Jednorożce w proch - Paweł K. Kluszczyński

Kup ebooka

10.10 zł
8.38 zł (10,10 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Gonitwa

Gonimy codziennie, bo goni nas świat.

Żarłoczna bestia sekundy piszczy i skomli kiedy siedzimy,

To ona wciąż pragnie naszego skupienia,

biegania, budowy i spraw organizacji.

Chce tylko zapomnieć, że tutaj, że tam,

że jest i trwa, bo za szybko przemija.

Brakuje mi teraz i zawsze tak będzie cierpliwości zaklętej w żołędziu, czy pestce.

One potrafią żyć pełnią siebie, milcząco czekają,

aż przyjdzie ich kolej.

Zamknięte w skorupie, pełne siebie do środka,

dla świata zbyt piękne by naruszył ich powłokę przed czasem.

Kiedy jest już czas w erupcji tworzenia i eksplozji życia, pękają i nieśmiało,

jak dzikie koty, początkowo nieufnie, dają życie z zarodka

lub cicho odchodzą przedwcześnie,

dokarmiając żarłoczną grzybnię - skarbnicę

tajemnic, czy innego chętnego naich wątłe ciała.

A gdzie jest na świecie drobniejszy przystanek,

niż świst wiatru w szczelinie,

złotem najszczerszym promień światła

zza chmury połyskujący, gęsta i czysta kropla

pierwsza przed burzą?

Czas wymaga uwagi, a kiedy mu jej brak,

pokrywa milcząco ściany wilgotnym filmem

z porostów i zaczyna tworzyć największe swe dzieło

- obraz rozpadu kruszy ściany,

odrywa w abstrakcyjnym tempie płaty farby,

co kiedyś bieliły okno, różowiły sień

i gankowi nadawały przyjemny zapach

lakierowanego drewna - ostoi skrzypiącego spokoju.

Gdzieś tam jest sens

w tym biegu na oślep, tylko czy wciąż ma sens

wpychać swoje kroki, między śladami innych?

Nas legion biegnących, szukających rozwoju,

bez tlenu w kurniku dyszącego miasta,

co umierając żyje,

a po każdej swej śmierci odradza się

i znów i jeszcze i trochę

wciąż mniej żywe.

Gdzie jest droga do prawdy? Ścieżka sensu bycia tutaj,

na gapę i chwilę w wagonie istnienia?

Czy tu trzeba ekspresu i tempa,

a może wagonu na węgiel,

co nieśpiesznie turkoce metr za metrem

powoli, choć do przodu?

Czy może przesiąść się do drugiej klasy,

raz jechać o czasie, a w przestoju zachwycić się

pięknem mijającego dnia

na starym dworcu gdzieś w miejscu,

co zwykle się tylko mija i pamięta?

Wysiadam, oddycham i znów biegnę na pociąg zagubiony.