Jak Wiewiorek przechytrzył ludzi i ich stalowe potwory - Andrzej Mathiasz

Kup ebooka

22.00 zł
18.26 zł (18,04 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

1 Klątwa zapomnienia

- Zjeść albo nie zjeść, oto jest pytanie...

Wiewiórek przyglądał się dorodnemu orzechowi w swoich łapkach i dziwił się, że nazywa się on włoski, choć na grzbiecie nie ma ani jednego włoska.

- Zjedz go wreszcie i lećmy pobawić się na dębie! - rozległ się nad jego głową znajomy cienki głosik.

- Biedronka! - Ucieszył się na widok swojej najlepszej przyjaciółki.

Odkąd Biedronka uratowała Dębową Dolinę przed wielką powodzią, którą chciały sprowadzić na nią bobry, wszyscy pragnęli się z nią kolegować. Nawet Zaskrończyk, który wcześniej zawsze jej dokuczał, nagle postanowił zostać jej przyjacielem. I to od razu najlepszym.

- Najlepszy przyjaciel może być tylko jeden i ja już go mam! - odpowiedziała mu wtedy Biedronka stanowczo i znacząco usiadła Wiewiórkowi na czubku ucha.

Wtedy Zaskrończyk spojrzał na niego zygzakiem i wysyczał:

- To się jeszszcze okażżże...

Do dziś na to wspomnienie po grzbiecie przelatywały Wiewiórkowi nieprzyjemnie mrówki. A przecież tamto zdarzyło się wiosną, a właśnie zaczynała się już jesień.

- Nie mogę zjeść tego orzecha - westchnął żałośnie Wiewiórek i opowiedział Biedronce, jak to wczoraj mama wręczyła mu ten twardy owoc z uroczystą miną i ze słowami: "Mój puchaty rudasek zakopie teraz swój pierwszy w życiu orzech w ziemi i wreszcie zostanie prawdziwą wiewiórką".

- Hurra! - Biedronka aż podskoczyła z radości i zrobiła w powietrzu beczkę. - To twój wielki dzień, Wiewiórku!

Ale on, zamiast się ucieszyć, od razu posmutniał.

- Nic nie rozumiesz, Biedronko. - W jego głosie pobrzmiewała prawdziwa rozpacz. - Ja wcale nie chcę zostać "prawdziwą wiewiórką". Nawet zwykłą nie chcę być. Wszystkim, tylko nie wiewiórką. Najlepiej... biedronką.

- Cooo? - Biedronkę zatkało.

- A kto jeszcze wczoraj wyśmiewał się, że biedronki są małe, gołe i czerwone, jakby ciągle się czegoś wstydziły? Zresztą... - Biedronka zająknęła się i momentalnie poczerwieniała. - Ja... Ja zawsze chciałam być wiewiórką.

- Naprawdę?

Wiewiórek spojrzał na przyjaciółkę podejrzliwie, sprawdzając, czy nie mówi tak, żeby go pocieszyć.

- Tak. - Pokiwała na potwierdzenie czułkami. - Chciałam nosić takie puszyste futerko, skakać z gałęzi na gałąź i... mieć pod uszami tyle zwariowanych pomysłów, co ty.

- Łatwo ci mówić. - Znów ciężko westchnął - Bo nic nie wiesz o...

Wiewiórek zamilkł nagle, jakby się udławił wielką tajemnicą, której właśnie omal nie wygadał.

- O czym nie wiem, Wiewiórku, o czym? - przepytywała go Biedronka z groźną miną. - Nie powiesz mi chyba, że mój najlepszy przyjaciel coś przede mną ukrywa?

- Ależ skąd... No nie... No... - zająknął się pod ciężarem jej groźnego wzroku.

- No więc o czym nie wiem? - drążyła. - O czym nie wie twoja najlepsza przyjaciółka? No? Zresztą... Nie chcesz powiedzieć, to nie. Cześć!

Obrażona Biedronka odwróciła się na skrzydełku i zaczęła odfruwać. Robiła to bardzo wolno, ale z każdą chwilą oddalała się od Wiewiórka. Jeszcze chwila, a ona zniknie za krzewami ostrężyn i on zostanie tu sam. Sam na sam ze swoim orzechem włoskim, który nie ma na grzbiecie ani jednego włoska i którego nawet nie może schrupać ze smakiem, bo musi go zakopać. Będzie samiuteńki, bez najlepszej przyjaciółki. Nie mógł na to pozwolić. Żadna tajemnica, nawet najboleśniejsza, nie była tego warta.

- Biedronko! Zaczekaj!

Nie musiał powtarzać dwa razy. Biedronka w mgnieniu oka znalazła się z powrotem przy nim.

- Nie wiesz o... - zawahał się jeszcze, ale pod wpływem jej groźnego spojrzenia poddał się ostatecznie. - O klątwie zapomnienia.

- O czyyym?

Biedronka z wrażenia zapomniała poruszyć skrzydełkami i prawie spadła na ziemię niczym dojrzała szyszka.

- Chodź, coś ci pokażę.

Wiewiórek wziął orzech w ząbki i kiwnął ogonem na przyjaciółkę. Nie oglądając się na nią, ruszył przed siebie. Całą drogę przez Dębową Dolinę przebyli w milczeniu. Minęli zagajnik brzozowy, przebiegli przez polanę pani Motylowej, przekroczyli ścieżkę znów zrytą przez dziki, aż w końcu doszli do ciemnego zakątka opanowanego przez kolczaste jeżyny.

- To tu - wyszeptał, po czym zniknął w krzakach.

Biedronka momentalnie zanurkowała za nim i po chwili przedzierania się przez zarośla oboje wydostali się na niewielką polanę. Biedronka aż pisnęła ze zdziwienia na widok młodych roślinek, które porastały ją w niemal równych rzędach. Jedne z nich miały po pięć, inne po trzy zielone listki, a niektóre dopiero wykiełkowały. Biedronka spojrzała pytająco na Wiewiórka.

- To jest - wyszeptał Wiewiórek złowieszczo - Tajemna Plantacja Zapomnienia!

DALSZA CZĘŚĆ DOSTĘPNA W WERSJI PEŁNEJ