Jeszcze nie pora - Dawid Kowalczyk

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (17,16 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

[czasami]

Czasami, kiedy myślę o nas...

Nie ma królewny,

księcia na białym koniu,

wieży...

Na starcie zamknęły się wrota,

do twego serca,

do pojednania.

Kochana,

byliśmy tu do wieczora, ale

już późno,

już na nas pora.

Starczy tego kochania...

Nie licz - nie da się wyliczyć życia.

Nie wymuszaj - nie da się okiełznać czasu.

Nie wszystko poukładasz, sama wiesz.

Nie wszystko zrozumiesz.

Nie wszystko jest tak jak chcesz.

Nie kochaj tak jakbyś już kochała.

Co dzień, na nowo trzeba rozumieć.

Drogi się krzyżują,

nie biegną przy sobie...

Czerwone...

Zielone...

Sygnalizacje...

Każda sama sobie.

Stare prawdy wciąż rozdrapywane...

Jakie to wszystko marne

Jakie to wszystko małe

Jakie niezrozumiałe

Czy wczoraj słońce wschodziło?

Czy coś znaczyło?

Czy było?

Opadły jesienne liście.

Przyszedł sen.

Zobojętnieliście.

Już czas

Już pora

Nie ma królewny

Nie ma księcia

Jest czarna, parszywa potwora

Przepadłaś

Już więcej nic się nie wydarzy

Bywaj...

Ja pójdę naprzód

Drogą,

której nie odnalazłem,

ale szukać będę

Czas na sen

We śnie nie jest tak trudno

[nim zaśniesz]

Nim zaśniesz

Nim oczyścisz spokojem głowę

Nim zapomnisz

Nim wyruszysz w drogę

Nim zgasną światła

Nim opadną słowa

Spokojnie ułożona głowa

Gwarancja dobrej nocy

Sen

Powoli sen wokół kroczy

a ty Zamknij powoli oczy

Przypomnij sobie te chwile

Chwile tak bardzo spokojne

A płoche tak jak motyle

Nim jeszcze odetchniesz

Nim odpoczniesz

Nim złapiesz oddech

Nim wyruszysz w podróże

Po nieodkrytych lądach

Po otchłaniach

Zobaczysz góry małe i duże

Ogromne oceany i morza

Już czas na sen

Na podróż w przestworza

Dzień Mamy

Dzisiaj rozkwitł dla Ciebie tulipan,

A dzień mamy jeszcze nie świta.

Chciałbym byś radość w końcu odczuła,

Ale ten kwiat, co czerwienią otula

Szybko się schowa

I już od nowa układam słowa

By te życzenia Ci podarować

Jednak i kwiatka dać Tobie trzeba

Bo taki kwiatek to kawałek nieba

Szukam innego, bardziej pięknego

Szukam prostego, a jednak ważnego

Takiego kwiata, co szczęście oplata

Jednak czasowo w darze niosę słowo.

Słowo milczenia i zrozumienia

Słowo podzięki i myśli spełnienia

Słowo byś zawsze w radości żyła

Abyś smutkami się nie trapiła

Taki to już los dla kochanej matki

Musi wciąż wspierać płaczące dziatki

I chociaż skrycie chcą dać Ci dużo

Dają Ci serce z czerwoną różą.

Spokojno

Spokojno...

Zasypiasz bardziej spokojno

Zamykasz oczy i... widzisz spokojno

Oddychasz wolniej

Wolniej składasz myśli

Wszystko takie idealne

Spokojno

Spokojne pojednanie

Rozdarła spokojno cisza

Rozdarły się wokół myśli

Kiedy spokojno mija przychodzi sen

Cóż ci się przyśni?

Spokojno...

Noc przynosi ukojenie

Już walki spokojno obmywa

Już nie trzeba się bić

Wystarczy oddychać spokojno

I żyć

Żyć spokojno

Wolniej wypowiadać słowa

Nie trzeba krzyku, wrzasku

Spokojno nie potrzebuje oklasku

Ciszę przerywa błyskawica

Znów to napięcie

Gdzie jest ten grzmot

Gdzie go posłali

I znów cisza

Grzmot jedynie w oddali

Czai się i czai

I znów jesteś na fali

I już morze spienione

Garnie się w twoją stronę

A jest spokojno

Do czasu aż z głębi lasu

Łupnie kopyt łomot

Ostatni grzmot

Ostatnie serca tchnienie

I znów na baczność postawienie

Pójdziemy w tłum

Od nowa zagubieni

W zgiełku spraw

W dniu straconym

A nocą spokojno tak otulony

Zaśniesz...

A jutro nowy dzień

Nowe statki i wiry

Na nowo wzburzone morze

Tylko spokojno...

Tylko spokojno pomoże...

[chciałbym]

Chciałbyś jeszcze coś znaczyć

Zaistnieć

Pójść inną drogą

Przegrałeś już tu na starcie

Starcie z rzeczywistością jest przeszkodą

Witaj, długo cię nie ma

Co z tobą, to tylko wspomnienia

To tylko my i nasza miłość

Co z tobą, twe oczy mówią, że tego nie było

Chciałbyś jeszcze coś znaczyć

Czas na odrodzenia

Czas zerwać krępujące kajdany

Czas wymazać parszywe wspomnienia

Chciałbyś, choć trochę zaistnieć

Czas zerwać z przyzwyczajeniem

Było tak dobrze nam

Było, bo jest to już wspomnieniem

Witaj, piękna nieznajoma

No tak, widzieliśmy się wczoraj

Widzieliśmy się, co dzień przez lata

Życie, życie tak drogi przeplata

Bywaj zdrowa, rośnij w siłę

Kochana bądź szczęśliwa

Żyj

Żyj, co dzień od nowa

Chciałbym, choć trochę zaistnieć

Znaczyć, choć odrobinę

Choć jeszcze chwilę zrozumieć

Cokolwiek znaczyć

Cokolwiek umieć

Kochana bądź dalej piękna

Bądź dalej sobą

Bądź nieustępliwa

Ja idę swoją drogą

Idę

Idę tam gdzie takie jak ty nie mogą

Pamiętaj się nie poddawaj

Walcz o swoje, zawsze wstawaj

Chciałbym, choć trochę coś znaczyć

Cóż, to tylko zachcenia

Móc, nie mogąc zrozumieć

Chciałbym jeszcze coś być

Cokolwiek wnieść do istnienia

Jednej z matek

Co by nie było

Walczył w słusznej sprawie.

Co by nie było

Rozstrzelali za wolność

Co by nie było

Był taki odważny

A żeby była

Wolność i wiara na wieki

Poszedł z innymi

Poszedł by coś zmienić

A kiedy rosa oblała krwią zroszoną trawę

Co by nie było

Walczył za "Sprawę"

Zawsze powtarzał:

Nie martw się mateńko

Wrócę nim zrobisz śniadanie

No więc zrobiłam kochany mój synku

Gdzie jesteś?

Wyczekiwanie...

Nie pomyślałam, że nie wrócisz

Przecież tak bardzo wierzyłam

Lecz teraz na krwistej polanie

Diabeł moją wiarę zatrzymał

Znienawidziłam cały ten świat

Co zabrał mi mojego syna

Pamięci jemu ten czerwony mak

I zaniedbana zbiorowa mogiła

Co by nie było

Czekam syneczku

Co by nie było

Powrócisz

I chociaż łza spływa z powieki

To nic, gdy mój żal tak wielki