Wstęp - z mroków zapomnienia
Wielka historia to nie tylko dzieje zapisane w podręcznikach i starych księgach. Tworzyli ją także ludzie z krwi i kości - nasi przodkowie. Nie byli może bohaterami pierwszego planu, ale często byli kimś więcej niż tylko biernymi świadkami tworzącej się historii. Byli też jej uczestnikami, trybikami w ogromnej maszynie historii, która nieustannie toczyła się naprzód.
W myśl zasady "ocalić od zapomnienia" warto te opowieści zachować dla potomnych. Pamięć ludzka bywa ulotna. Z każdym pokoleniem przekazywane historie stają się coraz uboższe, aż w końcu giną bezpowrotnie. A szkoda, bo ważna jest również inna stara zasada: żyjesz tak długo, jak długo trwa pamięć o tobie.
Z takim założeniem przymierzałem się do napisania tej książki. Przez lata z zainteresowaniem przysłuchiwałem się opowieściom starszego pokolenia. Czasem ta fascynacja przygasała, czasem wracała z nową siłą, ale nigdy mnie do końca nie opuszczała - zawsze miałem wrażenie, że te opowieści mają w sobie moc. Równocześnie rozwijałem drzewo genealogiczne swojej rodziny, co ostatecznie doprowadziło mnie do wielu nieoczekiwanych odkryć, wykraczających daleko poza pamięć żyjących krewnych.
Moi przodkowie często zmieniali miejsce zamieszkania - co z jednej strony utrudniało poszukiwania, ale z drugiej czyniło je ciekawszymi. Brakowało bezpośrednich przekazów, brakowało dokumentów. Trzeba było stawiać hipotezy, weryfikować tropy, często błądzić - detektywistycznej pracy było całe mnóstwo. Ale każdy drobny sukces przynosił dużą satysfakcję, gdyż był okupiony żmudną pracą.
Choć nie udało mi się dotrzeć daleko w przeszłość - zatrzymałem się na połowie XIX wieku - i tak zebrało się sporo materiału. Wertując stare dokumenty, szybko doszedłem do wniosku, że same nazwiska i daty to za mało. Chciałem wiedzieć więcej. Kim byli ci ludzie? Jak żyli? Co czuli? Co mogliby mi powiedzieć, gdyby dziś usiedli przy stole?
Dlatego sięgałem głębiej. Oprócz rozmów z krewnymi, przeglądałem też stare zdjęcia i listy. Całą pozyskaną w ten sposób wiedzę starałem się posklejać w opowieść o osobach, których nigdy nie było dane mi poznać. Dzięki temu, patrząc na stare czarno-białe zdjęcia, zamiast zamglonych twarzy przodków, dostrzegłem ludzi z historią, którzy doświadczali trudów codziennego życia, przeżywali rozterki i doznawali chwil radości.
Z każdym kolejnym odkryciem zdawałem też sobie sprawę, że losy moich przodków często splatały się z wielką historią - z wojnami, migracjami, zmianami granic. I choć byli to zwykli ludzie, ich życie nie było ani proste, ani banalne. Odkryte historie okazały się zaskakujące i barwne.
Te najodleglejsze rodzinne dzieje czasem musiałem uzupełniać domysłami i dedukcją, opierając się na realiach ówczesnego życia. Ale im bliżej obecnych czasów, tym więcej pojawia się w tej opowieści szczegółowych faktów i anegdot z życia moich przodków.
Przygotowując się do napisania książki, szybko też uświadomiłem sobie, że nie da się zobaczyć pełnego obrazu ich codzienności bez szerszego kontekstu. Dlatego zdecydowałem się pójść o krok dalej. Uzupełniłem narrację o tło historyczne, o ciekawostki, które wychodzą poza ramy rodzinnych wspomnień. Dzięki temu książka zyskała drugi wymiar - ukazuje nie tylko rodzinne losy, ale także wydarzenia, które miały miejsce na Śląsku, w Polsce, w Europie, a nawet za oceanem. Tym sposobem dotarłem do finalnej wersji tej oto opowieści.
Ta książka to subiektywny wybór najważniejszych - w moim odczuciu - momentów w historii, które ukształtowały Górny Śląsk. Mam nadzieję, że udało mi się opisać je w sposób przystępny i ciekawy, a przy okazji - pokazać, jak odnajdywali się w nich moi przodkowie. Skupiłem się głównie na przodkach po mieczu, ale uwzględniłem też wspomnienia rodzinne po linii żeńskiej. Dlatego ta historia nie zamyka się w jednym nazwisku, ale jest opowieścią splecioną z wielu barwnych, rodzinnych losów.
Mam nadzieję, że sięgną po tę książkę nie tylko Ślązacy, którzy - być może - odnajdą tu cząstkę własnej rodzinnej przeszłości. Również czytelnicy z innych regionów Polski mogą tu znaleźć coś dla siebie - mam nadzieję, że lepiej zrozumieją, dlaczego Śląsk jest tak złożony i wyjątkowy.
Życzę powodzenia - w czytaniu, w rozumieniu, a także w poszukiwaniu własnych korzeni.
Uproszczone drzewo genealogiczne sześciu pokoleń rodziny Schubertów.