Kirkut w Tarnopolu
Jadłem czy sen widziałem,
że ktoś mówi: jedz, nie bój się,
jest w każdej poziomce przodek czy może sąsiad,
może nauczyciel historii,
który wiele ukrywał i mówił
o wiele mniej od tego, co wiedział,
ale nie ma go już,
czy może poeta spocony, zmęczony,
czerwony od słońca i alkoholu,
który ukrywał smutek za śmiechem,
lecz nie ma go już?
Zostałem pośród macew,
nie wiem, czy śpię, czy już nie,
zostałem w pomarańczowym słońcu,
a w trawie żółtawej drobne, czerwone plamy:
to miliard poziomek.
.
Nie ma jeszcze
Teraz wie, że wszystko w porządku, że w domu ci,
którzy muszą być w domu, że w ziemi ci, którzy
muszą być w ziemi, że w powietrzu ci, którzy
muszą być w powietrzu, w wodzie, w ciszy, w
cieniu.
W ciszy i cieniu parku mrówka wychodzi z ziemi i
wspina się na but, chwilę temu wspinała się na
but, teraz biegnie po spodniach, chwilę temu
biegła po spodniach, teraz wchodzi na koszulkę, na
szyję, na ucho.
On drapie się w ucho, w szyję, swędzi skóra od
ostrych nóżek mrówki, mrówka była i nie ma jej,
minęła i znikła, i dzień był, a nie ma, było i nie ma
nieba i trawy, i parku.
Lecz wie, że teraz siedzi w parku na trawie, wie, że
w tej chwili ktoś jest w domu, ale przed chwilą
park był inny i za chwilę dom będzie inny, w
innym powietrzu, innym czasie.
Inny czas, inne powietrze w tym domu, a jednak
kogoś nie ma, przed chwilą może był, ale już nie
ma, może będzie, ale jeszcze nie ma, gdzie jest ten
ktoś, który jest, i jak ma rozumieć to "jest", to
"będzie"?
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki