Rozdział 1
Nieziemska historia miłosna
W XXI wieku na zeświecczonym Zachodzie często słyszy się ludzi, którzy deklarują: "Nie wierzę w Boga!". Jak jednak lubi zauważać współczesny biblista N.T. Wright, jeśli naprawdę chcemy poznać znaczenie tych słów, to ilekroć je słyszymy, powinniśmy pytać: "W jakiego Boga nie wierzysz?"1.
Powód jest prosty: zarówno w czasach starożytnych, jak i współczesnych, dla różnych osób słowo "Bóg" może mieć wiele różnych znaczeń. Albo też, inaczej mówiąc, jest wielu rozmaitych "bogów", w których ludzie mogą wierzyć lub nie. Dla jednych Bóg jest przede wszystkim Stwórcą, który sam istnieje i który stworzył świat, ale niekoniecznie ma jakiś związek z codziennymi sprawami miliardów ludzi, którzy na nim żyją. Dla innych Bóg jest bezosobową siłą wyższą spajającą wszechświat, ale pozbawioną twarzy. Przypomnijmy sobie "Moc" z filmowej serii George'a Lucasa Gwiezdne wojny. W tym fantastycznym świecie jest ona czymś w rodzaju bóstwa - spaja całą rzeczywistość, obdarzając wszystko siłą i życiem. Ale z pewnością nie jest osobą; Mocy można "użyć", ale na pewno nie można jej pokochać. Inni wreszcie mogą wyobrażać sobie Boga jako niewidzialnego wybawiciela z kłopotów. To popularna karykatura teizmu: Bóg jest kimś potężnym "gdzieś tam daleko", kogo można wzywać w chwilach katastrof, wojen, konfliktów i problemów, żeby zainterweniował w ziemskie sprawy - ale tylko wtedy, kiedy grunt usuwa się nam spod nóg i tracimy kontrolę nad rzeczywistością. Gdy wszystko się uspokaja, wracamy do swoich spraw.
To zaledwie kilka z bardzo wielu sposobów postrzegania "Boga" we współczesnym świecie. Dla nas najważniejsze jest, że żaden z tych obrazów - ani daleki zegarmistrz, ani spajająca wszystko bezosobowa siła, ani niewidzialny superbohater - nie oddaje sposobu, w jaki pojmował Boga żyjący na początku naszej ery Izraelita, taki jak Jezus z Nazaretu. Widziany z perspektywy starożytnych Żydów jedyny prawdziwy Bóg - "PAN", "Ten, który jest" (hebr. YHWH) (Wj 3,15) - nie jest wyłącznie Stwórcą. Jest także Oblubieńcem - Bogiem osobowym, który pragnie nade wszystko złączyć się ze swoim stworzeniem przez wieczne przymierze, które jest tak osobiste, trwałe, ofiarne i życiodajne, że można je opisać jedynie jako związek małżeński Stwórcy i stworzenia, Boga i istot ludzkich, YHWH i Izraela.
Zanim zrozumiemy, co określenie "Oblubieniec" oznaczało dla Jezusa i pierwszych chrześcijan pochodzenia żydowskiego, musimy spróbować pojąć, dlaczego starożytni Izraelici uważali, że YHWH, Bóg Izraela, jest boskim "Oblubieńcem". W tym rozdziale poświęcimy nieco miejsca na przedstawienie krótkiego rysopisu Boskiego Oblubieńca Izraela. Jak zobaczymy za chwilę, Bóg, który stworzył wszechświat, jest dla starożytnych Żydów Oblubieńcem, a cała historia ludzkości jest swego rodzaju nieziemską historią miłosną.
Boski Oblubieniec Izraela
Po pierwsze, żeby zrozumieć, co dla starożytnych Izraelitów znaczyło nazwanie Boga Oblubieńcem, trzeba wiedzieć, w jaki sposób postrzegali oni swoją historię, a właściwie całą historię ludzkości. Punktem centralnym historii zbawienia były dla nich wydarzenia, które dokonały się na górze Synaj podczas wyjścia z Egiptu za czasów Mojżesza. Z ich punktu widzenia więź zadzierzgnięta między Bogiem a Izraelem na Synaju nie była jedynie układem religijnym dotyczącym praw zawartych w Dziesięciu Przykazaniach. Z perspektywy biblijnych proroków to, co wydarzyło się na Synaju, stanowiło ni mniej, ni więcej, tylko zaślubiny z Bogiem.
Historia przymierza na Synaju
Większość czytelników zna podstawowe fakty dotyczące Mojżesza, wyjścia z Egiptu i wędrówki Izraelitów do góry Synaj. Według tego, co czytamy w Księdze Wyjścia, pod koniec drugiego tysiąclecia przed Chrystusem powstał prorok imieniem Mojżesz, który po całej serii cudów i plag wyprowadził dwanaście szczepów Izraela z niewoli egipskiej, spod władzy okrutnego faraona (zob. Wj 1-3). Po obchodach Paschy i zatonięciu faraona oraz jego rydwanów podczas przejścia przez Morze Czerwone (Wj 14-15), Mojżesz i Izraelici wędrują przez pustynię Półwyspu Arabskiego i docierają pod górę Synaj, gdzie Bóg wszelkiego stworzenia obwieszcza, że ukaże się wobec nich na szczycie góry. Aby przygotować się na osobiste spotkanie z Bogiem, Izraelici mają "uprać swoje szaty" w wodzie i powstrzymać się od współżycia z kobietami (Wj 19). Potem, podczas doniosłej, pamiętnej teofanii, Pan Stworzenia objawia się na szczycie góry w ogniu i dymie i przekazuje ludowi Izraela Dziesięć Przykazań (Wj 20). To właśnie wtedy Bóg wchodzi z Izraelem w szczególny związek, znany pod nazwą "przymierza" (hebr. berit). Tak mówi o nim Księga Wyjścia:
Spisał więc Mojżesz wszystkie słowa Pana. Nazajutrz wcześnie rano zbudował ołtarz u stóp góry i postawił dwanaście stel, stosownie do liczby dwunastu szczepów Izraela. Potem polecił młodzieńcom izraelskim złożyć Panu ofiarę całopalną i ofiarę biesiadną z cielców. Mojżesz zaś wziął połowę krwi i wlał ją do czar, a drugą połową krwi skropił ołtarz. Wtedy wziął Księgę Przymierza i czytał ją głośno ludowi. I oświadczyli: "Wszystko, co powiedział Pan, uczynimy i będziemy posłuszni". Mojżesz wziął krew i pokropił nią lud, mówiąc: "Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów". Wstąpił na górę Mojżesz wraz z Aaronem, Nadabem, Abihu i siedemdziesięcioma starszymi Izraela. Ujrzeli Boga Izraela, a pod Jego stopami jakby jakieś dzieło z szafirowych kamieni, świecących jak samo niebo. Na wybranych Izraelitów nie podniósł On swej ręki, mogli przeto patrzeć na Boga. Potem jedli i pili (Wj 24,4-11).
Z biblijnego punktu widzenia zawarcie "przymierza" oznaczało ustanowienie świętej więzi rodzinnej i trwałego, nienaruszalnego związku między osobami. W przytoczonym powyżej opisie przymierza na Synaju widzimy ustanowienie takiego właśnie związku. Przez przyjęcie jego warunków (Dziesięciu Przykazań) i uczczenie Boga ofiarą krwi, dwanaście szczepów Izraela wchodzi w tajemniczą, świętą relację z Bogiem. Zawarcie związku dokonuje się przez pokropienie krwią ołtarza (który symbolizuje Boga) i starszych (reprezentujących lud). Czynność ta w sposób symboliczny uobecnia fakt, że Stwórca świata i dwanaście szczepów Izraela zostają odtąd złączeni "więzami krwi" - a zatem stają się rodziną. W razie wątpliwości można jeszcze zauważyć, że po złożeniu ofiary z krwi przymierze między Bogiem a Izraelem zostaje przypieczętowane niebiańską ucztą, podczas której Mojżesz i starsi Izraela manifestują swoją rodzinną więź z Bogiem, robiąc to, co robią wszystkie rodziny: jedząc i pijąc w Jego obecności.
Tajemnica zaślubin na Synaju
Księga Wyjścia podaje nam przebieg wydarzeń, które według niej dokonały się na pustyni około 1500 lat przed narodzeniem Chrystusa. Ale to jeszcze nie wszystko. Aby zrozumieć, jak starożytny Izraelita w czasach Jezusa pojmował znaczenie przymierza na Synaju, nie wystarczy przeczytać Księgę Wyjścia; trzeba także sięgnąć po pisma proroków takich jak Izajasz, Jeremiasz, Ezechiel i Ozeasz.
Kiedy otworzymy księgi prorockie, odkryjemy coś niezwykłego: prorocy odważnie głoszą, że historia przymierza na Synaju kryje w sobie jakąś głębszą tajemnicę. Według nich to, co wydarzyło się na górze Synaj, można rozumieć nie tylko jako nadanie nowego prawa, ale także jako duchowe zaślubiny Boga z Izraelem. Z ich punktu widzenia Bóg Izraela to nie tylko Pan stworzenia, ale także Oblubieniec. A dwanaście szczepów Jakuba to nie tylko pewien lud; wszystkie one razem stanowią oblubienicę Boga. Rozważmy następujące fragmenty ksiąg prorockich:
[Tak mówi PAN:] Dlatego zwabię ją i wyprowadzę na pustynię, i przemówię do jej do serca (...) i tam odpowie jak w dniu, w którym wychodziła z ziemi egipskiej (Oz 2,16.17).
Pan skierował do mnie [Jeremiasza] następujące słowo: "Idź i głoś publicznie w Jerozolimie: Tak mówi Pan: Pamiętam wierność twej młodości, miłość twego narzeczeństwa, kiedy chodziłaś za Mną na pustyni, w ziemi, której nikt nie obsiewa. Izrael jest świętością Pana, pierwszym plonem Jego zbiorów (Jr 2,1-3).
Oto przechodziłem obok ciebie i ujrzałem cię. Był to twój czas, czas miłości. Rozciągnąłem połę płaszcza mego nad tobą i zakryłem twoją nagość. Związałem się z tobą przysięgą i wszedłem z tobą w przymierze - wyrocznia Pana Boga - stałaś się moją (Ez 16,8).
Chociaż o tych niezwykłych proroctwach można by powiedzieć bardzo wiele, nam wystarczy podkreślenie trzech rzeczy. Po pierwsze, wszystkie one nawiązują do wyjścia z Egiptu: czasu, kiedy Izrael opuścił niewolę, przywędrował na pustynię i zawarł "przymierze" z Bogiem na górze Synaj. Prorocy zatem opowiadają historię Synaju w nowy sposób: jako nieziemską historię miłosną, której punktem kulminacyjnym jest zawarcie przymierza. Po drugie, prorocy przedstawiają Izraela w czasie wyjścia z Egiptu jako młodą oblubienicę, do której zaleca się boski Oblubieniec, pragnący ją poślubić. Starając się o rękę swojej wybranki, Bóg przemawia "do jej serca"2, aby skłonić ją do "wierności" albo "stałej miłości" (hebr. hesed)3. Po trzecie i ostatnie, tę oblubieńczą relację Izraela z Bogiem przypieczętowuje zawarcie przymierza: zdaniem Ezechiela to właśnie przez "przymierze" (hebr. berit) naród staje się oblubienicą Boga.
Inaczej mówiąc, za wszystkimi widzialnymi okolicznościami związanymi z zawarciem przymierza - takimi jak ogień, góra, ofiara, dym - kryje się według proroków Izraela niewidzialna tajemnica zaślubin z Bogiem. Opierając się na słowach proroków, późniejsza tradycja żydowska nauczała, że, jak ujął to Rabbi Jose, ""Pan zstąpił z Synaju", aby przyjąć Izraela, jak oblubieniec wychodzi na spotkanie oblubienicy" (Mechilta do Księgi Wyjścia 19,17)4.
Grzech jako duchowe cudzołóstwo
Jeśli postrzegamy Boga Izraela ze starożytnej żydowskiej perspektywy jako boskiego Oblubieńca, to zmienia się nasz sposób pojmowania nie tylko Stwórcy, ale także wykroczeń przeciwko Bogu, które nazywamy "grzechami". Jeśli bowiem Bóg Izraela jest nie tylko Stwórcą i Prawodawcą, ale także Oblubieńcem, to grzech nie jest po prostu złamaniem przepisu czy prawa, ale niewiernością małżeńską.
Trudno przecenić wpływ tego spostrzeżenia na sposób pojmowania całej historii zbawienia. Bo jak wie każdy, kto choć trochę zna Biblię, od ceremonii zaślubin wcale nie upływa wiele czasu, zanim nowo poślubiona Oblubienica - Izrael - zostaje pochwycona na duchowym cudzołóstwie.
Historia złotego cielca i bałwochwalstwo Izraela
Zgodnie z przekazem Pism żydowskich nie minęło czterdzieści dni od zawarcia przymierza na Synaju, gdy bez wiedzy Mojżesza arcykapłan Aaron i starsi dwunastu szczepów Izraela odstąpili od przymierza z Bogiem i zaczęli składać ofiary złotemu cielcowi:
A gdy lud widział, że Mojżesz opóźniał swój powrót z góry, zebrał się przed Aaronem i powiedział do niego: "Uczyń nam boga, który by szedł przed nami" (...). Aaron powiedział im: "Pozdejmujcie złote kolczyki, które są w uszach waszych żon, waszych synów i córek, i przynieście je do mnie". (...) A wziąwszy je z ich rąk nakazał je przetopić i uczynić z tego posąg cielca odlany z metalu. I powiedzieli: "Izraelu, oto bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej". A widząc to, Aaron kazał postawić ołtarz przed nim i powiedział: "Jutro będzie uroczystość ku czci Pana". Wstawszy wcześnie rano, dokonali całopalenia i złożyli ofiary biesiadne. I usiadł lud, aby jeść i pić, i wstali, żeby się bawić (Wj 32,1-2.4-6).
Pokusa bałwochwalstwa może współczesnemu czytelnikowi na pierwszy rzut oka wydawać się czymś dziwacznym (ja także nigdy nie czułem przemożnej chęci adorowania zwykłej krowy!). Bibliści zauważają jednak, że ostatnie zdanie tego fragmentu dyskretnie nawiązuje do cielesnej rozwiązłości, towarzyszącej nieodłącznie pogańskim kultom Bliskiego Wschodu5. Z tego względu pogaństwo stanowiło prawdziwą pokusę dla Izraela, zwłaszcza w porównaniu z moralnymi wymogami duchowego kultu Boga Izraela. Oddawanie czci złotemu cielcowi pod górą Synaj jest zaledwie pierwszym z długiej serii wspólnotowych aktów bałwochwalstwa Izraelitów. Jak podają Pisma żydowskie, potomkowie Izraela raz po raz w kolejnych pokoleniach grzeszyli kultem fałszywych bogów okolicznych narodów - kultem, który oznaczał dopuszczanie się nie tylko religijnej niewierności, ale także fizycznej rozpusty, prostytucji sakralnej, a nawet składania ofiar z ludzi (zob. np. Lb 25; Sdz 2,11-15; 1 Krl 11; 2 Krl 15-17.24-25). Grzech bałwochwalstwa ostatecznie polega na obdarzeniu jakiejś osoby lub rzeczy stworzonej tą miłością, która należy się jedynie Bogu - nie tylko jako Stwórcy, ale także jako boskiemu Oblubieńcowi6.
1 Zob. N.T. Wright, The New Testament and the People of God, Minneapolis 1992, s. xiv-xv; tegoż, The Original Jesus: The Life and Vision of a Revolutionary, Grand Rapids 1996, s. 76-87.
2 R.C. Ortlund, God's Unfaithful Wife: A Biblical Theology of Spiritual Adultery, New Studies in Biblical Theology 2, Downers Grove 1996, s. 68, przyp. 64; zob. Rdz 34,3; Sdz 19,3; Iz 40,2.
3 J. Bright, Jeremiah, Anchor Bible 21, New York 1965, s. 14.
4 Tłum. z ang. za: Mekilta de Rabbi-Ishmael, trans. J.Z, Lauterbach, 3 vols, Philadelphia 1933, vol. 2, s. 218-219.
5 Zob. zwł. R.C. Ortlund, God's Unfaithful Wife..., s. 83; w ślad za: N. Stienstra, YHWH Is the Husband of His People: Analysis of a Biblical Metaphor with Special Reference to Translation, Kempen 1993, s. 163: "Rzeczywista sytuacja, dotycząca prostytucji sakralnej, współgra z koncepcją metaforyczną. Fakt, że praktyki bałwochwalcze istotnie wiązały się z aktami seksualnymi, czyniło metaforę małżeńską tym bardziej odpowiednią, by wyjaśnić ludowi, jak źle postąpił wobec YHWH". W podobnym duchu John Oswalt: "Mocno seksualne zabarwienie religii kananejskiej oznaczało, że prostytucja rytualna stanowiła fundamentalny element kultu. Dlatego nie jest jedynie obrazowe stwierdzenie u Izajasza [57, 7-8], że ci, którzy udawali się na wyżyny, by złożyć swoje ofiary, rozkładali tam swoje łoże" (J.H. Oswalt, The Book of Isaiah. New International Commentary on the Old Testament, 2 vols, Grand Rapids 1986, 1998, vol. 2, s. 478, gdzie cytuje W.F. Albright, The High Place in Ancient Palestine, [w:] International Organization for the Study of the Old Testament, "Volume du Congr?s: Strasbourg, 1956", Vetus Testamentum Supplements 4, Leiden 1957, s. 242-258. Sceptyczne zdanie w tej sprawie zob. K. van der Toorn, hasło Prostitution (Cultic), [w:] Anchor Bible Dictionary, ed. D.N. Freedman, 6 vols, New York 1992, vol. 5, s. 505-513.
6 Zob. G.K. Beale, We Become What We Worship: A Biblical Theology of Idolatry, Downers Grove 2008.