Czy kamper jest dla ciebie
01
Czy kamper
jest dla ciebie
Wakacyjne wyjazdy, weekendowe podróże czy
jednodniowe wycieczki mogą odbywać się na wiele sposobów, w zależności
od preferencji noclegowych, budżetu, a także stylu podróży. Jedni lubią
się przemieszczać, zwiedzać, odkrywać, inni wolą przebywać w tym samym
miejscu przez cały pobyt, jeszcze inni zachowują równowagę pomiędzy
zmianą lokalizacji a odwiedzaniem atrakcji. Czasem trzeba spróbować
każdej opcji, by dowiedzieć się, która forma będzie dla nas najbardziej
odpowiednia. Mało kto ma tyle szczęścia, że za pierwszym razem trafia w dziesiątkę.
A jak to było z nami?
Przez ponad siedemnaście lat podróżowaliśmy razem praktycznie w każdy
możliwy sposób. Najczęściej i najłatwiej odbywaliśmy te eskapady autem,
ale próbowaliśmy niemal wszystkich innych możliwości. W naszym przypadku
był to proces. Wiedzieliśmy tylko tyle, że chcemy podróżować, jednak na
początku kompletnie nie wiedzieliśmy w jaki sposób. Metodą prób i błędów, w każdy wolny weekend czy urlop planowaliśmy wyjazdy. Ograniczał
nas czas, gdyż pracowaliśmy oboje stacjonarnie na etatach. Zaczęliśmy od
zorganizowanych wycieczek, gdyż ta forma była dla nas najbardziej
atrakcyjna pod względem finansowym, a także dlatego, że początkowo
sądziliśmy, że ktoś inny będzie w stanie uatrakcyjnić nasz wyjazd i zaoszczędzi nasz czas przeznaczony na organizację. Dopiero po kilku
takich wyjazdach, okazało się, że to nie jest to, o co nam chodzi. Nasze
przekonanie, że tak jest taniej i szybciej nie do końca przekładało się
na zadowolenie ze zorganizowanych wycieczek. Cały czas czegoś nam
brakowało, jednak nie do końca wiedzieliśmy czego, dlatego próbowaliśmy
kolejnych rozwiązań.
Czego brakowało nam bez kampera
Na zorganizowanej wycieczce - decyzyjności, bezpieczeństwa i wolności. W podróży samolotem - auta i taniego noclegu. W podróży tylko autem -
prysznica i toalety. Na wyjeździe z namiotem - bezpieczeństwa i komfortu. Ostatecznie wynikiem naszych doświadczeń był zakup kampera, a gdy go kupiliśmy, mieliśmy wszystko oprócz czasu na dłuższe wyjazdy,
ograniczały nas obowiązki i terminy urlopów. Mimo wszystko próbowaliśmy
i kombinowaliśmy, jak wydłużyć czas wyjazdu. Aż pewnego dnia
postanowiliśmy rzucić pracę na etacie i w końcu zacząć żyć na pełen
etat. Po zakupie kampera w kwietniu 2017 roku i pierwszej wyprawie do
Hiszpanii w listopadzie tego samego roku powstał nasz kanał na Youtube
"KamperManiak." Po dwóch latach użytkowania kampera, w lipcu 2019 roku,
rzuciliśmy pracę na etatach i zaczęliśmy van life. A gdy wróciliśmy z wyprawy "Kamperem nad Bajkał" po pierwszej fali pandemii do Polski
(dokładnie rok później, czyli w lipcu 2020 roku) stworzyliśmy firmę
podróżniczą. Od 2019 roku jesteśmy cały czas w drodze, mieszkamy w kamperze, pracujemy zdalnie z różnych zakątków świata. Spełniliśmy swoje
marzenie, by podróżować przez cały rok. Staliśmy się cyfrowymi nomadami,
a naszym domem i biurem jest kamper. Zdajemy sobie sprawę, że tak samo
jak my na początku, masz wiele wątpliwości. Zmartwimy cię, gdyż ani my,
ani nikt inny nie wie, czy kamper jest dla ciebie, oprócz... ciebie.
Jedyne co możemy zagwarantować to, że na bazie naszych doświadczeń,
będzie ci łatwiej podjąć decyzję. W poszczególnych rozdziałach będziemy
starali się rozwiać twoje wątpliwości.
Wycieczki zorganizowane
Ta forma podróżowania ma wiele plusów, gdyż praktycznie o nic nie musimy
się martwić. Wszędzie nas zawiozą, odwiozą, cały czas jesteśmy pod
opieką pilota, który załatwia za nas wszystko, co jest jeszcze większym
plusem, jeśli trzeba porozumieć się w języku, którego nie znamy. Z góry
zaplanowane są wszystkie atrakcje, których nie musisz wyszukiwać na
własną rękę ani błądzić, by do nich trafić, dodatkowo nie trzeba
zdobywać informacji, gdyż przewodnik jest po to, by przekazać ci tę
wiedzę.
Historia z naszych początków
Daniel dostał w prezencie na urodziny od rodziców wycieczkę autokarową
na długi weekend. W dniu wyjazdu, o 5.50 rano obudził nas telefon z pytaniem, czy na pewno jedziemy w góry, bo właściwie to brakuje tylko
nas. AAAA!!! Po odłożeniu słuchawki, usłyszał to cały nasz blok. Do tej
pory nie wiemy, jak to się stało, że żaden z naszych trzech budzików nie
zadzwonił. W ciągu pięciu minut zamówiliśmy taksówkę, ubraliśmy się,
dopakowaliśmy rzeczy. O 6.05 wsiedliśmy do taksówki, obiecując kierowcy
podwójny napiwek, jeśli dowiezie nas szybciej, niż zazwyczaj wozi
klientów. O 6.15 weszliśmy do autokaru, w którym siedzieli wściekli na
nas pasażerowie. Ani oni, ani my nie wiedzieliśmy jeszcze, że to dopiero
początek naszego wspólnego piekła.
O godzinie 7. rano przewodnik odpalił mikrofon, a nasi współtowarzysze
podróży wyciągnęli różańce. Z przerażeniem przeszukaliśmy bagaże, żeby
nie przeszkadzając w modlitwie sąsiadom, sprawdzić, czy wsiedliśmy do
tego autokaru co trzeba. Znaleźliśmy program wycieczki, ale nie było w nim słowa o potrzebie zabrania czegokolwiek, a już tym bardziej
różańców. Dodatkowo przypomnieliśmy sobie, że pilot znał nasze imiona i nazwisko. Po odmówieniu różańca i odśpiewaniu kilku religijnych pieśni,
mikrofon umilkł. Próbowaliśmy się zintegrować z grupą, by przy okazji
zasięgnąć języka, czy na pewno jedziemy w góry, na Słowację i Węgry.
Człowiek, najlepsze źródło informacji. Dowiedzieliśmy się wszystkiego.
Otóż wycieczka była w atrakcyjnej cenie, dlatego że została
zorganizowana przez stowarzyszenie religijne. O godzinie 11 był pierwszy
postój. Wszyscy jedli, my myliśmy zęby i pachy w publicznej toalecie.
Staropolskim zwyczajem urodzinowym kupiliśmy cukierki dla wszystkich
naszych "pielgrzymów" jako przeprosiny za spóźnienie. W końcu się do nas
uśmiechnęli, a nawet złożyli życzenia.
Godzina 11.30 - odmówiono Litanię do Najświętszej Marii Panny, my
ukradkiem zjedliśmy nasze pierwsze śniadanie. Wreszcie dojechaliśmy na
nocleg. Czas wolny. Wszyscy poszli spać, my byliśmy pierwszy raz razem w Tatrach i właśnie znaleźliśmy na mapie, że blisko naszego hotelu
niedawno wybudowano wypasione termy. Spakowaliśmy ręczniki, klapki,
stroje kąpielowe i ruszyliśmy spacerkiem. Po drodze minęliśmy kilku
naszych współtowarzyszy wycieczki. Pytali zaciekawieni, dokąd idziemy.
Opowiedzieliśmy o swoim planie i niektórzy wyraźnie mieli ochotę pójść z nami. Zaprosiliśmy wszystkich. Po chwili nasi współtowarzysze
uświadomili sobie, że na wyjazd w góry nie zabrali strojów kąpielowych.
Ponieważ do term piechotą było dosyć daleko, a do tego zrobiło się już
ciemno i zimno, kilka osób, które chciały dokupić stroje kąpielowe w termach, zrezygnowało. Do celu doszliśmy sami i siedzieliśmy tam do
oporu, do samego zamknięcia. Wróciliśmy zadowoleni, gdy wszyscy już
spali. Podczas śniadania osoby, które zrezygnowały z term, pytały, jak
było. Opowiedzieliśmy, przyłączyły się inne osoby, wyraźnie zawiedzione,
że nie były w termach, że nikt im nie powiedział, by zabrać kąpielówki,
że jak to tak poszliśmy sami. Tego nie było w programie wycieczki.
Patrzyłam i nie wierzyłam własnym oczom, różańców też nie było w programie. Czas wolny, to czas wolny. Pojechaliśmy do Zakopanego,
spacerowaliśmy po Krupówkach i zobaczyliśmy kogoś skaczącego na bungee.
Daniel miał tego dnia urodziny i jego mina mówiła jedno, że on nie chce
innego prezentu. Po obiedzie nasza wycieczka poszła zwiedzać kościół, od
współtowarzyszy dowiedzieliśmy się, że mieli w planie zostać w nim na
mszy. Pobiegłam do szefowej organizatorki i spytałam, co będą robili po
mszy. Powiedziała, że będą zwiedzać zabytkowy cmentarz. Cudownie,
cmentarz na pewno nie ucieknie, do Zakopanego jeszcze kiedyś wrócimy, a mój mąż ma 25 urodziny raz w życiu. Spytałam, o której planują zbiórkę w hotelu? Okazało się, że mieliśmy prawie trzy godziny, spytałam więc, czy
możemy w tym czasie odłączyć się od grupy. Po negocjacjach, argument
urodzin zwyciężył, dostałam pozwolenie i uff, mieliśmy czas wolny.
Pobiegliśmy na Krupówki. W tym czasie w Zakopanem było pierwsze bungee w Polsce. Zdecydowaliśmy, że skaczemy oboje, jedno po drugim. Było super,
Daniel przeszczęśliwy, tylko na cmentarz daleko. Do skoków na bungee
była kolejka, a my nie wiedzieliśmy, ile czasu nam to zajmie, więc znowu
wpadliśmy na zbiórkę po czasie. Weszliśmy do autokaru, cukierków już nie
było, mieliśmy wrażenie, że tym razem to nas zjedzą. Ktoś krzyczał, co
można tyle czasu robić na Krupówkach. Jakaś kobieta pytała, co
kupiliśmy. Pochwaliliśmy się jej zdjęciami ze skoków, a reszta
dopytywała się zaciekawiona i zszokowana naszą brawurą, tak że
zapomnieli nawet, by znowu się na nas wściekać. Uff. W następnych dniach
jeździliśmy po dość wysokich górach, a w autokarze śmierdziało spalonymi
hamulcami. Kierowca zamiast hamować silnikiem, palił klocki. A my, bojąc
się o swoje życie, odmawialiśmy różaniec z grupą i śpiewaliśmy wszystkie
piosenki. Większość współtowarzyszy podróży nie miała świadomości, że w każdej chwili hamulce mogły zawieść...
Po tym doświadczeniu zastanawialiśmy się długo, gdzie popełniliśmy błąd.
Z jednej strony próbując nowych rzeczy, zdobywa się nowe doświadczenia.
Sprawdza się tu idealnie powiedzenie: nie wiesz, dopóki nie spróbujesz.
Dlatego warto i trzeba próbować, bo jak inaczej się dowiedzieć, że
wycieczki autokarowe nie są dla nas. Wnioski, do których doszliśmy:
Rzeczywiście zorganizowane wycieczki są tańsze, ale to nie znaczy, że są
dla wszystkich. Tańsze nie znaczy lepsze. Można w podróży oszczędzać na
wiele innych sposobów, o czym będziemy pisali dalej.
Transport zbiorowy to ryzyko, to powierzenie odpowiedzialności za swoje
zdrowie, a nawet życie. Więcej słyszy się o wypadkach autokarowych niż
kamperowych. Nie wiemy, ani czym jedziemy, ani z kim, gdyż pozostaje to
w gestii organizatora. Gdy jeździmy swoim autem, kamperem, wiemy, w jakim jest stanie, gdyż sami je serwisujemy.
Najlepsze atrakcje, to jednak te, które zapewniamy sobie sami. Pod
warunkiem, że wiemy czego chcemy i umiemy je sobie zorganizować. Jak to
zrobić, opowiemy w rozdziale: "Planowanie trasy".
Trudniej jest uszczęśliwić trzydziestoosobową wycieczkę obcych sobie
ludzi niż rodzinę, parę, która ma już wiedzę, na jakie kompromisy trzeba
pójść, żeby wszyscy z wyjazdu byli zadowoleni.
Jeśli podróżujemy z całą wycieczką, musimy się liczyć z całą grupą. Z tym, że będzie tam wiele różnych osób, z różnymi potrzebami i oczekiwaniami co do wspólnego wyjazdu. Na jednych się czeka, za drugimi
trzeba gonić. Atrakcje zwiedza się w określonych ramach czasowych.
Brakuje tu wolności dopasowanej do indywidualnych zainteresowań i potrzeb.
Warto sobie wtedy zadać pytanie: czy lubisz, jak ktoś za ciebie planuje,
czy wolisz, jak ktoś organizuje ci czas podczas wakacji? Czy masz
większą satysfakcję, jeśli samodzielnie decydujesz o swoim życiu w podróży?
Agroturystyka i hotel
W następnych latach nasza ewolucja podróżnicza była oparta na metodach
kombinowanych. Blisko, w Polsce, na weekendy wyjeżdżaliśmy autem,
nocując w hotelach, hostelach i agroturystykach. Na dalsze wyjazdy
lataliśmy samolotem i w ten sposób zwiedzaliśmy Europę. Na miejscu
wynajmowaliśmy apartament, czasami hotel był wliczony w cenę wyjazdu,
wypożyczaliśmy auto i na własną rękę, po swojemu planowaliśmy
interesujące nas wycieczki. W swoim czasie popularne stały się w Polsce
tzw. "groupony", czyli oferty, dzięki którym można było znaleźć pokój w hotelu czy agroturystyce w określonych terminach o wiele taniej niż na
innych stronach internetowych. Uznaliśmy, że jest to świetne rozwiązanie
dla nas. Przez dobrych kilka lat jeździliśmy autem, zwiedziliśmy w ten
sposób wiele pięknych zakątków przede wszystkim Polski, nocowaliśmy w malowniczych miejscach i ekskluzywnych hotelach, które w regularnej
cenie byłyby poza naszym zasięgiem.
Ze względu na nasze preferencje dotyczące zmiany lokalizacji w trakcie
wyjazdu, aby urlop wykorzystać maksymalnie, chcąc na własną rękę
zarezerwować pokój na jedną noc, wielokrotnie otrzymywaliśmy odmowę lub
wręcz wyższą stawkę. W szczycie sezonu, w popularnych regionach
turystycznych znalezienie wolnego pokoju wymagało wiele czasu i nie
zawsze się udawało.
Brak elastyczności w dopasowaniu terminu ofert grouponu, które zazwyczaj
wykluczały długie weekendy i święta, kiedy można było przedłużyć wyjazd,
by oszczędzić kilka dni urlopu, oraz ograniczenie kierunków, w które
chcieliśmy pojechać, zmusiły nas do szukania innych wariantów.
Pomimo organizacji podróży samodzielnie, dalej byliśmy zależni od
terminów, cen w danym regionie czy kraju i dyspozycyjności hoteli.
Historia z naszego życia
Tym razem zaplanowaliśmy urlop naszą osobówką w Polsce. Dwa tygodnie
chcieliśmy spędzić, przede wszystkim chodząc po górach, zdobyć Śnieżkę,
Rysy i zobaczyć po drodze inne mniejsze szczyty. Pierwszy tydzień
spędziliśmy w Sudetach, a drugi w Tatrach. Zaczęliśmy urlop w długi
czerwcowy weekend, by zaoszczędzić kilka dni z naszych urlopów, jednak
ze względu na zdobywanie szczytów, a także na pogodę nie
zarezerwowaliśmy noclegów, oprócz jednego w Schronisku Morskie Oko. W pierwszym tygodniu, gdy byliśmy w okolicach Wrocławia, pogoda się
zmieniła. Okazało się, że w Sudetach w drugiej połowie pierwszego
tygodnia naszego urlopu ma padać i mamy tylko jeden słoneczny dzień na
zdobycie Śnieżki. Mimo późnego wieczoru, postanowiliśmy od razu pojechać
w okolice Karpacza i podczas jazdy znaleźć nocleg. Daniel prowadził auto
cały czas, a ja obdzwaniałam po kolei miejsca noclegowe w okolicy
Śnieżki. Niestety wszystkie były zajęte, z uwagi na szczyt sezonu, dobrą
pogodę i właśnie długi weekend.
Gdy minęliśmy Karpacz i już planowaliśmy spać w naszej osobówce, udało
mi się zarezerwować pokój w hotelu, w zasięgu naszego budżetu, w mało
znanej miejscowości, ale całkiem blisko upragnionego szczytu. Było już
bardzo późno, my zmęczeni trasą z wielką ulgą od razu położyliśmy się do
łóżka, kompletnie nie spodziewając się żadnej niespodzianki, i wtedy
dostrzegliśmy zagrzybiony sufit, z którego sypała się na nas odpadająca
farba. Od razu pobiegłam do łazienki, gdzie grzyb był tak mocno
rozwinięty, że po prysznicu trzeba było wycierać się w pokoju, ponieważ
nie można było położyć ręcznika, by nie dotknąć pleśni. Rano, gdy Daniel
poszedł zapłacić za nocleg, zwrócił uwagę, że po hotelu chodzą
podejrzani ludzie o wyjątkowo ciemnej karnacji, z ciekawości zapytał
właścicielki, skąd pochodzą. Wówczas przyznała, że na górze znajduje się
hotel, a na dole prowadzi drugą działalność, ośrodek dla uchodźców.
Tym sposobem doszliśmy do nowych wniosków. Po pierwsze, jeśli chce się
wynająć pokój na jedną noc, jest trudniej i drożej. Po drugie, jeśli
lubimy się stale przemieszczać i podróżować, zmieniając często plany, ta
opcja kompletnie odpada. Wszędzie dobrze, ale we własnym domu i łóżku
najlepiej. Tylko jak zabierać na wyjazdy własne łóżko? Wtedy pojawił się
pomysł, by wypróbować coś innego.
Namiot
Opcja najbardziej survivalowa, to prawie jak spanie pod gołym niebem,
gdyż od nieba dzieli nas jedynie kawałek materiału. Jednak niezwykle
opłacalna finansowo, koszt namiotu to nieduża inwestycja na lata, pola
namiotowe czy kempingi są o wiele tańsze. Zdecydowanie łatwiej o miejsce
na polu biwakowym czy kempingu z namiotem niż o pokój, kiedy
przyjeżdżamy znienacka. Nawet w "wysokim sezonie" udawało nam się
znaleźć miejsce bez uprzedniej rezerwacji na jedną noc. Poza tym namiot
gdzieś się zawsze wciśnie. Śpi się we własnym śpiworze, na własnej macie
czy materacu. Rozbicie namiotu na dziko jest ryzykowne, ale można i tak.
Jest to rozwiązanie niemalże idealne, jednak tylko w wysokich górach,
gdzie na długich górskich trasach nie ma możliwości, by dotrzeć od
schroniska do schroniska. Jest niestety najbardziej niebezpieczne, a w przypadku zwykłych wakacji po prostu uciążliwe.
Namiot jest najłatwiejszym łupem dla złodzieja, ciężko cokolwiek
zostawić w środku, by nie zostało ukradzione, dlatego rzeczy cenniejsze
trzeba nosić ze sobą w plecaku lub zostawiać w aucie. Czyli trzeba je
przynosić i odnosić, otwierać auto, zamykać i tak w kółko.
Namiot i my
Zniechęcały nas niedogodności związane z przekładaniem naszych rzeczy z auta do namiotu oraz bieganie przez cały kemping do toalety, pod
prysznic, z naczyniami do mycia czy po prostu, by umyć ręce, co
zabierało nam za dużo czasu. Pierwszy raz na cały urlop, i jak na razie
ostatni, wybraliśmy się pod namiot do Chorwacji, gdzie chcąc nie chcąc,
musieliśmy korzystać z kempingów, ze względu na obowiązujący w tym kraju
zakaz biwakowania na dziko. Już pierwszej nocy przeżyliśmy burzę, w czasie której gwałtowny wiatr miotał drzewami nad naszymi głowami
(często w krajach południowych parcele są odgrodzone od siebie drzewami,
które podczas upału dają cień, jednak w czasie burz czy silnych wiatrów
stanowią zagrożenie). A my spaliśmy na materacu, w śpiworach, pod nami
były skały, które stanowiły dobry przewodnik dla prądu w przypadku
trafienia piorunem. Myśleliśmy o tym, żeby noc spędzić w naszej
osobówce, jednak było już tak późno, a my byliśmy tak zmęczeni trasą, że
było nam wszystko jedno. By nie zmoknąć i nie przenosić rzeczy od nowa,
zostaliśmy w namiocie. Wówczas pierwszy raz obserwowaliśmy kamperowców,
z każdym dniem, z każdym nowym kempingiem i polem namiotowym, z coraz
większą zazdrością. Wtedy zrozumieliśmy, że to jest sposób zwiedzania
świata, który chcemy wypróbować, połączenie minimalizmu, wolności i kompaktowości. To właśnie dwanaście lat temu pod namiotem w Chorwacji
podjęliśmy decyzję o zakupie kampera. Następną kwestią było
bezpieczeństwo. Wypadków z udziałem namiotów znamy wiele. Są te
spowodowane warunkami pogodowymi, gdy wiatr poderwał namiot do góry, a ludzie zginęli roztrzaskani o skały. Zdarzało się, że do namiotu dostał
się niedźwiedź, który podjął trop za jedzeniem. Słyszeliśmy wiele
historii od naszych znajomych i rodziny, o kradzieżach w namiotach,
nawet na polach namiotowych, ze względu na brak właściwych zabezpieczeń.
Na szczęście takie sytuacje nas nie spotkały. Widzieliśmy za to, na
własne oczy, wiele niebezpiecznych wypadków, na przykład gdy pijana
osoba wjechała na rowerze w namiot, w którym spały dzieci, lub jak ktoś,
potykając się o śledzia czy grając w piłkę, wpadał w namiot, w którym
ktoś inny spał.
Bus
Kiedy kilkanaście lat temu w Chorwacji pod namiotem zakiełkowała w nas
myśl o własnym kamperze, pewnego razu pożyczyliśmy zwykły,
niezagospodarowany bus i pojechaliśmy nim na długi majowy weekend w Bieszczady. Miał on jedynie pustą pakę transportową, tak małą, że po
nadmuchaniu pożyczonego materaca z tyłu mieściły się jedynie nasze dwa
górskie plecaki, śpiwory, kartusz gazowy, jeden garnek, bukłak z wodą i górskie buty. Sam wyjazd był najtańszy ze wszystkich naszych wyjazdów, a my, o dziwo, najbardziej usatysfakcjonowani. Ani razu nie zapłaciliśmy
za nocleg, nocowaliśmy wyłącznie na dziko. Najwięcej kosztowało nas
jedzenie, które i tak musielibyśmy kupić, nawet nie wyjeżdżając.
Pożyczony bus nie rozwijał dużych prędkości, ale za to bardzo mało
palił. Wydaliśmy grosze na bilety wstępu na szlaki i nasze prysznice.
Mimo że pierwsza noc w maju pod Małą Rawką była bardzo zimna i w nocy
odpalaliśmy kartusz, aby się ogrzać, a w następnych dniach powietrze
zeszło z dmuchanego materaca, a nam nie zmieściła się pompka. Mimo że
jednej nocy słychać było wilki, a innej, gdy robiliśmy kolację, lis nie
opuszczał nas na krok, poczuliśmy całkowitą wolność. Byliśmy sami, przez
prawie tydzień otoczeni górską naturą, nocowaliśmy całkowicie na dziko.
Nie byliśmy uzależnieni od żadnych terminów i mogliśmy robić, co nam
przyszło do głowy. Codziennie chodziliśmy po górach i spaliśmy przy
wejściach na szlaki. Jednocześnie codziennie głowiliśmy się, gdzie się
umyć, bo przecież bus nie miał łazienki ani toalety, to jednak myliśmy
się co wieczór. Raz na stacji benzynowej, gdzie wyszłam ze swojej strefy
komfortu oraz musiałam pozbyć się stereotypów w mojej głowie, że w takich miejscach można nabawić się jakichś chorób, bo myją się tam
bezdomni i prostytutki. Mało tego, okazało się, że było czyściej niż w wielu hotelach, w których spaliśmy, a myli się tam jedynie kierowcy
ciężarówek. Innym razem na polu namiotowym, gdzie nie nocowaliśmy, a zapytaliśmy jedynie o cenę usługi wzięcia prysznica, pozwolono nam go
wziąć za darmo. Najdrożej kosztował nas prysznic w nieposprzątanym
jeszcze pokoju w hotelu, po innych ludziach, ale udało się, codziennie
byliśmy wykąpani. I już wtedy wiedzieliśmy, że chcemy jeździć na dziko,
ale łazienkę z prysznicem mieć ze sobą, by nie tracić czasu na
poszukiwania. Jednocześnie, aby nie marznąć, potrzebne nam będzie
ogrzewanie, które przyda się także do podgrzania wody na prysznic i do
mycia naczyń i trochę więcej miejsca, by wyjechać na dłużej. Po tym
weekendzie w Bieszczadach rozpoczęliśmy poszukiwania naszego pierwszego
kampera.
Wnioski nasuwają się same. Wszystkie odmiany podróżowania mają swoje
plusy i minusy. Jednak im częściej się przemieszczamy, im więcej chcemy
zwiedzić czy doświadczyć podczas jednego wyjazdu, tym każde z powyższych
rozwiązań ma więcej minusów. Namiot czy przyczepa kempingowa to
nieprzerwane rozstawianie, przekładanie rzeczy wte i wewte. Poza tym
zostawienie na dziko samej przyczepy czy namiotu niesie zbyt duże ryzyko
kradzieży. Z drugiej strony koszty pola namiotowego, czy kempingu
bezlitośnie uszczuplają budżet. Samolot to koszty związane z poruszaniem
się, by dotrzeć do miejsc, które nas interesują, wypożyczeniem auta,
potem oddaniem go w konkretnym miejscu, dojazdem z lotniska, które
rzadko znajduje się blisko atrakcji turystycznych czy noclegi i planowanie, co zrobić z bagażem. I tu też jest ciągłe rozpakowywanie się
i pakowanie. Z jednej strony samolot jest najszybszym środkiem
transportu, a z drugiej tracimy dużo czasu na miejscu. Same odprawy na
lotnisku zajmują wiele godzin, które zwielokrotnione przez ilość
podróży, odejmują nam mnóstwo dni naszego życia. Wyjazdy zorganizowane
to oszczędność czasu, a także czasem i pieniędzy, jednak kosztem pójścia
na wiele kompromisów. Dostosowywanie się do grupy, programu wycieczki,
brak miejsca na indywidualność i wolność, i co najgorsze, brak kontaktu
z ludźmi niepracującymi w turystyce, czyli brak możliwości poznania
zwykłego codziennego życia rdzennych mieszkańców danego regionu czy
kraju.
Plusy kampera
2 w 1 - auto i dom. Kamper łączy w sobie
nasze mieszkanie w zminimalizowanej formie oraz własny środek
transportu. To auto stworzone z myślą o turystyce, dostosowane pod
względem budowy i wyposażenia do podróży, a nawet do mieszkania w nim
na stałe, tzw. vanlife. Zapewnia miejsce do spania i przechowywania
rzeczy bez potrzeby ich przepakowywania. Większość kamperów ma
toaletę, prysznic z ciepłą wodą, lodówkę, kuchenkę do gotowania i ogrzewanie postojowe. Kamper to zarówno środek do przemieszczania się,
jak i baza noclegowa, sanitarna i gastronomiczna, czyli wszystko w jednym. Mając własną toaletę, kuchnię, prąd, wodę, gaz, zapasy
żywności, jesteśmy niezależni na tyle, na ile pozwala nam dany kraj i jego infrastruktura, ale bardziej niż w przypadku innych wariantów
podróży.
Wolność - podróż i przygoda zaczynają
się od razu. Takiej wolności nie doświadczysz na innych wyjazdach. Nie
myślisz o terminach, rezerwacjach, jeśli miejsce ci się podoba,
zostajesz dłużej, jeśli nie, jedziesz dalej, bez żadnych konsekwencji.
Robimy przerwy, kiedy chcemy, jemy, kiedy i gdzie chcemy, odwiedzamy,
co chcemy i jesteśmy tam tyle, ile chcemy. Nie tyle, ile przewiduje
program wycieczki, tylko nasz program. Jedyne co rozpakowujemy to
zakupy, ewentualnie rowery, które można zabrać ze sobą, czy stolik i krzesełka. To, czego potrzebujemy, to co kilka dni zatankować wodę do
mycia się i zmywania naczyń oraz pozbycia się nieczystości, jeśli
biwakujemy na dziko. Gdy korzystamy z kempingów, właściwie nic nam nie
trzeba, powinniśmy tylko zapłacić za miejsce postoju. Chociaż nadal na
świecie jest wiele miejsc z dostępem do bezpłatnej wody, a nawet do
prądu. Kampery mają zwykle duże baki na paliwo, więc tankujemy je raz
na jakiś czas.
Kontakt z naturą - dzięki kamperowi
możesz nocować na całkowitym odludziu, usłyszeć odgłosy przyrody lub
znaleźć prawdziwą ciszę. Wdychać świeże powietrze i odetchnąć od
zgiełku miast.
Widok z okna - żaden hotel nie zapewni
co dzień nowego widoku z okna, a te w kamperze wybierasz sobie sam.
Codziennie możesz mieć inny widok, a jeśli jakiś spodoba ci się
wyjątkowo, możesz zostać w tym miejscu dłużej. Możesz parkować nad
potokiem i słuchać jego szumu, w lesie, by mieć ciszę, lub nad
jeziorem, by codziennie na nie patrzeć i się w nim kąpać.
Czas - w podróży kamperem dostosowujesz
czas do swojego tempa, potrzeb i możliwości. Nie stoi nad tobą pilot
wycieczki i nie pogania, by realizować następny punkt programu.
Ludzie - w czasie podróży poznaje się
wielu ludzi - i tych w trasie, i tych, którzy mieszkają na stałe w danym rejonie. Uznajemy to za plus, bo my najczęściej poznajemy
ciekawych podróżników, z którymi wymieniamy doświadczenia, ale też
lokalsów, którzy często opowiadają nam o swoim regionie, kulturze czy
zwyczajach, o tym, czego nie ma w przewodnikach. Takie spotkania
pozwalają nam pełniej poznać i zrozumieć nowy kraj czy region.
Poznawanie ludzi ma też swoje minusy, o czym piszemy niżej.
Minusy kampera
Zakup - koszt zakupu czy wynajmu kampera
nie należy do najtańszych, to droga inwestycja, nawet w przypadku
używanych aut.
Budowa - to zawsze dużo czasu,
poświęconego na robotę i okres oczekiwania na urządzenia. Dodatkowo
potrzebne są wiedza i umiejętności.
Czas - to zarówno plus, jak i minus.
Zrobienie serwisu, znalezienie miejscówki na nocleg czasami trwa
bardzo długo i wymaga cierpliwości.
Wysokie koszty - kamper, nawet używany,
jest autem, które ze względu na bazę mieszkalną, nie jest tanie. Poza
tym oprócz zagospodarowania przestrzeni mieszkalnej i wyposażenia go w niezbędne urządzenia, ponosisz koszty serwisu, mechanicznego zużycia,
ubezpieczenia, które nie należą do najtańszych.
Paliwo - ze względu na swoją wagę
kampery dużo palą, a liczba osób do podziału kosztów jest mała, więc
jest to duży wydatek, tym bardziej w czasach, w których ceny paliwa
gwałtownie rosną.
Zasięg - jeśli chcesz odwiedzać dalsze
cele podróży, potrzebujesz wiele czasu na to, by tam dojechać i wrócić.
Ryzyko kradzieży - w przypadku kampera,
oprócz domu, wartościowych rzeczy, tracisz także środek komunikacji.
Szczególnie dotkliwe może to być w trakcie wyjazdu, gdy dodatkowo
stracisz zaplanowany urlop.
Gabaryty - kampery są na ogół większe,
wyższe i cięższe niż standardowe auta, a co za tym idzie, nie są
przeznaczone do wszystkich dróg, a już tym bardziej do jeżdżenia po
urokliwych wąskich uliczkach. Poruszając się kamperem, należy zwracać
uwagę na wszelkie ograniczenia wagi pojazdu, a także niskie mosty i wiadukty. Nie wszędzie też można zaparkować, a nawet jeśli można, nie
wszędzie się zmieścisz. Dodatkowo za kampery obowiązują wyższe opłaty
drogowe za przejazd.
Woda - to zmora każdego karawaningowca
na dziko, zawsze jest jej za mało. W kamperze inaczej korzysta się z prysznica, o wannie można zapomnieć, inaczej zmywa się naczynia, a nawet inaczej robi się pranie. Te kwestie początkowo wydają się
trudne, jednak w kolejnych rozdziałach pokażemy, jak znaleźć na to
sposób.
Ludzie - w podróżach kamperem poznaje
się więcej ludzi niż zazwyczaj, tym bardziej kiedy jesteś w dłuższej
podróży. Minusem w przypadku nawiązania głębszych znajomości są ciągłe
rozstania i pożegnania. Poznawanie ludzi, głównie w krajach
azjatyckich, ma też swoje minusy, o czym przekonaliśmy się podczas
naszej podróży kamperem do Indii. Już w Turcji ludzie są bardziej
otwarci i ciekawi przybyszów. Jednak dalej - w Iranie, Pakistanie i Indiach - byliśmy prawdziwą sensacją. Nie było dnia, żebyśmy kilka, a nawet kilkanaście razy nie pokazywali swojego kampera w środku, nie
byli proszeni o zdjęcie, nie odpowiadali na ciągle te same pytania,
skąd jesteśmy, dokąd jedziemy, gdzie byliśmy, gdzie będziemy, za co
żyjemy, w co wierzymy, ile mamy lat. Czasami bywa to bardzo męczące, a nawet frustrujące, zajmuje bardzo dużo czasu i ciężko wytłumaczyć
komuś, kto nie zna angielskiego, że jesteśmy głodni i właśnie chcemy
zjeść, albo że dziś piszemy naszą książkę czy montujemy vloga na jutro
i potrzebujemy dzień dla siebie. Mało tego, w krajach, gdzie populacja
ludności ma najwyższe wskaźniki na świecie, nie bardzo jest się gdzie
ukryć. W Azji nieraz zdarzało się, że budzono nas w nocy, bo ktoś
chciał sobie zrobić z nami zdjęcie albo zobaczyć, jak śpimy. W tych
krajach tubylcy ciekawi przybyszów z Europy znajdowali nas w najbardziej dzikich miejscach, na przykład w rezerwacie tygrysów w Indiach, gdzie bardziej spodziewaliśmy się spotkania z dzikim
zwierzęciem niż ludźmi, którzy będą prosić nas o selfie i pokazanie
kampera w środku.
Jak znaleźć kampera dla siebie i rodziny?
02
Jak znaleźć
kampera dla siebie
i rodziny?
Decyzja podjęta! Chcę podróżować kamperem!
Kiedy ta myśl pojawiła się w twojej głowie,
zapewne następne było pytanie, jak spełnić swoje marzenie. Czy na
początku spróbować pojeździć kamperami z wypożyczalni? Dać sobie czas na
wypróbowanie kilku modeli, sprawdzić, co tak naprawdę potrzebne będzie w podróży? Czy od razu kupić coś spośród gotowych rozwiązań na rynku? A może lubisz majsterkować i nie widzisz innej możliwości niż samodzielnie
stworzyć swój wymarzony dom na kołach?
Spokojnie, przed takim dylematem staje każdy, kto wchodzi w świat
podróży karawaningowych. Z początku wydaje się to proste, bo przecież
wystarczy kupić kampera i jechać przed siebie w świat. Co może pójść nie
tak? Od razu sprowadzę cię na ziemię - ta decyzja to jedna z najważniejszych, która stoi przed tobą. Twój wybór domu na kołach
zdeterminuje to, jak będą wyglądały twoja przyszła podróż, wakacje czy
weekendowy wypad. Choć z początku wydaje się to skomplikowane, aby
znaleźć właściwy samochód dla siebie, ten poradnik pokaże, że to nie
takie trudne.
Co to jest kamper?
Najprościej ujmując, jest to samochód, w którym można mieszkać. Zapewnia
pasażerom miejsce do spania, przechowywania rzeczy, sporządzania
posiłków, ma wydzieloną strefą sanitarną z prysznicem oraz WC. Warto
podkreślić, że wszystkie te udogodnienia powinny być autonomiczne, czyli
aby z nich korzystać, nie potrzebujemy źródeł zewnętrznych zasilania czy
wody. Zgodnie z prawem, samochód kempingowy oznacza pojazd specjalnego
przeznaczenia kategorii M zbudowany w taki sposób, aby służył jako
miejsce mieszkalne, zawierające co najmniej następujące wyposażenie:
siedzenia i stolik,
miejsca do spania, które mogą powstawać z siedzeń,
urządzenia kuchenne oraz
szafki.
Wyposażenie to jest umocowane trwale w przedziale mieszkalnym; stolik
może być jednak zbudowany tak, aby łatwo można go było zdemontować.
(Dyrektywa 2007/46/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 5 września
2007 r.)
Takie warunki musimy spełnić w przypadku, gdy budujemy kampera i zmieniamy jego przeznaczenie z ciężarowego na specjalny kempingowy. Nie
wyczerpuje to tematu wyposażenia kuchni, bo nie ma określonych
szczegółów urządzeń kuchennych. Dla diagnosty wystarczy, aby kamper miał
kuchenkę, ale dla właściciela równie ważna będzie lodówka, w której
przechowa artykuły spożywcze.
Do określenia "zawierający co najmniej", warto dodać wyposażenie, które
znacząco zwiększa późniejszy komfort podróży:
umywalkę i prysznic,
ubikację,
akumulator w części mieszkalnej,
ogrzewanie części mieszkalnej.
Jest to łącznie 8 punktów, które stanowią minimum przy podejmowaniu
decyzji o wyposażeniu kampera. Naszym zdaniem podróż bez któregoś z tych
elementów będzie bardziej uciążliwa. Sami zaczynaliśmy od zaadaptowanego
dostawczaka, który na potrzeby weekendowych wypadów przeistaczał się w prowizoryczny dom. Spaliśmy na dmuchanym materacu, jako kuchenka służył
kartusz górski, a o higienę dbaliśmy na stacjach benzynowych i kempingach. Na krótką metę było to wystarczające, ale wkrótce dotarło do
nas, że czas poświęcony na poszukiwania prysznica możemy spożytkować w sposób bardziej pożyteczny, tym bardziej że weekendu nie rozciągniemy.
Teraz nie wyobrażamy sobie podróży bez własnej łazienki, która dużo
ułatwia. Choć do tej pory spotykamy wiele osób, które nie potrzebują
ubikacji, bo mają dobrą łopatę. Ludzi, którzy nie mają prysznica, bo
można go przecież znaleźć na plaży. Właśnie o elemencie sanitarnym można
często usłyszeć zacięte dyskusje.
Podstawowe wyposażenie, które powinien mieć kamper:
miejsca do spania dla wszystkich pasażerów
stolik wraz z miejscami do siedzenia przy nim
kuchenkę minimum dwupalnikową
lodówkę
zlewozmywak
szafki do przechowywania
prysznic z umywalką
toaletę
akumulator hotelowy
ogrzewanie części mieszkalnej
CZY KAMPER BEZ UBIKACJI I PRYSZNICA TO NA PEWNO KAMPER?
Naszym zdaniem najłatwiej porównać kampera do tradycyjnego domu czy
mieszkania. Czy obecnie wyobrażasz sobie swój dom bez łazienki? Dawne
budownictwo przewidywało wychodek zlokalizowany na zewnątrz, ale obecnie
trudno sobie wyobrazić mieszkanie bez łazienki. Tak samo powinno być w przypadku kampera, którego wyposażenie nie powinno odbiegać od tego w najlepszym domu tradycyjnym.
Z własnego doświadczenia wiemy, że podróżować można bez wielu
udogodnień, ale potrzebne jest pewne minimum, bez którego trzeba
poświęcać czas na zbędne zadania. Pewne jest to, że karawaning jest dla
osób aktywnych i samodzielnych, ale podstawowe wyposażenie pozwoli
zaoszczędzić i trochę czasu, i często kłopotu ze znalezieniem właściwego
miejsca na załatwienie swoich potrzeb.
Na co zwrócić uwagę przy wyborze kampera?
W co dodatkowo powinien być wyposażony kamper?:
panele fotowoltaiczne z regulatorem ładowania
akumulator hotelowy z separatorem od akumulatora rozruchowego
gniazdo zewnętrzne do podłączenia zasilania
energoblok z wbudowanym prostownikiem oraz wyświetlaczem stanu
naładowania, ilości wody
przetwornicę napięcia z 12V (z akumulatora hotelowego) na 230V (takie jak
w gniazdku domowym)
klimatyzację postojową
markizę zewnętrzną
bagażnik na rowery, skuter, motor
Na rynku dostępne są rozmaite kampery. Różnią się wielkością, ciężarem,
ładownością, liczbą miejsc dla pasażerów czy wyposażeniem. Wszystkie te
elementy muszą stworzyć optymalny samochód dostosowany do twoich
potrzeb. Decydując się na niemały wydatek, jakim będzie twój dom na
kołach, właśnie stoisz przed kilkoma ważnymi wyborami. A więc do dzieła,
zaczynamy niczym architekt szukać rozwiązania dla Ciebie. Odpowiedz na
pytania:
Ile osób chcesz zmieścić w kamperze?
Czy twój kamper będzie służył tylko podczas wyjazdów wakacyjnych, czy
potrzebujesz auta, które przyda się również na co dzień, na przykład na
wyjazd na zakupy z rodziną?
Czy twoje wyjazdy będą się odbywały głównie w lecie, czy myślisz
również o wyjazdach zimowych na narty?
Czy bliżej ci do nocowania na łonie natury - na dziko, bez
infrastruktury, czy wolisz mieć zapewnione wszystko na kempingu i nie
martwić się o wodę, prąd czy WC?
Czy jazda po drogach szutrowych i nieutwardzonych nie sprawia ci
problemu, czy wolisz jeździć głównie po asfalcie?
Czy zależy ci na dużym, komfortowym "domu", czy wolisz szybkie
przemieszczanie niezależnie od warunków?
Jeśli odpowiedź na któreś z pytań sprawia ci kłopot, spokojnie, zanim
zdecydujesz się na wybór, rozwiniemy trochę temat.
ILE OSÓB LICZY TWOJA ZAŁOGA
Zacznijmy od liczby osób, które będą jeździć kamperem na urlop. Jest to
ważne przy poszukiwaniach pojazdu, ponieważ trzeba zwrócić uwagę, czy
liczba osób wpisana w dowodzie rejestracyjnym pokrywa się z liczbą
miejsc siedzących wyposażonych w pasy bezpieczeństwa. Na rynku można
znaleźć kampery przystosowane do podróży dla od dwóch do sześciu osób.
Wariant podróżującej pary jest najczęstszy. Dopiero potem dolicza się
współpasażerów, którzy w zależności od zabudowy mieszkalnej mają swoje
łóżka w środku lub nocują poza kamperem. Są kampery, w których producent
przewidział, że dzieci będą spać w namiocie obok lub w wynajętym
bungalowie na kempingu. Optymalna jest sytuacja, gdy liczba osób, które
przewozimy, zgadza się z liczbą miejsc do spania. Tyle że niekoniecznie
wszystkie miejsca zaprojektowane będą dla osób dorosłych. Niektóre
kampery mogą być wyposażone w łóżka wyłącznie dla dzieci (70x140 cm).
Szukając kampera dla siebie nie zakładaj też maksymalnego wykorzystania
wszystkich miejsc do spania, bo to, co teraz wydaje Ci się fajnym
pomysłem, czyli kupno sześcioosobowego pojazdu i zabranie całej rodziny
czy paczki znajomych na wakacje, w rzeczywistości może okazać się klapą.
Wynika to z możliwości załadunku bagażu dla tylu osób, komfortowego
mieszkania na ograniczonej powierzchni czy zbyt szybkiego
wykorzystywania zasobów wody. Zakup zaplanuj pod swoje potrzeby i liczbę
osób, które najczęściej będą jeździły z tobą.
CZY Z KAMPERA MOŻNA KORZYSTAĆ NA CO DZIEŃ?
Wizja wydania niemałej gotówki na auto, które posłuży tylko kilka dni w roku, jest nie dla ciebie? Przegląd, serwis i ubezpieczenie to coroczny
wydatek, który cię nie ominie. Dlatego, szczególnie na początku, wizja
kampera, którego można używać na co dzień, jest kusząca. Też tego
próbowaliśmy jako pierwsze rozwiązanie. Trzeba być jednak przygotowanym
na wiele ograniczeń z tym związanych. Kamper jako samochód użytkowany
codziennie wymusza wybór niewielkiej wielkości pojazdu, najczęściej jest
to duże kombi lub niewielki bus (poniżej 2 metrów wysokości). Dzięki
temu będziemy mogli wyjechać nim zarówno na biwak, jak i na zakupy do
galerii z parkingiem podziemnym. Mobilność na drodze poświęcimy tym
samym na rzecz większej przestrzeni w środku. Wyposażenie części
mieszkalnej będzie jednak ograniczone do podstawowego, a my możemy
zapomnieć o pozycji stojącej. Ubieranie się, przygotowanie posiłku i wszystkie czynności będziemy wykonywać zgarbieni lub na zewnątrz
pojazdu, co szczególnie doskwiera w czasie złej pogody. Dodatkowo, przed
każdym wyjazdem konieczne będzie montowanie wyposażenia kempingowego.
Wnoszenie i wynoszenie rzeczy na wyjazd będzie nieuniknione. Każdorazowo
trzeba będzie instalować kuchnię, szafki i małą umywalkę, a także
niewielką toaletę chemiczną. Rozkładany prysznic znajdzie się na
zewnątrz najczęściej w specjalnym namiocie prysznicowym. Do tego
użytkowanie auta na co dzień zwiększa jego eksploatację i może się
zdarzyć, że nasz kamper będzie stał u mechanika w czasie, kiedy
zaplanowaliśmy nim wyjazd.
KAMPER NA LATO CZY NA CAŁY ROK
Ten wybór przypomina wybór tradycyjnego mieszkania. Albo mamy domek,
którego używamy tylko w sezonie letnim, albo całoroczny, który sprosta
najgorszej pogodzie. Co prawda da się pomieszkać jakiś czas w domku
letniskowym także zimą, jednak koszty ogrzania mogą nas przerazić.
Podobnie jest z kamperem w wersji letniej, można w nim mieszkać w zimie,
ale nie na dłuższą metę. Kamper w wersji zimowej w odróżnieniu od
standardowego ma lepszą izolację termiczną oraz ogrzewanie, którego
wydajność pozwoli na ogrzanie jego wnętrza nawet podczas siarczystego
mrozu. Izolowane są również zbiorniki na wodę czystą i tzw. szarą. W większych kamperach montuje się je we wnętrzu, blisko źródła ciepła, w mniejszych pod autem, ogrzewając je wbudowaną grzałką. Dobra izolacja
wpływa również na akustykę części mieszkalnej, w której jest ciszej,
latem natomiast chroni kampera przed upałem z zewnątrz. Komfort
termiczny związany jest z wykorzystaniem ładowności kampera, ponieważ
waga dodatkowej izolacji może być znacząca w porównaniu z wersją bez
niej. Dochodzą także koszty dodatkowego kompletu opon na zimę, chyba że
zdecydujesz się na opony całoroczne, które są kompromisem w kamperach
całorocznych. Na koniec pozostaje kwestia zasilania ogrzewania, które,
aby działało non stop, będzie zużywało dużo prądu. Zimą nawet najlepsza
instalacja solarna, będzie miała problem z doładowaniem akumulatora przy
ciągłym poborze energii. Rozwiązaniem będzie zewnętrzne gniazdo, które
pozwoli wpiąć się do sieci i doładować nasz mobilny dom. Wyjazd na narty
kamperem jest o tyle prostszy, że duża część stoków oferuje specjalne
miejsca, w których możemy się podpiąć do sieci czy wziąć ciepły prysznic
w sanitariatach, aby nie trzeba było korzystać ze swojej wody, co
minimalizuje ryzyko zamarznięcia i uszkodzenia instalacji wodnej. Jeśli
chcesz jeździć kamperem w wersji letniej przez cały rok, jest jeszcze
jedna możliwość. Możesz planować wyjazdy zimowe tylko w ciepłe kierunki
i przed opadami śniegu na trasie, aby nie inwestować w opony zimowe.
NA KEMPING CZY NA DZIKO
Szczegółów na temat różnicy między tymi sposobami podróżowania dowiesz
się z następnych rozdziałów. Teraz rozpatrzymy temat w odniesieniu do
wyboru, przed jakim stoisz. Każdy kamper przystosowany jest do życia na
kempingu, wystarczy, żeby miał miejsce do spania, a o resztę udogodnień
nie musisz się martwić, ponieważ znajdziesz je na miejscu. Jeśli
natomiast wolisz spędzać czas na łonie natury, często w miejscach, gdzie
cywilizacja nie dotarła, musisz zadbać o jak największą autonomię
twojego domu na kołach. Wielodniowe biwakowanie na dziko wymaga bowiem
zapasów wody, niezależności elektrycznej i zapasów paliwa do gotowania i ewentualnego ogrzewania. To wszystko, co pozwoli komfortowo mieszkać na
dziko, będzie musiało się zmieścić w dopuszczalnej masie całkowitej
(DMC). Ten parametr kampera będzie dla ciebie zarówno zmorą, jak i zaletą. Większość kamperów na rynku zarejestrowana jest do 3,5 tony.
Waga ta określa, ile maksymalnie może ważyć kamper z uwzględnieniem jego
wyposażenia, wszystkich osób i ich bagażu, a także paliwa i wody. Zaletą
jest to, że nie trzeba dodatkowych uprawnień na prowadzenie takiego
samochodu, wystarczy prawo jazdy kategorii B. W pierwszej chwili
myślisz, ale w czym problem, przecież 3500 kilogramów to dużo. Wcale
nie! Producenci stają na głowie, żeby kampery były jak najlepiej
wyposażone. Często deklarowana przez producenta masa własna odnosi się
do modelu podstawowego z normalnym wyposażeniem: bez klimatyzacji,
paneli fotowoltaicznych itp. Obliczana jest z kierowcą, który waży nie
więcej niż 75 kilogramów, z małą butlą gazową i 20 litrami czystej wody
w zbiorniku. Twoim zadaniem jest, by zabrać na pokład całą resztę, czyli
pasażerów, bagaże, jedzenie oraz wyposażenie dodatkowe, i zmieścić się
przy tym w 3500 kilogramów DMC. Czy teraz ta liczba nie wydaje się
mniejsza? Jeśli DMC twojego pojazdu będzie większe od tego z dowodu
rejestracyjnego, musisz liczyć się z konsekwencjami: wysoką karą
pieniężną za przeładowanie, zakazem dalszej jazdy czy odmową wypłaty
odszkodowania w przypadku kolizji. W nowszych pojazdach w dowodzie
rejestracyjnym można znaleźć również informację, jaka jest ładowność
kampera. Parametr ten jest różnicą pomiędzy DMC a masą własną pojazdu.
Jeśli w dowodzie rejestracyjnym nowego kampera zobaczysz wartość powyżej
600 kilogramów, to jesteś szczęściarzem. Realnie kształtuje się ona w granicach 400-500 kilogramów. Dla rozpoczynających swoją przygodę z karawaningiem liczby te nie wydają się problemem. Dopiero z doświadczenia można się przekonać, jak mało mamy do dyspozycji. Nasza
ładowność określi, jak dużo osób i rzeczy możemy zabrać ze sobą w podróż. Czy będzie można spakować dodatkowe akcesoria, czy tylko
podstawowe. Ile wody możemy zgromadzić w zbiornikach, jaki rozmiar butli
gazowej będzie odpowiedni i jak dużo zapasów jedzenia zawieziemy na
miejsce. Nocleg na dziko to także wiele kilogramów, które potem
pozwalają przeżyć kilka dni. My po wielu latach podróżowania w ten
sposób wyrobiliśmy sobie system, który pozwala to zoptymalizować. W trasę nigdy nie jeździmy z zapasem wody, którą tankujemy dopiero przed
samym noclegiem, i wtedy też robimy zakupy spożywcze. Więc jeśli
rozważasz spanie na dziko, będzie konieczne planowanie nie tylko trasy,
ale i kilogramów. Niezależnie czy kamper będzie nowy, czy używany, czy
zbudujesz go sam, koniecznie zważ go przed podróżą, by zaplanować, ile
kilogramów możesz zabrać.
JAKI TYP KAMPERA WYBRAĆ? TERENOWO CZY PO ASFALCIE? DUŻYM CZY MAŁYM?
Ideą wakacji na kółkach jest wyjazd, kiedy i gdzie tylko chcemy. To
nocowanie w miejscach, gdzie normalnie nie jest to możliwe. Tym, co może
nas zatrzymać, są tylko brak drogi lub ograniczenia naszego auta. Tym
bardziej jeśli wolisz sypiać na dziko, bo wówczas dojazd do wielu miejsc
stanowi nie lada wyzwanie. Wybór kampera albo nam to ułatwi, albo
skutecznie powstrzyma. Znasz już parametry i wiesz, jakie jest potrzebne
wyposażenie, na którym oprzesz swój przyszły wybór, teraz czas na
rodzaje zabudowy. Duże jednostki, w których można wygodnie mieszkać,
niekoniecznie sprawdzą się podczas jazdy po bezdrożach. Mniejsze będą
szybsze na autostradach i zwinniejsze w centrach miast, tym samym
łatwiej nimi manewrować w terenie, ale dzieje się tak kosztem ilości
miejsca do codziennego życia w trasie. Wybór kamperów na rynku może
przyprawić o zawrót głowy. W podróżach kamperem przydałby się samochód
uniwersalny: komfortowy w środku, szybki na autostradzie i sprawny
terenowo. Takie kampery nie istnieją! Konieczny będzie kompromis,
szczególnie jeśli wybierzemy auto do 3,5 tony DMC. Szukając komfortu,
będziesz potrzebował dużego kampera (alkowa, integra, półintegra), ale
wtedy możesz zapomnieć o dużych prędkościach na autostradzie i o wielu
miejscach na dziko. Jeśli chcesz jeździć z prędkościami zbliżonymi do
tych z samochodów osobowych, musisz pomyśleć o czymś bardziej
kompaktowym, np. bus. Jeśli dodatkowo chcesz mieć napęd 4x4, to
poświęcisz część ładowności i wyposażenia na to rozwiązanie. Wybierając
rodzaj zabudowy, nie tylko decydujesz o wyglądzie przyszłego domu, ale
również o tym, jakie będzie spalanie podczas jazdy i łatwość
manewrowania i prowadzenia. Najpopularniejsze zabudowy kamperów na rynku
to:
ALKOWA
Większości z nas kamper kojarzy się z tym rodzajem zabudowy. Jest to
kamper bazujący na dużym aucie dostawczym z charakterystyczną nadbudową
nad kabiną kierowcy. To właśnie alkowa mieści dodatkowe łóżko i w takim
rodzaju zabudowy możemy pomieścić najwięcej pasażerów, bo przewidywane
są nawet siedmioosobowe załogi. Zaletą łóżka nad szoferką jest brak
konieczności rozkładania i składania go codziennie. Dostaniemy się do
niego za pomocą drabinki, a jeśli go nie wykorzystujemy, możemy
przeznaczyć to miejsce na przechowywanie dodatkowych rzeczy. Wadą jest,
że konstrukcja nadbudowy alkowy w większości przypadków nie pozwala
wykorzystać wnętrza kabiny kierowcy przez obrót foteli w kierunku
salonu. Konstrukcja nadbudowy ma również znaczący wpływ na aerodynamikę,
która odbija się na wielkości średniego spalania paliwa oraz komforcie
przy prowadzeniu. Alkowy są na tyle wysokie, że trzeba uważać na
podmuchy boczne wiatru oraz na niektóre mosty, tunele i zwisające
gałęzie, które mogą okazać się za niskie. Ta propozycja zabudowy
skierowana jest do osób, które potrzebują dużo miejsc do spania, kosztem
spalania. Jednak przy większej liczbie pasażerów, koszty paliwa można
rozłożyć np. na dwie pary czy rodziny.
INTEGRA
Gdy się patrzy na integrę, od razu wiadomo, że tanio nie będzie. Jest to
kamper, którego zbudowano od podstaw, korzystając jedynie z fabrycznej
ramy auta dostawczego. Kabina kierowcy stanowi integralną całość z częścią mieszkalną (stąd nazwa), a samochód tworzy jednolitą bryłę.
Wpływa to na aerodynamikę, w porównaniu z innymi zabudowami wykonanymi z laminatu lub płyt warstwowych. Szerokość takiego kampera jest niezmienna
na całej jego długości, co pozwala na maksymalne wykorzystanie
przestrzeni w środku i większą swobodę w projektowaniu ergonomii
wnętrza. Fotele pasażerskie obracane w kierunku wnętrza tworzą duży
salon, nad którym zazwyczaj znajduje się opuszczane dwuosobowe łóżko, do
dyspozycji mamy również większą przestrzeń w kuchni czy łazience. Bogate
wyposażenie i użyte materiały powodują, że integry są droższe od innych
typów zabudowy. Jest to świetna propozycja dla osób, którym zależy na
komforcie z najwyższej półki, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę starsze
konstrukcje, a nie tylko te najnowsze. Nie można zaprzeczyć, że w takim
kamperze mieszka się najwygodniej, ale po lekturze tego rozdziału już
możesz się domyślać, że w każdym kamperze jest coś za coś. Za komfort
płacimy niewielkimi prędkościami przelotowymi i ograniczoną możliwością
sprawnego manewrowania. Wyobraź sobie jazdę takim wielkim samochodem w wąskich uliczkach w mieście lub turystykę objazdową po górskich
serpentynach. Nie jest to niemożliwe, ale może sprawiać problemy. Wysoka
cena zakupu to nie ostatni duży wydatek przy tej zabudowie. Fakt
wykorzystania tylko seryjnej ramy auta powoduje, że producent wszystkie
części wyposażenia zaprojektował pod konkretną konstrukcję: ogromne
panoramiczne okno czołowe często robione jest na zamówienie w hucie
szkła, podobnie grill, zderzak czy reflektory to autorskie projekty
producenta kampera. Boczne ściany wykonane są zazwyczaj z jednego
kawałka płyty warstwowej i nawet niewielkie uszkodzenie powoduje
konieczność wymiany całego boku auta. Podobnie będzie z uszkodzeniami
innych elementów, których nie znajdziesz w hurtowni motoryzacyjnej.
Wielkość kampera integralnego to także wyższa masa i jeśli chcemy
prowadzić go z prawem jazdy kategorii B, to mocno ogranicza to
możliwości ładunkowe. Warto tym samym rozważyć kampera o DMC do 7,5 tony
oraz posiadać prawo jazdy kategorii C. W końcu wydasz pieniądze na
luksus, który nie powinien cię ograniczać, a tym samym spokojnie
dojedziesz nawet na odległe kempingi.
PÓŁINTEGRA
Ten rodzaj zabudowy najłatwiej scharakteryzować jako połączenie
najlepszych cech dwóch poprzednich wariantów. Powstał jako kompromis
między ilością miejsca a kosztami przejazdu. To sprawia, że jest
najczęściej wybieraną wersją (po przerabianych busach) na rynku. Budową
przypomina alkowę, czyli kabina to standardowe auto dostawcze, ale nad
nią nie ma ogromnej nadbudowy, a tylko łagodne rozszerzenie, które
integruje szoferkę z przestrzenią mieszkalną. Dzięki temu pojazd jest
niższy i bardziej aerodynamiczny niż alkowa, a dodatkowa przestrzeń nad
obrotowymi fotelami pasażerskimi może być wykorzystana na opuszczane
łóżko, tak jak w integrze. Mniejsza wysokość to również mniejsze obawy o zwisające nisko gałęzie czy za niskie tunele lub mosty. Ma ona również
wpływ na niższe spalanie, wysokość opłat drogowych oraz dynamikę jazdy.
Przy tym nie tracimy na funkcjonalności przestrzeni mieszkalnej. Zaletą
tego typu kampera jest fakt, że półzintegrowany przód to w dalszym ciągu
seryjny dostawczak, którego serwisowanie czy naprawy pokolizyjne są
prostsze i tańsze. W dalszym ciągu gabaryty auta, którego długość często
przekracza siedem metrów, powodują trudności w manewrowaniu czy
zaparkowaniu w mieście. Tył pojazdu wypuszczony jest na tyle daleko od
osi, że przy skręcaniu trzeba liczyć się z jego zachodzeniem, co może
sprawiać początkowo problemy z wyczuciem jego rozmiarów. Kompromis
"połowy" integralności części mieszkalnej z kabiną też nie pozostaje bez
znaczenia. Po pierwsze, konstrukcja auta jest mniej sztywna od
pozostałych propozycji, co wpływa na trwałość zabudowy i jej
szczelności. Po drugie, ma to wpływ na poziom bezpieczeństwa w momencie
zderzenia, który w wielu innych konstrukcjach jest gorszy od fabrycznego
samochodu bez zabudowy kempingowej. Patrząc od środka mamy ograniczoną
swobodę korzystania z przestrzeni mieszkalnej w momencie rozłożenia
przedniego łóżka. W odróżnieniu od integry, w której z przodu nie
brakowało miejsca, w półintegrze to rozwiązanie powoduje, że opuszczone
łóżko może uniemożliwić wchodzenie do środka i wychodzenie z pojazdu.
Czasami bywa też tak, że aby rozłożyć łóżko, trzeba złożyć przednie
fotele lub zmodyfikować inny element wnętrza. Biorąc pod uwagę wady i zalety półintegry, jest to jedno z najlepszych rozwiązań zarówno dla
dwóch osób, jak i dla dużej rodziny.
KAMPERBUS
Jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z podróżami karawaningowymi,
możesz nie znać wcześniej opisanych typów zabudowy, ale zapewne ciężko
by ci było nie trafić na kultowego kampera, jakim stał się volkswagen VW
T1 potocznie nazywany "ogórkiem". Nazwa powstała ze względu na jego
charakterystycznie zaokrąglony kształt, a przestronne wnętrze sprawiło,
że szybko stał się ulubionym pojazdem hipisów i miłośników dalekich
wojaży samochodowych, którzy łatwo mogli przekształcić zwykły bus w dom
na kołach. Właśnie to najlepiej opisuje, czym jest kamperbus, chociaż od
tamtych czasów przerobienie furgonu, blaszaka czy busa nie polega już na
wrzuceniu mebli i gratów na pakę. Pomimo że w dalszym ciągu to jeden z najprostszych pojazdów wykorzystywanych do turystyki samochodowej, to
większość z nich nie powstaje w przydomowych garażach. Obecnie
producenci samochodów kempingowych oferują całą gamę kamperbusów,
zarówno tych tanich, ze średniej półki, jak też drogich i luksusowych.
Powstało wiele firm specjalizujących się tylko w wykonywaniu zabudów do
busów. W internecie pojawiają się poradniki, jak wybudować swojego
wymarzonego kampera, a ich rosnąca popularność sprawiła, że aktualnie
jedynym, co nas może ograniczać, jest budżet, który przeznaczymy na
naszego kamperbusa. Ten rodzaj zabudowy spełnił również nasze osobiste
oczekiwania i właśnie kamperbusem podróżujemy obecnie. Jakie są zatem
zalety tej kategorii kamperów? Największą jest kompaktowy rozmiar, który
pozwoli przemieszczać się szybciej, a przy tym nie wpływa znacząco na
zużycie paliwa. Rozmiar będzie miał znaczenie, jeśli chodzi o koszty
związane z przejazdem płatnymi odcinkami dróg, czy z cenami przepraw
promowych, gdzie dużo zaoszczędzimy w porównaniu z dużymi kamperami.
Kamperbusem łatwiej jest manewrować zarówno w miastach, jak i na wąskich
lokalnych drogach, a dojazd nieutwardzoną trasą nie sprawia większego
kłopotu. Dotarcie do wielu miejsc niedostępnych dla większych kamperów
nie będzie stanowiło problemu. Kamperbusy są mniejsze i węższe od
opisywanych powyżej propozycji, ale rozplanowanie wnętrza pozwala
uzyskać ergonomiczną część mieszkalną z rozwiązaniami znanymi z typowych
dużych kamperów. To właśnie wyposażenie kamperbusa będzie stanowiło
największą wartość. Dlatego wcześniej czytałeś o sprecyzowaniu swoich
potrzeb, ponieważ w przypadku zdecydowania się na ten typ kampera, ta
wiedza przyda się najbardziej. Jeśli chodzi o zabudowy realizowane przez
kogoś (firmy, pasjonaci, czasami też "psujnaci") na rynku, znajdziesz
zarówno minimalistyczne, oszczędne w formie domy na kołach, jak i te
rozbudowane i zaadaptowane ze standardowych kamperów. Jeśli chcesz
zbudować takie auto samodzielnie, również potrzebujesz planu, w co je
wyposażyć. Właśnie to jest największą wadą tego rozwiązania, bo ilość
wariantów na rynku przypomina ilość ziaren piasku na plaży, na której
chcesz parkować swój wymarzony dom na kołach. Zanim tam dotrzesz, musisz
jednak zdecydować się na markę i model pojazdu bazowego, co ma spore
znaczenie. Określić, w co wyposażony ma być gotowy pojazd. Jak spędzisz
w nim swoje pierwsze wakacje. Wiedzę na temat budowy i kupna kampera
uzyskasz w dalszej części, ale jeśli wahasz się, czego potrzebujesz, to
przeczytaj jeszcze raz fragment "Na co zwrócić uwagę przy wyborze
kampera".
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki