Jedyna taka Ester - Anton Bergman

Reflow text when sidebars are open.
Rozdział 1
W naszej klasie jest nowa dziewczyna. Ma na imię Ester. Rano przed lekcjami pani prosi, żebyśmy byli dla niej szczególnie mili pierwszego dnia.
Ester siedzi w ławce przede mną i widzę tylko jej długie ciemne włosy. Ciekawe, o czym myśli.
Podczas przerwy obiadowej, kiedy stoję w kolejce do huśtawek, Ester podchodzi do mnie. Czuję, że chce mnie o coś zapytać.
- Może się zaprzyjaźnimy? - mówi.
- Może.
Bo co mam odpowiedzieć. Nie mogę przecież oznajmić, że nie mam ochoty. Zwłaszcza kiedy ktoś jest nowy w klasie. Poza tym w Ester jest coś, co mnie ciekawi. Nie wiem jednak, co to takiego.
- Masz na imię Signe, prawda?
- Tak.
- To trochę staroświeckie imię - mówi Ester.
- Ester też brzmi staroświecko - odpowiadam.
- Ale nie tak bardzo jak Signe.
Nie mam czasu nic na to odrzec, bo właśnie zwalnia się huśtawka i podbiegam, żeby ją zająć.
- Mogę się pobujać z tobą? - pyta Ester. - Jestem najlepsza na świecie w bujaniu na stojąco.
- Jasne - zgadzam się i wskakuję naprzeciwko niej.
Kiedy Isabell i Molly spoglądają na nas z huśtawki obok, czuję się całkiem fajnie. W końcu i ja mam się z kim bujać.
Właśnie mamy wracać do klasy, kiedy z plecaka Ester, który wisi w szatni, dobiega dźwięk telefonu.
- Masz komórkę? - szepczę.
- Jasne, a ty nie?
- Dostanę na urodziny.
- A kiedy to będzie?
- W grudniu.
- Dopiero? Biedna!
- W szkole nie wolno nam mieć telefonów - odpowiadam szeptem.
- Wiem, dlatego mój zostaje w plecaku. Żeby tata mógł się do mnie dodzwonić, jeśli zdarzy się coś ważnego.
Ester chyba zauważa, że jej zazdroszczę, bo dodaje:
- Możemy iść do mnie do domu po lekcjach, to pożyczę ci mój telefon. Są w nim świetne gry.
- Okej - odpowiadam. - Muszę tylko zapytać mamę.
- Co takiego? Nie wolno ci samej wracać do domu? - dziwi się Ester.
- Nie, ale w świetlicy mają segregator z numerami telefonów do rodziców, możemy do niej zadzwonić i zapytać. Na pewno mi pozwoli.
- Świetnie. Jak chcesz, zrobimy grzanki francuskie.
- Chętnie - odpowiadam, choć nie mam pojęcia, co to takiego.
Kiedy siadam w ławce, czuję się podekscytowana w zupełnie nowy sposób. Dotychczas tylko kilka razy byłam w domu u koleżanek z klasy.
- Ester, jak miło, że już ci się udało z kimś zaprzyjaźnić - mówi pani.
Wtedy Ester odwraca się i uśmiecha do mnie tak, że na jej policzkach pokazują się dołeczki.