Polska z daleka i Polska z bliska w listach Jana Nowaka-Jeziorańskiego i Zbigniewa Brzezińskiego
1. Spotkanie
Korespondencja, którą publikujemy, porusza wiele wątków, a wstęp do niej prawdopodobnie powinien się rozpoczynać od opisania pierwszego spotkania aktorów sceny mającej szczególne znaczenie dla najnowszej historii Polski, mimo że w tym wypadku akcja toczyła się głównie poza granicami kraju.
Chciałabym jednak rozpocząć tę opowieść od cytatu z listu Jana Nowaka1. W chwili pisania, 17 grudnia 1976 r., jest on już byłym dyrektorem Stacji Polskiej Radia Wolna Europa, pognębionym wydarzeniami, które zmusiły go do odejścia na emeryturę, zaszytym od niemal roku w małej alpejskiej miejscowości i próbującym złapać równowagę po oszczerczej kampanii zorganizowanej przez służby bezpieczeństwa PRL. Jan Nowak pisze:
Jest czwartek, godz. 5 po południu czasu Pass Thurn. Przed chwilą radio austriackie podało wiadomość o Twojej nominacji. A więc poznałeś się na Carterze i trafnie przewidziałeś jego zwycięstwo wtedy, kiedy ludzie tacy, jak ja, nie mieli jeszcze zielonego pojęcia, kto zacz. W historii USA żaden obywatel polskiego pochodzenia nie doszedł tak wysoko. W naszych dziejach żaden jeszcze Polak nie zajął stanowiska tak wysokiego w skali światowej. Przyjmij serdeczne gratulacje od starego przyjaciela, który życzy Ci z głębi serca, abyś w nadchodzących krytycznych latach odegrał historyczną i pozytywną rolę i aby ten mały kraik nad Wisłą także wymieniał z dumą nazwisko Zbigniewa Brzezińskiego.
Odpowiedź na te gratulacje brzmi następująco:
Dear Jan,
Many thanks for your moving letter. I was touched by it and I appreciate your good wishes. I will not hide the fact that I am not unaware of some of the ethnic-historical aspects of this development, and I do derive some (I hope) legitimate satisfaction from this. (20.01.1977). (Drogi Janie, wielkie dzięki za Twój poruszający list. Byłem nim wzruszony i dziękuję za dobre życzenia. Nie będę ukrywał faktu, że jestem świadom etniczno-historycznych aspektów tego sukcesu i czerpię z tego [mam nadzieję] uzasadnioną satysfakcję).
Zanim jednak nastąpiła wymiana tych listów, było lato 1953 r., Monachium, ogromny budynek Radia Wolna Europa, w którym mieściła się także Stacja Polska. To tam spotkało się dwóch Polaków, których skutki II wojny światowej zatrzymały poza granicami kraju.
Jeden z nich był dojrzałym trzydziestodziewięcioletnim mężczyzną po wojennych przejściach w Polsce: jako żołnierz kampanii wrześniowej, a później podziemnej Armii, kurier między walczącymi w kraju a londyńskim rządem, powstaniec warszawski, uchodźca, którego karierę naukową przerwała napaść Hitlera na Polskę.
W 1953 r. jest dyrektorem niedawno utworzonej Stacji Polskiej Radia, które przyjęło nazwę Głos Wolnej Polski i ze strefy amerykańskiej w Niemczech Zachodnich nadaje do kraju audycje w języku polskim. Zdzisław Jeziorański występuje tutaj pod wojennym pseudonimem Jan Nowak.
Celem audycji Głosu Wolnej Polski jest przede wszystkim podawanie wiarygodnych informacji o wydarzeniach na świecie, ale także o wydarzeniach w państwach należących do sowieckiej strefy wpływów; celem jest także podniesienie na duchu narodu skazanego na brak wolności słowa, wolności wyznania i wolności twórczej.
Dyrektora tego Radia chce poznać dwudziestopięcioletni absolwent McGill University w Montrealu i doktor nauk politycznych na Harvardzie, który spędził w Polsce zaledwie kilka lat. Nazywa się Zbigniew Brzeziński2.
Co prawda urodził się w 1928 r. w Warszawie, ale pierwsze trzy lata spędził w Lille, gdzie jego ojciec, dr Tadeusz Brzeziński, kierował konsulatem. W 1931 r. rodzina przeniosła się do Lipska i dopiero w 1935 r. Zbigniew Brzeziński wrócił do Warszawy. Jego pierwsze lekcje historii i politologii to opowieści ojca o sytuacji w Niemczech, a potem w Charkowie w Ukraińskiej SRR, gdzie Tadeusz Brzeziński przez dwa lata (1936-1938) pełnił funkcję konsula generalnego, ale ze względu na panującą tam sytuację polityczną nie zabrał ze sobą rodziny.
Kilkuletni Zbigniew dowiadywał się wówczas o wydarzeniach skrupulatnie ukrywanych przed światem: o stalinowskich wielkich czystkach, pokazowych procesach przywódców rewolucji październikowej, którzy - poddawani torturom - sami przyznawali się do winy.
W 1938 r. rodzina Brzezińskich wyruszyła do Montrealu. Tadeusz Brzeziński objął tam kolejną placówkę dyplomatyczną. Wkrótce rozpocznie się najbardziej dramatyczny okres dla całego świata, a wypadki wojenne rodzina Brzezińskich obserwować będzie z perspektywy kanadyjskiej, choć przyrodni brat Zbigniewa, Jerzy Żyliński, wyruszył na wojnę i podczas jednej z bitew w okolicach Bredy został ranny.
Dla Zbigniewa Brzezińskiego zarówno wydarzenia II wojny światowej, jak i jej skutki będą ważnym tematem badań, kształtowania jego osobowości i światopoglądu, a także jednym z wielu powodów bliskich kontaktów z Janem Nowakiem.
W centrum jego zainteresowań badawczych będzie wówczas Związek Radziecki, analiza wzrostu jego potęgi po II wojnie światowej i mechanizmów w nim panujących, a także przewidywanie upadku, którego przyczyn dopatrzy się w aspektach przez innych niedostrzeganych.
Kiedy przyjeżdża do Jana Nowaka do Monachium, jest już autorem pracy magisterskiej Russo-Soviet Nationalism (McGill University, 1949), w której zawarł podstawowy pogląd na ZSRR, później rozwijany i wspierany argumentami dostarczanymi przez kolejne wydarzenia. Teza brzmiała: ZSRR, wbrew powszechnie przyjętym twierdzeniom i propagandzie przez to państwo głoszonej, nie jest monolitem, nie jest jednolitym państwem. To odtworzone wielonarodowe dawne imperium carskie, targane wewnętrznymi sprzecznościami3.
Na Harvard University w Ośrodku Badań Rosyjskich, gdzie został asystentem prof. Merle'a Fainsoda4, jednego z najbardziej cenionych znawców ZSRR, kontynuował badania dotyczące tego kraju i strefy jego wpływów.
Współpracując z Fainsodem, miał okazję korzystać z archiwów smoleńskiego NKWD, zawierających "teczki z dokumentami dotyczącymi wszystkich dziedzin życia Związku Radzieckiego, z danymi o skali czystek i terroru za rządów Stalina"5; miał także okazję przeprowadzać wywiady z wieloma rosyjskimi emigrantami i z ich relacji czerpać wiedzę o wydarzeniach w ZSRR oraz panującym tam systemie.
Dysertacja doktorska, ukończona latem 1953 r., była więc zatytułowana: The Role of the Purge in the Totalitarian State (Rola czystki w państwie totalitarnym).
Poddane analizie dwa okresy w historii ZSRR: koniec lat 30. i druga połowa lat 40. XX w., w których "czystka" stała się dominującym mechanizmem funkcjonowania państwa, pozwalały Zbigniewowi Brzezińskiemu doprecyzować poglądy na temat systemu totalitarnego na przykładzie Związku Radzieckiego.
Po obronie doktoratu Zbigniew Brzeziński wyruszył w podróż do Europy. To wówczas wszedł do gmachu RWE, żeby poznać dyrektora Stacji Polskiej. Brzezińskiego interesowała historia wojenna Kuriera z Warszawy, ale ważna była dla niego także rola Radia Wolna Europa w kształtowaniu szerszej polityki, której celem miało być pokonanie Związku Radzieckiego w zimnej wojnie. W wypadku roli Stacji Polskiej - przynajmniej osłabienie wpływu Sowietów w Polsce. Tak też rolę Radia widział Jan Nowak. W rozmowie okazało się, że "Polska z daleka" jest im obu jednakowo bliska i obaj mają nadzieję, że o jej wyzwolenie z sowieckiej hegemonii można walczyć różnymi środkami.
Patrickowi Vaughanowi6 Nowak tak relacjonował to spotkanie: "Jego ojciec powiedział mi później, że już jako chłopiec [Zbigniew] myślał tylko o wyzwoleniu Polski. Tego dnia spędziłem z nim zaledwie dwie godziny [...], ale kiedy wyszliśmy z restauracji, wiedziałem, że ten młody człowiek odegra olbrzymią rolę w kształtowaniu amerykańskiej polityki wobec Europy Środkowej i Wschodniej"7.
To pierwsze spotkanie opisywane było w kilku publikacjach8. Nowak przypomina je w liście z 1 czerwca 1966 r., w którym informuje Brzezińskiego o przygotowywanym przez RWE programie z okazji jego nominacji na członka Biura Planowania Politycznego Departamentu Stanu:
Każdy Twój sukces jest dla mnie źródłem szczerej i prawdziwej satysfakcji. Pamiętam nasze pierwsze spotkanie przed 13 laty w Haus der Kunst w Monachium, kiedy odwiedziłeś mnie po raz pierwszy jako świeżo upieczony Doktor Nauk Politycznych. Bardzo sobie to cenię, że pomimo wszystkich sukcesów Twój stosunek do mnie i do innych jest zawsze ten sam - jednakowo uczynny i przyjacielski.
2. Korespondencja
Zacieśnianie bliskich więzi między Janem Nowakiem i Zbigniewem Brzezińskim od tego pierwszego spotkania przebiega stopniowo, co można zaobserwować w prezentowanej korespondencji.
Pierwszy list, jaki udało mi się odnaleźć w archiwum Jana Nowaka-Jeziorańskiego, kierowany do Zbigniewa Brzezińskiego, datowany jest 4 kwietnia 1959 r. Czyżby po tym interesującym spotkaniu nastąpiła tak długa przerwa, podczas której nie utrzymywali ze sobą żadnego, nawet konwencjonalnego, kontaktu?
Kiedy Zbigniew Brzeziński starał się odpowiedzieć na moje pytanie, czy rzeczywiście nie było w tym czasie żadnego kontaktu, w swoim archiwum również nie odnalazł wcześniejszych listów. Wydaje się jednak, że nie był to pierwszy list. Jego treść bowiem wskazuje, mimo oficjalnego tonu, że Jan Nowak miał okazję poznać już żonę Zbigniewa Brzezińskiego, bo pozdrowienia przekazuje "dla Obojga Państwa".
Podobna sytuacja dotyczy końca korespondencji. Od lipca 2002 r. Jan Nowak mieszkał już w Warszawie. Ostatni mail, jaki otrzymałam od Nowaka na potrzeby przyszłej publikacji, pochodzi od Zbigniewa Brzezińskiego z datą 21 grudnia 2003 r. i życzeniami świątecznymi:
Trzymaj się dobrze, działaj nadal na rzecz dobra kraju (mimo głupkowatej klasy politycznej) i myślę, że znów się będziemy niedługo widzieć.
Zapewne w 2004 r., w czasie choroby Nowaka, który zmarł 21 stycznia 2005 r., rozmawiali wielokrotnie przez telefon i również mieli okazję się spotkać. Być może wymieniali także maile, do których nie udało mi się dotrzeć.
Publikowana tutaj korespondencja ma więc niewątpliwe braki, ale nie są one spowodowane wyborem. Większość zachowanych listów została w tej książce zawarta. Pominięto jedynie często powtarzające się krótkie notki, informujące o przesyłanych załącznikach, choć kilka tego rodzaju przykładów tu się znalazło.
Zbigniewa Brzezińskiego i Jana Nowaka łączyło wiele wspólnych spraw, które sprawiały, że przyjaźń stopniowo się pogłębiała. Korespondencja zawiera ślad szczerych komentarzy na temat bieżących wydarzeń politycznych, na temat polskiej historii i pokazuje walkę o utrzymanie Radia Wolna Europa nawet wówczas, kiedy Nowak nie jest już jego dyrektorem. Są tam również wzajemne oceny ich publikacji, informacje o rodzajach ataków na Zbigniewa Brzezińskiego i obronie jego poglądów przez Nowaka, a także o organizowaniu pomocy dla różnych osób i Biblioteki Polskiej w Paryżu. Pojawiają się w listach dane, które uzupełniają powszechnie znane elementy kalendarium i biografii obu autorów tej korespondencji.
W tym zarysie problemów, które poruszane są w listach Jana Nowaka-Jeziorańskiego i Zbigniewa Brzezińskiego, zasygnalizujemy jedynie niektóre z nich.
3. Formalne wyznaczniki listów
Publikujemy 386 listów, przesyłanych w ciągu 44 lat, od 1959 do 2003 r. Autorem 213 jest Jan Nowak-Jeziorański, a 171 Zbigniew Brzeziński. Wyodrębnione zostały także 2 listy przesłane Nowakowi przez Brzezińskiego do wiadomości.
Większość z nich (349) to standardowe listy pisane tradycyjnie z zachowaniem wszelkich epistolograficznych reguł. Jednak od 2 lutego 2003 r., kiedy Nowak jest już w Polsce, do końca tej korespondencji (ostatni list z 21 grudnia 2003 r.), pojawiają się maile, wysyłane na ich adresy elektroniczne.
Adresy
Listy często pisane są na papierach firmowych instytucji, w których pracują Zbigniew Brzeziński i Jan Nowak, a także na papierach firmowych hoteli, w których zatrzymuje się Zbigniew Brzeziński; również najczęściej kierowane są na adres instytucji, w których obaj pracują. Dopiero po zakończeniu pracy w RWE przez Jana Nowaka listy do niego kierowane są na domowy adres w Pass Thurn, a później na domowy adres w Annandale pod Waszyngtonem.
Zarówno adresy, jak i papiery firmowe, dostarczają informacji o zmianach pracy, miejscach zamieszkania, podróżach.
Pierwsze listy Zbigniewa Brzezińskiego pisane są na papierze firmowym "Harvard University. Russian Research Center". W 1960 r. (listy 7 i 8) mają nadruk: "Harvard University. Faculty of Arts and Sciences". List, pisany przez Tadeusza Żenczykowskiego w imieniu nieobecnego Nowaka z 6 lipca 1961 r. (nr 11), kierowany jest już na adres: "Columbia University. The Russian Institute. New York".
Listy Brzezińskiego z nadrukami "Hotel Miramar. Hong Kong" (nr 21) czy hotelu "Oberoi Grand. Kalkuta" (nr 23) są tylko przykładami, że nawet podczas tak dalekich podróży nie przerywają korespondencji, a Nowak przesyła Brzezińskiemu do Hongkongu wycinki prasowe na interesujące go tematy.
W maju 1966 r. Zbigniew Brzeziński podjął pracę w Biurze Planowania Politycznego Departamentu Stanu w Waszyngtonie. Pierwszy list na papierze "Department of State. Washington" wysłał do Nowaka 22 lipca 1966 r. List z 10 lipca 1968 r. nosi ponownie nagłówek: "Columbia University in the City of New York".
Pierwszy list Zbigniewa Brzezińskiego z nagłówkiem "The Trilateral Commission. New York" sygnowany jest datą 16 października1973 r. (nr 163).
Przywoływany na początku tego tekstu list, w którym Brzeziński dziękuje za gratulacje z powodu objęcia funkcji doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego, jest pisany na papierze z nagłówkiem "The White House. Washington" i nosi datę 20 stycznia 1977 r.; w tym dniu, w którym odbywała się inauguracja prezydentury Jimmy'ego Cartera, Zbigniew Brzeziński odpowiadał na list przyjaciela.
List Zbigniewa Brzezińskiego z nadrukiem "The Center for Strategic and International Studies. Georgetown University. Washington" pojawia się z datą 22 października 1981 r. Zbigniew Brzeziński współpracuje z tą instytucją do dzisiaj.
Tym tropem można prześledzić całość korespondencji, odczytując kolejne zmiany w obu życiorysach.
Zwrot do adresata
Oficjalny charakter korespondencji sygnalizują początkowe zwroty. Najczęściej obaj zwracają się do siebie "Szanowny Panie" lub "Drogi Panie", jednak w jednym z listów Brzeziński zwraca się do Nowaka "Szanowny i Drogi Panie Kierowniku" (nr 7), a Nowak - "Szanowny i Drogi Panie Profesorze" (nr 8).
Ta oficjalna forma zmienia się dopiero po kolejnej już wizycie Brzezińskiego w RWE w czerwcu 1963 r. Po tym spotkaniu Nowak wysyła pierwszy list z apostrofą "Drogi Panie Zbigniewie" (5 lipca 1963 r.) i tak zatytułuje jeszcze trzy kolejne. Brzeziński nigdy nie przyjmie formy "Drogi Panie Janie", a w liście pisanym po angielsku pojawi się forma "Dear Mr. Nowak".
Pierwszy sygnał zmiany tych oficjalnych stosunków pojawił się znów jako efekt wizyty Brzezińskiego w Monachium po wymianie 38 listów. Brzeziński zwrócił się do Nowaka, dziękując za spotkanie i używając formuły "Dear Jan" (29 września 1964 r.). Nowak napisze w odpowiedzi "Drogi Zbigniewie" (8 października 1964 r.).
Tak też dalej toczyć się będzie ta korespondencja między coraz bardziej zaprzyjaźnionymi osobami.
Zakończenie listu
Formuły zakończenia listów są mniej oficjalne niż formuły początków. Nowak niemal zawsze sygnalizuje pamięć o żonie Zbigniewa Brzezińskiego, Muszce Brzezińskiej. Poza więc standardową formułą, kierowaną do adresata: "Łączę serdeczne pozdrowienia" lub "Dłoń ściskam", "Łączę serdeczny uścisk dłoni", pojawia się często formuła: "dla Pani piękne ukłony", "dla Pani ucałowania rąk", "W drugiej połowie września będę w Nowym Jorku i cieszyłbym się, gdybym miał okazję spotkania Obojga Państwa" (22 lipca 1961 r.).
W jednym z listów (z 12 stycznia 1961 r.) wprowadza także pozdrowienia od swojej żony9, co zdarza się niezwykle rzadko: "Łączę serdeczny uścisk dłoni, dla Pani ucałowania rąk. Żona moja prosi o przekazanie Państwu ukłonów. Oboje bardzo miło wspominamy spędzony u Państwa wieczór".
Jedna z dłuższych form, włączająca także syna Brzezińskiego, pojawia się w liście z 4 maja 1964 r.: "Proszę przekazać Pani serdeczne pozdrowienia od nas obojga, Pańską dłoń ściskam mocno - dla "Następcy Tronu" wyrazy uszanowania".
Zbigniew Brzeziński wprowadza bardzo krótkie formuły: Sincerely lub Sincerely yours po angielsku oraz w języku polskim: "Pozdrowienia", "Łączę bardzo serdeczne pozdrowienia", kierując także pozdrowienia dla żony Nowaka: "Miłe ukłony dla Małżonki" oraz po angielsku: "Please give my best regards to Mrs. Nowak and I hope you both have a terrific holiday" (13 maja 1964 r.).
Podkreślając serdeczny stosunek do adresata, szczególnie w listach pisanych po angielsku, Brzeziński wprowadza odręczny dopisek po polsku: "Dłoń ściskam", "Wiele serdeczności".
Zakończenia listów sygnalizują coraz bardziej przyjazne kontakty, także między obiema rodzinami.
"Ściśle poufne"
Tylko na listach Nowaka pojawia się ta formuła na różne sposoby modyfikowana, np. "Personal and confidential", "Ściśle osobiste", "Ściśle poufne - osobiste".
Na ogół umieszcza ją wówczas, kiedy pisze o sprawach dotyczących RWE lub kwestiach politycznych, które uważa za wymagające szczególnej dyskrecji.
4. Język listów
Korespondencja rozpoczyna się w języku polskim, którym obaj władają znakomicie. O ile jednak Jan Nowak nieustannie przebywa w polskim środowisku, kierując radiem, w którym język polski odgrywa najważniejszą rolę, o tyle w wypadku Zbigniewa Brzezińskiego mamy do czynienia z zupełnie odmienną sytuacją.
Przebywa on bowiem w amerykańskim środowisku i pracuje właśnie dla niego. Dlatego jego sprawność we władaniu językiem polskim jest zadziwiająca, co odnotowuje także Nowak w jednym z listów:
Dziękuję Ci bardzo za znakomity wywiad. Podziwialiśmy precyzyjność i zwięzłość sformułowań w języku polskim, którym przecież nie posługujesz się często w dyskusjach politycznych (list nr 74).
Zawsze, kiedy jest to możliwe, Brzeziński pisze listy do Nowaka w języku polskim, niekiedy z taką na przykład uwagą:
Piszę w dużym pośpiechu - co zresztą odbiło się na maszynopisie, a sekretarka nie bierze polskiego dyktanda. Dłoń ściskam, ZB. (1 września 1961 r.)
Jednak zaabsorbowanie pracą, podejmowanie wielu różnych działań i obejmowanie różnych funkcji powoduje, że Brzeziński często dyktuje swoje listy sekretarkom. Większość z nich (137) więc - z konieczności - jest pisana w języku angielskim, niewiele (34) w języku polskim.
Odwrotnie jest w wypadku Jana Nowaka, który większość listów (179) napisał w języku polskim, a niewiele (34) w języku angielskim.
Do 36 listu korespondencja prowadzona jest w języku polskim. Ten zwarty blok przerywa jedynie jeden telegram (nr 27), napisany przez Nowaka po angielsku. 13 maja 1964 r. (nr 37) Zbigniew Brzeziński, który był wówczas dyrektorem Instytutu Badań nad Komunizmem Uniwersytetu Columbia, wysyła pierwszy list w języku angielskim z następującym usprawiedliwieniem:
I am replying, as you see, in English because it is much easier for me to handle my correspondence that way.
Podobne usprawiedliwienie pojawia się w liście z 6 czerwca 1966 r.:
Forgive me for replying in English, but you can readily understand that at this stage it is much easier for me to take care of my correspondence by dictation.
Od listu nr 50 z datą 15 czerwca 1966 r., kiedy Zbigniew Brzeziński podejmuje pracę w Biurze Planowania Politycznego Departamentu Stanu, jego listy będą już konsekwentnie - z niewielkimi wyjątkami - pisane po angielsku. Przy niektórych sekretarka dopisuje uwagę: Dictated by Professor Brzezinski and signed in his absence.
Największy blok listów w języku angielskim pojawia się w okresie, gdy Zbigniew Brzeziński obejmuje stanowisko doradcy prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego. Wówczas także Nowak niemal konsekwentnie pisze po angielsku, dopiero od listu z 15 stycznia 1981 r., a więc niemal dokładnie z chwilą odejścia Brzezińskiego z Białego Domu, wracając do języka polskiego.
Na potrzeby tej edycji wszystkie listy, pisane w języku angielskim, zostały przetłumaczone na język polski.
5. Styl
Styl korespondencji uwarunkowany jest wieloma okolicznościami. Jedną z nich jest pośpiech. Obaj autorzy, zaabsorbowani pracą, mają mało czasu na pisanie listów, w których pojawiałyby się długie zdania, dygresje, swobodne wywody. Obaj pilnie przestrzegają zasady jak najbardziej skrótowego opisu podejmowanych w nim spraw.
W listach Brzezińskiego rzadko kiedy pojawiają się obszerne wywody. Na ogół jest to skondensowana do minimum odpowiedź na przedstawione przez Nowaka problemy lub sprowadzone do kilku prostych zdań sformułowanie prośby, np.: Is there anything that can be done for people like that? I have no idea. Your advice would be helpful (254); Perhaps this might be of interest to you? (255).
Kiedy Brzeziński pracuje w Białym Domu, w niektórych wypadkach wysyła jedynie sygnał, że list Nowaka dotarł do niego, używając następującej formuły: "Thanks very much for your good note".
Z punktu widzenia nośnika informacji listy takiej treści wydawać się mogą nieważne, jednak w całości korespondencji oddają one specyficzną atmosferę kontaktów, w których nawet te krótkie sygnały nasycone są znaczeniem. Krótkie noty świadczą bowiem o potrzebie porozumiewania się nawet wówczas, kiedy chodzi tylko o potwierdzenie, że list dotarł.
Listy Nowaka są o wiele bardziej zróżnicowane. Ze względu na kierowanie RWE, które jest nieustannie zagrożone, celem jego dyrektora jest pozyskanie w Zbigniewie Brzezińskim orędownika Radia, osoby, która - stopniowo poszerzając kontakty na szczytach amerykańskich władz - może być bardzo skuteczna. W związku z tym należy Brzezińskiemu dostarczyć odpowiednią ilość informacji, aby mógł zabiegać nie tylko o utrzymanie RWE, ale także o to, by przyznawane środki pozwoliły realizować program na wysokim poziomie.
Brzeziński jest przekonany do działalności RWE jako środka pozwalającego wpływać na opinie zniewolonych społeczeństw; chętnie przyjmuje w związku z tym wszelkie argumenty, które mogą pomóc w przekonaniu amerykańskich władz do utrzymywania działalności RWE.
Nowak załącza więc do swoich listów memoriały do amerykańskich przełożonych RWE, ale także niektóre jego listy zamieniają się w memoriały. Ich styl nasycony jest wówczas nagromadzeniem argumentów, przykładów i wszelkimi środkami umożliwiającymi przekonanie do własnej tezy.
Obaj autorzy odnoszą się do bieżących wydarzeń politycznych, nie tylko je relacjonując, lecz także komentując. W niektórych listach odnajdziemy więc także styl publicystyczny.
Obaj są autorami wielu publikacji zróżnicowanych gatunkowo. Brzeziński pisze wnikliwe naukowe analizy, próbując jednocześnie ukazać globalną przyszłość polityczną i wskazać właściwą drogę postępowania wobec wyzwań, jakie ta przyszłość niesie; jest także autorem artykułów, w których odnotowuje bieżące sytuacje polityczne. Ten skondensowany styl, który pojawia się w jego publikacjach, jest obecny także w listach.
Nowak pisze wspomnienia, artykuły, felietony, które wcześniej wygłaszane były w radiu, a następnie publikowane. Używa w nich stylu potoczystego, zdania przez niego konstruowane płyną swobodnie i tak też pisze swoje listy.
W listach obu pojawiają się wzajemne recenzje publikacji i tekstów przesyłanych przez Nowaka do amerykańskich władz RWE. Brzezińskiego są mocno skondensowane, Nowaka obszerniejsze. Nie mają one jednak charakteru konwencjonalnego; obaj starają się o obiektywną ocenę swoich prac.
W przeważającej mierze zarówno Brzeziński, jak i Nowak posługują się stylem potocznym. Najważniejszy w tej korespondencji jest bowiem - poza wyrażaniem szacunku, przyjaźni, dumy z tej znajomości (Nowak) - komunikat, przekazanie istotnych informacji.
Czasem pojawia się także dowcip i ironia, jak w przypadku listów opisywanych tutaj w podtytule "Sprawa Gamarnikowa".
6. Jak Jan Nowak-Jeziorański broni Zbigniewa Brzezińskiego
Absolutne uznanie Nowaka dla Brzezińskiego pojawia się od pierwszej rozmowy, co przedstawione zostało wyżej. Nowak jest przekonany, że poznał człowieka, którego koncepcje polityczne będą miały ogromne znaczenie dla przyszłości świata, ale także dla przyszłości Polski ze względu na to, że zainteresowanie losem ojczystego kraju nigdy Brzezińskiego nie opuszcza. Polska w kontaktach z Nowakiem jest w centrum myśli Brzezińskiego, a wyzwolenie kraju spod sowieckiej dominacji łączy ich obu.
Brzeziński dostarcza Nowakowi w jego działalności radiowej podbudowy ideologicznej. Idee Brzezińskiego pozwalają uwierzyć, że dominacja Związku Radzieckiego - przy zastosowaniu odpowiedniej taktyki przez państwa Zachodu - może mieć kres, co jest ważne także dla odbiorców RWE w Polsce.
Nowak starał się poznać każdą publikację Brzezińskiego, wiele z nich będzie promował na falach Radia Wolna Europa; stanie się głównym promotorem jego wizji politycznej w środowisku polskim, zarówno krajowym, jak i emigracyjnym.
Każdy atak na Brzezińskiego Nowak odbierał bardzo osobiście, bronił go więc, pisząc artykuły, organizując wywiady z nim w RWE, a potem upowszechniając w radiowym periodyku "Na Antenie". Zbierał wszelkie wypowiedzi na jego temat w prasie polskiej, emigracyjnej i obcojęzycznej i przesyłał mu do wiadomości.
Na potrzeby tego krótkiego opisu korespondencji można wskazać tylko podstawowy przykład tej działalności Nowaka.
"Plan Brzezińskiego"10
Informowanie i promowanie
Od pierwszego artykułu11, w którym wspólnie z Williamem Griffithem Zbigniew Brzeziński zaczął prezentować nową koncepcję polityczną pod nazwą peaceful engagement, aż do jego książki Alternative to Partition12, Nowak w audycjach, w których wypowiada się Autor, lub w wywiadach z nim, a także w dyskusjach z publicystami emigracyjnymi, próbuje na antenie RWE popularyzować i objaśniać idee przyjaciela, ostatecznie ujmując je jako "plan Brzezińskiego".
Artykuł Peaceful Engagement in Eastern Europe został opublikowany w 1961 r. Autorzy podsumowują w nim dotychczasową politykę Stanów Zjednoczonych w stosunku do Europy Wschodniej, stwierdzając, że była ona nieskuteczna bez względu na to, jakie określały ją hasła: ani bowiem polityka "powstrzymywania" (containment) wprowadzona przez administrację prezydenta Trumana13, ani polityka "wyzwalania" (liberation), ogłoszona przez prezydenta Eisenhowera14, nie przyniosły żadnych pozytywnych efektów, a wydarzenia z 1953 r. w Berlinie15 i z 1956 r. na Węgrzech16 skompromitowały ostatecznie tę ostatnią koncepcję. Po śmierci Stalina17, po wydarzeniach z 1956 r., zmianach generacyjnych, jakie następują w państwach komunistycznych, należy przyjąć politykę, którą Autorzy nazwali "pokojowym zaangażowaniem" (peaceful engagement).
Założenia tej polityki tworzone były na podstawie skrupulatnej analizy sytuacji w krajach Europy Wschodniej (Polski, Czechosłowacji, Rumunii i Bułgarii, Węgier, Albanii, NRD) oraz z perspektywy trzech planów: politycznego, moralnego i ekonomicznego; oparte zostały na przekonaniu, wcześniej już formułowanym przez Brzezińskiego, że blok komunistyczny nie jest monolitem, że jest rozrywany przez wewnętrzne sprzeczności, a zatem: 1. Stany Zjednoczone powinny pobudzać narastające zróżnicowanie między krajami komunistycznego bloku. 2. Dzięki temu zróżnicowaniu wzrośnie prawdopodobieństwo pozyskania przez te kraje lepszych środków politycznej niezależności od sowieckiej dominacji. 3. W konsekwencji prowadzić to będzie do stworzenia neutralnego pasa państw, które - jak Finlandia - mogłyby cieszyć się powszechną prawdziwą wolnością wyboru wewnętrznej polityki; jednocześnie nie byłyby wrogami ZSRR i nie należałyby do sojuszów militarnych Zachodu18.
Kształtowanie takiej polityki byłoby niemożliwe bez odniesienia się do spraw podnoszonych przez RFN, której przywódcy domagali się od Stanów Zjednoczonych działań uwzględniających zjednoczenie Niemiec, a więc w sferze politycznej - np. nieuznawania granicy na Odrze i Nysie19. Brzeziński w tym artykule jednoznacznie odniósł się do tej sprawy. Uznał, że udzielenie gwarancji przez Zachód tej granicy umożliwiłoby wytrącenie polskim komunistom podstawowego argumentu, jakiego używali w stosunku do ludności zmuszonej do opuszczenia swoich domów na Kresach Wschodnich w 1945 r. i osiedlania się na tzw. Ziemiach Odzyskanych, iż jedynym gwarantem ich legalnego życia na nowych terenach jest Związek Radziecki.
W koncepcji "pokojowego zaangażowania" chodziło o skuteczność polityki Stanów Zjednoczonych wobec Europy Środkowej i Wschodniej. Brzeziński uważał, że aby działania na rzecz oderwania Europy Środkowej od ZSRR przyniosły pozytywny efekt, trzeba - pośród wielu innych spraw - przede wszystkim zarówno Polakom, jak i Czechom zagwarantować, że Niemcy nie odbiorą im ich domów.
Do trwałości granicy na Odrze i Nysie również Nowak przywiązywał ogromną wagę. W programach Stacji Polskiej RWE starał się przemycić informacje, które podtrzymywałyby przekonanie, że Polacy na tych ziemiach mogą się czuć pewnie. Niestety, amerykańska cenzura wychwytywała takie ustępy bardzo szybko i zakazywała ich emisji. Radio, finansowane przez Amerykanów, nadające z terenu Niemiec, nie mogło poruszać spraw dla obywateli tego kraju drażliwych. Nowak wywalczył jedynie tyle, że temat ten może się pojawić wówczas, kiedy są to wypowiedzi osób niezwiązanych z RWE.
Doskonałym przykładem stosunku amerykańskich przełożonych RWE do granicy na Odrze i Nysie jest właśnie ten artykuł Brzezińskiego i Griffitha.
Nowak odniósł się do niego z entuzjazmem:
Przede wszystkim muszę Panu powtórzyć to, co już powiedziałem Griffithowi, a mianowicie najserdeczniej pogratulować samego artykułu. Każdy inteligentny i politycznie myślący Polak powinien być Panu w szczególności wdzięczny za rozdział odnoszący się do Polski i zagadnienia granic. Wyczuwam, że każde słowo było starannie wyważone i całość jest prawdziwym arcydziełem zręcznej taktyki przedstawienia i uzasadnienia postulatu (list nr 13).
Wcześniej już zastępca Nowaka, Tadeusz Żenczykowski, na pytanie Brzezińskiego dotyczące reakcji niemieckich informował jednocześnie o nadawanych w RWE audycjach:
Znamy Pana doskonały artykuł zamieszczony w lipcowym numerze "Foreign Affairs". Obszerne omówienie tego artykułu nadaliśmy w dwóch audycjach niedzielnych (25 czerwca i 2 lipca). Nasze niedzielne programy mają zwiększoną liczbę słuchaczy, toteż jesteśmy przekonani, że społeczeństwo w Kraju mogło w dość szerokim zasięgu zapoznać się z głównymi tezami Pana artykułu.
Na razie nie trafiły jeszcze do nas reakcje niemieckie lub krajowe na ten temat. Gdy będziemy je znali, natychmiast Pana zawiadomimy (list nr 11).
Pojawiające się w polskiej prasie ataki na koncepcje wyrażone w artykule Nowak przesyła Brzezińskiemu i stara się także o to, aby polski słuchacz w RWE mógł usłyszeć na nie odpowiedź. Brzeziński uważał, że nie będzie właściwe, jeżeli na tę krytykę to on będzie odpowiadał. Nowak zwrócił się więc do Mieroszewskiego. Rezultat streszcza w liście nr 17:
Wydawało mi się natomiast, że najwłaściwszą rzeczą będzie, jeśli za naszym pośrednictwem na oba artykuły "Słowa" odpowie Mieroszewski z "Kultury". Zgodził się on natychmiast i nagrał krótką a jędrną i ciętą replikę, trafiającą, moim zdaniem, w samo sedno rzeczy. Niestety, ponieważ musiała ona dotknąć wiadomej sprawy, tekst ten przeszedł całą masę instancji w górę i został w końcu odrzucony przez wysokiego urzędnika, zajmującego się sprawami europejskimi (F.K.). Piszę Panu o tym bardzo poufnie i skrypt M. załączam również do Pańskiej wiadomości, ponieważ chcę, aby Pan się orientował, w jak trudnych warunkach pracujemy i z jaką bezgraniczną głupotą musimy walczyć. Niemal dokładnie to samo, co Mieroszewski, powiedział w tym samym czasie w dyskusji na telewizji niemieckiej, Niemiec, Leonhard, nie trafiając na żaden sprzeciw ze strony pozostałych uczestników dyskusji. Nasuwa się pytanie, po co właściwie Amerykanie, nakładem tak wielkich kosztów, tworzą "niezależną" i prywatną radiostację, skoro nie może ona w sprawie tak istotnej i w interesie samych Amerykanów zająć stanowiska odmiennego niż oficjalne.
Dzieje się to oczywiście z olbrzymią szkodą dla naszej roboty i wpływów zachodnich w Polsce. Dopóki zagadnienie granic nie znalazło się jeszcze w centrum uwagi i na porządku dziennym wydarzeń międzynarodowych, nasze straty były poważne, ale mogliśmy się jakoś utrzymać na powierzchni. Obecnie jednak trzeba się liczyć z faktem, że w rokowaniach berlińskich kwestia Odry i Nissy może wypłynąć bardzo mocno. Obawiam się, że narzucone nam milczenie w sprawie tak niesłychanie żywotnej dla polskiego audytorium może całkowicie zniszczyć nasz dziesięcioletni dorobek i pozbawić wszelkiego wpływu na polskiego słuchacza.
Podobna sytuacja wydarzyła się nieco później i dotyczyła wypowiedzi Brzezińskiego:
Karol napisał do mnie o oburzającej decyzji, która dotyczy pewnego ustępu w Pańskiej rozmowie nagranej dla nas. Jest to pierwszy wypadek tego rodzaju. Dotychczas nie mieliśmy jeszcze trudności z nadaniem osobistej opinii osobistości z zewnątrz, cieszących się autorytetem naukowym lub politycznym i wyrażającym swoje własne opinie. Mam w Bogu nadzieję, że podniesie Pan niesamowite piekło z tego powodu. Będzie to dla nas wielką pomocą (list nr 33).
Podnoszenie kwestii granicy na Odrze i Nysie przez Brzezińskiego w jego publikacjach pomaga Nowakowi starać się o to, aby jego amerykańscy przełożeni zrozumieli wagę tej sprawy dla słuchaczy RWE.
W kwietniu 1965 r. Zbigniew Brzeziński przesyła Nowakowi maszynopis kolejnej swojej książki Alternative to Partition: for a Broader Conception of America's Role in Europe (Europa bez podziału: właściwe zadanie polityki amerykańskiej). W książce tej Brzeziński proponuje alternatywę dla sztucznego podziału Europy, jaki nastąpił po II wojnie światowej, i dla zimnej wojny, która straciła w tym momencie swoje znaczenie. Jest nią wspólny ogólnoeuropejski plan gospodarczego rozwoju; powinien on ujmować następujące zadania: zmniejszenie nierówności między Europą Wschodnią i Zachodem; zaangażowanie do tego działania Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego i stworzenie nowego planu Marshalla dla Europy Wschodniej.
Długofalowym celem tych działań byłoby rozszerzenie Wspólnoty Europejskiej i włączenie do niej Europy Wschodniej. Stany Zjednoczone powinny złożyć europejskim przywódcom, z ZSRR włącznie, propozycję tego wspólnego ogólnoeuropejskiego planu gospodarczego rozwoju. To właśnie realizacja takiego planu powinna zlikwidować podział Europy, jeżeli będzie również wprowadzony system ogólnoeuropejskiej komunikacji, zmniejszone różnice w poziomie życia, zmniejszone ekonomiczne i polityczne znaczenie istniejących granic i promocja handlu między Wschodem a Zachodem oraz kontakty osobiste ludzi. Przywódcy krajów Europy Wschodniej musieliby przyjąć warunek, że otwarta zostanie perspektywa zjednoczenia Niemiec. Brzeziński chciał jednak, aby był to końcowy etap procesu jednoczenia Europy.
Plan ten w oczywisty sposób łączy się z wcześniej wyrażoną koncepcją "pokojowego zaangażowania". Tylko w ten sposób zimnowojenna radziecko-amerykańska konfrontacja zostanie przekształcona we współpracę opartą na programie gospodarczym.
Nowak w swoim liście-recenzji (list nr 43) pisze:
Jestem pod wielkim wrażeniem Twojej książki. Podziwiam przede wszystkim niesłychaną jasność, precyzyjność i logikę ekspozycji. W przekonaniu moim książka jest niezmiernie ważna już choćby przez to, że stanowi próbę rozwiązania całości zagadnienia europejskiego, a więc jest zamkniętym systemem. Powinna wywrzeć duży wpływ na polityków waszyngtońskich, chyba nie mniejszy aniżeli w swoim czasie słynny artykuł Kennana podpisany literą "X" i ogłoszony w "Foreign Affairs". Jak wiadomo z tego artykułu zrodziła się w swoim czasie doktryna polityczna: "Policy of Containment".
Dla mnie, jako dla Polaka, znaczenie sformułowanego przez Ciebie programu politycznego polega na tym, że przemawiając do poczucia państwowego interesu amerykańskiego, jest on - w moim najgłębszym przekonaniu - jedyną realistyczną formułą odpowiadającą w obecnych warunkach politycznych polskim interesom narodowym. Jedyną realną drogą do poprawy losu Polski jest stopniowa ewolucja systemu i erozja doktryny. Jedno i drugie może odbywać sie tylko w warunkach określonych przez Ciebie jako "peaceful engagement".
Nowak miał rację. Koncepcja Brzezińskiego została dostrzeżona przez polityków i rok później podjął on pracę w Biurze Planowania Politycznego Departamentu Stanu (1966 r.), pierwszą w Waszyngtonie.
Dyrektor RWE zwraca uwagę, że koncepcje Brzezińskiego są dobrze przyjmowane przez Polaków w RWE, gorzej już z opiniami innych, np. Bułgarów i Węgrów. Wie doskonale, że "pokojowe zaangażowanie" ma charakter taktyczny. Emigranci powojenni z krajów Europy Wschodniej nie chcą jednak zaakceptować jakiejkolwiek współpracy z komunistami, uważając, że tylko izolowanie ich i atakowanie jest właściwą drogą do rozwiązania problemu. Nowak stara się więc uściślić idee Brzezińskiego i wyrazić obawy:
"Peaceful engagement" w Twoim ujęciu jest koncepcją taktyczną, służącą określonemu celowi strategicznemu, który w Twoim całym opracowaniu określony został bardzo jasno. Organiczna słabość polityki amerykańskiej polega na tym, że środki taktyczne stają się celami samymi w sobie. Sam o tym piszesz. W ciągu tych kilkunastu lat współpracy z RWE doświadczenie nauczyło mnie, że polityką amerykańską rządzą nie tyle przemyślane doktryny, ile modne slogany, jak: "policy of containment", "policy of liberation", "policy of coexistence", "policy of building bridges", itd. Obawiam się, że slogan "peaceful engagement" wyrwany z głęboko przemyślanego kontekstu, zamieniony w jeszcze jeden modny slogan, mógłby wywrzeć fatalny wpływ psychologiczny na opinię amerykańską, a przede wszystkim na amerykańskich dyplomatach. Myślę, że w dalszym lansowaniu Twoich propozycji trzeba to niebezpieczeństwo bardzo często i mocno podkreślać.
Zgłaszając drobne zastrzeżenia, kończy swoje wywody:
Osobiście uważam, że Twoja książka powinna stać się podstawą programu naszej Rozgłośni. Artykuł nadajemy do Polski w siedmiu odcinkach w ciągu tygodnia zaczynającego się 26 kwietnia b.r. Chętnie zorganizowałbym na ten temat jednak dyskusję okrągłego stołu, ale uniemożliwiają to nasze przeklęte ograniczenia w sprawie Odry-Nyssy. Jeśli o artykuł chodzi - udało się je uchylić.
W dniu 27 kwietnia b.r. zaczynamy tu nasze polskie sympozjum i Twoje tezy będą przedmiotem ożywionej, wewnętrznej dyskusji. Podsunąłem także Andrzejowi Stypułkowskiemu pomysł tłumaczenia książki w całości na język polski, odradzając mu jednocześnie stanowczo bzdurny pomysł łączenia jej z artykułem Kawałkowskiego.
Gratuluję Ci szczerze i serdecznie wielkiego osiągnięcia i w naszym polskim interesie życzę Twojej książce największego sukcesu.
Po piętnastu latach działalności Radia jego dyrektor uzyskał ideologiczną podstawę swojej działalności, która do tej pory miała charakter raczej instynktowny z jego strony i dorywczy ze strony jego amerykańskich przełożonych. Nowak popierał granicę na Odrze i Nysie, uważał także, że nie można izolować komunistów, ale ich przekonywać, stąd programy Audycje dla komunistów. Teraz Nowak ma teoretyczną, politologiczną obudowę swoich działań.
"Plan Brzezińskiego" będzie więc szczególnie promowany. 25 lutego 1965 r. Wolna Europa nadała audycję, w której wystąpił Zbigniew Brzeziński, opowiadając o Sposobach i drogach do zjednoczenia Europy. Potem pojawił się cykl programów, w których omawiane były różne elementy tego planu, a wreszcie w cyklu Dyskusja Okrągłego Stołu rozmowa, w której wzięli udział znani emigracyjni polityczni publicyści, a jej moderatorem był Jan Nowak. Rozpoczynając dyskusję, Nowak podkreślał, że adresatem planu jest Biały Dom; opracowany on został z punktu widzenia interesów amerykańskich, pytanie, wokół którego koncentrować się ma dyskusja, było następujące: W jakim stopniu koncepcja Brzezińskiego, która jest właściwie całym systemem politycznym, obejmującym zarówno środki polityczne, jak i ekonomiczne, odpowiada polskim interesom narodowym? Odpowiedź na to pytanie była bowiem ważna dla słuchaczy w kraju, którzy w prasie czytali ataki na Brzezińskiego. Ten odniósł się do dyskusji w liście nr 45.
Z entuzjazmem Nowak odnotowuje skuteczność idei Brzezińskiego po przeczytaniu przemówienia prezydenta Johnsona wygłoszonego 7 października 1966 r.20, w którym pojawią się hasła Bridge Building i peaceful engagement21. Nowak odnotowuje (list z 19 października 1966 r.): "śmiałem się rozpoznając na pierwszy rzut oka Twoje myśli, koncepcje, a nawet słownictwo ("peaceful engagement"). Od czasu Ignacego Paderewskiego żaden Polak nie miał z pewnością podobnego wpływu na wypowiedzi Prezydenta Stanów Zjednoczonych".
I dalej:
Z naszego punktu widzenia olbrzymie znaczenie ma oczywiście ten ustęp, który odnosi się do granic, a zwłaszcza zdanie wtrącone przez Prezydenta ex promptu, które - jak się domyślam - znajdowały się zapewne w pierwotnym tekście i były wykreślone przez urzędników z niemieckiego wydziału Departamentu Stanu. Najważniejszym politycznie efektem tego ustępu przemówienia Prezydenta jest prawie zupełny brak jakiejkolwiek jawnej, publicznej reakcji zarówno ze strony rządu w Bonn, jak ze strony prasy, a nawet wysiedleńców. Wytrąca to z ręki argument tym, którzy twierdzą w Waszyngtonie, że nawet najbardziej nieśmiałe "expression of intentions" w sprawie granicy na Odrze i Nyssie ze strony rządu amerykańskiego zagrozić może stosunkom Waszyngtonu z Bonn. Właśnie po to, by takich reakcji nie spowodować powstrzymaliśmy się na razie od robienia zbyt wielkiego hałasu ograniczając się do wielokrotnego, informacyjnego powtórzenia tych zdań, które odnosiły się do sprawy granic i odgłosów prasy zachodniej. Pierwszy poważniejszy i dłuższy komentarz nadamy dopiero teraz. Będzie on się odnosił do reakcji na przemówienie Johnsona, prasy i radia w Polsce.
Relacjonując echa w prasie, Nowak pisze:
Kładziono więc nacisk na jego ogólnikowość i mglistość, na to, że nie padły słowa o granicy na Odrze i Nyssie i na to, że USA nie uznają formalnie granicy. [...] Reakcja oficjalna na użytek wewnętrzny potwierdza podejrzenia, że partia w gruncie rzeczy nie pragnie bynajmniej uznania granicy przez Stany Zjednoczone.
I kończy ten list następującymi słowami:
Życzę Ci serdecznie i szczerze dalszych sukcesów. Jeśli dalej tak pójdzie, to może się okaże, że jeden Brzeziński więcej dobrego uczynił dla kraju swego pochodzenia aniżeli my wszyscy w czambuł wzięci.
Ataki na koncepcję Brzezińskiego w kraju -
pojawiały się w codziennej prasie, ale komunistyczni ideolodzy, piszący do "Nowych Dróg" czy "Spraw Międzynarodowych", odezwali się dopiero po pewnym czasie, kiedy okazało się, że nie można go już zlekceważyć, ponieważ politycy i dziennikarze amerykańscy przywiązują coraz większą wagę do jego koncepcji. Zagrożenie pojawiło się wówczas, kiedy nawet "Newsweek" (14 listopada 1966 r.) promuje Brzezińskiego, co Roman Werfel odnotowuje na początku swojego artykułu Koncepcje polityczne Zbigniewa Brzezińskiego wobec Europy. (Na marginesie książki "Alternatywa podziału")22, cytując następujący fragment:
Zbigniew Brzeziński, znakomity, 38-letni przedstawiciel nauk politycznych, jest jedną z najszybciej wznoszących się gwiazd administracji Johnsonowskiej. Mianowany przed czterema miesiącami członkiem "trustu mózgów" przy Radzie Planowania Departamentu Stanu, jest dzisiaj jednym z architektów polityki zagranicznej USA. Ze swego skromnego, jednopokojowego biura na siódmym piętrze Departamentu Stanu Brzeziński produkuje nie kończący się potok pomysłów. A wiele z nich - przy entuzjastycznym poparciu szefa planowania, Owena, i pomocnika prezydenta, Walta Rostowa - już wypłynęło na forum publiczne23.
Nie podaje jednak, że artykuł ten został ogłoszony pt. The Thinker (Myśliciel), co jeszcze bardziej podkreślało szacunek dla koncepcji Brzezińskiego.
Tego jednak rodzaju reakcje Amerykanów wywołały u komunistycznych ideologów szczególne poczucie zagrożenia i spowodowały konieczność ostrzegania partyjnych kolegów przed koncepcjami Brzezińskiego, które na pierwszy rzut oka mogły nie wydawać się specjalnie niebezpieczne.
Najgorsze w idei Brzezińskiego - zdaniem Werfla - jest to, że nie ogranicza się on do teorii i ogólnikowych zaleceń, ale:
rozwija plan całego systemu nacisku na państwa socjalistyczne, by je skłonić do przejścia na "status Finlandii"; są to jednak rachuby nie od dziś lansowane przez różnych ideologów Zachodu, a zmierzające do oderwania nas od sojuszu ze Związkiem Radzieckim, który stanowi podstawową gwarancję naszej suwerenności i nienaruszalności naszych granic24.
Werfel zwraca także uwagę na fragmenty, w których Brzeziński broni prawa Radia Wolna Europa do wypowiadania się w sprawie granicy na Odrze i Nysie, co interpretuje w następujący sposób:
Zwróćmy uwagę: Brzeziński n i e p o s t u l u j e u z n a n i a p r z e z U S A g r a n i c y n a O d r z e i N y s i e, domaga się jedynie, by proniemiecka polityka Departamentu Stanu w tej sprawie nie przeszkadzała polskim agendom tegoż Departamentu w demagogicznym odgraniczaniu się od niemieckiego rewizjonizmu. Nowa jest tu - trudno powiedzieć: cyniczna czy naiwna - szczerość, z jaką Brzeziński wykłada "kawę na ławę"25.
W zasadzie w koncepcji Brzezińskiego - zdaniem Autora - nie ma nic nowego, to właściwie "przemycenie w nowej szacie s t a r y c h koncepcji polityki zagranicznej USA występuje szczególnie wyraźnie przy omawianiu przezeń kwestii niemieckiej"26.
Pojawia się jednak także pochwała, jeżeli można tak to określić:
Brzeziński wnosi niewątpliwie nowe elementy do języka polityki amerykańskiej wobec państw socjalistycznych. Za jego zmienionym językiem stoją w pewnym stopniu zmienione metody tej polityki. Polityka zimnej wojny stawiała na grupy reakcyjne w krajach socjalistycznych i na brutalny szantaż zbrojny. Brzeziński, uogólniając pewne momenty zawarte w polityce USA ostatnich lat próbuje stworzyć system działania bardziej elastyczny, uwzględniający zmiany, jakie zaszły i zachodzą w świecie w ogóle, a w państwach socjalistycznych w szczególności. Przy tym największe nadzieje wiąże - jak powiada - z "liberalizacją" wewnątrz państw socjalistycznych i z tym, co określa mianem "odrodzenia nacjonalizmu"27.
Konkluzja jest następująca:
Taka koncepcja "Europy", jaką proponuje Brzeziński, nie ma w tej chwili szans powodzenia. Ale to nie znaczy, że należy odrzucić samą myśl o przezwyciężeniu obecnego podziału Europy. Koncepcje Brzezińskiego są spaczonym, widzianym ze stanowiska interesu imperializmu amerykańskiego, odzwierciedleniem rzeczywistych procesów zachodzących w świecie [...]. Istnieje inna koncepcja jednoczenia Europy, przeciwstawna wersji Brzezińskiego, a państwa socjalistyczne czynią wszystko, co leży w ich mocy, aby ta koncepcja stała się rzeczywistością28.
Nie miejsce tu, aby omawiać inne publikacje polskie, które zajmują się krytyką koncepcji Brzezińskiego. Można by bowiem na ten temat napisać odrębną pracę. Pojawiały się one nawet w lokalnej prasie; artykuły tam zamieszczane są dowodem na to, że informacje o koncepcjach Brzezińskiego pozyskiwane są z Radia Wolna Europa, a więc szczególna agresja koncentruje się bardziej na Nowaku niż na Brzezińskim:
Jego uwagi nie są bynajmniej lekceważone przez monachijczyków z RWE, lecz są oni mimo wszystko tępawymi uczniami. Sprzedają towar profesora "Columbia - Uniwersity" w bardzo marnym opakowaniu [...]. Popełniają ponadto błąd, przed którym Brzeziński przestrzegał. Malują się mianowicie na patriotów, na bohaterów. Takim patriotą mianuje się sam dyrektor sekcji polskiej RWE Jan Nowak vel Zdzisław Jeziorański. Podaje się za bohatera ruchu oporu, choć podaje to w wątpliwość nawet prasa emigracyjna. Podaje się za patriotę, choć nawet prasa amerykańska pisała bez niedomówień, że "Freies Europa" finansowana jest przez CIA, a więc amerykańską centralę szpiegowsko-dywersyjną. Nawiasem mówiąc pan Nowak jest jednym z płatnych agentów tej centrali29.
Artykuł Werfla wydawał się na tyle charakterystyczny dla innego kręgu krytyków Brzezińskiego, że mógł tutaj zaistnieć na potrzeby pewnego wzorca.
Obrona organizowana przez Nowaka
Nowak oczywiście nie zlekceważył krytyków Brzezińskiego pochodzących z ośrodków wpływających na kształtowanie opinii tzw. szarych członków partii, ale także na kształtowanie opinii ich szefów, komunistycznych ideologów i przywódców.
Dlatego organizował kolejne audycje odnoszące się do tych tekstów i odpowiedź sformułowaną przez Adama Ciołkosza pt. Prawda i fałsze o koncepcji Brzezińskiego30 podsumowującą ataki pojawiające się w partyjnych pismach. Ciołkosz informuje oponentów Brzezińskiego, że nie ma w tym nic dziwnego, iż jego koncepcje są tworzone z punktu widzenia interesów amerykańskich, polityki amerykańskiej i amerykańskiej ideologii, ponieważ jest on Amerykaninem. Kpi z twierdzenia jednego z krytyków, że:
istniejący obecnie tzw. system socjalistyczny jest produktem wewnętrznego rozwoju i wewnętrznych sprzeczności społecznych, ale gdyby tak było naprawdę, to nie Rosja, lecz Stany Zjednoczone Ameryki byłyby od dawna państwem o ustroju komunistycznym, podczas gdy Rosja zaczynałaby dopiero przechodzić od azjatyckiego sposobu produkcji do wczesnego kapitalizmu.
Potem odnosi się do poszczególnych punktów krytyki:
1. Oponenci, ale i amerykańskie społeczeństwo, są przekonani, że kraje komunistyczne stanowią monolit i nie ma między nimi żadnych różnic; Ciołkosz odpowiada, że krytycy powinni być wdzięczni Brzezińskiemu za to, że "próbuje wychować i przekonać opinię amerykańską, iż między Breżniewem a Mao Tse-tungiem albo między Enver Hodżą a Gomułką zachodzą mimo wszystko duże różnice". To nie Brzeziński ich stworzył, a więc:
nie rozwój wszystkich społeczeństw w kierunku komunizmu, lecz rozpad światowego systemu komunistycznego, jego policentryzm i polimorfizm, jest obiektywnie istniejącym i pogłębiającym się procesem historycznym. Procesu tego nie da się wymyślić, nie da się go też sztucznie uruchomić, można go tylko przyspieszyć lub opóźnić. Brzeziński proponuje proces przyspieszyć, stwarzając system bodźców, inaczej mówiąc nagród lub kar za dobre lub złe prowadzenie się. Powiedzieliśmy: proponuje, ale przecież system ten od dawna już istnieje, Brzeziński zaś jest tylko pierwszym, który chce mu nadać charakter świadomy i regulowany, a nie przypadkowy i odruchowy. Widzi w nim zresztą alternatywę dla gwałtownych wstrząsów wewnętrznych, od których państwa rządzone przez komunistów, a więc społeczeństwa zamknięte, nigdy nie będą zabezpieczone.
Postulat oponentów, żeby obóz socjalistyczny traktować jako monolit, jest więc nie do przyjęcia, ponieważ nie ma już od dawna "jednego obozu socjalistycznego i trudno żądać od Stanów Zjednoczonych, by brały na siebie misję pogodzenia np. Moskwy z Pekinem".
2. Nie jest także prawdą, że Brzeziński izoluje Związek Radziecki. "Związek Sowiecki pozostaje w polityce międzynarodowej wyizolowany tylko w tym stopniu, w jakim sam się chce izolować".
3. Nie zamierza też Brzeziński oderwać Polski od sojuszu ze Związkiem Radzieckim: "po prostu przewiduje on, że w pewnej chwili wszelkie sojusze w Europie staną się przestarzałe i zbyteczne".
4. Żaden z oponentów nie przywołał celu, do którego Brzeziński zmierza:
celem tym jest wspólnota europejska, obejmująca cztery główne człony: Amerykę i Rosję jako uczestników położonych na dwóch peryferiach, oraz Europę Zachodnią i Europę Wschodnią jako dwie części tworzące rdzeń, części, które może z biegiem czasu zespolą się jeszcze ściślej. Brzeziński uważa tę wizję za bardziej konstruktywny i bardziej politycznie pociągający obraz przyszłości, niż obecny podział Europy i chyba ma rację. Jakaż bowiem jest inna wizja przyszłości, gwarantująca ewolucję być może powolną, ale za to wolną od wstrząsów i od niebezpieczeństw zimnej wojny, a nawet wojny gorącej.
5. Prostowanie fałszów. Podaję tylko jeden argument jako przykład wywodu Ciołkosza: Brzeziński pisze, że:
granica na Odrze i Nysie to dla Polaków kwestia życia i śmierci, że każde zagrożenie całości terytorialnej polskich ziem zachodnich nie tylko budzi wszystkie wspomnienia okupacji hitlerowskiej, ale stanowi także groźbę zniszczenia narodu; Werfel podrzuca mu zamiar pozbawienia Polski Dolnego Śląska, Ziemi Lubuskiej i Pomorza Zachodniego.
6. Przemilczenia oponentów - dwa przykłady: oponenci nie odnoszą się do tej części koncepcji, w której Brzeziński mówi, że zjednoczenie Niemiec będzie ostatnim aktem procesu jednoczenia się Europy. "Nastąpić ono będzie mogło - jak pisze - dopiero w sytuacji, w której Polska i Czechosłowacja przestaną uważać Niemcy za mocarstwo rewizjonistyczne". Przemilczają także sugestię Brzezińskiego, by prezydent Stanów Zjednoczonych złożył oświadczenie w sprawie granic w Europie.
Ciołkosz kończy następującym podsumowaniem:
Jeszcze nikt w Ameryce nie przedstawił tak przekonywająco sprawy granicy na Odrze i Nysie i sprawy polskich obaw w stosunku do niemieckiego sąsiada, jak to uczynił Zbigniew Brzeziński.
Brzeziński w liście do Nowaka (nr 62) jest wdzięczny Ciołkoszowi za tę obronę:
Możesz mu przekazać, jak bardzo doceniam jego pisemną ripostę, jak skuteczną mi się wydaje i jak bardzo zaszczycony czuję się tym, że ktoś o tak wybitnym wykształceniu i zasługach podjął się tego zadania.
Nowak chce jednak, żeby Brzeziński ustosunkował się także do zarzutów pojawiających się w komunistycznych periodykach. Najpierw w radiu, a potem w "Na Antenie" pojawia się więc wywiad z Brzezińskim, który stwierdza, że choć minęły dwa lata od koncepcji sformułowanej w Alternative to Partition, niczego by w tej koncepcji nie zmienił, i kończy w następujący sposób:
Dwadzieścia lat temu Europa była podzielona i leżała w ruinach. Europa jest nadal podzielona, ale Europa Zachodnia zrobiła fantastyczny postęp, Europa Wschodnia również się rozwija. Żelazna kurtyna coraz mniej dzieli Europę. Sądzę, że w ciągu następnych dwudziestu lat nastąpi współpraca między krajami wschodnimi a np. Wspólnym Rynkiem. Sądzę, że stworzą się ogólnoeuropejskie instytucje łączące Wschód i Zachód, również i Stany Zjednoczone i Związek Sowiecki. Sądzę, że w ciągu następnych dwudziestu lat nastąpią zmiany co najmniej równie zasadnicze jak te, które nastąpiły w ciągu ostatnich dwudziestu lat.
Dzisiaj, kiedy wychodzi ta książka, można już z pewnością stwierdzić, że proroctwo to, ta wizja się sprawdziła, choć zmiany tak zasadnicze wymagały nieco ponad dwudziestu lat, a różnice między latami 1967-1989 (wejście Polski, Węgier i Czech do NATO - 1999 r. i wejście Polski do Unii Europejskiej - 2004 r.) były chyba jednak większe niż różnice między latami 1947 i 1967.
Kolejny wywiad z Brzezińskim, w którym miał on okazję bronić swoich poglądów, ukazał się w "Na Antenie" pt. Jak usunąć podział Europy. Rozmowa z prof. Zbigniewem Brzezińskim (26 stycznia 1969, nr 70, s. VII). O tym, jak walczy Nowak, aby sylwetkę i poglądy Brzezińskiego zaprezentować rzetelnie w atmosferze nieustannych ataków na niego z różnych stron, można przeczytać w liście z 8 listopada 1968 r.:
Niezależnie od wywiadu, który powtórzymy jeszcze raz w najbliższą niedzielę, chcemy nadać osobną audycję wytykającą przeinaczenia i fałszowanie cytat, a - w okresie świąt Bożego Narodzenia - Twoją sylwetkę. [...] Demonizacja Twojej osoby w krajowych ośrodkach masowego przekazu (Twoje nazwisko wymienione co najmniej sto razy w prasie i radio od czasu inwazji Czechosłowacji) stworzyła "mit" Brzezińskiego i bardzo duże zainteresowanie Twoją osobą, zupełnie nie związane z wyborami. Uważam, że trzeba to podtrzymać.
W wielu kolejnych listach odnotowane są informacje o promowaniu kolejnych publikacji Brzezińskiego i o umożliwianiu mu prezentacji swoich koncepcji na falach RWE i w piśmie "Na Antenie".
7. Radio Wolna Europa
Sprawa pisma "Na Antenie"
Jedna z pierwszych próśb pod adresem Zbigniewa Brzezińskiego w sprawie Radia Wolna Europa dotyczy projektu stworzenia pisma "Na Antenie", w którym publikowane będą najważniejsze radiowe audycje. Nowak do tej formy promowania audycji RWE przywiązuje szczególną wagę, ponieważ wie, że to, co idzie w eter, jest ulotne, natomiast to, co wydrukowane - pozostaje. Argumentuje w następujący sposób:
To jest jedyny sposób, aby przekonać tych, którzy nie znają nas z pierwszej ręki, że niekorzystna na ogół opinia o naszych programach, jest bezpodstawna. Polska diaspora jest - mimo wszystko - liczna i rozprzestrzeniona. Samym ciężarem swej liczby wywiera wpływ. Kontakty między emigracją a Krajem są dość żywe i bezpośrednie. Jeżeli nie uda mi się zmienić nastawienia inteligencji emigracyjnej, to wszystkie kosztowne wysiłki, podejmowane przez Komitet dla poprawienia reputacji Radia Wolna Europa, mogą w znacznej mierze pójść na marne. Byłbym Panu szczerze wdzięcznym za dyskretną pomoc, jeśli znajdzie się okazja, by jej udzielić w sposób i w momencie, który Pan sam uzna za najwłaściwszy (list z 22 lipca 1961 r.).
Kiedy wreszcie udaje się Nowakowi uzyskać pieniądze na to przedsięwzięcie, przesyła dwa pierwsze numery Brzezińskiemu do Paryża z prośbą:
Udało mi się uzyskać od Komitetu pieniądze na wydanie sześciu numerów. Przywiązuję do tej imprezy duże znaczenie, bo po pierwsze - mogę w ten sposób zmienić "image" naszej Rozgłośni, niesłusznie oskarżanej o jaskrawo propagandowe tendencje, a po drugie - utrzymać na emigracji pewne zainteresowanie sprawami krajowymi. Sporą ilość egzemplarzy przesyłamy do Polski.
W związku z tym mam do Pana wielką prośbę. Jeśli Pańska ocena tych dwóch pierwszych numerów wypadnie pozytywnie, czy zechciałby Pan napisać na ten temat kilka słów do Richardsona? Miałoby to dla mnie bardzo wielkie znaczenie i pozwoliło zapewne na utrwalenie eksperymentu.
Z góry serdecznie dziękuję za spełnienie tej prośby, którą rzecz jasna proszę traktować poufnie (list nr 25, 30 maja 1963 r.).
Memoranda Jana Nowaka
Walka o utrzymanie Radia Wolna Europa odbywała się na różnych etapach.
Na ogół ma ona odzwierciedlenie w memorandach wysyłanych przez Nowaka do jego amerykańskich przełożonych. Nie sposób ocenić kierowania przez niego tą placówką bez znajomości tych tekstów. Są one bowiem świadectwem świadomości, jakim celom Radio ma służyć w różnych bieżących sytuacjach politycznych, które potrafi on oceniać bardzo trafnie; są także dowodem na to, że dyrektor Stacji Polskiej nie jest jedynie wykonawcą poleceń swoich amerykańskich przełożonych, ale stara się przeciwstawić wytycznym, do których oficjalnie zgłasza pretensje, a także chce mieć wpływ na kształtowanie politycznego programu RWE.
W korespondencji ze Zbigniewem Brzezińskim Nowak załącza niektóre swoje memoranda, żeby zorientować go w sytuacji Radia, a także zaprezentować własne poglądy na rolę RWE w kryzysowych sytuacjach politycznych.
Kiedy narastał kryzys berliński, gen. Rodney Smith, dyrektor RWE w Monachium, zwrócił się do szefów Rozgłośni, aby ustosunkowali się do bieżących wydarzeń politycznych. Nowak, poza wypowiedziami w trakcie spotkania, napisał także memorandum (31 lipca 1961 r.), w którym opisywał bieżącą sytuację polityczną, interpretował ją i wskazywał, jakie zadania w tej sytuacji może wykonywać Komitet Wolnej Europy i Radio Wolna Europa. Memorandum to pokazuje także, do jakiego stopnia poglądy Nowaka na sprawę stosunku do granicy na Odrze i Nysie zbieżne były z poglądami Brzezińskiego (list nr 15).
Organizowanie obrony Radia przed akcjami senatora Fulbrighta
Swoimi obawami w sprawie utrzymania RWE dzieli się Nowak bardzo intensywnie od czerwca 1971 r. W maju tego roku wpływowy senator Partii Demokratycznej James Fulbright, jako przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Senatu, wypowiedział się za zakończeniem działalności RWE i Radia Swoboda, które - jego zdaniem - zagrażają polityce odprężenia i poprawie stosunków międzynarodowych.
Nowak przewiduje, że Radio może zostać pozbawione dotychczasowej skuteczności i wpływów tak, jak zrobiono to z Głosem Ameryki. Takiego obrotu spraw najbardziej się obawia:
W moim przekonaniu takie rozwiązanie byłoby chyba jeszcze gorsze w sensie skutków psychologicznych, aniżeli zamknięcie radia. Ja w każdym razie wolałbym w takim wypadku zostać szoferem nowojorskiej taksówki, aniżeli marionetką na kierowniczym stanowisku zmieniającą wygląd i pozycję zależnie od zmiennych wiatrów wiejących z Waszyngtonu (list z 5 czerwca 1971 r.).
Ukazując w kolejnych listach zagrożenia dla istnienia RWE i próby szukania dla niego ratunku, przedstawia jednocześnie plany zmian, jakie należałoby wprowadzić:
Uznaję w pełni konieczność zmian w politycznym słownictwie i w sposobie prezentowania naszej pracy w Stanach Zjednoczonych oraz w Europie Zachodniej. Konieczne jest położenie większego nacisku na funkcje informacyjne itd. To są wszystko zmiany opakowania, które nie muszą wpływać na zmianę zasadniczej treści. Elastyczność jest nie tylko potrzebna, ale konieczna, byle utrzymana została w jakichś rozsądnych granicach. Nie możemy natomiast wyrzekać się zasadniczego celu, jakim jest popieranie pokojowych, ewolucyjnych zmian i przeobrażeń systemu komunistycznego w kierunku jego liberalizacji i demokratyzacji. Nie możemy wyzbywać się pewnych charakterystycznych cech naszego Radia, które wyróżniają nas od Głosu Ameryki i BBC. Obok informowania musimy utrzymać prawo omawiania wypadków wewnętrznych w krajach Europy Wschodniej, krytykowania polityki reżimu z pozycji liberalno-demokratycznej, itd.
Otóż obawiam się, że zaczynają się zarysowywać tendencje wprowadzania zmian profilaktycznych, które doprowadzą do "imasculation" zanim jeszcze tego rodzaju ograniczenia będą narzucone z zewnątrz. Na różnych wewnętrznych zebraniach, gdzie sonduje się już nasze reakcje, wypowiadam otwarcie zdanie, że RWE nie jest celem samym w sobie i że gdyby leopard miał zmieniać nie tylko cętki, ale w ogóle przeobrazić się w całkiem inne zwierzę, to lepiej będzie dla nas, jeśli zejdziemy ze sceny z godnością i z honorem, aniżeli jeśli by instytucja miała za rok czy dwa ulec niesławnej likwidacji jako narzędzie dublujące innych. Podkreślam również stale, że naszym najważniejszym atutem są wpływy na audytorium w Europie Wschodniej i że zmiany nie mogą iść tak daleko, aby podważyć pozycje i siły oddziaływania naszego Radia w Europie Wschodniej. Niestety, jestem pod tym względem zupełnie odosobniony i moje stanowisko staje się dla mnie źródłem poważnych trudności wewnątrz Radia i w stosunkach z Ralphem (list z 5 lutego 1972 r.).
W większości listy z lat 1971 do 1975 dotyczą różnego stopnia napięć w sprawach związanych z walką o utrzymanie Radia, poszukiwaniem lobby, które mogłoby skutecznie optować za jego dalszym działaniem, zabiegach o zapisy nowej ustawy w sprawie RWE i Radia Swoboda. Brzeziński informuje także o swoich staraniach w tej sprawie.
W liście z 15 marca 1972 r. Nowak pisze:
Chcę, abyś wiedział, że doskonale wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, jak wielką rolę odegrałeś w ratowaniu naszej instytucji. My sami na odległość Monachium-Washington niewiele możemy uczynić. Moim jedynym posunięciem było wysłanie prywatnej depeszy do Mazewskiego, w której prosiłem o spowodowanie depesz i listów do senatora Muskie. Po otrzymaniu tej depeszy prasa polonijna ogłosiła niezwłocznie apel do wszystkich wydziałów stanowych i wszystkich swoich czytelników, by kierowali masowo listy i depesze na adres senatora. Wiem, że posypała się tego istna lawina. Może było to wsparciem dla Twoich równolegle prowadzonych zabiegów. Wiem również, że co najmniej kilku stanowych "chairmenów" partii demokratycznej telefonowało do głównej kwatery stronnictwa w Waszyngtonie i do O'Brien'a, domagając się maksymalnego nacisku na Fulbrighta.
RWE weszło w okres permanentnego kryzysu, w którym jedynie przez chwilę pojawiają się spokojniejsze momenty.
2 sierpnia 1974 r. Nowak informuje:
Dziękuję Ci serdecznie za list z 24 lipca wraz z Twoim oświadczeniem przed Podkomisją Spraw Zagranicznych w Senacie. Jesteśmy dosyć czujni i już w dn. 19 lipca nadaliśmy obszerne wyjątki na podstawie tego, co przekazano nam z Waszyngtonu. Żałuję teraz trochę, że nie zaczekałem na pełny tekst.
Sytuacja Radia zaczyna wyglądać wręcz groźnie. Istnieje stan niemal otwartej wojny między starym a nowym Boardem. P. A. chce po prostu rządzić obu Radiostacjami, nie mając zielonego pojęcia o ich funkcjonowaniu. Podejście jest czysto biurokratyczne. Nie chodzi o skuteczność i wpływ, lecz o biurokratyczne oszczędności. Z tego, co do mnie dochodzi - występują tendencje, by oszczędzać na RWE drogą równania w dół, do poziomu Liberty. Głównym przedmiotem oszczędności ma być nasz Research, który stanowi naszą największą siłę. Atakowany jest także Polski Dział, który zdaniem tych ekspertów ma za dużo ludzi w stosunku do oryginalnego programu. Okoliczność, że od 22 lat utrzymujemy się konsekwentnie na pierwszym miejscu pod względem "effectiveness" nie odgrywa żadnej roli. Ponadto istnieje prawdziwa obsesja na punkcie politycznej kontroli programów pod kątem widzenia "compatibility" z polityką Stanów Zjednoczonych. Wszystko oczywiście zależy od tego, co się pod tym pojęciem chce rozumieć.
Wszystko to nie wróży niczego dobrego. Obawiam się, że za kilka miesięcy albo może w roku 1975 staniemy w obliczu kryzysu, wobec którego zbledną poprzednie.
W 1975 r. - poza zwykłymi trudnościami Radia - pojawiło się nowe ognisko zapalne, a była nim nagonka przeciwko jego dyrektorowi, który za wszelką cenę starał się Radio utrzymać.
Zbigniew Brzeziński jako kreator programów RWE
Zainteresowania Brzezińskiego historią Polski, a szczególnie historią Polski w okresie II wojny światowej31, mają odzwierciedlenie w korespondencji.
Brzeziński prosi Nowaka o bliższe informacje lub książki o Łupaszce; interesuje się także sprawą generała "Nila".
Przez wiele lat PRL-u i jeszcze długo po 1989 r. o tych postaciach niewiele się mówiło, a jeżeli pojawiały się jakiekolwiek publikacje na ich temat, to tylko takie, które miały ich oczerniać. Nowak przesyła Brzezińskiemu jedyną książkę, jaką ma o Łupaszce, ale ponieważ wie, że zawiera ona przekłamania na jego temat, od razu dodaje:
Można mieć wątpliwości, czy celowa była powojenna partyzantka przeciwko reżimowi komunistycznemu, ale nie ulega dla mnie żadnej kwestii, że Łupaszko był postacią bohaterską i człowiekiem niebywałej odwagi (list z 7 sierpnia 1971 r.).
Te zainteresowania budzą zdziwienie Nowaka, ale także przyznaje rację Brzezińskiemu, że powinien przygotować audycje o generale "Nilu" i sprawie 19 oficerów:
Jako stary żołnierz Armii Krajowej uczuciowo bardzo mocno związany z tym okresem w historii i w moim własnym życiu czuję się głęboko wzruszony Twoim zainteresowaniem sprawą takich ludzi jak Generał "Nil" i 19 innych oficerów straconych w okresie stalinowskim. Już sam fakt, że Ty, człowiek wychowany na Zachodzie, działający w centrum spraw o zasięgu i znaczeniu globalnym, interesujesz się pamięcią tych ludzi, głęboko mnie ujął. Już po raz drugi, czy trzeci zresztą powracasz w rozmowach i w korespondencji do tych spraw.
Możesz być pewnym, że zrobię absolutnie wszystko, co leży w mojej mocy, aby spełnić Twój postulat i będę Cię na bieżąco informował (list z 22 stycznia 1973 r.)
Już w następnym liście informuje, że przygotowania do dłuższej audycji dokumentacyjnej o "Nilu" i 19 oficerach są w toku, a później słuchowisko to zostanie opublikowane w "Na Antenie".
Brzeziński pisze:
W ostatnim numerze Twojego czasopisma znalazł się bardzo dobry artykuł o generale "Nilu". Wydaje mi się, że on i inni rozstrzelani 20 lat temu są ostatnimi przedstawicielami pokolenia, które walczyło o coś bardzo szczególnego, i dokładnie z tego powodu świadomie się ich wymazuje z historii. Dlatego myślę, że dobrze by było wydać serię artykułów o całej grupie, ze zdjęciami, o ile to możliwe, aby obudzić większe zainteresowanie tą sprawą.
Ponadto przydałoby się nadać na antenie apel o wsparcie ludzi, którzy mieli w latach powojennych jakieś związki z wyżej wymienionymi. Muszą być jacyś ludzie w Polsce i poza jej granicami, którzy walczyli z nimi w siłach zbrojnych, którzy być może siedzieli z nimi w więzieniu i którzy mogą wiedzieć coś o samej sprawie. Na przykład niektórzy z ostatnich imigrantów w latach pięćdziesiątych byli blisko związani z tajną policją. Mogą znać różne szczegóły, które nie stały się jeszcze własnością publiczną. Tak w ogóle mam list sprzed jakiegoś czasu od pewnego pułkownika UB, który faktycznie został nim na początku lat pięćdziesiątych, a obecnie przebywa w Izraelu. Jestem pewny, że masz kontakty z tego typu ludźmi i dobrze byłoby coś z nich wyciągnąć (list z 17 lutego 1973 r.).
Po wysłuchaniu audycji o zamordowanych oficerach (21 marca 1973 r.):
Cieszę się ogromnie, że poprowadziłeś programy o zabitych oficerach. Przeczytałem ich zapis z wielkim zainteresowaniem i dowiedziałem się wielu szczegółów, o których wcześniej nie miałem pojęcia. Proszę, prześlij mi wszystkie dodatkowe materiały, jakie tylko możesz.
To wszystko nasunęło mi takie myśli: cykle o różnych wydarzeniach historycznych, które albo zafałszowano, albo popadły w zapomnienie, byłyby bardzo ważne, a pod pewnymi względami nawet jeszcze ważniejsze od prezentowania spraw bieżących. Jestem pewny, że robicie coś w tym kierunku, ale zastanawiam się, czy istnieje obszerny i cykliczny program. Muszą być dosłownie miliony rodziców, którzy chcieliby uczyć dzieci historii w inny sposób niż w szkole. Systematyczne cykle wykładów i programów mogą przyciągnąć słuchaczy, wypełnić wielką lukę i, dodatkowo, wywrzeć wielki wpływ polityczny. Nie muszę przypominać nikomu, kto pochodzi z Polski, o znaczeniu historii w polityce!
Na zakończenie tego listu, pisanego po angielsku, odręcznie zanotuje po polsku: "Naprawdę tragiczne i podłe!".
Niedługo wcześniej (12 marca 1973 r.) Nowak odniesie się do innego tematu, który Brzezińskiego szczególnie interesował:
Załączam dwie audycje o małym, nieznanym Katyniu, które zostały opracowane z Twojej inicjatywy i powinny być właściwie Tobie dedykowane. Pójdą w eter w najbliższym czasie i mam nadzieję, że pierwsza z nich ukaże się w kwietniowym numerze "Na Antenie".
Brzeziński interesował się Katyniem także wiele lat później. W 1993 r. przesyłał Nowakowi plik dokumentów dotyczących Katynia, które są tutaj publikowane (list nr 340); był także autorem przedmowy do książki Stanisława Mikkego Śpij mężny32.
Sprawa Gamarnikowa
W korespondencji, która trwa ponad czterdzieści lat, nie pojawiają się żadne sprawy, które byłyby przyczyną konfliktu. Wszystkie listy są dowodem pogłębiającej się przyjaźni, a tzw. sprawa Gamarnikowa jest przykładem tego, jak Nowak i Brzeziński rozwiązywali nawet takie problemy, które mogły być przyczyną głębszego nieporozumienia.
Michał Gamarnikow, ekonomista, niezwykle ceniony redaktor RWE i jeden z zastępców Nowaka, otrzymał od Zbigniewa Brzezińskiego propozycję czteromiesięcznego stażu w Instytucie Badań nad Komunizmem Uniwersytetu Columbia, którego Brzeziński był jeszcze wówczas dyrektorem, ale lada moment - otrzymując urlop na uczelni - odchodził do pracy w Departamencie Stanu. Nowak, dowiadując się o tej ofercie, pisze do Brzezińskiego list (1 czerwca 1966 r.), w którym przedstawia trudności personalne w RWE, ale także wagę tego, by w RWE pracowali profesjonaliści:
Nikt już z krajowych rozmówców nie stawia przed nami BBC na pierwszym miejscu. W dużej mierze wypływa to z faktu, że w momencie powstawania radia zdołałem zgromadzić tu prawdziwy kwiat polskiej inteligencji, najlepsze talenty, jakie znajdowały się na emigracji. Niestety, ta baza zaczyna się obecnie gwałtownie kurczyć. Starsi odchodzą, napływu nowych sił nie ma. We are one man in death. Sytuacja jest tym gorsza, że bezsensowne, a bardzo drastyczne cięcia budżetowe, które spadają na nas rok po roku, odbierają możliwość jakiejkolwiek próby angażowania młodszego narybku. Obok strat naturalnych na skutek chorób, śmierci i rezygnacji ludzi w wieku średnim, którzy pragną swe dzieci kształcić w szkołach angielskich i amerykańskich, mamy na dodatek redukcje personelu polskiego narzucone przez oszczędności. Krótko mówiąc - palimy świeczkę z obu stron i jeżeli procesu tego nie uda się powstrzymać, RWE wygaśnie jeszcze przed końcem tej dekady, a w każdym razie utraci swą dotychczasową skuteczność i wpływ.
Podejrzewa też, że wyłuskiwanie pracowników RWE jest intencją komunistów:
Nasz przeciwnik doskonale orientuje się w tej sytuacji. Komuniści są na tyle inteligentni, iż wiedzą, że na to, by skutecznie unieszkodliwić nasze radio, nie potrzeba usuwać wszystkich stu zatrudnionych członków personelu. Wystarczy zupełnie uderzyć w kilka dobrze wybranych pozycji kluczowych.
Brzeziński stara się najpierw argumentować (6 czerwca 1966 r.), że obie instytucje z tej oferty powinny odnieść korzyści i że nie jest jego celem "atakowanie" Nowaka. Kiedy to nie pomaga, próbuje rozładować tę sytuację ironią (15 czerwca 1966 r.):
Mam nadzieję, że wszystko się już uspokoiło i że "sprawa Gamarnikowa" ucichła w obliczu tak mało ważnych spraw, jak dziejowa wizyta de Gaulle'a w Moskwie, czystki w Chinach i inne światowe wydarzenia.
A po poważniejszych argumentach, które powinny przekonać Nowaka, wraca do dowcipu:
Korzystam z tej okazji, żeby mianować doktora Williama E. Griffitha, profesora MIT i uznanego specjalistę w sprawach konfliktów politycznych, moim nadzwyczajnym ambasadorem i posłem pełnomocnym do konstruktywnego (czyli zgodnego z moimi preferencjami) rozwiązania sprawy Gamarnikowa!
Załączając list do Gamarnikowa, Brzeziński kończy sprawę.
8. Bieżące wydarzenia polityczne
Informowanie i komentowanie bieżących wydarzeń politycznych odbywa się na różnych planach. Nowak stara się dostarczać Brzezińskiemu informacji na temat wydarzeń politycznych w Polsce i w Niemczech, przesyłając mu wycinki prasowe z gazet, nasłuchy radiowe, skrypty audycji RWE lub przesyłając opracowania różnych zaufanych osób (np.: 3 października 1973 r.), a także opisując je i interpretując niektóre z nich bezpośrednio w liście.
Ponieważ zarówno Nowak, jak i Brzeziński interesują się sprawami granicy na Odrze i Nysie i stosunkiem organizacji wysiedleńczych w Niemczech do tej sprawy, jednym z ciekawszych dokumentów jest tutaj (załączone do listu z 19 grudnia 1962 r.) przetłumaczone na język angielski memorandum niemieckich uchodźców, opublikowane w "Deutscher Ostdienst" pt. Niebezpieczeństwa polityki amerykańskiej wobec Polski. Brzeziński otrzymuje tę przesyłkę podczas pobytu w Kalkucie i tak komentuje: "Ale oni mają wyobrażenie o tym, co się dzieje w USA. Gdyby był dalszy ciąg! proszę o mnie pamiętać" (5 stycznia 1963 r.).
Odnotowane są zarówno wydarzenia w Stanach Zjednoczonych, jak i w Polsce; skupiając się na tych ostatnich, wskażę tylko następujące: list nr 34 i zaangażowanie Brzezińskiego w tę sprawę (11 kwietnia 1964 r.; 4 maja 1964 r.), aresztowania wśród studentów (8 września 1970 r.), nawiązanie do wydarzeń grudniowych (22 grudnia 1970 r.), sytuacja w Polsce na początku rządów Gierka (7 grudnia 1971 r.), przygotowywanie Polaków na przyjazd Nixona do Polski przez propagandę (1 czerwca 1972 r.), o walkach w kierownictwie PZPR (21 grudnia 1972 r.).
W liście z 27 listopada 1976 r. Nowak tak opisywał sytuację w Polsce:
Z niepokojem śledzę rozwój sytuacji w Polsce: olbrzymi deficyt bilansu handlowego, ogromne ciężary związane ze spłatą oprocentowania kredytów zagranicznych, równocześnie nieurodzaj zboża i ziemniaków - wszystko to zwiastuje rosnące braki na rynku, które doprowadzić mogą do poważnej, nowej konfrontacji. Sojusz robotników, intelektualistów i Kościoła stanowi poważne zagrożenie dla reżimu Gierka. Niestety, obawiam się, że jeśli dojdzie do jego upadku - zastąpią go tym razem najgorsze elementy Moczarowskie w rodzaju Kępy, Łukasiewicza czy Olszowskiego. Po raz pierwszy od długiego czasu pojawiają się także fermenty w Niemczech Wschodnich. Sytuacja w Europie Wschodniej może stać się bardzo ciekawa w przyszłym roku.
A w liście z 11 sierpnia 1989 r. pojawia się obszerny komentarz Zbigniewa Brzezińskiego:
Z dużym zainteresowaniem śledzę wypadki w Polsce. "Kryzys gabinetowy" - to jest termin w Polsce nie używany od przeszło 50 lat! Co za fantastyczna przemiana w ciągu zaledwie jednego roku. Zaledwie 15 miesięcy wstecz omawialiśmy scenariusz, który właśnie w ciągu ostatnich 6 miesięcy w końcu nastąpił, ale nawet wtedy nigdy mi do głowy nie przychodziło, że możemy wkrótce mieć autentyczną grę polityczną o charakterze parlamentarnym. Swoją drogą zaczynam coraz bardziej myśleć, że jednak koncepcja Michnika ma uzasadnienie. Zasadnicze przemiany nie nastąpią - a w szczególności likwidacja nomenklatury - pod egidą Wielkiej Trójki partyjnej (prezydenta geopolitycznego, skompromitowanego b. premiera, który został szefem skompromitowanej partii, oraz demokratycznego policmajstra). Potrzebna jest podstawowa przemiana, a to może nastąpić jedynie, jeśli nastąpi zmiana w treści i charakterze władzy - czyli przejęcie władzy przez formację polityczną, która reprezentuje społeczeństwo.
Następuje, oczywiście, pytanie, czy jest to dobra chwila - czy nie jest to przedwczesne. Ale nie zawsze można wszystko dobrze ustalić w czasie; czasem trzeba korzystać z okazji. W tej chwili Moskwa przyjęłaby nawet rząd Geremka - n.b. wyraźnie mówił o tym w ubiegłym tygodniu wyższy pracownik KC Kremlina, który wyraził pogląd, że do tego Moskwa by się dostosowała, ale ta sytuacja może ulec zmianie. Jakaś zmiana na pewno nastąpi, bo kryzys w Rosji się pogłębia dramatycznie, ale nie można być pewnym, że dalsze zmiany będą na lepsze. Dlatego też skorzystanie z tej chwili stworzyłoby fakt dokonany, do którego w obecnej sytuacji Gorbaczow by się dostosował. A za rok lub dwa jego może nie być - albo w ogóle w Rosji będą się toczyć jakieś brutalne rozgrywki, nie mówiąc o ewentualności jakiegoś bardziej zasadniczego zwrotu wstecz. A jeżeli wypadki pójdą dalej w kierunku demokratyzacji itp., to Moskwa jeszcze bardziej się dostosuje do rządów kierowanych przez Solidarność w Polsce, która by nadal pozostała członkiem Paktu, ale która wewnętrznie by się bardziej "finlandyzowała".
A bez podobnej przemiany w Polsce obawiam się, że sytuacja będzie się po prostu powoli pogarszać, opozycja po pewnym czasie zacznie tracić swą atrakcyjność i w ogóle nie wiadomo, na czym to wszystko się może skończyć. Rozumując w ten sposób, dochodzę do wniosku, że wykorzystanie obecnego załamania się kręgosłupa rządzącej elity i stworzenie sytuacji, w której "prezydent" jest gwarantem geopolitycznego status quo, rząd autentycznie narodowy staje się instrumentem zasadniczych reform, a partia pod egidą b. premiera zagryza się na boku w wewnętrznych sporach, byłoby najlepszym wyjściem z impasu. I raz jeszcze należy podkreślić, że obecna sytuacja w Moskwie oznacza, że - czy Moskalom to się będzie podobać, czy nie - brutalnej reakcji na to nie będzie - a dostosowanie się Kremla do tego rodzaju przemiany, byłoby dla Polski olbrzymim krokiem ku niepodległości.
Nie wiem, co o powyższym myślisz i podejrzewam, że się tu nie zgadzamy.
List ten kończy się następującą osobistą uwagą:
Szkoda bardzo, że Wiśka nie jest skłonna też pojechać. Razem wyszliście z Warszawy i jakoś tak mi się wydaje, że razem powinniście do W-wy wkroczyć! A ten powrót pod każdym względem jest wielkim zwycięstwem politycznym i moralnym.
9. Informacje biograficzne
Danych uzupełniających biografie Zbigniewa Brzezińskiego i Jana Nowaka-Jeziorańskiego jest w tej korespondencji wiele. Dotyczą one ich podróży, spotkań, obecności Zbigniewa Brzezińskiego w RWE i innych wydarzeń.
Chciałabym zwrócić uwagę tylko na dwa momenty trudne w życiu i Nowaka, i Brzezińskiego.
Kariera Zbigniewa Brzezińskiego jest błyskotliwa i biegnie bez większych zakłóceń. Ataki na niego przysparzają raczej chwały ze względu na zainteresowanie i popularyzowanie jego idei. W 1968 r. został niezależnym doradcą w kampanii prezydenckiej Huberta Humphreya, który popierał koncepcję "pokojowego zaangażowania" i napisał rekomendację do książki Brzezińskiego Alternative to Partition. Wydawało się, że to już wówczas, po zwycięstwie Humphreya, Brzeziński otrzyma stanowisko w Białym Domu. Tak się jednak nie stało. Nowak pisze więc list, żeby pocieszyć przyjaciela:
Piszę te kilka słów pod wrażeniem porażki Humphreya i z myślą o Tobie. Przypuszczam, że trudno Ci w takiej chwili oprzeć się uczuciom zawodu, a może przygnębienia. Wyobrażam sobie, ile pracy, energii i zapału włożyłeś w kampanię przedwyborczą. Osobiście jestem najgłębiej przekonany, że ta chwilowa przegrana w niczym nie odbije się na Twojej karierze i że masz przed sobą wielką rolę do odegrania (8 listopada 1968 r.).
Siedem lat później Jan Nowak-Jeziorański przeżywa dramatyczne chwile, o których niemal natychmiast informuje Brzezińskiego:
Od pewnego czasu stałem się przedmiotem niezwykle intensywnej akcji dywersyjnej, polegającej na masowym rozsyłaniu różnych anonimów i sfałszowanych listów i dokumentów, które mają podważyć moje dobre imię i wojenne zasługi. Chcę, abyś o tym wiedział i przesyłam Ci listę tych wszystkich posunięć, artykuł, jaki ukazał się na ten temat w "Tygodniu Polskim" w Londynie oraz jeden z falsyfikatów wraz z prowizoryczną ekspertyzą. Wydaje mi się, że przeciwnik za wszelką cenę stara się mnie usunąć, bo równocześnie na innej drodze oskarżany jestem o to, że prowadzę własną politykę, sprzeczną z atmosferą odprężenia i sielankowymi stosunkami między Waszyngtonem i Warszawą (27 stycznia 1975 r.).
Brzeziński odpowiada:
Jeśli chodzi o ataki na Ciebie, uważam, że są nie tylko wyjątkowo obraźliwe, okrutne i strasznie nieuczciwe, ale też stanowią oznakę rosnącej desperacji przeciwników. Wyobrażam sobie, jakie musi to być przygnębiające, ale uważam również, że każdy zareaguje podobnie, jak ja i że ta szczególna metoda przyniesie skutek odwrotny od zamierzonego (3 lutego 1975 r.).
Próbuje także pomóc:
W sprawie kampanii oszczerczej napisałem listy do odpowiednich osób, zapytując, jakie kroki oficjalne będą podjęte. Jednocześnie staram się zainteresować tą sprawą redaktorów 2 dużych wydawnictw - aczkolwiek, oczywiście, nigdy nie wiadomo, czy coś z tego wyniknie. W każdym razie wierzę, że się trzymasz i że nie przeceniasz znaczenia tej brudnej afery, bo nikt poważny wiary temu nie daje, a przykład Wiesenthala jest najlepszy; od lat starają się mu zaszkodzić i absolutnie nikt nawet przez sekundę tym brudom nie wierzy. Co do jednostek nie poważnych - jak Anat. - to mam zapewnienie, że będzie mu powtórzona wyraźna instrukcja, że ma w ogóle na ten temat milczeć (14 lipca 1975 r.).
Nowak za te starania przyjaciela jest wdzięczny:
Nie umiem nawet powiedzieć, jak niesłychanie jestem Ci wdzięczny za Twoją pomoc w wiadomej sprawie. Ma to dla mnie znaczenie moralne, bo czuję się wobec tej ofensywy zdany na własne siły. Trudno się nią nie przejmować, widząc jej skuteczność choćby w postaci listu Herberta Czaji, ogłoszonego na łamach poważnego i szeroko czytanego niemieckiego tygodnika "Rheinischer Merkur" (22 lipca 1975 r.).
Brzeziński zabiega, pomaga i wspiera, doradza, ale też po przyjacielsku krytykuje taktykę Nowaka:
Zgadzam się z Twoim założeniem, że nie można dopuścić do tego, by akcja prowok.[acyjna] dała pożądane rezultaty polit.[yczne]. Zresztą sam Ci to mówiłem. Dlatego też popieram Twój ogólny wniosek co do dalszych planów. Ale w związku z tym chcę podkreślić, że moim zdaniem stosujesz złą taktykę. Prowokacja polega na rozdmuchiwaniu afery. Używa do tego elementów drugorzędnych. Wdawanie się w polemiki z nimi jest niekorzystne. Przede wszystkim ignorowałbym wypowiedzi różnych emigr.[acyjnych] czynników (n.b. nikt w Dep. Stanu się nie interesuje, co jakiś dziennik w NJ pisze - to wiem z własnego doświadczenia, bo ostatecznie byłem tam) i nie wdawałbym się w polemikę z prowokatorem typu Cz.[echowicz]. Na Twoim miejscu dałbym jedno publiczne i godne oświadczenie, w skrócie podając własną działalność wojenną, uwzględniając okres poruszony przez defamatorów i podkreślając konieczność w tym okresie uzyskania papierów itp., wspominając o osobach, które znają Twoją służbę (łącznie z ang. i pol. odznaczeniami) i kończąc kategorycznym stwierdzeniem, że więcej w dyskusje z prowokatorami (którzy pośrednio czy bezpośrednio służą innym) nie będziesz się wdawał.
To sprawy nie zakończy, bo na pewno będą dalsze próby. Jeśli zajdzie konieczność, to możesz zawsze później kopie tego oświadczenia (z wcześniejszą datą) rozesłać, ale dalszych wypowiedzi, czy kroków sądowych, nie robić, bo to jest woda na młyn prowokatorów.
Po pewnym czasie - jeśli nie będziesz odpowiadał dalej - sprawa zacznie upadać. Zaś dyskusja i argumentacja ją podtrzymuje. To jest moje święte przekonanie - i odnosi się to zarówno do emigr. napadów, jak do niem.[ieckich] zaczepek. Pamiętaj, że ludzie mają krótką pamięć i nie ma sensu podtrzymywać dyskusji (list z 8 sierpnia 1975 r.).
Korespondencja w tej sprawie jest intensywna. Nowak odchodzi z RWE i wygłasza ostatnie przemówienie, które przesyła Brzezińskiemu. Brzeziński pisze:
Bardzo dziękuję Ci za list oraz bardzo przekonujące i poruszające przemówienie, które wygłosiłeś do wiernych słuchaczy w Polsce. Przeczytałem tekst uważnie i sądzę, że uderzyłeś we właściwy ton. Mówiłeś, i było to wyraźnie słychać, jako człowiek, który naprawdę wiele osiągnął w ostatnim ćwierćwieczu. Odegrałeś decydującą rolę w wydarzeniach z 1956 i 1970 r., nie wspominając o pozostałych latach działalności, i to zostanie na zawsze zapamiętane. Tak naprawdę Ty i Giedroyc jesteście dwiema postaciami, które przez ostatnie 25 lat osiągnęły najwięcej; każdy z Was walczył na innym froncie, ale obaj toczyliście walkę z wyjątkową energią, zapałem i poświęceniem. O skali Twojego sukcesu i trwałym historycznym znaczeniu Twoich osiągnięć świadczy stopień podłości, do jakiej posunęli się Twoi wrogowie, żeby próbować Cię bezskutecznie pokonać. Dlatego możesz ustąpić z przyczyn zasadniczych z poczuciem, że dobrze przysłużyłeś się krajowi i wiedząc, że zostało to powszechnie docenione w ojczyźnie i za granicą.
Kiedy zaczynałem pisać ten list, nie miałem zamiaru składać Ci kolejnego hołdu, ale myśli same ze mnie wypłynęły, więc pozwolę sobie zakończyć najlepszymi świątecznymi życzeniami dla Was obojga. Ufam, że wkrótce się zobaczymy, a tymczasem pozdrawiam jak zwykle (list z 23 grudnia 1975 r.).
Sprawa ta jednak nie ginie z chwilą odejścia Nowaka ze stanowiska dyrektora RWE, będzie potem jeszcze kilkakrotnie się pojawiała w różnych okolicznościach.
Jan Nowak z żoną w lutym 1976 r. wyjeżdża do małej alpejskiej miejscowości, Pass Thurn, gdzie będzie pracował nad Kurierem z Warszawy. Brzeziński miał rację, pisząc w jednym z pocieszających listów: "Wiem, że wypoczynek czasem wydaje się rozczarowujący, ale jest też ważny dla podładowania akumulatorów przed następnym etapem" (12 lutego 1976 r.).
W styczniu 1977 r. Zbigniew Brzeziński zostanie doradcą prezydenta Stanów Zjednoczonych do spraw bezpieczeństwa narodowego. Na początku listopada 1977 r. Jeziorańscy wyjeżdżają do USA i zamieszkują w miejscowości Annandale pod Waszyngtonem. Nowak angażuje się w prace Kongresu Polonii Amerykańskiej, później zostaje konsultantem Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA.
Obaj przyjaciele działają na różnych polach, nie tracą jednak z oczu Polski i jej spraw, szczególnie wtedy, kiedy trzeba wspierać opozycję, a potem, kiedy znów przychodzi konieczność nawoływania, przekonywania i dowodzenia, że wolna Polska ma zostać członkiem NATO i członkiem Unii Europejskiej. Polska, obserwowana z daleka, była nieustannie bliska w działaniach ich obu.
Jan Nowak wrócił do Polski w lipcu 2002 r. Zmarł w Warszawie 21 stycznia 2005 r. Zbigniew Brzeziński, choć nie mieszka w Polsce, jest ciągle w niej obecny.
Korespondencja przedstawia także dzieje trwałej, niezmiennej, niezwykłej przyjaźni, o której Nowak tak pisze:
Myślę, że tej "niewidzialnej ręce" zawdzięczam Twoją przyjaźń, która w znacznym stopniu przyczyniła się do tego, że ostatni rozdział mego życia, rozpoczęty w Waszyngtonie w początkach listopada 1977 r., okazał się równie owocny co dwa poprzednie. Okoliczność, że mój osobisty przyjaciel zajął stanowisko na samym szczycie supermocarstwa, zadecydowała o tym, że postanowiliśmy porzucić uroczą poczekalnię do śmierci, jaką stał się dla nas nasz domek w Pass Thurn, i osiąść w Waszyngtonie. Nie musiałem szukać posady i zarobku. Liczyłem na to, że pomożesz mi w znalezieniu pola do działania na rzecz Polski. I tak się stało. Nie afiszowałem się Twoją przyjaźnią, ale Ty sam ją okazywałeś i ludzie o niej wiedzieli. Otwierało to przede mną wiele drzwi.
Twój wniosek o nadanie mi najwyższego odznaczenia USA, które Ty sam posiadasz, było jeszcze jednym ogniwem w tym łańcuchu przyjaźni.
Niewidzialna ręka sprawiła, że człowiek, który w moim najgłębszym przekonaniu stał się najwybitniejszym strategiem politycznym w skali amerykańskiej obecnego okresu, stał się moim najbliższym, osobistym przyjacielem.
Za tę przyjaźń i jej ostatni dowód pragnę Ci najserdeczniej podziękować.
Twój Jan (nr 346)
***
Publikacja ta ukazuje się, ponieważ Jan Nowak-Jeziorański prosił mnie o opracowanie i opublikowanie materiałów z jego archiwum. Zapoczątkowałam za Jego zgodą serię "Z Archiwum Jana Nowaka-Jeziorańskiego w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich", wydawaną przez Towarzystwo Przyjaciół Ossolineum, w której ukazały się: Jan Nowak-Jeziorański - Jerzy Giedroyc, Listy. 1952-199833 oraz Jan Nowak-Jeziorański, Polska droga do NATO34. Ta ostatnia publikacja przygotowana była jeszcze za życia Jana Nowaka, opublikowana jednak została dopiero po jego śmierci.
Przyjaźń ze Zbigniewem Brzezińskim miała dla Nowaka szczególne znaczenie; nie można jej było porównać do przyjaźni z innymi osobami. Dlatego ogromnie mu zależało na tym, żeby korespondencja ze Zbigniewem Brzezińskim ukazała się jak najszybciej. Miałam ją przygotować zaraz po opublikowaniu korespondencji z Jerzym Giedroyciem. Materiały do tej publikacji zbierałam więc już od 2000 r. Nowak przesyłał mi kopie listów z Annandale na mój adres domowy.
Jednak w tym czasie zaczął otrzymywać publikacje amerykańskie dotyczące wejścia Polski do NATO, które całkowicie pomijały wysiłek, jaki włożyła amerykańska Polonia w przekonywanie waszyngtońskiej administracji do tej sprawy. Uznał więc, że pilniejsze jest opublikowanie materiałów z Jego archiwum dotyczących NATO. Korespondencja Jan Nowak - Zbigniew Brzeziński została odłożona na później. Niestety, ze względu na różne problemy, które pojawiły się w ciągu kolejnych lat, ukazuje się dopiero osiem lat po Polskiej drodze do NATO. Stało się to możliwe tylko dzięki osobom, które tę publikację wsparły różnymi swoimi działaniami, za co jestem im ogromnie wdzięczna:
Panu Profesorowi Zbigniewowi Brzezińskiemu serdecznie dziękuję, że odniósł się życzliwie do pomysłu wydania tej korespondencji i zechciał uczestniczyć w jej kompletowaniu, dosyłając brakujące listy ze swojego archiwum; jestem wdzięczna również za wyrażenie zgody na publikację i za odpowiedzi na moje pytania.
Panu dr. Patrickowi Vaughanowi, autorowi znakomitej biografii Zbigniewa Brzezińskiego, za entuzjastyczne włączenie się do tego przedsięwzięcia i zrecenzowanie przypisów.
Panu Jerzemu Koźmińskiemu, Ambasadorowi RP w USA w latach 1994-2000, którego Jan Nowak-Jeziorański darzył przyjaźnią, oraz Jarosławowi Kurskiemu, autorowi biografii Jana Nowaka-Jeziorańskiego, za recenzje, które przyczyniły się do uzyskania dotacji z Instytutu Książki.
Panu Jackowi Milerowi, dyrektorowi Departamentu Dziedzictwa Kulturowego w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego za życzliwą pomoc.
Wyrazy mojego najgłębszego podziękowania kieruję pod adresem mojej Rodziny: mojemu Mężowi, Jakubowi, i moim dzieciom, Mateuszowi i Natalii, za cierpliwe wspieranie mnie w bardzo trudnych chwilach serdecznie dziękuję.
Dobrosława Platt
Londyn, sierpień 2014
1 Mimo że pojawiło się kilka publikacji, które ujmowały różne aspekty życia Jana Nowaka-Jeziorańskiego, dotąd nie ma jednak biografii, wykorzystującej źródła archiwalne. Najpełniejszy - jak dotąd - obraz życia Kuriera z Warszawy szkicuje Jarosław Kurski w książce Jan Nowak-Jeziorański. Emisariusz wolności, wstęp W. Bartoszewski, Świat Książki, seria: Autorytety, Warszawa 2005.
2 Ukazały się różne zarysy biograficzne Zbigniewa Brzezińskiego oraz poświęcone mu książki, m.in. najnowsza Zbig: The Strategy and Statecraft of Zbigniew Brzeziński, edited by Ch. Gati; with a foreword by President Jimmy Carter, The Johns Hopkins University Press, Baltimore 2013. Jednak najpełniejszy obraz jego życia i twórczości znajdziemy w znakomitej publikacji P. Vaughana, Zbigniew Brzeziński, z angielskiego przełożyli P. Amsterdamski, J. Amsterdamska, J. Barczyński, seria: Autorytety, Świat Książki, Warszawa 2010, wielokrotnie tutaj przywoływana.
3 P. Vaughan, op. cit., s. 21.
4 Merle Fainsod (1907-1972), amerykański politolog, badacz ZSRR, profesor. W 1930 ukończył nauki polityczne na Washington University w St. Louis, a w 1932 uzyskał doktorat na Harvard University na podstawie pracy International Socialism and the World War. W tym samym roku wyjechał do ZSRR i podczas pobytu tam zmienił pogląd na funkcjonowanie tego kraju, zarzucając także badania w tej dziedzinie. W 1933 rozpoczął pracę na Harvard University, koncentrując się w badaniach naukowych na sprawach dotyczących Stanów Zjednoczonych. W 1940 został wybrany do Temporary National Economic Committee, a w 1941 pracował w Office of Price Administration (OPA). Po wojnie został profesorem na Harvard University. Do 1949 pełnił funkcję dyrektora Departament of Government na tym uniwersytecie. Zimna wojna spowodowała nawrót jego zainteresowań Związkiem Radzieckim. W 1948 pomagał zorganizować Russian Research Center, którym kierował w latach 1959-1964. Zachęcał naukowców zajmujących się ZSRR, aby ich badania były interdyscyplinarne. W latach 1964-1972 dyrektor Harvard University Library. Autor ważnych publikacji dotyczących ZSRR. Fundamentalne znacznie miała książka How Russia is Ruled (1953), stanowiąca podstawę dla amerykańskich badań nad ZSRR; stał się twórcą nauk politycznych dotyczących ZSRR. Inna jego książka, Smolensk under Soviet Rule (1958), oparta była na archiwach zdobytych przez Wehrmacht, a następnie przejętych przez Amerykanów i udostępnionych naukowcom w latach 50.
5 P. Vaughan, op. cit., s. 36.
6 Patrick Vaughan (ur. 1965 w Seattle), historyk; obronił doktorat na West Virginia University. Opublikował artykuł Beyond Benign Neglect: Zbigniew Brzeziński and the Polish Crisis of 1980, "The Polish Review" 1999, vol. 1, s. 3-27. Zbigniew Brzeziński pod wrażeniem tego artykułu napisał dla niego list polecający, umożliwiający korzystanie z jego prywatnych archiwów, przechowywanych w Bibliotece Kongresu. Na podstawie tych materiałów powstała praca doktorska. Na badania w Polsce uzyskał stypendium Fulbrighta i innych fundacji. W 2003 r. otrzymał nagrodę im. Kazimierza Dziewanowskiego, fundowaną przez Polski Instytut Sztuki i Nauki w Ameryce oraz Ambasadę RP w Waszyngtonie, za najlepszą amerykańską pracę doktorską dotyczącą Polski. Pracuje w Instytucie Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Autor biografii Zbigniewa Brzezińskiego w języku polskim, nominowanej do Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego 2011, a także rozdziału Brzezinski, the Pope, and the "Plot" to Free Poland, w: Zbig: The Strategy... (zob. przyp. 2).
7 P. Vaughan, op. cit., s. 44.
8 Poza Patrickiem Vaughanem pisze o tym spotkaniu Jarosław Kurski, op. cit., s. 221, a także Andrzej Lubowski, Zbig. Człowiek, który podminował Kreml, Warszawa 2011, s. 35, 36.
9 Jadwiga Nowak-Jeziorańska.
10 "Plan Brzezińskiego" to tytuł dyskusji "Przy okrągłym stole", w której wzięli udział: Aleksander Bregman, Adam Ciołkosz, Adam Pragier i Paweł Zaremba, prowadził Jan Nowak. Dyskusja została opublikowana w "Na Antenie" 1965, nr 29, s. 1.
11 Z. Brzeziński, W. Griffith, Peaceful Engagement in Eastern Europe, "Foreign Affairs", July 1961, vol. 39, nr 4, s. 642-653.
12 Z. Brzeziński, Alternative to Partition: for a Broader Conception of America's Role in Europe, Atlantic Policy Studies, New York, McGraw-Hill 1965. Wydanie polskie Europa bez podziału: właściwe zadanie polityki amerykańskiej w Europie, tłum. Z. Najder, przedmowa P. Zaremba, Polonia Book Fund, Londyn 1966. Zob. list nr 43.
13 Harry S. Truman (1884-1972), amerykański polityk, członek Partii Demokratycznej, prezydent USA 1945-1948 i 1949-1953. Ukończył szkołę średnią w Independence; pracownik biurowy na kolei. W 1922 wybrany na sędziego hrabstwa Jackson w stanie Missouri. W 1934 i 1940 wybrany na senatora. W 1942 przewodniczył komisji senackiej zwanej "komisją Trumana", która miała wyjaśnić sprawy defraudacji i złego zarządzania przez wojsko finansami. W 1945 wiceprezydent, po śmierci prezydenta Franklina D. Roosevelta zaprzysiężony na prezydenta. Zezwolił na użycie broni atomowej 6 i 9 sierpnia 1945 r. Tezy jego polityki zagranicznej, zaprezentowane przed Kongresem w 1947, uzyskały miano doktryny Trumana, choć jej teoretyczne zasady w części określanej jako "polityka powstrzymywania" (containment) zostały opracowane przez George'a Kennana i ogłoszone w artykule The Sources of Soviet Conduct. Głównym celem było powstrzymywanie wzrostu wpływów ZSRR, a później również Chin, przez niedopuszczanie do ekspansji komunizmu na świecie oraz zapobieganie rozprzestrzenianiu się komunizmu do krajów nim nieogarniętych przez tworzenie systemu sojuszy wojskowych. Efektem przyjęcia tej doktryny było powstanie NATO (1949) oraz ANZUS (1951), SEATO (1954), CENTO (1955), a także plan Marshalla (1947), finansowa pomoc dla Grecji i Turcji (1949), jak również wojna w Korei (1950-1953). Wystąpienie Trumana przed Kongresem oznaczało zerwanie z odradzającą się po wojnie polityką izolacjonizmu USA; stało się także formalną przyczyną tzw. zimnej wojny. W okresie jego prezydentury powstało Radio Wolna Europa (1949). Z. Brzeziński był zwolennikiem tej polityki Trumana, jednak wiedział, że nie zmieniała ona sytuacji krajów, które już znalazły się w sowieckiej strefie wpływów.
14 Dwight D. Eisenhower, pseud. Ike (1890-1969), amerykański dowódca wojskowy, generał Armii USA, naczelny dowódca Alianckich Ekspedycyjnych Sił Zbrojnych (1943-1945), polityk, prezydent USA (1953-1961). W 1915 ukończył Akademię Wojskową w West Point; studiował także w Akademii Sztabu Generalnego w Fort Leavenworth. W latach 1929-1933 był zastępcą asystenta sekretarza wojny. Po przystąpieniu USA do wojny, został naczelnym dowódcą wojsk amerykańskich w Afryce Północnej (1942), kierował inwazją na Sycylię i Włochy kontynentalne; później dowódca SHAEF - Naczelnego Dowództwa Alianckich Sił Ekspedycyjnych w Europie Północno-Zachodniej. Kierował przygotowaniami do lądowania w Normandii, a potem nadzorował marsz aliantów przez Europę. Po zwycięstwie mianowany dowódcą amerykańskich sił okupacyjnych w Niemczech. W 1950 w Paryżu wspomagał tworzenie wojskowych struktur NATO. Wystąpił z armii w 1952, kiedy otrzymał nominację Partii Republikańskiej na prezydenta; zaprzysiężony w 1953. Uważał, że podstawą pokoju światowego jest ciągłe wzmacnianie paktów wojskowych; dążył do tego, aby RFN była sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, wyposażonym w nowoczesną broń. Sekretarzem stanu mianował Johna Fostera Dullesa (1953-1959), który w polityce zagranicznej przyjął doktrynę wyzwalania, głoszoną przez Jamesa Burnhama przez wiele lat w różnych publikacjach, m.in. w książce Containment or Liberation?: An Inquiry Into the Aims of United States Foreign Policy (1953). Zakładała ona podjęcie przez Zachód działań mających w efekcie doprowadzić do całkowitego zniszczenia komunizmu i wyzwolenia tych krajów Europy Środkowej i Wschodniej, które po 1945 znalazły się w strefie sowieckiej. Brzeziński szybko rozczarował się do tej koncepcji i w odpowiedzi stworzył własną - politykę pokojowego zaangażowania.
15 Zob. przyp. 12 do listu 17.
16 Powstanie węgierskie rozpoczęło się od protestu studentów Uniwersytetu Technicznego w Budapeszcie, którzy zebrali się na legalnej manifestacji, aby poprzeć robotników w Poznaniu; domagali się jednak także wolności obywatelskiej, demokracji parlamentarnej i narodowej niepodległości dla Węgier. Dołączyli do nich mieszkańcy Budapesztu, a manifestacja przerodziła się w masowy protest. Część manifestantów dotarła do rozgłośni węgierskiego radia, żeby ich oświadczenie zostało podane do publicznej wiadomości, jednak tam otworzono do nich ogień. Demonstranci wtargnęli mimo tego do budynku i zajęli pomieszczenia radiowe. Pod Parlamentem domagano się wolności słowa i poglądów, wolności prasy, wolnych wyborów, pełnej niezależności od ZSRR i nominacji Imre Nagya na premiera; tej samej nocy Komitet Centralny Węgierskiej Partii Pracujących powołał go na to stanowisko. 30 października Nagy wprowadził system wielopartyjny i powołał rząd koalicyjny; 1 listopada nowy rząd ogłosił wystąpienie z Układu Warszawskiego i neutralność państwa; 4 listopada wojska radzieckie wkroczyły do Budapesztu. Walki trwały do 10 listopada, a demonstracje i strajki do początków 1957. Po rewolucji kilkaset tysięcy osób zbiegło na Zachód, ponad 2 tys. stracono, a ok. 6 tys. wywieziono w głąb ZSRR. Zachód nie interweniował.
17 Józef Stalin, właśc.: Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili (1878-1953), sowiecki dyktator, marszałek Związku Sowieckiego (1943), a następnie generalissimus (1945); w czasach najnowszych twórca najbardziej ludobójczego systemu, w którym ideologia marksistowska została zastąpiona kultem własnej osoby przy wykorzystaniu środków masowej propagandy, co przysporzyło mu rzesze fanatycznych zwolenników; skutecznie osiągał własne cele podczas obrad Wielkiej Trójki.
18 Peaceful Engagement, s. 644.
19 O granicy na Odrze i Nysie Brzeziński pisał także we wcześniejszym artykule The Challenge of Change in the Soviet Bloc, "Foreign Affairs", April 1961, vol. 39, nr 3, s. 430-443. W odniesieniu do granic Polski ZB pisze tam: "We should reexamine critically our policy of non-recognition of the Oder-Neisse line, since this policy helps to inhibit any Polish régime from "playing the game" of using the Sino-Soviet divergence for the consolidation of its domestic autonomy, and instead forces it to its patron and only source of security, the Soviet Union", s. 443.
20 Było to przemówienie inauguracyjne prezydenta Johnsona, wygłoszone na Krajowej Konferencji Publicystów w Nowym Jorku. Johnson mówił: "Od 1945 r. w Europie panuje pokój, ale jest to pokój niepewny, zagrożony możliwością użycia siły. Europa jest podzielona. Sztuczna granica dzieli bardzo wielki i bardzo dumny naród. Historia ostrzega nas, że dopóki ten okropny podział nie zostanie usunięty, pokój w Europie będzie nieustannie zagrożony [...]. Naszym celem nie jest obalanie rządów, tylko udzielenie pomocy narodom Europy Wschodniej i Zachodniej, by wspólnym wysiłkiem osiągnęły stan, w którym będą pracowały razem, ramię w ramię, dla wspólnego dobra; w którym kraje należące do różnych sojuszy nie będą dążyły do pełnej zaciekłej nienawiści konfrontacji, ale tworzyć będą ramy umożliwiające wspólne działania Zachodu i Wschodu dla zapewnienia wszystkim bezpieczeństwa. Równocześnie z krokami mającymi na celu wzmocnienie więzów między Wschodem i Zachodem trzeba poczynić starania, by przerwać terytorialne i graniczne spory będące przyczyną napięć w Europie. Kraje atlantyckie przeciwne są użyciu siły w celu zmiany istniejących granic, i jest to także podstawowa zasada naszej amerykańskiej polityki zagranicznej. Szanujemy nienaruszalność granic i dlatego przyrzekam, że mój kraj uczyni wszystko, co możliwe, absolutnie wszystko, by stworzyć nowy bodziec dla sojuszu, by wesprzeć dążenia do jedności Europy Zachodniej, by osiągnąć daleko idącą poprawę między Wschodem a Zachodem. Naszym celem jest położenie kresu niedobremu dziedzictwu II wojny światowej i powiadomienie wszystkich, którzy nam dobrze życzą - a także i wszystkich innych - że zawsze zachowamy czujność, ale z ręką wyciągniętą do zgody" (cyt. za: P. Vaughan, op. cit., s. 163).
21 O tym, w jakich okolicznościach ZB uzyskał wpływ na przemówienie prezydenta Johnsona, w: ibidem, s. 161.
22 R. Werfel, "Nowe Drogi" 1967, nr 2, s. 99-111.
23 Ibidem, s. 99.
24 Ibidem, s. 104.
25 Ibidem, s. 105.
26 Ibidem, s. 106.
27 Ibidem, s. 109.
28 Ibidem, s. 111.
29 Na tropach ideologicznej dywersji. Rodowody "patriotów" z RWE, "Gazeta Zielonogórska", 31 grudnia 1969-1 stycznia 1970.
30 A. Ciołkosz, Prawda i fałsze o koncepcji Brzezińskiego, "Na Antenie" 1967, nr 51, s. 1.
31 Nowak mówił: "Od niego można było się dowiedzieć więcej o AK niż ode mnie. Starannie te rzeczy studiował". Cytat za: J. Kurski, op. cit., s. 221.
32 S. Mikke, "Śpij mężny..." w Katyniu, Charkowie, Miednoje, wstęp Z. Brzeziński, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, Warszawa 1998.
33 Jan Nowak-Jeziorański - Jerzy Giedroyc, Listy. 1952-1998, wybór, opracowanie, wstęp D. Platt, Towarzystwo Przyjaciół Ossolineum, Wrocław 2001, seria: Archiwum Jana Nowaka-Jeziorańskiego w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich, t. 1.
34 Jan Nowak-Jeziorański, Polska droga do NATO/Poland's Road to NATO, wybór i opracowanie D. Platt, wstęp J. Koźmiński, Towarzystwo Przyjaciół Ossolineum, Wrocław 2006, seria: Archiwum Jana Nowaka-Jeziorańskiego w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich, t. 2.