Jako ten czas - Roman Radziusz

Kup ebooka

45.00 zł

-
Proszę czekać

Element wyobraźni

I cieniem się staje każdy dzień...

 

Pan Roman Radziusz stawia mnie w coraz trudniejszej sytuacji - znam przecież kolejne tomiki Jego wierszy, sekunduję Mu w pisaniu, bowiem - co zawsze podkreślam - jest człowiekiem o dużej wrażliwości i delikatności. Potrafił w tym szaleńczo biegnącym świecie zwolnić swój krok, dostrzegać tak wiele z tego, co nam w zbyt śpiesznym życiu umyka. Niemodnie cieszyć się bogactwem natury, zachwycać formami i szumem drzew, barwami i wonią kwiatów, fazami księżyca, osobowością wielbionych kobiet. Tęsknić za nimi, wielbić je, choć ściślej będzie napisać - wielbić Ją!

Pielęgnuje, celebruje swoje uczucia do kobiety - miłości życia. A wszystko to zamyka w kolejne wersy wierszem spisywanych odczuć, uczuć, uniesień i rozterek. Kiedy więc dostaję - który to już? - tomik jego wierszy, nie wiem, co mogę mieć do powiedzenia ponad wcześniej spisane uwagi...

Tymczasem widzę w tym tomiku dużą, znaczącą odmianę. Wypełnia go bowiem stan podążania za nieuchronnym. Dotkliwe poczucie przemijania. Wytracania się tego, co stanowiło istotę, zaczyn każdego dnia.

Czytam teraz te wersy:

 

Już mi maj

Nie pachnie jak kiedyś /.../

Więdnie mi tamten czas

I gubi znajome twarze /.../

 

To nie jest już - jak wspomniałam - poeta westchnień, uniesień, otwartego adorowania, jakkolwiek pozostaje elegancko sentymentalny...

Wszedł Roman Radziusz w obszar życia, a tym samym pisania o nim, podsumowującego, nostalgicznego, ale nie obojętniejącego.

On po prostu konstatuje fakt tzw. zakrętu życia, cicho, bezszelestnie wymazującego z naszej pamięci zapachy, napięcia godzin, rysy znajomych twarzy, kontury postaci jeszcze niedawno dziarsko ku nam zmierzających.

Upływ czasu od pewnego etapu życia zmienia swoją dynamikę i skalę emocji. Poezja się temu poddaje. To jest jej nowym zaczynem:

 

Już nie wiemy

Jak gasimy światło

Wstawiamy

Różę do flakonu

Jak rankiem dźwięcznie bije serce

Wiejskiego

Kościelnego dzwonu /.../

 

Realia życia zastępują elementy wyobraźni. Wspomnienia polerowane jak kieszonkowy zegarek, który nasz każdy dzień wybrania coraz mniejszą ostrością wskazówek... Poezja stała się teraz dla Pana Radziusza powiernikiem, pamiętnikiem, czyś w rodzaju tak spowiedzi, jak i sumowania.

Jarosław Iwaszkiewicz w swoim genialnym poemacie Stary poeta pisał:

 

Mówią do nas przestrzenie

niebieskie

mówią drzewa rozwijające się

mówią kwiaty

rosną

i mówią

a my nie rozumiemy

 

I tak już będzie

Będziemy we wszechświecie

jak te dwie martwe muchy

jak te dwa zdechłe psy

jak dwie nicoście

One też kochały

i chciały zrozumieć

 

Właśnie: ZROZUMIEĆ.

Coś takiego rysuje się w tych nowych wierszach Pana Radziusza. Chęć zrozumienia tego, co pozostaje poza naszą wyobraźnią - drogi, z której nie można zejść, która jest w życiu po prostu każdemu z nas wytyczona.

 

Grażyna Banaszkiewicz