Słowo od autora
Drodzy Przyjaciele i Czytelnicy,
Nie minęło wiele czasu od premiery "Jo Ci przaja", a książka już powraca w nowym wydaniu. Myśl o nim dojrzewała we mnie od pewnego czasu, choć początkowo zakładałem, że ten moment nadejdzie znacznie później.
Los bywa jednak nieprzewidywalny i potrafi stawiać na naszej drodze nieoczekiwane szanse. Tak stało się w przypadku tej książki. Pojawiła się możliwość nowego wydania - połączona z szerszą promocją i szansą dotarcia do kolejnych czytelników. Dlatego postanowiłem nie zwlekać i skorzystać z tej okazji.
Nowe wydanie przynosi zarówno widoczne, jak i subtelniejsze zmiany. Przede wszystkim pojawiła się nowa okładka, która - mam nadzieję - lepiej oddaje klimat całej opowieści. Fotografia hałd i rodzinnego domu symbolicznie łączy dwa ważne wątki książki: przemysłową historię Śląska oraz siłę rodzinnych więzi. To właśnie rodzinne więzi są osią tej opowieści. Towarzyszyły moim przodkom nie tylko tutaj, na Górnym Śląsku, lecz także w odległych krainach - w czasach wojen i pokoju.
W książce znalazły się również dodatkowe fotografie, dzięki którym moja rodzinna historia stała się jeszcze bardziej namacalna. Wierzę, że połączenie słowa i obrazu pozwala nie tylko łatwiej przenieść się w minione czasy, lecz także pełniej odczuć emocje, jakie towarzyszyły moim przodkom w ich zwykłym i niezwykłym życiu.
Uważni czytelnicy dostrzegą także dodatkową treść. W kilku miejscach znalazły się nowe ciekawostki i szczegóły dotyczące mojej rodziny - to efekt kolejnych miesięcy poszukiwań. Okazuje się, że praca genealoga rzadko bywa zakończona raz na zawsze. Co jakiś czas pojawiają się nowe fakty i odkrycia - nieraz zupełnie niespodziewanie. Za ich sprawą rodzinna saga staje się coraz bogatsza. Kto wie, co jeszcze czeka mnie w przyszłości? Co jeszcze kryją stare archiwa?
Dziś natomiast oddaję Wam drugie, uzupełnione i aktualne wydanie mojego debiutu. Mam nadzieję, że zostanie ono ciepło przyjęte i dotrze do kolejnych osób, które cenią rodzinne historie osadzone w trudnej, lecz fascynującej historii Górnego Śląska.
Zanim jednak przejdziecie do lektury, chcę Wam serdecznie podziękować - za dotychczasowe zainteresowanie, za wiele życzliwych opinii i za to, że tak często dzielicie się ze mną własnymi rodzinnymi historiami. Czasem bywają trudne, ale często też okazują się inspirujące.
Na zakończenie pragnę podziękować także mojej rodzinie - żonie Marcie oraz córkom Hannie i Paulinie. Mogę powiedzieć Wam tylko jedno: Jo W?m przaja - z całego serca.
Wstęp - z mroków zapomnienia
Wielka historia to nie tylko dzieje zapisane w podręcznikach i starych księgach. Tworzyli ją także ludzie z krwi i kości - nasi przodkowie. Nie byli może bohaterami pierwszego planu, ale często byli kimś więcej niż tylko biernymi świadkami tworzącej się historii. Byli też jej uczestnikami, trybikami w ogromnej maszynie, która nieustannie toczyła się naprzód.
W myśl zasady "ocalić od zapomnienia" warto te opowieści zachować dla potomnych. Pamięć ludzka bywa ulotna. Z każdym pokoleniem przekazywane historie stają się coraz uboższe, aż w końcu giną bezpowrotnie. A szkoda, bo ważna jest również inna stara zasada: żyjesz tak długo, jak długo trwa pamięć o tobie.
Z takim założeniem przymierzałem się do napisania tej książki. Przez lata z zainteresowaniem przysłuchiwałem się opowieściom starszego pokolenia. Czasem ta fascynacja przygasała, czasem wracała z nową siłą, ale nigdy mnie do końca nie opuszczała - zawsze miałem wrażenie, że te opowieści mają ogromną wartość. Równocześnie rozwijałem drzewo genealogiczne swojej rodziny, co ostatecznie doprowadziło mnie do wielu nieoczekiwanych odkryć, wykraczających daleko poza pamięć żyjących krewnych.
Moi przodkowie często zmieniali miejsce zamieszkania - co z jednej strony utrudniało poszukiwania, ale z drugiej czyniło je ciekawszymi. Brakowało bezpośrednich przekazów, brakowało dokumentów. Trzeba było stawiać hipotezy, weryfikować tropy, często błądzić - detektywistycznej pracy było całe mnóstwo. Ale każdy drobny sukces przynosił dużą satysfakcję, gdyż był okupiony żmudną pracą.
Choć nie udało mi się dotrzeć daleko w przeszłość - zatrzymałem się na połowie XIX wieku - i tak zebrało się sporo materiału. Wertując stare dokumenty, szybko doszedłem do wniosku, że same nazwiska i daty to za mało. Chciałem wiedzieć więcej. Kim byli ci ludzie? Jak żyli? Co czuli? Co mogliby mi powiedzieć, gdyby dziś usiedli przy stole?
Dlatego sięgałem głębiej. Oprócz rozmów z krewnymi, przeglądałem też stare zdjęcia i listy. Całą pozyskaną w ten sposób wiedzę starałem się posklejać w opowieść o osobach, których nigdy nie było dane mi poznać. Dzięki temu, patrząc na stare czarno-białe zdjęcia, zamiast zamglonych twarzy przodków, dostrzegłem ludzi z historią, którzy doświadczali trudów codziennego życia, przeżywali rozterki i doznawali chwil radości.
Z każdym kolejnym odkryciem zdawałem też sobie sprawę, że losy moich przodków często splatały się z wielką historią - z wojnami, migracjami, zmianami granic. I choć byli to zwykli ludzie, ich życie nie było ani proste, ani banalne, a odkryte historie okazywały się zaskakujące i barwne.
Te najodleglejsze rodzinne dzieje czasem musiałem uzupełniać domysłami i dedukcją, opierając się na realiach ówczesnego życia. Ale im bliżej obecnych czasów, tym więcej pojawia się w tej opowieści szczegółowych faktów i anegdot z życia moich przodków.
Przygotowując się do napisania książki, szybko też uświadomiłem sobie, że nie da się zobaczyć pełnego obrazu ich codzienności bez szerszego kontekstu. Dlatego zdecydowałem się pójść o krok dalej. Uzupełniłem narrację o tło historyczne, o ciekawostki, które wychodzą poza ramy rodzinnych wspomnień. Dzięki temu książka zyskała drugi wymiar - ukazuje nie tylko rodzinne losy, ale także wydarzenia, które miały miejsce na Śląsku, w Polsce, w Europie, a nawet za oceanem. Tym sposobem dotarłem do finalnej wersji tej oto opowieści.
Ta książka to subiektywny wybór najważniejszych - w moim odczuciu - momentów w historii, które ukształtowały Górny Śląsk. Mam nadzieję, że udało mi się opisać je w sposób przystępny i ciekawy, a przy okazji - pokazać, jak odnajdywali się w nich moi przodkowie. Skupiłem się głównie na przodkach po mieczu, ale uwzględniłem też wspomnienia rodzinne po linii żeńskiej. Dlatego ta historia nie zamyka się w jednym nazwisku, ale jest opowieścią splecioną z wielu barwnych, rodzinnych losów.
Mam nadzieję, że sięgną po tę książkę nie tylko Ślązacy, którzy - być może - odnajdą tu cząstkę własnej rodzinnej przeszłości. Również czytelnicy z innych regionów Polski mogą tu znaleźć coś dla siebie - być może lepiej zrozumieją, dlaczego Śląsk jest tak złożony i wyjątkowy.
Życzę powodzenia - w czytaniu, w rozumieniu, a także w poszukiwaniu własnej pamięci.
Uproszczone drzewo genealogiczne sześciu pokoleń rodziny Schubertów.