
Bruskela nie chciała się pozbyć Konga, a Kongijczycy nie wyobrażali
sobie kolejnych lat życia w obecnym systemie władzy. Jedynie mała część
kongijskiej inteligencji, skupiona wokół pisma "Conscience Africaine"
("Afrykańska Świadomość"), odniosła się pozytywnie do teorii van
Blisena. Nadchodził jednak rok 1957, kiedy to lewicowy ruch
niepodległościowy w Ghanie, działający pod przewodnictwem
charyzmatycznego Kwame Nkrumaha23, doprowadził do uzyskania
niepodległości przez tę brytyjską kolonię. Był to pierwszy element
domina, które zakończyło się rokiem 1960, w politycznej historii świata
znanym jako "Rok Afryki". Dla Konga, za sprawą wojny domowej, ten rok
także miał przełomowe znaczenie.
Rozdział IV. Kompania Górnicza Górnej Katangi - państwo w państwie
ROZDZIAŁ IV
KOMPANIA GÓRNICZA GÓRNEJ KATANGI - PAŃSTWO W PAŃSTWIE
Żadna inna organizacja nie wpłynęła na wydarzenia w Katandze w latach
1960-1963 bardziej niż tytułowa Union Miniere du Haut-Katanga (w skrócie
UMHK - Kompania Górnicza Górnej Katangi). Nie będzie dalekie od prawdy
stwierdzenie, że potężny koncern sfinansował secesję tego regionu,
werbunek najemników walczących z armią rządu centralnego i wojskami ONZ
oraz stał za logistyką zbuntowanej prowincji.
Pierwszą koncesją handlową wymieniającą Katangę z nazwy była Compagne du
Katanga (Kompania Katangi), założona przez Belgów w 1891 roku na
terenach pokrywających się z obecnymi prowincjami Katanga, Kasai i Południowe Kivu24. Właściwa jednak historia spółki UMHK rozpoczyna
się w 1906 roku. W ostatnich latach istnienia Wolnego Państwa Kongo,
król belgijski Leopold II zamierzał zabezpieczyć się na wypadek
konieczności oddania kraju rządowi Belgii. Jak wiemy z poprzedniego
rozdziału, stało się to ostatecznie w roku 1908. Wcześniej jednak agenci
belgijskiego władcy porozumieli się z innymi inwestującymi na
afrykańskim kontynencie firmami w celu zjednoczenia sił w eksploatacji
surowców naturalnych w Katandze.
W 1899 roku, działalność wydobywczą w Afryce rozpoczął brytyjski
przedsiębiorca Robert Williams25. Otrzymał on koncesję górniczą
w rok później. Kierował konsorcjum pod nazwą Tanganyika Concessions Ltd.
Dokumenty założycielskie UMHK ustalały głównych udziałowców firmy:
belgijskie konsorcja Comite Special du Katanga i Societe Generale de
Belgique, oraz wspomnianą już kompanię Williamsa. UMHK, która miała
ogromny wpływ na gospodarkę surowcową metropolii ze stolicą w Brukseli,
jest postrzegana dość powszechnie jako przykład dosłownego "czarnego
kapitalizmu", wyzysku siły roboczej i niemal niewolniczego systemu
pracy. Nic bardziej mylnego. Nadużycia, tak powszechne w latach Wolnego
Państwa Kongo, ustąpiły szybko miejsca skrupulatnej realizacji w praktyce motta UMHK, brzmiącego w wolnym tłumaczeniu tak: "Dobre
zdrowie, dobry duch, wysoka produktywność". Nie można pominąć faktu, że
UMHK już w 1928 roku wprowadziła w życie firmowy program wypłat
odszkodowań powypadkowych dla górników, lub w razie śmierci w kopalni
dla ich najbliższych. Już w 1911 roku kolej połączyła Katangę z wybrzeżem portugalskiej Angoli. Linie kolejowe planowano jednak o wiele
wcześniej. Budowa właściwej linii rozpoczęła się w marcu 1903 roku. Inna
strategicznie ważna linia kolei żelaznej została poprowadzona do Rodezji
Północnej. Po latach miała zapewnić dostawy niezbędne dla walki Katangi
o niepodległość. Do wybuchu pierwszej wojny światowej ukończono 500 km
trakcji.
W ważnym dla Katangi roku 1911 UMHK zwiększyła wydobycie miedzi w kopalni Ruashi. W tym przełomowym roku zdołano wydobyć 997 ton. W 1919
roku z Katangi do Belgii popłynęło już 22 tys. ton tego cennego surowca,
uzyskiwanego w siedmiu różnych miejscach. Jednak to nie miedź, ale uran
stanowił prawdziwy wyznacznik znaczenia kolonii dla Belgii, a w późniejszych latach całego wolnego świata. W 1922 roku otwarto pierwszy
szyb do ekstrakcji uranu, a w cztery lata później Belgia stała się
faktycznym monopolistą na światowym rynku, gdyż pokłady tego pierwiastka
w Katandze były praktycznie jedynymi znaczącymi jego źródłami w skali
globalnej. Poza uranem z kopalń Katangi pozyskiwano kobalt, cynę i cynk.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1. Po zaakceptowaniu prośby premiera Konga Patrice'a Lumumby, ONZ powołała misję pokojową dla Konga (ONUC - franc. Operation des Nations Unies au Congo). Warunkiem wspieranej (w środku zimnej wojny!), zarówno przez USA, jak i ZSRR inicjatywy, było niezaangażowanie w interwencję zbrojną krajów, członków ścisłych bloków militarnych NATO i Układu Warszawskiego [wróć]
2. Płk Mike Hoare, Irlandczyk z pochodzenia, w czasie drugiej wojny światowej służył w armii brytyjskiej w Birmie. W Kongu najpierw utworzył 4. Komando najemników z polecenia premiera Katangi Mo?se?a Tshombego, a następnie sformował 5. Komando, słynną jednostkę biorącą udział w walkach z rebelią Simba na wschodzie Konga w latach 1964-1965. [wróć]
3. "Żołnierze fortuny" - potoczne określenie żołnierzy najemnych, idących za najlepiej płacącym pracodawcą [wróć]
4. Mo?se Tshombe (1910-1969), architekt secesji Katangi i jej przywódca w latach 1960-1963, premier Konga w latach 1964-1965. Obszerną informację na temat Tshombego znajdą państwo w dalszej części książki. [wróć]
5. Pozostałymi były Rwanda i Burundi, odebrane Niemcom po pierwszej wojnie światowej, graniczące zresztą z Kongiem od wschodu. [wróć]
6. Sudan Południowy po trwającej około 60 lat walce uzyskał niepodległość, uniezależniając się od Sudanu w 2011 roku, zdobył też uznanie międzynarodowe i został włączony w poczet państw-członków Organizacji Narodów Zjednoczonych. [wróć]
7. Erytrea, była kolonia włoska w Afryce Wschodniej, oderwała się od Etiopii w 1993 roku, blokując tym samym tej ostatniej dostęp do morza. Erytrea, podobnie jak Sudan Południowy, należy do ONZ, jednak autokratyczny reżim panujący w tym kraju ogranicza jej stosunki dyplomatyczne z wieloma państwami świata. [wróć]
8. Najlepszym przykładem jest Timor Wschodni w Azji Południowo-Wschodniej, gdzie pod auspicjami ONZ doszło do referendum niepodległościowego i w 2002 roku kraj ten (będący poprzednio kolonią portugalską i w 1975 roku siłą wchłonięty przez Indonezję) uzyskał niepodległość jako pierwszy nowy organizm państwowy w XXI wieku. [wróć]
9. Henry Morton Stanley (1841-1904), walijski dziennikarz i podróżnik, zasłynął z odszukania szkockiego odkrywcy i misjonarza Davida Livingstone'a na terenie dzisiejszej Tanzanii w listopadzie 1871 roku. Stanley poszukiwał też źródeł Nilu i pracował dla króla belgijskiego Leopolda II, badając zasoby naturalne Konga i wyznaczając granice tego kraju. W 1889 roku otrzymał z rąk królowej brytyjskiej Wiktorii tytuł szlachecki. [wróć]
10. Arabowie nazywali niewolników "czarnym złotem" nie bez powodu, zyski z handlu ludźmi były bowiem ogromne i zbudowały fortuny arabskich szejków ze Wschodniego Wybrzeża Afryki. [wróć]
11. W Afryce żyją dwa rodzaje słoni: afrykański, zamieszkujący sawanny i rzadkie lasy, oraz słoń leśny, w 2010 roku oficjalnie zatwierdzony jako trzeci (obok azjatyckiego) odrębny gatunek. Ten pierwszy w wyniku wieloletnich polowań na terenie Konga został niemal wytrzebiony. Drugi zaś, mniejszy i przez to "komercyjnie" nieprzydatny z powodu małych ciosów, jest potykany w Basenie rzeki Kongo. [wróć]
12. Cecil Rhodes (1853-1902), polityk i zagorzały zwolennik powiększenia imperium brytyjskiego. Rhodes założył kolonię w Afryce Południowej, nazwaną już za jego życia w 1895 roku Rodezją (potem podzieloną na Północną - dzisiejszą Zambię, oraz Południową - obecne Zimbabwe). Jego życiową ambicją było utworzenie łańcucha brytyjskich posiadłości rozciągającego się od Egiptu po Natal na południowym krańcu Afryki (dzisiaj w Republice Południowej Afryki). Dla tych celów potrzebował Katangi, której ostatecznie nie udało się mu podporządkować. Co ciekawe, idea ta odżyła w trakcie secesji Katangi, gdy niektórzy politycy z Wielkiej Brytanii i RPA nieśmiało próbowali wskrzesić ideę włączenia prowincji do anglosaskiej strefy wpływów. W końcowych latach swojego życia Rhodes uwikłał się w aferę "sercową" z polską księżniczką Rzewuską z domu Radziwiłł. Wkrótce po skandalu wywołanym przez Polkę, deklarującą niepotwierdzone zaręczyny z Rhodesem, polityk zmarł. [wróć]
13. Owe miedziane krzyże jako symbol regionu trafiły ostatecznie na banknoty, monety i znaczki Państwa Katanga w latach 1960-1963. Stały się one też głównym elementem flagi Katangi i kokardy jej sił lotniczych. [wróć]
14. Flaga Wolnego Państwa Kongo przedstawiała żółtą pięcioramienną gwiazdę na błękitnym tle. [wróć]
15. Serengeti - ekosystem we wschodniej Afryce, na granicy dzisiejszej Tanzanii i Kenii. Obejmuje obszar około 30 000 km2, będąc najsłynniejszym na świecie rejonem migracji "wielkiej zwierzyny". W skład Serengeti wchodzi też powszechnie znany park narodowy o tej samej nazwie. [wróć]
16. Termin "askari" był popularnym określeniem miejscowych żołnierzy służących w armiach mocarstw europejskich w Afryce (w tym kontrekście wystepuje w takich językach jak: francuski, niemiecki, włoski, urdu czy portugalski). Po dziś dzień jest używany w odniesieniu do policji, żandarmerii i służb ochrony mienia, zwłaszcza w rejonie afrykańskich Wielkich Jezior, Afryki Środkowej i Wschodniej. [wróć]
17. "Jądro ciemności" (ang. The Heart of Darkness), określenie Konga, które weszło do powszechnego użytku dzięki polsko-brytyjskiemu pisarzowi Josephowi Conradowi Korzeniowskiemu. Conrad zatytułował tak swoją powieść z 1899 roku, ukazującą podróż statkiem w górę rzeki Kongo w latach osiemdziesiątych XIX wieku. Conrad w swej książce próbował udowodnić brak różnic pomiędzy tzw. światem cywilizowanym i "dzikimi ludami". "Jądro ciemności" miało wyraźny wydźwięk antykolonialny i antyrasistowski, wyprzedzając epokę o dobre kilkadziesiąt lat. [wróć]
18. Rząd Belgii wielokrotnie proponował królowi Leopoldowi II oddanie Wolnego Państwa Kongo pod kuratelę władz kraju. Ostatecznie w 1908 roku układ aneksyjny przeszedł jednogłośnie w belgijskim parlamencie, natomiast król otrzymał sowite odszkodowanie i zabezpieczył swoje interesy w Afryce za pomocą udziału w wielu spółkach akcyjnych w kluczowych branżach gospodarki kolonii. [wróć]
19. Wśród belgijskich kolonii należy wyróżnić chiński region Tianjin, gdzie na terenie portu o tej samej nazwie w ???? roku Belgowie otrzymali koncesję handlową. Stało się to po przegraniu przez chińskich rebeliantów powstania bokserów. Belgia nie brała militarnego udziału w zdławieniu rewolty, natomiast była jednym z gwarantów "protokołu bokserów". Koncesja wygasła w 1931 roku. Belgia zarządzała też włoską wysepką Comacina na jeziorze Como (1920) oraz brała udział w komisarycznej administracji marokańskiego portu Tanger w latach ????-1956. [wróć]
20. Force Publique ("Siła Publiczna", w języku flamandzkim "Openbare Weermacht") - siły zbrojne i policyjne Wolnego Państwa Kongo, a potem Konga Belgijskiego. Force Publique, stworzone jako typowe kolonialne wojsko pomocnicze, wzięły udział w obydwu wojnach światowych, a po reorganizacji stanowiły podstawę Armii Narodowej Konga (franc. - ANC - Armée Nationale Congolaise) i katangijskiej Gendarmerie. Lotnictwo Force Publique, z uwagi na bazowanie na lotniskach w Katandze, zasiliło swym parkiem maszynowym Force Arienne Katangaise, czyli Siły Powietrzne Katangi. [wróć]
21. Niemieckie kolonie istniejące w Afryce do końca pierwszej wojny światowej obejmowały: dzisiejszą Namibię, Tanzanię (Niemiecką Afrykę Wschodnią), Kamerun i Togo. Na terenie Niemieckiej Afryki Wschodniej Brytyjczycy i ich sojusznicy napotkali bardzo dobrze zorganizowanego przeciwnika w postaci oddziałów niemieckiego gen. Paula von Lettow-Vorbecka, który niepokonany przez cztery lata w walnej bitwie, po otrzymaniu wieści o zakończeniu wojny w Europie, poddał się Brytyjczykom na terenie dzisiejszej Zambii 25 listopada 1918 roku wraz ze swoimi liczącymi niecałe 2 tys. żołnierzy i 3 tys. tragarzy wojskami. Patrz także: P. Brudek, Afryka Wschodnia 1914-1918, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2008. [wróć]
22. Koloni (franc. colons) to określenie białych osadników w posiad-łościach zamorskich Francji. Przyjęło się ono najbardziej w odniesieniu do Algierii i Nowej Kaledonii na Pacyfiku. W Kongu Belgijskim powszechne było posługiwanie się językiem francuskim przez większość mieszkających tam Belgów. [wróć]
23. Kwame Nkrumah (ur. prawdopodobnie 1909 - zm. 1972), przywódca ruchu niepodległościowego w Ghanie, doprowadził do uniezależnienia się tego kraju od Wielkiej Brytanii w 1957 roku. Nkrumah, silnie inspirowany ideami panafrykańskimi, uważał się za afrykańskiego odpowiednika Lenina. Ghana pod jego rządami, oficjalnie pozostająca w orbicie grupy tak zwanych państw niezaangażowanych, miała tendencje silnie lewicowe. Nkrumah w 1960 roku skierował liczący ponad tysiąc żołnierzy kontyngent armii Ghany do Konga w odpowiedzi na apel rządu w Léopoldville o pomoc w przywróceniu porządku w byłej belgijskiej kolonii. W trakcie wizyty Nkrumaha w Korei Północnej i komunistycznych Chinach w 1966 roku w Ghanie doszło do wojskowego zamachu stanu (za którym prawdopodobnie stali Amerykanie - przyp. aut.). Nie wrócił on do kraju i pozostał na wygnaniu, "w gościnie" u prezydenta lewicowej Gwinei Ahmeda Sekou Toure. Zmarł w 1972 roku. Dla wielu pozostał symbolem afrykańskiej walki z kolonializmem i idei zjednoczenia kontynentu. [wróć]
24. Na terenie prowincji Kivu (w 1969 roku podzielonej na części północną i południową) znajdowały się duże pokłady złota. Skomplikowana mozaika etniczna i stosunkowo mała populacja tego rejonu Konga spowodowały, że mimo potencjału gospodarczego nie wykrystalizowała się tam idea secesji podobna do Katangi czy Kasai Południowego. [wróć]
25. Sir Robert Williams (1860-1938) był szkockim inżynierem górnictwa, podróżnikiem i inwestorem, zainteresowanym bogactwami naturalnymi Afryki. Urodzony w Aberdeen Williams blisko współpracował z Cecilem Rhodesem w jego przedsięwzięciach związanych z kolejnictwem. Williamsowi zawdzięczamy zaplanowanie, przeprowadzenie i ukończenie linii kolejowej Benguela. Jej najtrudniejszy do realizacji odcinek, prowadzący z Luau w Kongu Belgijskim, został oddany do użytku dopiero w 1929 roku, po 27 latach prac konstrukcyjnych. [wróć]