(Nie)zwykła dziewczyna
J estem zwykłą dziewczyną, która stoi przed chłopakiem, prosząc go, by zagłosował" ("I am just a girl standing in a front of a boy asking him to vote"), brzmiało hasło, które na instagramowym koncie Julii Roberts, obserwowanym przez ponad dziewięć milionów ludzi, pojawiło się w listopadzie 2020 roku, tydzień przed wyborami prezydenckimi w USA. Był to tylko jeden z licznych postów, w których autorka namawiała swoich rodaków, by poszli na wybory prezydenckie, a jednocześnie parafraza kultowego zdania, które Julia Roberts wypowiedziała w niezapomnianym Notting Hill do Hugh Granta: "Jestem zwykłą dziewczyną, która stoi przed chłopakiem, prosząc go, by ją kochał" ("I am just a girl standing in a front of a boy asking him to love her").
Nie było wątpliwości co do tego, którego z kandydatów popiera. Od lat angażuje się w społeczne przedsięwzięcia i zawsze jest po stronie postępu. I demokratów.
W 2014 roku wzięła udział w kampanii "Nature is speaking" promującej ochronę środowiska naturalnego. W jednym z filmów wyprodukowanych przez twórców kampanii matka natura mówiła jej głosem: "Twoje działania zadecydują o twoim losie. Ja jestem naturą. Jestem przygotowana do ewolucji". W 2019 roku wsparła Michelle Obamę w pracy nad realizacją programu "The Girls Opportunity Alliance" zainicjowanego przez Obama Foundation, fundację, którą prowadzą były prezydent USA i jego żona. Program ma na celu wzmocnienie poprzez edukację pozycji dorastających dziewcząt na całym świecie. Wcześniej, w 2016 roku, aktorka dopingowała demokratkę Hillary Clinton w jej walce o fotel prezydencki. O poprzedniku Baracka Obamy, republikaninie i konserwatyście George'u W. Bushu powiedziała, że jest kompromitujący. Gdy jego nieletnia wtedy córka Jenna została przyłapana na piciu alkoholu, co wywołało ogólnonarodowy skandal, Julia Roberts powiedziała: "Weźmy wszyscy głęboki oddech i zastanówmy się, jak to jest być córką Busha. (...) Na jej miejscu też poszłabym się upić".
W dzień po inauguracji Trumpa dołączyła do Marszu Kobiet w Waszyngtonie z dwunastoletnią wówczas córką, Hazel. Celem tych marszów jest walka między innymi o prawa kobiet, prawa człowieka, reformę rasistowskiego wymiaru sprawiedliwości, prawa osób nieheteroseksualnych. Ten z 2017 roku uznawany jest za wyjątkowy, ponieważ był jednocześnie protestem przeciwko nowemu przywódcy USA, który słynął z wypowiedzi antyfeministycznych i obraźliwych dla kobiet. Był to również najliczniejszy jednodniowy protest w historii USA. "Chciałam, żeby (Hazel) poczuła, że wciąż jest dla niej miejsce na świecie, że wciąż może wierzyć w to, w co wierzyła, nawet jeśli ktoś taki został prezydentem" - oświadczyła aktorka.
Julia z mężem, Dannym Moderem fot. Backgrid/East News
W 2020 roku Julia zaangażowała się w walkę z dezinformacją na temat wirusa COVID-19. Wzięła udział w akcji "Pass the mic" ("Przekaż mikrofon"), której celem było przyciągnięcie uwagi mieszkańców USA do tego, co mówią eksperci zajmujący się zdrowiem, a w nagłośnieniu tematu pomogły znane osoby. W ramach tej akcji aktorka zrobiła wywiad z doktorem Anthonym Faucim, słynnym szefem Amerykańskiego Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych. Rozmawiali przede wszystkim o tym, dlaczego to takie ważne, by nosić maseczkę ochronną. Aktorka od początku pandemii regularnie wrzucała swoje zdjęcia w maseczkach - jedna z nich miała nadruk z twarzą prezydenta Baracka Obamy. Podkreślali także, jak istotne jest, by zachowywać dystans społeczny. Julia 20 maja 2021 roku zamieściła na Instagramie swoje zdjęcie z podpisem: "W pełni... ZASZCZEPIONA!!! Wdzięczna ponad miarę. Jeśli nie jesteś zaszczepiony i masz okazję, by to zrobić - ruszaj natychmiast!".
To właśnie Julia Roberts. Jedna z największych gwiazd Hollywood. Wielokrotnie uznawana za najpiękniejszą kobietę świata. Powszechnie znana jako "pretty woman". Laureatka Oscara i trzech Złotych Globów. Aktorka, która przebiła szklany sufit, bo była pierwszą, której zapłacono za rolę dwadzieścia milionów dolarów. A następnie pierwszą, której za rolę zapłacono dwadzieścia pięć milionów. Przemyślnie planująca własną karierę. Oddana matka i żona. Osoba o wysokiej świadomości społecznej. Nie ma chyba takiej sfery życia, w której nie byłaby prymuską.
Media przez lata pisały głównie o romansach, które nawiązywała i nagłaśniały wszystkie zdarzenia utrwalające wizerunek Julii jako trzpiotki. By być sprawiedliwym, trzeba przyznać, że miały o czym pisać, bo do czasu, kiedy w wieku trzydziestu pięciu lat wzięła ślub ze swoim obecnym mężem, rzeczywiście nie przejmowała się konwenansami i prowadziła dość szalone życie. Jednak trzpiotką nie była nigdy. A zawodowo od samego początku kariery - a kiedy ją rozpoczęła nie miała jeszcze dwudziestu lat - podejmowała przemyślane decyzje. "Wszystko, co (w życiu) robiłam, miało swój cel, choć kierowałam się instynktem i starałam się to (czego się podjęłam) wykonywać w najlepszy możliwy sposób" - powiedziała.
Czasem się myliła, ale nigdy nie wynikało to z braku refleksji. Tak jest do teraz. Wszystko ma przemyślane. Na każdy temat - własne zdanie. Którego z pewnością nie zachowa dla siebie. Próbka jej możliwości?
"Śmieję się w duchu, kiedy ludzie mówią: nie sądzę, żeby Julia mnie lubiła. Kochanie, jeśli cię nie lubię, z pewnością się o tym dowiesz".
Moim zdaniem sława nie odmienia ludzi. Ludzie sami zmieniają się, gdy nabierają doświadczenia i zyskują coraz więcej wiedzy o świecie.
fot. FP PHOTO / ANNE-CHRISTINE /EAST NEWS