W swoich pytaniach i deklaracjach Karadžić regularnie używał królewskiego "my", lecz jak się wydaje, czyniąc tak, miał na myśli różne społeczności. Niekiedy "my" oznaczało nieliczne grono najwyższych liderów SDS; czasem odnosiło się do partii jako całości lub najczęściej do wszystkich Serbów bośniackich. Starając się dowieść swojej centralnej pozycji w ruchu serbskich nacjonalistów w Bośni, często wypowiadał się na własny temat w trzeciej osobie. "Będziemy musieli przede wszystkim rzucić światło na postępowanie i sposób myślenia Radovana Karadžicia, a następnie na jego działania i zachowanie, a potem na postępowanie całej SDS i innych partii serbskich", stwierdzał, podkreślając autoidentyfikację ze sprawą serbską5.
Przesłuchując mnie w krzyżowym ogniu pytań, obficie wspomagał się dokumentami i wypytywał o każdy z nich, zawsze z zamiarem oczyszczenia siebie oraz Serbów bośniackich z win za wojenne zbrodnie. Ku konsternacji sędziów często odczytywał dosłownie długie fragmenty, które miał nadzieję wciągnąć na listę dowodów. Dowodził tym znajomości pisanej i drukowanej dokumentacji, z którą się zapoznał w ramach przygotowań do procesu. Było to niezwykłe: niewielu innych podsądnych ICTY skorzystało z prawa, by się zaznajomić ze stosami dokumentów dotyczących swojej sprawy.
Zaprezentował się przed sądem jako człowiek kipiący wściekłością. Zazwyczaj narastała wolno i stopniowo, zamiast raptownie wybuchnąć, lecz jej nadejścia nie dało się przeoczyć. Niekiedy słyszałem, jak pulsuje ona przy pulpicie po mojej lewej stronie. Pytania Karadžicia stawały się coraz bardziej drążące i oskarżycielskie. Charakterystyczny równy głos ustępował miejsca ogłuszającemu rykowi, raniącemu uszy, choć nosiłem słuchawki. Zdawało się, jakby pod wpływem furii przeobrażał się w roślejszą, bardziej dominującą istotę. Doszedłem do przekonania, że przez większą część czasu jego wzburzenie było szczere, choć jak się zdaje, Karadžić potrafił je też modulować i kontrolować, wykorzystując wybiórczo jako narzędzie perswazji lub dominacji.
Ścierając się z nim werbalnie na sali sądowej, zacząłem rozumieć, w jaki sposób posługiwał się wściekłością, by zdominować i upokarzać adwersarzy w różnych momentach swojej kariery politycznej. Obserwowałem, jak raz po raz sięga po gniewne crescendo, by wydobyć ze mnie pożądane odpowiedzi. Czasami, jak się zdaje, emocje wymykały się spod kontroli. Doprowadzając się do wulkanicznej furii, tracił z oczu linię przesłuchania, powracając do kwestii, w których czuł się pewniejszy. Jednak taki obezwładniający gniew ogarnął go tylko kilka razy w czasie naszych spotkań. Przez większą część czasu potrafił go modyfikować i powściągać - to umiejętność stanowiąca jedną z jego zalet jako przywódcy.
Jako rozmówca umiał się błyskawicznie dostosować, zręcznie żonglując nastrojem i zachowaniem. Gdy moje przesłuchania się przeciągały, sędziowie poprosili, by Karadžić zadawał tylko pytania istotne dla sprawy i szybko kończył przesłuchanie. Po jednym z takich napomnień udał szok. "Naprawdę mnie zaskoczyło, gdy usłyszałem, że nie dostanę nawet dwudziestu z czterdziestu godzin, o jakie prosiłem pierwotnie", oznajmił. Kiedy 10 czerwca przewodniczący składu sędziowskiego [O-Gon] Kwon poinformował, że zostało tylko 15 minut na przepytywanie, Karadžić stał się sarkastyczny. "Nasze czterdzieści godzin to było ostrożne oszacowanie - oświadczył sędziom. - Oddaję więc ten czas w prezencie"6. Zrozumiawszy to dosłownie, sędzia zapytał: "Doktorze Karadžić, czy w ogóle potrzebny panu ten kwadrans?". Oskarżony od razu zareagował zniechęceniem. "Nie - odparł - to bezcelowe poruszać jakiekolwiek tematy, skoro nie mogę się nimi zająć jak należy". Jednak po kilkusekundowej pauzie zmienił zdanie. "Właściwie mogę go zapytać", podjął, porzucając fałszywe przygnębienie, i ponownie przeobraził się w ożywionego i wojowniczego przesłuchującego.
Zacząłem w tym dostrzegać charakterystyczną cechę charakteru Radovana Karadžicia: potrafił w mgnieniu oka zmodyfikować osobowość i nastrój, dopasowując się do potrzeb chwili. Powróciwszy do badań dokumentów na temat jego życia, raz po raz odkrywałem podobne zmiany trwające od minuty do miesiąca. Karadžić był kameleonem umiejącym się przystosowywać w stopniu, który zdawałby się humorystyczny, gdyby jego słowa i czyny nie okazały się tak doniosłe dla wielu istnień ludzkich. Dla zrozumienia go najważniejsza okazuje się właśnie świadomość owej zdolności błyskawicznej transformacji dla uzyskania maksymalnego efektu.
Gdy się okazywało, że zgadzamy się co do jakiegoś aspektu jego doświadczeń życiowych, posyłał mi niekiedy w sądzie krótki, nieznaczny uśmiech i skinienie aprobaty. Z pewnością nie powstała między nami więź. Nie potrafiłem zapomnieć o potwornościach, jakimi kierował w latach dziewięćdziesiątych. Większość moich zeznań traktował z czystą pogardą, która, zdawało się, rosła z każdą kolejną sesją. A mimo to rozmawialiśmy i rozumieliśmy się lepiej, niż się spodziewałem. Licząc, że pojmę jego postępowanie, choć bez większych oczekiwań na zgodę, wysłuchiwałem uważnie opinii Karadžicia na temat własnego życia i postępków.
Gdy mnie przesłuchiwał, potwierdził moje wcześniejsze wrażenie, że ma on imponujący intelekt i szerokie horyzonty; dowiedziałem się też, że dysponuje twórczą i analityczną wyobraźnią. Dzięki naszemu trwającemu 24 godziny dialogowi mogłem się zorientować, że wykorzystał swój błyskotliwy umysł, wszechstronność intelektualną, starannie modulowany gniew oraz zdolność błyskawicznej adaptacji do usprawiedliwienia każdego czynu, uwypuklenia historycznej doniosłości własnych postępków i promowania utopijnej wizji w oczach serbskich nacjonalistów w Bośni. Równie narcystyczny na sali sądowej, jak w życiu publicznym, narzucał swoją osobowość i zachowania tym, w imieniu których rzekomo się wypowiadał. Według własnej narracji żył, działał i walczył dla narodu serbskiego i także dla niego zamierzał cierpieć. Wierzył namiętnie w swoją sprawę oraz w siebie jako jej pierwszego obrońcę.
W jednej kwestii okazaliśmy się zaskakująco zgodni: jego życia w przedwojennym Sarajewie. Pragnął potwierdzenia, że przed wybuchem wojny ani on, ani jego rodzina nie żywili złych zamiarów wobec osób innych narodowości. Chętnie przytaknąłem. W jednym z udających pytanie zeznań Karadžić chwalił się, że wybrał swojego fryzjera, mężczyznę imieniem Meho, choć był Boszniakiem, po prostu dlatego że cieszył się sławą najlepszego fryzjera męskiego w mieście. Wedle wszelkich zgromadzonych przeze mnie informacji w pierwszych dekadach życia Karadžić utrzymywał dobre relacje z Boszniakami, Chorwatami, Żydami i innymi mieszkańcami Bośni. Przyglądając się jego życiu przed wkroczeniem w świat polityki w latach dziewięćdziesiątych, nie dostrzegłem znaczących ciągot nacjonalistycznych ani w pismach, ani w postępowaniu Karadžicia. Retoryczne "pytanie" na temat fryzjera Mehy świadczyło o próżności - do przystrzygania swej niesfornej grzywy, którą odrzucał z czoła tak ostentacyjnie, potrzebował najlepszego specjalisty w mieście - oraz potwierdziło wrażenie, że demonstrował typową dla sarajewian dumę z przestawania z ludźmi innej narodowości i wiary. Jeśli przed świtem ery demokratycznej żywił nienawiść lub urazę do nie-Serbów, nie okazywał jej publicznie. Jednak przed sądem utrzymywał również, że nigdy nie porzucił pozytywnych uczuć do członków innych grup etnicznych. Sprzeciwiłem się otwarcie temu stwierdzeniu, ponieważ w dokumentacji mogłem zobaczyć jego stopniową przemianę w serbskiego nacjonalistę nieszanującego Boszniaków ani ich przywódców politycznych.
Karadžić nie był osamotniony w swoim poświęceniu dla sprawy nacjonalistycznej w latach dziewięćdziesiątych. Znalazł licznych naśladowców wśród bośniackich Serbów: wielu walczyło na wojnie, a część uczestniczyła w tworzeniu SDS i Republiki Srpskiej oraz kierowaniu jedną i drugą. Należał do nich Nikola Koljević, którego też poznałem na wiele lat przed spotkaniem z Karadžiciem na sali sądowej. Nick (bo pod takim imieniem znali go amerykańcy przyjaciele i koledzy), profesor komunikacji społecznej z Uniwersytetu w Sarajewie, spędził rok akademicki 1972-1973 jako wykładowca mojej Alma Mater, Hope College w Holland w stanie Michigan. Uwielbiał to miejsce; dał się poznać studentom jako oddany wykładowca, a współpracownikom jako kompetentny badacz Szekspira i prelegent. Poznałem go niedługo potem, podczas rocznego pobytu w Sarajewie na stypendium Fulbrighta, gdy prowadziłem badania historyczne w roku akademickim 1974-1975. Dzieliliśmy się wspomnieniami z Michigan i obgadywaliśmy wspólnych znajomych. Przekonałem się, że na tutejszym uniwersytecie jest ceniony nie mniej niż w Hope College. Życzliwy, opiekuńczy człowiek i wspaniały nauczyciel, Nick, jakiego znałem w tamtych dniach, był powszechnie lubiany i podziwiany.
Ku mojemu zaskoczeniu w 1990 roku został jednym z założycieli SDS oraz wiceprezydentem Republiki Srpskiej w roku 1992. Podobnie jak Karadžić, z którym się zbliżył, wcześniej nie zdradzał zainteresowania polityką ani politycznym nacjonalizmem, choć zawsze był wielbicielem kultury ludowej i wiejskiego stylu życia. Przebieg jego biografii - od współczującego profesora literatury po przywódcę partii nacjonalistycznej, która usankcjonowała masowe okrucieństwa - sugeruje, że Karadžić nie był osamotniony w swoim raptownym przejściu od politycznej obojętności do żarliwych nacjonalistycznych przekonań. W niniejszej biografii próbuję zrozumieć, jak do tego doszło. Nie mogę zapytać Nicka, który w styczniu 1997 popełnił samobójstwo w pokoju hotelowym w Banja Luce. Opłakuję tę stratę. Odczułem pewną pociechę, kiedy badając dokumenty, odkryłem kilka sytuacji, gdy próbował powściągnąć skrajne kroki serbskich nacjonalistów z Bośni, lecz pragnąłbym, żeby zrobił więcej w tym kierunku. Z tego, czego się dowiedziałem o jego karierze politycznej, wynika, że przeszedł podobną przemianę jak Karadžić - od narodowej obojętności ku żarliwej wierze w utopijną nacjonalistyczną mrzonkę.
BUDOWA KRUCHEJ FEDERACJI
Radovan Karadžić jest południowym Słowianinem, co oznacza, że należy do jednego z kilku ludów zamieszkujących znaczną część Europy Południowo-Wschodniej (często nazywanej Bałkanami od niewielkiego łańcucha górskiego w okolicy). Przez ponad tysiąc lat ich tożsamość definiowały i kształtowały migracje, konwersje religijne i różnice językowe. Od V do VIII wieku kilka plemion mówiących w językach prasłowiańskich opuściło tereny stanowiące dziś część Polski. Gdy wyruszali w drogę, owi osadnicy byli nieznającymi pisma politeistami, lecz pod koniec pierwszego tysiąclecia naszej ery zostali schrystianizowani - na zachodzie przez misjonarzy z Rzymu, a na wschodzie z Konstantynopola.
Gdy schizma wschodnia rozdarła świat chrześcijański w 1054 roku, Słowianie południowi podzielili się na katolików i prawosławnych. Katolicyzm i alfabet łaciński przeważyły wśród Słowian południowych z terenów zachodnich (dzisiejsza Słowenia, Chorwacja i znaczna część Bośni), natomiast prawosławie i cyrylica zakorzeniły się przede wszystkim na wschodzie (dzisiejsza Serbia, Czarnogóra, Macedonia i Bułgaria). Mimo to prawosławni i katolicy mieszali się w centralnych częściach regionu, przede wszystkim w Bośni, będącej zarazem ojczyzną rodzimej, niezależnej grupy chrześcijan7 zwanej Kościołem bośniackim. Kiedy między XIV a XVI wiekiem muzułmańskie Imperium Osmańskie podbiło znaczną część tych ziem, część katolików i prawosławnych dobrowolnie przeszła na islam, dając początek trzeciej wspólnocie religijnej. Czwarta grupa religijna pojawiła się, gdy w XV i XVI wieku Żydzi uciekający przed uciskiem religijnym na Półwyspie Iberyjskim (dzisiejsza Portugalia i Hiszpania) znaleźli w miastach osmańskich względnie tolerancyjną przystań.
Przez wiele stuleci po konwersjach wyznanie stanowiło w regionie najważniejszy czynnik różnicujący. Podczas gdy w Europie Środkowo-Wschodniej podstawą identyfikacji poszczególnych ludów przez ruchy narodowościowe były przede wszystkim różnice językowe, tożsamość narodowa Słowian południowych kształtowała się na skrzyżowaniu języka i religii. W epoce krzepnięcia ruchów narodowościowych od lat siedemdziesiątych XVIII wieku do lat sześćdziesiątych XX wieku grupy Słowian południowych zaczęto wyróżniać nie tylko pod względem przynależności religijnej, lecz także według kryteriów świeckiej świadomości narodowej i drobnych odmienności lingwistycznych. W ten sposób w centralnej części dawnej Jugosławii powstało kilka różnych ludów czy narodów8. Należeli do nich Serbowie, Chorwaci, Słoweńcy, Czarnogórcy, Macedończycy i Boszniacy (do 1993 roku nazywani bośniackimi Muzułmanami)9. Dzielili oni (i dzielą obecnie) terytorium Jugosławii z mniejszą liczbą nie-Słowian - między innymi Albańczyków, Węgrów, Żydów i Romów.
Południowi Słowianie zamieszkujący obszar dzisiejszej Chorwacji, Bośni, Serbii i Czarnogóry posługują się językami tak zbliżonymi, że przez znaczną część XX wieku powszechnie uważano je za jeden, serbsko-chorwacki. Jego obecna nazwa to język bośniacko-chorwacko-serbski (ang. BCS) - termin szeroko stosowany przez cudzoziemców i organizacje międzynarodowe, lecz nie przez rodzimych użytkowników, z których wielu określa swój język jako "serbski", "chorwacki" lub "bośniacki". W pewnym niedawnym studium opisano go jako "wspólny korzeń u podstaw bośniackiego, chorwackiego i serbskiego", po czym skonkludowano, że "język jest zarazem jeden i więcej niż jeden"10. Wychodząc od różnic wyznania i tradycji religijnych, jak też od drobnych odmienności lingwistycznych, czołowi intelektualiści lansowali podział na trzy ludy: Serbów (prawosławnego wyznania i tradycji, języka serbskiego), Chorwatów (katolików pod względem wyznania i tradycji, języka chorwackiego) oraz Boszniaków (muzułmanów pod względem wiary i tradycji, języka bośniackiego)11.
W latach siedemdziesiątych XX wieku większość Słowian z Bośni, Chorwacji i Serbii identyfikowała się już jako Serbowie, Chorwaci lub Boszniacy (zwani wówczas bośniackimi Muzułmanami), choć inni, mniej liczni, nazywali się "Jugosłowianami" w celu zaznaczenia, że odrzucają dominujące tożsamości.
W XIX wieku jugoslawizm - przekonanie, że Słowianie południowi mogą się zjednoczyć w jednym państwie - był rewolucyjnym ideałem. Aby go przekuć w rzeczywistość, należało obalić lub gruntownie przebudować imperia Habsburgów i Osmanów. Oba państwa tępiły tę ideę przez cały wiek XIX, lecz gdy po zakończeniu pierwszej wojny światowej (1914-1918) mapę Europy kreślono na nowo, zostały zmiecione. Po zniknięciu największych przeciwników jugoslawizmu następca tronu Aleksander12 z Serbii 1 grudnia 1918 roku proklamował powstanie Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców; w styczniu 1929 roku przemianowano je na Królestwo Jugosławii13. Choć jeszcze przed proklamacją większość przywódców politycznych reprezentujących wszystkie południowosłowiańskie ludy wyraziła entuzjazm dla tej idei, brutalne realia budowy państwowości wkrótce doprowadziły do rozdźwięków, szczególnie między Serbami a Chorwatami. Większość posłów chorwackich co jakiś czas bojkotowała zgromadzenie ustawodawcze królestwa na znak protestu przeciw dominacji Serbów w Królewskiej Armii Jugosłowiańskiej i w biurokracji.
Dopiero w sierpniu 1939 roku czołowi politycy serbscy i chorwaccy zgodzili się rozstrzygnąć spory, zasadniczo dzieląc historyczne terytorium Bośni między siebie14. Podobnie jak inni nacjonaliści z Europy Południowo-Wschodniej, serbscy i chorwaccy liderzy wspierali projekty odpowiednio "Wielkiej Serbii" i "Wielkiej Chorwacji", zamierzając rozszerzyć granice swoich państw, tak aby objęły wszystkich członków ich nacji. Po podziale Bośni w 1939 roku oba projekty zostały częściowo zrealizowane; nacjonaliści serbscy i chorwaccy mieli się na nie później powoływać jako na godne podziwu precedensy, które należy powtórzyć.
Porozumienie z 1939 roku nastąpiło zbyt późno, by ocalić kraj: bratobójcze walki oraz rujnujący kryzys ekonomiczny lat trzydziestych osłabiły Królestwo Jugosławii. W kwietniu 1941 roku niemieccy i włoscy najeźdźcy podbili je w kilka dni i podzielili na kilka okupowanych terytoriów pod zarządem marionetkowych władz lub bezpośrednio Niemców i Włochów. Niemcy sprowadzili z wygnania w Italii nieliczną grupkę chorwackich faszystów znanych pod nazwą ustaszów (buntowników) i pomogli im utworzyć nowy organizm, Niezależne Państwo Chorwackie kontrolujące większą część Chorwacji oraz Bośni. Niemal natychmiast po objęciu władzy ustasze wymordowali tysiące Żydów, setki tysięcy Serbów oraz pewną liczbę Boszniaków i Chorwatów przeciwnych ich rządom. By wzmocnić swoje szeregi, zwerbowali nieco Boszniaków zarówno na wysokie stanowiska dowódcze, jak i do sił zbrojnych, lecz większość pozostała zdystansowana wobec ich ruchu.
Okrucieństwa ustaszy pobudziły do oporu dwie grupy. Pułkownik (od 1941 roku generał) Dragoljub (Draža) Mihailović i inni oficerowie dawnej Królewskiej Armii Jugosłowiańskiej utworzyli formację czetników, luźną koalicję serbskich nacjonalistów pragnących odbudować Królestwo Jugosławii. Z kolei Josip Broz, działacz komunistyczny mieszanego chorwacko-słowiańskiego pochodzenia, dowodził partyzantami opowiadającymi się za równością narodów i federacyjnym państwem socjalistycznym. Po długotrwałych i krwawych walkach w 1945 roku zatriumfowali partyzanci: pokonali czetników i wyzwolili znaczną część Jugosławii spod władzy ustaszów oraz cudzoziemców, choć przy pomocy i wsparciu aliantów. Ustasze wraz z Niemcami przynieśli Jugosławii holokaust i dopuścili się rzezi, które doprowadziły do dramatycznego spadku liczby jugosłowiańskich Żydów z ponad 80 tysięcy przed wojną do niespełna 7 tysięcy w 1948 roku. Przytłaczająca większość Żydów z Bośni (ich liczbę różne źródła szacowały przed wojną na 10-14 tysięcy) straciła życie w nazistowskich obozach koncentracyjnych; liczba ocalonych i powracających wyniosła w okresie powojennym mniej niż tysiąc osób. Jak wykazali krajowi demografowie, śmierć w walkach, których większość rozegrała się na terenie Bośni, poniosło około miliona Jugosłowian. Choć zginęło wielu Serbów, Boszniaków i Chorwatów, to w stosunku do swoich przedwojennych populacji procentowo ponieśli oni mniejsze straty niż Żydzi czy Romowie15. Pod koniec wojny także partyzanci Tity dopuszczali się masowych okrucieństw. Od tamtej pory pamięć o ofiarach wojny i bestialstw zawisła nad regionem niczym ciemna chmura. Przywódcy każdego z narodów kwestionowali liczbę zabitych, a niektórzy manipulowali danymi w celu poparcia tezy, że to ich wspólnota w czasie wojny ucierpiała najbardziej.
Zwycięzcy - Tito, Komunistyczna Partia Jugosławii i partyzanci - odbudowali Jugosławię jako socjalistyczną federację sześciu republik (w tym dwóch regionów autonomicznych), ściśle wzorowaną na stalinowskim Związku Sowieckim (zob. mapa A i tabela A). Starali się stłumić polityczny nacjonalizm, narzucić ideologię komunistyczną i stworzyć szybko rozwijającą się gospodarkę socjalistyczną. (W niniejszej książce terminem "socjalistyczny" określam system gospodarczy i polityczny Jugosławii w latach 1945-1990, natomiast określenie "komunistyczny" rezerwuję dla dominującej ideologii i partii rządzącej w socjalistycznej Jugosławii). W 1948 roku Jugosławia miała nieco poniżej 16 milionów mieszkańców; do roku 1991 (ostatni pełny rok, gdy kraj pozostał niepodzielony) jej populacja wzrosła o 47 procent, do ponad 23 milionów16. Pięć republik otrzymało nazwy od dominujących narodowości: Serbia, Chorwacja, Słowenia, Macedonia i Czarnogóra (choć Czarnogórcom przyznano odrębną tożsamość, to w opinii większości - i wielu samych zainteresowanych - byli to Serbowie zamieszkujący republikę o innej nazwie i historii). Bośnia i Hercegowina (dalej nazywana krótko "Bośnią", kiedy mowa o państwie lub terytorium jako całości) jako jedyna nie miała większościowego narodu i "narodowej" nazwy.
CIĄG DALSZY DOSTĘPNY W PEŁNEJ, PŁATNEJ WERSJI
PEŁNY SPIS TREŚCI:
Przedmowa
Podziękowania
Wstęp
I. Trudna młodość w kraju tradycji
II. Ofiarny założyciel
III. Naiwny nacjonalista
IV. Pilny uczeń Miloševicia
V. Jesień gniewu Radovana
VI. Planista wizjoner
VII. Eurosceptyk
VIII. Dyktator, który zjednoczył Serbów
IX. Triumfujący spiskowiec
X. Wszechstronny strateg
XI. Bezduszny przestępca
XII. Dwulicowy dyplomata
XIII. Osamotniony gospodarz
XIV. Architekt ludobójstwa
XV. Spadająca gwiazda
XVI. Pomysłowy zbieg
Zakończenie: Radovan Karadžić i wojna w Bośni
Chronologia wydarzeń
Lista skrótów i terminów
Bibliografia
5 Karadžić, przesłuchanie Roberta Doni w krzyżowym ogniu pytań, 9 czerwca 2010, ICTY, PRK, s. 3, 533.
6 Tamże, s. 3701, cytaty w tym akapicie.
7 Przez hierarchię katolicką i prawosławną uważanej za heretycką (przyp. tłum.).
8 Określenie narod w miejscowym języku - zwykle występujące w liczbie pojedynczej dla podkreślenia faktu, że grupa ma własną osobowość i charakter - można tłumaczyć na angielski zarówno jako "naród", jak i "lud". W niniejszej książce używam ich zamiennie.
9 Vjekoslav Perica, Balkan Idols: Religion and Nationalism in Yugoslav States, Oxford University Press, Nowy Jork 2002, s. 6.
10 Ronelle Alexander, Bosnian, Croatian, Serbian: A Grammar with Sociolinguistic Commentary, University of Wisconsin Press, Madison, WI 2006, s. 379.
11 We wrześniu 1993 roku, w najmroczniejszych dniach wojny w Bośni, intelektualiści i polityczni przywódcy narodu zebrali się w Sarajewie i przegłosowali zmianę nazwy "bośniaccy Muzułmanie" na "Boszniacy". Zrobili to, by przeciwdziałać skłonności wielu osób - zarówno z własnej grupy, jak i spoza niej - do lekceważenia ich jako przedstawicieli wspólnoty raczej religijnej niż narodowej. Nowa nazwa pod względem lingwistycznym zapewniła im równy status z Serbami i Chorwatami. Serbowie byli świeckim uosobieniem wspólnoty religijnej zwanej serbską Cerkwią prawosławną; Chorwaci uchodzili wcześniej za katolików mówiących po chorwacku; podobnie Boszniacy woleli nowe określenie od nazwy "bośniaccy Muzułmanie" stosowanej w federacyjnej Jugosławii (1945-1992).
12 Karadziordziewić (przyp. tłum.).
13 John R. Lampe, Yugoslavia as History: Twice there was a Country (Cambridge University Press, Nowy Jork 1996) opowiada o Jugosławii zarówno w czasach monarchii, jak i socjalizmu.
14 Christopher Bennett, Yugoslavia's Bloody Collapse: Causes, Course, and Consequences, Hurst, Londyn 1995, s. 39-42; Ljubo Boban, Sporazum Cvetković-Maček, Institut društvenih nauka, Zagrzeb 1964.
15 Jaša Romano, Jevreji Jugoslavije 1941-1945: Žrtve genocida i učesnici NOR, Federation of Jewish Communities in Yugoslavia, Belgrad 1980, s. 14; Francine Friedman, rozmowa prywatna 10 marca 2014 roku; Bogoljub Kočović, Žrtve drugog svjetskog rata u Jugoslaviji, Naše Delo, Londyn 1985; Vladimir Žerjavić, Gubici stanovništva Jugoslavije u drugom svjetskom ratu, Jugoslavensko viktimološko društvo, Zagrzeb 1989.
16 Federativna Narodna Republika Jugoslavije, Savezni Zavod za Statistiku, Konačni resultati popisa stanovništva od 15. marta 1948 godine, vol. 9: Stanovništvo po narodnosti, s. xiv oraz kolejny raport z roku 1991.