[Ka] - Marcin Sendecki

Kup ebooka

34.90 zł
28.97 zł (29,67 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
?

No, chodź

Cienie świecą z billboardów. Po

przejściu przez tory chłopiec staje

i popędza psa. Nie spodziewaj się

cudu po rzeczowym zdjęciu. To

jest krzesło. To stół.

.

Dedykacja

Strumyki, piękne widoki, idziesz, śpisz pod świerkiem.

Jedne lepsze niż drugie. Nawet kropli żółci,

kiedy wystrojone, gruntownie przebrane czekają

na wszystko o miłości, a także możliwość wygrania kajaka.

Trzymać, przestać się trzymać, zaczekać, aż otworzą drzwi, i

iść, i spać we śnie, całkowitym mroku, jakby

zamokły zapałki albo skończył się gaz.

.

Muzeum sztandarów ruchu ludowego

żyje z pokazywania mi zniszczonych drzwi.

Ktoś widać sypnął, sygnał tkwił na linii, ale dyżurny zapalił

camela i zaraz zmarł na raka i choroby serca.

Reszta jest inwariantna,

wystawcie to sobie, z mikrofonem przy ustach

brodzę w kopnym śniegu, potem siada mi piec.

.

Dni kultury karpackiej

Wiedziałem: chcesz jechać w poniedziałek,

pojedź kiedy indziej. Rodzaj tabu. Taka instytucja.

Mógłbym kiedy indziej, ale na Stadionie

stoję w poniedziałek. Same cuda: pan bez nogi

przy kiosku! Pani z parasolem! Druty

sterczą. I wtedy znienacka nadjeżdża autobus.

Wiadomo, jak ważny jest sprawny autobus.

Jeśli nie zawiedzie, przyjedziemy nocą, we wtorek,

ale trzymaj kciuki za silnik i te wszystkie druty.

Znamy się z Pekaesem, awarie to już instytucja.

W pociągu można chociaż rozprostować nogi.

Nie wiadomo, czy będzie postój w Garwolinie.

Nic z tego. Za to ponad kwadrans w Rykach.

Sąsiad wysiadł, pali, ogląda autobus.

Pani pije colę. To przygnębiające: nogi

do nieba, buzia wielce szpetna. Wraca w środę,

a potem z wódką na przysięgę. Instytucja

państwa wpuści ją za druty.

Kierowca musi mieć nerwy jak druty.

Chwila nieuwagi i zamiast na dworcu w Lublinie

staniemy w kostnicy. Napiszą: co za instytucja

pozwala histerykowi prowadzić autobus?

Sprawa ucichnie nie wcześniej niż we czwartek.

W dzienniku zobaczysz moje martwe nogi.

Żyjemy. Pani siedzi korzystnie, pokazuje nogi.

Nie zasłaniaj, odsłoń! Nawet miejsca, gdzie druty

przecięły skórę. Sąsiad chce się umówić, w piątek

ma wypłatę. Mógłby z nią w Krasnymstawie

spędzić cały weekend. I natychmiast autobus

kibicuje młodym. To taka ciepła, swojska instytucja.

Już późno, trochę szarpie. Każda instytucja

dławi się w końcu sobą i wyciąga nogi.

Nawet pamięć. Nie wierzysz? Po latach, kiedy autobus

zatańczy na szrocie, odkryję w głowie przepalone druty.

Na razie jesteśmy na dworcu w Zamościu.

Na razie, będę tu w przyszłą sobotę.

Jeżeli będę. Pusta instytucja wymiany adresów. W jakiś poniedziałek

rzucę tę kartkę pod nogi. Może w Tomaszowie.

Oparty o autobus, z mokrym papierosem, będę patrzył, jak wiatr ją

ściska i niesie na druty.

.

Szkoci Dół

Pociągiem do Bełżca, razem

z rowerami. Dociągnęliśmy go, prosił tylko pić.

Pamiętasz wino Władysław Warneńczyk? A

lipny granat? Panie z Peweksu i ich zbiory monet?

Trochę to trwało, nim za fińskie marki

kupiłem gin i whisky, i paczkę marlboro.

Prawie to widzę. I nie ma nikogo,

kto mógłby mówić o tym w takiej kolejności.

Szpital, przetwórnia, potem Szkoci Dół.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki