Jeden taniec - Karolina Trochimiak

Kup ebooka

23.00 zł
18.40 zł (10,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

miesiąc wcześniej...

KATIE: Hej, Rosie! Czy moja ukochana przyjaciółka kończy dzisiaj osiemnaście lat? Jak się z tym czujesz?

ROSIE: Normalnie.

KATIE: Życzę Ci, abyś spełniła swoje najskrytsze marzenia i dostała się na wymarzone studia!

ROSIE: Taa, sorry, nie mam ochoty pisać. A tak w ogóle to nasza "przyjaźń" jest bez sensu. Na razie.

Katie siedziała w pokoju przy oknie i zastanawiała się, dlaczego przyjaciółka tak ją potraktowała. Za dwie godziny miały lekcję tańca.

Była już ósma, więc Sara poszła ją obudzić. Zapukała do pokoju i weszła. Widząc Katie w kiepskim stanie, czuła, że coś jest nie tak, ale nie naciskała. Znała swoje dziecko i wiedziała, że zawsze przyjdzie do niej po radę. Miały ze sobą dobry kontakt, a wypadek ojca osiem lat temu zbliżył je do siebie jeszcze bardziej. Katie była wtedy taka malutka - miała tylko dziesięć lat.

- Cześć, słoneczko.

- Cześć, mamuś.

- Za dwie godziny masz zajęcia, więc przyszłam cię obudzić, żebyś się nie spóźniła. - Sara mrugnęła do córki, bo Katie zawsze była punktualna.

- Wiem, mamuś, dzięki.

- Co zjesz na śniadanie?

- Nie wiem, mogą być naleśniki. - Katie uśmiechnęła się lekko, ale Sara i tak wiedziała, że coś jest nie w porządku.

- Wszystko dobrze, kochanie?

- Tak. Zaraz zejdę, wezmę tylko szybki prysznic.

Katie cmoknęła mamę w policzek i skierowała się do łazienki. Kiedy zeszła do kuchni, włosy miała nadal wilgotne. Były czarne, kręcone i sięgały do pasa. Ubrana w cienkie spodnie dresowe i top odkrywający brzuch, sprawiała wrażenie kruchej i delikatnej. Uwielbiała luźne, wygodne ubrania, które nie krępowały jej ruchów.

- Mmm, jakie zapachy.

- Siadaj, córeczko, już gotowe.

- Dzięki. Zrobię herbaty.

- Dziś Rosie ma urodziny, prawda? Robi jakąś imprezę?

- Nie wiem. Napisała mi dzisiaj rano, że nasza przyjaźń jest bez sensu.

- Ale dlaczego? Co się stało? Nie rozumiem.

- Ja też nie, nie powiedziała mi nawet, o co chodzi.

- A może chodzi o Gusa?

- Dlaczego, przecież z nim się tylko przyjaźnię. Wiesz przecież, że trzymamy się wszyscy razem.

- Tak, wiem. No, ale ty chodzisz z Alexem, a ona nie ma chłopaka. Zresztą, z tego co wiem, to Gus też się w tobie podkochuje.

- Tak, mamo, ale z Alexem jestem ponad dwa lata, a z Gusem tylko się kumpluję. Wszyscy o tym wiedzą.

- Kochanie, a nie pomyślałaś, że ona ci czegoś może zazdrościć?

- No, ale czego, mamo?

- Powodzenia u chłopaków, dobrych ocen, urody.

- Mamo, nie przesadzaj.

- Ale dzisiaj będzie na treningu?

- Nie wiem. W sumie, dziś mają być wstępne eliminacje do konkursu, to może odpuścić.

- Ooo, to powodzenia, córeczko. - Mama posłała jej uśmiech i wykonała gest na znak trzymania kciuków.

- Nie dziękuję, nie chciałabym zapeszyć.

- O której wracasz?

- Nie wiem jeszcze, napiszę, gdy będę coś wiedziała. A ty jak dzisiaj pracujesz?

- Mam pierwszą zmianę, ale może uda mi się wyrwać wcześniej. - Sara była pielęgniarką i jej grafik bywał bardzo elastyczny.

- Okej. To ja może zrobię zapiekankę na kolację.

- Dobra, jakbyś jednak zmieniła zdanie, to gdy wrócę, możemy zrobić sałatkę.

Piętnaście minut później przyjechali Alex i Gus. Wyluzowani i uśmiechnięci, czekali przed domem, prężąc się na swoich motorach. Obaj uwielbiali siatkówkę, byli w tym genialni i grali niesamowicie. Codzienna siłownia i basen wyrzeźbiły ich ciała i chyba nie było dziewczyny, która by się za nimi nie obejrzała. Chociaż, jeśli chodzi o znajomość z Katie, Alex nie miał łatwo. Ona była inna, nie imponował jej wygląd ani szpanerski motor. Musiał się bardzo postarać, aby zostać jej chłopakiem.

Kiedy podjechali pod szkołę, stali jeszcze przez chwilę i rozmawiali. Na widok zbliżającej się Rosie, krzyknęli jej "cześć" na powitanie, ale ona kiwnęła im tylko głową i weszła do szkoły.

- Ej, o co jej chodzi? - zapytał bardzo zdziwiony Gus.

- Nie wiem. Złożyłam jej rano życzenia, ale odpisała mi, że koniec z przyjaźnią, a teraz dziwnie się zachowuje.

- No, to faktycznie dziwne. Mogłaby chociaż wyjaśnić, o co jej chodzi.

Alex, mówiąc to, zastanawiał się, jak kapryśne bywają dziewczyny. Jego zdaniem przyjaciele tak się nie zachowują, ale nie do końca rozumiał przyjaźń między dziewczynami.

- Dobra, muszę już iść. Może uda mi się z nią porozmawiać.

- Szczerze w to wątpię, ale powodzenia. - Gus przytulił Katie i już zakładał kask.

- Do zobaczenia za dwie godziny, piękna. - Puścił do niej oko.

Alex pozwalał mu tak do niej mówić. Wiedział, że kumpel jest wobec niego lojalny, ufali sobie, a relacje w ich paczce były jasno określone.

- Trzymajcie się i uważajcie na siebie. Pa, Alex.

Odchodząc, pocałowała go w policzek.

- Pa, Katie.

Nie szarżowali, byli ostrożni, ale mimo wszystko Katie za każdym razem powtarzała im to samo. Martwiła się o nich. Nigdy nie wiadomo, co może się stać na drodze, dlatego zawsze towarzyszył jej strach o ich bezpieczeństwo.

Weszła do szatni, żeby się przebrać, licząc też, że spotka tam Rosie. Niestety, szatnia była pusta. Zawiedziona zostawiła torbę, wzięła butelkę z wodą i poszła na salę. Chciała porozmawiać z przyjaciółką, ale trening już się zaczął. W tym miesiącu rozgrzewkę prowadziła właśnie Rosie.

Po półgodzinie intensywnych ćwiczeń zrobiły przerwę, żeby napić się wody i chwilę odpocząć. Czekała je jeszcze próba układu na turniej, który był zaplanowany na piątego sierpnia. Czasu było sporo, aby się dobrze przygotować, ale wszystkim zależało na wygranej, więc nawet gdy nie miały treningu w szkole, to każda i tak ćwiczyła w domu.

W czasie przerwy dziewczyna próbowała złapać Rosie, ale ta robiła wszystko, żeby jej unikać. Zaczęły znowu ćwiczyć, jednak Katie nie mogła się skupić i cały czas myślała, o co może chodzić przyjaciółce. Trenerka od razu zauważyła, że jest rozkojarzona, i próbowała z nią porozmawiać, ale Katie poprosiła tylko o dodatkową chwilę przerwy. Jednak ta chwila rozbiła skupienie wszystkich dziewczyn, więc dalszy trening nie miał już sensu. Evelin zdecydowała, żeby wróciły do domu i odpoczęły, a kolejne spotkanie zarządziła na sobotę. Wszystkie dziewczyny poszły do szatni.

Pomyślnie dla Katie, Rosie została dłużej, ponieważ wszystkie prysznice były zajęte. Dziewczyna siedziała ze słuchawkami na uszach, żeby dać Katie do zrozumienia, że nie ma ochoty z nią rozmawiać.

- Rosie! - Katie wyciągnęła jej słuchawki z uszu.

- Czego chcesz?!

- Nie uważasz, że należą się nam jakieś wyjaśnienia?

- Jakim NAM?

- Mnie, Alexowi i Gusowi. Oni też się dopytują, co ci się stało, że nawet nie reagujesz na powitanie. Nigdy taka nie byłaś!

- Jaka nie byłam?! No, jaka?! Że mam już dość ciebie i chłopaków? Na każdym kroku udowadniasz, że jesteś lepsza. Lepiej tańczysz, lepiej się uczysz, masz Alexa, przyjaźnisz się z Gusem... A ja? - Rosie nagle łzy popłynęły po policzkach.

- Co ty wygadujesz?! Przecież ty też dobrze tańczysz i masz świetne oceny. A jeśli chodzi o Alexa, to wiesz, jak było, uparł się na mnie. A Gus? Przecież przyjaźni się też z tobą! Nie rozumiemy twojego zachowania... - Katie też już płakała.

- Wiesz co - przerwała jej Rosie - wydaje mi się, że już ci, przepraszam, WAM, wszystko wyjaśniłam. Nie mamy już o czym gadać. - Złapała plecak i wybiegła z szatni.

Katie usiadła na ławce, a łzy nie chciały przestać płynąć. Nie mogła zrozumieć zachowania Rosie. Wkrótce miał po nią przyjechać Alex, ale nie miała ochoty widzieć się z chłopakami i wszystkiego tłumaczyć. Właściwie nadal nie wiedziała, jak tę sytuację zinterpretować. Napisała mu wiadomość na telefonie:

Skończyłam wcześniej. Wrócę do domu autobusem, nie martw się, nie musisz dziś przyjeżdżać. Chcę odpocząć. Pa.

Przebrała się i pobiegła na przystanek. Zdążyła w ostatniej chwili wpaść do środka pojazdu. Zapłakana zajęła siedzenie, włożyła słuchawki i przytuliła głowę do okna. Nie zwracała uwagi na nic i niewiele słyszała. Nie zauważyła, że w głębi autobusu siedział Ryan, kolega Alexa i Gusa. Niedaleko niego kilku podejrzanych typów dziwnie przyglądało się dziewczynie. Ryan usłyszał, jak się założyli, że jeden z nich ją "wyrwie". Do przystanku, na którym wysiadała Katie, zostało jeszcze kilka minut. Ryan wiedział, że Alex niedługo kończy trening i będzie wracał do domu. Zdecydował, że wyśle mu wiadomość, jak nieciekawie wygląda sytuacja. Chwilę później dostał odpowiedź z prośbą, żeby jechał z Katie do końca i razem z nią wysiadł.

Opuszczając autobus, dziewczyna poczuła, że ktoś zarzuca jej rękę na szyję, co ją bardzo wystraszyło. Ryan nie zdążył zareagować, bo w tym momencie podjechał Alex. Odepchnął typka i przytulił Katie. Wtuliła się w niego i zaczęła znowu płakać.

- Skąd się tu wziąłeś?

- Ryan dał mi znać. Normalne, że nie zostawiłbym cię bez opieki.

- Dzięki. - Odwróciła się i ruszyła przed siebie.

- Hej, chodź tu do mnie. - Wziął ją za rękę i przyciągnął do siebie. - Powiesz mi, co się dzieje? Dlaczego dzisiaj tak wcześnie skończyłaś zajęcia? I czemu płaczesz?

Katie nie była w stanie wyjaśnić mu, jak bardzo fatalny miała dzień, a teraz pragnęła jedynie znaleźć się już w swoim pokoju i zniknąć pod kocem.

- Przepraszam.

- Nie masz za co przepraszać, nawet tak nie mów. Zawiozę cię do domu, położysz się, a ja zrobię herbatę i pogadamy. O której wraca twoja mama?

- O osiemnastej.

- To jeszcze mnóstwo czasu, poczekam z tobą.

- Nie, nie trzeba.

Pocałował ją tylko w policzek.

Gdy weszli do mieszkania, Alex zaczął przygotowywać herbatę. Musiał przyznać, że coś było nie tak. Domyślał się, że chodziło o sytuację z Rosie. Wszedł do pokoju Katie i zobaczył, że dziewczyna leży zawinięta w koc.

Oczy miała zamknięte, więc uznał, że zasnęła. Postawił kubek na stoliku i pocałował ją w czoło. Sam siadł na fotelu przy łóżku i patrzył na nią. Nigdy jeszcze nie była w tak fatalnym stanie. Myślał o nich, o ich życiu, przyszłości. W pewnym momencie dostał wiadomość:

GUS: Jak się czuje Katie?

ALEX: Dzięki, już lepiej. Śpi, ale nigdy nie widziałem jej w takim stanie. Myślę, że to przez sytuację z Rosie.

GUS: Też tak pomyślałem. Co robimy?

ALEX: Nic, najpierw muszę porozmawiać na spokojnie z Katie, ale nie teraz, niech odpoczywa. A co do Rosie, to sam już nie wiem...

Katie długo spała, a gdy otworzyła oczy, zauważyła na stoliku kubek z herbatą. Z kuchni dobiegały odgłosy rozmowy. Zrozumiała, że mama już wróciła z pracy i właśnie rozmawia z Alexem. Nie wiedziała, od kiedy dokładnie mama była w domu, ale ostatnio coraz później się pojawiała. Dziewczyna nie wiedziała, o co chodzi, ale w sumie zbytnio jej to nie interesowało. Zeszła do kuchni i przywitała się z mamą. W odpowiedzi na ich pytające miny usiadła i zaczęła relacjonować rozmowę z Rosie. Nie chciała słuchać pocieszania i, nie czekając na komentarze, wróciła na górę.

Przed pójściem spać Sara zastanawiała się, czy nie wrócić do rozmowy, ale córka czytała w łóżku, więc nie chciała jej przeszkadzać. Zasnęła, zastanawiając się, jak pomóc Katie wybrnąć z tej sytuacji.

***

Następnego dnia rano, gdy Katie się obudziła, Sary nie było już w domu. Na stoliku zobaczyła przyklejoną kartkę. Poznała pismo mamy:

Zrobiłam zapiekankę, jest w piekarniku. Jeśli nie spałaś długo, to powinna być jeszcze ciepła. Do zobaczenia po południu, Słoneczko.

Całuję, mama

Była dopiero dziesiąta. Mimo silnego bólu głowy, wywołanego wczorajszymi wydarzeniami, na twarzy Katie zagościł uśmiech. Wzięła szybki prysznic, wytarła włosy i zeszła na dół. Otworzyła piekarnik i po całym domu rozszedł się zapach jeszcze cieplutkiej zapiekanki. Zrobiła herbatę i nałożyła jedzenie na talerz. Usiadła na kanapie i znudzona włączyła telewizor. Przeskakiwała chwilę po kanałach, jednak nic nie zwróciło jej uwagi. Alex napisał, że za kilka minut zjawi się u niej z filmem i ciastem. Jeśli nie będzie miała ochoty, to zaprasza ją na rolki. Nie była zachwycona, ale stwierdziła, że lepsze to niż siedzenie bez sensu w domu. Pozmywała po śniadaniu i zastanawiała się, o której dzisiaj mama wróci z pracy. Miała do wyboru dwie opcje na spędzenie popołudnia. Wyjrzała przez okno. Dzisiejszy dzień nie należał do upalnych. Głowa nie przestawała boleć, więc uznała, że rolki dobrze jej zrobią.

Zaczęła pisać liścik do mamy, że wychodzi z Alexem, kiedy usłyszała dzwonek do drzwi.

- To ty jesteś Katie Dark?

- Tak. O co chodzi?