Co nam lez?y na sercu? - Wszystko nam lez?y na sercu. Całe okra?głe, lekko spłaszczone na biegunach szcze?s?cie planety. Cale owalne, elipsoidalne szcze?s?cie galaktyki. Wszystko. Poko?j narodom i pax tibi. I nawet to, z?eby ci, co buduja? budy dla pso?w, nie robili otworu budy na zacho?d, ska?d tu, na s?rednich szerokos?ciach, wieja? najprzewaz?niejsze wiatry i psy marzna?.
Edward Stachura, Cała jaskrawos?c?
Wsze?dzie przemoc, ponure ugory blokowisk, wyciekaja?ce baterie, pala?ce sie? rowery, komputerowe symulacje hałd.
Dorota Masłowska, Mie?dzy nami dobrze jest
Problem, jaki ludzkos?c? ma z modernizmem, jest w duz?ej mierze podobny do problemu, jaki ludzkos?c? ma z marksizmem. Po pierwsze, istnieja? dzieła Karola Marksa i zawarte w nich teorie. Po drugie, istnieje marksizm, a włas?ciwie ro?z?ne marksizmy, kto?re wychodza? od idei zawartych w dziełach Marksa, jednak rozwijaja? je w kierunkach niekoniecznie zgodnych z litera? tekstu i intencja? autora (sam Marks zarzekał sie?, z?e nie jest marksista?). Wreszcie - pojawił się mie?dzy innymi w naszej cze?s?ci s?wiata realnie istnieja?cy socjalizm, kto?ry legitymizowano ideami Marksa i marksisto?w. Cze?s?c? z nich rzeczywis?cie wprowadzał w z?ycie, jednoczes?nie jednak stosował szereg strategii politycznych jawnie sprzecznych z pierwotnymi ideami Marksa. Po upadku realnie istnieja?cego socjalizmu stosunek do Marksa i marksizmu nadal dzieli wielu intelektualisto?w na dwa bloki. Dla jednych totalitarny wymiar realnego socjalizmu oraz sposo?b, w jaki upadł, sa? absolutnym i ostatecznym dowodem na poraz?ke? idei Marksa i marksizmu. Wszelkie pro?by nawia?zania do tych idei, a tym bardziej obrony poprzedniego systemu, grupa ta traktuje jako pełzaja?cy bolszewizm, a sformułowania takie jak "walka klas" czy "nacjonalizacja s?rodko?w produkcji" wywołuja? u niej ge?sia? sko?rke?. Grupa ta naturalnie teksto?w Marksa nie czyta w ogo?le, ma natomiast legendarne wre?cz wyobraz?enia na temat tego, co sie? w nich znajduje. Z kolei druga grupa, do kto?rej nalez?y znakomita wie?kszos?c? zachodniej lewicy i kto?ra jeszcze w 1968 roku pokładała w bloku wschodnim ogromne nadzieje, po upadku komunizmu poczuła sie? zawiedziona, by nie powiedziec? obraz?ona, z powodu jego poraz?ki. Doprawdy symptomatyczne jest, do jakiego stopnia grupa inteligentnych ludzi zawodowo zajmuja?cych sie? marksizmem nie jest zainteresowana przebiegiem i wynikami eksperymentu przeprowadzonego przy uz?yciu idei marksistowskich w Europie Wschodniej. Realnie istnieja?cy socjalizm to według nich wypaczenie, za kto?re nalez?y winic? Stalina i jego naste?pco?w, niemaja?ce nic wspo?lnego z marksizmem. Marksa czytaja? uwaz?nie i naboz?nie. Z kolei wszelkie pro?by zwro?cenia uwagi na moz?liwe ideologiczne z?ro?dła poraz?ki tego eksperymentu sa? dezawuowane. Tymczasem wydaje sie?, z?e trzez?wa i rzeczowa analiza mys?li Marksa przez pryzmat biez?a?cych niero?wnos?ci społecznych i przeszłos?ci socjalistycznego eksperymentu (potraktowanych razem) pierwszych pozbawiłaby wielu złudzen?, drugich natomiast popchne?łaby do przodu.
Podobnie naładowane emocjami sa? obecnie popularne wyobraz?enia o modernizmie. "Realnie istnieja?cy modernizm" pozostawił po sobie szereg bardzo mocnych obrazów, które do dzis? funkcjonuja? jako bezdyskusyjne symbole jego poraz?ki. Tak jak zburzenie muru berlin?skiego uchodzi za dzien? kon?ca komunizmu, dniem, w kto?rym - wedle Charlesa Jencksa - umarł modernizm, był 15 lipca 1972 roku, kiedy to wysadzono w powietrze corbusierowski w stylu kompleks Pruitt-Igoe w St. Louis w Stanach Zjednoczonych1. Wybudowano go zaledwie siedemnaście lat wczes?niej. Był to zespo?ł subsydiowanych budynko?w wzniesionych na terenie dawnych slumso?w, uznawany pocza?tkowo za przełom w urbanistycznej historii Ameryki. Do sekwencji walenia sie? gigantycznego superbloku, wielokrotnie powtarzanej po?z?niej w telewizji, Philip Glass napisał muzyke?, kto?ra wraz z materiałem filmowym stała sie? jedna? z najmocniejszych scen kultowego Koyaanisqatsi, eksperymentalnego filmu zbudowanego z sekwencji obrazo?w, kto?re "mo?wia? same za siebie" i kto?re maja? zasta?pic? język odrywaja?cy sie? od rzeczywistos?ci. Upadek betonowego molocha, w cia?gu ułamko?w sekund zapadającego sie? i rozmywającego w chmurze pyłu, czytano jako s?mierc? modernistycznej utopii. Wtedy tez? sformułowanie "modernistyczna utopia" w odniesieniu do idei Le Corbusiera i CIAM-u stało sie? naturalne i powszechne. Modernizm zacza?ł się kojarzyc? z wieloma dysfunkcjami, kto?re kaz?dy, kto chociaz? odrobine? interesuje sie? architektura?, z łatwos?cia? wymieni na jednym wdechu: nieludzka skala, ambicje biopolityczne i che?c? kontrolowania wszystkich aspekto?w ludzkiego z?ycia, nadmierna estetyzacja formy urbanistycznej całego miasta (czego skrajnym przykładem jest Brasilia, z go?ry przypominająca ptaka) i jednoczes?nie brzydota poszczego?lnych budynko?w, monotonia formy, niezdolnos?c? do malowniczego starzenia sie?, rozcinanie miast autostradami i promowanie szybkiego ruchu samochodowego, rozlewanie sie? miast w niekon?cza?ce sie? osiedla, brutalna destrukcja przeszłos?ci (cze?sto cytowany Le Corbusier: "Trzeba zabic? ulice?!"), ujednolicenie potrzeb mieszkalnych i z?yciowych, rozbicie tradycyjnej wspo?lnoty miejskiej. Co najmniej kilka gwoz?dzi do trumny wbiła modernizmowi nowojorska aktywistka Jane Jacobs, udowadniaja?c, z?e codzienne z?ycie na tradycyjnej miejskiej ulicy jest dynamiczniejsze, a zarazem bezpieczniejsze niz? na nieprzejrzystych blokowiskach, niesprzyjaja?cych kontroli społecznej. Powyz?sza lista bola?czek jest uzupełniana obrazami z z?ycia "realnie istnieja?cego modernizmu", prezentuja?cymi kolejno: ekschłopo?w trzymaja?cych w blokach kury na balkonach, puste strzykawki po heroinie walaja?ce sie? w ciemnych klatkach schodowych, zepsute windy, podgla?daczy siedza?cych z lornetkami w bloku naprzeciwko, fawele oblepiaja?ce pro?buja?cego wzleciec? ptaka Brasilii, młode Rumunki z epoki Ceauseşcu wyrzucaja?ce do blokowych zsypo?w płody po chałupniczo dokonanej aborcji2, takso?wkarzy na Ursynowie bez kon?ca kra?z?a?cych w poszukiwaniu włas?ciwego adresu i ogo?lnie - by uz?yc? sformułowania Doroty Masłowskiej - "ponure ugory blokowisk". Koniec kon?co?w jedyne, co u Le Corbusiera wydaje sie? zupełnie niekontrowersyjne, to szezlong LC4. Nawet jes?li istnieje stosunkowo liczna grupa miłos?niko?w modernistycznej architektury, nawet jes?li de facto cia?gle powstaje spora liczba lubianych budynko?w w tym stylu, modernizm jako urbanistyczna ideologia i całos?ciowa wizja s?wiata uchodzi za skompromitowany.