Juliusza Słowackiego "Podróż do Ziemi Świętej z Neapolu". Glosy do poematu - Maria Kalinowska

-
Proszę czekać

Wprowadzenie

SŁOWO WSTĘPNE

Niniejsza edycja poematu Juliusza Słowackiego jeszcze przed drukiem miała swoją historię. Otóż gdy tekst już był przygotowany do druku, opisany i skomentowany, wydarzyło się coś, o czym marzą wszyscy, którzy zajmują się dawnymi tekstami, coś niewiarygodnego i sensacyjnego, co zmieniło charakter całej publikacji. Odnalazł się rękopis Podróży do Ziemi Świętej z Neapolu, który przez ponad siedemdziesiąt lat uważany był za zaginiony. Niewidziany od 1939 roku, jak sądzono, utracony na zawsze, został właśnie odnaleziony w moskiewskiej bibliotece przez doktora Henryka Głębockiego z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Odkrywca, któremu w tym miejscu serdecznie dziękuję, dzieli się w niniejszym tomie swoim niezwykłym i wspaniałym znaleziskiem. Wydarzenie to, tak istotne dla kultury polskiej i dziedzictwa narodowego, zmienia sytuację badań nad poematem.

"JAK ZMORDOWANY GOŁĄB"... JULIUSZ SŁOWACKI PRZED PODRÓŻĄ NA WSCHÓD

"Nie wiem, czego żądać na tym świecie, gdzie wszystko kończy się i wszystko się krzyżuje jak te łódki, które teraz widzę na morzu, płynące różnymi drogami" - pisał Juliusz Słowacki do matki 3-4 sierpnia 1836 roku w Neapolu, czyli dwa tygodnie przed podjęciem nagłej decyzji o wyruszeniu w długą podróż na Wschód. "Filowie [tak nazywał Teofila i Hersylię Januszewskich, małżeństwo brata matki i jej pasierbicy - M. K.] za trzy miesiące [gdy wrócą do Krzemieńca - M. K.] będą ciebie ściskać i łzy, i śmiech, i wykrzyknienia radości, i powitania obcych lub przyjaciół napełnią wasz mały domek - a ja zawsze nad moim morzem sam jeden, tu albo gdzie indziej, muszę tak przebyć długie lata"1.

Ten list, a i inne z tego okresu, pokazuje stan duchowy Słowackiego, naznaczony szczególnym przypływem melancholii, zresztą stałej towarzyszki życia poety. W końcu maja tegoż roku pisał poeta do matki, że jego serce jest "pełne łez i boleści, przywykłe do jakiejś dzikiej samotności albo do wzruszeń nagłych i ognistych, nie zaś do ciągłego zapiecowego życia"2. W końcu czerwca, po wycieczce na Wezuwiusz, tworzy poetycki obraz klasztoru dla ludzi przeżywających głęboki egzystencjalny smutek: "Cudowny widok. Zamiast domku małego, gdzie mięszka pustelnik obdzierający podróżnych, ludzie powinni by zbudować klasztor dla ludzi smutnych jak ja. Niechby stamtąd drugi wulkan modlitw leciał pod błękitne niebo"3.

Nawet jeżeli przyjąć, że w przywoływanych tu słowach są ślady romantycznej retoryki, to wyrażana przez nie melancholia nie jest tylko konwencjonalną, romantyczną pozą. Lata 1835-1836, bezpośrednio poprzedzające podróż wschodnią Słowackiego, to szczególny i trudny okres i w życiu, i w twórczości poety. Po napisaniu i opublikowaniu Balladyny, stanowiącej świadectwo mistrzostwa w ironicznym pisarstwie romantycznym, długo pracował Słowacki nad niezwykłym i głęboko osobistym dramatem, którego zresztą nigdy nie ukończył, nad Horsztyńskim. Utwór ten, będący wyrazem pesymistycznego poglądu na świat, pokazuje, w jakim miejscu biograf ii duchowej i artystycznej znajdował się Słowacki w okresie przed wyjazdem w swoją wielką podróż. Krańcowe zwątpienie w wartości, które budowały światopogląd romantyczny, w siłę patriotycznego poświęcenia, w miłość, w sens cierpienia indywidualnego i zbiorowego, w pamięć osobistą i narodową, we wszystko, co stabilizowało świat wewnętrzny romantyka, odsłania stan duchowy poety, który ponadto zmaga się z formą literacką dramatu romantycznego, nie dość pojemną, by wyrazić ów stan zwątpienia, bytowania na rozdrożu egzystencjalnym, na krańcach wyborów artystycznych i życiowych. Wśród wątków Horsztyńskiego wyrażających egzystencjalne i artystyczne zagubienie poety, a równocześnie wyznaczających drogi późniejszego (choć już w Horsztyńskim zarysowującego się) przezwyciężenia tego kryzysu, jest zespół pytań o życie wieczne duszy, wypowiedzianych językiem nawiązującym do dialogów platońskich: Czy w grobie się nie śni? "Czy dusza jest nie wypaloną nigdy lampą?... Czy ziemia grobowa może jej dać nowe kolory i siły wilgocią... jak kwiatowi?... Czy dlatego niszczy ciało, aby dusza śnić mogła?"4 Podobne pytania pojawiają się w poemacie o wędrówce do Grecji i Ziemi Świętej - jak w Horsztyńskim, rozważającym platońskie myśli o nieśmiertelności duszy, tak w Podróży... wędrowiec pyta i Chrystusa, i Greka o sprawy fundamentalne i ostateczne, poszukuje odpowiedzi na swoje egzystencjalne rozterki w najważniejszych nurtach tradycji europejskiej, z którymi w sposób naturalny, jako wędrowiec, styka się w czasie swojej realnej i metaforycznej wędrówki. Do tych kwestii przyjdzie jeszcze w niniejszym wprowadzeniu powrócić.

KSAWERY JAN KANIEWSKI, JULIUSZ SŁOWACKI W CZAPECZCE GRECKIEJ, 1836

Z perspektywy pytań o okoliczności powstania poematu podróżniczego, o miejsce Podróży... w twórczości Juliusza Słowackiego i jego biograf ii duchowej oraz artystycznej, istotne jest podkreślenie owego stanu melancholii oraz zwątpienia egzystencjalnego i aksjologicznego, którego ślady znajdujemy w utworach i listach poety poprzedzających jego wyjazd, a także w korespondencji już bezpośrednio towarzyszącej nagłej - jak się wydaje - decyzji wyruszenia w podróż. Ciekawym świadectwem są w tym zakresie nie tylko przywołane powyżej listy Słowackiego sprzed kilku tygodni od daty wyjazdu, ale i trzy znane nam listy, w których niespodziewanie zawiadamia swoich bliskich o powziętym zamiarze wyruszenia w wielką podróż na Wschód. Te trzy listy, po raz pierwszy informujące o decyzji Juliusza, to krótki przypisek z 17 sierpnia 1836 roku do listu Hersylii Januszewskiej do Zof ii Balińskiej, bardzo znany list do matki pisany 24 sierpnia, w dniu wyjazdu z Neapolu, oraz list również do matki z 29 sierpnia, pisany już w Otranto w oczekiwaniu na statek kurierski płynący na Korfu. Są to jedyne znane nam listy Słowackiego z podróży przed dotarciem na Bliski Wschód - następny zachowany list poety pochodzi już z 17 lutego 1837 roku, z Bejrutu, zatem luka spowodowana przez zaginięcie późniejszych wiadomości lub po prostu rzadszą, utrudnioną korespondencję obejmuje prawie pół roku, najważniejszej - ze względu na poemat - części podróży.

Listy, które napisał Słowacki dwa tygodnie przed wyjazdem oraz u samego początku wyprawy, wyrażają dojmujący stan melancholii, zagubienia egzystencjalnego i smutku, ale także informują o motywach wyruszenia poety w ową długą, niebezpieczną i ekscytującą podróż do Grecji, Egiptu i Ziemi Świętej. "Teofilowie - pisze do Zof ii Balińskiej - może kiedyś powiedzą Pani, co się ze mną stało, niespokojność jakaś i tęsknota za niczym pędzą mnie z miejsca na miejsce - i na wszystko, co mnie otacza, patrzę jak człowiek senny, nieruchomie i w milczeniu"5. Nawet dla samego poety nagły wyjazd jest pewną zagadką - Słowacki sam się dziwi swojej zaskakującej decyzji (choć o wielkiej podróży marzył już od dawna): "Nie rozumiesz zapewne, moja droga - pisze do matki z Otranto - co mię do takiej nakłoniło podróży - ja sam prawdziwie nie mogę sobie wytłumaczyć, dlaczego z takim smutnym zapałem rzucam się w świat nieznajomy, pełny niebezpieczeństw, gdy w Grecji rozboje, w Egipcie zaraza panuje"6. We wszystkich trzech listach pisanych "na odjezdnym" podkreśla Słowacki element religijny owej podróży - nazywa ją "pobożną wędrówką"7, pisze: "Na grobie Chrystusa będę się modlił"8, "pomyślę o śmierci na grobie Chrystusa. Będę się tam modlił za ty[ch], których kocham"9, wreszcie - "kiedy się wahałem, czy go [wojaż - M.K.] mam przedsięwziąć, czy nie, otworzona losem biblija zdecydowała mię następującym wierszem: "Kościoły azyjskie pozdrawiają was"10. Może to, droga moja - pisze do matki w dniu wyjazdu - weźmiesz za przesąd, ale wierszowi temu zawierzyłem i on mię prowadzi w daleką drogę..."11.

Motywacja religijna jest dla poety bardzo ważna, Jerozolima zaś, a zwłaszcza grób Chrystusa, zarysowuje się jako istotny cel wędrówki, jakkolwiek nie jedyny z wymienionych w tych bardzo osobistych listach: "Obaczę - nowe kraje, nowych ludzi, będę żył z nimi, będzie mię nosił wielbłąd karawan"12. Zatem wyraźnie duchowy charakter wyprawy łączy się w myśli poety z potrzebą różnorodnych, zwłaszcza egzotycznych wrażeń. Z tegoż więc listu, pisanego do matki 24 sierpnia 1836 roku, czyli w dniu wyjazdu z Neapolu, dowiadujemy się, jak wiele różnorodnych oczekiwań łączy poeta z podróżą: "Spodziewam się, że ta podróż będzie mi użyteczną - chociażby tylko ustaliła moc charakteru, którego potrzeba do przedsięwzięcia i wykonania rzeczy połączonej z trudami znacznymi, to już dosyć będę z niej miał korzyści"13. To bardzo osobiste wyznanie, pokazujące wymiar psychologiczny, czy raczej - pragmatyczny wyprawy.

W tym samym liście znajdujemy również niezwykle wzruszające wzmianki o Grecji, a właściwie zapisy marzeń o Grecji, łączone przez poetę z pamięcią dzieciństwa: Grecja antyczna, zwłaszcza homerowa, do której wyrusza poeta, przypomina mu chwile dzieciństwa, czas, kiedy poznawał greckich bohaterów - mitycznych i historycznych:

"Filowie zawiozą ci, droga moja, wanienkę z lawy na łzy po Julku, a w tych łzach będziesz kąpać maleńkiego mojego przyjaciela niegdyś w dzieciństwie, Homera [w przypisku: Jest to piecząteczka mała z Homerem, którą ci w wanience posyłam.] - a ja idę zwiedzać miejsce śmierci Hektora i wołać głośno Milcjadesa na pustych Maratonu równinach. [...]

Adieu! Przyrzekam ci, że w najpiękniejszych miejscach - tam, gdzie najwięcej wspomnień rzeczy marzonych w dzieciństwie będzie się cisnęło do mojej duszy - będę myślał o tobie, droga moja, bo kiedy o Grekach dawnych czytałem, to oczy moje, zwrócone z książki, co dnia spotykały twarz twoją - więc i dziś patrząc na ich pomniki będę ciebie szukał w powietrzu oczyma"14.

W ten sposób podróż do Grecji śladami bohaterów antycznych staje się dla poety swoistym powrotem do domu i do dzieciństwa. Jednak wszystkie powyższe próby uświadomienia sobie przez Słowackiego motywacji wyruszenia w tę daleką i egzotyczną podróż nie dają zadowalającego rezultatu: jego rozpoznania prowadzą do konstatacji o nieuchronnej łączności jego niespokojnego życia z wieczną wędrówką, zatem do myślenia o egzystencji w kategoriach nieustannej podróży, której tylko częścią, małym fragmentem jest wielka podróż "przez Grecją, Egipt do Jeruzalem"15, w którą właśnie wyrusza: "Wyznaj, droga moja, że mię jakiś niewidomy duch z miejsca na miejsce spędza - jak zmordowanego gołębia - nie pozwalając mi zasnąć, kiedy na jakiej gałęzi usiądę. Pomimo oporu, jaki nieruchawość moja stawi tej niewidomej władzy, ona mnie wystrychnąć gotowa na wielkiego wojażera"16.

PODRÓŻ W ŻYCIU ROMANTYKA

Każdy poeta romantyczny wyruszał w podróż: realną bądź imaginacyjną, w czasie lub w przestrzeni, bardzo daleką, egzotyczną lub pozornie bliską, jednak prowadzącą do innego, tajemniczego i nieznanego świata. Podróż była ulubioną romantyczną metaforą życia, a życie często stawało się dla romantyka wędrówką, znakiem niespokojnej egzystencji lub ciągłego poszukiwania prawdy i nieustannych prób poznawania tajemnicy. Podróże romantyczne prowadziły do dalekich, kulturowo odmiennych miejsc, ale też w głąb własnego "ja" wędrowca, najczęściej zaś podróż romantyczna łączyła oba wymiary i wyruszenie w podróż oznaczało tyleż poznawanie świata zewnętrznego, co poszukiwanie siebie i rozszerzanie własnej wrażliwości.

Podróż w romantyzmie była faktem obyczajowym, nawet modą, nawiązującą jednak do różnych wcześniejszych form wędrowania. Z całą pewnością w romantycznym podróżowaniu dostrzegamy elementy Grand Tour - podróży edukacyjnej, w którą wyruszali od XVII wieku młodzieńcy z wyższych klas, pierwotnie zwłaszcza z Anglii, by zapoznać się z dziedzictwem kultury europejskiej i nabrać ogłady towarzyskiej. Dostrzegamy w niej również elementy podróży stricte poznawczej, przybliżającej Europejczykom kulturę i naturę obszarów pozaeuropejskich, szczególnie orientalnych, odmiennych etnograficznie i geograficznie. Podróż romantyków to także nawiązanie do znanej wielu kulturom tradycji pielgrzymowania, nawiedzania miejsc świętych, zmierzania do sakralnie rozumianego centrum świata. Romantycy, zwłaszcza czy także polscy, doświadczyli jeszcze innej podróży - wszelkich form emigracji czy wygnania wynikłych z rzeczywistości politycznej kraju i jego zniewolenia. Wygnanie z ojczyzny spowodowane okolicznościami historycznymi stawało się przy tym dla polskich poetów romantycznych znakiem bardziej uniwersalnej sytuacji: wieczystego niezakorzenienia człowieka na ziemi, znakiem człowieczeństwa, symbolem kondycji człowieka, który - wygnaniec na ziemi - nie może tu trwalej zamieszkać, jako pielgrzym zmierza do innej, duchowej ojczyzny. Ten aspekt w romantycznym podróżowaniu Juliusza Słowackiego bardzo silnie eksponował Ryszard Przybylski w tekście poświęconym wschodniej podróży poety, zatytułowanym w sposób znamienny - Pielgrzymka do Króla-Ducha. "Romantycy - pisał Ryszard Przybylski - żywili szczególny sentyment do pewnej starej chrześcijańskiej idei, która związana była z mitem wygnania pierwszych rodziców z raju. Zgodnie z tą opowieścią pobyt ludzi na ziemi między upadkiem Adama i Ewy a powrotem do stanu pierwotnej czystości traktowano jako okres wygnania. [...] Każdy człowiek był tylko wiecznym wędrowcem (homo viator) zmierzającym spod bram Ogrodu Boga do Nowej Jerozolimy, życie zaś - wędrówką po kole z Centrum, od którego oderwał nas grzech, do Centrum"17.

Podróż romantyczna, tak wielorakie mająca tradycje i tak różnorodnie motywowana, ma jednak swoją specyfikę. Jest nią przede wszystkim koncentracja na "ja", na świecie wewnętrznym podróżującego oraz na samym fakcie podróżowania, wędrowania, które przynosi artyście romantycznemu pogłębienie wrażliwości, rozszerzenie obszaru inspiracji artystycznej i - co bardzo istotne - poruszenie wyobraźni, niejako zwielokrotniające rzeczywistość. Pisał o tej grze wyobraźni Słowacki jeszcze przed swoją wielką podróżą na Wschód, w roku 1831: "Wojaż bardzo wiele daje wyobrażeń, szkoda tylko, iż wszystko ukazuje mniej pięknym, niż było w imaginacji - i potem zostaje w pamięci dwa obrazy - jeden taki, jaki być powinien, oczami wymalowany; drugi piękniejszy, dawniej utworzony przez imaginacją. Kiedyś utworzy się trzeci, najpiękniejszy, z imaginacji i z sennego przypomnienia - i połączy w sobie wszystko najpiękniejsze z tych trzech obrazów. - Nie pojmuję, jak Bajron mógł pisać na miejscu"18.

Podróż romantyczna jest zerwaniem z codziennością, przekroczeniem chwili, wyjściem poza tu i teraz, poza teraźniejszość i poza miejsca spowszedniałe i oswojone, ku światom imaginacyjnym, ku przestrzeniom nieznanym i pociągającym, nieskończonym w swym bogactwie kulturowym i geograficznym, dostarczającym różnych modeli egzystencji i wzorców człowieczeństwa. Taka podróż otwiera poetę na bogactwo rzeczywistości, ale może przede wszystkim umożliwia romantykowi spotkanie z jego własnym wnętrzem i pracę poetyckiej wyobraźni.

I. Grecja romantyków

GEOGRAFIA KULTUROWA ROMANTYZMU

Bohater romantyczny odkrywa tajemniczość i nieznane oblicze miejsc dotąd, wydawałoby się, znanych, bliskich i oswojonych. Noc, osobliwe zjawiska przyrody, zagadkowe opowieści i legendy odsłaniają przed romantykiem niezwykłość obszarów, które dla "mędrca szkiełka i oka" są zwyczajne, poznawalne, często banalne. Miejsce znane i bliskie staje się w ten sposób dla romantyka obszarem podróży ku temu, co nieznane i tajemnicze, ku źródłom bytu, ku centrum wszechświata, uwierzytelnianego jednak przez własne doświadczenie egzystencjalne jednostki. Konkretność i niepowtarzalność tego, co regionalne i prowincjonalne, staje się wielką wartością kulturową, przeciwstawianą temu, co abstrakcyjne i nieokreślone; to, co narodowe, musi być regionalne, a to, co europejskie, nie może być pozbawioną oblicza narodowego skostniałą klasycystyczną tradycją. Przy tym to, co konkretne i regionalne, nabiera - jak w Mickiewiczowskiej Świtezi - waloru symbolicznego, stając się modelem nowego romantycznego uniwersum, łączącego to, co lokalne, z tym, co metafizyczne i otwarte na wieczność.

Już w początkach romantyzmu krystalizuje się nowa - w stosunku do klasycystycznego uniwersalizmu - romantyczna wizja człowieczeństwa otwartego na nowe źródła poznania i na nowe obszary kulturowe, przy czym wrażliwość na indywidualność kultury, na jej niepowtarzalność i osobliwość, łączy się w romantyzmie z otwarciem na jej wielość i różnorodność, na pluralistyczne i wielogłosowe bogactwo kulturowe.

Tendencje pluralizmu kulturowego, które pojawiły się wraz z narodzinami historyzmu w wieku XVIII1, osiągnęły apogeum w romantycznym - nieskrępowanym i czynnym - stosunku do tradycji. Romantyzm, odrzucając niewolący wzorzec naśladowania monolitycznej, spetryfikowanej tradycji, zwłaszcza antycznej, wypracował własny stosunek do dziedzictwa kulturowego - aktywny, zdialogizowany, pełen wolności i niezależności; to Byron mówił, że moi przodkowie pochodzą ode mnie, ale w istocie każdy romantyk prezentował wobec tradycji właśnie taką postawę. Narastanie "strategii konwersacyjnych"2 w ustosunkowywaniu się do przeszłości zmieniło martwy antyk klasycyzmu w antyk traktowany jako żywa tradycja europejska, ale i narodowa, rozszerzona o tendencje regionalne, o romantyczną Północ, o na nowo - romantycznie - odkrywany Wschód, wreszcie na nowo przyswajane Południe śródziemnomorskie.

Północ, jak zauważa Józef Bachórz, "służyła wewnątrzeuropejskim obrachunkom kulturowym"3, Wschód pozwalał na kontaktowanie się z tymi wartościami, które nie mieściły się w świecie zracjonalizowanym, uporządkowanym, poznanym. Orient stał się dla romantyków obszarem tajemnicy, ale i pozaracjonalnej mądrości, głębokiej religijności, ale i okrucieństwa, wolności, ale i dekadencji, marzenia i erotyki, lecz także zemsty, samotności i zawieszonych norm moralnych.

Podstawą romantycznej geograf ii kulturowej jest otwarcie się na to, co inne, zwłaszcza na to, co malownicze i tajemnicze, a przez to inspirujące. Bogactwo impulsów płynących z przeszłości, z różnych kulturowo obszarów dawności, łączy się w romantycznej wizji kultury z inspiracjami, jakie przynosi zafascynowanie kulturową odmiennością. Maria Janion, rozpoznając romantyczny stosunek do przeszłości, sformułowała pogląd, który charakteryzuje również istotne właściwości romantycznej geograf ii kulturowej: w romantyzmie - pisze uczona - widzimy "pragnienie gorączkowego posiadania c a ł e j p r z e s z ł o ś c i w jej kalejdoskopowej nawet różnorodności - byle była malownicza, byle dostarczała możliwości wcieleń i przebrań"4. Tak rozumiany historyzm romantyczny jest rodzajem egzotyzmu5, stanowi wyraz przyciągania przez tajemnicę, tęsknoty za czymś, co jest gdzieś indziej, daleko, poza tym, co znane i oswojone...

Podobne mechanizmy kształtują romantyczną geografię kulturową: romantyk jest zafascynowany tymi kulturami, które odbiera jako autentyczne, posiadające własną indywidualność i niepowtarzalność, odrzuca natomiast te formacje kulturowe, które postrzega jako skostniałe i martwe. Przede wszystkim romantyzm dokonuje reinterpretacji antyku - odwraca się od antyku klasycyzmu, nie naśladuje mechanicznie wzorców antycznych, ale je czyni żywymi. Odkrywa inny antyk - kulturę żywą, inspirującą, poruszającą wyobraźnię, uwewnętrznioną, często pierwotną i pełną sprzeczności, fascynującą. Romantycy wierzyli głęboko, że to właśnie oni odkrywają antyk prawdziwy, niezafałszowany. Dopiero taki antyk, zwłaszcza grecki, ponownie ożywiony, wytrzymał próbę konfrontacji z obszarami uprzywilejowanymi w romantycznej wizji kultury - z Północą i z Orientem.

GRECJA NA NOWO ODKRYWANA

Intensywnie rozwijające się badania nad stosunkiem romantyków do kultury antycznej, a zwłaszcza Grecji starożytnej, jednoznacznie wskazują, że dziedzictwo antyku greckiego pozostaje bardzo ważną dla romantyków tradycją europejską. Romantyzm, wyraziście zorientowany ku Północy i średniowieczu, jest równocześnie zafascynowany Grecją i większość badaczy problemu relację między hellenizmem a romantyzmem ujmuje w sposób nieantagonistyczny. Nie jest prawdą, że romantyzm odrzucił antyk śródziemnomorski na rzecz średniowiecznej Północy czy innych tradycji regionalnych. Jest natomiast prawdą, że romantyzm dokonał r e i n t e r p r e t a c j i starożytnej kultury, zwłaszcza greckiej. Gilbert Highet zwrócił uwagę na fakt, że dwie epoki wyznaczyły dwie uzupełniające się fazy w eksploracji antyku: renesans oznaczał asymilację łaciny, podczas gdy w czasach po rewolucji francuskiej zbliżono się przede wszystkim do greki6. Prawodawcy poezji z XVI wieku, Vida i Scaliger, przenosili Wergiliusza nad Homera, poezję łacińską nad grecką7. Reakcją na tę dominację kultury łacińskiej było stopniowe identyfikowanie jej z elementami formalistycznymi i pedantycznymi, w końcu negacja uważanej za sztuczną poezji rzymskiej i zwrot ku kulturze greckiej, którą interpretowano w kręgu takich pojęć, jak "natura", "wolność", "geniusz", "imaginacja", ale także często - "harmonia".

Romantycy europejscy, w tym polscy, nie tylko więc nie odrzucili antyku greckiego na rzecz mediewizmu, orientalizmu czy Północy, ale to właśnie hellenizm - jak podkreślają badacze - określił istotne cechy twórczości wielu wybitnych pisarzy okresu, na przykład Byrona, Shelleya czy Keatsa, a w Polsce zwłaszcza Słowackiego. Bernard Stern w pracy The Rise of Romantic Hellenism in English Literature 1732-17868, koncentrując uwagę na osiemnastowiecznych korzeniach romantycznego hellenizmu, równocześnie przeciwstawia romantyzm klasycyzmowi przede wszystkim w zakresie metody, sposobu ustosunkowywania się do antyku. Klasycystyczne odnoszenie się do starożytności, charakteryzujące się formalizmem, moralizatorstwem i zasadą naśladownictwa, zostało przekształcone w romantyzmie w stosunek równie admirujący, ale oparty na innych podstawach: wolności, prymitywizmie, symbolizmie i indywidualizmie. Te więc romantyczne pryncypia zdecydowały o nowym postrzeganiu antyku oraz kształcie romantycznego hellenizmu. Normatywizm zastąpiony został gloryfikacją geniuszu i wiarą w siłę wyobraźni, ideał apelujący do intelektu - wizją antyku odwołującego się do emocji i namiętności9. Zainteresowanie starożytnością - pisze Stern, potwierdzając spostrzeżenia innych badaczy - odwróciło się od książek i autorytetów, od tekstologicznych oraz akademickich studiów, i zwróciło ku podróży, ku bezpośredniemu, często archeologicznemu, tropieniu śladów starożytności. Klasyczne tematy literackie nie były już rozważane jako źródła intelektualnego i moralnego doskonalenia, ale jako inspiracja dla czynów, nastrojów, sztuki, poezji i muzyki.

Koniec wieku XVIII jest zatem uznawany przez wielu badaczy za "drugi renesans", pełen żarliwej, intensywnej i wciąż rozpowszechniającej się fascynacji kulturą grecką. Zwłaszcza trzy zjawiska charakterystyczne dla tego "drugiego odrodzenia" przygotowały późniejszy, stricte romantyczny hellenizm10: jest to więc przede wszystkim (1) wzrost archeologicznych zainteresowań Grecją11 oraz (2) pojawianie się coraz większej liczby emocjonalnie nacechowanych relacji z podróży po Grecji, a także (3) rozszerzenie się entuzjazmu dla greckiej kultury wyrażonego w pracach Jeana-Jacques'a Barthélemy'ego (i jego wizji podróży greckiej) oraz w koncepcjach estetycznych Johanna Joachima Winckelmanna (a zwłaszcza w jego wizji Grecji charakteryzującej się "szlachetną prostotą i spokojną wielkością").

W Anglii - i w całej Europie - ogromnie się upowszechniło zbieractwo dzieł greckich, także w architekturze styl grecki stawał się coraz popularniejszy. Grecja na sposób romantyczny przepełniała wyobraźnię Anglików - pisał Terence Spencer12, komentując słynny sonet V Johna Keatsa On seeing the Elgin Marbles for the first time. W ostatniej dekadzie XVIII wieku i na początku XIX szczególnie ważne stały się topograficzne badania Grecji, wśród których istotne miejsce zajmował tzw. problem homerycki czy zagadka trojańska. Jednak i inne greckie studia, tak historyczne, jak poetyckie, były zakorzenione w szczegółowych badaniach kraju i jego antycznych zabytków.

Odnowione zainteresowanie Grecją, przeradzające się w entuzjazm helleński, ogarnęło we wszystkich najważniejszych krajach europejskich szerokie kręgi społeczeństwa. Jeśli historycznie greckie odrodzenie było kulminacją tendencji żywych w XVIII wieku, to intelektualnie stanowiło symbol buntu przeciwko neoklasycyzmowi. Hellenizm romantyczny z pewnością pojawił się jako naturalny rezultat stale wzrastającego zainteresowania przedmiotami greckimi - ruinami greckiej architektury i antycznymi obiektami sztuki, równocześnie jednak był wyrazem niezadowolenia z konserwatywnego, łacińskiego, arystokratycznego klasycyzmu, który zdaniem romantyków krępował wolność myśli i zachowań.

PODRÓŻOWANIE DO GRECJI

Odrodzenie zainteresowań Grecją, tak niezwykle silne w XVIII wieku, wiąże się ze zmianą nastawienia do greckiej kultury antycznej: bezpośredni kontakt z zabytkami, nawet gdy przetrwały tylko jako ruina, z atmosferą i duchem miejsca stał się ważniejszy niż studiowanie ksiąg i abstrakcyjnych idei. Między osiemnasto- i dziewiętnastowiecznymi podróżami do Grecji a "greckim odrodzeniem", ogarniającym coraz szersze kręgi społeczeństw europejskich, widać wzajemne związki i inspiracje: fascynacja Grecją leżała u źródeł wypraw do kraju Homera, ale też poznawcze i kolekcjonerskie podróże do Grecji sprzyjały rozpowszechnianiu się entuzjazmu dla kultury greckiej, który powoli przemieniał się w romantyczną i filhelleńską fascynację nie tylko Grecją dawną, lecz i współczesną: ludową, kolorową, także egzotyczną czy pełną melancholii, ale przede wszystkim wymagającą filhelleńskiej pomocy i wsparcia.

Warto zwrócić uwagę na to, jakie znaczenie dla ponownego odkrywania Grecji miała zmiana tradycyjnych tras Grand Tour, spowodowana rewolucją francuską i wojnami napoleońskimi. Grecja i Orient znalazły się na trasach podróżnych, których zainteresowania kierowały się zarówno ku źródłom kultury europejskiej, jak i poza europejski krąg kulturowy.

Istotne znaczenie dla rosnącego zainteresowania Grecją odkrywaną na nowo w Europie XVIII i początków XIX wieku miały podejmowane wówczas w Anglii przedsięwzięcia, których celem było poznanie zabytków architektury i sztuki greckiej, i to właśnie angielscy pisarze oraz miłośnicy sztuki uczynili bardzo wiele dla lepszego zrozumienia tej kultury. Założone w roku 1732 The Society of Dilettanti po zorganizowaniu kilku ekspedycji do Grecji odkryło światu, czym był grecki smak, a prace przygotowane pod patronatem Towarzystwa wpłynęły na ukształtowanie się koncepcji estetycznych i wizji Grecji w twórczości Goethego, Winckelmanna czy Hölderlina. Szczególne ważna była wyprawa angielskiego malarza i architekta Nicholasa Revetta i jego rodaka, architekta i archeologa Jamesa Stuarta, którzy podróżowali po Grecji w latach 1751-1754 i zwrócili uwagę Europy na jeszcze istniejące w Helladzie dzieła sztuki z okresu starożytności. Ich wspólne wysiłki zaowocowały czterema tomami dzieła bardzo istotnego w dziejach europejskiej historii estetyki (The Antiquities of Athens: Measured and Delineated by James Stuart and Nicholas Revett, 1762-1830)13. Również podróż Richarda Chandlera do Grecji, podjęta w latach sześćdziesiątych XVIII wieku w celu eksploracji antycznych zabytków, została sfinansowana przez The Society of Dilettanti; jego relacje, bardzo wysoko cenione (korzystał z nich między innymi Hölderlin, pisząc swoją imaginacyjną podróż grecką - Hyperiona14), zostały opublikowane w kilku tomach (między innymi The Ionian Antiquities, 1769; Travels in Greece, or an Account of a Tour Made at the Expense of the Society of Dilettanti, 1776).

Kolekcjonerstwo dzieł sztuki inspirowało do podróży do ojczyzny Fidiasza, a artyści wyjeżdżający wówczas do Grecji (często na zamówienie możnych protektorów) zrazu przede wszystkim dokumentowali stan pamiątek antycznych; widoki starożytnych ruin były następnie rozpowszechniane w całej Europie jako ryciny poruszające masową wyobraźnię15. Przykładem jest publikacja przygotowana przez Louisa-François Cassasa (1756-1827), który towarzyszył w roku 1784 hrabiemu Marie-Gabrielowi-Florentowi-Auguste'owi de Choiseul-Gouffier (1752-1817) do jego ambasady w Konstantynopolu, a następnie jeszcze kilka lat podróżował po Grecji i wykonał wiele rysunków. W roku 1813 (we współpracy z Jacques'em--Martinem-Silvestrem Bence'em) Cassas opublikował nawiązujące do osiemnastowiecznych widoków ruin akwatiny pt. Grandes vues pittoresques des principaux sites et monuments de la Gr?ce, de la Sicile et des sept collines de Rome. Rezultatami podróży do Grecji licznych miłośników greckiej starożytności były relacje zawierające skrupulatne opisy miejsc słynnych z historii antycznej: ich książki są pełne topograficznych i geograficznych obserwacji oraz archeologicznych i architektonicznych komentarzy16. Warto w tym porządku wymienić następujące nazwiska, wybierając tylko kilku podróżnych spośród bardzo licznej grupy zwiedzających Grecję i poprzedzających romantyczne z nią spotkanie:

James Stuart (1713-1788), Nicholas Revett (1720-1804), Giovanni Battista Lusieri (1751-1821) (towarzyszący lordowi Elginowi) koncentrują się na zabytkach, pozostałościach antycznych budowli, na śladach antyku. Edward Dodwell (1767-1832), antykwariusz, kolekcjoner, malarz, podróżujący po Grecji na początku XIX wieku, wydał kilka tomów greckich widoków, a jego dzieło Classical and Topographical Tour through Greece during the years 1801, 1805, and 1806 (1819) było systematycznie sporządzonym topograficznym opisem i szczegółowym badaniem antycznych pozostałości w Grecji. Hrabia Marie-Gabriel-Florent-Auguste de Choiseul-Gouffier na frontyspisie swojego dzieła Voyage pittoresque de la Gr?ce (1782, 1809, 1822) umieścił filhelleński akcent: Grecja jest tu pokazana jako kobieta skuta łańcuchami, siedząca pomiędzy zrujnowanymi grobami Peryklesa, Temistoklesa i innych greckich bohaterów, a Choiseul-Gouffier pisze we wstępie, że w kraju tym nadal żyją ludzie, którzy są gotowi do ożywienia dziedzictwa swoich przodków17.

Badacze osiemnasto- i dziewiętnastowiecznych podróży do Grecji bardzo starannie opisali proces przemiany zainteresowań podróżnych (także malarzy i rysowników): przesunięcie punktu ciężkości owych zainteresowań z antyku na Grecję współczesną, przebiegające od refleksji nad łącznością dawnej i nowej Grecji aż po fascynację przede wszystkim jej współczesnością, szczególnie życiem mieszkańców odwiedzanych ziem18. Loukia Droulia podaje przykład francuskiego kupca i antykwariusza Pierre'a Augustina Guys'a (1721-1799), który poznawszy dogłębnie życie i język nowożytnych Greków, uznał, że nie ma potrzeby, by tęsknić "nostalgicznie" za starożytnością i szukać jej śladów, ponieważ antyczni przodkowie żyją w swoich potomkach - nowożytnych Grekach19 (dodajmy na marginesie, że Guys był jednym z pierwszych podróżnych, którzy dokumentowali tak fascynujące później romantyków nowogreckie pieśni ludowe).

Proces przemiany zainteresowań podróżników po Grecji widoczny jest i w relacjach słownych, i w przedstawieniach plastycznych: prowadzi od uważnego opisywania i ukazywania antycznych pozostałości do otwarcia się na całe bogactwo inspiracji płynących z nowego, wielowymiarowego wizerunku Grecji, od dokumentowania stanu antycznych zabytków do wizji impresyjnych i bardzo subiektywnie nacechowanych, od widoków ruin do świadectw życia współczesnej Grecji20, od dokładnie wyrysowanych świątyń i posągów do obrazów pokazujących malowniczość i tajemnicę pejzażu łączącego mit z naturą i historią, teraźniejszość z wiecznością, od koncentracji na antycznej przeszłości do pokazywania - na sposób filhelleński - walczącej, dynamicznej, odradzającej się i wolnej już Grecji, wraz z jej walczącymi bojownikami i bohaterami.

Zarówno relacji słownych, jak i obrazów, rysunków, sztychów stanowiących świadectwo romantycznego, podróżniczego spotkania z Grecją jest niezwykle dużo; szczególnie obfite tego rodzaju zbiory posiada ateńskie Benaki Museum, mieszczące ogromną kolekcję dzieł, których autorami są między innymi: Charles Lock Eastlake (1793-1865), Jean Nicolas Henri de Chacaton (1813 - ok. 1857), Louis Dupré (1789-1837), Johann Michael Wittmer (1802-1880), Joseph Scherer (1814-1891), Carl Haag (1820-1915), John Linton (ok. połowy XIX wieku21), William Gell (1777-1836), Edward Lear (1812-1888).

Spośród najważniejszych dla romantyków - w tym dla Słowackiego - podróżnych do Grecji, wyznaczających trasy romantycznych wędrówek i tworzących najważniejszy w epoce sposób kontaktowania się z Grecją, uczących odmiennej, romantycznej wrażliwości w odbiorze dawnej i nowej Grecji, wymienić trzeba przede wszystkim trzech pisarzy: Chateaubrianda, Byrona i Lamartine'a. Wszyscy trzej wpłynęli na realne i literackie podróżowanie Słowackiego.

René de Chateaubriand odbywał swoją wielką podróż do Grecji od kwietnia 1806 roku do marca 1807 szlakiem przemierzanym przez licznych podróżnych XIX wieku, prowadzącym z Triestu przez Korfu, Grecję kontynentalną, Konstantynopol, Rodos, Cypr, Jerozolimę, Egipt, Tunis do Hiszpanii. Swój opis podróży wydał Chateaubriand w roku 181122, a kolejne wznowienia poprzedzał wstępami, które w czasie odzyskiwania przez Grecję niepodległości nadawały nowy wymiar relacji z podróży po Grecji jeszcze zniewolonej. Chateaubriand jako autor "podróży", czyli pewnego szczególnego typu piśmiennictwa, rządzącego się swoimi własnymi prawami, znajduje się na pograniczu epok: między dwoma typami literatury podróżniczej - jest w jego opisie silnie eksponowana warstwa erudycyjna, wyraźna troska o przekaz naukowej, historycznej wiedzy, zdobywanej przed wyruszeniem w podróż, i konfrontowanie jej z napotykaną realnością grecką, jest dążenie do zachowania równowagi między tym, co obiektywne, a tym, co subiektywne. Jednak subiektywność ujęcia świata zyskuje przewagę: podróż przestaje być tylko poznawaniem tego, co zewnętrzne wobec podmiotu, staje się poszukiwaniem źródeł inspiracji artystycznej, wypełnianiem i nasycaniem wyobraźni, szukaniem obrazów, odnajdywaniem nowej skali uczuć i pogłębianiem wrażliwości. Nasycona liryzmem relacja Chateaubrianda przekazuje czytelnikowi egzystencjalny wymiar jego doświadczenia historii: poprzez spotkanie z wielkością, która przeminęła, podróżny wyraża własne przeżycie historii jako przemijania, zagłady dawnej świetności, ale też wypowiada swoje doświadczenie przemijania. Uwaga Chateaubrianda nastawiona jest na dawną, już niejako nieistniejącą Grecję, trwającą w pamięci i przekazującą wartości, jednak niemającą związku z realnością Grecji napotykanej w czasie podróży. Dla bohatera podróży naprawdę istnieje tylko Grecja dawna, idealna, już zniszczona, pozbawiona właściwie punktów stycznych ze współczesną, podległą barbarzyńcom i destrukcyjnemu działaniu czasu. Ten brak łączności między napotykaną w podróży Grecją nowożytną a dawną ojczyzną Leonidasa w istocie odróżnia Chateaubrianda od prawdziwie filhelleńskiego spojrzenia, niemal zawsze ukierunkowanego na budowanie pomostów między Grecją antyczną a współczesną, pognębioną, lecz pragnącą wolności.

Ten właśnie aspekt spotkania z Grecją - poprzez kategorię wolności i łączności z jej antycznym dziedzictwem - eksponuje Byron w swoich greckich podróżach, ale i w przesłaniu swojego dzieła. Lord Byron, najważniejszy europejski poeta-filhellen, który wywarł wpływ na całą literaturę i obyczajowość romantyzmu i najpełniej wyrażał tendencje romantyczne, wyruszył w swą pierwszą podróż do Grecji w roku 1809 przez Portugalię, Hiszpanię i Maltę; "we wrześniu 1809 żeglując wzdłuż zachodnich wybrzeży greckich, dociera do portu Preveza i aż do listopada zwiedza górzysty, niespokojny Epir - władztwo srogiego Ali paszy. Tam - w miejscowości Janina - rozpoczyna pierwszą pieśń Wędrówek Czajld Harolda w październiku, a kończy ją w grudniu 1809 w Atenach, przemierzywszy wzdłuż i wszerz całą Grecję. W marcu 1810 przybywa do Konstantynopola, gdzie spędza dwa miesiące - forsując w tym czasie wpław Hellespont jako "wyczyn" sportowy - i w lipcu powraca do Aten, następnie zaś - po paromiesięcznej kwarantannie na Malcie - kończy swą dwuletnią podróż wracając w lipcu 1811 do Anglii"23. W roku 1816 raz jeszcze opuszcza Anglię, tym razem na zawsze. Po wybuchu powstania włącza się aktywnie do walk o niepodległość Grecji: w lipcu 1823 płynie do jednej z Wysp Jońskich, Kefalonii, "a w grudniu - klucząc poprzez turecką blokadę - do Missolungi na zachodnim wybrzeżu Grecji, gdzie pełno już bezładnych oddziałów powstańczych"24, organizuje - za własne środki - oddziały powstańcze, złożone głównie z Suliotów. W kwietniu 1824 zapada na zdrowiu, umiera 19 kwietnia tegoż roku w Mesolongi, zyskując sławę narodowego bohatera Grecji. Byrona podróże po Grecji i jego udział w greckich walkach niepodległościowych zaowocowały wieloma utworami, z których w kontekście twórczość Słowackiego najważniejsze to: poematy dygresyjne Wędrówki Child Harolda (pieśń I i II - 1812, pieśń III i IV - 1816-1818) i Don Juan (1818-1824), powieści poetyckie Giaur (1813) i Korsarz (1814).

Byrona wielowymiarowe spotkanie z ojczyzną Temistoklesa symbolizuje różne sposoby romantycznej recepcji Grecji - od inspiracji dziedzictwem antycznym przez fascynację naturą i budowanie tła dla awanturniczych przygód zbuntowanych bohaterów, zwanych "byronicznymi", do osobistego i politycznego - filhelleńskiego - zaangażowania w sprawę greckiej wolności.

Trzecim podróżnym romantycznym, bardzo ważnym dla realnej i literackiej podróży Słowackiego, tworzącym jeszcze inny model romantycznego spotkania z Grecją, był Alfons de Lamartine, autor wydanej w roku 1835, znanej Słowackiemu25 Podróży na Wschód26. Słowacki niejednokrotnie zarówno w samym poemacie, jak i na przykład w korespondencji czynił aluzje do Lamartine'a, najczęściej ironiczne, niekiedy dość zjadliwe czy niemal drwiące. Podróżopisanie Lamartine'a stanowi też ważny punkt odniesienia dla "zabawy w romantyczną podróż", jaką kreuje w swoim poemacie Słowacki.

Lamartine wyruszył w podróż na Wschód w roku 1832 romantycznym szlakiem: przez Grecję do Ziemi Świętej i na Bliski Wschód. Zatem Grecja to tylko jeden z etapów podróży, która w istocie i przede wszystkim była pielgrzymką do Ziemi Świętej, do świata Starego i Nowego Testamentu: "Od ósmego roku życia pałałem chęcią zwiedzania tych gór, gdzie zstępował Bóg, tych pustyń, gdzie aniołowie wskazali Hagar ukryte źródło, aby wrócić życie jej nieszczęsnemu dziecku, wygnanemu i umierającemu z pragnienia, tych rzek wypływających z ziemskiego raju, tego nieba, gdzie widziano aniołów zstępujących i wstępujących po drabinie Jakubowej. Chęć ta nie odstępowała mnie nigdy"27. Grecja ze swoimi antycznymi pamiątkami, ruinami i zwaliskami jest w tej podróży jedynie epizodem, raczej rozczarowującym niż duchowo budującym i wzmacniającym. Mimo niezwykle interesujących opisów Aten, zwłaszcza ruin Partenonu, z perspektywy Lamartine'a Grecja - i antyczna, i współczesna - niczego nie może ofiarować ani wędrującemu do Ziemi Świętej pielgrzymowi, ani światu chrześcijańskiemu. Słowa Lamartine'a: "duch religijny przygasł w Grecji"28, mające sens doraźny, zdają się kryć głębsze znaczenie i wyrażać bardzo radykalny pogląd autora na temat nie tylko współczesności Grecji, ale i całej antycznej kultury greckiej, która nie znając chrześcijaństwa, nie może zaproponować ludzkości niczego wartościowego: "religia Greków, religia rozumu i wyobraźni, a nie serca, nie czyni na mnie najmniejszego wrażenia"29. Jednak Lamartine, mimo oporów, ulega w końcu niezwykłej sile artyzmu antycznych dzieł ludzkich w Atenach: niejako prowadząc wewnętrzny dialog z własnymi oczekiwaniami i z powszechną opinią na temat zabytków greckich, przyznaje, że są to arcydzieła i "zwaliska tego, co [ludzie kiedykolwiek - M. K.] wykonali najpiękniejszego"30. Niemniej opis ruin Aten, a zwłaszcza zwalisk Akropolu, przypomina u Lamartine'a pejzaż apokaliptyczny, przypomina świat, "któremu Bóg dozwolił runąć przed sobą, aby ustąpił miejsca myślom bardziej boskim. Tu nie czuję wcale smutku - pisze Lamartine - [...] myśl moja ogarnia porządek woli Boga i przeznaczeń ludzkich; podziwia, że człowiekowi dozwolono wznieść się tak wysoko w sztukach i tak postąpić w kulturze materialnej; pojmuje, że Bóg zniszczył potem ten wspaniały wzór myśli niedoskonałej"31.

Opowieść Lamartine'a nie jest nasycona erudycją, nie znajdziemy tu faktów z historii Grecji - są swobodne rozważania religijno-duchowe, jest spotkanie "ja" romantycznego ze śladami przeszłości, która przez Boga skazana została na zniszczenie, żeby ustąpiła światu doskonalszemu: światu objawienia chrześcijańskiego, które zdaje się nie mieć żadnego związku z wartościami antycznej Grecji.

Trzy najważniejsze dla Słowackiego wzorce podróży greckiej - Chateaubrianda, Byrona i Lamartine'a - są w jego poemacie przedmiotem ironicznego odniesienia, ironicznego na sposób romantyczny, zatem nie destrukcyjnego, ale twórczego, łączącego kreację z anihilacją. Spośród tych trzech wzorców podróżowania po Grecji to Lamartine'owskie spotkanie z Grecją stało się przedmiotem najgłębszej chyba i dotkliwej ironii. W jednym z pierwszych fragmentów swojego dziennika-podróży pisze Lamartine: "Bóg, Miłość i Poezja, tylko te trzy wyrazy chciałbym mieć wyryte na kamieniu grobowym, jeżeli kiedy na niego zasłużę"32. Słowacki zaś odpowiada ironicznie na początku pieśni VII:

[1]

Wiem, że ze śmiechu przeskakiwać w smutek

Jest wielkim błędem... charakteru wina,

A raczej nerwów rozchełzanych skutek,

Brak sentymentu - że w trop Lamartina

Idąc - nie łączę... w pieniach - o! herezja!

Trzech westchnień ciągłych... Miłość! Bóg! Poezja!

[2]

Miłość od Boga staje się odporem...

Spytaj się o to panny Chołonieskiej,

Co rządzi młodych panienek klasztorem,

Miłość (prócz czystej miłości niebieskiej)

Wprowadza duszę w jakiś grzeszny zamęt -

Nie wolno kochać jak święty sakrament -

[...]

[4]

Poezja także często walczy z Bogiem,

Chybabyś pisał ciągle o myślistwie,

Jak Pan Tadeusz obeznany z rogiem.

Bóg Lamartina jest w złym towarzystwie;

Chrystusa trzeba dać do takich kmotrów,

Byłby znów Chrystus między dwojgiem łotrów.

[5]

Więc rozwiązawszy tak dobrze zawiłość

Teologiczną, przyjmuję za godło

Tych kart - Poezją, Chrystusa, i miłość -

I to mię będzie teraz ciągle wiodło

Z góry na górę - od boru do boru -

Do Megaspillon na tę noc, klasztoru. -

(pieśń VII, w. 1-12, 19-30)

Widoczna jest tu gra romantycznego ironisty, przede wszystkim ze stereotypami i konwencjami romantycznej wzniosłości, gra rozpięta między identyfikacją a ironicznym dystansem. Może to jednolitość religijnego tonu narracji Lamartine'a, jego brak dystansu do samego siebie i własnych myśli lub swoiste ideologizowanie wiary spowodowało taką reakcję polskiego poety? A może podróż grecka Lamartine'a, jak podróż Byrona i Chateaubrianda, staje się elementem mozaiki, którą tworzy romantyczny ironista - zarówno posiłkując się konwencjami i wzorcami romantycznymi, jak i je podważając w imię wolności twórcy?

MYKENY - MIEJSCE SZCZEGÓLNE

Mykeński grób Agamemnona czy - jak uważają inni - skarbiec Atreusa jest w polskiej kulturze literackiej przede wszystkim - i chyba na zawsze - związany z Juliuszem Słowackim, jego poematem i jego wielką podróżą na Wschód. Ma ona w polskiej świadomości badawczej wciąż głównie wymiar jednostkowy i niepowtarzalny, funkcjonuje bardziej jako świadectwo poszukiwań samego poety niż jako znak szerszych tendencji kulturowych. Wywołane pobytem w tym miejscu refleksje poety nad dziejami Polski sprawiły, że grób Agamemnona został niejako zawłaszczony przez polską świadomość narodową, stał się bardziej tematem polskiej wyobraźni narodowej, motywem budującym wewnętrzną logikę poematu niż miejscem, które funkcjonuje samodzielnie w europejskiej przestrzeni kulturowej. Jest to oczywiście efektem dominującego w badaniach nad Słowackim rozpatrywania jego podróży greckiej poza kontekstem tak ważnego zjawiska, jakim było w XIX wieku, a raczej już od połowy XVIII wieku, podróżowanie po Grecji jako kraju na nowo odkrywanym i przywracanym kulturze europejskiej.

Ponieważ jednak grób Agamemnona i szerzej - Mykeny funkcjonują w nowożytnej kulturze europejskiej jako ważne znaki kulturowe, a nowożytni podróżni po Grecji pozostawili liczne ślady spotkania z mykeńskimi ruinami, warto wprowadzić do analizy poematu Słowackiego szerszy kontekst kulturowej recepcji tego tak bardzo nasyconego znaczeniami miejsca. Warto zapytać o podróżnicze spotkanie Słowackiego z Mykenami i jego recepcję grobu Agamemnona na tle europejskiej, zwłaszcza podróżniczej, tradycji.

Dwie prace o poemacie Słowackiego mogą w tym przedsięwzięciu badawczym stanowić dla nas wskazówkę: przywoływana już książka Ryszarda Przybylskiego Podróż Juliusza Słowackiego na Wschód33 oraz rozprawa Catherine O'Neil i Zbigniewa Janowskiego Juliusz Słowacki's "Agamemnon's Tomb". A Polish Oresteia34. Pierwsza ze wspomnianych prac wprowadziła w badaniach nad Grobem Agamemnona szerszy kontekst relacji z greckich peregrynacji innych europejskich podróżnych (Chateaubriand, Quinet35) i ich prekursora - Pauzaniasza. Drugi z przywołanych tekstów jest interpretacją Grobu Agamemnona jako polskiej Orestei, zatem analiza ta wydobywa w tekście Słowackiego wątki antyczne ożywiane przez poetę, rozpatrywane w szerokim, europejskim, nie tylko narodowym kontekście.

W Mykenach znajdowała się siedziba władców achajskich w III i II tysiącleciu p.n.e., a na lata 1600-1200 p.n.e. przypada okres największego rozwoju Achajów, w tym też okresie wzniesiono potężnie obwarowany zamek, z tych lat pochodzi nekropolia grobowa władców Myken. "Z okresu 1400-1200 pochodzą monumentalne groby kopułowe, wzniesione na planie okrągłym (tzw. grób Agamemnona), podobnie jak i płaskorzeźba lwic na jednej z bram oraz rzeźbione stele"36. Mykeny poruszały wyobraźnię Europejczyków nie tylko ze względu na wspomnienie faktów historycznych i najdawniejszego, archaicznego okresu dziejów Grecji, także - czy może przede wszystkim - jako miejsce przywołujące pamięć mitów greckich, zwłaszcza o bohaterach wojny trojańskiej (król Agamemnon) lub o przeklętym rodzie Atrydów, jednym "z najsłynniejszych rodów starożytnej mitologii. Wywodził się [on] od samego Zeusa, a na jego członkach ciążyła straszliwa klątwa, która prowadziła od zbrodni do zbrodni kolejne pokolenia"37. Mykeny to tym samym także znak niezliczonych opowieści, tekstów i plastycznych wyobrażeń nawiązujących do tragicznych, naznaczonych fatum losów domu Atrydów, zwłaszcza Atreusa, Agamemnona, Klitajmestry, Orestesa i Elektry - dzieł Homera, Ajschylosa, Seneki...

Zatem mówiąc "Mykeny", nawiązujemy do określonego kręgu wyobrażeń kulturowych, osadzonych w przywołanych historyczno-mityczno-literackich porządkach, jednak krąg ten potencjalnie zawiera treści estetyczne i myślowe różnorodne. Co z nich wybiera Słowacki jako autor Grobu Agamemnona, tekstu tak organicznie, zwłaszcza przez list dedykacyjny, związanego z Lillą Wenedą? Co z nich wybiera Słowacki jako p o d r ó ż n y g r e c k i? Przez uruchomienie tej właśnie perspektywy podróżniczego spotkania z Grecją i jej miejscami naznaczonymi tradycją kulturową poeta polski wpisuje swój utwór w porządek długiego ciągu ponownego odkrywania Grecji przez nowożytną Europę.

Przez wiele wieków Grecja wyłączona była z głównych nurtów kultury europejskiej. Terence Spencer, autor książki o filhellenizmie w literaturze europejskiej, zwraca uwagę, że wśród humanistów renesansowych raczej panowało milczenie na temat aktualnych losów Grecji i po upadku Konstantynopola można było jedynie spotkać się z konwencjonalnym lamentem nad losem chrześcijańskiej Grecji, wchłoniętej przez imperium tureckie, podkreślającym przemijanie ludzkiej chwały38. Za dość wyjątkowy uważa badacz głos humanisty włoskiego Eneasza Sylwiusza Piccolominiego, którego cała twórczość i działalność ukazują, jak głęboko był on poruszony losem Grecji. W jednym z jego listów znajdujemy wzmiankę o Mykenach: "Szlachetna Grecjo, oto teraz Twój koniec, teraz jesteś już naprawdę umarła. Jakże wiele miast, które niegdyś cieszyły się sławą i kwitły, zginęło doszczętnie! Gdzie są teraz Teby, gdzie Ateny, g d z i e M y k e n y, gdzie Larissa, gdzie Sparta, gdzie Korynt, gdzie inne godne pamięci grody? Szukasz ich murów, a nie znajdziesz nawet ruin..." (podkr. M. K.)39. Mykeny funkcjonują tu w obrębie toposu ubi sunt..., bardzo często powracającego w późniejszej refleksji nad pogrążoną w niewoli Grecją.

Wyrazem narastającej w końcu XVIII wieku fascynacji Grecją, poprzedzającej podróżnicze, realne spotkanie z Helladą, była książka modna w całej Europie - Podróże młodego Anacharsysa Jeana-Jacques'a Barthélemy'ego. Tu, w tłumaczeniu z roku 1841, znajdujemy następujący opis Myken, szczególnie współbrzmiący z polskim narodowym imaginarium: "Gruzy, pomiędzy którymi z trudnością rozeznać można grób Atreusza, Agamemnona, Orestesa, Elektry, jedynymi są szczątkami starożytnego i sławnego miasta Mycen. Zniszczyli go Argijczykowie przed półtora wieku. Wykroczeniem tego miasta było to, że nigdy ulec nie chciało pod jarzmem, które całej prawie narzucili Argolidzie, że wbrew ich rozkazom przyłączyło swe wojska do tych, które Grecy przeciw Persom zbierali. Nieszczęśliwi mieszkańcy po różnych błąkali się krainach, większa część ich zaledwie w Macedonii znalazła schronienie. Nie raz dzieje Greków wystawują przykłady tak strasznych wygnań z siedzib ojczystych, ani się temu dziwić należy"40. Dzieło Barthélemy'ego z całą pewnością czytane było także w środowisku młodego Słowackiego i nie można wykluczyć, że na długo w pamięci poety pozostał ten sugestywny obraz zniszczonego, przegranego miasta, które w takich okolicznościach legło w gruzach, i jego na zawsze wygnanych mieszkańców.

GRÓB AGAMEMNONA NA TRASACH GRECKICH PODRÓŻY

Okres przełomu XVIII i XIX wieku przyniósł, jak już pisaliśmy, wzrost liczby podróży do Grecji, różnie motywowanych i w różnych celach odbywanych: od stricte dokumentacyjnych i kolekcjonerskich do romantycznych, poszukujących ducha Grecji uśpionego w ruinach dawnych budowli i w pejzażu. Wraz z tymi podróżami odkrywano ponownie Grecję, stopniowo - coraz mniej abstrakcyjną, martwą, literacką, coraz bardziej żywą, to znaczy poznawaną w bezpośrednim, podróżniczym doświadczeniu, obecną w pejzażu, w szczątkach dawnych miast, w ludziach i ich obyczajach. Dokumentowanie stanu tego, co pozostało, oraz poszukiwanie słynnych z historii miejsc było pierwotnym i najsilniejszym impulsem tego ponownego, podróżniczego odkrywania Grecji. Przewodnikiem dla tych podróżnych był przede wszystkim Pauzaniasz, ale i w tekstach innych antycznych autorów, jak Strabo, Apolodorus, Eurypides, a zwłaszcza Homer, znajdowano wskazówki do odkrywania antycznych miejsc i przywracania Grecji Europie.

Badacze zwracają uwagę na znaczenie dzieła Pauzaniasza (II wiek n.e.) dla romantycznych podróży po Grecji: z Wędrówkami po Helladzie wyruszali do Grecji dziewiętnastowieczni podróżni. W istocie niemal każdy dziewiętnastowieczny podróżny odwiedzający Mykeny traktuje Pauzaniasza jako najważniejszego przewodnika po starożytnościach greckich. Z księgi drugiej Wędrówek... można się było dowiedzieć między innymi, że założycielem Myken był Perseusz i że "Argiwowie zniszczyli Mykeny z zazdrości" (dodajmy na marginesie, że Pauzaniasz widział już tylko ruiny, z których Mykeny nigdy się nie podniosły). "Oto, podczas gdy oni sami zachowali się biernie w czasie wyprawy Persów na Helladę, Mykeny wysłały pod Termopile osiemdziesięciu mężów, którzy wzięli udział w dziele podjętym przez Lacedemon. Tak więc podrażniona ambicja przyniosła zgubę Mykenom. Sterczy jeszcze - dodaje Pauzaniasz - część murów i brama. Stoją na niej lwice. Podobno te mury są także dziełem cyklopów, którzy dla Projtosa wykonali już obwarowanie Tyrynsu. Wśród ruin Myken bije źródło tzw. Persja. Istnieją także podziemne pomieszczenia Atreusa i jego dzieci. Wewnątrz nich skarbce ich majętności. Znajduje się tu grobowiec Atreusa oraz grobowce świty Agamemnona, przybyłej z nim spod Troi. [...] Jest również grobowiec Agamemnona"41 - dodaje podróżny, opisując jeszcze w kilku zdaniach skomplikowane i tragiczne losy rodziny i miejsca, w których znajdowały się ich groby. Na te słowa powołują się niemal wszyscy dziewiętnastowieczni podróżni po Grecji, traktując je jako ścisłą wskazówkę topograficzną.