Jestem Wandzia. Jesień pierwsza klasa - Barbara Kwinta

Kup ebooka

23.99 zł
19.91 zł (16,79 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 1. Ząb tkwi w jabłku (sierpień)

Jestem Wandzia. Wandzia Wilk. Mam siedem lat i właśnie wypadł mi drugi ząb. Wypadł i od razu utkwił w jabłku.

Ja w tym czasie utknęłam w korku. Z babcią Mileną, która odwoziła mnie z Warszawy do domu w Nowej Lipie. Spędziłam w stolicy ostatni tydzień wakacji i chociaż było fajnie, tęskniłam już za Kotletem, moim puszystym chomikiem.

- Dlaczego akurat w jabłku? Nie mógł na przykład w truskawce? Albo w czekoladce? - spytałam, przyglądając się górnej jedynce, która teraz zamiast w mojej buzi tkwiła w jabłkowej skórce.

- Bo to klasyk, Wandziu. Klasyk. Kto jak kto, ale ja się na klasykach znam. - Babcia skręciła w boczną uliczkę i przez chwilę kluczyłyśmy między białymi, eleganckimi domami, by znowu wyjechać na zatłoczoną drogę.

- Daleko jeszcze? - Wyjrzałam przez szybę garbusa.

- Jakieś trzy godziny jazdy.

- Trzy godziny?

- Czyli tyle, ile trwa porządna opera. Jeśli chcesz, możemy jakąś włączyć.

- Yyyy...

Przełknęłam ślinę i dotknęłam językiem miękkiego dziąsła w miejscu wypadniętej jedynki.

Przez cały tydzień babcia puszczała muzykę operową i wyświetlała filmiki, na których śpiewa na scenie Opery Narodowej, tak wysoko, ale to tak wysoko, że żaden wilk nie potrafi tak wyć, nawet kiedy księżyc jest w pełni.

- Albo możemy pogadać. O muzyce, sztuce, historii... - Babcia dodała gazu i ominęłyśmy zepsutą ciężarówkę stojącą na poboczu.

- To wolę pogadać. - Wyprostowałam się na foteliku, gotowa zadać pierwsze pytanie. W końcu babcia była wszechwiedząca, mogłam więc zapytać ją o wszystko. Odłożyłam do połowy zjedzone jabłko na bok i zaczęłam:

- Babciu?

- Tak, Wandziu.

- Czy sos, którym polewasz ziemniaki, naprawdę jest zrobiony ze zdechłych myszy?

- Słucham? - Babcia zahamowała tuż przed przyczepą kempingową, która pojawiła się na naszym pasie, jakby ktoś dorysował ją w ostatniej chwili.

- Kuba mówi, że tak.

- Widać Kuba nie zna się na klasykach. Mój sos do ziemniaczków jest zrobiony z wiejskiej śmietany, czosnku i bulionu. Stąd jego piękny kolor i wyborny smak.

- A babciu?

- Tak, Wandziu.

- Czy ty naprawdę jesteś wszechwiedząca? Bo mama mówi, że jesteś.

- Cóż... hm...