WSTĘP
WSTĘP
Kadesz (w językach semickich "święte [miejsce]") to ufortyfikowane
miasto położone nad rzeką Orontes, które było świadkiem jednej z największych, a zarazem najlepiej udokumentowanych bitew późnej epoki
brązu na Bliskim Wschodzie (1500-1200 rok p.n.e.). Na przedpolach tej
syryjskiej warowni starły się dwie potęgi ówczesnego świata, by
ostatecznie potwierdzić swoją dominację w regionie.
W powszechnej świadomości starcie pod Kadesz nie zalicza się do
najbardziej znanych bitew starożytności. W wielu podręcznikach do
historii zawierających rozbudowane rozdziały opisujące cywilizację
starożytnego Egiptu brakuje choćby wzmianki na temat tej bitwy, nie
mówiąc już o próbie dokładniejszego opisania jej przebiegu i późniejszego wpływu na dzieje całego Bliskiego Wschodu. Można nad tym
tylko ubolewać - wszak kampanie prowadzone przez wojowniczych
faraonów1 XVIII czy XIX dynastii mogą zaciekawić równie mocno
jak zagadnienia dotyczące egipskiego pisma hieroglificznego, tajemnic
budowy piramid czy wiary w życie pozagrobowe i związanych z nią procesów
mumifikacji. Przeciętny człowiek może się wykazać znajomością tylko
kilku władców starożytnego Egiptu. Z łatwością wymieni Cheopsa, mogąc
powiązać go ze słynnym zespołem grobowym w Gizie, Tutanchamona,
kojarzonego głównie z epokowym odkryciem przez Howarda Cartera w 1922
roku grobowca pełnego skarbów z ważącą ok. 10 kg maską z litego złota
czy Kleo-patrę (VII Filopator) za sprawą jej burzliwych związków
miłosnych z Juliuszem Cezarem i Markiem Antoniuszem. Można jednak zadać
sobie pytanie: czy ktokolwiek niepogłębiający indywidualnie wiedzy o starożytnych kulturach miał okazję usłyszeć cokolwiek o Ramzesie
II?2. Możliwe że tak, jednak prędzej skojarzy go z wyjściem
Izraelitów z ziemi egipskiej3 niż z batalią stoczoną
przeciwko Muwatallisowi II, królowi Hatti.
Sprawa inaczej wygląda wśród znawców tematu. Postać Ramzesa II jest
niemal archetypem egipskiego faraona i tym samym jest skazana na
nadzwyczaj żywe zainteresowanie badaczy. Napisano już kilka biografii
najsłynniejszego z Ramessydów4.
Dochodzimy więc do pytania, czego Czytelnik może się spodziewać po
lekturze niniejszego tekstu? Na pewno nie jest to publikacja skupiająca
się na postaci samego Ramzesa II. Oczywiście słynny faraon wojownik
będzie nam towarzyszył w większości omówionych wydarzeń, lecz nie należy
oczekiwać teatru jednego aktora. Książka bowiem skupia się na przebiegu
bitwy i wydarzeniach tuż po niej, uwzględniając jednak momentami dość
odległą historię, nieustannie zmieniającą się sytuację
społeczno-polityczną Bliskiego Wschodu, której rezultatem była
bezpośrednia konfrontacja egipsko-hetycka pod Kadesz. Opracowanie
zawiera też przedstawienie armii epoki brązu, które brutalnie i krwawo
reprezentowały obydwie strony konfliktu. W zakończeniu omówiono, jak
wydarzenia z Syrii 1274 roku p.n.e. wpłynęły na przyszłość i wzajemne
relacje dwóch najpotężniejszych mocarstw ówczesnego świata.
Na koniec kilka słów na temat problematyki transkrypcji pojęć i nazw
egipskich oraz datowania wydarzeń z historii starożytnego Egiptu. Musimy
pamiętać, że omawiana bitwa miała miejsce przeszło 3250 lat temu i słowa
"prawdopodobnie" czy "około" mogą być często używane w niniejszej
książce.
Starożytni Egipcjanie w najbardziej interesującym nas okresie Nowego
Państwa (ok. 1539-1069 p.n.e.) stosowali dwie podstawowe formy zapisu
języka - pismo hieroglificzne oraz hieratykę5.
Najwcześniejszą i bez wątpienia najbardziej znaną dziś formą pisma
egipskiego są hieroglify. Ich nazwa wywodzi się ze starożytnej greki i można ją tłumaczyć jako "święte ryte [litery]" (gr. ta
hieroglyphika). Znaki tworzą pismo o charakterze ikonicznym - większość
z hieroglifów to obrazowe wyobrażenia przedmiotów lub obiektów.
Niezaprzeczalnie nie było to jednak prymitywne pismo obrazkowe.
Egipcjanie za pomocą hieroglifów potrafili tworzyć skomplikowane teksty.
Stosując w odpowiedni sposób poszczególne znaki, byli w stanie wyrazić
bezpośrednie znaczenie danego słowa (znak w postaci logo-gramu, czasem z dodanym determinatywem pozwalającym ustalić właściwe znaczenie) lub
poszczególne dźwięki mowy (fonogramy). Z pisma hieroglificznego wywodzi
się, będąca niejako jego uproszczoną formą, przystosowana do szybkiego
zapisu hieratyka (z gr. hieratika, "[zapis] kapłański"). Wbrew temu,
co sugeruje starogrecka nazwa, nie była przeznaczona wyłącznie do
spisywania tekstów sakralnych. W odróżnieniu od "świętych liter", które
z biegiem czasu stosowano praktycznie tylko do tworzenia inskrypcji
religijnych lub różnorakich tekstów "monumentalnych", znalaz-ła
zastosowanie w codziennym życiu Egipcjan. Hieratyką zapisywano wszelkie
dokumenty administracyjne oraz teksty o odmiennej specyfice: literackie,
naukowe i religijne6. Hieroglify fonetyczne oraz znaki pisma
hieratycznego są zapisywane bez samogłosek, zapisuje się tylko
spółgłoski. Dla potencjalnych Czytelników transkrypcja egipskich wyrazów
składająca się z samych spółgłosek byłaby trudna w odbiorze, dlatego
zdecydowano się na zastosowanie metody polegającej na uzupełnianiu ciągu
znaków samogłoską e, ułatwiającą wymowę poszczególnych słów. Dla
lepszego zobrazowania powyższej kwestii można się posłużyć lepiej znaną
analogią przekształcenia zapisu z języka hebrajskiego. Imię Boga
chrześcijan jest zapisywane w Starym Testamencie za pomocą tetragramu
JHWH. W zależności od dodania różnych samogłosek oddaje się je za pomocą
słów Jahwe(h) lub Jehowa(h). Dlatego przykładowo w niniejszej książce
możemy znaleźć określenie rekru-ta w armii egipskiej - nefer zamiast
nfr. Sprawa komplikuje się w przypadku egipskich imion i tytulatury
władców7, bowiem nierzadko przyjmują one formę rozpowszechnioną
w literaturze przedmiotu, a często wywodzą się z późniejszej greki. Za
dobry przykład może posłużyć powszechnie znana zhellenizowana forma
imienia tronowego budowniczego Wielkiej Piramidy w Gizie pochodząca z relacji Herodota - Cheops, zamiast rodzimego Chufu (?wfw). O ile w tym
przypadku łatwo dostrzec pewne podobieństwo, o tyle egipskie imię
??wtj-ms powinno być transkrybowane na Dżehuti-mes (co oznacza
"Dżehuti się narodził"), zaś w polskich opracowaniach jest ono oddawane
m.in. jako: Totmes, Thotmes, Thothmes, Tutmozis bądź
Tutmosis8. Chociaż w najnowszych pracach polskich egiptologów
wydaje się dominować forma Thotmes, zdecydowano się pozostać przy
spopularyzowanym Totmesie. Wzięto bowiem pod uwagę, że niniejsza pozycja
jest napisana także dla osób, które niekoniecznie muszą być obyte z tematem. To tylko jeden z wielu podobnych wyborów - za każdym razem
starano się odnaleźć złoty środek pomiędzy rozpoznawalnością a poprawnością przyjętych form imiennych.
Dla słów spisanych w innych starożytnych językach zastosowano podobne
zasady zapisu, przy czym sporadycznie występujące w książce ideogramy
sumeryjskie i akadyjskie (znane z hetyckich tekstów) będą oznaczane w transliteracji majuskułami alfabetu łacińskiego pisanymi w odmianie
prostej (sumerogramy) lub kursywnej (akadogramy).
Umiejscowienie wydarzeń z historii Nowego Państwa jest jeszcze
trudniejsze, a ustalenie daty rocznej9 starcia Muwatallisa II z Ramzesem II do dziś jest przedmiotem sporu historyków. W literaturze na
temat cywilizacji starożytnego Egiptu jest wiele proponowanych dat
rocznych bitwy pod Kadesz, m.in.: 1300, 1299, 1298, 1288, 1286, 1285,
1275 i 1274 rok p.n.e., przy czym dwie skrajne są podawane najczęściej.
Jeszcze dalej posuwa się David Rohl, który przyjmuje całkowicie
innowacyjną chronologię Bliskiego Wschodu (tzw. nowa chronologia) -
według niej bitwę pod Kadesz stoczono ok. 939 roku p.n.e. (sic!).
Datowanie Rohla nie zostało jednak powszechnie zaaprobowane w środowiskach akademickich i nie będzie tematem dalszych rozważań.
Skąd taka rozbieżność? Spróbujmy to wyjaśnić. Otóż starożytni Egipcjanie
pierwotnie posługiwali się kalendarzem księżycowym opartym na zmianach
faz Księżyca i dzielącym rok na dwanaście trzydziestodniowych miesięcy.
Egipski kalendarz lunarny liczył więc 360 dni. Jak łatwo zauważyć,
skutkiem tego była dysharmonia w stosunku do rzeczywistego czasu pełnego
obiegu Słońca przez Ziemię. Powodowało to sukcesywne przesuwanie pór
roku w stosunku do przyjętych miesięcy roku kalendarzowego. Pewne
znalezisko z epoki panowania faraona Dżera pozwoliło jednak wysnuć
wniosek, że już od czasów I dynastii starożytni Egipcjanie
wykorzystywali kalendarz solarny. Mowa o plakietce z kości słoniowej z symbolem bogini Sothis (zgrecyzowana forma egipskiej Sepedet)10
pod postacią leżącej krowy symbolizującej gwiazdę Syriusz11 z pędem roślinnym pomiędzy rogami znaczącym tyle co "rok". Syriusz,
najjaśniejsza, a przez to najłatwiejsza do obserwacji gwiazda, w ciągu
roku zmienia położenie względem Słońca - w zakresie szerokości
geograficznych Egiptu w miesiącach zimowych jest widoczny niemal przez
całą noc, a wraz z upływem kolejnych tygodni w połowie maja zaczyna
zajmować miejsce na nieboskłonie głównie w ciągu dnia, będąc przez to
praktycznie niemożliwym do dostrzeżenia gołym okiem. Jedyna szansa na to
jest tuż po zachodzie słońca na horyzoncie zachodnim. Około końca maja
Syriusz znika poniżej zachodniej linii horyzontu jeszcze przed nastaniem
zmierzchu. Okres, w którym nie da się go zaobserwować, trwa prawie dwa
miesiące. Po jego upływie można oczekiwać pojawienia się Syriusza z drugiej strony, na wschodnim horyzoncie. Pierwszy dzień, w którym da się
go zauważyć na niebie, tj. zanim wzejdzie Słońce, po dłuższym czasie
jego nieobecności, nazywa się heliakalnym wschodem Syriusza. Obserwując
regularność zjawiska, Egipcjanie oszacowali długość roku na 365 dni
(podział taki sam jak w roku księżycowym, wraz z pięcioma
epagomenalnymi, tj. dodatkowymi dniami będącymi "boskim darem").
Niezależnie od tego zaobserwowali prawidłowość w przypadających dość
regularnie, co roku, wylewach Nilu. Na tej podstawie dzielili rok na
trzy pory odpowiadające wpływowi życiodajnej rzeki na wegetację roślin.
Pierwsza, achet, była porą wylewów. Kolejna, peret, odpowiadała
czasowi potrzebnemu na kiełkowanie i wzrost roślin. Ostatnia, szemu,
była czasem zbiorów.
W pewnym momencie egipscy kapłani zauważyli, że początek przyboru wód
Nilu następuje w tym samym czasie, co pierwsze pojawienie się Syriusza
na wschodnim horyzoncie. Uznali to za doskonały punkt wyjścia do
ustalenia początku rachuby czasu. Przyjmując 365-dniowe okresy
kalendarzowe, dwa wymienione wydarzenia coraz bardziej się rozmijały,
wszak przybliżenie to nie jest dokładne i w uproszczeniu przerwa
pomiędzy corocznymi przyborami wód powinna wynosić mniej więcej 365 dni,
5 godz. i 48 min (rok zwrotnikowy). Z powodu nierównomierności opadów w górach Afryki Środkowej nie było to łatwe do zaobserwowania, jednak
można wywnioskować, że w zasadzie heliakalny wschód Syriusza przesuwał
się co roku o niemal ćwierć dnia w stosunku do wcześniej ustalonego
pierwszego dnia pierwszego miesiąca pory wylewu. Wraz z upływem lat
rozbieżność pomiędzy egipskim rokiem kalendarzowym a pierwszą
dostrzegalną obecnością gwiazdy na wschodnim nieboskłonie rosła i ich
ponowna zgodność wypadała dopiero po ok. 1456 latach. Zależność ta
została nazwana okresem sothisowym lub psim, i wiemy, że na pewno
zaobserwowano ją w 139 roku n.e. Teoretycznie poprzednie musiały więc
mieć miejsce (uwzględniając brak roku zerowego) między 1321 a 1318
p.n.e., 2777 a 2774 p.n.e., 4233 a 4230 p.n.e. itd. (por. niżej). Dzięki
znajomości obserwacji pierwszych pojawień Syriusza na horyzoncie po jego
dłuższej niewidoczności poczynionych przez starożytnych Egipcjan (z podanym dniem danego miesiąca i rokiem panowania aktualnie zasiadającego
na tronie władcy) i porównując je z datowaniem znalezisk
archeologicznych (w celu określenia, czy wydarzenia miały miejsce w danym cyklu sothisowym, czy jeszcze wcześniejszym), jesteśmy w stanie
określić przybliżone daty roczne niektórych wydarzeń. Datowanie
sothisowe jest niestety obarczone dwoma znaczącymi błędami. Pierwszy
jest bezpośrednio związany z samą specyfiką datowania. Posiadając
wzmiankę o wystąpieniu wschodu Syriusza w danym dniu roku i porównując
ją ze zjawiskiem przypadającym raz na 1456 lat, jesteśmy w stanie
określić datę roczną z dokładnością do czterech lat, ponieważ tyle
zajmuje przesunięcie się w czasie wschodu Syriusza o jeden dzień, tj.
wschód gwiazdy w tym samym dniu w roku występuje przez kolejno
następujące po sobie cztery lata. Drugi błąd zależy od miejsca
obserwacji heliakalnego wschodu, które zazwyczaj jest nieznane.
Przykładowo dla obserwatora przebywającego w okolicach północnej części
Dolnego Egiptu zjawisko to wystąpi kilka dni później niż dla obserwatora
znajdującego się bliżej równika w południowej części Górnego Egiptu. Te
kilka dni pozornie znaczą niewiele, jednak pamiętając o znanej już
zależności, że na dzień różnicy w poczynionych obserwacjach przypadają
cztery obiegi ziemskie po własnej orbicie, daje nam to rozbieżność
wynoszącą nawet do kilkunastu lat12. Precyzyjne datowanie wydarzeń
omówionych13 w niniejszej książce jest więc praktycznie
niewykonalne i dopiero po 664 roku p.n.e. istnieje możliwość względnie
dokładnej datacji wydarzeń z historii starożytnego Egiptu. Ta data jest
związana ze splądrowaniem Teb przez asyryjskiego króla Aszurbanipala za
czasów panowania kuszyckiego faraona14 Taharki. Wydarzenie to
potwierdzają źródła egipskie, asyryjskie oraz babilońskie i przyjęcie go
za punkt odniesienia do dalszej chronologii jest uznawane przez badaczy
za zasadne.
ROZDZIAŁ IWALKA O DOMINACJĘ W SYRII - ZMAGANIA POTĘG STAROŻYTNEGO BLISKIEGO WSCHODU
ROZDZIAŁ I
WALKA O DOMINACJĘ W SYRII -
ZMAGANIA POTĘG STAROŻYTNEGO
BLISKIEGO WSCHODU
Nazwa Syria obecnie odnosi się do Syryjskiej Republiki Arabskiej,
państwa położonego na Bliskim Wschodzie ze stolicą w Damaszku. W starożytności termin ten określał krainę rozciągającą się od Morza
Śródziemnego na zachodzie do rzeki Eufrat na wschodzie. Północny zasięg
tego obszaru można określić na wysokości linii gór południowo-wschodniej
Azji Mniejszej znanych Rzymianom jako góry Taurus, zaś na południu teren
starożytnej Syrii sięgał północnej granicy obecnego Izraela.
Współczesny obraz terenów Syrii15 kontrastuje z przekazami z epoki
i prowadzonymi badaniami archeologicznymi. Obecnie jest to krajobraz
jałowych pustkowi, stepów, a nawet obszarów półpustynnych i pustynnych,
jednak z perspektywy starożytnych mieszkańców Syrii lub nieodległej
Palestyny (określanych przez Egipcjan wspólną nazwą Aamu16) mógł
wyglądać zgoła inaczej. W II tysiącleciu p.n.e. klimat w tamtym rejonie
był znacznie wilgotniejszy i sprzyjał rozwojowi roślinności. Na obszarze
Syrii można było wyodrębnić trzy strefy, wyróżniające się swoistym
środowiskiem naturalnym.
Pierwsza, rozciągająca się wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego, jest
poprzecinana wieloma pasmami górskimi. Góry w kilku miejscach są
rozdzielone płynącymi w stronę morza rzekami. Na terenach nieopodal ich
ujść istnieją dogodne warunki do powstania i prężnego rozwoju portowych
miast jak: Tyr (współczesne Sur), Bejrut czy Ugarit (Ras Szamra),
opierających swą gospodarkę głównie na handlu i pozyskiwaniu surowców
naturalnych z pobliskich gór.
Strefa druga, położona dalej na wschód, jest jeszcze bardziej górzysta.
Masywy górskie osiągają tam nawet 3000 m n.p.m. Najbardziej
charakterystycznym elementem wysokogórskiego krajobrazu są dwa pasma
górskie równoległe do linii brzegowej Morza Śródziemnego - Liban i Antyliban. Góry te są oddzielone od siebie szerokim na 8-14 i długim na
120 km "wąwozem" Bika (dolina Bekaa), co ogranicza możliwości
komunikacji. Dolina ta jest bramą do środkowej części Syrii, co tłumaczy
ulokowanie w pobliżu jej północnego wylotu miasta Kadesz17.
Górzysta topografia terenu i nieznaczna liczba wielkich rzek18 nie
pozwoliły na wykształcenie silnego, jednolitego organizmu państwowego,
jednak niekoniecznie musiały przeszkodzić w powstaniu sprawnie
funkcjonujących osiedli ludzkich. Przykładem może być Damaszek, któremu
"życiodajnej wody [...] dostarczają rzeczki spływające z Antylibanu i Hebronu"19.
Ostatnia ze stref krajobrazowych obejmuje tereny jeszcze bardziej
oddalone od wybrzeża Morza Śródziemnego, aż do zachodniego brzegu rzeki
Eufrat. Ma zróżnicowaną rzeźbę terenu: mimo występowania formacji o większej wysokości bezwzględnej jej dużą część stanowi obszar równinny,
porośnięty wieloletnimi trawami tworzącymi pastwiska i stepy. W porównaniu z pozostałymi strefami Syrii to tam były najkorzystniejsze
warunki do powstania większego tworu o scentralizowanej władzy - związku
miast, mogącego z czasem przekształcić się w silne państwo. Nic takiego
się jednak nie wydarzyło, a niewielkie miasta-państwa jak Ebla (dziś
Tell Mardik) czy Aleppo, przywodzące na myśl późniejsze greckie
poleis, rządzone przez lokalnych książąt i często odgrywające znaczącą
rolę w regionie, nieustannie ze sobą konkurowały, będąc w konsekwencji
podatne na agresję z zewnątrz20.
Tereny Syrii niemal od zawsze były główną areną zmagań potęg
starożytnego Bliskiego Wschodu. Dla zaborczych sąsiadujących ze sobą
państw miały ogromne znaczenie strategiczne, przede wszystkim stanowiły
doskonałą bazę wypadową dla dalszych podbojów. Ponadto przez terytorium
Syrii przechodziło wiele szlaków kupieckich; wystarczy choćby wspomnieć
ten łączący Egipt z Palestyną i zachodnim wybrzeżem Morza Śródziemnego
zwany w czasach rzymskich Via Maris (Droga Nadmorska). Porty na
wybrzeżu były pomostem łączącym cały Bliski Wschód ze światem egejskim.
O intensywności handlu morskiego w późnej epoce brązu mogą świadczyć
współczesne znaleziska statków na dnie Morza Śródziemnego, w tym wraku
nieopodal przylądka Gelidonia (datowanego na ok. 1200 p.n.e.).
Odnaleziony statek handlowy (prawdopodobnie cypryjski bądź kananejski),
który zatonął wraz z całym ładunkiem, zawierał mnóstwo przedmiotów
różnego pochodzenia: cypryjskiego, mykeńskiego, syryjskiego i egipskiego.
Ponadto starożytna Syria była znakomitą bazą surowcową. Stoki
tamtejszych pasm górskich były mocno zalesione. Syryjskie drewno, często
niedostępne w innych rejonach geograficznych, np. Egipcie czy
Mezopotamii, było wysokiej jakości. Oprócz tego w górach znajdowały się
pokaźne złoża metali. Wprawdzie ludzie mieszkający na terenach
położonych w bezpośredniej bliskości wielkich rzek mieli lepsze warunki
agrokulturalne, jednak część terenów syryjskich (głównie trzeciej strefy
krajobrazowej) także wchodziła w skład tzw. Żyznego Półksiężyca, czyli
pasa ziem o większej urodzajności - nazwanego tak ze względu na swój
łukowaty kształt i sięgającego od Palestyny do Zatoki Perskiej. Relacje
z epoki pozwalają także śmiało stwierdzić, że tereny syryjskie były
zasobne w zwierzynę. W XV wieku p.n.e. podczas jednej z wypraw wojennych
faraon Totmes III uczestniczył w polowaniu na słonie21 w krainie
Nija nad środkowym biegiem Orontesu. Podobno zabito wtedy aż 120 sztuk
tych zwierząt.
Wszystko to sprawiało, że jeśli ktoś poważnie myślał o osiągnięciu
dominacji w regionie, powinien podbić Syrię. Jak pokazała historia, gdy
aspiracje mocarstwowe różnych państw zbiegały się w czasie, naturalną
koleją rzeczy wybuchały zażarte konflikty. W drugiej połowie II
tysiąclecia p.n.e. o miano hegemona Bliskiego Wschodu toczyły boje trzy
potęgi świata antycznego: Hatti, Mitanni i egipskie Nowe Państwo. Zanim
jednak rzucimy się w wir wydarzeń poprzedzających bitwę pod Kadesz,
chciałbym pokrótce przedstawić historię głównych protagonistów.
KRAJ TYSIĄCA BOGÓW
Przynajmniej od ok. 2300 roku p.n.e. tereny zajmowane przez niewielkie
państewka w środkowej Anatolii (rejon Azji Mniejszej) były znane jako
kraina Hatti. Nazwa ta została nadana przez ludność zamieszkującą te
obszary w III tysiącleciu p.n.e. zwaną Hatytami, również określaną
mianem Protohetytów.
"Właściwi" Hetyci (na początku sami na pewno tak siebie nie określali i prawdopodobnie mówili o sobie jako o Nesytach) byli ludem napływowym,
mówiącym dialektami z indoeuropejskiej rodziny językowej. Ich
pochodzenie cały czas jest przedmiotem dyskusji. Badacze spekulują, że
plemiona indoeuropejskie22 przybyły do środkowej części
Anatolii ze wschodu (wschodnia Anatolia, Kaukaz Południowy, północna
Mezopotamia), północy (tereny południowej Rosji i na północ od Morza
Czarnego) lub zachodu (Europa Środkowa, Bałkany). Nie ma jednak
pewności, jak przebiegała migracja grup ludności znanych później pod
nazwą Hetytów na tereny zamieszkane przez "autochtoniczną" ludność
Anatolii. Sądzi się, że przybysze krok za krokiem opanowywali słabe i zwaśnione ośrodki hatyckie, jednocześnie czerpiąc wiele z lokalnej
kultury i wierzeń religijnych. Z czasem asymilacja najeźdźców z podbitą
ludnością zaszła tak daleko, że przeniesiono na nich ich nazwę - lud
Hatti. Obecnie dla rozróżnienia mieszkańców tego starożytnego kraju o wcześniejszych mówi się Hatyci (Protohetyci), o późniejszych - Hetyci.
Około XVIII wieku p.n.e. Hetyci zadomowili się na hatyckich ziemiach,
tworząc wiele niewielkich królestw23. We wczesnych źródłach
wspomina się imię Anittasa, potomka Pithanasa, króla Kussary.
Przypuszczalnie to o terenach będących pod panowaniem tych władców ze
stolicą w zajętym Kanesz (hetyckie Nesa, współcześnie Kültepe) można
mówić jako o pierwszym państwie stricte hetyckim. Pithanas
zapoczątkował proces konsolidacji pobliskich obszarów. Wojowniczy
Anittas kontynuował politykę podbojów i zdołał podporządkować kolejne
znaczące i należące do hetyckich królików miasta, m.in.: Zalpuwę,
Salitiwarę, Hattusas (w tradycji naukowej Bo?azköy, obecnie Bo?azkale,
ok. 150 km na wschód od Ankary) i Puruszhandę. Najciekawsze wydają się
epizody związane ze zdobyciem dwóch ostatnich. Hattusas opierało się
dłuższy czas i dopiero gdy jego obrońcom skończyła się żywność, zostało
wzięte nocnym szturmem. Zdobyte miasto doszczętnie zniszczono,
przeklęto, a na jego zgliszczach posiano chwasty - zahheli24,
tak by w przyszłości nikt nie mógł się w nim osiedlić. Prawdopodobnie po
otrzymaniu wieści o tym władca Puruszhandy, wyróżniany wśród innych
tytułem wielkiego księcia, wolał nie ryzykować zbrojnej konfrontacji i postanowił zawczasu złożyć hołd zwycięzcy. Ofiarował przy tym tron i berło z żelaza, materiału bardzo rzadkiego i cenionego. Choć Anittas
stał się najsilniejszym władcą całej Anatolii, to jednak potęga
stworzonego przez niego państwa nie była trwała. Już w pierwszym
pokoleniu po jego śmierci królestwo się rozpadło z powodu konfliktów
między podbitymi terytoriami. Mimo to stworzyło podwaliny znacznie
trwalszego organizmu państwowego - hetyckiego Starego Państwa.
Tym, którego można nazwać restauratorem potęgi Hetytów, był Labarnas I -
chociaż pojawiają się pewne wątpliwości i sugestie, że był on postacią
legendarną, kimś na wzór rzymskiego Romulusa lub Piasta (z naszego
podwórka). Utożsamia się go nawet z kolejnym, lepiej potwierdzonym w źródłach władcą hetyckim, o czym niżej. Jeśli jednak założymy
historyczność tej postaci, to z pewną dozą prawdopodobieństwa można
założyć, że Labarnas I mógł być władcą jednego z księstw, które ostały
się po upadku królestwa Anittasa. Tym, który zdecydował się przejąć
inicjatywę i poszerzyć swoją domenę kosztem innych, wstępując na drogę
militarną. Wydaje się, że kampanie przeciwko najbliższym sąsiadom
prowadzone przez Labarnasa I okazały się bardzo skuteczne. Pod naporem
wojowników ambitnego monarchy kolejno padło siedem wrogich miast. Do
każdego z nich Labarnas wysłał swych synów jako namiestników podległych
mu ziem. Po tym, jak znaczna część Anatolii znalazła się pod hetyckim
zwierzchnictwem, państwo Hatti postanowiło rozszerzyć swoje wpływy na
północną Syrię.
Pierwsze kroki w tym kierunku poczynił Hattusilis I (panował w latach
ok. 1650-1620 p.n.e.25). Przechodząc łańcuch gór Taurus, rozpoczął
ekspansję na południe i wschód. Tereny, na które początkowo wkroczyły
wojska hetyckie, znajdowały się pod kontrolą niewielkich syryjskich
miast-państw. Wyjątek stanowiło dobrze prosperujące królestwo Jamchadu
ze stolicą w Aleppo (wśród Hetytów znanego pod nazwą Halap). Samotnie
żadne z tych państewek nie mogło się przeciwstawić hetyckiej nawale.
Zagrożenie ze strony wspólnego wroga pozwoliło jednak na pewien czas
zapomnieć o lokalnych konfliktach i naturalną koleją rzeczy utworzyła
się północno-syryjska koalicja pod przewodnictwem króla Jamchadu,
złożona z jego sojuszników i wasali. Archiwa znalezione w jednym ze
sprzymierzonych miast (Alalach) zawierają nazwy wielu z nich: Karkemisz,
Urszu, Hassu, Ugarit, Emar, Ebla i Tunip. Mimo początkowych sukcesów
(zdobyto i złupiono Alalach) Hetyci nie byli jeszcze gotowi na
decydującą konfrontację z władcą Jamchadu, Jarim-Limem III i wycofali
się do Anatolii. Tam czekał ich prawdziwy sprawdzian siły - wojna z Arzawą26, główną przeszkodą do osiągnięcia pełnej supremacji w Azji Mniejszej. Królestwo położone na zachodzie regionu szybko jednak
zostało pobite, a być może trwale podbite i włączone w granice
hetyckiego państwa.
Dalsze boje Hattusilisa I w Syrii toczyły się ze zmiennym szczęściem.
Wprawdzie pokonał zjednoczone armie w walnej bitwie pod Adalur, nie
udało mu się jednak zająć stolicy Jamchadu, Aleppo. Dopiero jego
następcy Mursilisowi I udało się zdobyć główny ośrodek władzy
niewygodnego syryjskiego przeciwnika.
Jako ciekawostkę warto przytoczyć jeszcze jedną informację z czasów
panowania Hattusilisa I. Otóż władca ten, na przekór klątwie rzuconej
przez Anittasa27, postanowił odbudować Hattusas i uczynić je
stolicą administracyjną własnego królestwa. O zwycięstwie pragmatyzmu
najwidoczniej zadecydowały znakomite warunki obronne (położenie na
skalnym wzniesieniu, droga do Hattusas wiodła przez wąską dolinę) i hydrologiczne (dostęp do odpowiednich zasobów wodnych przez cały rok).
To z okazji tego wydarzenia władca przyjął imię, pod którym jest
najbardziej znany - Hattusilis - czyli "budowniczy Hattusas". Wcześniej
brzmiało ono Labarnas, dlatego dla odróżnienia od na wpół mitycznego
poprzednika współcześnie nazywa się go Labarnasem II28.
Mursilis I (1620-1590 p.n.e.) był wnukiem poprzedniego monarchy,
oficjalnie uznanym za królewskiego syna (adoptowanym). Jak się okazało,
zdobywca Aleppo nie zadowolił się ujarzmieniem Jamchadu. Wydarzenie to
wkrótce zostało przyćmione przez największe osiągnięcie starohetyckiej
sztuki wojennej - zdobycie i splądrowanie Babilonu (ok. 1595 roku
p.n.e.). To położyło kres dynastii starobabilońskiej (z niej wywodził
się dobrze znany z podręczników szkolnych król Hammurabi). Granice
państwa hetyckiego nigdy wcześniej nie sięgały tak daleko. Możemy sobie
tylko wyobrazić, jak wiele wyobrażeń obcych bożków i bałwanów
zgromadzono w Hatti. Hetyci wierzyli bowiem, że zabierając posąg kultu
lokalnego boga, pozbawiali daną miejscowość realnej siły i ochrony, jaką
dawała bezpośrednia obecność bóstwa. Ich wizerunki trafiały wraz z innymi łupami do ojczystego kraju Hetytów i stawały się częścią stale
powiększającego się panteonu. Z tego powodu sami mieszkańcy Hatti mówili
o swojej ojczyźnie, że była krajem tysiąca bogów29. Tak znaczna i szybka ekspansja hetyckiego państwa miała negatywne konsekwencje.
Historia zatoczyła krąg i, podobnie jak za czasów Anittasa, okazało się,
że rozległe terytoria trudno jest kontrolować. Podbite ludy buntowały
się coraz częściej, a chaos w państwie potęgowała nasilająca się
rywalizacja o władzę członków rodziny królewskiej. Ostatecznie Mursilis
I, doświadczony wojownik i uczestnik wielu bitew, zginął na skutek
zdradzieckiego zamachu z ręki swojego szwagra, Hantilisa I.
Rządy królobójcy (ok. 1590-1560 p.n.e.) nie były udane. Osłabione przez
destabilizację władzy państwo stało podatne na ataki z zewnątrz, co
skwapliwie wykorzystał lud zwany Hurytami30. Wykazując większą
niż zwykle aktywność, organizowali kolejne kampanie w głąb hetyckich
terytoriów. Gwoli ścisłości - nie było to pierwsze spotkanie Hetytów z tym ludem, coraz śmielej osiedlającym się na obszarach położonych po
wschodniej stronie górnego Eufratu. Ludzie z kraju Hatti zdążyli ich
poznać, ale niekoniecznie musieli mieć dobre rozeznanie o ich sile i nieustannie rosnącym potencjale. Możliwe, że już podczas pierwszych
wypraw Hattusilisa I na północną Syrię Huryci wspierali zbrojnie
sprzymierzonych pod egidą królestwa Jamchadu. W walkach o Alalach brał
udział hurycki dowódca Zukraszi. Podejrzewa się również, że Urszu, jedno
z miast koalicjantów, było ściśle zależne od jednego z huryckich
królestw, a nawet stanowiło jego część. Bez wątpienia oblężenie Urszu
mogło trwale i negatywnie wpływać na kontakty pomiędzy tymi dwoma
ludami, o czym mógł się już przekonać Hattusilis I, który był świadkiem
huryckiego ataku odwetowego na kraj Hatti. Następnie Mursilis I,
wyprawiając się do Mezopotamii, wszedł w kontakt z plemionami huryckimi
- stoczył z nimi potyczkę w drodze do lub z Babilonu.
Hantilis I dożył sędziwego wieku, lecz taki sam los nie był dany
najbliższym członkom jego rodziny. Najpierw śmierć dosięgła królewską
małżonkę, Harapsilis, notabene córkę Mursilisa I, oraz dwóch synów,
których zamordowano (być może otruto) w mieście Sukzija31.
Pozostali potencjalni następcy tronu - syn Piseni i wszyscy wnukowie -
zostali zabici przez siepaczy Zidantasa I, zięcia Hantilisa, który, o ironio, służył pomocą w zorganizowaniu zamachu na poprzedniego władcę.
Zidantas I krótko cieszył się władzą. Zginął z ręki własnego syna,
Ammunasa. Podczas jego rządów państwo straciło wpływy zdobyte przez
słynnych poprzedników: Labarnasa I, Hattusilisa I i Mursilisa I. Gdy
Ammunas umarł, ponownie zadziałało prawo silniejszego. Jego dwaj synowie
dołączyli do niego w zaświatach dzięki niejakiemu Huzzijasowi I, bratu
synowej Ammunasa. Jego z kolei pozbawił władzy... naprawdę łatwo pogubić
się w tej spirali eksterminacji. Na szczęście dla przyszłych pokoleń z tym już niemal tradycyjnym rozlewem krwi postanowił zerwać Telipinus,
szwagier Huzzijasa I. Na nim także ciążył wyrok śmierci, jednak jakimś
cudem udało mu się uprzedzić władcę i po zdobyciu odpowiedniego poparcia
skazać go wraz z pięcioma braćmi na wygnanie32.
Telipinus (1525-1500 p.n.e.) jasno dał do zrozumienia, że jest tym,
który zrywa z niechwalebną przeszłością. Natychmiast po wstąpieniu na
tron próbował powstrzymać postępujący w państwie kryzys, regulując
kwestię następstwa tronu i wprowadzając prawo surowo karzące osoby
przelewające krew rodziny królewskiej. Wcześniej decyzja o wyborze
następcy należała prawdopodobnie tylko do panującego monarchy. Od tej
pory w pierwszej kolejności sukcesorem miał być najstarszy syn z pierwszej żony, jeśli takiego (lub młodszego) nie było, to kolejnej itd.
W przypadku braku potomków płci męskiej władza była dziedziczona przez
córki, których mężowie zostawali królami z podobnym zachowaniem zasad
pierwszeństwa. Z kolei zakaz przelewania królewskiej krwi dotyczył
wszystkich bez wyjątku, nie wykluczając samego władcy - winny tego czynu
był sądzony przez zgromadzenie możnych (pankus). Wprowadzone zmiany
nie zdołały jednak powstrzymać postępującego rozkładu kraju Hatti. Mimo
uspokojenia sytuacji wewnętrznej napór wrogów zewnętrznych rósł z każdym
dniem. Sytuacja stała się nie do pozazdroszczenia. W Syrii siły
odzyskało Aleppo, ponownie stając się stolicą niezależnego królestwa. Z północy państwo Hatti było najeżdżane przez plemiona ludu Kaska,
zamieszkujące przedgórza Pontu. Z jego strefy wpływów wypadła Arzawa.
Niszę po porzuconej Babilonii wypełnili Kasyci, którzy przybyli z gór
Zagros. W regionie, który później Grecy i Rzymianie nazywali Cylicją,
będącym oknem na Syrię, powstało, po oderwaniu się od Hatti, nowe
państwo - Kizzuwatna - prawdopodobnie w dużym stopniu zasiedlone przez
etnos hurycki (Huryci Zachodni). Natomiast prawdziwym kamieniem milowym
w historii Bliskiego Wschodu był wzrost znaczenia innego huryckiego
państwa znanego pod nazwą Mitanni, które z czasem przekształciło się w potężne imperium.
ZAPOMNIANE IMPERIUM
Historia zna wiele przypadków, gdy wielcy zostają zapomniani. Losy
starożytnych Hurytów oraz jednego z utworzonych przez nich państw -
antycznego Mitanni - są na tle innych zapomnianych szczególnie ciekawe.
Wiedza o najpotężniejszym mocarstwie piętnastowiecznej Azji Zachodniej
sprzed naszej ery jest zaskakująco uboga. Rzec można, odwrotnie
proporcjonalna do jego wielkości. Huryci i Mitanni przez tysiące lat
pozostawali zagadką. Jeszcze w XIX wieku dysponowano wyłącznie
szczątkowymi informacjami na ich temat, a nawet uważano Hurytów i Mitannijczyków za całkowicie odrębne ludy. Aktualnie w nauce nastąpił
znaczący postęp, jednak mimo to Huryci nadal znajdują się w cieniu
innych wielkich cywilizacji starożytnego Bliskiego Wschodu: Sumeru,
Babilonii czy Asyrii. Większość informacji pochodzi z kilku stanowisk
archeologicznych znajdujących się w pobliżu takich antycznych miast jak
wspominane Hattusas i Alalach, a także Nuzi (odnalezione nieopodal
Kirkuku w północnym Iraku) oraz egipskiej Amarnie (pierwotnie nazywanej
Achetaton). Hurytolodzy stale badają zgromadzone materiały, ponieważ
cały czas pokłada się nadzieję w rezultatach prac wykopaliskowych.
Możliwe, że jeszcze za naszego życia uda się zlokalizować zaginioną
stolicę mitannijskiego królestwa - Waszukanni33.
Skoro wiemy już o samym istnieniu Mitanni, naturalną koleją rzeczy jest
postawienie pytania: jak to możliwe, że w tak wymagającym regionie
Bliskiego Wschodu, pośród walczących ze sobą pomniejszych królestw,
księstewek, miast-państw i kraju Hatti, wyrosło imperium. Wydaje się, że
huryckie ośrodki miejskie utworzyły potężną konfederację na terenach
Mezopotamii (dorzecze Chaburu i przedgórze Tur Abdin), wykorzystując
osłabienie najważniejszych pobliskich miast, Aleppo i Babilonu, oraz
zamęt panujący w państwie hetyckim. Pod koniec XVI wieku p.n.e.
konfederacja ewoluowała w państwo mitannijskie, znane z hetyckich
tekstów także jako kraj Hurri (z powodu zamieszkującego je ludu),
Hanigalbat (często występujące w tekstach asyryjskich, prawdopodobnie
będące określeniem zajmowanego terytorium34) lub wśród
starożytnych Egipcjan jako Naharina, czyli Porzecze (egipskie neher
tłumaczy się jako "rzeka"). Jego potęgę odzwierciedlały podboje
prowadzone w północnej Syrii. W drugiej połowie XV wieku p.n.e.
praktycznie wszystkie tereny syryjskie znalazły się w zasięgu Mitanni. W dużej mierze było to zasługą Parattarny, jednego z pierwszych królów
imperium, o którym wiemy, że zdołał zwasalizować Idrimiego, władcę
uprzednio zniszczonego przez hetyckich najeźdźców Alalach. Warto
odnotować, że imiona wielu mitannijskich władców wywodzą się
przypuszczalnie z kręgu języków indoirańskich, należących do
indoeuropejskiej rodziny językowej. Rzutuje to na aktualną wiedzę na
temat pochodzenia Hurytów, którzy bez wątpienia nie byli ludem
indoeuropejskim. Lingwiści nie znajdują także semickich korzeni ich
języka - hurycki należy bowiem do grupy języków
północno-wschodnio-kaukaskich. Mimo przewagi liczebnej "kaukaskich"
Hurytów w składzie etnicznym ludności Mitanni nierzadko uważa się, że
faktyczne rządy w państwie sprawowała indoirańska
arystokracja35 oraz że to właśnie jej wpływ na
społeczeństwo pozwolił na konsolidację huryckich wspólnot, od dawna
obecnych w regionie, w jedno królestwo. Poparciem tezy o obecności
Indoirańczyków w Mitanni (Ariów) może być struktura społeczna imperium.
W sferze oddziaływania kultury huryckiej można wyróżnić zamkniętą,
przypuszczalnie składającą się wyłącznie z ludzi pochodzenia
indoirańskiego, warstwę wojowników zwanych marijanni36, co
na terenach ówczesnego Bliskiego Wschodu jest zjawiskiem osobliwym,
natomiast charakterystycznym dla tradycji ludów Półwyspu Indyjskiego z ich systemami kastowymi. Obecnie przeważa jednak pogląd odrzucający
stałą obecność Ariów wśród mitannijskiej ludności i wskazujący raczej na
pewne kontakty, do jakich musiało dochodzić pomiędzy nimi przez wieki.
Niezależnie od tego, czy rzeczywiście ówcześni władcy Mitanni mieli
indoirański rodowód, czy ich imiona były tylko spuścizną wcześniejszych
związków elementu huryckiego z Indoirańczykami i zostały zachowane jako
część królewskiej tradycji, imperium umocniło swoją pozycję na Bliskim
Wschodzie. Można domniemywać, że podboje przychodziły mu łatwiej niż
wcześniejszym hetyckim zdobywcom, i to nie tylko z powodu wspomnianego
osłabienia potencjalnych przeciwników przez wyniszczające wojny.
Przyczynił się do tego również rozwój rzemiosła wojennego. Huryci z Mitanni potrafili odpowiednio wytresować konie i używali ich w zaprzęgach rydwanów bojowych37. Elita wojskowa w postaci
marijanni walczących z platform rydwanów, wyposażonych w nowatorski
rynsztunek - zbroje wykonane z brązowych łusek i łuki kompozytowe -
musiała stać się skutecznym zbrojnym ramieniem imperium. Prowadzenie
kampanii ułatwiało także to, że w wyniku trwającej już kilkaset lat
stopniowej asymilacji napływowej ludności huryckiej z miejscowymi ludami
Huryci stanowili dominującą większość w Kizzuwatnie, a także znaczny
odsetek w miastach hetyckich i syryjskich (często osiągając wysoki
status społeczny - nawet wśród kilkorga władców syryjskich miast-państw
można się doszukać huryckich imion), co pozwalało skuteczniej zagarniać
kolejne terytoria.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki