Jestem Wandzia. Wiosna w kratkę - Barbara Kwinta

Kup ebooka

23.99 zł
19.91 zł (16,79 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 1. Najbardziej uparty siekacz w galaktyce (marzec)

Jestem Wandzia. Wandzia Wilk. Mam siedem lat i od miesiąca rusza mi się ząb. Buja się do przodu, do tyłu i... nic. Ani myśli, żeby wypaść. Najbardziej uparty siekacz w galaktyce! Jak ja mam chrupać ekstragrube wafle w lodziarni dziadka Jurka albo wgryzać się w piętki z konfiturą? Nawet spaghetti nie je się najłatwiej z rozbujaną dwójką.

Do tego wiosna zabłądziła. Albo zjadł ją w górach yeti. Zamiast pierwszych ciepłych dni, krótkich spodenek i ptasich koncertów, w Nowej Lipie trwa festiwal śniegodeszczu, z krótkimi przerwami na słońce. Normalnie pogoda w kratkę, jak moja sukienka na specjalne okazje.

Babcia Milena zawsze powtarza, że "w marcu jak w garncu i kwiecień plecień...". No właśnie. Babcia. Wyjechała na tournée do Australii, śpiewać te swoje opery.

Akurat teraz. Przecież ona na pewno wiedziałaby, co zrobić. Z zębem, śniego-deszczem i całą resztą. Jest w końcu wszechwiedząca.

A ja jestem wściekła. Jak zbudzona zbyt wcześnie osa.

- Auuu - zawyłam sobie.

W wyobraźni, bo nikt nie spodziewa się wyjących na całe gardło nastroszonych Wilków w trakcie drugiego śniadania w stołówce.

- Nie jesz? - Mela wpatrywała się w nietkniętą drożdżówkę z serem na moim talerzu.

Właściwie to zjadała ją oczami.

Pokręciłam głową i skubnęłam odrobinę cukrowej kruszonki.

- Wszystko przez ten ząb - burknęłam i pokazałam jej najbardziej upartego siekacza w galaktyce. - Nie chce wypaść.

- Może trzeba mu pomóc? Moja mama mówi, że warto pomagać.

- Niby jak?

- Normalnie. Chwycić, pociągnąć i masz to z głowy. A raczej z dziąsła.

Mela właśnie taka była. Jak automat na festynie, tylko zamiast piłeczek wypadały z niej pomysły. Wystarczyło nacisnąć odpowiedni guzik, a ona już!

Do akcji wyrywania upartego siekacza wciągnęła Olafa. Uznała, że przy tak poważnym zabiegu będzie potrzebny asystent.