Kanały Wenecji - Gabriella Palmer

Kup ebooka

15.00 zł

-
Proszę czekać

Poziom wody podnosi się i naturalne. Dlaczego więc Venice się martwi? Czyż miasto nie zostało zalane już wielokrotnie? Po opada. To zjawisko całkowicie każdej takiej katastrofie przychodzi moment radosnej stabilizacji. Wiele budynków cierpi, ale są też takie, które pozostają nietknięte. Nie zmienia to faktu, że trudno wziąć się w garść i na nowo starać się ocalić to, co jeszcze pozostało. Po każdym podniesieniu się wód Venice cierpi. Ma stawić się w gabinecie doktora Serpente. Nieważne, ile wysiłku trzeba będzie włożyć w to, by założyć buty. Makijaż niezrobiony, włosy w średnim stanie. Nie ma to znaczenia. Venice czeka na zaproszenie do gabinetu. Doktor Giancarlo Serpente wynurza się w końcu. Nawet nie ogląda się za siebie, po prostu znowu smętnym krokiem udaje się do gabinetu, który nie przypada dziewczynie do gustu. Pomieszczenie w surowym stanie: biurko, dwa ciemnoczerwone fotele i paskudny obraz na ścianie. Tutaj przychodzą ludzie, którzy cały świat widzą na szaro i bardzo często odczuwają strach przed otaczającymi ich przedmiotami. Jak obraz składający się z dużej ilości kwadratów w ciemnych odcieniach ma pomóc? Kolorowe kwiaty, krajobraz wybrzeża morskiego, a może po prostu widok dwóch ptaszków siedzących koło siebie na gałęzi w letni dzień, zachęciłyby do okazania większego zaufania lekarzowi. Venice jest w stanie krytycznym, łzy płynące z oczu utrudniają wypowiedź. Patrzy przez okno, z którego widać niezbyt ruchliwą ulicę.

- Panie doktorze, proszę o wybaczenie, ale bardzo trudno jest mi cokolwiek powiedzieć.

Wróciliśmy z wakacji, na których wcale nie odpoczęłam. Proszę tylko spojrzeć, popękały mi naczynka na twarzy. Blizny wypełniają się ziarniną, która ciągle odpada. Boję się, że moja twarz się nie zregeneruje. Jak się pokażę znajomym? Czy mogłabym prosić o maść albo nawet lekarstwo? Doktor przygląda się Venice marszcząc czoło, ponieważ ledwie potrafi zrozumieć, co dziewczyna do niego mówi.

- Nie masz nic na twarzy. Popękane naczynia, ziarnina i blizny - to wszystko wytwory twojej

wyobraźni

-

odpowiada

sucho,

wręcz

z

nutą

irytacji.

Czy nie dostrzega, w jakim stanie jest jej twarz? W klatce piersiowej Venice pustka powoli zaczyna się pogłębiać, a ręce słabną. Gdyby nie siedziała na paskudnym fotelu już dawno osunęłaby się na ziemię. Dlaczego nikt jej nie wierzy?

- Depresja z urojeniami - mówi niecierpliwie doktor, jakby chciał przyjąć już następnego pacjenta.

Ale jak to możliwe?