Jak zwiedzić w ciągu jednego dnia pamiątki Lublina - Tadeusz Ciświcki

-
Proszę czekać

Przedmowa Autora

Niniejszy przewodnik różni się zasadniczo swoim układem od wszystkich dotychczasowych. Wszystkie one, nie wyłączając najlepszego "Ilustrowanego przewodnika po Lublinie" przez M.A.R." (Marję Ronikierową i Marję Krahelską) mają jedną wspólną wadę: oto wiadomości są rozsegregowane w nich w ten sposób, że oddzielnie są podane szczegóły o wszystkich kościołach, oddzielnie o starych domach, o pomnikach i t. d., i t. d. Wskutek tego naprz. "Ilustrowany Przewodnik" jest doskonałą monografją pamiątek lubelskich, ale nie jest wcale w ścisłem znaczeniu tego wyrazu przewodnikiem po Lublinie, bo korzystać z niego należycie mogą tylko ci, którzy się jakimś specjalnym działem pamiątek interesują, albo też ci, którzy mają dosyć czasu na to, aby cały przewodnik przestudjować, pozakreślać sobie wszędzie rzeczy i szczegóły najważniejsze, co jest rzeczą dosyć żmudną, a wreszcie, co jest rzeczą najtrudniejszą dla ludzi nieobeznanych z ulicami obcego miasta, ułożyć sobie plan zwiedzania tak, aby za pomocą odpowiednio ułożonej marszruty nie tracić napróżno czasu i zaoszczędzić sobie niekiedy zupełnie niepotrzebnego chodzenia tam i z powrotem. Tych marszrut dla ludzi, posiadających czas bardzo ograniczony, nie znajdujemy, ani w owych obszerniejszych przewodnikach - monografiach, ani w "Krótkim przewodniku po Lublinie - Witolda Cholewińskiego", który ma ten sam układ, a nie ma icb zalet, i posiada naprz. takie braki, jak przemilczenie o kościele wybudowanym przez Jagiełłę na pamiątkę bitwy pod Grunwaldem. Układając niniejszy przewodnik, miałem na celu uwzględnienie potrzeb tych przyjezdnych, którzy mają bardzo ograniczony czas na zwiedzanie, a powtóre tych, którzy, jak np. wielu włościan, nie potrafiliby może nawet orjentować się w planie ulic miasta i ułożyć sobie odpowiednią marszrutę. Dlatego też układ niniejszego przewodnika jest taki, że po pierwsze są wybrane tylko pamiątki najważniejsze, a po wtóre opis ich następuje po sobie w miarę, jak od jednej pamiątki przechodzimy do najbliższej (naprz. od domu króla Sobieskiego do kościoła Dominikanów itp.). A ponieważ nadto wszędzie jest szczegółowo opisane, jak do następnej pamiątki trafić, przeto czytelnik, mając ten przewodnia w ręku, nie potrzebuje ani trudzić się nad układaniem sobie kolei zwiedzania, ani brać z sobą planu ulic miasta. Osobom, mającym więcej czasu, wskazałem w odpowiednich miejscach - w odsyłaczach, gdzie mogą jeszcze co zwiedzić. Tym, którzyby pragnęli dowiedzieć się o którejkolwiek z wymienionych przeze mnie pamiątek, więcej szczegółów, niż podałem, polecam wyżej wymienioną, dość obszerną a bardzo sumienną monogralję: "Ilustrowany przewodnik po Lublinie" przez M.A. R. O kościołach lubelskich istnieje nadto bardzo obszerna i cenna praca ś. p. ks. Wadowskiego.

I. Zwiedzenie Starego Miasta

Główna ulica Lublina Krakowskie-Przedmieście jest oddzielona od starej części miasta BRAMĄ KRAKOWSKĄ pozostałością dawnych fortyfikacji miejskich. Była ona zbudowaną w r. 1342 z czerwonej cegły i miała pierwotnie kształt ośmiokątny. Została przebudowaną w r. 1787 przez króla Stanisława Augusta i dlatego też nad gałką kopuły ma jego inicjały S. A. R. (Stanislaus Augustus Rex - Stanisław August król). Wieża straciła dużo na swej malowniczości przez otynkowanie w r. 1815. Od r. 1845 służy za strażnicę dla miejskiej straży ogniowej. Wysokość wieży wynosi 180 stóp. Osobom, pragnącym zobaczyć widok Lublina z góry, radzimy raczej zwiedzić ciekawszą wieżę Trynitarską, o której znajdą szczegóły poniżej. Przeszedłszy przez Krakowską Bramę i krótką ul. Bramową, znajdujemy się na Rynku.

Na środku Rynku widzimy wielki kwadratowy gmach. Był on zbudowany w r. 1389 i służył pierwotnie jako ratusz, a od r. 1579 do 1793 r. jako gmach TRYBUNAŁU, czyli najwyższego sądu dla prowincji małopolskiej. Tu r. 1584 zmarł na apopleksję Jan Kochanowski z Czarnolasu, książę poetów polskich. Obecnie mieści się tu Zjazd Sędziów Pokoju. Na Rynku, idąc od Bramy Krakowskiej, zwracamy uwagę na dom N° 2, w którym się mieści apteka. DOM ten należał niegdyś do sławnego poety polskiego Fabjana Sebastjana KLONOWICZA, autora "Flisa" i "Worka judaszowego". Tę kamienicę Klonowicz dostał w posagu za żona i tu też umarł d. 29 sierpnia 1602 roku [1] ). Nie należy omieszkać wejść na I-sze piętro tej kamienicy i obejrzeć starożytny krużganek wewnętrzny, otaczający podwórze tego domu. Wyszedłszy z domu Klonowicza, przechodzimy na przeciwległą stronę Rynku i stajemy przed dwupiętrowym domem 12, o pięciu oknach frontu z wspaniałemi gipsowemi ozdobami, DOM ten należał do KRÓLA JANA SOBIESKIEGO. Tu swojego czasu mieszkał, w przejeździe wzięty do niewoli, car moskiewski Wasil Szujski, wieziony przez hetmana Żółkiewskiego na sejm do Warszawy. Tu zamieszkał również w przejeździe hołdownik Korony Polskiej, książę pruski Albert. Stojąc przed domem Sobieskiego, mamy po prawej ręce krótką uliczkę, prowadzącą do Bramy Trynitarskiej, a przez nią do Katedry. My jednak zwrócimy się w stronę przeciwną i, doszedłszy do narożnej kamienicy ozdobionej lwami, skręcamy na prawo w krótką ulicę "Złotą". Na końcu jej znajduje się kościół Św. Stanisława, zwany zwykle DOMINIKAŃSKIM