Karnawał czy post? - Lesław Hostyński

Reflow text when sidebars are open.
Prezentowana praca stanowi trzecią i, jak się wydaje, ostatnią część aksjologicznej refleksji nad aksjosferą współczesnego społeczeństwa, przede wszystkim społeczeństwa konsumpcyjnego. W pierwszej monografii zatytułowanej Wartości utylitarne (Lublin 1998) punktem wyjścia uczyniłem rozróżnienie dwóch perspektyw aksjologicznych. Pierwsza upatruje w wartościach fundament, na którym w czasach zwątpienia, w czasach kryzysu można budować płaszczyznę porozumiewania się między ludźmi. Druga perspektywa to podważenie istnienia wartości i wynikające stąd zagrożenie nihilizmem. Perspektywą, którą dotychczas uważałem za właściwą, za godną przyjęcia, jest oczywiście ta pierwsza.
W momencie przyjęcia istnienia świata wartości i uznania jego bardzo istotnej roli w kształtowaniu życia społecznego współczesnego świata stajemy przed kolejnym aksjologicznym wyzwaniem. Świat wartości nie jest światem homogenicznym, rozpada się na szereg różnorodnych wartości, które bywały łączone w zasadnicze kategorie. Uważam, że dla opisu aksjosfery współczesnego społeczeństwa najbardziej reprezentatywne są dwie ogólne dziedziny wartości. Pierwszą dziedziną, której dotychczas poświęciłem najwięcej uwagi, są wartości utylitarne.
Pod pojęciem "wartości utylitarne" rozumiem przede wszystkim to, co przyczynia się do zaspokojenia ludzkich potrzeb. Pozycja wartości utylitarnych jest szczególna. Zwolennicy absolutyzmu aksjologicznego najczęściej odmawiają racji bytu tego typu wartościom, a jeżeli dopuszczają ich istnienie, to upatrują w nich źródło wszelakiego zła. Przy czym najczęściej dokonuje się w takich przypadkach poważnego nadużycia graniczącego z hipokryzją. Z przyczyn nie do końca zrozumiałych neguje się istnienie czegoś, co w życiu społecznym odgrywa fundamentalną rolę, czegoś, co stanowi podstawę "świata konsumpcji". I temu problemowi w całości była poświęcona moja druga monografia pt. Wartości w świecie konsumpcji (Lublin 2006). Pytania, na które próbuję w niej odpowiedzieć, można byłoby sprowadzić do następujących problemów. Czy jest to "cywilizacja konsumpcji", prowadząca jedynie do kształtowania postaw "[...] które - jak zauważa Józef Życiński - niszczą wrażliwość na ideały, tworzą zaś świat sztucznych potrzeb wzmagających dalszą konsumpcję. Manipulując tym światem, można tworzyć sieć uzależnień, w których wcześniejszy homo sapiens zmienia się w zwierzę konsumujące"[1]. Jaki jest ów świat konsumpcji w rzeczywistości? Jak można go opisać, nie przyjmując a priori założenia, iż stanowi on źródło wszelakiego możliwego zła?
Moim celem była próba zrozumienia i opisania bardzo istotnego, bo w dużej mierze dominującego, zjawiska społecznego przełomu wieków, jakim staje się wszechogarniająca postawa konsumpcjonistyczna, świat konsumpcji, czy jak chcą inni "cywilizacja konsumpcji". Konieczność spojrzenia na to zjawisko przez pryzmat aksjologii, spojrzenia wolnego od przedwstępnych założeń upatrujących w nim źródła wszelkiego zła, wydaje się przedsięwzięciem koniecznym. Dopiero po przeprowadzeniu tego typu przedsięwzięcia można ewentualnie podejmować próby szukania nowych dróg wyjścia z obecnego stanu.
Drugą dziedziną wartości - dominującą w aksjosferze życia społecznego - są wartości absolutne. Pod ich pojęciem, najogólniej rzecz ujmując, rozumiem te wartości, o których w Fajdrosie - jako wartościach zapewniających osiągnięcie człowiekowi jego człowieczeństwa - w następujących słowach pisał Platon: "Przyrodzoną mają skrzydła siłę, to, co ciężkie podnieść w górę, w niebo gdzie bogów rodzina mieszka. Żadne ciało nie ma w sobie tyle boskiego pierwiastka, co skrzydła. A boski pierwiastek - to piękno, dobro, mądrość i wszystkie tym podobne rzeczy"[2]. Tę sferę wartości określa również Plotyn, twierdząc w Enneadach, że dobro jest tym "[...] od czego wszystko zawisło i ku czemu zmierzają wszystkie istnienia, ponieważ z niego biorą początek i ponieważ go potrzebują, podczas gdy ono nie ma żadnych braków, wystarcza sobie i niczego nie potrzebuje, jest miarą wszystkich rzeczy i kresem, jest Bogiem, który wydał z siebie umysł i substancję i duszę i życie i działanie poświęcone umysłowi"[3]. W ten sposób został wyznaczony krąg wartości autonomicznych i absolutnych.
W tym pierwszym kręgu rozstrzygnięć aksjologicznych pozostaje również tomistyczna koncepcja "prawa naturalnego", pojmowanego jako stworzony w człowieku normatywny obraz odwiecznego prawa boskiego, a zwerbalizowanego jako najwyższa zasada moralna brzmiąca: "dobro należy czynić, a zła unikać". Jest to zasada imperatywna, która sama w sobie, ale również wynikające z niej normy szczegółowe swą imperatywną moc czerpią z transcendentnych źródeł odwiecznego prawa. Mamy więc tu, zgodnie z metafizycznym rozstrzygnięciem św. Tomasza z Akwinu, do czynienia z taką oto sytuacją, że porządek moralno-prawny, oparty na wartościach, wchodzi w styczność z pozaświatową rzeczywistością aksjologiczną i stanowi jej odbicie w porządku stworzenia, jest to "uczestnictwo" prawa naturalnego w odwiecznym prawie Bożym. Ponadto wartości opisywanego typu bywają określane jako te, które powinny być, a zatem do ich istoty należy powinność bycia, powinność ich realizacji, ich urzeczywistniania.
Mówiąc o "świecie konsumpcji", mam na myśli świat stanowiący jeden z ważniejszych, jeśli nie najważniejszy czynnik wyróżniający współczesne społeczeństwo bogatej Północy, a dla biednego Południa stanowi nieziszczalną, przynajmniej na razie, arkadię, w której wszyscy będą mogli stać się szczęśliwymi. Konsumpcja staje się dla dużej części świata wartością samą w sobie, wartością, która domaga się natychmiastowej realizacji, staje się czynnikiem determinującym nie tylko życie jednostkowe, ale również społeczne.
Dotychczas używałem i nadal używam terminu "świat konsumpcji", gdyż przedmiotem mojego zainteresowania były i są nie tyle zjawiska czysto społeczne rządzące społeczeństwem ponowoczesnym, ale przede wszystkim jego fundamenty aksjologiczne oraz moralne konsekwencje wynikające z przyjęcia i dostosowania się do reguł, którymi się kieruje. W moim rozumieniu "świat konsumpcji" jest szerszym pojęciem niż "społeczeństwo konsumpcyjne".
Samo konsumowanie nie jest oczywiście ostateczną determinantą czy to społeczeństwa konsumpcyjnego, czy świata konsumpcji. Proces "konsumowania" jest naturalnym procesem przynależnym nie tylko człowiekowi, ale wszelkim istotom żywym. Co zatem jest elementem definiującym "społeczeństwo konsumpcyjne", a w konsekwencji również "świat konsumpcji"? Aby to w pełni zrozumieć, należałoby w pierwszej kolejności odnieść się do wcześniejszej fazy rozwoju społecznego, fazy "społeczeństwa produkcyjnego". Jak zauważa Zygmunt Bauman: "Dzisiaj, po dokonaniu skutecznej transformacji społeczeństwa wytwórców (w którym zyski czerpano głównie z wykorzystywania pracy najemnej) w społeczeństwo konsumentów (w którym zyski czerpie się głównie z wykorzystywania pragnień konsumpcyjnych) obowiązująca filozofia biznesu głosi, że celem jest niedopuszczenie do zaspokojenia oraz nieustanne rozbudzanie, wywoływanie, stwarzanie i podsycanie kolejnych pragnień domagających się spełnienia, a także zwielokrotnienia liczby potencjalnych klientów, działających pod wpływem owych pragnień: krótko mówiąc, że celem oferty jest stworzenie popytu"[4]. Nie można oczywiście powiedzieć, że w tym społeczeństwie konsumpcja nie była obecna. Ona była obecna, ale cechą konstytutywną owego społeczeństwa była praca, praca opłacana. Zarobione pieniądze można było przeznaczyć na niezbędną konsumpcję, a resztę pieniędzy zaoszczędzić. O ile dylemat społeczeństwa produkcyjnego sprowadzał się do tego "czy pracować aby żyć, czy żyć by pracować", o tyle dylemat świata konsumpcji można sprowadzić do formuły, "czy konsumujemy, aby żyć, czy też żyjemy, aby móc konsumować". Bauman w związku z tym pyta "[...] czy ciągle jeszcze potrafimy oddzielić życie od konsumpcji i czy czujemy taką potrzebę"[5]. Można zatem przyjąć, iż pełnoprawnym uczestnikiem świata konsumpcji jest ktoś, dla kogo granica pomiędzy życiem a konsumpcją jest nieostra, ktoś, kto w ogóle nie widzi powodu, aby wyznaczyć linię demarkacyjną i niezbyt często ją przekraczać. Bycie konsumentem to swoista gra, która wbrew pozorom nie ogranicza się do zaspokojenia nie tyle potrzeby, a żądzy kupowania, nabywania i gromadzenia wszelkich dóbr materialnych dla nich samych. W tej konsumenckiej grze, w którą coraz częściej zaczynamy grać, chodzi głównie o to, aby wzbudzać w sobie coraz to nowe wrażenia, coraz to nowe pożądania "[...] pożądanie nie pożąda zaspokojenia. Wręcz przeciwnie, pożądanie pożąda pożądania"[6].
Aksjologicznych podstaw świata konsumpcji można szukać w przemianach szeroko rozumianej wartości ekonomicznej, a dokładniej rzecz ujmując, próbie odejścia od koncepcji Dawida Ricardo i Karola Marksa. Ricardo punktem wyjścia rozważań dotyczących wartości uczynił krytyczną analizę poglądów Smitha, twierdząc, iż fałszywą jest teza głosząca, że wartość zależy od ilości pracy, jaką można w procesie wymiany otrzymać za dany towar. Pisząc o wartości wymiennej towarów użytecznych, Ricardo podkreśla, że "[...] wypływa z dwóch źródeł: z ich rzadkości i z ilości pracy niezbędnej do ich otrzymania. [...] Kiedy więc mówimy o towarach i ich wartości wymiennej oraz o prawach rządzących ich względnymi ocenami, mamy zawsze na myśli towary, których ilość można zwiększyć nakładem ludzkiej pracy i w których produkcji działa niczym nieskrępowana konkurencja"[7].
Koncepcji Ricardo przeciwstawiono tzw. subiektywistyczną teorię wartości sformułowaną na przełomie XIX i XX w. przez Karola Mengera, Stanley'a Jevonsa i Leona Walrasa, a rozwijaną w szkołach austriackiej, angielskiej i włoskiej. Punktem wyjścia tej teorii była tzw. hedonistyczna zasada maksymalizacji korzyści jednostki. Chodzi tu po prostu o typową zasadę hedonistyczną, sprowadzającą się do twierdzenia, iż człowiek we wszystkim, co czyni, szuka głównie przyjemności, eliminując jednocześnie wszystko to, co mogłoby się stać źródłem przykrości. Zasadę tę tak np. pojmował Jevons: "Teoria opiera się całkowicie na rachunku przyjemności i wysiłków, zadanie zaś ekonomii polega na tym, żeby określić maksimum szczęścia, jakie może być osiągnięte przez uzyskanie maksimum przyjemności przy minimalnych wysiłkach"[8].
Najbardziej charakterystyczną cechą szkoły psychologicznej jest rozpatrywanie wszelkich zjawisk ekonomicznych z punktu widzenia użyteczności krańcowej. Nowym elementem podjętym przez szkołę psychologiczną była modyfikacja pojęcia "użyteczność". Dotychczas, ogólnie mówiąc, użyteczność była pojmowana jako pewna obiektywna naturalna cecha danej rzeczy. Jevons i Menger zaczęli ją ujmować jako subiektywne odczucie, a przez to zaczęła funkcjonować jako kategoria subiektywna i indywidualistyczna. Ponadto użyteczność zaczęto bardzo wyraźnie łączyć z rzadkością. Stąd prowadził już tylko jeden krok do uznania, że użyteczność krańcowa danego dobra jest jego wartością.
W koncepcji wartości zaproponowanej przez Mengera pojęciami konstytutywnymi są pojęcia krańcowej użyteczności i rzadkości, ale decydująca jest kategoria członka gospodarującego. To właśnie subiektywny punkt widzenia gospodarza, poświadczenie, że dane dobro jest źródłem jego zadowolenia, jest w teorii wartości najistotniejsze. Wartością jest dobro przyczyniające się do zaspokojenia potrzeby.
Według przedstawicieli ekonomicznej szkoły austriackiej fundamentalne pojęcie ekonomii, jakim przez setki lat było pojęcie wartości, ma swe początki w użyteczności krańcowej i powstaje u jednostki (konsumenta) w wyniku analizy psychologicznej. Wartość ma zaistnieć w efekcie - jak to określa Wieser - obliczania użyteczności (Nutzkomputation). Zatem punktem wyjścia w badaniach ekonomicznych - i tu dochodzimy niewątpliwie do punktu stycznego z filozofią wartości, a w szczególności utylitarną koncepcją wartości - stają się zachowania jednostki (podmiotu gospodarującego), a głównie motywy psychiczne decydujące o preferencji potrzeb.
Ów aksjologiczny proces narodzin podstaw świata konsumpcji można byłoby podsumować, odwołując się do stwierdzenia Baumana: "Jasno i głośno stwierdzono wówczas, że wartości rzeczom nie nadaje ani pot niezbędny do ich wyprodukowania (jak powiedziałby Marks), ani (jak sugerował Simmel) samowyrzeczenia konieczne, by rzecz osiągnąć, lecz pragnienie poszukujące satysfakcji, gdy starożytna querelle o to, kto lepiej ocenia wartość rzeczy, wytwórca czy użytkownik, została niedwuznacznie rozstrzygnięta na korzyść użytkownika, a kwestię prawa do wydawania kompetentnego sądu połączono z kwestią prawa do ustanawiania wartości. Kiedy to nastąpiło, stało się jasne, że [...] "aby stworzyć wartość, wystarczy tylko, za pomocą dowolnych środków, wywołać wystarczająco silne pragnienie" i że "wartość dodatkową tworzy ostatecznie manipulacja nadwyżką pragnienia""[9].
Powracając do bardziej szczegółowych określeń świata konsumpcji, można stwierdzić, iż jest to świat nieustającej aktywności jego uczestników, świat, w którym poddawani są, oczywiście z ich pozwoleniem "torturze" polegającej na niepozwalaniu na odpoczynek. Bauman zauważa: "Trzeba utrzymywać ich zawsze w pogotowiu, czujnych, stale wystawionych na nowe pokusy, i pielęgnować w nich bez przerwy stan nigdy niesłabnącego podniecenia, a także stan ciągłej podejrzliwości i permanentnego zniechęcenia. Atrakcje, które przyciągają ich uwagę, powinny potwierdzać wątpliwości, obiecując zarazem możliwość przełamania znudzenia: "Myślisz, że wszystko już widziałeś? Nic nie widziałeś, stary!""[10].
W świecie konsumpcji życie jest swoistą podróżą, w której nie tyle chodzi o dotarcie do celu, ale o bycie w drodze. Osiągnięcie celu, realizacja pożądania stanowią dla konsekwentnego hominem consumentem zanegowanie sensu życia, stają się bowiem źródłem spełnienia, które bywało istotną ideą społeczeństwa nowoczesnego. Osiągnięcie celu wprawia podmiot-konsumenta w stan monotonii rodzącej poczucie nudy, a na to nie może sobie pozwolić, gdyż jego celem jest używanie życia i w tym dążeniu nie może się zatrzymać. "Konsument jest człowiekiem w ruchu i takim musi pozostać"[11].
Świat konsumpcji można byłoby nieco metaforycznie, w ślad za Ryszardem Kapuścińskim, określić jako świat, w którym "[...] jadłospis zastępuje Dekalog"[12]. Jest to świat, w którym dochodzi do radykalnego przewartościowania wartości. Wartości absolutne, na których najczęściej fundowano wszelkiego rodzaju stosunki społeczne, na podstawie których starano się opisywać rzeczywistość, ustąpiły miejsca przede wszystkim wartościom konsumpcyjnym, a szerzej rzecz ujmując wartościom utylitarnym.
Agresywnie konsumpcyjna postawa społeczeństw - wyznaczona ideologicznym dogmatem: "Konsumeryzm, fetyszyzm rzeczy, przedmiotów, towaru"[13] - jest procesem, który został zapoczątkowany stosunkowo wcześnie, ale - jak się wydaje - na przestrzeni ostatniego dziesięciolecia staje się powoli ideologią dominującą we współczesnym świecie, ideologią zyskującą nawet pewne formy instytucjonalne, których jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie było. Owe zinstytucjonalizowane formy to przede wszystkim miejsca, w których bez najmniejszych przeszkód możemy się oddać zaspokojeniu niczym nieskrępowanej potrzebie konsumowania. Wśród najnowszych zdobyczy, którymi wabiony jest konsument, wymienić należy w pierwszej kolejności nową generację domów towarowych z angielska zwanych mall (alejka, deptak, promenada), stanowiących w żargonie handlowym połączenie domu towarowego, parku, a nawet lunaparku. W tego typu miejscu można nie tylko zrobić wszelkiego rodzaju zakupy, ale również obejrzeć film w wyposażonej w najnowocześniejsze zdobycze techniki filmowej sali projekcyjnej, zajrzeć (właśnie "zajrzeć" w znaczeniu znaleźć się tam nieco przypadkowo i bez odpowiedniego przygotowania) do galerii obrazów. Klient, oddając się potrzebie zaspokojenia swoich pragnień, może spędzić nawet kilka dni w megacentrum handlowym połączonym z parkiem rozrywki. Chcąc dać zadość swoim skłonnościom do hazardu, można, głównie w Stanach Zjednoczonych, spędzić na grze dowolną ilość czasu w kompleksie kasyn, hoteli i parków rozrywki. Głód z kolei można zaspokoić w coraz modniejszych restauracjach tematycznych, należących do sieci drogich lokali, a w wystroju wnętrza, wyglądzie obsługi przypominają czy to las tropikalny, czy nawiązują do znanego filmu, czy do świata muzyki rockowej[14].
Za Erichem Frommem można powiedzieć, iż świat konsumpcji to świat, w którym "[...] każde pragnienie musi zostać natychmiast zaspokojone, żadna chęć nie może być frustrowana"[15]. To świat, w którym zaznajemy rozrywki polegającej przede wszystkim na "[...] satysfakcji płynącej z konsumowania i "wchłaniania"; towarów, widoków, potraw, napojów, papierosów, ludzi, wykładów, książek, filmów - wszystko to jest konsumowane, połykane. Świat jest jednym wielkim przedmiotem naszego apetytu, wielkim jabłkiem, wielką butlą, wielką piersią; jesteśmy wiecznie oczekującymi, wiecznie pełnymi nadziei i wiecznie rozczarowanymi oseskami"[16].
Świat konsumpcji staje się przestrzenią, w której dokonuje się bardzo znacząca przemiana w dotychczasowych stosunkach społecznych. Ową przemianę, która, najogólniej rzecz ujmując, sprowadza się do odpersonalizowania więzi międzyludzkich na rzecz ich upodmiotowienia, najlepiej ujmuje Jean Baudrillard, pisząc w Społeczeństwie konsumpcyjnym: "[...] człowiek epoki dostatku nie egzystuje już, jak uprzednio i odwiecznie, w środowisku innych ludzi, lecz otoczony jest przez PRZEDMIOTY. Jego codzienne funkcjonowanie nie spełnia się już w stosunkach z bliźnimi, lecz w coraz większym stopniu, co wykazuje statystyczna tendencja wzrostowa, sprowadza się do odbioru dóbr i informacji oraz manipulacji nimi, począwszy od wysoko złożonej organizacji życia i gospodarstwa domowego wraz z dziesiątkami wykonujących na jego rzecz niewolniczą pracę urządzeniami technicznymi aż po "wyposażenie i oprzyrządowanie przestrzeni miejskiej" i całą materialną maszynerię komunikacji i aktywności zawodowej, niekończący się spektakl celebracji przedmiotu w reklamie i setki informacji dostarczanych przez środki masowego przekazu, od całej masy gadżetów będących przedmiotem jakiejś niejasnej obsesji aż po symboliczne psychodramy sycące się przedmiotami nas nawet w snach"[17].
Można zatem sądzić, iż w świecie konsumpcji istotnie dochodzi do swoistej przemiany egzystencjalnej kondycji nie tylko poszczególnych jednostek, ale również grup społecznych i społeczeństwa jako całości. Jak się wydaje, owo zjawisko w dużej mierze skutkuje przewartościowaniem fundamentalnych wartości konstytuujących jednostki.
Chcąc jeszcze bardziej odpowiedzialnie dookreślić kategorię "świat konsumpcji", nie sposób jest nie odnieść się do warunkującej go sfery polityki. Świat konsumpcji to świat społeczeństw bogatej Północy, a nade wszystko świat wysoko rozwiniętego kapitalizmu, świat międzynarodowych korporacji i powiązanej z nimi globalnej sieci znaków firmowych. Jedną z najważniejszych, jeśli nie najważniejszą, wartości kapitalizmu jest zysk. Można by rzec, iż jest to jego wartość niejako naturalna i trudno byłoby się w tym doszukiwać jakowegoś zła. Na przestrzeni wieków zmieniały się tylko narzędzia, którym kapitalizm się posługiwał, by zrealizować swoją rudymentarną wartość. Benjamin Barber ów proces ujmuje niezwykle trafnie, mówiąc, że: "[...] kapitalizm przeszedł ewolucję od systemu, który produkował dobra w celu zaspokojenia potrzeb człowieka, do konsumpcjonistycznej postaci, która kreuje potrzeby i koncentruje się na sprzedaniu ludziom tego, co wykreowała"[18]. To owa "sprzedaż" stanowi główne źródło zysku współczesnego kapitalizmu. Jeżeli chcielibyśmy spojrzeć na kapitalizm w kategoriach winy za wykreowanie świata konsumpcji, to w pierwszej kolejności należałoby wskazać, że jego największym "grzechem" jest to, że "[...] wyzwala nasze żądze i zarazem daje poczucie ich zaspokojenia"[19]. Współczesny kapitalizm staje się producentem zbędnych żądz, które muszą być natychmiast zaspokojone. Aby nas konsumentów o tym przekonać, kapitalizm ochoczo korzysta z osiągnięć nauki. Chodzi po prostu o to, by nie tylko przyjąć do wiadomości, ale przede wszystkim uświadomić sobie, że nie jesteśmy w stanie funkcjonować bez stosowania się do dewizy: "Kupujemy - i dlatego jesteśmy. Jesteśmy, bo kupujemy" czy wręcz "Kupuję, więc jestem". Tę naszą swoiście dramatyczną postawę egzystencjalną w bardzo trafny sposób oddali Kazimierz Bem i Jarosław Makowiecki, pisząc: "Jesteśmy dziś na podobieństwo Casanovy: nim zdążymy skończyć i nacieszyć się jedną rzeczą/osobą, myślimy i pożądamy kolejnej rzeczy/osoby"[20].
Moim zasadniczym celem, który chcę zrealizować w tej pracy, jest próba zbadania, jaką rolę w świecie konsumpcji - pojmowanym jako pewna rzeczywistość społeczna, w której przychodzi nam żyć - pełnią wartości wyznaczające czy wręcz konstytuujące świat społeczeństwa przedkonsumpcyjnego albo, odwołując się do terminologii Zygmunta Baumana, świat nowoczesny. Co się dzieje z tymi wartościami w świecie konsumpcji? Czy nadal pełnią podobną funkcję jak wcześniej? Czy wartości, które często były postrzegane jako wartości absolutne, pozostają takimi w naszej rzeczywistości społecznej? A jeżeli ulegają jakiejś przemianie, to jakiej i co z tego wynika? W jaki sposób w świecie konsumpcji dochodzi do przewartościowania podstawowych wartości? Czy świat konsumpcji wraz z fundującymi go wartościami stanowi istotne zagrożenie moralne? Czy istnieją jakieś realne drogi wyjścia z tego kryzysu?