TRAPOWE OPOWIADANIE
Lubię, gdy on trzyma tam swoje łapy, lubię ostre trapy, lubię trajbale i bale, miłe lale. Nie lubię, gdy mi odpierdale. Lubię, gdy stanik trzyma mocno cycki, opina, nie wygina, lubię na nich drina. Nie lubię push-upów za wielkich, bo widać i obciach. Lubię, gdy liżesz podparty na łokciach.
Nie przepadam za przegrywaniem,
nieodpisywaniem,
chmurami
i tofu.
Ale już wasabi uwielbiam, i gdy piecze kark od słońca, picie coli zero bez końca, nie lubię, gdy ilość lajków malejąca. Nie za bardzo w moim guście jest siedzieć po turecku, ale herbatę turecką już lubię i kebab o trzeciej w nocy. Nie lubię mówić "pomocy" ani brudnych kocy, rymów powtarzalnych i rozwiązań banalnych, nie lubię pizzy hawajskiej i kuchni fusion, nie kumam mortadeli z melonem, ale żurawina już jest spoko. Lubię ładne dziewczyny, długie włosy, pornosy, jak nie ma między nami kosy, z serem naczosy, nie lubię, gdy wciągają nosy. Jak za długo siedzą mi w domu, to nie lubię, ale samotnością też gardzę, bo gdy brak adoracji, to tyłek mi opada. Nie lubię krytyki, lubię zachwyty, lubię, gdy blat jest umyty, wkurwiają mnie niewyniesione śmieci. Zbyt długo trzymanych rupieci nie lubię, bo kojarzą mi się z dziadowaniem, a tego też nie lubię. Lubię słyszeć śmiechy, stuknięcie szklanek, lubię późny poranek, nienawidzę w łóżku kajdanek. Nie za bardzo mi miło, gdy to ja proponuję, źle się czuję, gdy deszcz plany psuje, ale latem już kocham biegać w strugach burzy i z włosów wodę wyciskać, nosić za dużą bluzę jakiegoś typa i całować się na przypał. Lubię szaleństwo jak kradzież wózka w sklepie, nie lubię, gdy ktoś po plecach mnie klepie, mam na myśli tak na serio, nie metaforycznie, tylko fizycznie. Klepanie po plecach działa na mnie panicznie. Wkurwiam się, gdy siedzisz za długo w internecie, zamiast gapić się na gwiazdy lub stringi, które robię ze zwykłych majtek. Nie lubię, gdy się śmiejesz, że mam wąsy, bo potem naprawdę myślę, że je mam, i patrzeć w lustro nie mogę. Lubię, gdy wycierasz podłogę, uwielbiam, gdy już nie mogę. Strasznie mnie denerwuje, jak nie odpowiadasz na pytania, jak biegacze mnie wyprzedzają i jak pies się nie słucha, gdy się spieszę.
Lubię, gdy odnosisz sukcesy,
lubię dźwięk otwieranego wina,
zapach nowych perfum
i zlizywanie toffi z torsu.
Lubię ramen, choć siorbanie mi nie leży, czuję niedosyt, gdy nie
jęczysz, nie lubię, gdy jest cicho. Kocham małe szczeniaczki, co skaczą i są puchate, ale nie lubię patrzeć, jak cierpią, i nienawidzę, gdy robią siku w domu. Lubię w sobie dobry humor, gdy przed snem się uśmiecham do ściany, nie mogę znieść momentów, w których dzwonisz najebany.
Czuję wstyd,
gdy czytasz moje wiadomości,
brakuje mi czasem czułości,
a bywają takie dni,
kiedy sama wolę się zamknąć w domu,
wziąć prysznic i zjeść wszystko,
co jest w lodówce.
Mam dosyć zadręczania się myślami, lubię ciepłe napoje w Oslo i białe wino na Cyprze, mam wielką potrzebę kupowania sobie prezentów, nawet gdy pustka w portfelu. Lubię być odpowiedzialna, seks na dworze uwielbiam, letnie wieczory ubóstwiam, gdy świerszcze zagłuszają esemesy. Brzydzą mnie cudze sedesy. Lubię jechać samochodem po prawej stronie, czyli dobrze rozumiesz - nienawidzę prowadzić. Nie potrzebuję drogich aut, więc nie wiem, czy je lubię, ale imponują mi na pewno spontaniczne przejażdżki.
Lubię jeziora
i skoki na golasa,
lubię twojego kutasa,
lubię to słowo,
lubię,
gdy inni się burzą na słowa.
Lubię robić wszystko na opak, specjalnie, aby właśnie wszystkim udowodnić, że nie będą mi nic kazać, nie lubię się mazać. Ale lubię smutne piosenki i łzy wzruszenia pod powieką, nienawidzę pogrzebów w kościele, lubię białe pościele. Kocham trzymać się za ręce, nieważne, czy z nim, czy z kimś innym, po prostu lubię być trzymana i najebana, ale nie lubię być w brzuch kopana.
Pamiętam, jak mnie kopnął kiedyś w brzuch jeden koleś i straciłam wiarę w facetów, ale minęły trzy minuty i mi przeszło, bo jestem naiwna. Nie lubię być naiwna. Ale lubię być dziwna. Nie lubię glonojadów, tych w akwarium i tych z blond włosami, lubię, gdy jesteśmy sami, lubię oklaski między piosenkami. Napompowane usta nie są w moim guście, nie mówiąc już o biuście, chociaż patrzę zawsze z ciekawością. Lubię być seksi, ale nie dla tych kolesi, co lubią jeździć audi. Kocham to, co robi Gaudí, szczególnie gdy patrzę tu i teraz i wbija mnie w materac.
Lubię stare katedry i kościoły,
nie lubię szkoły,
bo kojarzy mi się ze wstawaniem zbyt wcześnie
i wieczną konkurencją.
Lubię konkurować,
ale nie lubię swojego charakteru,
który każe mi być zawsze najlepszą.
Lubię patrzeć, jak się pieprzą,
lubię grilla
i lubię, gdy trwa chwila.
Spacery nad wodą, nad Wisłą, lubię zapach i kolor, zgniły, zielony, przyjemny. Lubię obserwować fale, wypatrywać wirów wodnych i nie lubię sobie wyobrażać trupów w wodzie, choć robię to często. Szczególnie w kontekście własnej osoby.
Lubię flirt w tej pierwszej fazie, kiedy nikt jeszcze nie zna wad drugiego, kiedy jeszcze mi się chce i mam czas się malować. Lubię się pod kołdrą schować, lubię się dołować, choć nie lubię się za to pałować. Lubię słuchać soundtracków do filmów Allena, nie lubię imienia "Selena" i gdy ktoś wita mnie "siema". Lubię Woodstock, kurz, piwo wygazowane i glany, podartą koszulkę, pot na czole, kefir z ziemniakami i całowanie na dole. Nie lubię sukienki Mamy, w której musieliśmy ją pochować. Lubię się dobrze zachować, bo czuję się potrzebna, nie lubię, gdy coś jest z drewna, lubię, gdy mówisz na mnie "królewna". Lubię afery o późnej porze, obrażanie się i tętno podwyższone, gdy martwisz się o mnie, wtedy czuję, że ci zależy, więc gdy wychodzę ostentacyjnie, to lubię, jak biegniesz.
Przepadam za chłopakami,
nieważne, w jakim wieku
i jaki kolor włosów,
po prostu lubię w nich uśmiech
i błysk w oku.
Podoba mi się muzeum Edvarda Muncha w Norwegii, lubię spokój mojego Taty i kolor zielony na drzewach. Lubię imię "Ewa", przyjaźnie z dziewczynami, malowanie paznokci w pidżamie i obrazy na ścianie. Nie lubię paprochów na dywanie, zużytych baterii i gadania o sprzętach i kablach, nie lubię odcisków na piętach. Nie lubię mieć cię w dupie, bo wiem, że wtedy istnieje prawdopodobieństwo, że może już cię nie kocham. Nie lubię kończyć związków, ale lubię, gdy coś się kończy. Lubię zmiany, nie lubię dostawać piany, ale w wannie już lubię, najlepiej ze świeczką. Lubię mieć dreszcze, mam je, gdy głaszczesz mi szyję. Lubię pieniądze niczyje, na ulicy rozsypane, i lubię rozglądanie się na boki, czy nikt nie patrzy.
Lubię autobusem się przejechać,
gdy lekko okno uchylone,
nie lubię, gdy czuć starość w środku,
i wkurza mnie, gdy są korki.
Lubię wtorki,
bo są mniej zobowiązujące niż poniedziałki. Co tydzień szykuję listę obowiązków i wpisuję je w swoją tabelkę. Lubię się z nich wywiązywać, nie lubię się podlizywać. Podoba mi się używanie "XDDD" na fejsbuku, lubię ulicę Harajuku i frytki z sosem pieprzowym. Lubię, gdy ser ciągnie się na pizzy, i nie lubię, gdy wyliczasz mi kawałki, nienawidzę skąpstwa i cudzego potomstwa. Wkurza mnie, gdy nie piszę piosenek i gdy nie tworzę, lubię siedzieć na dworze. Nie lubię czepialstwa o złą formę gramatyczną, nie lubię okularów zatłuszczonych i mam dość warzyw mrożonych. Lubię randki z romantyzmem, ale bez przesady, bo gdy facet jest księciem, to ciepłe kluchy się robią, a ja wolę al dente. Lubię komplementy przegięte, chamskie i bezpośrednie. Lubię nosić rozmiary średnie. Płakać mi się chce, gdy myślę o Mamie, lubię śniadania w Samie, bajgle lubię piec w piekarniku, miło, jak są świeże, w Boga nie wierzę.
Nie lubię bałaganu, bo wtedy od razu sobie myślę, że całe życie takie będzie, w chaosie i nie w sosie. Kocham jeść krewetki, kocham z Ikei serwetki, mam bzika na punkcie czystości, lubię wyznanie miłości. On zawsze musi zrobić to pierwszy, nie lubię, gdy czekam za długo, lubię potem odtwarzać w myślach ten moment jak zapętlony film, ubóstwiam fakt, że nikt nie może podejrzeć, co mam w głowie. Lubię cydr gruszkowy na cytadeli, lubię, gdy najpierw mnie nie chcieli, a potem dzwonią sami.
Lubię spocić ciało, nie lubię, gdy jestem gorsza, kocham zakwasy i burgery z dorsza. Imponują mi często ludzie, lubię się od nich uczyć, a najbardziej przepadam za typem osób, co na wszystko znajdą jakiś sposób. Nie lubię malkontentów, instagramowych kontentów, blogerek ze słabą dykcją i książek z bajkową fikcją. Czasami nie lubię czytać i bardzo się tego wstydzę, szczególnie gdy on czyta dużo, lubię chlupnąć kałużą. Lubię Open'era, kocham, gdy on się do mnie dobiera, bo jestem z tych lasek, co chciałyby mieć klasę, ale same nie wiedzą, gdzie jest ta granica.
Lubię, gdy krótka jest spódnica.
Nie lubię słowa "miednica"
i gdy mówisz, że mam dużą
i że niby to dobrze, bo kobiety tak mieć powinny.
Lubię to, że jesteś inny, nie masz nigdy pretensji, lubię świrować, że jestem zazdrosna. Likier kawowy uwielbiam, makaroniki z maca są spoko, lubię malować oko, nie lubię, gdy kreska mi nie wychodzi. Krępuję się przy przystojnych facetach, odbiera mi nagle zdolność normalnego myślenia. Wściekam się, gdy głośnik się rozładuje albo jak chcę białe pieczywo, a wiem, że nie mogę. Latem lubię piwo. Kręcą mnie luksusy typu ty, ja i szampan, ale nie lubię, gdy kosztował dużo. Lubię opcję Biedronka i lubię, gdy on stawia. Nie lubię marnotrawienia czasu na nudnych wykładach, więc cieszę się, że studia mam za sobą.
Nie
lubię
starych
dziadów
z wąsami,
ale uwielbiam
starszych
facetów.
Lubię wyjazdy do Francji, ale nie lubię brudnych hoteli, nienawidzę, jak w mop wkręcają się włosy, wolę rozwieszanie prania zamiast opróżniania zmywarki. Lubię z sosem czosnkowym talarki. Lubię mówić głośno o swoich fantazjach, robić sobie dobrze nad twoją twarzą i gdy kotlety się smażą, lubię mięso, ale lubię też wegetariańskie dania, nie lubię krótkiego spania, nie lubię długo czekać na śniadania. Moje ulubione świece to te, co palą się długo, nie kumam tych naturalnych, nie czuję różnicy. Lubię, gdy wszystko planujesz i nic się nie zmienia, ale lubię wylądować przez przypadek z kimś w łóżku. Nie lubię lądować samolotem, ale lubię, gdy lecę.
Spakowane
walizki
uwielbiam
i odgłos kółek mnie kręci. Piwo o piątej rano za dwadzieścia złotych na lotnisku dla zasady kupione, pomidory w puszce krojone, nienawidzę tych w całości. Lubię wyobrażać sobie, że mi się oświadczasz, bo fajnie jest poczuć się chcianą. Ale nie lubię, gdy facet naciska na wspólne mieszkanie, bo to psuje adorowanie. Nie lubię, gdy robotnicy gwiżdżą na moją dupę, ale lubię sprośne komentarze na fejsie. Nienawidzę mieć kompleksów, kocham pewne siebie dziewczyny i sok z cytryny. Lubię być samolubna i gadać tylko o sobie, ale nie robię tego z kurtuazji. Lubię dostosowywać się do twoich fantazji.
Lubię pisać,
co lubię i czego nie lubię,
bo jak to czytasz,
to myślisz tylko o mnie.
Widzisz stos zdań o moich gustach.
Utrwala ci się w głowie,
jaka jestem, a jaka nie.
I albo po tym tekście mnie lubisz,
albo nie.
Choć niby nic on nie znaczy, bo to tylko zbiór jakichś rzeczy, to i tak już masz o mnie jakieś zdanie. Prawda, kochanie? Trapowe opowiadanie.
A jak masz z tym Pro8l3m, to trudno.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki