WSTĘP
WSTĘP
Wybuch I wojny światowej spowodował wzrost nadziei Polaków na odzyskanie
niepodległości. Zarówno zwolennicy oparcia sprawy polskiej na Rosji, jak
i państwach centralnych (Austro-Węgry) doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że w zbliżającym się konflikcie nie może zabraknąć żołnierza
polskiego. Polskie oddziały formowane zarówno po stronie rosyjskiej, jak
i austro-węgierskiej mogły stanowić bardzo ważny atut w dalszej
rozgrywce o przyszłość Polski. O ile jednak formowanie polskich
oddziałów po stronie rosyjskiej przebiegało z dużymi trudnościami
przynajmniej aż do upadku caratu, o tyle zupełnie inaczej wyglądało to
po stronie austriackiej. Władze c.k. monarchii jeszcze przed wybuchem
wojny wspierały bowiem polską irredentę skierowaną przeciwko imperium
rosyjskiemu. Efektem tego była m.in. zgoda na wkroczenie oddziałów
strzeleckich z Józefem Piłsudskim na czele do Kongresówki w sierpniu
1914 roku. Austriacy liczyli bowiem na wybuch powstania antyrosyjskiego,
które miało ułatwić działania oddziałów cesarsko-królewskich. Tak się
jednak nie stało. Przed Piłsudskim i jego zwolennikami stanął dylemat,
co robić dalej. I wtedy pomocną dłoń wyciągnęli galicyjscy politycy,
którzy doprowadzili do powstania Legionów Polskich. W ich skład weszły
zarówno oddziały strzeleckie, już walczące w Królestwie, jak i jednostki, które od sierpnia 1914 roku były tworzone w Krakowie i jego
okolicach.
Prezentowana książka przedstawia walki jednostek legionowych toczone w Karpatach na przełomie 1914 i 1915 roku. Są one niestety mniej znane niż
boje prowadzone w tym samym czasie przez żołnierzy Józefa Piłsudskiego.
Nie znaczy to jednak, że walki w Karpatach nie zasługują na naszą
pamięć. Polskim legionistom, słabo uzbrojonym i wyposażonym, przyszło
bowiem toczyć krwawe boje w trudnym górskim terenie. Dodatkową
niedogodność stanowiły silne mrozy, sięgające ponad minus 20 stopni,
które nawiedziły ten rejon Karpat, w jakim przyszło walczyć żołnierzom
polskim. Mimo tych trudności legioniści potrafili przetrwać także i w tych warunkach. Symbolem tej kampanii były krwawe walki toczone pod:
Nadwórną, Mołotkowem, Zieloną, Pasieczną czy Kirlibabą.
Praca Karpacka kampania Legionów Polskich 1914--1915 została oparta
na: zachowanych materiałach archiwalnych, prasie, wspomnieniach i źródłach drukowanych oraz artykułach i pracach monograficznych. Jeżeli
chodzi o archiwalia, to niewątpliwie najwięcej informacji przyniosła
kwerenda w aktach c.k. Komendy Legionów, przechowywanych obecnie w zbiorach Archiwum Wojskowego Biura Badań Historycznych im. generała
broni Kazimierza Sosnkowskiego w Rembertowie (dawne Centralne Archiwum
Wojskowe). Kwerenda była o tyle łatwa, iż prezentowany zespół od kilku
lat jest już zdigitalizowany i dostępny w formacie pdf na stronie
archiwum. Materiały te w językach polskim i niemieckim zawierają:
meldunki, sprawozdania, raporty, akta operacyjne i rozkazy z lat
1914-1915. Dają one bardzo dobry ogląd nie tylko sytuacji na froncie,
ale także sytuacji w poszczególnych oddziałach1. Równie
ważna była kwerenda w Archiwum Narodowym w Krakowie. Przedmiotem
szczególnego zainteresowania był tu zespół NKN. I w tym wypadku duże
ułatwienie stanowił fakt, iż ten zespół jest już niemal w całości
zdigitalizowany i dostępny w Internecie. Zawiera on: sprawozdania,
meldunki, rozkazy, rozporządzenia oraz wspomnienia uczestników walk w językach polskim i niemieckim2. Pomocnicze znaczenie miała
natomiast kwerenda w zespole Legiony Polskie3.
Wiele cennych informacji przyniosła również kwerenda w sekcji rękopisów
Biblioteki Jagiellońskiej. Przechowywane są tam liczne archiwalia,
wspomnienia oraz niepublikowane prace przyczynkarskie poświęcone
omawianej problematyce4. Najwięcej danych zawiera jednak
zespół Archiwum 2. Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich. Są to materiały
przesyłane do biblioteki od lat sześćdziesiątych przez byłych żołnierzy
zarówno 2. Pułku Ułanów Legionowych, jak i 2. Pułku Szwoleżerów
Rokitniańskich. W tym zespole znajdują się: wspomnienia, relacje oraz
niepublikowane prace przyczynkarskie poświęcone dziejom 2. Pułku Ułanów
Legionowych5. Jeżeli chodzi o dzieje Legionów w pierwszym
okresie walk w Karpatach, to jest do końca października 1914 roku, to
szczególnie wiele informacji przyniosła kwerenda przeprowadzona w zbiorach Biblioteki Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we
Wrocławiu6. Pomocnicze znaczenie miała natomiast kwerenda w dziale rękopisów Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie7. W prezentowanej pracy wykorzystano również niepublikowaną relację
chorążego Aleksandra Weissa, znajdującą się w zbiorach Centrum
Dokumentacji Czynu Niepodległościowego w Krakowie8.
Dla poznania dziejów Legionów w Karpatach duże znaczenie miały także
drukowane wspomnienia uczestników tych walk. Były one publikowane
zarówno w czaso-pismach, jak i w formie książek. Nie jest ich niestety
wiele, gdyż druk tego rodzaju wydawnictw był ograniczony zwłaszcza w latach 1945-1989, a więc wtedy, kiedy byli jeszcze wśród nas uczestnicy
tych walk9.
Podczas pisania tej pracy wykorzystano również literaturę przedmiotu
oraz opublikowane zbiory dokumentów10. Pomocnicze znaczenie
miała natomiast kwerenda w dziennikach i tygodnikach oraz pismach
fachowych, ukazujących się zarówno podczas I wojny światowej, jak i po
jej zakończeniu. Przy pisaniu tej pracy wykorzystano pojedyncze numery:
"Bellony", "Gazety Wieczornej", "Lekarza Wojskowego" "Nowej Reformy",
"Podchorążego", "Polski Zbrojnej", "Wiadomości Polskich" i "Wiarusa".
Szczególnie wiele informacji przyniosła kwerenda w czasopismach
związanych z organizacjami kombatanckimi skupiającymi byłych
legionistów. Dla celów niniejszej publikacji przeprowadzono wnikliwą
kwerendę następujących tytułów: "Federacja" "Legion", "Panteon Polski",
"Żołnierz Legionów i POW".
Prezentowana praca składa się ze wstępu, z pięciu rozdziałów oraz
zakończenia. W rozdziale I starałem się przedstawić w sposób skrótowy
formowanie oddziałów legionowych oraz ich walki pod: Rafajłową, Nadwórną
i Cucyłowem. Nieco inny charakter ma rozdział II. Opisano w nim bowiem
bitwę pod Mołotkowem. Była to pierwsza wielka bitwa legionistów w Karpatach, w której polskie oddziały poniosły ogromne straty. W kolejnym
rozdziale, trzecim, przedstawione zostały działania jednostek
legionowych prowadzone w listopadzie i grudniu 1914 roku. Okres ten
charakteryzował się pewnego rodzaju uspokojeniem sytuacji. Dopiero z końcem 1914 roku doszło do większych walk z Rosjanami, prowadzonych
m.in. pod Ӧkӧrmező. Nieco inny charakter mają dwa ostatnie rozdziały.
Jest to związane z faktem, iż już pod koniec listopada 1914 roku Legiony
przestały działać jako jedna zwarta formacja. Powstały wówczas dwa
odrębne zgrupowania. Żołnierzom mniejszego z nich dowodzonym przez
Józefa Hallera przyszło toczyć walki w rejonie Rafajłowej i nad
Bystrzycą. Większość oddziałów legionowych weszła jednak w skład grupy
dowodzonej przez generała Durskiego, której szlak bojowy biegł przez
Ӧkӧrmező i Bukowinę, a zakończył się w Galicji Wschodniej. Walkom obu
grup poświęcone zostały rozdziały IV i V.
Prezentowana pozycja obejmuje dzieje walk Legionów Polskich od września
1914 roku, to jest od wyjazdu w Karpaty, aż do połowy marca 1915 roku,
kiedy to po blisko sześciu miesiącach krwawych walk jednostki polskie
zostały wreszcie wycofane na odpoczynek do Kołomyi. W tekście bardzo
często używane jest sformułowanie II Brygada Legionów Polskich. Tak
naprawdę powstała ona dopiero w marcu 1915 roku, ponieważ jednak
powszechnie w relacjach i dokumentach z epoki oraz w pracach
monograficznych taką nazwą określa się oddziały legionowe walczące w Karpatach, stąd też jej użycie niniejszej książce. Na zakończenie
chciałbym złożyć podziękowanie wydawnictwu Bellona za trud włożony w przygotowanie tej książki.
Sygn. I_120-1-8, 1_120-I-16, 1_120-I-20, I_120-1-21, I_120-1-22, I_120-1-74, I_120-1-77, I_120-1-86, I_120-1-87. [wróć]
Materiały organizacyjne legionów, mps/rkps, sygn. 433; Sprawa Legionu Wschodniego 1914, mps/rkps, sygn. 446; Materiały z frontu (II Brygada Legionów), mps/rkps, sygn. 449; Materiały z frontu Legionów po połączeniu brygad, sygn. 450. [wróć]
Sygn. 8, rkps, Odpisy rozkazów I Dywizjonu Kawalerii; sygn. 16, rkps, Odpisy rozkazów 3. szwadronu ułanów. [wróć]
Materiały do dziejów 2. Pułku Piechoty Legionów, rkps, sygn. przyb. 146/ 1986; T. Sariusz-Bielski, Wspomnienia młodości, mps, sygn. przyb. 195/2017; T. Dąbrowski, Działania wojenne Legionów Polskich, mps, sygn. 8713/II; Praca anonimowego autora o początkach Legionów Polskich, Lozanna, maj 1916, mps, sygn. przyb. 491/2001; M. Rakisz, Pamiętnik żołnierza 2. pp Legionów Polskich, rkps, sygn. przyb. 27/1985. [wróć]
Materiały do dziejów 2. Pułku Ułanów Legionowych i 2. Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich, mps/rkps, przyb. sygn. 312/68, t. 1; J. Gaździcki, Zarys ilustrowany kroniki II Brygady Legionów Polskich, mps, przyb. 122/1970; J. Gaździcki, Dzieje walk 2. Pułku Ułanów legionowych polskich na tle walk II Brygady Karpackiej, mps, przyb./BJ, sygn. 310/88. [wróć]
W. Filipowicz, Moje wspomnienia 1901-1971, mps., sygn. 15331//II; F. Persowski, Pod trzema orłami, mps, sygn. 15330/II; K. Skarbkowski, Legion Wschodni. Źródła jego powstania. Wspomnienia adiutanta legionu, mps, sygn. 13167/III; S. Tyrowicz, Pamiętnik w liście do rodziców obejmujący czasy od wyjścia z Legionem Wschodnim ze Lwowa (29 sierpnia 1914) do służby w Komendzie Głównej Legionów Polskich w Piotrkowie (13 lipca 1915), rkps, sygn. 15661/I. [wróć]
T. Łękawski, Kronika 2. Pułku Ułanów i 2. Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich, mps, sygn. 10186; J. Patla, Żołnierską drogą w II Brygadzie Legionów, [w:] Antologia zapomnianej rocznicy, opr. J. Gaździcki, mps, sygn. 8963. [wróć]
Sygn. DIG0157, rkps; Relacja chorążego Aleksandra Weissa, żołnierza 2 Pułku Piechoty Legionów. [wróć]
Pełny wykaz wspomnień i źródeł drukowanych znajduje się w bibliografii na końcu książki. [wróć]
Pełna lista wykorzystanych pozycji została zamieszczona w bibliografii na końcu tej książki. [wróć]
ROZDZIAŁ I
ROZDZIAŁ I
POCZĄTEK KAMPANII
6 sierpnia 1914 roku z krakowskich Oleandrów wymaszerowała 1. kompania
kadrowa dowodzona przez Tadeusza Kasprzyckiego. Stała się ona zalążkiem
I Brygady Legionów Polskich, którą dowodził Józef Piłsudski. Jej
żołnierze wsławili się w walkach pod: Krzywopłotami, Łowczówkiem i Kostiuchnówką. W cieniu walk I Brygady pozostają nie mniej krwawe boje,
toczone w Karpatach przez ich kolegów z II Brygady na przełomie 1914 i 1915 roku. Formowanie Legionów miało ścisły związek z powstaniem 16
sierpnia 1914 roku Naczelnego Komitetu Narodowego. Był on złożony z przedstawicieli polskich stronnictw politycznych działających na terenie
Galicji. Zadaniem tego organu było sprawowanie politycznej zwierzchności
na tworzonymi Legionami oraz koordynowanie prac nad ich formowaniem. Na
czele NKN stanął dotychczasowy prezydent Krakowa, Juliusz Leo. Organem
NKN bezpośrednio koordynującym prace nad tworzeniem Legionów został
Departament Wojskowy, kierowany przez Władysława
Sikorskiego1. Już 19 sierpnia powołana została Komenda
Legionów, na czele której stanął emerytowany generał c.k. armii Rajmund
Baczyński. Zasady organizowania polskich formacji zostały ustalone przez
Ministerstwo Obrony Krajowej 23 sierpnia, cztery dni później zaś
zaakceptował je NKN. Jeszcze tego samego dnia Naczelna Komenda Armii
opublikowała rozkaz zapowiadający organizację nowej formacji. Miała się
ona składać z dwóch odrębnych Legionów - Wschodniego z siedzibą we
Lwowie (na jego czele stanął gen. Adam Pietraszkiewicz, a szefem sztabu
został kpt. Dionizy Jasienicki) oraz Legionu - Zachodniego, którego
siedzibą został Kraków. Jego dowódcą mianowano gen. Rajmunda
Baczyńskiego, a szefem sztabu kpt. Włodzimierza Zagórskiego. Zgodnie z rozporządzeniem każdy Legion miał się składać z dwóch pułków piechoty
(każdy po cztery bataliony), dwóch-trzech szwadronów kawalerii (każdy po
około 150 szabel), batalionu technicznego oraz 16 karabinów maszynowych,
przydzielonych po dwa na każdy batalion2.
Jeszcze w sierpniu 1914 roku w Krakowie i okolicy rozpoczęto formowanie
2. pułku piechoty legionów. Jego dowódcą 11 września został mianowany
emerytowany pułkownik c.k. armii Zygmunt Zieliński. Dowódcą I batalionu
został kpt. Marian Januszajtis, II kpt. Kazimierz Fabrycy, III kpt.
Szczęs-ny Ruciński, IV kpt. Bolesław Roja3. W tym samym czasie
rozpoczęto też tworzenie kawalerii. Sformowano wówczas 2. i 3. szwadron.
Trzonem tych jednostek byli członkowie krakowskich i lwowskich konnych
drużyn Sokoła. Na czele 2. szwadronu stanął Zbigniew Dunin-Wąsowicz, a komendantem 3. szwadronu został Juliusz Klasterski. Ten ostatni został
wkrótce zastąpiony przez Jana
Dunina-Brzezińskiego4. Karol Dobrzański, który po
wymarszu 1. kompanii kadrowej pozostał na krakowskich Oleandrach w charakterze instruktora dla przybywających ochotników, wspominał po
latach, że "[...] po kilku dniach zjawił się w Oleandrach rotmistrz
Dunin-Wąsowicz. W czasie zbiórki batalionu rotmistrz oświadczył, że
formuje kawalerię i potrzebuje ochotników, zgłosiłem się pierwszy, a za
moim przykładem 72 kolegów, wtedy rotmistrz dał mi rozkaz - zebrać całe
towarzystwo i zaprowadzić do koszar kawalerii w Przegorzałach. To był
zawiązek 2. pułku ułanów. Dopiero przed wyjazdem na Węgry dołączono do
nas uzupełnienie z Sokoła Krakowskiego, z którego został sformowany 4.
pluton z dowódcą porucznikiem Włodkiem, który nazywaliśmy plutonem
wujów, bo składał się z samych starszych panów. Wujowie służyli raczej
za dekorację, bo od służb uciążliwych codziennie stale się
wymigiwali"5.
Jan Gaździcki pisał po latach, że do formacji kawaleryjskich zgłosiło
się wówczas kilkaset osób. Były to zarówno osoby bardzo młode, jak i w sile wieku. "Do Krakowa ciąg-nęła ich nieprzeparta siła do walki o wolność dla rozdartej i uciemiężonej ojczyzny. Dla niektórych nadto
ziściły się marzenia senne o służbie w kawalerii polskiej. Byli również
i tacy, których do kawalerii pchała nieprzeparta siła tradycji
kawaleryjskiej w rodzinie. Stąd znalazły się wśród nich takie nazwiska,
jak rtm. Zbigniewa Dunin-Wąsowicza czy wachmistrza Sokołowskiego,
których dziadowie w tych samych stopniach służbowych pod wodzą
Kozietulskiego, szarżowali na okopy Somosierry"6.
Jan Dunin-Brzeziński wspominał później, iż wygląd ułanów przeczył
jakimkolwiek zasadom dyscypliny wojskowej. Ochotnicy nosili szable na
sznurkach, na głowach zaś mieli ogromne kapelusze. Jak by tego było
mało, bardzo wielu z ułanów nigdy w życiu nie dosiadało konia. Potrzeba
było czasu, aby oba szwadrony ułanów stały się sprawnymi jednostkami
bojowymi, zdolnymi stawić opór oddziałom rosyjskim7. Warto
również zwrócić uwagę, że tylko nieliczni kawalerzyści mieli
jakiekolwiek przeszkolenie wojskowe. Zdecydowaną większość ułanów
stanowili ochotnicy po pobieżnym kilkudniowym przeszkoleniu. To, co
charakteryzowało ułanów, to bardzo wysokie morale oraz wykształcenie.
Zdecydowana większość ochotników miała maturę lub też ukończone studia
wyższe8. Aby szwadrony kawalerii mogły jednak istnieć, potrzebne
były konie. A z tym niestety nie było najlepiej. Wprawdzie ochotnicy z konnych drużyn Sokoła dysponowali wierzchowcami, ale było ich zbyt mało,
aby szwadron mógł funkcjonować, a na przydział wierzchowców przez
dowództwo austriackie nie można było niestety liczyć. Na szczęście z pomocą przyszło społeczeństwo. Trochę koni przekazali okoliczni
ziemianie, prowadzono też zakupy za pieniądze zebrane wśród
społeczeństwa na Skarb Narodowy. Tak więc, kiedy szwadrony wyruszały na
Węgry, wszyscy ułani mieli już własne wierzchowce9.
Z końcem sierpnia 1914 roku rozpoczęło się formowanie artylerii
legionowej. Było z tym sporo problemu, ponieważ przed wybuchem wojny
żadna z istniejących w Galicji organizacji paramilitarnych nie
prowadziła szkolenia przyszłych artylerzystów. Jedynie w 1912 roku na
polecenie Józefa Piłsudskiego oficer rezerwy austriackiej artylerii, a zarazem członek Związku Strzeleckiego, Artur Lilien, poprowadził we
Lwowie specjalny kurs dla przyszłych artylerzystów. Program kursu
zawierał zaledwie dwanaście dwugodzinnych wykładów dotyczących: opisu
sprzętu i amunicji do dział kalibru 80 mm oraz podstawowych pojęć z teorii strzelania. Zajęcia te były czysto teoretyczne i dawały
słuchaczom, których było 36, ledwie podstawy artyleryjskiego
rzemiosła10. Niestety po wybuchu wojny większość z nich
znalazła się w piechocie, kawalerii lub saperach, dlatego też szkolenie
przyszłych artylerzystów trzeba było zaczynać od podstaw11.
Początkowo przyszli artylerzyści gromadzili się w Borku Fałęckim, jednak
po kilku dniach zostali oni przeniesieni do opustoszałych koszar
artylerii austriackiej w Przegorzałach. Szkolenie przyszłych
artylerzystów było bardzo utrudnione, gdyż nowo tworzona jednostka nie
otrzymała żadnego sprzętu. Brakowało również dostatecznej liczby koni,
tylko nieliczni bowiem ochotnicy przybyli z własnymi końmi. Pomimo tych
braków prowadzono bardzo intensywne szkolenie teoretyczne oraz szkolenie
z jazdy konnej dla tych ochotników, którzy nie umieli jeździć konno.
Dopiero z końcem września otrzymano 4 armatki górskie wz. 187512.
Stało się to w sposób dość niezwykły. Przewidziany na dowódcę legionowej
artylerii Ottokar Brzoza-Brzezina spotkał w Krakowie swojego kolegę z c.k. armii, który oświadczył, że ma pobrać z krakowskiego arsenału
wymienione armatki i stworzyć z nich baterię i na jej czele udać się na
front.
Brzoza-Brzezina miał go tak długo przekonywać, że wymieniony sprzęt jest
przestarzały, iż ten zdecydował udać się do Ministerstwa Wojny w Wiedniu, aby prosić o przydzielenie nowocześniejszego sprzętu. Tak też
się stało. Wtedy to Brzoza-Brzezina zdołał przekonać austriackie władze
wojskowe, że lepiej by było, aby działa te wydać legionom, niż trzymać
je w krakowskim arsenale. Niemal tuż przed wymarszem na front otrzymano
kolejne 16 armatek tego typu, amunicję, uprząż i trochę koni. Warto
również dodać, iż w porównaniu do piechoty czy kawalerii zdecydowana
większość przyszłych artylerzystów miała za sobą rozpoczęte lub
ukończone studia wyższe albo przynajmniej ukończoną szkołę
średnią13. 30 września 1914 roku odczytano artylerzystom rozkaz
komendanta legionów o utworzeniu 1. Pułku Artylerii Legionowej,
składający się z pięciu baterii. Jego dowódcą został mianowany kpt.
Ottokar Brzoza-Brzezina. Zgodnie z otrzymanymi rozkazami baterie 1., 2.
i 3. zostały skierowane w Karpaty, zaś baterie 4. i 5. wysłano jako
wsparcie walczącym w Kongresówce oddziałom legionowym dowodzonych przez
Józefa Piłsudskiego14.
Choć jednak udało się zdobyć jakże potrzebne armaty, to dużym problemem
było to, iż do tego typu artylerii nie produkowano już amunicji, zaś w magazynach wojskowych liczba pocisków do tych dział była ograniczona.
Stąd też po wystrzelaniu posiadanych zapasów amunicji baterie legionowe
były sukcesywnie przezbrajane w nowy sprzęt produkcji austriackiej. Były
to: armaty kalibru 80 mm wz. 1905, 90 mm wz. 75/96, 37 mm oraz doskonałe
haubice kalibru 100 mm15.
Transport arylerii legionowej w Karpaty rozpoczął się pod koniec
września. Po trwającej blisko pięć dni podróży poszczególne transporty
przybyły do niewielkiego miasteczka Királyháza położonego nad Cisą.
Podczas pobytu w miasteczku nie tylko uzupełniano braki w ludziach i koniach, ale także prowadzono intensywne szkolenie w zakresie obsługi
dział. Dopiero z początkiem drugiej dekady października poszczególne
baterie zostały skierowane do działań bojowych16. Niemal w tym
samym czasie rozpoczęto również formowanie służby sanitarnej legionów.
Odpowiadał za to Oddział Sanitarny NKN kierowany przez prof. Bolesława
Wicherkiewicza i lekarza miejskiego w Krakowie, Tomasza Janiszewskiego.
Do zadań oddziału należało gromadzenie potrzebnych materiałów
sanitarnych oraz prowadzenie asenterunku przy komisjach poborowych
legionistów. Do końca września udało się również zorganizować w Krakowie
trzy szpitale legionowe oraz dom dla ozdrowieńców17.
Najważniejsze jednak było przygotowanie personelu, zarówno dla
legionowych szpitali, jak i dla poszczególnych jednostek. Zajęcia te
prowadzone były m.in. w Klinice Chirurgicznej Uniwersytetu
Jagiellońskiego, kierowanej wówczas przez prof. Maksymiliana
Rutkowskiego.
Leopold Rudke, który jako student piątego roku medycyny został
skierowany do służby sanitarnej, wspominał później, iż w godzinach
popołudniowych prowadzono również bardzo intensywne ćwiczenia w gmachu
krakowskiego Sokoła. "Uczono nas trochę musztry, trochę chwytów
karabinem, salutowania, no i obchodzenia się z noszami. Była też i nauka
opatrywania rannych. O tem miałem pojęcie, a nawet sam instruowałem
innych. Szczególnie miło było instruować młode panienki, które masami
zgłaszały się do służby sanitarnej. Skoszarowania nie było, toteż każdy
mieszkał, gdzie mógł. Ale jadało się z kotła i do tej czynności gęb
zawsze było dużo"18.
Warto tutaj dodać, że zadanie stworzenia pododdziałów sanitarnych
wykonano w całej pełni. Dzięki licznym ochotnikom udało się nie tylko
obsadzić wszystkie stanowiska, ale także stworzyć liczną grupę
rezerwową. Zdecydowaną większość ochotników stanowili studenci i absolwenci Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu
Jagiellońskiego19. Na czele służb sanitarnych Legionów
stanął mjr Wojciech Rogalski. Początkowo podlegało mu: 22 lekarzy, 13
studentów medycyny, dwóch aptekarzy oraz 154 sanitariuszy. Co ciekawe,
wśród sanitariuszy znajdowała się stosunkowo duża liczba kobiet. Wobec
szczególnie trudnych warunków, jakie panowały na froncie karpackim oraz
ponoszonych strat, okazało się, że liczba potrzebnego personelu nie jest
wystarczająca. Sytuacja pod tym względem stała się na tyle krytyczna, że
w listopadzie i grudniu zorganizowano specjalne kursy dla sanitariuszy,
aby choć w ten sposób uzupełnić niedobory personelu20. Obok
służby sanitarnej powstała też służba duszpasterska. Jeszcze przed
oficjalnym powołaniem Legionów do oddziałów strzeleckich skierowany
został kapucyn, ojciec Kosma Lenczowski, którego wojenne losy
nierozerwalnie splotły się z dziejami I Brygady Legionów. Jego
odpowiednikiem wśród walczących w Karpatach żołnierzy był ksiądz Józef
Panaś. Czym zajmowali się legionowi kapelani? Ich zadaniem było:
prowadzenie rekolekcji, nabożeństw, udzielanie sakramentów. Ważnym
zadaniem było również prowadzenie ewidencji poległych legionistów.
Niestety ze względu na sprzeciw austriackiego dowództwa w Legionach
nigdy nie powołano własnego biskupa polowego, choć za takiego
nieoficjalnie uważany był lwowski sufragan, ksiądz biskup Władysław
Bandurski, jedyny członek galicyjskiego episkopatu, który oficjalnie
poparł Legiony21.
Niemal w tym samym czasie we Lwowie rozpoczęto formowanie Legionu
Wschodniego; 26 sierpnia 1914 roku emerytowany kapitan c.k. armii Józef
Haller rozpoczął organizowanie batalionu piechoty w sile 600 ludzi. Nowo
tworzona jednostka borykała się z problemem braku uzbrojenia. Żołnierze
mieli jedynie niewielką liczbę karabinów typu Mannlicher, do których
jednak brakowało amunicji. Sytuacja w tym względzie się zmieniła, kiedy
rozbite zostały przez ludność cywilną magazyny wojskowe na Łyczakowie.
Legioniści otrzymali dzięki temu konieczne zaopatrzenie i uzbrojenie.
Poprawa sytuacji w tym względzie spowodowała, że na przedpolach miasta,
zagrożonego przez Rosjan, pojawiły się polskie patrole22.
Niestety z końcem sierpnia sytuacja austro-węgierskiej 3. Armii gen.
Brudermana, broniącej tego terenu, bardzo się pogorszyła. Atakujący
Rosjanie mieli ogromną przewagę w ludziach i sprzęcie. Wyczerpani
żołnierze c.k. armii nie byli w stanie stawiać dłuższego oporu. Wobec
coraz bardziej pogarszającej się sytuacji szef sztabu c.k. armii gen.
Conrad von Hötzendorf wydał w godzinach rannych 2 września rozkaz o wycofaniu 3. Armii na nowe pozycje obronne nad rzeką Wereszycą. Decyzja
ta była jednoznaczna z oddaniem Rosjanom Lwowa. Bitwa, jaka toczyła się
w tym rejonie w dniach 8-9 września, zakończyła się porażką sił
austro-węgierskich23. Oddziały c.k. armii rozpoczęły
wówczas odwrót za San; 21 września oddziały rosyjskie podeszły pod forty
twierdzy przemyskiej. Rozpoczęło się trwające do początków października
1914 roku pierwsze oblężenie twierdzy24. Klęska c.k. armii w bitwie o Lwów stanowiła ogromne zagrożenie dla nowo tworzonych oddziałów
legionowych, które znajdowały się w tym mieście. Rozpoczęto więc
przygotowania do ewakuacji. Franciszek Persowski, który służył wówczas w Legionie Wschodnim, zapisał po latach: "Wymarsz Legionu Wschodniego ze
Lwowa nastąpił w dniu 29 sierpnia. Oddziały wyszykowały się wzdłuż ulicy
Akademickiej. Ludność dość licznie zgromadzona obsypywała ochotników
darami w postaci cukierków, czekolad, których nazbieraliśmy pełne
chlebaki, a czasem kwiatów, które wtykano nawet do luf karabinów,
sprawiły, że każdy wyglądał jak bukiet kwiatów"25.
Ostatecznie ze Lwowa wymaszerowało około 3300 ludzi, z czego tylko około
800 było należycie uzbrojonych. Wielu nie miało również odpowiedniego
umundurowania i innego ekwipunku wojskowego. Do maszerującej kolumny
prowadzonej przez kpt. Józefa Hallera przyłączyło się wielu cywilów,
którzy w dalszym marszu stanowili dla dowództwa spory kłopot. Polska
kolumna po forsownym marszu przez: Lubień Wielki, Benkową Wisznię i Sambor dotarła do Sanoka. Podczas pobytu w tym mieście przeprowadzono
ewidencję legionistów oraz usunięto z szeregów blisko 500 z nich,
których lekarze wojskowi uznali za całkowicie niezdolnych do dalszej
służby. Po przeprowadzeniu tych działań okazało się, że w składzie
Legionu znajduje się blisko 6000 żołnierzy, z czego zaledwie połowa była
należycie uzbrojona i wyekwipowana26. Wobec coraz bardziej
pogarszającej się sytuacji na froncie oraz przybycia do Sanoka nowych
jednostek armii austro-węgierskiej, dla których potrzebne były kwatery,
zarządzono odmarsz Legionu do Jasła. Na rozkaz kpt. Hallera obsadzono
znajdujące się na stacji lokomotywy (oficer i dwóch żołnierzy). Wkrótce
też ze stacji w Sanoku wyruszyły transporty z legionową piechotą.
Kawaleria legionowa prowadzona osobiście przez Hallera przybyła do Jasła
marszem konnym27.
Podczas kilkudniowego pobytu w tym mieście prowadzono intensywne prace
organizacyjne. Legion Wschodni został wówczas podzielony na dwa pułki:
1. dowodzony przez Józefa Hallera i 2. dowodzony przez kpt. Jana
Kozickiego. Po dokonaniu podziału rozpoczęto bardzo intensywne ćwiczenia
wojskowe. Niemal w tym samym czasie do Jasła przybył również ppłk Piotr
Fijałkowski, wyznaczony przez AOK na stanowisko komendanta Legionu.
Niestety w miarę upływu czasu wśród zgromadzonych w Jaśle żołnierzy
narastał coraz większy ferment. Jedną z przyczyn takiej sytuacji było
rozporządzenie Ministerstwa Obrony Krajowej nakazujące stanięcie do
poboru do tej formacji młodych ludzi z roczników 1892-189528.
Według ministerialnych urzędników taki obowiązek ciążył również na
osobach, które służyły w Legionie Wschodnim.
Zmianę sytuacji przyniosła dopiero interwencja polskich polityków w Wiedniu. Kolejne rozporządzenie ministerialne uwalniało służących w Legionach ochotników od konieczności stawienia się do poboru w oddziałach Land-wehry29. Do pogorszenia nastrojów w legionowych szeregach przyczyniły się również fatalne warunki
aprowizacyjne. Prezes tamtejszego oddziału NKN marszałek powiatowy
Tadeusz Sroczyński zeznał później, iż dowództwo Legionu poinformowało
go, że do miasta przybędzie 1500 ludzi. Zamiast tego przybyło blisko
3000 osób. Sroczyński nie zostawił na intendenturze legionowej suchej
nitki. Według niego ta wbrew przyjętym poprzednio uzgodnieniom nie
poczyniła żadnych przygotowań do przyjęcia oddziałów legionowych. W takiej sytuacji zaopatrzenie spadło na organy samorządowe. Marszałek
Sroczyński stwierdzał, iż władze powiatowe nie tylko musiały
zorganizować awaryjny skup żywności, ale także wyłożyć na to znaczne
środki finansowe z własnych zasobów. Gdyby nie zbiórka publiczna,
sytuacja byłaby jeszcze gorsza30.
Po kilkudniowym pobycie w Jaśle i okolicy oddziały legionowe wobec
pogarszającej się coraz bardziej sytuacji na froncie zostały skierowane
w rejon Mszany Dolnej i Rabki. Kiedy Legion znalazł się w tym rejonie,
okazało się, iż jego żołnierze muszą złożyć przysięgę na wierność
cesarzowi Franciszkowi Józefowi. Wywołało to oczywiście ogromne
wzburzenie wśród żołnierzy, którzy uważali się za wojsko polskie, nie
zaś za austriackich najemników. Jan Dunin-Brzeziński pisał później nie
bez racji w swoich pamiętnikach, iż wówczas: "Chciano koniecznie z ochotników polskich, którzy dla idei szli walczyć, zrobić austriackich
żołnierzy, którzy by świadczyli przed koalicją na korzyść
austro-polskiego rozwiązania"31.
Jak by tego było mało, wśród ochotników nasilała się coraz bardziej
agitacja endeków, którzy generalnie byli przeciwni tworzeniu polskich
jednostek walczących u boku Austrii32. Franciszek Persnowski
zapisał później, że 29 września w Rabce, w której stacjonował wówczas
jego batalion, został zwołany specjalny wiec. "Były liczne przemówienia
kpt. Kozickiego, ks. Panasia i innych, z których wyciągnęliśmy taki
ogólny wniosek. Władze austriackie niczego nie obiecują i do niczego się
nie zobowiązują, a nawet nie są skłonne dać wszystkim odpowiednią broń,
tj. karabiny typu Mannlicher. Pozostawiono przed nami dwie możliwości.
Pozostać w Legionie lub opuścić jego szeregi"33.
Zdecydowana większość legionistów odmówiła złożenia wymaganej przysięgi.
Na jej złożenie zdecydowało się zaled-wie około 800 żołnierzy z kpt.
Józefem Hallerem na czele. Grupa ta stała się zalążkiem nowo tworzonego
3. pp Legionów34. Jednym z tych żołnierzy był Stanisław
Tyrowicz, który pisał iż "[...] działy się jednak w Rabce niezwykłe
rzeczy. Mianowicie całe rzesze występujących niszczyły wszelką broń,
zakopywali karabiny po lasach i stodołach, byle tylko po sobie nic nie
zostawić"35. Ci, którzy pozostali, przystąpili do formowania
nowej jednostki. Zgodnie z rozkazem AOK jej dowódcą mianowano ppłk.
Homińskiego. Zorganizowano wówczas dwa bataliony: I batalion dowodzony
przez kpt. Józefa Hallera oraz IV pod komendą kpt. Józefa Kozickiego.
Ten ostatni złożony był początkowo jedynie z dwóch słabych kompanii. W tym samym czasie w Choczni pod Wadowicami, wykorzystując znajdujący się
tam oddział zapasowy 1. pp, rozpoczęto organizację II batalionu. Jego
dowódcą został mianowany por. Paweł Kittay. Jednocześnie w Krakowie,
opierając się na znajdujących się w tym mieście członkach organizacji
strzeleckich, rozpoczęto formowanie III batalionu. Jego dowodcą został
mianowany por. Stanisław Colonna-Walewski. Warto dodać, że w skład 3. pp
weszła licząca blisko 360 ludzi kompania śląska złożona z mieszkańców
Śląska Cieszyńskiego. Stan bojowy nowego pułku uzupełnił również oddział
złożony z mieszkańców Podhala, który liczył blisko 360 ludzi. Za
ostateczną datę powstania pułku należy uznać 26 września, kiedy to jego
żołnierze złożyli wymaganą przysięgę36 na wierność cesarzowi
Franciszkowi Józefowi. Odbierał ją nowy komendant Legionów gen. Karol
Trzaska-Durski37.
Przerzut polskich oddziałów na Węgry związany był z pogarszającą się
coraz bardziej sytuacją militarną w Karpatach Wschodnich, dokąd dotarły
oddziały rosyjskie. Z końcem września Rosjanie nie tylko zdołali
zepchnąć jednostki c.k. armii w Karpaty, ale w niektórych miejscach
zdołali je także przekroczyć. Ostatecznie front zatrzymał się na linii
Niżne Wereczki-Wołowiec-Ökörmező. Największym sukcesem rosyjskiej
ofensywy było zajęcie 2 października Marmarosz-Sziget. W tym samym
czasie patrole kozackie pojawiły się także pod Huszt, stanowiącym
doskonały punkt do rozpoczęcia ofensywy na Nizinie
Węgierskiej38.
Podejście rosyjskich patroli pod Huszt wywołało ogromną panikę na
Węgrzech, dlatego też AOK zaczęło ściągać w ten rejon wszystkie dostępne
jednostki. Dla obrony tego terenu utworzono słabą liczebnie grupę
operacyjną dowodzoną przez gen. Carla von Pflanzer-Baltina. Liczyła ona
początkowo 42 bataliony piechoty (przeważnie z pospolitego ruszenia), 5
szwadronów kawalerii oraz 4 baterie artylerii. Ze względu na
pogarszające się cały czas położenie c.k. armii była ona stale
wzmacniana. W połowie listopada 1914 roku liczyła już: 71 batalionów
piechoty, 8 szwadronów kawalerii oraz 23 baterie artylerii. Niestety
oddziały te miały na ogół niezbyt dużą wartość bojową. Kazimierz
Fabrycy, który dowodził wówczas batalionem w 2. pp, wspominał później,
iż kiedy jego batalion znalazł się w Huszt, zaskoczył go widok
znajdujących się tam żołnierzy austriackich, bowiem "oprócz żandarmów
węgierskich byli to prawie wyłącznie starzy żołnierze landsturmu w czarnych lub brązowych płaszczach, z karabinami Werndla na plecach i z fajkami w zębach. [...] Dotychczas widywałem takie wojsko tylko na
tyłach przy ochronie mostów kolejowych itd., tu zaś wyglądali tak, jakby
mieli na serio zamiar wojować"39.
Zupełnie inaczej było wśród legionistów. Był to żołnierz o bardzo
wysokim morale, doskonale wyszkolony, stąd też przybycie jednostek
legionowych stanowiło ogromne wzmocnienie dla broniącej przełęczy
karpackich grupy gen. Pflanzer-Baltina40. W związku z zaistniałą sytuacją 29 września do oddziałów legionowych dotarł rozkaz
AOK, w którym czytamy, iż: "Polski Legion pod komendą gen. Durskiego ma
być dnia 30 września po ukończeniu umundurowania i wyekwipowania oraz
uzbrojenia odtransportowany koleją z Krakowa względnie Mszany Dolnej do
Munkacza, gdzie przechodzi pod rozkazy miejscowej Komendy Wojskowej,
która ma go użyć do małej wojny na tyłach armii
rosyjskiej"41.
Trzeba wyraźnie zaznaczyć, iż użycie polskich jednostek w Karpatach, a nie w Kongresówce wywołało sprzeciw NKN. Jego prezes prof. Władysław
Leopold Jaworski oraz prezes Koła Polskiego w Radzie Państwa Juliusz Leo
skierowali 14 października 1914 roku specjalny telegram do AOK.
Przypomnieli w nim wojskowym decydentom, że pułki legionowe zostały
utworzone do walki z Rosją na terenie Królestwa Polskiego, stąd też
prosili o jak najszybsze ich wycofanie z Węgier i połączenie z walczącymi w Kongresówce pułkami I Brygady. Niestety telegram ten został
pozostawiony bez odpowiedzi przez adresata42.
Pierwsze transporty z oddziałami legionowymi wyruszyły z Krakowa w Karpaty już 1 października43. Tak było np. w wypadku 3.
szwadronu ułanów dowodzonego przez por. Klasterskiego. Po kilku dniach
podróży eszelon ułanów dotarł do miejsca docelowego. Po wyładunku
otrzymano rozkaz wysłania konnych patroli, mimo iż ułani nie posiadali
żadnego uzbrojenia, gdyż karabinki kawaleryjskie szwadron otrzymał
dopiero jakiś czas po przybyciu na front. Tylko niektórzy ułani mieli
własne szable. Na szczęście wszystkie patrole powróciły bez strat.
Następnie szwadron otrzymał rozkaz przemarszu w szyku konnym do
miejscowości Königsfeld. Stamtąd zaś przez Przełęcz Pantyrską przeszedł
na teren Galicji Wschodniej44. Dopiero jednak po otrzymaniu
koniecznego uzbrojenia i wyposażenia, co zajęło kilka dni, oba szwadrony
ułanów uzyskały pełną wartość bojową45. Ułani nosili austriackie
kurtki koloru stalowego lub khaki, spodnie do jazdy konnej, sukienne
płaszcze oraz kawaleryjskie kożuszki koloru stalowoszarego. Warto dodać,
że w przeciwieństwie do ułanów z I Brygady dowodzonych przez Władysława
Belinę-Prażmowskiego nie nosili oni wysokich czak ułańskich, wzorowanych
na tych noszonych w armii Królestwa Kongresowego. Okazały się one
zupełnie niepraktyczne w warunkach karpackich, dlatego też szybko
zostały odesłane na tyły. Zamiast tego ułani nosili legionowe
maciejówki. Każdy z ułanów otrzymał siodło oraz rząd koński typu
austriackiego. Jeżeli chodzi o uzbrojenie, to oficerowie i podoficerowie
od wachmistrza w górę byli wyposażeni w pistolety typu Steyr. Pozostali
byli wyposażeni w karabinki kawaleryjskie typu Mannlicher,
pięciostrzałowe o krótkich bagnetach. Każdy z ułanów miał również szablę
typu austriackiego. Uzbrojenie uzupełniały ckm Schwarzlose przewożone w jukach46.
ANK, sygn. 433, mps, NKN, Materiały dotyczące organizacji Legionów Polskich, Legiony Polskie. Ich stanowisko prawne, stan posiadania, widoki na przyszłość, b.d., s. 16-17; M. Drozdowski, Naczelny Komitet Narodowy (1914-1918). Polityczne i organizacyjne zaplecze Legionów Polskich, Kraków 2017, s. 121-138; J. Rzepecki, Sprawa Legionu Wschodniego 1914 roku, Warszawa 1966, s. 90-91. [wróć]
ANK, sygn. 433, mps, NKN, Materiały dotyczące organizacji Legionów Polskich, Grundris der Organisation der Polnischen Legionen, b.d., s. 20-22; BJ, sekcja rękopisów, sygn. przyb. 491/2001, mps, Praca anonimowego autora o początkach Legionów Polskich, Lozanna, maj 1916, s. 7-8; S. Czerep, II Brygada Legionów Polskich, Warszawa 2007, s. 27-28; J. Lewandowski, II Brygada w wirze wielkiej polityki, [w:] Z walk Legionów Polskich w Karpatach Wschodnich. Materiały pokonferencyjne pod red. Lucjana Faca, Przemyśl 2002, s. 8. [wróć]
S. Czerep, Utworzenie 2. Pułku Piechoty Legionów Polskich w 1914 r., "Wojskowy Przegląd Historyczny", 1988, s. 148-149; Drugi pułk piechoty Legionów Polskich, opr. M. Malinowski i M. Szumlański, Warszawa 1939, s. 30-36; Z. Grabowski, Legiony Polskie, Warszawa 2014, s. 41; P. Hapanowicz, Generał Zygmunt Zieliński (1858-1925). Szkic do portretu, Kraków 2012, s. 23-24. [wróć]
ANK, sygn. 16, rkps, Legiony Polskie, odpisy rozkazów 3. szwadronu, s. 7; ANK, Legiony Polskie, Odpisy rozkazów komendy I dywizjonu kawalerii, Rozkaz płk. Sobolewskiego z 14.09.1914, s. 3; BPAU i PAN, oddział rękopisów, sygn. 10186, mps; T. Łękawski, Kronika 2. Pułku Ułanów Legionów Polskich i 2. Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich, s. 1-2; W. Gogan, Szwoleżerowie Rokitniańscy. Dzieje 2. Pułku Ułanów Legionów Polskich i 2. Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich, Pelplin 2005, s. 16; S. Konarski, Bomberaki, cacypupki, łapiduchy. Londyn 1967, s. 23-24; Nel, Szlak bojowy legionów. Ułani Polscy. Oddziały jazdy rot-mistrza Zbigniewa Dunin-Wąsowicza, "Nowa Reforma", 1915, nr 214, s. 2. [wróć]
BJ, sekcja rękopisów, sygn. przyb. 312/68, mps, Archiwum 2. Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich, t. 1; K. Dobrzański, Powstanie 2. Pułku Ułanów Legionów Polskich, następnie przemianowanego na 2. Pułk Szwoleżerów Rokitniańskich, s. 25. [wróć]
BJ, sekcja rękopisów, sygn. przyb. 312/68, mps, Archiwum 2. Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich, t. 1; J. Gaździcki, O żołnierzach 2. Pułku Ułanów Legionów Polskich i 2. Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich, którzy w czasie pierwszej i drugiej wojny światowej trzymali w swych dłoniach kawaleryjską tradycję oręża polskiego, s. 18. [wróć]
J. Dunin-Brzeziński, Rotmistrz Legionów Polskich. Wspomnienia z lat 1914-1919, Pruszków 2005, s. 32. [wróć]
Nie tylko I Brygada. Z dokumentów i wspomnień pozostawionych przez Stanisława Rostworowskiego, opr. S.J. Rostworowski, t. I, Warszawa 1993, s. 50. [wróć]
A. Mniszek, K. Rudnicki, Zarys historii wojennej 2. Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich, Warszawa 1929, s. 5; S. Rostworowski, Zarys dziejów 2. Pułku Ułanów Legionów Polskich, "Wiarus", 1918, z. 13, s. 300. [wróć]
W. Chocianowicz, Dzieje 1 pułku artylerii lekkiej Legionów Józefa Piłsudskiego, Londyn 1967, s. 14-15. Warto również dodać, iż w tym samym czasie Polskie Drużyny Strzeleckie ufundowały specjalne stypendium im. hetmana Stanisława Żółkiewskiego. Otrzymał je Przemysław Barthel de Weydenthal. Pieniądze te posłużyły mu do sfinansowania pobytu w Szkole Artylerii w Mödling pod Wiedniem oraz w Akademii Wojskowej w Wiener Neustadt; W. Kozłowski, Artyleria Legionów Polskich sierpień-październik 1914, [w:] Wojsko Polskie 1914-1922, praca zbiorowa pod red. B. Polaka, t. 1, Koszalin 1986, s. 101. [wróć]
M. Landau, Organizacja artylerii Legionów Polskich, "Żołnierz Legionów i POW", 1939, z. 3-4, s. 272. [wróć]
O tym, iż armaty te są przestarzałe, doskonale wiedzieli legionowi artylerzyści. Swoje działa nazywali oni pieszczotliwie "Werndlami" na kółkach, nawiązując tym samym do nazwy przestarzałych karabinów, w które wyposażona była legionowa piechota w pierwszych tygod-niach walk w Karpatach; A. Czerwiński, Artyleria II Brygady Legionów Polskich w Karpatach, [w:] Dwa lata w boju II-ej Brygady Legionów Polskich. 30 IX 1914 - 30 IX 1916, Piotrków 1916, s. 13. [wróć]
W. Chocianowicz, op. cit., s. 34; W. Kozłowski, Artyleria Legionów..., s. 102; M. Landau, op. cit., s. 273; K. Wojnar, Artyleria II Brygady, "Wiarus", 1918, z. 20-21, s. 468-469. [wróć]
G. Baumfeld, Artyleria Legionów Pułk Pierwszy, wydanie II, Oświęcim 2014, s. 8-16. Po przybyciu w Karpaty legionowe baterie zostały skoncentrowane w rejonie Kiralhayna, gdzie nie tylko prowadzono intensywne szkolenie, ale także uzupełniano niezbędne wyposażenie, ANK, sygn. 449, mps, NKN, Materiały z frontu (II Brygada Legionów), K.E., Z notatnika artylerzysty, s. 77. [wróć]
AWBBH im. generała Kazimierza Sosnkowskiego, sygn. I_120-1-8, rkps 14 X 1914, Do c.k. Komendy Legionów Polskich, s. 3; W. Chocianowicz, op. cit., s. 41-42. [wróć]
W. Kozłowski, Artyleria legionów..., s. 106-107; Z. Moszumański, Artyleria II Brygady Legionów Polskich podczas działań w Karpatach (1914-1915), [w:] Z walk Legionów Polskich w Karpatach Wschodnich. Materiały pokonferencyjne pod red. Lucjana Faca, Przemyśl 2002, s. 86. [wróć]
B. Wicherkiewicz, Oddział sanitarny NKN, [w:] Legionista Polski. Kalendarz NKN na rok 1916, Kraków 1915, s. 126-129., s. 126-129. [wróć]
L. Rudke, Moja służba w sanitariacie II Brygady Legionów, "Lekarz Wojskowy", 1936, nr 5-8, s. 342. [wróć]
M. Dutkiewicz, Służba zdrowia Legionów Polskich, Piotrków Trybunalski 2009, s. 200. [wróć]
Tamże, s. 202. [wróć]
A. Chwalba, Legiony Polskie 1914-1918, Kraków 2018, s. 310-312. [wróć]
BZNiOS, oddział rękopisów, sygn. 13167/II mps, cz. II; K. Skarbkowski, op. cit., s. 23; M. Orłowski, Generał Józef Haller (1873-1960), Kraków 2007, s. 59. [wróć]
J. Dąbrowski, Wielka Wojna (1914-1918), cz. I, Warszawa 1937, s. 159-161; Ostatnia wojna Austro-Węgier, t. I/1, Oświęcim 2015, s. 259-264; J. Rzepecki, op. cit., s. 120. Niewątpliwie do sukcesów rosyjskich przyczyniło się też doskonałe rozpoznanie obszaru, na którym toczyły się walki, dokonane przez agentów rosyjskiego wywiadu jeszcze przed wybuchem I wojny światowej. Każdy z dowódców rosyjskich miał bowiem dokładną mapę terenu z podaniem odległości pomiędzy poszczególnymi miejscowościami wraz z dokładnym opisem stanu dróg, rzek, mostów i brodów; M. Koprowski, Legiony - droga do legendy. Nie tylko I Brygada 1914-1915, Poznań 2018, s. 137. [wróć]
J. Bator, Wojna galicyjska. Działania wojenne armii austro-węgierskiej na froncie północnym (galicyjskim) w latach 1914-1915, Kraków 2005, s. 55-62; J. Dąbrowski, Wielka Wojna..., s. 162-164; Ostatnia Wojna..., t. I/1, s. 232-236; J. Pajewski, Pierwsza wojna światowa 1914-1918, Warszawa 1991, s. 235; K. Przyboś, Walki w Karpatach jesień 1914 - wiosna 1915 roku, "Almanach Muszyński", 2006, s. 132. [wróć]
BZNiOS, oddział rękopisów, sygn. 15330/II, mps; F. Persowski, Pod trzema orłami, s. 32. Niestety ze względu na szybkie posuwanie się frontu w kierunku Lwowa na koncentrację nie zdołały dotrzeć oddziały strzeleckie z powiatów zagrożonych przez Rosjan. Tak było np. ze strzelcami z Kołomyi. Po odcięciu tego miasta od Lwowa ich dowódca zdecydował się na przejście Karpat i przedostanie się potem przez Węgry do Sanoka, gdzie znajdowały się już ewakuowane ze Lwowa oddziały Legionu Wschodniego; J. Panaś, My, II Brygada, Katowice 1929, s. 13. [wróć]
ANK, sygn. 446, mps, NKN, Legion Wschodni 1914, Sprawozdanie Wydziału Wojskowego NKN (sekcja wschodnia), s. 23-24; M. Orłowski, op. cit., s. 60; J. Rzepecki, op. cit., s. 115. [wróć]
BZNiOS, oddział rękopisów, sygn. 13167/II mps, cz. II, K. Skarbkowski, op. cit., s. 41; J. Haller, Pamiętniki, Łomianki 2014, s. 84; J. Rzepecki, op. cit., s. 134-135. [wróć]
J. Rzepecki, op. cit., s. 138-139. Trudno zrozumieć politykę władz austriackich w tym względzie. Zdawały one przecież sobie doskonale sprawę, że takie działania prowadzą nie tylko do rozbicia Legionu, ale także do wzrostu antyhabsburskich nastrojów wśród ogółu polskiego społeczeństwa. Było to tym bardziej niezrozumiałe, iż wśród skierowanych do Legionów austriackich oficerów byli też agenci austro-węgierskich służb specjalnych, których zadaniem było informowanie władz o sytuacji w tej formacji. Jedną z takich osób był szef sztabu Legionu kpt. Jasienicki, nota bene będący z pochodzenia Rusinem. Legioniści podejrzewali go też o donoszenie Rosjanom; BZNiOS, oddział rękopisów, sygn. 13167//II, mps, cz. II; K. Skarbkowski, op. cit., s. 40. [wróć]
ANK, sygn. 446, mps, NKN, Legion Wschodni 1914, Sprawozdanie Wydziału Wojskowego NKN (sekcja wschodnia), s. 25-27; BJ, sekcja rękopisów, sygn. przyb. 491/2001, mps; Praca anonimowego autora..., s. 1. [wróć]
J. Rzepecki, op. cit., s. 136. [wróć]
J. Dunin-Brzeziński, op. cit., s. 32. [wróć]
A. Chwalba, op. cit., s. 42; Z. Grabowski, op. cit., s. 42. [wróć]
BZNiOS, oddział rękopisów, sygn. 15330/II, mps; F. Persnowski, op. cit., s. 34. [wróć]
A. Krasicki, Dziennik kampanii rosyjskiej 1914-1916, Lwów 1934, s. 73; W. Lipiński, Walka zbrojna o niepodległość Polski, wydanie III, Łomianki 2016, s. 108; S. Nicieja, Kresowa Atlantyda. Historia i mitologia miast kresowych, t. V, Opole 2014, s. 248. [wróć]
BZNiOS, oddział rękopisów, sygn. 15661/I, rkps; S. Tyrowicz, Pamiętnik w liście do rodziców obejmujący czasy od wyjścia z Legionem Wschodnim ze Lwowa (29 VIII 1914) do służby w Komendzie Legionów w Piotrkowie (do 13 VIII 1915), s. 17. Na temat rozwiązania Legionu Wschodniego zob. szerzej ANK, sygn. 446, mps, NKN, Legion Wschodni 1914, Raport w sprawie rozwiązania Legionu Wschodniego, s. 74-75. [wróć]
J. Rzepecki, op. cit., s. 180-181. Dokładna treść przysięgi zob. BJ, sekcja rękopisów, sygn. przyb. 491/2001, mps, Praca anonimowego autora..., s. 2. [wróć]
M. Drozdowski, op. cit., s. 193; T. Pelczarski, Organizacja i pierwsze walki II Brygady Karpackiej, "Żołnierz Legionów i POW", 1939, z. 3-4, s. 232; A. Maj, Z II Brygadą Legionów, "Panteon Polski", 1930, nr 68, s. 1-2. [wróć]
A. Olejko, Karpacka wojna trzech cesarzy. Z działań wojennych I wojny światowej na lądzie i w powietrzu, Rzeszów, b.d.w., s. 147-148. [wróć]
K. Fabrycy, Wspomnienia z II Żelaznej Brygady, "Federacja", 1930, nr 1-2, s. 24-25. [wróć]
E. Maliszewski, Tereny walk II Brygady Legionów, "Wiarus", 1918, z. 20-21, s. 463-464; T. Olszański, J. Szporer, II Brygada Legionów w Karpatach, [w:] Pierwsza wojna światowa w Karpatach, praca zbiorowa pod red. T.A. Olszańskiego, Warszawa 1985, s. 107. [wróć]
Cyt za: Z. Grabowski, op. cit., s. 43. [wróć]
P. Kowalski, Generał brygady Włodzimierz Ostoja-Zagórski (1882-1927). Biografia, Toruń 2007, s. 34; W. Milewska, J.T. Nowak, M. Zientara, Legiony Polskie 1914-1918. Zarys historii militarnej i politycznej, Kraków 1999, s. 86. [wróć]
AWBBH im. generała Kazimierza Sosnkowskiego, sygn. I_120-1-16, rkps, Komenda Legionów Polskich, Dziennik sztabowy wydarzeń 6 IX 1914 - 2 XII 1914, s. 4. W skład kierowanych w ten rejon oddziałów wchodziły: 2. pp, 3. pp, 1. dywizjon artylerii oraz 2. i 3. szwadron ułanów legionowych, jednostki pomocnicze, Komenda Legionów z gen. Karolem Trzaska-Durskim na czele. Łącznie na Węgry skierowano blisko 9 tysięcy żołnierzy; BJ, sekcja rękopisów, sygn. przyb. 310/68, mps, Archiwum 2. Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich; J. Gaździcki, Dzieje 2. pułku ułanów Legionów Polskich na tle walk II Brygady Karpackiej, s. 14; M. Klimecki, K. Filipow, Legiony Polskie. Dzieje bojowe i organizacyjne, Warszawa 2014, s. 94; H. Tomza, Pamiętnik legionisty, Warszawa 2008, s. 40-42. [wróć]
BPAU i PAN, oddział rękopisów, sygn. 10186, mps; T. Łękawski, op. cit, s. 7; BJ, sekcja rękopisów, sygn. przyb. 312/68, mps, Archiwum 2. Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich, t. I, Relacja Zygmunta Roleskiego, s. 39-42. [wróć]
Nie tylko I brygada..., s. 48. [wróć]
BPAU i PAN, oddział rękopisów, sygn. 10186, mps; T. Łekawski, op. cit., s. 4-5; BJ, sekcja rękopisów, sygn. przyb. 312/68, mps, Archiwum 2. Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich, t. 1, Fragmenty i wspomnienia bojowe 2. Pułku Ułanów Legionów Polskich na tle walk II Brygady Karpackiej, s. 127-128. [wróć]
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki