Kim jest fajny dorosły
Pracę nad tą książką rozpoczęłam w chwili, gdy poproszono mnie o wygłoszenie wykładu na uroczystości w Domu Rodzin w Tampere jesienią 2015 roku. Rozmyślałam dużo nad tym, jak najskuteczniej wspierać rozwój dzieci i ich rodziców, by szedł w dobrą stronę. Motywowana tymi przemyśleniami, zatytułowałam swój wykład "Jak wychować swoje dziecko na fajnego dorosłego?".
Na początku wykładu zapytałam rodziców, ilu z nich chciałoby wychować swoje dzieci na fajnych dorosłych. Byłam nieco zaskoczona, kiedy wszyscy podnieśli ręce. Spodziewałam się, że przynajmniej część z nich wspomni o dziecku utalentowanym czy odnoszącym sukcesy. Podczas naszych rozmów tamtego dnia rodzice odnotowywali, że fajni ludzie zazwyczaj zyskują akceptację otoczenia, mają przyjaciół i potrafią podchodzić do życia pozytywnie. Innymi słowy: rodzice chcieli, żeby ich dzieci wyrosły na szczęśliwych dorosłych, znalazły sobie przyjaciół i być może kiedyś stworzyły własne rodziny. Nic dziwnego!
Ale czy opłaca nam się wychowywać dzieci na szczęśliwych ludzi? Czy we współczesnym świecie nie byłoby lepiej, gdyby nasze dzieci radziły sobie możliwie najlepiej na kurczącym się rynku pracy, żeby były utalentowane i skoncentrowane na własnych zyskach? Jeśli bierzemy pod uwagę wyłącznie sukces materialny, to skupienie na sobie i nieustępliwość są potrzebne. Jeśli jednak pomyślimy o przyszłym zdrowiu i szczęściu naszych dzieci, sprawy mają się już nieco inaczej.
To, czy kogoś postrzegamy jako miłą osobę, zależy po części od tego, jakie cechy charakteru sami wykazujemy i w jakim otoczeniu przyszło nam dorastać. Może być tak, że czujemy się dobrze w towarzystwie osób, które wyniosły ze swojego dzieciństwa lub młodości podobne doświadczenia do naszych albo które dzielą nasze zainteresowania. Najczęściej uznajemy za fajnych tych ludzi, z którymi łatwo nam się dogadać na co dzień, w powtarzających się sytuacjach - w pracy, w sklepie czy w miejscach, w których realizujemy nasze hobby.
Fajni ludzie zauważają innych: mówią "dzień dobry" i "dziękuję", najczęściej zwracają się do ludzi przyjaźnie i z szacunkiem. Potrafią wyrazić swoje opinie i życzenia. Nie popadają łatwo w konflikty, tylko biorą pod uwagę innych i są gotowi negocjować w kwestiach, które ich z nimi różnią. Sprawiają, że w ich towarzystwie ludzie sami czują się akceptowani i interesujący, a ponadto dają im poczucie przynależności do grupy. Interakcje i współpraca z fajnymi ludźmi wydają nam się łatwe, dlatego że działają oni spójnie i zachowują się przewidywalnie. Możemy na przykład ufać, że jeśli umówimy się z nimi na spotkanie, pojawią się na nim w ustalony wcześniej sposób i o odpowiedniej porze, albo że będą przestrzegać ustalonych wspólnie zasad. Fajnych ludzi wyróżnia również szczerość wobec innych. Nie próbują zawstydzać, oszukiwać ani stawiać drugiego człowieka w złym świetle.
Czy zatem jest tak, że jedni po prostu rodzą się fajni, a inni nie? Każdy z nas ma przecież wrodzone zdolności, skłonności i sposoby reagowania na bodźce. To one składają się na nasz temperament. Według profesor Liisy Keltikangas-Järvinen, która zajmuje się analizowaniem cech temperamentu, ludzi odróżnia od siebie nastawienie do nowych rzeczy i zmian: jedni przyjmują je z entuzjazmem, inni - ostrożnie i z dystansem. Jednocześnie niektórzy z nas mają większą skłonność do odczuwania pozytywnych emocji, a inni - negatywnych.
Ludzie wyrażają swoje uczucia na różne sposoby i z różną intensywnością. Jedni wykazują większą wrażliwość nawet na najmniejsze bodźce - pozytywne i negatywne - inni mają wyższy próg reakcji. Jedni są bardziej ciekawi innych ludzi i najlepiej czują się w grupie, inni dobierają sobie przyjaciół z większą ostrożnością i chętnie spędzają czas w samotności.
Wszystkie cechy temperamentu mają swoje pozytywne i negatywne strony. I choć nie pozostają one bez wpływu na nasze zachowanie, ostatecznie nasza osobowość - i to, jak radzimy sobie w różnych sytuacjach - kształtuje się dopiero w interakcji z otoczeniem. Żeby stać się fajnymi ludźmi, potrzebujemy również doświadczeń z najbliższego środowiska i ze związków z innymi ludźmi.
Umiejętność myślenia i działania samodzielnie, przy jednoczesnej empatii, jest budowana na fundamentach zdrowej samooceny, czyli naszego postrzegania siebie jako ludzi kompetentnych i równych innym. A podstawy naszej samooceny kształtują się już na bardzo wczesnym etapie rozwoju.
Podstawy naszej samooceny kształtują się już na bardzo wczesnym etapie rozwoju.
Amerykański psychoanalityk i profesor psychologii, Robert Emde, napisał wiele o tym, jak ogromne znaczenie dla rozwoju umysłowego człowieka mają pierwsze lata jego życia. Jego zdaniem odpowiednia opieka przez pierwsze sześć miesięcy uczy niemowlę postrzegania siebie jako istoty wartościowej - a owo doświadczenie stanowi fundament zdrowej samooceny.
Przez następne pół roku rodzice, stawiając zdrowe granice, dają dzieciom podstawy do zrozumienia, że inni ludzie też mają swoje prawa, których nie należy łamać. To natomiast wspiera w maluchach wczesny rozwój moralności i szacunku dla innych ludzi.
Szczera i autentyczna wdzięczność oraz zachęta dla dziecięcych starań i sukcesów w późniejszym dzieciństwie i we wczesnej młodości również wpływa na rozwój zdrowej samooceny dziecka. Charakterystyczna dla fajnych ludzi zdolność do akceptowania siebie i innych takimi, jacy są, oraz umiejętność podejmowania działań zgodnych z własnymi wartościami i opiniami również - niezależnie od siebie - biorą swój początek w dobrych doświadczeniach z dzieciństwa.
Inna cecha ludzi "fajnych", jaką jest przewidywalność, wymaga umiejętności planowania i realizowania własnych działań, czy też, mówiąc inaczej, samokontroli. Nauka tych zdolności również realizuje się w dzieciństwie i wczesnej młodości poprzez interakcje z rodzicami i innymi ludźmi w najbliższym otoczeniu dziecka.
To, co powtarza się regularnie w codziennych sytuacjach w pierwszych latach naszego życia - na przykład rytuały związane z karmieniem czy kładzeniem się spać - tworzy podstawy dla przewidywalności całego życia. Budowany poprzez rutynę rytm dnia pomaga dziecku się zorientować, co i kiedy następuje, i stopniowo uczy je również pojęcia czasu.
Wymyślane wspólnie z rodzicem zabawy, a później również gry oparte o konkretne reguły uczą dzieci planowania i ważnej umiejętności czekania. Często nielubiane przez pierwszoklasistów i starszych uczniów zadania domowe to dobra okazja do nauki planowania i realizacji pracy, początkowo przy wsparciu dorosłego. Zdolność do koordynacji własnych działań nie jest wrodzona, lecz wymaga od nas regularnych ćwiczeń.
Fajnych ludzi charakteryzuje elastyczny umysł i zdolność dostosowywania się do zaskakujących sytuacji przy jednoczesnej kontroli emocji. Umiejętność regulacji emocji oraz zachowań również nabywamy poprzez interakcje z najbliższymi w dzieciństwie i wczesnej młodości.
W rozwoju zdrowej samooceny ważne jest, by w pierwszym roku życia niemowlę doświadczyło możliwie jak najwięcej momentów radości, dobrego nastroju i szczęścia. Dla dziecka wchodzącego w drugi rok życia rozpoczyna się "okres woli" - ważny etap, kiedy to uczy się ono kontroli nad uczuciem rozczarowania i gniewu.
U dziecka potrzeba wyrażania emocji jest większa i intensywniejsza niż u dorosłych, dlatego opiekunowie powinni zapewnić mu konkretną pomoc - w formie przytulenia i bliskości - żeby było w stanie się opanować. Jeżeli w dzieciństwie w bezpieczny sposób ćwiczyliśmy regulację emocjonalną i behawioralną wspólnie z rodzicami, stopniowo internalizujemy te umiejętności.
Jako dorośli najczęściej radzimy sobie ze swoimi emocjami samodzielnie, chociaż i tak radość dzielona z drugim człowiekiem wydaje się dwa razy większa, a dzielony smutek - dwa razy mniejszy. A więc nam, jako dorosłym, też wychodzi na dobre dzielenie się z innymi tym, co czujemy.
Fajni ludzie to najczęściej również ci, z którymi możemy się podzielić emocjami i doświadczeniami. Wysokie kompetencje społeczne, czyli umiejętność dogadania się z innymi, są blisko związane z regulacją emocjonalną, ale wymagają również wczucia się w sytuację drugiej osoby. W psychologii rozwojowej mówimy o mentalizacji, którą uznajemy za warunek konieczny do udanego życia w grupie. Mentalizacja oznacza umiejętność odczytania i zrozumienia zamiarów, postaw i przekonań drugiego człowieka.
Podobnie jak w przypadku pozostałych elementów "fajności", również mentalizacja rozwija się w procesie komunikacji między niemowlęciem lub małym dzieckiem a jego rodzicami. Kiedy sytuacje związane z opieką nad dzieckiem są powtarzalne, a potrzeby malucha są regularnie zaspokajane, dziecko czuje się zrozumiane przez swoich opiekunów. W miarę upływu czasu doświadczenia komunikacyjne stają się coraz bardziej zróżnicowane; już półtoraroczne dziecko dostrzeże, że drugi człowiek okazuje mu zainteresowanie. Dwuletnie dziecko rozumie różnice między chęcią, zamiarem, wiedzą, wyobrażeniem a wiarą.
Wraz z mentalizacją w okolicy drugiego roku życia w dziecku kształtuje się empatia, czyli zdolność do współodczuwania. Umiejętność wczucia się w sytuację drugiej osoby i odczuwania empatii rozwijamy przez całe życie, widząc i słuchając doświadczeń oraz historii życiowych innych ludzi - zarówno w prawdziwym życiu, jak i obcując z literaturą czy innymi dziedzinami sztuki.
Można więc powiedzieć, że człowiek nie rodzi się fajny, ale jego rodzice i inni najbliżsi dorośli mają ogromny wpływ na to, czy uda mu się w przyszłości rozwinąć cechy, które najczęściej z "fajnością" wiążemy.
Umiejętności fajnego człowieka to takie, które ułatwiają mu przebywanie i nawiązywanie relacji z drugim człowiekiem i zmniejszają ryzyko samotności oraz łączonych z nią problemów zdrowotnych. Dlatego przybijam piątkę rodzicom, którzy chcą wychować swoje dzieci na szczęśliwych, sprawnie nawiązujących i utrzymujących stosunki z innymi dorosłych.
Fajni ludzie są również wartościowi dla innych. W każdej społeczności czy grupie ci, którzy wykazują się wysokimi kompetencjami społecznymi oraz okazują innym szacunek i zrozumienie, są absolutnie niezbędni. Potrafią wczuć się w sytuację bliźniego i zrozumieć jego doświadczenie, a rozwinięte umiejętności społeczne pozwalają im rozwiązywać konflikty, dzięki czemu wspólne życie staje się możliwe.
Dbanie o innych i umiejętność konstruktywnego rozwiązywania konfliktów jest warunkiem przetrwania ludzkości - bez tego życie we wspólnocie staje się bardzo trudne. A bez wspólnoty i związków z innymi ludźmi radzimy sobie w życiu znacznie gorzej.
W swojej pracy psychologa dziecięcego spotkałam się z wieloma rodzinami, w których rozmowy i działania - a więc komunikacja między rodzicami i dziećmi - z różnych przyczyn zostały pozbawione radości, a nawet przynosiły cierpienie. Słuchając ich, mogłam zauważyć, że wszyscy członkowie rodziny wykazują chęć i potrzebę bycia wysłuchanym i kochanym, ale nieporozumienia i błędne interpretacje własnych i cudzych potrzeb oraz uczuć stają na przeszkodzie do zawiązania pozytywnych i serdecznych interakcji.
Sama często myślę o swojej pracy jak o pracy tłumacza - tłumaczę na zmianę rodziców i dzieci - żeby ich czyny i słowa wypowiedziane w dobrej wierze nie zostały źle zrozumiane, tylko doprowadziły do pozytywnej komunikacji. A ponieważ pozytywna komunikacja między dorosłymi a dziećmi, a w szczególności dzielona wspólnie radość, jest czynnikiem sprzyjającym zdrowiu psychicznemu wszystkich członków rodziny, wspieranie jej stało się moim zadaniem priorytetowym.
Mam nadzieję, że ta książka pomoże rodzinom w odnalezieniu pozytywnych narzędzi komunikacyjnych. Przedstawiam w niej moje spostrzeżenia i propozycje rozwiązań adekwatnych do sytuacji, z którymi co jakiś czas mierzy się każdy rodzic.
Siłą rzeczy przedstawione w tej książce przykłady odnoszą się tylko do pewnej części potencjalnych problemów. Ponieważ każda rodzina jest wyjątkowa, podane tu przeze mnie wskazówki niekoniecznie sprawdzą się u każdego i w każdym kontekście. Mam jednak nadzieję, że wspomogą one was, rodziców, w zastanowieniu się nad rozwiązaniami dopasowanymi do waszego dziecka.
Wyzwania polegające na łączeniu życia rodzinnego z zawodowym, a także wszelka elektronika: laptopy, telefony i pady, wnoszą do współczesnego rodzicielstwa spory ładunek presji. Moim zamierzeniem było napisać książkę, która stanie się przydatnym narzędziem dla was, rodziców, i zamiast zwiększać nacisk na idealne wychowanie, zwyczajnie doda wam otuchy.
Chcę podziękować moim kolegom i koleżankom: Reji Latvie, Mirjami Mäntymaa, Janne'mu Pöyhtäri i Susannie Repo za to, że podzielili się ze mną przemyśleniami, które mogłam wykorzystać w pracy nad tą książką.
Tampere, listopad 2018
Kaija Puura
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki