Wprowadzenie
Witaj w moim nowym poradniku o nas - kobietach. Jeśli masz 35+ lat i czujesz, że twoje ciało i potrzeby zaczynają się zmieniać, ten poradnik
jest dla ciebie.
To przestrzeń, w której dowiesz się, co może cię czekać i jak świadomie
przygotować się na nadchodzące zmiany. Oczywiście są one naturalne i nieuniknione, ale możesz zadbać o siebie już wcześniej, zanim nadejdą -
wdrażając strategie, które pomogą spowolnić ich tempo i zachować wysoką
jakość życia na dłużej.
Życie kobiety jest jak cykl życia kwiatu... Podobnie jak kwiat nie
przyjmuje ono jednej, niezmiennej formy. To proces, w którym każdy etap
ma swój sens, swoją wartość i swoją siłę.
Na początku jest wzrost. Roślina dopiero przebija się przez ziemię, uczy
się światła, wiatru i zmiennych warunków pogodowych. Podobnie jest z kobietą w okresie dojrzewania - ciało i hormony uczą się współpracować,
cykl miesiączkowy dopiero się kształtuje, a organizm buduje fundamenty
na przyszłość. To czas intensywnego rozwoju, adaptacji i ogromnego
potencjału.
Potem przychodzi czas kwitnienia. Kwiat się otwiera, przyciąga zapachem
i kolorem, jest pełen energii i życia. To etap dojrzałości hormonalnej
kobiety - względnej równowagi, siły, płodności, zdolności do regeneracji
i samorealizacji. To moment, w którym ciało najsprawniej radzi sobie z wyzwaniami, a hormony wspierają zarówno metabolizm, jak i emocje.
Z czasem roślina zaczyna wydawać owoce. Nie oznacza to, że przestaje
mieć wartość - wręcz przeciwnie. Na tym etapie cała zgromadzona kobieca
energia zamienia się w mądrość, doświadczenie i trwałość. W życiu
kobiety ten etap odpowiada okresowi okołomenopauzalnemu i menopauzie -
czasowi głębokich zmian, ale też ogromnego potencjału do zadbania o zdrowie, relację z własnym ciałem i priorytety.
Po przekwitnięciu nadchodzi dojrzałość. Kwiat oddaje światu to, co w nim
najcenniejsze - nasiona. Kobieta na tym etapie życia zyskuje coś równie
ważnego: świadomość siebie, uważność na sygnały ciała i zdolność dbania
o zdrowie nie z obowiązku, lecz z troski o jakość życia.
Menopauza jest zmianą formy kobiecości, a nie jej końcem. Tak jak kwiat
nie przestaje być częścią ogrodu po przekwitnięciu, tak kobieta nie
traci swojej wartości wraz z zakończeniem funkcji rozrodczych. Zmienia
się tylko sposób, w jaki ciało potrzebuje wsparcia, troski i zrozumienia.
Ten poradnik powstał po to, aby pomóc ci przejść przez kolejne etapy
rozkwitu świadomie, dzięki wiedzy opartej na nauce i z szacunkiem do
rytmu narzucanego przez naturę. Zwlekałam z napisaniem go aż do teraz -
mam 45 lat i dopiero czuję się kompetentna w tym zakresie, bo
dolegliwości, o których piszę, dotykają nie tylko moich podopiecznych i przyjaciółek, ale także i mnie. Mogłam więc przetestować na sobie różne
metody wyciszania ich.
Kieruję tę książkę głównie do kobiet po 35. roku życia, aby uświadomić
im procesy, które zachodzą w ich organizmach. Ciebie też to
prawdopodobnie czeka (albo już tego doświadczasz). Możesz być na te
zmiany przygotowana i wiedzieć, co zrobić, żeby złagodzić niektóre z nich za pomocą żywienia, świadomej suplementacji i aktywności fizycznej
(czyli za pomocą mojej ulubionej profilaktyki). Łatwiej będzie ci też
sobie z nimi poradzić, jeśli już się rozpoczęły lub zaczynają się
pojawiać.
Sygnały ciała obejmują m.in.:
nadmiar kilogramów;
insulinooporność;
obrzęki;
uderzenia gorąca;
brak siły;
migreny; które wcześniej nie występowały;
mgłę mózgową;
problemy ze snem;
wahania nastroju;
spadek libido;
bóle głowy i stawów;
utratę włosów;
stany lękowe;
depresję;
anemię;
dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego; takie jak zaparcia i wzdęcia.
Objawów pre- i menopauzy jest ponad 35, a lista jest cały czas otwarta.
U każdej z nas mogą się one pojawić w różnych momentach. Mogą wystąpić
wszystkie naraz lub tylko niektóre, w dodatku w mniejszym lub większym
nasileniu.
Kiedy przygotowując się do napisania tego poradnika, wertowałam setki
badań na temat menopauzy i czytałam o objawach oraz chorobach, które
mogą dać o sobie znać w tym okresie, byłam po prostu wściekła. Zadawałam
sobie pytania: "Dlaczego to dotyka właśnie nas - kobiety?"; "Dlaczego
natura bywa tak brutalna i bezwzględna wobec płci, dzięki której
istniejemy?".
To my wydajemy na ten świat nowe życie. To my karmimy, wychowujemy,
troszczymy się, organizujemy codzienność. Mamy na głowie tysiące
obowiązków i z naszym "szufladkowym" mózgiem ogarniamy rzeczywistość,
która rzadko daje nam przestrzeń na słabość. A do tego wszystkiego
dochodzą naprawdę uciążliwe dolegliwości, które potrafią odebrać
energię, spokój i poczucie kontroli nad własnym ciałem.
Przez chwilę czułam żal. Bardzo szybko jednak zrozumiałam, że oddawanie
energii smutkowi i bezsilności nie ma sensu. I wtedy pojawiła się we
mnie ogromna potrzeba, by wykrzyczeć to światu w twarz.
Czas przestać traktować kobiety w okresie menopauzy jak "gorsze",
"słabsze" czy "mniej produktywne". Czas zacząć rozumieć, czym jest ten
fizjologiczny etap życia i jak bardzo potrzebujemy wtedy realnego
wsparcia - nie litości. Wsparcia w pracy. Wsparcia w domu. Zrozumienia
ze strony partnerów, dzieci, współpracowników.
Kobieta przechodząca menopauzę może być bardziej wrażliwa, zmęczona,
rozchwiana emocjonalnie. To nie jest jej "fanaberia", a biologia. I skoro ciąża powinna być okresem ochronnym dla kobiety, do menopauzy
również należy podchodzić z pełnym zrozumieniem jej fizjologii.
W tym czasie nie stajemy się słabsze, po prostu potrzebujemy innego
rodzaju troski. Zasługujemy na wiedzę, narzędzia i wsparcie, które
pozwolą nam przez ten etap przejść świadomie, godnie i z siłą.
Mam FOH-a - czyli jestem w Fazie Odzyskiwania Harmonii
Tak roboczo nazwałam proces, przez który "wychodzimy z siebie i stajemy
obok". To inaczej wku...w, który zaczyna nas ogarniać w zasadzie bez
powodu. Żeby oswoić to zjawisko, które potrafi wycisnąć z nas ostatnie
soki, i podejść do niego z humorem, stwierdziłam, że nazwę je FOH-em:).
A co! Mamy prawo mieć swojego FOH-a, on jest wbudowany w naszą
fizjologię i reszta świata musi się z tym pogodzić!
Sama jestem "gdzieś pomiędzy", bo, jak wspomniałam wyżej, w tym roku
kończę 45 lat i mimo że staram się dzielnie znosić swoje gorsze momenty,
to i tak czasami poniedziałki "nie wchodzą", a "blue Monday" trwa do
środy. Zdołałam jednak znaleźć kilka sposobów, żeby mój FOH nie zamienił
się w bombę atomową. Dzięki temu, że mam okazję obserwować nie tylko
siebie, ale i moje starsze koleżanki oraz przede wszystkim klientki w gabinecie, widzę, jak modyfikacja stylu życia, nastawienie do świata
oraz dieta i aktywność fizyczna łagodzą nasilenie wielu z tych
dolegliwości. Wiem, że warto te sposoby znać.
Moja "Peri-" (teraz myślę o tym jak o swojej najlepszej przyjaciółce)
zaczęła dawać o sobie znać w nietypowy sposób - pojawiły się bóle mięśni
i stawów. Walczyłam z nimi masażami, rehabilitacją, akupunkturą, aż w końcu trafiłam na siłownię. Przez moment nawet myślałam, że może coś ze
mną jest naprawdę nie tak i na pewno jestem śmiertelnie chora, nauczyłam
się jednak panować nad tymi myślami i przekonałam się, że regularna
aktywność fizyczna przywraca organizmowi prawidłowe funkcjonowanie. Jogę
i pilates potraktowałam jak swoją regularną rehabilitację, ćwicząc około
trzech razy w tygodniu. Okazało się, że te cholerne bóle stawów, barków
czy rąk i nóg są wśród moich przyjaciółek powszechnym, a jednak mało
kojarzonym z menopauzą objawem. To prawda, że mam pracę siedzącą, ale
bez przesady, jednak ruszam się, chodzę, "robię kroki" i od liceum
utrzymuję w miarę stabilną (+/- 3 kg) masę ciała w okolicy 59
kilogramów, a jednak te dolegliwości uderzyły także we mnie. Co więcej,
kiedy pytałam moje starsze koleżanki, przyznały z nutą przyzwyczajenia w głosie: "Tak, Madziu, boli mnie już od kilku lat". My, kobiety, o tym
nie mówimy, nie skarżymy się, po prostu znosimy cierpienie z pokorą.
Drugim przełomowym momentem było badanie USG piersi. Pan doktor
ginekolog dostrzegł jakiś tajemniczy "gus" (zachowana oryginalna
pisownia z rozpoznania). Pomyślałam, że to pewnie błąd, ale mimo
wszystko zmroziło mnie to. Od razu odezwałam się do mojego serdecznego
znajomego - najlepszego chirurga onkologa w Polsce, zajmującego się
nowotworami piersi. Piotr zapytał tylko: "Robiłaś mammografię?". A ja:
"Nie, a muszę?". On na to rzucił krótko: "Kobieto, rób mammografię i nie
dyskutuj!". I nie dyskutowałam.
Oczekiwanie na badanie trwało dwa tygodnie, które miałam dosłownie
wyjęte z życia. Stres ścisnął mi mięśnie, pojawił się IBS (zespół jelita
drażliwego objawiający się ściskiem żołądka i biegunką na tle
stresowym), który znałam tylko z czasów, kiedy zdawałam egzaminy na
studiach, byłam nieprzytomna i nie mogłam się na niczym skupić. Na
szczęście doświadczona pani technik podczas badania mammograficznego
zapytała: "A gdzie był ten "gus"?". Ja go nie czułam, a ona niczego nie
widziała. Lekarz stwierdził, że wszystko wygląda dobrze i że następnym
razem lepiej kierować się na USG do radiologa niż do ginekologa. W tym
momencie poczułam, że wracam do życia.
Od tej pory postanowiłam żyć jeszcze bardziej świadomie - z większą
wyrozumiałością i szacunkiem dla swojego ciała, ale też z uważnością
wobec własnego stylu życia. Zrozumiałam, że dbanie o siebie to to
myślenie nie tylko o zdrowiu fizycznym, ale też emocjonalnym. Teraz już
wiem, że kluczem do harmonii są regularne ćwiczenia, badania
profilaktyczne i świadomość własnych potrzeb. I cieszę się życiem.
Mam to szczęście, że otacza mnie wspaniałe grono "kobiet mocy", z którymi mogę o tym porozmawiać. Pisząc te słowa, płynę właśnie promem na
karnawał na Syros, greckiej wyspie, w gronie siedemnastu (!) wspaniałych
kobiet w okresie około- lub menopauzalnym, w przedziale wiekowym od 35
do 70 lat. Wszystkie mimo fizjologicznych przeciwności losu korzystamy z życia pełną parą, ze zrozumieniem dla naszych dolegliwości.
Graj dla siebie
"Dlaczego nam się to przydarza, to jest niesprawiedliwe" - powiesz.
"Faceci mają lepiej...". I tak, i nie. U mężczyzn okres andropauzy także
zaczyna się po 35. roku życia, ale u nich wszystko dzieje się stopniowo,
natomiast u nas do około 50. roku życia jest w miarę OK, a potem
następuje nagłe, gwałtowne tąpnięcie, które potrafi wywalić nas z kapci...
Tak jakby wygasająca płodność oznaczała, że natura przestaje w nas
inwestować, że nasz "termin przydatności" minął, że jesteśmy
przeterminowane... i niewidzialne... Być może czujemy się niedostatecznie
dobre i niewystarczające... Ale czy to naprawdę o to chodzi, żeby już "ze
sceny zejść"?
Absolutnie nie ma takiej potrzeby, bo menopauza to nie koniec, tylko
nowy początek. To czas dla NAS. To czas "grania dla siebie, nie dla
trybun", jak napisała kiedyś moja wspaniała klientka Asia, pracująca z energią, motywacją i dobrostanem kobiet.
Me_no_pauza to moment, w którym warto powiedzieć "No!" - czyli "nie!"
- kolejnemu przeciążeniu, "Nie!" - życiu ponad siły, "Nie!" - stawianiu
wszystkich innych przed sobą. Warto przekonać samą siebie, że nadszedł
czas, by świadomie zwolnić, odpuścić sobie i skierować uwagę do
wewnątrz. Natura podsuwa nam okazję, byśmy usłyszały własne myśli,
nauczyły się czytać sygnały płynące z ciała i uznały je za ważne.
"Pauza" w "menopauzie" to nabranie dystansu do nieustannego pośpiechu i do zużywania cennej energii na sprawy nieistotne. To pozbycie się
toksycznych relacji oraz głęboko zakorzenionego w kobietach nawyku
"matkowania" całemu światu - życia dla innych kosztem siebie. Mam
przyjemność współpracować z dojrzałymi kobietami na różnego rodzaju
warsztatach i spotkaniach i powiem jedno: to chodzące encyklopedie,
które wiedzą tak wiele, że w ich towarzystwie mam ochotę tylko ucichnąć
i czerpać z ich mądrości. Co więcej, zauważam, że kobiety dojrzałe są o wiele bardziej chętne do aktywności i zaangażowania i mają o wiele
więcej energii w porównaniu z ich partnerami, równolatkami. To one
wypełniają 99 procent auli na zajęciach na Łódzkim Uniwersytecie
Trzeciego Wieku, uczestniczą w licznych spotkaniach, warsztatach i zajęciach dla seniorów. Dlaczego? To zapewne zasługa testosteronu,
hormonu, który przejmuje pałeczkę po wygasających estrogenach. Wraz z wiekiem mężczyźni tracą ten osławiony hormon odwagi i siły, a w naszych
organizmach zyskuje on przewagę, bo przestaje być maskowany przez
estrogeny - stąd ta różnica! Ale zanim dostaniemy "powera" do nowego
działania, dobrze jest przeanalizować i przewartościować swoje życie,
zastanowić się, w co warto zainwestować te nowe moce.
Z mojego dietetycznego punktu widzenia każda z nas po 35.-40. roku życia
powinna odpowiedzieć sobie na pytanie: "Dokąd zmierzam?". Do zdrowej,
zadbanej i zrelaksowanej dojrzałej siebie czy do znerwicowanej,
zapracowanej po łokcie i niewyspanej kobiety, której nie poznaję w lustrze... Każda z nas dopłynie do przylądka zwanego "menopauzą", pytanie
tylko, która zrobi to w łagodnym, zgodnym ze swoimi wartościami stylu, a którą morze brutalnie wyrzuci na brzeg.
Na pewno warto "wyprzedzić przeznaczenie" i nie "wypstrykać" się do
czterdziestki ze wszystkich sił. Czyli nie brać na siebie wszystkich
zadań i obowiązków, bo "zrobię to lepiej i szybciej", nie harować na dwa
etaty i siedzieć do nocy, bo deadline... Nie robić dorosłym dzieciom
kanapek do szkoły ani nie prasować mężowi koszul kosztem snu. Jeśli
zastosujesz się do pewnych zasad, to istnieje duża szansa, że
perimenopauza cię nie "zaora".
Pre-, peri- i postmenopauza: co się dzieje z naszym ciałem i hormonami
Na początku przywołajmy trochę teorii i uporządkujmy pojęcia.
Po 35. roku życia zaczynają się zmiany, o których warto wiedzieć, aby
nie rozczarowało nas własne ciało. Wyobraź sobie, że życie hormonalne
kobiety to rodzaj podróży po nieznanym lądzie, a każdy jej etap ma swoją
historię, wyzwania i możliwości. Menopauza, inaczej klimakterium, to nie
nagły przeskok, tylko proces, który zaczyna się wcześniej, niż większość
kobiet myśli. Nauka wyróżnia trzy główne etapy: pre-, peri- i postmenopauzę. Każdy z nich rządzi się oczywiście swoimi prawami.
Premenopauza: czas równowagi
Premenopauza to etap, w którym twoje hormony wciąż działają w miarę
stabilnie, a cykle miesiączkowe są regularne. Masz wtedy około 35-40 lat
i żyjesz pełnią życia. Estradiol, progesteron i testosteron pracują na
pełnych obrotach, wspierając twój metabolizm, gęstość kości, nastrój i energię, oraz dbają o urodę, lśniące włosy i gładką cerę.
Jednak ciało powoli zaczyna wysyłać delikatne sygnały, które mogą umknąć
twojej uwadze - nieznaczne wahania nastroju, niższe tempo regeneracji po
wysiłku, drobne zmiany w sylwetce, które po cichu cię ostrzegają, że
zbliża się nowy rozdział.
Wyobraź sobie, że jesteś kapitanem statku. Premenopauza to spokojne
morze - masz kontrolę nad sterem, ale już pojawiają się pierwsze fale,
które warto obserwować. Premenopauza oznacza, że za około 15 lat pojawi
się menopauza. Po 35. roku życia spada nam masa mięśniowa i już w tym
okresie warto zweryfikować swoją dietę i zacząć tak ją komponować, aby
nie wspierać tego procesu. To czas, kiedy naprawdę warto pomyśleć o sobie, nie wybierając drogi na skróty. To, co sobie wypracujemy na tym
etapie, zbuduje nam fundamenty na kolejne. Zabezpieczymy się w ten
sposób przed ryzykiem związanym ze spadkiem poziomu naszych hormonów
młodości.
Ten czas można porównać do przygotowywania się do egzaminu dojrzałości.
Menopauza niczym matura zweryfikuje, czy go "przebimbałyśmy",
niedospane, po zakrapianych alkoholem imprezach, w oparach nikotyny, czy
też nasze życie jest uporządkowane. Czy nasza dieta jest zbilansowana,
czy znajdujemy czas na aktywność fizyczną oraz odpowiednią ilość snu i relaksu. Badania pokazują, że kobiety, które przygotowały się wcześniej
na swoisty "egzamin dojrzałości", przechodzą go lżej. Wiadomo, że nie
oszukamy genów, ale bardzo duża część naszego zdrowia leży w naszych
rękach. Bo to, jak poważnym i trudnym doświadczeniem będzie menopauza, w dużej mierze zależy od naszej kondycji oraz naszego stanu zdrowia.
Perimenopauza: czas zmian i adaptacji oraz poświęcenia sobie więcej uwagi
Perimenopauza to okres bezpośredniego przygotowania ciała do menopauzy,
zwykle zaczynający się między 45. a 50. rokiem życia. Można śmiało
powiedzieć, że o około trzy lata wyprzedza menopauzę i trwa jeszcze rok
po zakończeniu miesiączkowania, czyli obejmuje okres menopauzy
właściwej. Dobrze jest wiedzieć, skąd się bierze to całe skołowanie,
którego w tym czasie doświadczamy. Jest to etap pełen zmian hormonalnych
- poziom FSH zaczyna rosnąć, estradiol staje się niestabilny,
progesteron spada. To czas, kiedy ciało może reagować na stres, brak snu
czy siedzący tryb życia bardziej intensywnie - łatwiej przybywa nam
centymetrów w pasie, rośnie insulinooporność, spada masa mięśniowa.
Na tym etapie zaczynasz powoli dowiadywać się, co znaczą te słynne
"uderzenia gorąca", czyli tzw. objawy wypadowe, które obejmują m.in.:
nocne poty, zaburzenia snu (problemy z zasypianiem i wybudzanie się w nocy), zawroty głowy, podwyższoną temperaturę ciała czy nagłe kołatanie
serca oraz "kurczenie się" ulubionych sukienek, czyli odkładanie się
"oponki" na brzuchu. Są też oczywiście mniej widoczne skutki, takie jak
zmniejszenie gęstości kości. Pojawiają się nagłe zmiany nastroju,
pogorszenie pamięci krótkotrwałej, spadek energii oraz libido, większa
drażliwość i płaczliwość, która nas same wyprowadza z równowagi. Wiele
kobiet (nawet 71 procent) narzeka także na bóle całego ciała, od mięśni
do kości, co dodatkowo nasila stres związany ze strachem przed "nieznaną
chorobą" - jak już wiesz, tak było u mnie. Objawy te mogą też prowadzić
do depresji, więc warto mieć rękę na pulsie i nie ignorować pierwszych
sygnałów.
Coraz więcej badań pokazuje, że perimenopauza sprzyja stanowi zapalnemu
w organizmie i zaburza pracę układu nerwowego, który w dużej mierze
zależy od działania estrogenów. Estrogen pełni funkcję "hormonu
nadrzędnego", ponieważ wpływa na wiele procesów w mózgu poprzez swoje
receptory - estrogenowe alfa (ER-?) i beta (ER-?).
Szczególnie ważny jest receptor estrogenowy beta. To on pomaga regulować
wrodzoną odpowiedź odpornościową organizmu, m.in. poprzez kontrolę tzw.
inflamasomu, czyli mechanizmu uruchamiającego stan zapalny. Dodatkowo
receptor ten wspiera prawidłową pracę mitochondriów w neuronach, czyli
struktur odpowiedzialnych za produkcję energii w komórkach nerwowych. W praktyce oznacza to, że spadek estrogenów w perimenopauzie wpływa
zarówno na nasilenie stanów zapalnych, jak i na funkcjonowanie mózgu
oraz poziom energii psychicznej.
Insulinooporność i spowolnienie przemiany materii to naturalne skutki
"zakręcenia kurka od estrogenów". Tkanka tłuszczowa zaczyna odkładać się
tam, gdzie dotąd była talia, na brzuchu, biodrach oraz w okolicach
biustu (to akurat niektóre z nas cieszy lub wręcz przeciwnie, doprowadza
do rozpaczy). Zaczynamy borykać się z otyłością brzuszną (trzewną), a wraz z nią - z innymi powikłaniami metabolicznymi, takimi jak
nadciśnienie, podwyższony cholesterol i triglicerydy, wysoki poziom
glukozy czy kwasu moczowego. A nasza skóra i włosy przestają błyszczeć.
Perimenopauza to naturalny sygnał, że organizm przestawia się na nowy
tryb funkcjonowania, a twoja rola jako kobiety świadomej zdrowotnie
staje się kluczowa. To czas, kiedy warto powiedzieć sobie: "Idę spać o 22:00" i odpuścić lampkę wina do kolacji, zamienić intensywne treningi
na siłowni na coś, co da ci więcej relaksu i zwiększy masę mięśniową -
jogę, basen, pilates czy ćwiczenia oporowe - oraz zadbać o swój
dobrostan intensywniej niż wcześniej.
To jak burza na morzu. Statkiem jest twoje ciało, a fale to objawy.
Teraz masz już jednak mapę: ten poradnik. Zaopatrzy cię on w wiedzę i strategie, które pozwolą spokojnie przejść przez ten okres.
Jakie badania warto wykonać po 40. roku życia i dlaczego to ma znaczenie
Po 40. roku życia ciało kobiety zaczyna funkcjonować według nowych zasad
biologicznych. To nie jest choroba ani "awaria", a etap fizjologicznej
adaptacji. Problem pojawia się wtedy, gdy te zmiany lekceważymy i nic z nimi nie robimy. Medycyna oparta na dowodach (Evidence Based Medicine
- EBM) jasno pokazuje, że wczesna diagnostyka pozwala spowolnić procesy
starzenia, zapobiec chorobom metabolicznym, sercowo-naczyniowym i hormonalnym oraz poprawić jakość życia na kolejne dekady.
Po 40. roku życia zaczyna się okres okołomenopauzalny, nawet jeśli cykle
menstruacyjne nadal występują.
CHECKLISTA BADAŃholistyczny przegląd techniczny
Poziom hormonów - by rozszyfrować, na jakim etapie jesteś
Wczesne wykrycie zaburzeń hormonalnych umożliwia wdrożenie innego stylu
życia, dietoterapii lub leczenia, zanim dojdzie do nieuchronnych
konsekwencji (osteoporoza, sarkopenia, insulinooporność).
FSH (hormon folikulotropowy) - wzrost jego poziomu świadczy o wygaszaniu funkcji jajników.
Estradiol (E2) - główny estrogen chroniący kości, mózg, serce i metabolizm. Spadek jego poziomu wiąże się z uderzeniami gorąca, tyciem
w obrębie brzucha i pogorszeniem nastroju.
Progesteron - jego niedobór sprzyja zaburzeniom snu, lękowi i nieregularnym krwawieniom
LH - pomaga ocenić dynamikę zmian osi hormonalnej.
DHEA i DHEA-S (dehydroepiandrosteron i jego siarczan) - tzw. hormony
młodości, wpływające na energię, odporność, libido i masę mięśniową.
AMH - marker rezerwy jajnikowej, pomocny w ocenie etapu przejścia do
menopauzy.
Metabolizm i cukier - bo tycie "z powietrza" to nie mit
Po 40. roku życia spada wrażliwość tkanek na insulinę, a estrogeny
przestają chronić przed odkładaniem tłuszczu trzewnego i kilogramów
zaczyna przybywać. Insulinooporność i dyslipidemia istotnie zwiększają
ryzyko cukrzycy typu 2, chorób serca i udaru - szczególnie u kobiet po
40. roku życia.
Glukoza na czczo
Insulina na czczo / ewentualnie krzywa glukozowo-insulinowa
Lipidogram (cholesterol całkowity, LDL, HDL, trójglicerydy)
Kwas moczowy
Tarczyca - wielki imitator menopauzy
Objawy niedoczynności tarczycy - zmęczenie, wypadanie włosów, mgła
mózgowa, tycie "z powietrza" - często są mylone z perimenopauzą.
TSH - niedoczynność tarczycy sieje spustoszenie w sferze zarówno
cielesnej, jak i psychicznej, prowadzi do obrzęków oraz spowolnienia
przemiany materii.
FT4, FT3 - wpływają na pracę tarczycy.
Anty-TPO i anty-TG - pozwalają wykryć (wraz z USG tarczycy) Hashimoto,
czyli chorobę autoimmunologiczną tarczycy, która częściej ujawnia się
u kobiet 40+, a nieleczona nasila zmęczenie, przyrost masy ciała i zaburzenia nastroju.
USG tarczycy w uzasadnionych przypadkach.
Krew, żelazo i witaminy - paliwo dla mózgu i mięśni
Niedobory nasilają objawy menopauzalne, przyspieszają starzenie mózgu i zwiększają ryzyko złamań.
Morfologia - ogólna ocena stanu zdrowia.
Ferrytyna i żelazo - niskie poziomy sprzyjają zmęczeniu, wypadaniu
włosów i zaburzeniom koncentracji.
Witamina B12 - kluczowa dla układu nerwowego i pamięci.
Witamina D - fundament zdrowych kości, odporności i pracy mięśni oraz
dobrego samopoczucia.
Kości i stan zapalny - inwestycja w przyszłość
Utrata estrogenów przyspiesza resorpcję (zanik) kości już w perimenopauzie, a złamania osteoporotyczne dramatycznie pogarszają
jakość życia.
CRP (? hs-CRP) - marker stanu zapalnego
Badanie gęstości kości (DXA) - szczególnie, jeśli występują dodatkowe
czynniki ryzyka, np. brak aktywności fizycznej i treningów oporowych w młodości, a także niedobory wapnia i witaminy D w diecie w związku z zaburzonym wchłanianiem lub dietami eliminacyjnymi.
Piersi - bo ryzyko rośnie, zanim pojawią się objawy
Rak piersi przez długi czas nie boli i nie daje sygnałów ostrzegawczych.
Badania obrazowe pozwalają wykryć zmiany na etapie, kiedy są w 100
procentach wyleczalne. Nic nas nie zwalnia z samobadania piersi
praktycznie codziennie, ale inne badania także mają swoje mocne
uzasadnienie:
USG piersi - robione przez lekarza radiologa i zalecane co 12
miesięcy, szczególnie u kobiet z gęstą tkanką gruczołową.
Mammografia - standardowe badanie przesiewowe od 40.-45. r.ż. (co 1-2
lata, zależnie od zaleceń i ryzyka).
UWAGA! Wczesne wykrycie raka piersi zmniejsza śmiertelność nawet o 30-40 procent.
Narząd rodny - bo perimenopauza zmienia błonę śluzową
Wahania estrogenów wpływają na endometrium, jajniki i szyjkę macicy.
Regularna kontrola to podstawa bezpieczeństwa.
USG narządu rodnego (przezpochwowe) - ocena endometrium, jajników i mięśniaków.
Cytologia + test HPV (tzw. co-test) - najlepsza metoda wczesnego
wykrywania raka szyjki macicy.
UWAGA! Połączenie cytologii z testem HPV wykrywa zmiany przedrakowe
nawet 5-10 lat przed pojawieniem się objawów klinicznych.
Układ moczowy - bo podejście typu "w tym wieku to normalne" bywa mylące
W perimenopauzie spadek estrogenów osłabia nabłonek dróg moczowych,
zwiększając ryzyko infekcji i stanów zapalnych. Nietrzymanie moczu,
częstomocz czy pieczenie to nie norma dla wieku, lecz często pierwszy
sygnał zaburzeń hormonalnych lub infekcji.
Badanie ogólne moczu - raz w roku.
Posiew moczu - przy nawracających objawach infekcji, np. zapaleniu
pęcherza czy nietrzymaniu moczu.
Oczy - bo hormony wpływają także na wzrok
Zmiany naczyniowe, insulinooporność i nadciśnienie często najpierw widać
w oku, zanim pokażą się w badaniach krwi. Mikroangiopatia widoczna w dnie oka koreluje z ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych i neurodegeneracyjnych.
Badanie dna oka - ocena stanu naczyń krwionośnych, siatkówki i nerwu
wzrokowego.
Kontrola ciśnienia wewnątrzgałkowego - profilaktyka jaskry.
Jelito i cały organizm - bo myślimy długofalowo i holistycznie
Kolonoskopia - po 50. roku życia lub wcześniej przy czynnikach ryzyka
USG jamy brzusznej - wątroba, trzustka, nerki (szczególnie przy IO i otyłości brzusznej)
O interpretację wyników tych badań koniecznie poproś swojego lekarza, bo
to on będzie dla ciebie najlepszym doradcą i zaproponuje ci indywidualny
plan działania lub zleci leczenie farmakologiczne.
Najważniejsze przesłanie dla ciebie...
Po 40. roku życia nie badamy się dlatego, że coś nas boli, ale dlatego,
że chcemy dobrze żyć w zdrowiu kolejne 30-40 lat. Diagnostyka i profilaktyka nie mają nas wystraszyć, tylko zachęcić do świadomego
przejęcia kontroli nad własnym zdrowiem.
Menopauza. Kiedy hormony pakują manatki
Słowo "menopauza" pochodzi z greki, w której men oznacza miesiąc, a pausis - pauzę. Dosłownie oznacza więc ono "przerwę w miesiączkowaniu". Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) definiuje menopauzę
jako ostatnią miesiączkę w życiu kobiety, po której przez co najmniej
rok nie pojawia się krwawienie.
Wiek, w którym kobiety wkraczają w ten etap, waha się w różnych
populacjach między 45. a 55. rokiem życia. W krajach rozwiniętych
średnia wynosi około 51,5 roku, w Polsce - według badań przeprowadzonych
np. w województwie łódzkim - 49,2 roku. Oznacza to, że problemy związane
z menopauzą dotyczą u nas nawet około 5 milionów kobiet po 50. roku
życia. I będzie nas tylko przybywało ze względu na zmiany demograficzne
w naszym kraju.
To moment, kiedy jajniki przestają produkować znaczące ilości estrogenów
i progesteronu. FSH pozostaje podwyższone, a poziomy androgenów (DHEA,
testosteron) stopniowo spadają. Twoje ciało zaczyna funkcjonować trochę
inaczej, a hormony, które przez lata były twoimi sprzymierzeńcami,
powoli zwalniają tempo. Poziom estradiolu, głównego estrogenu, który
dbał o elastyczność skóry, mocne kości, dobrą kondycję układu
sercowo-naczyniowego i wrażliwość na insulinę, teraz spada. I ty to
odczuwasz - w postaci intensywnych uderzeń gorąca, nocnych potów,
trudności z zasypianiem czy zmian nastroju, czyli "objawów wypadowych"
często o zwiększonym nasileniu niż wcześniej. Około 30 procent kobiet
nie ma tych objawów wcale lub są one bardzo delikatne, około 30 procent
je odczuwa, ale daje sobie z nimi radę dzięki ziołom i zmianie stylu
życia, ale około 40 procent przeżywa prawdziwą "jazdę bez trzymanki",
która wymaga interwencji farmakologicznej. Dlatego dobry ginekolog albo
ginekolożka to prawdziwy skarb!
Nie jest to czas "katastrofy", a raczej sygnał, że twoje ciało
potrzebuje nowego rodzaju wsparcia. Utrata estrogenów wpływa nie tylko
na wygląd skóry czy gęstość kości, ale też na metabolizm węglowodanów.
Organizm staje się mniej wrażliwy na insulinę, trójglicerydy i cholesterol mogą rosnąć, cukier szybciej odkłada się w tkance
tłuszczowej, a ta przesuwa się w miejsca, gdzie na pewno byś jej nie
chciała. To naturalne, fizjologiczne procesy, które jednak można
wspierać świadomą dietą, ruchem i odpowiednią suplementacją. Cukier w diecie stopniowo uszkadza naczynia krwionośne, które teraz - bez
ochronnego działania estrogenów - są podatniejsze na ryzyko wystąpienia
choroby wieńcowej, nadciśnienia tętniczego, udaru czy zawału.
Skóra staje się cieńsza i bardziej wrażliwa, a rany mogą goić się
wolniej - bo wcześniej to estrogeny dbały o kolagen, nawilżenie i mikrokrążenie. Kości, kiedyś pewne i mocne, teraz potrzebują dodatkowej
troski, by nie straciły swojej wytrzymałości. Serce i naczynia
krwionośne potrzebują wsparcia, by zachować elastyczność i zdrowy
przepływ krwi. Mózg - twoje centrum decyzyjne i pamięciowe - też odczuwa
te zmiany; mogą pojawić się chwilowe trudności z koncentracją czy
pamięcią, większa podatność na stres i wahania nastroju.
Długotrwały niedobór estrogenów zwiększa ryzyko późniejszych powikłań,
takich jak zaburzenia metaboliczne, depresja, czy nawet demencja. Jednak
świadomość tego, co dzieje się w twoim ciele, daje ci realną przewagę.
Możesz zadbać o siebie w sposób kompleksowy - poprzez dietę przyjazną
dla menopauzy, którą poznasz w tym poradniku, regularny ruch,
odpoczynek, właściwą długość snu i równowagę emocjonalną. To czas, w którym uczysz się słuchać swojego ciała i reagować w jego rytmie,
zamiast walczyć z naturalnymi procesami.
Menopauza nie jest końcem. Ten etap wymaga od nas troski i uwagi, ale
również pozwala odkryć nową jakość życia. Nawet jeśli hormony zwalniają,
ty nadal możesz czuć się silna, pełna energii i atrakcyjna. To moment,
kiedy warto zainwestować w siebie - w ciało, w umysł, w codzienne
rytuały dbania o zdrowie - i cieszyć się własną dojrzałą siłą, wiedzą i kobiecą mądrością. Tak naprawdę ta inwestycja powinna zaczynać się już
po 35. roku życia.
Menopauza od strony medycznej
Menopauza to naturalny proces wygaszania funkcji jajników. Jajniki
powoli wyczerpują swoje zapasy pęcherzyków jajnikowych, a proces ten
zaczyna się już w okresie płodowym. Po 39. roku życia tempo utraty
pęcherzyków może przyspieszyć nawet sześciokrotnie.
Efekt? Zaburzona zostaje równowaga hormonalna między podwzgórzem,
przysadką a jajnikami. W konsekwencji wzrasta stężenie hormonów
gonadotropowych:
FSH (horomon folikulotropowy) - jego poziom może wzrosnąć nawet 10-20
razy w porównaniu do poziomów w okresie rozrodczym;
LH (hormon luteinizujący) - jego poziom wzrasta około trzykrotnie.
Dlaczego FSH rośnie szybciej? To m.in. efekt spadku wydzielania inhibiny
przez jajniki i dłuższego okresu półtrwania samego FSH w organizmie.
Najwcześniejszymi markerami menopauzy są więc spadek inhibiny B i wzrost
FSH, zauważalne nawet przy nieco wydłużonych cyklach miesiączkowych.
W okresie okołomenopauzalnym obserwujemy także:
spadek poziomu androstendionu, produkowanego głównie w jajnikach. Jego
poziom może spaść niemal o połowę. Nadnercza wciąż produkują pewną
jego ilość, ale to już nie rekompensuje strat jajnikowych;
zmiany w estrogenach. Poziom estradiolu spada, a w jego miejsce w tkankach obwodowych powstaje estron z aromatyzacji androstendionu;
względnie stabilną produkcję testosteronu w komórkach zrębu jajnika.
Spada ona dopiero kilka lat po menopauzie;
spadek poziomu DHEA i DHEA-S (hormony nadnerczy zwane "hormonami
młodości"), co jest początkiem zmian w kondycji fizycznej, psychicznej
i intelektualnej.
Skutki dla organizmu
Zmiany hormonalne nie wiążą się jedynie z zakończeniem miesiączkowania.
Wpływają one również na inne obszary życia i zdrowia, powodując:
zaburzenia miesiączkowania i nieregularne cykle;
wzrost częstotliwości występowania mięśniaków macicy i zmian
dysplastycznych w piersiach;
objawy "pozareprodukcyjne" - spowolniony metabolizm, osłabienie stanu
skóry, włosów, kości, naczyń krwionośnych, a także tymczasowe
obniżenie nastroju i funkcji poznawczych, które przy braku działania
mogą się utrwalić.
Mówiąc krótko, menopauza to czas, kiedy ciało przestaje inwestować w reprodukcję, a uwalnia energię w inny sposób. Dlatego ważne jest, aby
znać mechanizmy zmian z nią związanych i świadomie dbać o zdrowie - od
diety i ruchu przez badania kontrolne i styl życia, po sen, relaks i eliminację nałogów.
Ten etap dla wielu kobiet bywa wyzwaniem, ale również szansą -
hormonalny "projekt rozmnażanie" kończy się, a energia i zasoby ciała
mogą zostać skierowane na zdrowie metaboliczne, kondycję psychiczną,
odporność i dbanie o jakość życia.
Menopauza to przylądek, do którego dopływasz po długiej podróży przez
życie. Morze już nie jest wzburzone tak jak w perimenopauzie, ale statek
wymaga nowej strategii, by bezpiecznie żeglować w dalszej części życia.
To czas, kiedy brak skupienia na sobie zbierze żniwo w postaci nasilenia
objawów. Za wiele odpowiadają geny, ale wiele fundujemy sobie same.
Oczywiście nie każda z nas ma to szczęście, że dzieci są już odchowane,
a sytuacja materialna pozwala na wiele więcej niż wcześniej. Często
słyszę, że nagle kobieta musi przejąć opiekę nad chorymi rodzicami czy
boryka się z innymi kłopotami, które nie pozwalają na zainwestowanie w siebie większych funduszy. Powinnyśmy jednak mimo wszystko wyjść z roli
zosi samosi, która ze wszystkim daje sobie radę sama. W tym czasie warto
nauczyć się delegować zadania i prosić innych o zajęcie się sprawami,
które też potrafią załatwić - może nie tak dobrze jak TY, ale jednak.
Warto nie chcieć wszystkiego umieć, warto postarać się znieść mniej
idealnie powieszone pranie lub nie do końca perfekcyjnie poukładane
ręczniki. Warto odpuścić perfekcjonizm i znaleźć przestrzeń na przykład
na poczytanie książki czy praktykowanie jogi bez kupowania drogiego
sprzętu i karnetu - po prostu z YouTubem, bo jest tam tego mnóstwo.
Warto wreszcie się zastanowić, na czym można oszczędzić czas, żeby
przeznaczyć go dla siebie. Czy naprawdę w każde święta okna muszą być
wypucowane, a stół - uginać się pod ciężarem tradycji? Może czas
przestać samej sobie robić kawę i poprosić o to partnera/partnerkę lub
dzieci? U mnie mój mąż jest od tego ekspertem, a ja nie nauczyłam się
obsługiwać ekspresu trochę celowo, żeby nie zaśmiecać sobie głowy czymś,
czego nie muszę:).
Wyjawię ci mój mały sekret. Byłam zawsze grzeczną dziewczynką, idealną,
pod linijkę, perfekcyjną, bo chciałam, żeby mnie wszyscy lubil i jak
zupę pomidorową. Zawsze chwalona, zawsze stawiana jako przykład, ale też
z ciężarem odpowiedzialności za te wyimaginowane oczekiwania innych. I wiesz co? Miałam szczęście trafić na takiego człowieka w życiu, który
pozwolił mi w końcu być sobą. Śmieję się, że wyhodował potwora na
własnej piersi:), a ja stałam się w końcu silna i przestałam się
przejmować opinią innych. Przeszłam swój bunt czterdziestolatki, którego
nie pozwolono mi przejść w dzieciństwie. Zaczęłam myśleć o sobie i zrozumiałam, że zdrowy egoizm to nie krzywda dla innych, ale wielka
wygrana, bo wyspana, zrelaksowana mama i żona to po prostu szczęśliwa
kobieta. Znalazłam czas na hobby, przyjemności, wyjazdy z koleżankami,
mimo że mam ogrom pracy. Ustaliłam priorytety. Co więcej, to moja
rodzina namawia mnie zawsze, abym nie rezygnowała z przyjemności.
Przejęli część moich dotychczasowych obowiązków, a ja przestałam być
taka perfekcyjna. Lepiej mi się żyje, gdy jestem nieidealnie idealna. I nie wydaję na ten styl życia fortuny, bo to są małe zmiany, które tego
nie wymagają. Staram się praktykować jogę w domowym zaciszu co
poniedziałek, bo wtedy reszta tygodnia jest przyjemniejsza, chodzę na
pilates i zajęcia z ćwiczeniami oporowymi na naszą małą lokalną
siłownię, gdzie za cenę karnetu trzy razy w tygodniu mam po prostu
cudowną rehabilitację - bo tak właśnie traktuję te zajęcia. Jeśli o to
nie zadbasz teraz, to potem wydasz setki tysięcy złotych na prywatne
sesje ze specjalistami. A można przecież mieć zajęcia fizyczne w ramach
niedrogiego karnetu. Jest jedno "ale"... trzeba znaleźć czas i naprawdę na
nie uczęszczać. Staram się chodzić spać o 22:00, choć pracy mam dużo.
Resetuję głowę na wyjazdach z przyjaciółmi. Podobnie z badaniami
profilaktycznymi, na które chodzę zgodnie z planem, dlatego na bieżąco
jestem zorientowana w stanie swojego zdrowia. Pamiętaj, że nikt tego za
ciebie nie zrobi. I wiesz co? Mnie też się często nie chce, ale nie
dyskutuję ze sobą, nie myślę nad tym, tylko to robię, bo wiem, że to mi
ułatwi dalsze życie w zdrowiu i sprawności. Sama musisz sobie
odpowiedzieć, czy warto. Ja wiem, że tak.
Bo wiesz, w życiu trzeba mieć jakieś zasady. Zacznijmy od zasad, które
powinny nam - idealnym siostrom, mamom czy babciom - przyświecać po
czterdziestce. Spróbujmy odpuścić chęć bycia idealną na wszystkich
polach, nauczmy się dzielić zadaniami, bo inaczej nie osiągniemy
równowagi, jakiej potrzebujemy, żeby lżej przejść opisywane etapy w swoim życiu. Możesz zacząć wprowadzać te zasady już od najbliższych
świąt ?.
Manifest nieidealnej kobiety po czterdziestce
Kurz ma prawo istnieć
Nie musisz codziennie sprzątać każdego zakamarka mieszkania. Czasem
warto pozwolić sobie na luz i obserwować, jak świat działa we własnym
rytmie, zamiast gonić za perfekcją.
Święta po twojemu
Nie musisz kopiować świątecznych stołów z katalogów Ikei ani z Instagrama. Nie musisz przez tydzień szykować od podstaw kilkunastu
potraw. To twój dom, twoje święta, twój czas. Inni mogą podziwiać albo
kręcić głową, ale najważniejszy jest twój komfort.
Powtórka obiadowa jest OK
Nowa potrawa nie musi pojawiać się codziennie. Dwa dni z tym samym
obiadem to dla ciebie wygoda, a dla twojej rodziny lekcja cierpliwości
i... po prostu życia.
Nie wszystko na twoich barkach
Nie jesteś jedyną osobą, która potrafi przygotować posiłek, obrać
ziemniaki czy nakryć stół. Współdziałanie to luksus, z którego warto
korzystać.
Dorosłe dzieci będą twoimi sprzymierzeńcami, jeśli im na to
pozwolisz
Jeżeli potrafią ogarnąć telefon, poradzą sobie z obiadem, zmywarką czy
karmieniem kota. To odkrycie warte każdej chwili ulgi.
Mąż i jego rzeczy
Nie musisz prasować każdej koszuli ani pilnować ułożenia skarpetek w jego szafie. Dorosłość ma swoje prawa, a twoja cierpliwość - granice.
Twój dom, twoje zasady
Nie pozwól, by ktokolwiek narzucał ci swoje porządki. Odpoczynek jest
ważniejszy od perfekcyjnej czystości - niech inni się tego od ciebie
nauczą:).
Czas wolny to świętość
Wolne dni powinny być przyjemnością. Późne śniadanie, książka, spacer,
kawa na balkonie, drzemka w południe, relaks w ogrodzie czy w parku -
zrób w weekend to, czego potrzebujesz, by naładować baterie i poczuć, że
żyjesz po swojemu.
Nie ma "nie wolno". Jak się bardzo chce, to można:)
Jeśli czegoś naprawdę chcesz, znajdziesz sposób, by to zrobić.
Pozwól sobie na odrobinę szaleństwa
Czasem złamanie drobnej reguły daje więcej radości niż przestrzeganie
wszystkich zasad świata.
Dwie złote rady
Wprowadzaj zmiany powoli. Rodzina potrzebuje czasu, żeby się
przyzwyczaić.
To, że możesz wszystko, nie znaczy, że musisz. Najważniejsze pytanie
brzmi: czy chcesz?
Twoje życie. Twoje zasady. Twój komfort psychiczny
Nie musisz robić tego, co inni uznają za słuszne. Dopóki ty sama nie
uznasz tego za właściwe i zgodne z tobą, reszta świata może poczekać.
Pamiętaj, że nikt za ciebie nie przeżyje twojego życia i nie zadba o twoją wygodę i samopoczucie lepiej niż ty sama.
Postmenopauza. Czas odbudowy i świadomego zdrowia
Postmenopauza zaczyna się po roku bez miesiączki i trwa przez resztę
życia kobiety. To etap, w którym jej zdolności rozrodcze zanikają
ostatecznie, za to wzrasta ryzyko osteoporozy, chorób
sercowo-naczyniowych i metabolicznych. Jednocześnie jest to okres, w którym świadomość zdrowotna, aktywność fizyczna, dieta i suplementacja
mogą przynieść największe korzyści.
W tym czasie po prostu konieczne jest wzmocnienie mięśni, ochrona kości,
regulacja poziomu insuliny i dbałość o mózg. Pamiętaj, że zdrowie
fizyczne wspiera także funkcje poznawcze i emocjonalne.
Tajemnica hormonów, czyli co nami rządzi
Hormony płciowe odpowiadają nie tylko za rozmnażanie, szczególnie po
menopauzie.
Kiedy myślimy o estrogenach, progesteronie czy androgenach, często od
razu przychodzą nam na myśl miesiączki, płodność i ciąża. Ale te hormony
mają w organizmie o wiele szersze zadania, które zaczynają być
szczególnie widoczne w okresie menopauzy.
Hormony działają poprzez specjalne "zamki" w komórkach - receptory.
Receptory androgenowe znajdziemy w keratynocytach (komórkach naskórka),
w gruczołach łojowych, mieszkach włosowych, a także w niektórych
gruczołach potowych i fibroblastach.
Estrogeny - naturalny eliksir młodości
Mamy dwa rodzaje estrogenów: ? (alfa) i ? (beta). Różnią się miejscem
występowania i sposobem działania. Działają na wielu polach:
Receptor ? przeważa w macicy, przysadce mózgowej, wątrobie i nerkach.
Receptor ? występuje w płucach, przewodzie pokarmowym, śledzionie i pęcherzu moczowym.
Kości, tarczyca i mózg mają oba rodzaje receptorów, dlatego estrogeny
działają na tak wiele obszarów organizmu jednocześnie.
Oprócz oczywistej roli w rozwoju drugorzędowych cech płciowych i regulacji cyklu estrogeny mają w organizmie szereg działań
"pozareprodukcyjnych" i działają jak trener personalny i kosmetyczka w jednym:
Pomagają utrzymać masę kostną i korzystny profil lipidowy, czyli
chronią przed osteoporozą i problemami z cholesterolem, stymulując
produkcję IGF-1 - hormonu odbudowującego kości, chronią je i zatrzymują ich resorpcję.
Poprawiają wrażliwość tkanek na insulinę. Spadek ich poziomu po
menopauzie sprzyja insulinooporności, co z kolei zwiększa ryzyko
tycia, zwłaszcza w okolicach brzucha i bioder.
Dbają o nawilżenie, elastyczność i sprężystość skóry (taki naturalny
lifting), a także o gęstość włosów i szybsze gojenie ran.
Korzystnie wpływają na funkcje poznawcze i ochronę neuronów.
Biorą udział w procesach krzepnięcia krwi i fibrynolizy, wspierając
elastyczność naczyń krwionośnych.
Progesteron - współpraca i drobne pułapki
Progestageny (czyli progesteron) też mają swoje "sekretne" zadania poza
płodnością:
Działają antyosteoporotycznie, wspierając estrogeny w ochronie kości.
Współpracują z estrogenami w stymulowaniu wydzielania insuliny przez
trzustkę, pomagając w utrzymaniu prawidłowego poziomu cukru po
posiłku.
Receptory progesteronowe występują w keratynocytach, melanocytach
(komórkach barwnikowych skóry), gruczołach łojowych, mieszkach włosowych
i gruczołach potowych. Ale uwaga! W przeciwieństwie do estrogenów
progesteron może jednocześnie zwiększać insulinooporność, czyli
utrudniać komórkom reagowanie na insulinę. To wyjaśnia, dlaczego zmiany
hormonalne w menopauzie tak mocno wpływają na metabolizm i tendencję do
tycia.
Hormony płciowe działają w całym ciele - skórze, włosach, kościach,
naczyniach, mózgu i trzustce. W okresie menopauzy ich niedobór zmienia
nie tylko miesiączki, ale też metabolizm, wrażliwość na insulinę i kondycję skóry. Dlatego dbając o dietę, aktywność fizyczną i styl życia,
można znacząco spowolnić proces zmian i zadbać o swoje zdrowie
metaboliczne oraz urodę.
Aromataza - hormonalny tajny "przełącznik", nasz game changer!
Po menopauzie, gdy jajniki prawie przestają produkować estrogeny,
organizm korzysta z pewnego mechanizmu ratunkowego - enzymu o nazwie
aromataza. Zamienia on androgeny (testosteron i androstendion) w estrogeny, głównie w tkankach takich jak:
skóra i tkanka podskórna,
tkanka tłuszczowa,
kości,
mózg.
To właśnie dzięki aromatazie kobiety po menopauzie nadal mają pewną
ilość estrogenów, choć jest ich mniej niż przed menopauzą. Produktem
jest głównie estron, który może być dalej przekształcany w aktywniejszy
estradiol, zależnie od np. poziomu leptyny - hormonu związanego z tkanką
tłuszczową i sytością. I tu ciekawostka. Kobiety bardzo szczupłe, mające
bardzo mało tkanki tłuszczowej, właśnie z tego powodu mogą mieć
silniejsze dolegliwości menopauzalne, bo u nich aromataza po prostu nie
ma szansy na działanie i przemianę ze względu na niedobór tej cennej
tkanki. Dlatego w okresie menopauzy nie dążymy do wychudzenia i absolutnie odchodzimy od restrykcyjnych diet. Mamy być zdrowe, ale nie
chude - to zasadnicza różnica.
Dlaczego spadek poziomu estrogenów ma takie znaczenie dla metabolizmu?
Poziom estrogenów ma ogromny wpływ na metabolizm, ponieważ hormony te
pomagają w regulacji glukozy i insuliny. Jego spadek sprzyja
insulinooporności, czyli sytuacji, gdy komórki słabiej reagują na
insulinę, co utrudnia utrzymanie prawidłowej masy ciała i prowadzi do
odkładania tłuszczu w okolicach bioder i brzucha.
Spadek poziomu estrogenów obniża aktywność aromatazy w tkance
tłuszczowej, ograniczając produkcję estronu - to z kolei jeszcze
bardziej pogłębia niedobory hormonów "młodości".
Zmienia się też proporcja hormonów: spada poziom estradiolu, a androgeny
mogą pozostać na tym samym poziomie, co może wpływać np. na pojawienie
się owłosienia na twarzy czy zmianę jakości skóry.
Dlatego w okresie menopauzy warto szczególnie dbać o:
tkankę tłuszczową. Warto zachować jej zdrową ilość, ponieważ to
wspomaga produkcję estrogenów z androgenów. Zbyt szczupła sylwetka i niedobory tkanki tłuszczowej przyspieszają menopauzę oraz zwiększają
ryzyko osteoporozy!
aktywność fizyczną. Ruch, szczególnie ćwiczenia oporowe (np. pilates,
pływanie), poprawia wrażliwość tkanek na insulinę i działa jak trening
metaboliczny dla całego organizmu;
dietę przyjazną metabolizmowi, bogatą w błonnik, białko, zdrowe
tłuszcze i produkty zmniejszające stany zapalne.
Hormony płciowe po menopauzie wciąż działają, tylko w trochę inny
sposób. Skóra, kości, mózg i metabolizm "czerpią" z nich, nawet gdy
kończy się czas płodności. Aromataza daje organizmowi szansę na
przekształcenie androgenów w estrogeny, ale efektywność tego procesu
zależy od stylu życia, tkanki tłuszczowej i poziomu insuliny.
Mówiąc w skrócie: niedobór estrogenów to nie koniec świata, ale sygnał,
żeby zadbać o swój metabolizm i wdrożyć zdrowe nawyki - szczególnie te
chroniące przed insulinoopornością, tyciem i utratą energii.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki