Japonia (Tokio). Kobieta na krańcu świata - Martyna Wojciechowska


Reflow text when sidebars are open.
Największa na świecie organizacja naukowa i oświatowa - Towarzystwo National Geographic - powstała w 1888 roku, aby "rozwijać i upowszechniać wiedzę geograficzną". Od tego czasu Towarzystwo finansuje wyprawy naukowe, prace badawcze oraz popularyzuje wiedzę o świecie wśród ponad 9 milionów swoich członków. Magazyn National Geographic oraz książki, programy telewizyjne, filmy, a także mapy i atlasy wydawane przez Towarzystwo National Geographic uczą i inspirują.
Członkami Towarzystwa są wszyscy prenumeratorzy magazynu, którzy opłacając prenumeratę, współfinansują jego działalność.
Więcej informacji na temat działalności Towarzystwa można uzyskać na stronie internetowej www.nationalgeographic.pl oraz na łamach magazynu National Geographic po polsku.
Wydawnictwo G+J RBA Sp. z o.o. & Co. Spółka Komandytowa Licencjobiorca National Geographic Society ul. Marynarska 15, 02-674 Warszawa
"Kobieta na krańcu świata" ? copyright by TVN S.A., 2013 Copyright for Polish edition branded by National Geographic Society ? 2013 National Geographic Society. All rights reserved ? 2013 Copyright for the text by Martyna Wojciechowska ? Copyright for the photos by Małgorzata Łupina
National Geographic i żółta ramka są zarejestrowanymi znakami towarowymi national Geographic Society.
Dział handlowy: tel. (48 22) 360 38 38, 360 38 42; fax (48 22) 360 38 49
Sprzedaż wysyłkowa Dział obsługi klienta: tel. 022 360 37 77
Projekt graficzny i okładka: Wojciech Franus Ilustracja na okładce: Michał Barański Zdjęcia: Małgorzata Łupina, Shutterstock
Fotoedycja: Agnieszka Franus
Redakcja: Agnieszka Franus, Danuta Śmierzchalska
Konsultacja merytoryczna: - dr Robert Andrzej Dul
Współpraca redakcyjna: Katarzyna Frydrych
Research: Ania Janik
Korekta: Tomasz Cholaś
ISBN: 978-83-7596-592-6
Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kopiowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie, w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych - tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich.
Konwersja do formatu epub: pan@drewnianyrower.com
?e Kenzabur?, laureat literackiej Nagrody Nobla, powiedział kiedyś: "Ludzie widzą dawną Japonię poprzez samurajów i ogrody zen. Nową Japonię poprzez sprzęt elektroniczny i wysoką wydajność. Pomiędzy tymi dwoma wyobrażeniami jest pusta przestrzeń, w której żyją Japończycy".
Obecnie w tej przestrzeni króluje kawaii. Angielskim odpowiednikiem tego słowa jest cute. W Japonii opisuje ono nie tylko rzeczy słodkie i wdzięczne, ale również maleńkie i bezbronne. Kawaii jest zatem pluszowa maskotka przy torebce, puszyste różowe etui na telefon komórkowy, bezradne zwierzątko...
Kultura kawaii od lat 80. dominuje w życiu Japończyków. Nawet posterunki policji były wtedy milutkie, bo stylizowano je na domki z piernika, a prefektury wybrały na swoje logo bohaterów dziecięcych kreskówek. Charakterystyczne wielkookie postacie z mang malowano na samolotach. Dziś widnieją one niemal na wszystkich przedmiotach codziennego użytku. Wszystko ma być "fajne". Co roku na rzeczy kawaii wydaje się w Japonii miliardy jenów.
Marzenie większości mężczyzn w Japonii to dziewczyna, która jest kawaii. Już nie dziecko, ale jeszcze nie kobieta - lolita. Buzia aniołka, krótka spódniczka, delikatny głosik. Japonki opanowała moda na bycie kawaii; nieważne, czy mają 12 lat, czy zbliżają się do trzydziestki.
Znak charakterystyczny - serduszko. Ulubiony kolor - róż. Himegyaru to skrzyżowanie disneyowskej królewny z Paris Hilton, Marią Antoniną i dziewczynką z mangi, lekko zabarwione serialem "Dynastia". Jest też starsza królewna, czyli on?gyaru - równie słodka i niewinna, ale zwolniona z konieczności noszenia tysiąca kokardek i falbanek. Kolory jej ubrań są bardziej stonowane, a ozdoby wyszukane. Tu pawie pióro, tam zmysłowy puszek, gorset wykończony koronką... Z kolei lolita w stylu goth przypomina owoc związku horroru z dobranocką. Taka mroczna dzidzia, dla której liczą się tylko dwa kolory: czerń i biel. Długa koronkowa spódnica, falbaniasta bluzka, buty na bardzo wysokich koturnach. No i dodatki - obowiązkowo torebka w kształcie trumny, krzyża albo nietoperza. Są też "czarne lole" - o czarnych włosach, z makijażem, w którym dominują gruba czarna krecha i krwistoczerwone usta. Jeśli natomiast zobaczycie na ulicy nastolatkę z zabandażowaną ręką, plastrem na czole i krwawiącą raną na ramieniu - spokojnie, nie trzeba wzywać karetki! To tylko "makabryczna lola". Sztuczna krew, sztuczna rana i sztuczny strup to oprócz kredki do oczu podstawowe wyposażenie jej kosmetyczki. Lolity yamamby nie sposób pomylić z żadną inną. Wygląda jak osoba ciężko uzależniona od solarium. Skóra yamamby jest ciemnobrązowa, a do brązu najlepiej pasuje platynowy blond i kucyki oraz białe powieki plus białe usta. Jeśli o intensywnych kolorach mówi się krzykliwe, to barwy strojów yamamby są wrzaskliwe. A buty? No cóż, one też nie mogą prezentować się gorzej - 15-centymetrowe koturny są absolutnym minimum...
Nastolatki siedzą na ławkach albo na chodniku, stoją na kładkach nad ulicami. Chcą być oglądane, podziwiane. Niektóre palą papierosy, a to, co popijają z puszek, raczej nie jest oranżadą. Jedne szczebioczą, inne głośno chichoczą. Po ulicach tej dzielnicy Tokio, niczym na pokazach pr?t-a-porter, paradują wszystkie odmiany japońskich lolit. Jestem w Harajuku. To mekka na modowej mapie świata. Witam się z Kanae. A w zasadzie powinnam stwierdzić, że witam się z jej gigantyczną, wymyślną blond-rudawą fryzurą ozdobioną z boku maleńkim diademikiem z kilkoma migocącymi wisiorkami. Z białą, falbaniastą sukienką na ramiączkach i wysokimi szpilkami, zupełnie niepraktycznymi na krzywym chodniku z płyt. A nawet z czarno-różową parasolką, przy której wisi złocone serduszko. Dopiero potem patrzę na jej twarz.
- Jak twoim zdaniem powinien wyglądać ideał japońskiej urody? - pytam po kilku minutach rozmowy.
- Dziewczyna musi być słodka, śliczna, kawaii, ładnie się wysławiać - wylicza niczym składniki przepisu na tort czekoladowy. - Bardzo ważna jest jasna cera, włosy takie "sypkie" - Kanae poprawia swoją imponująco nastroszoną fryzurę. - No i wysokie czoło, duże, w zasadzie bardzo duże oczy. Najlepiej żeby były jak najbardziej okrągłe... Drobny, ale wysoko sklepiony nosek, wąskie usta i szeroki uśmiech oraz pociągła twarz. - Dziewczyna nabiera w płuca powietrza i kontynuuje wyliczankę. - Wzrost to minimum 170 centymetrów, koniecznie długie nogi i ręce, jędrne pośladki i sprężysty biust, musi być seksowna i dobrze wyglądać w czarnych ubraniach - chwilę się zamyśla. - Najlepiej gdyby wyglądała jak Brazylijka, ponieważ ten typ urody to dla nas niedościgniony ideał.
Okazuje się, że niełatwo być ideałem w Japonii. Co najmniej połowa z wymienionych cech kompletnie nie zgadza się z wyglądem przeciętnej Japonki, które zazwyczaj są niskie, mają małe, skośne oczy, ich twarze są raczej okrągłe... Kolejne pytanie nasuwa się więc samo.
- Dużo Japonek decyduje się na operacje plastyczne?
- Tak, to jest u nas bardzo popularne, zwłaszcza operacje oczu. Oczy to nasze największe utrapienie - wzdycha i robi smutną minkę. - Wiesz, mamy bardzo małe oczy, a nasze powieki nie mają tutaj tego załamania - pokazuje linię pomiędzy powieką a brwiami - które jest uznawane za bardzo seksowne, więc mnóstwo moich koleżanek skorygowało tę wadę. Ja nie, bo strasznie się boję tego zabiegu... Może kiedyś wydłużę sobie nogi. Słyszałaś o takiej operacji? To jest podobno bardzo bolesne...
Przyglądam się Kanae, jak na Japonkę jest i tak wyjątkowo wysoka, ale czego się nie robi, by osiągnąć ideał.
- Ile czasu zwykle zajmuje ci przygotowanie się do wyjścia z domu?
Ja potrzebuję mniej więcej 15 minut. Okazuje się, że Kanae musi przeznaczyć na to aż dwie godziny, z czego na sam makijaż poświęca ponad połowę tego czasu.
- Wiedząc, że idę na spotkanie z ekipą telewizyjną, byłam wczoraj u fryzjera - chwali się. I trzepocząc rzęsami, dodaje: - Żeby zrobił mi porządną fryzurę.
Porządną? Moje wyobrażenie porządnej fryzury całkowicie rozmija się z tym, co ma na głowie moja bohaterka.
- Potem całą noc musiałam spać twarzą do poduszki - żali się, wydymając usta w podkówkę. A sekundę później, zapominając o nocnym dyskomforcie, szczebiocze: - Ale jak widać, i tak się trochę rozczochrałam.
- Uważasz, że jesteś ładna? - pytam prowokacyjnie.
- Znam ładniejsze dziewczyny. Ale z drugiej strony moja twarz z makijażem a twarz bez makijażu to dwa różne światy - chichocze, zasłaniając usta.
Muszę przyznać, że na swój sposób jest magnetyzująca - ma przepiękne oczy, wspaniały uśmiech i, co rzadkie u Japonek, idealne zęby. Ledwie się ze mną przywitała, natychmiast zaczęła się przeglądać w filtrze kamery, przekrzywiając główkę we wszystkie strony, tak jak mój kanarek. Jest w pełni świadoma swojej kobiecości i wrażenia, jakie wywiera na ludziach. Moi operatorzy nie mogą oderwać od niej wzroku. Zresztą wszyscy jesteśmy porażeni. Nie co dzień ogląda się takie zjawisko, które nieustannie poprawia sobie włosy, wydyma usta, wygładza ubranie, robi zdjęcia wszystkiemu dookoła, chichocząc przy tym bez żadnego wyraźnego powodu. Może jednak księżniczki tak właśnie powinny się zachowywać...
Pierwszą milusią dziewczynką została na początku lat 80. Seiko Matsuda, ogromnie popularna piosenkarka pop. Nagrała 24 single, które stały się hitami. W zrobieniu kariery nie przeszkodził jej brak talentu wokalnego i prezencji. Seiko w genialny sposób wyczuła bowiem, czego pragnie publiczność. Wystrojona jak mała dziewczynka szczebiotała, chichotała, sepleniła i słodko przekręcała słowa. Dziś to po prostu język gyaru, który stał się obowiązującym kanonem. Afektowany, pełen zdrobnień i udziwnień. Matsuda, idealna lolita, stworzyła infantylny wizerunek kobiecości, który odpowiadał podświadomym potrzebom Japończyków. Na ulicach miast natychmiast pojawiły się podobne do niej osóbki, zachowujące się zdecydowanie nieadekwatnie do wieku. Rozszczebiotane, ubrane jak uczennice szkoły podstawowej, z dziecinnymi torebkami, przy których zwisały pluszowe maskotki. Tak narodził się styl kawaii.
Świat lolit pewnie nie przetrwałby długo, gdyby te niczym wirus nie zainfekowały męskiej wyobraźni. Kostium małej dziewczynki maskuje dojrzałość. Lolitki przypominają mężczyznom beztroski świat dzieciństwa, gdzie wszystko było dozwolone, gdzie nie było jeszcze podziału na płeć, a niewinna seksualność nie groziła konsekwencjami. W zależności od swoich pragnień Japończyk może wybrać grzeczną albo niegrzeczną wersję lolitki. Małą słodką niunię lub bohaterkę ociekających ostrym seksem mang. I ani trochę nie będzie się tego wstydził. Pisma, które dla nas są pornografią dla pedofili, japońscy mężczyźni otwarcie czytają w metrze.
Zresztą tutejsi panowie mają rorikon, czyli kompleks lolity. Nie potrafią zmierzyć się z dojrzałą kobiecością, ze zmysłowością w naszym, europejskim rozumieniu. Spotykają się w fanklubach lolitek, czytają o nich i oglądają się za nimi na ulicy. W Japonii kobieta jeszcze przed trzydziestką nazywana jest christmas cake. To znaczy, że jest czerstwym ciastkiem, które zostało na sklepowej półce. Z kolei żona i matka to zupełnie inne kategorie - skromne, dobrze ubrane i przykładnie się zachowujące wzorowe gospodynie domowe.
Nie jest łatwo być kobietą w Japonii, ale kto wie, czy nie trudniej być tu mężczyzną. Kult lolitek to bunt przeciw systemowi, w którym każdej z płci przypisane są konkretne, sztywne role. Japońskie nastolatki nie chcą dorosnąć, stać się układnymi żonami i matkami, których obowiązkiem będzie siedzieć w domu, bawić dzieci i dbać o męża. Dojrzewanie kojarzy się wyłącznie z kompromisami i piekielnie ciężką pracą. Jak tego uniknąć? Za wszelką cenę nie dorastać!
Mama mówi, że wyglądam przesłodko. Mam śliczne ubrania, słodkie mieszkanko i uroczego, małego pieska. Bardzo o siebie dbam i poświęcam dużo czasu na układanie włosów i na robienie paznokci - zobacz, jakie są super, mam teraz manikiurzystkę, która specjalnie dla mnie przywozi nowe ozdoby. Fajne, co? Jak to, kto za to wszystko płaci? Rodzice. To chyba oczywiste, prawda?
Kilkanaście milionów Japończyków między 20. a 35. rokiem życia mieszka z rodzicami. Jeśli już zarabiają, to wyłącznie na własne przyjemności. Parasaito shinguru, czyli pokolenie pasożytów, jak się o nich mówi, nakręca sprzedaż towarów luksusowych. Triumfy święcą tu zachodni projektanci, tacy jak Dolce & Gabbana czy Versace. Stało się tak z powodu kryzysu bankowego i recesji, po tym jak w latach 80. XX wieku rozpędzona machina japońskiej gospodarki z prędkością shinkansena wypadła z torów (tak zwana dekada bańki mydlanej). Giełda straciła wówczas 70 procent wartości, zatrzymał się rozwój budownictwa. Starsze pokolenie wzięło to na swoje barki i w konsekwencji cała rzesza młodych ludzi zaczęła żyć w poczuciu beztroski na utrzymaniu rodziców.
Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.
Tokio, czyli Wschodnia Stolica, położone jest na wyspie Honsiu, największej w archipelagu Wysp Japońskich nad Zatoką Tokijską otwierającą się na Ocean Spokojny. Metropolia dzieli się na mniejsze jednostki administracyjne. Część centralna składa się z 23 dzielnic (z japońskiego ku) - zachodnia to 26 miast (hi), 3 miasteczka (ho) i wioska (son). Tokio jest jedną z trzech stolic światowego handlu obok Nowego Jorku i Londynu. Jego gubernatorem jest Naoki Inose, dziennikarz, historyk i pisarz. Wybrany w 2012 r. polityk zamierza zmodernizować tokijskie metro, zajmie się też energetyką - nie chce, żeby w Tokio wydarzyła się awaria podobna do tej w elektrowni jądrowej Fukushima. Ma też zamiar ubiegać się o organizację olimpiady w Tokio w 2020 r.
POWIERZCHNIA
Tokio zajmuje ponad 2200 km? powierzchni (Warszawa leży na 517). Tworzy prostokąt mający 25 km z północy na południe i 90 ze wschodu na zachód. W pobliżu Zatoki Tokijskiej znajduje się strefa, gdzie ścierają się trzy płyty tektoniczne (eurazjatycka, pacyficzna i filipińska), czego konsekwencją są między innymi trzęsienia ziemi, które od czasu do czasu nawiedzają Tokio. Z braku nowych terenów pod inwestycje zasypywana jest też zatoka i budowane są sztuczne wyspy.
WALUTA
Jen japoński (JPY)
1 JPY - 0,036 PLN, w ciągu ostatnich 6 miesięcy waluta japońska straciła na wartości ponad 11 proc.
MIESZKAŃCY
Samo miasto liczy 13,5 mln mieszkańców, a Wielkie Tokio ma ich aż 35,5 mln, co czyni je największą aglomeracją świata. Żyje w niej 1/4 Japończyków. Gęstość zaludnienia wynosi tu ponad 6 tys. osób na kilometr kwadratowy, czyli 18 razy więcej niż średnia dla kraju. Japonia ma ponad 128 mln obywateli i jest jednym z najludniejszych krajów świata.
KLIMAT
Średnia roczna temperatura w ciągu dnia w Tokio nie spada poniżej 10°C.Najzimniejszym miesiącem jest styczeń, a najcieplejszym sierpień. Wówczas to upały sięgają 31 stopni. Średnie roczne opady deszczu wynoszą około 1500 mm. Lato zaczyna się w czerwcu porą deszczową, która trwa od trzech tygodni do miesiąca. Potem upały i duża wilgotność powietrza stają się bardzo uciążliwe. Wrzesień to z kolei czas tajfunów, ale jednocześnie najprzyjemniejszy okres w Tokio, niebo jest wówczas bezchmurne, a temperatury łagodne. Zimą zdarzają się opady śniegu. Najpiękniej jednak w Tokio jest wiosną, w marcu i kwietniu, kiedy rozkwitają wiśnie.
KIEDY JECHAĆ, CZYM, ZA ILE
Do Tokio najlepiej wybrać się poza okresem świąt Bożego Narodzenia, Nowym Rokiem, tzw. Złotym Tygodniem, czyli końcówką kwietnia i 5 maja (biura, urzędy i fabryki są wtedy zamknięte), oraz w lipcu i sierpniu, kiedy trwają letnie wakacje. W Tokio jest też mnóstwo imprez, warto zaplanować pobyt tak, aby wziąć w jednej z nich udział.
2 stycznia - tego dnia pałac cesarski otwarty jest dla zwiedzających. W pierwszym miesiącu nowego roku rozgrywany jest również Wielki Turniej Sumo. www.sumo.or.jp
Luty to Maraton Tokijski. Międzynarodowe Targi Anime - jedna z największych tego typu imprez na świecie - zazwyczaj odbywają się w ostatnim tygodniu marca i przez dwa dni są otwarte dla zwiedzających.
Bierze w nich udział ponad 250 japońskich i międzynarodowych stacji telewizyjnych i producenckich. www.tokyoanime.jp Kwiecień to oczywiście Festiwal Kwitnących Wiśni, a wraz z nim wielkie piknikowanie na łonie natury w gronie rodziny i przyjaciół. Szczególnie popularnym i obleganym miejscem jest wówczas zjawiskowo piękny Ueno Park. Maj to Sanja Matsuri, jeden z najbardziej znanych i barwnych tokijskich festiwali. Ubrani w tradycyjne stroje mieszkańcy niosą ulicami w paradzie ponad 100 platform z replikami świątyń.
Hanabi Taikai, czyli festiwal fajerwerków, odbywa się w ostatnią sobotę lipca. Spektakularne ogniste pióropusze rozświetlają niebo nad rzeką Sumida i nad Zatoką Tokijską w sierpniu.
Tokyo Game Show zaplanowano na 19-22 września. Obowiązkowa pozycja w kalendarzu wszystkich fanów gier komputerowych.
Październik to miesiąc cieszącego się sporą renomą Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Tokio. 2012.tiff-jp.net/en
Do stolicy Japonii nie ma z Polski bezpośrednich połączeń. Korzystne cenowo oferty mają Lufthansa, Air France, British Airways i od niedawna obecne w Polsce Qatar Airways. Możemy znaleźć promocje już od 1800 zł. Przemieszczenie się z lotniska Haneda położonego na południe od centrum Tokio zajmie nam 30 min. To zdecydowanie najbardziej zatłoczone z japońskich lotnisk obsługuje rocznie 60 mln pasażerów, co daje mu piąte miejsce na świecie.
NOCLEG
Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.