Jak w 45 dni zmienić nawyki mózgu i odzyskać dobry nastrój - Loretta Graziano Breuning

-
Proszę czekać

Wpro­wa­dze­nie

Wpro­wa­dze­nie

Kiedy czu­jesz się dobrze, twój mózg wydziela dopa­minę, sero­to­ninę, oksy­to­cynę albo endor­finy. Pra­gniesz, aby przy­jem­nych doznań było jak naj­wię­cej, ponie­waż twój mózg jest zapro­jek­to­wany, by ich łak­nąć. Doświad­czasz ich jed­nak tylko od czasu do czasu, i to rów­nież jest w pełni natu­ralne. Nasz mózg wydziela sub­stan­cje che­miczne wywo­łu­jące uczu­cie szczę­ścia dopiero wtedy, gdy wpad­nie na to, w jaki spo­sób zaspo­koić któ­rąś życiową potrzebę, na przy­kład potrzebę poży­wie­nia, bez­pie­czeń­stwa czy też wspar­cia spo­łecz­nego. Kiedy się tak dzieje, otrzy­mu­jemy krótki zastrzyk szczę­ścia, po czym mózg wraca do pozy­cji neu­tral­nej, przy­go­to­wu­jąc się do następ­nej "życio­wej oka­zji". Wła­śnie dla­tego odczu­wamy waha­nia nastroju. Tak działa sys­tem ope­ra­cyjny natury!

Wiele osób prze­ja­wia nawyki, które nie służą prze­trwa­niu. Jak to moż­liwe, skoro mózg nagra­dza zacho­wa­nia sprzy­ja­jące naszemu ist­nie­niu? Kiedy prze­stają zale­wać nas związki che­miczne powo­du­jące szczę­ście, czu­jemy, jakby coś było nie tak. Szu­kamy spraw­dzo­nego spo­sobu, by znowu poczuć się dobrze, i by nastą­piło to moż­li­wie szybko. Jeśli coś już wcze­śniej zdało egza­min, to dopro­wa­dziło do stwo­rze­nia szlaku ner­wo­wego w naszym mózgu. Wszy­scy mamy takie "szczę­śliwe nawyki": może to być pod­ja­da­nie, mogą być ćwi­cze­nia fizyczne, wyda­wa­nie pie­nię­dzy bądź oszczę­dza­nie, impre­zo­wa­nie albo spę­dza­nie czasu w samot­no­ści, pro­wa­dze­nie spo­rów albo jed­na­nie się. Lecz żaden z tych nawy­ków nie zapewni nam na stałe szczę­ścia z tego pro­stego powodu, że jest to sprzeczne z dzia­ła­niem naszego mózgu. Każda por­cja związ­ków che­micz­nych wywo­łu­ją­cych uczu­cie szczę­ścia jest szybko meta­bo­li­zo­wana, a jeżeli chcemy zdo­być tych sub­stan­cji wię­cej, musimy się bar­dziej wysi­lić. Może to dopro­wa­dzić do prze­sad­nego sto­so­wa­nia "szczę­śli­wych" nawy­ków, przy­no­szą­cego poczu­cie nieszczę­ścia.

Czyż nie byłoby wspa­niale, gdy­by­śmy mogli uru­cha­miać dostawy tych związ­ków na nowe spo­soby? Czyż nie byłoby miło, gdy­by­śmy czuli się dobrze, robiąc jed­no­cze­śnie rze­czy, które rze­czywiście nam służą? To moż­liwe, o ile tylko zro­zu­miesz swój ssa­czy mózg. Wów­czas będziesz wie­dział, co uru­cha­mia wydzie­la­nie związ­ków che­micz­nych odpo­wie­dzial­nych za poczu­cie szczę­ścia w warun­kach natu­ral­nych, i jak twój mózg może zastą­pić stare nawyki nowymi. Możesz wytwo­rzyć nowy nawyk przy­no­szący szczę­ście i pod­piąć go do swo­jej sieci neu­ro­nów. Niniej­sza książka pomoże ci to osią­gnąć w ciągu czter­dzie­stu pię­ciu dni.

Do budowy nowej ścieżki neu­ro­no­wej nie potrze­bu­jesz mnó­stwa czasu ani pie­nię­dzy, potrze­bu­jesz nato­miast odwagi i sku­pie­nia, ponie­waż nowe zacho­wa­nie trzeba będzie powta­rzać przez czter­dzie­ści pięć dni bez względu na to, czy będzie ci się to podo­bać, czy nie.

Dla­czego nowe nawyki budzą nasz sprze­ciw? Dawne przy­zwy­cza­je­nia przy­po­mi­nają porząd­nie wyas­fal­to­wane auto­strady wyty­czone w mózgu. Nowe zacho­wa­nia trudno się uru­cha­mia, bo są jedy­nie wąskimi duk­tami wio­dą­cymi przez dżun­glę neu­ro­nów. Podą­ża­nie nie­zna­nymi ścież­kami wydaje się nie­bez­pieczne i wyczer­pu­jące, kusi nas więc, aby trzy­mać się dobrze zna­nych tras. Jeśli jed­nak wyka­żesz się odwagą i zaan­ga­żo­wa­niem, to zdo­łasz zbu­do­wać nową auto­stradę, a gdy nadej­dzie czter­dzie­sty szó­sty dzień, będzie ci się ona podo­bać tak bar­dzo, że stwo­rzysz kolejną.

Ostrze­że­nie: Ta książka mówi o twoim mózgu, nie o mózgach innych osób. Jeżeli masz w zwy­czaju winić oto­cze­nie za waha­nia poziomu swo­ich neu­ro­prze­kaź­ni­ków, ten tekst nie będzie dla cie­bie wspar­ciem. Ale nie wynika z niego też, że to ty pono­sisz winę - zamiast cze­piać się swo­jej ssa­czej neu­ro­che­mii, możesz żyć z nią w zgo­dzie. Książka Jak w 45 dni zmie­nić nawyki mózgu i odzy­skać dobry nastrój pokaże ci, jak to zro­bić.

Poznasz związki che­miczne w mózgu - neu­ro­prze­kaź­niki - które decy­dują o naszym poczu­ciu szczę­ścia lub jego braku. Dowiesz się, jak dzia­łają one u zwie­rząt i dla­czego mają kon­kretne zada­nie do wyko­na­nia. Następ­nie zoba­czysz, jak mózg wytwa­rza nawyki i dla­czego tak trudno jest zerwać z tymi przy­zwy­cza­je­niami, które nam nie służą. Czter­dzie­sto­pię­cio­dniowy plan zamiesz­czony w tej książce pomoże ci zaś wybrać okre­ślony spo­sób zacho­wa­nia i odna­leźć w sobie odwagę oraz sku­pie­nie konieczne, aby bez­błęd­nie wdro­żyć ten nowy spo­sób zacho­wa­nia. Niniej­sze wyda­nie zawiera mnó­stwo ele­men­tów inte­rak­tyw­nych, które pomogą ci na każ­dym kroku. Rezul­tat - szczę­śliw­szy, zdrow­szy ty - na pewno ci się spodoba!

Nasz mózg sku­pia się na prze­trwa­niu

Odzie­dzi­czy­łeś swój mózg po ludziach, któ­rym udało się prze­trwać. Może się to wyda­wać oczy­wi­sto­ścią, ale jeśli zasta­no­wisz się nad ogro­mem wyzwań, przed któ­rymi ludzie sta­wali w prze­szło­ści, to fakt, że wszy­scy twoi bez­po­średni przod­ko­wie zdo­łali prze­ka­zać dalej geny, zakrawa na cud. Odzie­dzi­czy­łeś mózg, któ­rego głów­nym celem jest zapew­nie­nie prze­trwa­nia. Moż­liwe, że jesteś daleki od świa­do­mo­ści, jako­byś sku­piał się na prze­trwa­niu, ale kiedy mar­twisz się spóź­nie­niem na zebra­nie czy też tym, że nie­od­po­wied­nio się odży­wiasz, to dzieje się tak wła­śnie dla­tego, że two­jemu mózgowi zależy na prze­dłu­że­niu ist­nie­nia. Kiedy zapro­sze­nie na przy­ję­cie albo nie­udana fry­zura spę­dzają ci sen z powiek, to znak, że twój mózg dostrzega ryzyko wyklu­cze­nia spo­łecz­nego, które w przy­padku two­ich przod­ków mogło stać się źró­dłem poważ­nych kło­po­tów. Kiedy nie grożą ci już bez­po­średnie nie­bez­pie­czeń­stwa takie jak głód, chłód albo dra­pież­niki, mózg usi­łuje wykryć inne poten­cjalne zagro­że­nia. W końcu zapew­nie­nie prze­trwa­nia to nie kaszka z mle­kiem!

W głębi duszy zda­jesz sobie sprawę, że nie­udana fry­zura nie zagraża w żaden spo­sób two­jemu prze­trwa­niu, ale mózgi odnaj­du­jące się w sytu­acjach towa­rzy­skich zdo­łały wytwo­rzyć wię­cej wła­snych kopii. Selek­cja natu­ralna dopro­wa­dziła do powsta­nia mózgu, który nagra­dza nas dobrym samo­po­czu­ciem, kiedy znaj­du­jemy spo­sob­ność do prze­ka­za­nia naszych genów, ostrzega nas zaś złymi prze­czu­ciami, kiedy taką oka­zję tra­cimy. Przy czym nie musi poja­wić się świa­doma inten­cja roz­prze­strze­nie­nia wła­snych genów, by nie­wiel­kie nie­po­wo­dze­nie towa­rzy­skie uru­cho­miło nasz sys­tem alar­mowy.

Takie reak­cje biorą się z wyka­zy­wa­nej przez nasz mózg potrzeby prze­trwa­nia, nie są jed­nak wbu­do­wane na stałe. Nie rodzimy się od razu ze skłon­no­ścią do poszu­ki­wa­nia okre­ślo­nych rodza­jów poży­wie­nia czy też do uni­ka­nia kon­kret­nych dra­pież­ni­ków, jak to się dzieje w przy­padku wielu zwie­rząt. My wykształ­camy te skłon­no­ści pod wpły­wem życio­wych doświad­czeń. Zaczy­namy two­rzyć te obwody czy też połą­cze­nia od momentu przyj­ścia na świat. Wszystko, co spra­wiło, że poczu­łeś się dobrze, wyty­czyło ścieżki dla związ­ków che­micz­nych odpo­wie­dzial­nych za szczę­ście, utrwa­la­jąc prze­kaz: "To jest dla mnie dobre". Wszystko, od czego czu­łeś się źle, two­rzyło ścieżki dla komu­ni­katu: "To mi szko­dzi". Klu­czowe połą­cze­nia powstały, zanim skoń­czy­łeś sie­dem lat. Może się wyda­wać, że sie­dem lat to nie­wiele, zwa­żyw­szy, że sied­mio­latki słabo orien­tują się w kwe­stii dłu­go­fa­lo­wych potrzeb życio­wych. Jest to jed­nak szmat czasu, bio­rąc pod uwagę, że w tym okre­sie pozo­staje się w natu­rze prak­tycz­nie bez­bron­nym. Oto przy­czyna, dla któ­rej klu­czowe połą­cze­nia neu­ro­che­miczne w naszym mózgu nie­ko­niecz­nie odpo­wia­dają naszym życio­wym potrze­bom.

Mówiąc wprost, nasz mózg cechują pewne dzi­wac­twa:

Zapew­nie­nie prze­trwa­nia naszym genom i tro­ska o nasz orga­nizm są dla niego sprawą tej samej wagi. Two­rzy połą­cze­nia na pod­sta­wie naszych wcze­snych doświad­czeń, co sta­nowi nie­do­sko­nały wyznacz­nik naszych potrzeb życio­wych w doro­sło­ści.

Dla­tego wła­śnie tak trudno jest nam się nie­kiedy poła­pać w neu­ro­che­micz­nych huś­taw­kach nastro­jów, jakim pod­le­gamy.

W jaki spo­sób związki che­miczne spra­wiają, że odczu­wamy szczę­ście?

Uczu­cie, które nazy­wamy szczę­ściem, powstaje pod wpły­wem czte­rech szcze­gól­nych rodza­jów związ­ków che­micz­nych w mózgu: dopa­miny, endor­fin, oksy­to­cyny oraz sero­to­niny. Kurek z tymi "che­micz­nymi sub­stan­cjami szczę­ścia" jest odkrę­cany, gdy nasz mózg wykryje coś, co sprzyja naszemu prze­trwa­niu. Następ­nie ich dopływ się koń­czy, aby ponow­nie się poja­wić, kiedy natra­fimy na swej dro­dze na coś dobrego.

Każdy ze związ­ków che­micz­nych uru­cha­mia innego rodzaju poczu­cie przy­jem­no­ści:

Dopa­mina daje radość po zna­le­zie­niu cze­goś, co zaspo­kaja nasze potrzeby - to jest to uczu­cie, gdy wołamy "Eureka! Mam to!". Endor­finy maskują ból, przy­no­sząc bło­gość - czę­sto nazy­waną eufo­rią. Oksy­to­cyna zapew­nia poczu­cie bez­pie­czeń­stwa w oto­cze­niu innych - okre­ślane obec­nie two­rze­niem więzi. Sero­to­nina daje prze­świad­cze­nie, że inni darzą nas sza­cun­kiem - dumę.

Moż­liwe, że powiesz: "Ależ ja nie okre­ślam szczę­ścia w taki spo­sób". To dla­tego, że neu­ro­prze­kaź­niki dzia­łają bez słów. Łatwo jed­nak dostrzec, jak inten­syw­nie wpły­wają na ota­cza­ją­cych nas ludzi. Bada­nia dają nam zaś wie­dzę na temat spo­sobu ich funk­cjo­no­wa­nia u zwie­rząt. Jeżeli cho­dzi o cie­bie samego, to wewnętrzny głos, który ujmu­jesz w słowa, może ci się wyda­wać twoim całym pro­ce­sem myślo­wym do momentu, gdy poznasz che­mię swego wewnętrz­nego ssaka.

CZTERY NEU­RO­PRZE­KAŹ­NIKI SZCZĘ­ŚCIA

Dopa­mina: radość z osią­gnię­cia tego, na czym ci zale­żało

Endor­finy: bło­gość masku­jąca ból

Oksy­to­cyna: otu­cha, jaką niosą więzi spo­łeczne

Sero­to­nina: pew­ność, że jesteś ważny dla innych

Jak dzia­łają neu­ro­prze­kaź­niki szczę­ścia?

Uwal­nia­niem związ­ków che­micz­nych dają­cych poczu­cie szczę­ścia zawia­dują nie­wiel­kie, wspólne dla wszyst­kich ssa­ków struk­tury mózgu, takie jak: hipo­kamp, ciało mig­da­ło­wate, przy­sadka, pod­wzgó­rze i obszary znane łącz­nie jako układ lim­biczny. Układ lim­biczny czło­wieka jest oto­czony roz­le­głą korą. Twój układ lim­biczny cały czas współ­pra­cuje z korą, aby utrzy­mać cie­bie oraz twoje DNA przy życiu. Każdy z ele­men­tów tej pary odgrywa szcze­gólną rolę:

Twoja kora mózgowa szuka w teraź­niej­szo­ści sche­ma­tów, które paso­wa­łyby do wychwy­co­nych w prze­szło­ści wzor­ców. Twój układ lim­biczny uwal­nia neu­ro­prze­kaź­niki, które infor­mują orga­nizm: "To ci służy, się­gaj po to" albo "To ci szko­dzi, trzy­maj się od tego z daleka". Orga­nizm nie zawsze sto­suje się jed­nak do tych zale­ceń, ponie­waż kora ucieka się cza­sem do ste­ro­wa­nia ręcz­nego. Igno­ruje taki komu­ni­kat, wysy­ła­jąc jed­no­cze­śnie inny prze­kaz i wła­śnie na niego reaguje twój układ lim­biczny. Tak więc kora jest w sta­nie chwi­lowo powstrzy­mać twój układ lim­biczny, ale nie zmie­nia to faktu, że rdze­niem tego, kim jesteś, pozo­staje twój ssa­czy mózg. Kora kie­ruje twoją uwagą i prze­siewa infor­ma­cje, ale to układ lim­biczny ini­cjuje dzia­ła­nie.

Każdy zwią­zek che­miczny ma swoją rolę

Twój wewnętrzny ssak nagra­dza cię dobrym samo­po­czu­ciem, kiedy robisz coś, co przy­czy­nia się do two­jego prze­trwa­nia. Każdy z neu­ro­prze­kaź­ni­ków szczę­ścia moty­wuje do innego rodzaju zacho­wa­nia uła­twia­ją­cego prze­trwa­nie:

Dopa­mina moty­wuje cię, byś zdo­by­wał to, czego ci potrzeba, nawet jeżeli wymaga to mnó­stwa wysiłku. Endor­finy moty­wują cię, byś igno­ro­wał ból, dzięki czemu możesz uciec przed zagro­że­niem, gdy dozna­łeś obra­żeń. Oksy­to­cyna moty­wuje cię, by ufać innym i trak­to­wać ich towa­rzy­stwo jako źró­dło bez­pie­czeń­stwa. Sero­to­nina moty­wuje cię do zdo­by­wa­nia sza­cunku, co zwięk­sza twoje szanse na roz­ród i chroni twoje potom­stwo.

Moż­liwe, że wewnętrzny głos pod­su­nie ci ina­czej sfor­mu­ło­wane moty­wa­cje, ale to twój wewnętrzny ssak prze­są­dza o tym, co spra­wia ci przy­jem­ność.

POBUDKI, KTÓRE ZAPEW­NIAJĄ PRZE­ŻY­CIE

Dopa­mina: pra­gnie­nie osią­ga­nia korzy­ści

Endor­finy: igno­ro­wa­nie bólu fizycz­nego

Oksy­to­cyna: zawie­ra­nie przy­mie­rzy

Sero­to­nina: zdo­by­wa­nie sza­cunku innych

Ssa­czy mózg moty­wuje ciało, by dążyło do tego, co powo­duje uwal­nia­nie związ­ków che­micz­nych szczę­ścia, i uni­kało wszyst­kiego, co spra­wia, że zaczy­nają się wydzie­lać sub­stan­cje powo­du­jące nie­przy­jemne dozna­nia. Możesz powstrzy­mać się przed dzia­ła­niem na pod­sta­wie impulsu neu­ro­che­micz­nego, ale wów­czas twój mózg wyśle kolejny impuls, sta­ra­jąc się zna­leźć inny spo­sób zaspo­ko­je­nia two­ich życio­wych potrzeb. Nie jesteś nie­wol­ni­kiem wła­snych zwie­rzę­cych odru­chów, ale też nie dzia­łasz na pod­sta­wie obiek­tyw­nych danych, choć­byś wie­rzył, że tak wła­śnie jest. Zawsze szu­kasz spo­sobu, by się poczuć dobrze, podej­mu­jesz decy­zję, czy zadzia­łać zgod­nie z tym impul­sem, a następ­nie roz­glą­dasz się za kolej­nym spo­so­bem, by zapew­nić sobie pozy­tywne dozna­nie.

Przy­jemne dozna­nia poma­gają zwie­rzę­tom zaspo­ka­jać potrzeby

Ponie­waż zwie­rzęta są posłuszne swoim impul­som neu­ro­che­micz­nym, nie ocze­ku­jąc ich zwer­ba­li­zo­wa­nego uza­sad­nie­nia, mogą nam pomóc zro­zu­mieć, jak dzia­łają nasze wła­sne neu­ro­prze­kaź­niki. Nie cho­dzi tu o to, aby glo­ry­fi­ko­wać zwie­rzęta czy też pier­wotne odru­chy, ale by dowie­dzieć się, co uak­tyw­nia związki che­miczne dające nam poczu­cie szczę­ścia.

Na przy­kład głodna lwica jest szczę­śliwa, gdy zoba­czy zwie­rzynę, którą jest w sta­nie dopaść. Nie jest to szczę­ście o cha­rak­te­rze ducho­wym, lecz fizyczny stan pod­nie­ce­nia, który uwal­nia ener­gię potrzebną do pościgu. Polo­wa­nia lwic rzadko koń­czą się suk­ce­sem, toteż sta­ran­nie dobie­rają one cele łowiec­kie. Cho­dzi o to, aby nie wytra­cić nie­po­trzeb­nie ener­gii, gdyż mogłoby się to zakoń­czyć śmier­cią gło­dową. Dostrze­gł­szy gazelę poten­cjal­nie dającą się upo­lo­wać, lwica odczuwa eks­cy­ta­cję. Jej poziom dopa­miny gwał­tow­nie się zwięk­sza, przy­da­jąc zwie­rzę­ciu sił przed ata­kiem.

Spra­gniony słoń jest szczę­śliwy, gdy napo­tka wodę. Przy­jemne uczu­cie zaspo­ka­ja­nia pra­gnie­nia uru­cha­mia wydzie­la­nie dopa­miny, która two­rzy stałe połą­cze­nia mię­dzy neu­ro­nami w jego mózgu. Dzięki temu w przy­szło­ści łatwiej mu będzie znowu zna­leźć wodo­pój. Nie musi "sta­rać" się zapa­mię­tać, gdzie jest woda. Dopa­mina sama two­rzy mu ścieżkę neu­ro­nalną. Gdy znów napo­tka jakieś źró­dło wody, ładu­nek elek­tryczny pomknie tą ścieżką, aby uwol­nić związki che­miczne szczę­ścia. Uczu­cie przy­jem­no­ści pod­po­wie mu: "Oto masz to, czego ci trzeba". Kiedy będzie wyczer­pany i odwod­niony, per­spek­tywa nie­od­le­głej nagrody uru­chomi poczu­cie przy­jem­no­ści, które zdo­pin­guje go do dzia­ła­nia. Neu­ro­prze­kaź­niki szczę­ścia sprzy­jają w ten spo­sób prze­trwa­niu i nie wymaga to dodat­ko­wego wysiłku ani spe­cjal­nej inten­cji.

Lecz neu­ro­prze­kaź­niki szczę­ścia nie płyną nie­prze­rwa­nie. Lwica poczuje zalew przy­jem­nych związ­ków che­micz­nych tylko wów­czas, kiedy namie­rzy kolejną ofiarę, słoń zaś uwolni je tylko wtedy, gdy wpad­nie na spo­sób zaspo­ko­je­nia swo­jej potrzeby. W przy­ro­dzie nie ma szczę­ścia za darmo. Dozna­nia przy­jem­no­ści ewo­lu­owały, ponie­waż dzięki nim podej­mu­jemy dzia­ła­nia, które sprzy­jają naszemu prze­trwa­niu.

Porów­na­nie układu lim­bicz­nego i kory mózgo­wej u roz­ma­itych zwie­rząt

Zwie­rzęta podej­mują życiowe decy­zje przy bar­dzo małym udziale kory mózgo­wej. Do stwier­dze­nia, co jest dla nich dobre, wystar­cza im układ lim­biczny. Kiedy wywo­łuje on uczu­cie przy­jem­no­ści, moty­wuje je, by się o coś sta­rać, a kiedy wytwa­rza dozna­nie przy­kro­ści, każe im cze­goś uni­kać. Ten pro­sty mecha­nizm utrzy­my­wał naszych zwie­rzę­cych przod­ków przy życiu przez miliony lat i wciąż działa w nas samych.

Poniż­sze zesta­wie­nie uka­zuje ogromne zmiany, jakie zaszły w roz­mia­rach poszcze­gól­nych czę­ści naszego mózgu przy jed­no­cze­snym zacho­wa­niu jego sche­matu kon­struk­cyj­nego. Natura ma w zwy­czaju raczej prze­bu­do­wy­wać, korzy­sta­jąc z tego, co już ist­nieje, niż zaczy­nać od zera. Mózg ssa­ków wykształ­cił się na pod­sta­wie mózgu gadziego, a ludzki na pod­sta­wie mózgu ssa­czego. My, ludzie, dys­po­nu­jemy spo­rym zapa­sem dodat­ko­wych neu­ro­nów, goto­wych do two­rze­nia połą­czeń pod wpły­wem nowych doświad­czeń. Gady mają tyci zapas neu­ro­nów, toteż rzadko kiedy adap­tują się do nowych warun­ków. Ale zara­zem mózg gadzi wyka­zuje się bie­gło­ścią w wypa­try­wa­niu zagro­żeń i spo­sob­no­ści tkwią­cych w oto­cze­niu. Jeśli cza­sem masz wra­że­nie, jak­byś był obda­rzony dwoma umy­słami albo jakby twój umysł dozna­wał roz­dwo­je­nia, tabelka na kolej­nej stro­nie pomoże ci zro­zu­mieć, skąd się ono bie­rze.

PRO­POR­CJE POSZCZE­GÓL­NYCH CZĘ­ŚCI MÓZGUkora mózgowa dodat­kowe neu­rony, które prze­cho­wują infor­ma­cje wyni­ka­jące z doświad­czeń życio­wych, roz­ra­sta­jąc się i wza­jem­nie łączącukład lim­biczny struk­tury zarzą­dza­jące neu­ro­prze­kaź­ni­kami, takie jak ciało mig­da­ło­wate, hipo­kamp czy pod­wzgó­rzemózg gadzi móż­dżek oraz pień mózgu (rdzeń prze­dłu­żony, śród­mó­zgo­wie i most), które zawia­dują pod­sta­wo­wymi funk­cjami życio­wymi orga­ni­zmuczło­wiekszym­pansgazelamyszjasz­czurka

Jak wygląda współ­praca ludz­kiego układu lim­bicz­nego i kory mózgo­wej

Roz­le­gła kora odróż­nia cię od pozo­sta­łych zwie­rząt. Możesz cały czas budo­wać nowe ścieżki neu­ro­nalne, dostra­ja­jąc w ten spo­sób swoje sta­ra­nia do wła­snych potrzeb. Ale nie samą korą czło­wiek żyje. Potrzebny jest rów­nież układ lim­biczny, który pod­po­wie ci, co jest dla cie­bie dobre. Twoja kora odbiera świat jako cha­otyczny zbiór detali i dopiero układ lim­biczny stwa­rza poczu­cie, że coś z tego ci służy, a coś innego szko­dzi. Być może odnio­słeś wra­że­nie, że układ lim­biczny jest be, a kora mózgowa cacy, ale bar­dziej uży­teczne będzie zro­zu­mie­nie, na jakiej zasa­dzie potrze­bują one sie­bie nawza­jem. Układ lim­biczny potrze­buje kory, by odczu­cia przy­jem­no­ści czy bólu miały jakiś sens. Lecz twoja kora mózgowa nie jest w sta­nie wytwa­rzać neu­ro­prze­kaź­ni­ków szczę­ścia. Jeśli chcesz poczuć szczę­ście, to musisz je otrzy­mać od swo­jego układu lim­bicz­nego.

Układ lim­biczny nie potrafi prze­twa­rzać języka. Kiedy mówisz do sie­bie, pro­ces ten prze­biega w obrę­bie kory mózgo­wej. Układ lim­biczny ni­gdy nie poin­for­muje cię więc sło­wami, dla­czego uru­cha­mia neu­ro­prze­kaź­nik wywo­łu­jący uczu­cie szczę­ścia albo też jego prze­ci­wień­stwo. Ponie­waż zaś twoja decy­zja (na przy­kład "Będę na nią wście­kły" albo "Nie zro­bię tego, za bar­dzo się boję") nie zostaje wyar­ty­ku­ło­wana, możesz pomy­śleć sobie: "Ja się tak wcale nie czuję" - ale w rze­czy­wi­sto­ści tak się wła­śnie czu­jesz.

Jak Twoje prze­ży­cia two­rzą szlaki neu­ro­nalne

Twoje odczu­cia są wyjąt­kowe. Twoje neu­ro­prze­kaź­niki szczę­ścia płyną uni­kal­nymi szla­kami neu­ro­nal­nymi, stwo­rzo­nymi na pod­sta­wie indy­wi­du­al­nych doświad­czeń. To dla­tego róż­nie reagu­jemy na taką samą sytu­ację, mimo że wszy­scy opie­ramy się na tym samym oprzy­rzą­do­wa­niu mają­cym zapew­nić nam prze­trwa­nie.

Budo­wa­nie indy­wi­du­al­nych szla­ków

Neu­rony połą­czyły się dzięki szczę­śli­wym momen­tom w prze­szło­ści i teraz tylko cze­kają na podobną sytu­ację, aby znów roz­go­rzały neu­ro­prze­kaź­niki szczę­ścia. Minione przy­kre chwile stwo­rzyły zaś połą­cze­nia neu­ro­nów, które pod­po­wia­dają, czego powi­nie­neś uni­kać.

Za każ­dym razem, gdy cze­goś doświad­czasz, twoje zmy­sły son­dują ota­cza­jący świat i wywo­łują w mózgu falę aktyw­no­ści elek­trycz­nej. Fala ta prze­pływa przez twój mózg jak potoki wody pły­nące pod­czas ulewy - odnaj­du­jąc naj­mniej oporne ścieżki. Szlaki, które już zawczasu utwo­rzy­łeś, uła­twiają jej prze­pływ, co kształ­tuje twoją reak­cję na kon­kretne sytu­acje.

Neu­ro­prze­kaź­niki wzmac­niają te szlaki, ana­lo­gicz­nie jak asfalt utwar­dza bitą drogę. Utrwa­lają je rów­nież powtó­rze­nia. Nie­które ze szla­ków neu­ro­nal­nych prze­ista­czają się w super­au­to­strady, bo raz za razem uru­cha­miasz je swo­imi neu­ro­prze­kaź­ni­kami. Na przy­kład dziew­czynka, która czuje ogromny sza­cu­nek ze strony rodzi­ców po tym, jak roz­wią­zała ich pro­blem z kom­pu­te­rem, wytwa­rza sobie w mózgu ścieżkę, która odpo­wiada za ocze­ki­wa­nie dużej por­cji przy­jem­nych odczuć pod­czas poma­ga­nia ludziom w spra­wach zwią­za­nych z kom­pu­te­rami. Powta­rza więc tego rodzaju zacho­wa­nie, a ścieżka się utrwala. Two­rzymy tak miliardy szla­ków, przez które prze­pły­wają impulsy elek­tryczne, a to pozwala nam odnaj­do­wać sens w zale­wie bodź­ców docie­ra­ją­cych do naszych zmy­słów.

Twój neu­ro­nalny sys­tem dorad­czy

Ścieżki, które do tej pory wyty­czy­łeś sobie w życiu, skła­dają się na twój neu­ro­nalny sys­tem dorad­czy. Gdy­byś obec­nie miał ten sys­tem budo­wać od zera, zapewne nieco ina­czej byś go zapro­jek­to­wał, ale wła­śnie on kie­ruje two­imi reak­cjami na sytu­acje, z któ­rymi spo­ty­kasz się dzień w dzień. Twój wewnętrzny ssak nie ma powodu, by wąt­pić w swoje reak­cje, gdyż wykształ­cił je na pod­sta­wie two­ich rze­czy­wi­stych doświad­czeń życio­wych. Nie zauwa­żasz swo­jego neu­ro­nal­nego sys­temu dorad­czego, ponie­waż opra­co­wa­łeś go bez świa­do­mego zamiaru. Dla­tego wła­śnie tak trudno jest stwo­rzyć nowe ścieżki; ponie­waż sam nie wiesz, w jaki spo­sób wyty­czy­łeś te, które już ist­nieją.

Zna­jo­mymi ścież­kami neu­ro­nal­nymi łatwo się poru­szać... co nie zawsze nam jed­nak służy

Twoje ścieżki neu­ro­nalne spra­wiają, że pewne rze­czy łatwo ci polu­bić, a inne trudno. Może się oka­zać, że lubisz to, co nie jest dla cie­bie szcze­gól­nie korzystne, oba­wiasz się zaś tego, co w rze­czywistości by ci słu­żyło. Dla­czego mózg, który ewo­lu­ował, mając na wzglę­dzie prze­trwa­nie, miałby two­rzyć takie dzi­waczne połą­cze­nia?

Ponie­waż jeste­śmy tak zapro­jek­to­wani, żeby prze­cho­wy­wać doświad­cze­nia, nie zaś je usu­wać. W więk­szo­ści przy­pad­ków doświad­cze­nie nie­sie ważne lek­cje. Skła­nia, by dążyć do tego, co w prze­szło­ści oka­zało się korzystne, i uni­kać tego, co spo­wo­do­wało ból. Lecz ścieżki wcze­śniej­szych doświad­czeń mogą też oka­zać się zwod­ni­cze. Mogą pro­wa­dzić cię tak, byś uni­kał nie­ist­nie­ją­cych już zagro­żeń i aż nadto dążył do cze­goś, co uwa­żasz za dobre. Na przy­kład może się zda­rzyć, że będziesz uni­kał rachun­ków, bo dawno temu jakiś dzie­ciak śmiał się z cie­bie na lek­cjach mate­ma­tyki, albo że zbyt­nio pofol­gu­jesz sobie z pizzą, bo dawno temu przy wspól­nej pizzy któ­ryś z rodzi­ców oka­zał ci czu­łość.

Twoja czło­wie­cza kora mózgowa może mody­fi­ko­wać stare obwody za pomocą nowych impul­sów; jesteś w sta­nie zmie­rzyć się z matmą albo powstrzy­mać się przed zje­dze­niem pizzy. Tyle że twoje stare połą­cze­nia dzia­łają bar­dzo wydaj­nie. Chęt­nie na nich pole­gasz, ponie­waż świat zalewa cię infor­ma­cjami, a super­au­to­strady poma­gają spraw­nie się wśród nich poru­szać.

Lecz takie super­au­to­strady nie zawsze zabiorą cię tam, dokąd zmie­rzasz. Cza­sami, aku­rat kiedy liczy­łeś na to, że korzy­sta­nie z nich zapewni ci dobre samo­po­czu­cie, wiodą cię one ku związ­kom che­micz­nym wywo­łu­ją­cym przy­kre uczu­cia. Wypa­la­jąc w dżun­gli neu­ro­nów nowe szlaki, możesz sobie zapew­nić wię­cej neu­ro­prze­kaź­ni­ków szczę­ścia. Zada­nie to może się oka­zać trud­niej­sze, niż się spo­dzie­wa­łeś, ale z pew­no­ścią w jego reali­za­cji pomoże ci wie­dza, czym dys­po­nu­jesz.

Jak budo­wać nowe szlaki?

W mło­do­ści nowe połą­cze­nia wyty­cza się z łatwo­ścią. W doro­słym życiu ich budowa staje się rów­nie trudna co toro­wa­nie drogi przez gęstwinę lasu desz­czo­wego. Każdy krok wymaga ogrom­nego wysiłku, a nowy szlak, który z takim tru­dem udało ci się wykar­czo­wać, w mig zaro­śnie, jeśli nie będziesz zeń czę­sto korzy­stał. W dodatku cała ta harówka może się wyda­wać stratą czasu w sytu­acji, gdy ma się już alter­na­tywę w postaci sieci super­au­to­strad.

Twoim neu­ro­nom z tru­dem przy­cho­dzi prze­sy­ła­nie impul­sów elek­trycz­nych szla­kiem, któ­rego ni­gdy wcze­śniej nie pobu­dza­łeś. Przy każ­dym kolej­nym uru­cho­mie­niu taki szlak odpala się jed­nak nieco łatwiej. Z każ­dym powtó­rze­niem się wzmac­nia, tak jak droga grun­towa, która tward­nieje przez lata użyt­ko­wa­nia. Jak zatem możesz two­rzyć nowe szlaki? Odpo­wiedź jest pro­sta: ofe­ruj swo­jemu mózgowi nowe doświad­cze­nia. Wie­lo­krotne wysta­wia­nie mózgu na tego rodzaju sytu­acje pozwoli zbu­do­wać połą­cze­nia, na któ­rych ci zależy. Nikt ich za cie­bie nie wyty­czy, tak jak i ty nie możesz zbu­do­wać szla­ków za kogoś innego. Ta książka pomoże ci wybrać takie doświad­cze­nia, które będą sty­mu­lo­wać wytwa­rza­nie neu­ro­prze­kaź­ni­ków szczę­ścia, a następ­nie będzie cię wspie­rać w powta­rza­niu nowych zacho­wań do czasu, aż impulsy będą śmi­gać po świe­żych szla­kach. Możesz czuć się przy­jem­nie, robiąc to, co jest dla cie­bie dobre.

Błędne koło poszu­ki­wa­nia szczę­ścia

Moż­liwe, że chciał­byś na zawsze uwol­nić się od przy­krych uczuć, warto jed­nak wie­dzieć, że odpo­wie­dzialne za nie neu­ro­prze­kaź­niki mają rów­nie klu­czowe zna­cze­nie dla two­jego prze­trwa­nia jak te, które wywo­łują uczu­cie szczę­ścia. Tak jak "przy­jemne związki che­miczne" są naszemu mózgowi potrzebne, by wychwy­ty­wać nada­rza­jące się oka­zje, tak "przy­kre związki che­miczne" mają zwró­cić uwagę na zagro­że­nia i prze­szkody. Nasza kon­struk­cja, która ma zapew­nić nam prze­trwa­nie, zakłada zabie­ga­nie o neu­ro­prze­kaź­niki szczę­ścia i uni­ka­nie tych, które przy­no­szą przy­kro­ści. W naszym pro­jek­cie nie uwzględ­niono nato­miast skró­tów, które eli­mi­nują pro­ces poszu­ki­wa­nia i uni­ka­nia. Przyj­rzyjmy się tym skró­tom i temu, jak mogą nas one wpę­dzić w błędne koło.

Mózgowa pogoń za dobrym samo­po­czu­ciem

Dąże­nie do przy­jem­no­ści jest w przy­ro­dzie moto­rem prze­trwa­nia. Zwie­rzęta poszu­kują poży­wie­nia, aby uwol­nić się od nie­przy­jem­nego uczu­cia głodu. Poszu­kują cie­pła, by unik­nąć przy­krego uczu­cia zimna. Neu­ro­prze­kaź­niki przy­jem­no­ści zaczy­nają napły­wać, jesz­cze zanim ssak coś zje czy się ogrzeje, ponie­waż ssa­czy mózg uru­cha­mia ich dopływ, jak tylko dostrzeże oka­zję do zaspo­ko­je­nia potrzeby. Mózg czło­wieka robi tak samo, tyle że docho­dzi do tego pre­mia ze strony kory mózgo­wej, która two­rzy dłu­gie łań­cu­chy sko­ja­rzeń. By unik­nąć głodu, sadzimy rośliny jadalne, by nie zmar­z­nąć, gro­ma­dzimy opał. Prze­wi­du­jemy nie­przy­jemne uczu­cia, aby móc im zapo­bie­gać. Lecz bez względu na to, jak sku­tecz­nie zadbamy o zaspo­ko­je­nie naszych potrzeb, neu­ro­prze­kaź­niki wywo­łu­jące przy­kre odczu­cia nie znikną, gdyż dopóki żyjemy, dopóty naszemu prze­trwa­niu coś zagraża.

Ssak, który poszu­kuje poży­wie­nia, wysta­wia się na nie­bez­pie­czeń­stwo pożar­cia przez dra­pież­nika. Poszu­ki­wa­nie part­nera bądź part­nerki wysta­wia go na ryzyko kon­fliktu spo­łecz­nego, cał­ko­wite uni­ka­nie tego ryzyka powo­duje zaś, że ryzy­kuje uni­ce­stwie­niem swo­ich genów. Ssa­czy mózg nie­zmor­do­wa­nie wypa­truje poten­cjal­nych zagro­żeń. Kiedy nie grozi ci żadne nie­bez­pie­czeń­stwo fizyczne, mózg wypa­truje nie­bez­pie­czeństw spo­łecz­nych. Ssaki są w sta­nie prze­trwać, ponie­waż nie­przy­jemne odczu­cie powstałe wsku­tek wydzie­la­nia kor­ty­zolu ostrzega je na czas, pozwa­la­jąc unik­nąć poten­cjal­nych nie­bez­pie­czeństw.

Kor­ty­zol prze­ka­zuje infor­ma­cję zarówno o odczu­wa­nym, jak i o spo­dzie­wa­nym bólu. Moty­wuje nas do zde­cy­do­wa­nych dzia­łań mają­cych powstrzy­mać to nie­przy­jemne dozna­nie. Kiedy posi­la­jąca się gazela wywę­szy lwa, kor­ty­zol moty­wuje ją, by zerwała się do biegu, mimo że wola­łaby sobie jesz­cze pojeść. Gazele prze­trwały aż do dziś, ponie­waż zapach lwa wywo­łuje u nich bar­dziej nie­przy­jemne uczu­cie ani­żeli głód. Nasi przod­ko­wie prze­trwali, ponie­waż kor­ty­zol zwra­cał ich uwagę na jedno zagro­że­nie za dru­gim.

Twoja reak­cja na alarmy uru­cha­miane przez kor­ty­zol

Kiedy pod­ska­kuje ci poziom kor­ty­zolu, sta­rasz się okre­ślić przy­czyny tego wzro­stu. Może cho­dzić o niskie stę­że­nie cukru we krwi, woń zwia­stu­jącą zagro­że­nie albo też o izo­la­cję spo­łeczną. Doświad­cze­nie życiowe jest źró­dłem miria­dów połą­czeń, które uak­tyw­niają się wraz z wydzie­le­niem kor­ty­zolu. Nie­kiedy roz­wią­za­nie pro­blemu jest oczy­wi­ste i spro­wa­dza się choćby do cof­nię­cia dłoni znad gorą­cej kuchenki. Czę­sto jed­nak nie jeste­śmy pewni, co dokład­nie uru­cho­miło alarm. Nie wiesz, jak go wyłą­czyć, a jed­nak prze­czu­wasz, że jeśli natych­miast "cze­goś" nie zro­bisz, to sta­nie się coś kosz­mar­nego. Powiedzmy, że sie­dzisz za biur­kiem u sie­bie w pracy i nacho­dzi cię przy­kre prze­czu­cie zwią­zane z twoim prze­ło­żo­nym. Chcesz temu jakoś zara­dzić, bo kor­ty­zol nie daje ci spo­koju do chwili, aż podej­miesz jakieś dzia­ła­nie, by powstrzy­mać to, co powo­duje ten hor­mon. Nie jesteś jed­nak pewien, co tę reak­cję spro­wo­ko­wało ani jak ją możesz uśmie­rzyć. Doświad­cze­nie życiowe pod­po­wiada ci nato­miast, że dobrze czu­jesz się po pącz­kach. Pączki uru­cha­miają wydzie­la­nie neu­ro­prze­kaź­ni­ków szczę­ścia, ponie­waż tłuszcz i cukier to sub­stan­cje, o które w przy­ro­dzie nie­ła­two. Uczu­cie przy­jem­no­ści odwraca twoją uwagę od doświad­cza­nia przy­kro­ści, przez co możesz odnieść wra­że­nie, że na czas jedze­nia pączka zagro­że­nie znika. Zda­jesz sobie sprawę, że pączek nie roz­wią­zał two­ich pro­ble­mów, ale neu­ro­prze­kaź­niki szczę­ścia to czą­steczki, któ­rymi bru­ku­jesz swoje szlaki neu­ro­nalne. Następ­nym razem, kiedy naj­dzie cię przy­kra myśl zwią­zana z twoim sze­fem, impuls elek­tryczny prze­sko­czy do myśli o zje­dze­niu pączka. Jedząc kolejną słodką prze­ką­skę, wzmac­niasz ten obwód. Na­dal wiesz, że pączek nie roz­wiąże pro­blemu, a wręcz może pogor­szyć twoje poło­że­nie. Ale pod­da­jąc się odru­chowi, chwi­lowo zysku­jesz poczu­cie bez­pie­czeń­stwa. Kiedy ude­rza cię świa­do­mość, że musisz "coś" zro­bić, w twoim mózgu powstaje myśl, że tym czymś jest zje­dze­nie pączka.

Che­miczna huś­tawka nastro­jów

Byłoby miło, gdyby dało się powstrzy­mać wydzie­la­nie kor­ty­zolu za pomocą kon­kret­nych roz­wią­zań sto­so­wa­nych regu­lar­nie w odnie­sie­niu do poszcze­gól­nych pro­ble­mów. Nie jest to jed­nak moż­liwe, ponie­waż kor­ty­zol wydziela się rów­nież pod wpły­wem roz­cza­ro­wa­nia. Kiedy lwica straci z pola widze­nia ści­ganą gazelę, uru­cha­mia się u niej mecha­nizm wydzie­la­nia kor­ty­zolu. Kiedy małpa nie może roz­łu­pać orze­cha, nad któ­rym się tru­dzi, także włą­cza się u niej wytwa­rza­nie kor­ty­zolu. Kor­ty­zol pomaga nam wpro­wa­dzać korekty kursu w dro­dze do zaspo­ko­je­nia naszych potrzeb. Kor­ty­zol alar­muje nas, kiedy plan A oka­zuje się nie­sku­teczny.

Nie­stety, nawet kiedy plan A się spraw­dza, neu­ro­prze­kaź­niki szczę­ścia oddzia­łują krótko. Aby poczuć wię­cej, musimy też wię­cej zro­bić. W ten oto spo­sób mózg stale mobi­li­zuje orga­nizm do robie­nia wszyst­kiego, co tylko moż­liwe, dla pod­trzy­ma­nia przy życiu swego DNA. Związki che­miczne, które wywo­łały szczę­ście, zostają wchło­nięte i ponow­nie wzma­gasz czuj­ność, wypa­tru­jąc zagro­żeń dla prze­trwa­nia. Kiedy nie roz­pra­szają cię neu­ro­prze­kaź­niki szczę­ścia, czu­jesz wewnętrzny impe­ra­tyw, który mówi: "Zrób coś". W miarę jak wypa­tru­jesz spo­so­bów, by się z tym uczu­ciem upo­rać - i to szybko - możesz dać się sku­sić łatwym akty­wa­to­rom poczu­cia przy­jem­no­ści.

"Wszystko, co lubię, jest nie­le­galne, nie­mo­ralne, albo powo­duje tycie". W tym sta­rym powie­dzonku tkwi ziarno prawdy, ponie­waż wszystko, co szybko i łatwo uru­cha­mia neu­ro­prze­kaź­niki szczę­ścia, ma pewne efekty uboczne. W toku ewo­lu­cji przy­jem­ność zaczęło spra­wiać nam jedze­nie, bo to moty­wuje orga­nizm do szu­ka­nia poży­wie­nia za wszelką cenę. W toku ewo­lu­cji przy­jem­ność zaczął spra­wiać nam seks, bo dzięki temu orga­nizm za wszelką cenę poszu­kuje part­ne­rów. W świe­cie nie­do­statku skutki uboczne jedze­nia i seksu były czymś pożą­da­nym. Nasza ewo­lu­cja nie prze­wi­działa moż­li­wo­ści cią­głych natych­mia­sto­wych gra­ty­fi­ka­cji w wyniku jedze­nia i seksu. Poszu­ki­wa­nie nie­usta­ją­cej gra­ty­fi­ka­cji może nas wpę­dzić w błędne koło.

Powszechne rodzaje błęd­nego koła

Poczu­cie szczę­ścia przy­cho­dzi wraz z wyzwo­le­niem związ­ków che­micz­nych, które za to poczu­cie odpo­wia­dają.O cha­rak­te­rze two­ich wyzwa­la­czy szczę­ścia decy­duje to, jakie szlaki neu­ro­nalne sobie w prze­szło­ści stwo­rzy­łeś.Jed­no­cze­śnie za każ­dym razem wydzie­lają się też neu­ro­prze­kaź­niki przy­kro­ści.Neu­ro­prze­kaź­niki szczę­ścia odcią­gają cię od tych powo­du­ją­cych przy­kre odczu­cia.Uczu­cie przy­jem­no­ści zachęca cię, by raz za razem uru­cha­miać to połą­cze­nie.Poja­wiają się skutki uboczne, które wyzwa­lają wię­cej neu­ro­prze­kaź­ni­ków odpo­wia­da­ją­cych za przy­kre dozna­nia.Reak­cją będzie wię­cej połą­czeń dają­cych uczu­cie szczę­ścia. Oto, w jaki spo­sób powstają.

Błędne koła wystę­pują powszech­nie:

Mogą doty­czyć czyn­ni­ków zewnętrz­nych, takich jak alko­hol, jedze­nie, pie­nią­dze, seks czy nar­ko­tyki. Mogą też po pro­stu wyni­kać z wewnętrz­nych nawy­ków myślo­wych, takich jak wpa­da­nie w gniew, szu­ka­nie akcep­ta­cji, sto­so­wa­nie uni­ków, poszu­ki­wa­nie wra­żeń i nad­cią­ga­nie z pomocą.

Każde z takich zacho­wań może spra­wić, że poczu­jesz się przy­jem­nie po nie­przy­jem­nym dozna­niu. Zysku­jesz wtedy miłe poczu­cie poko­na­nia zagro­że­nia, więc zacho­wu­jesz się w taki spo­sób po raz kolejny i kolejny. Z cza­sem roz­wi­jasz neu­ro­nalną super­au­to­stradę, a dane zacho­wa­nie uru­cha­mia się prak­tycz­nie bez wysiłku. Lecz skutki uboczne się nawar­stwiają, uru­cha­miając związki che­miczne powo­du­jące przy­krość. Teraz masz więc tym sil­niej­szą moty­wa­cję, by uru­cho­mić neu­ro­prze­kaź­niki szczę­ścia w spo­sób, w który, jak się spo­dzie­wasz, będzie sku­teczny. Ale to tak, jak­byś pro­wa­dził auto z jedną nogą wci­ska­jącą gaz, a drugą dep­czącą po hamulcu - to samo zacho­wa­nie wywo­łuje zara­zem poczu­cie szczę­ścia, jak i przy­krość.

Jak powstrzy­my­wać błędne koło

Błędne koło możesz zatrzy­mać w jed­nej chwili. Po pro­stu prze­trzy­maj pokusę, by "coś zro­bić", i naucz się żyć z kor­ty­zo­lem. Nie jest to łatwe, kor­ty­zol bowiem krzy­kiem dopo­mina się o twoją uwagę. Wszak nie po to się poja­wił w toku ewo­lu­cji, byś ty go sobie sto­icko akcep­to­wał. Możesz jed­nak wykształ­cić umie­jęt­ność nie­re­ago­wa­nia na wsz­czy­nany przez kor­ty­zol alarm, nawet jeśli ten błaga cię, byś zro­bił coś dla jego uci­sze­nia. Cze­ka­jąc, dajesz swo­jemu mózgowi szansę na uak­tyw­nie­nie jakiejś alter­na­tywy. W tym momen­cie suk­ces zaczyna rodzić suk­ces.

Opa­no­wa­nie sytu­acji przy­cho­dzi łatwiej, jeżeli dys­po­nu­jesz już goto­wym połą­cze­niem alter­na­tyw­nym. Korzy­sta­jąc z nowego obwodu, możesz z początku czuć się nie­pew­nie. Bra­kuje mu śmi­ga­ją­cych impul­sów elek­trycz­nych, dzięki któ­rym mia­łeś poczu­cie, że wiesz, co robisz. Rezy­gnu­jąc z daw­nego połą­cze­nia, możesz mieć wra­że­nie, że stwa­rzasz zagro­że­nie dla wła­snego prze­trwa­nia, choć w rze­czy­wi­sto­ści robisz coś dokład­nie odwrot­nego.

Ból zwią­zany z opie­ra­niem się nawy­kowi słab­nie, gdy wytwo­rzysz nowy nawyk. Możesz tego doko­nać w czter­dzie­ści pięć dni, jeżeli nową myśl czy zacho­wa­nie będziesz sumien­nie powta­rzać dzień w dzień. Jeżeli któ­ryś dzień prze­ga­pisz, zacznij od początku. Nowy wybór nie wyda ci się przy­jemny od pierw­szego dnia, a moż­liwe, że nie będzie taki i w dniu czter­dzie­stym. Nawet w dniu czter­dzie­stym pią­tym nie będzie w sta­nie nie­ustan­nie uru­cha­miać neu­ro­prze­kaź­ni­ków szczę­ścia. Przy­cią­gnie jed­nak dość impul­sów elek­trycz­nych, by wyzwo­lić cię z błęd­nego koła.

Nie proś mózgu o coś, czego nie potrafi Ci dać

Nie­ła­two być ssa­kiem o dużej korze mózgo­wej. Mamy dość neu­ro­nów, by wyobra­żać sobie rze­czy, które nie ist­nieją, zamiast po pro­stu sku­piać się na tym, co jest. Dzięki temu potra­fimy wyobra­zić sobie roz­wią­za­nia sytu­acji, nim będzie za późno. Popra­wiamy jakość swo­jego życia, ale jed­no­cze­śnie pobu­dzamy przy­kre uczu­cia. Aby poczuć się lepiej, two­rzymy sobie w gło­wie sobie "lep­szy świat", w któ­rym szczę­ście osiąga się bez wysiłku, a przy­kre uczu­cia zostały wyeli­mi­no­wane. Lecz bio­rąc pod uwagę ludzki mózg, trudno ocze­ki­wać speł­nie­nia takiej wizji. Twój mózg wydziela neu­ro­prze­kaź­niki szczę­ścia jedy­nie wów­czas, kiedy podej­mu­jesz kroki zmie­rza­jące do zaspo­ka­ja­nia potrzeb. Jeżeli sku­pisz się na krót­ko­trwa­łej przy­jem­no­ści pły­ną­cej z wyima­gi­no­wa­nego świata, lek­ce­wa­żąc realia tego, w któ­rym żyjesz, możesz wpaść w błędne koło.

SKUP SIĘ NA WŁA­SNYCH ŚCIEŻ­KACH

Nie­trudno dostrzec, gdy w błędne koło wpada ktoś inny. Dla­tego wła­śnie odczu­wamy pokusę, by zaj­mo­wać się cudzym szczę­ściem. Nie możesz jed­nak zaj­rzeć do czy­je­goś mózgu i wytwo­rzyć w nim nowych połą­czeń, ani też inni nie mogą tego zro­bić za cie­bie. Jeżeli sku­piasz się na mózgach innych ludzi, licz się z tym, że możesz ich nie uszczę­śli­wić, podob­nie jak nie­ko­niecz­nie uszczę­śli­wisz samego sie­bie. Każdy musi sam zarzą­dzać wła­snym ukła­dem lim­bicz­nym.

Przy­czyną powsta­wa­nia błęd­nego koła nie jest współ­cze­sne spo­łe­czeń­stwo. Nasi przod­ko­wie bory­kali się z wła­snymi odmia­nami tego pro­blemu. Na przy­kład skła­dali ofiary z ludzi, by zmniej­szyć poczu­cie zagro­że­nia, a gdy ponow­nie było im źle, skła­dali kolejne ofiary. Nam udało się wypra­co­wać lep­sze metody popra­wia­nia sobie samo­po­czu­cia, lecz skutki uboczne wciąż nas prze­śla­dują, sta­ramy się więc coś z tym jesz­cze zro­bić.

A co z miło­ścią?

Sły­sze­li­ście pew­nie, że miłość to klucz do szczę­ścia, warto jed­nak wie­dzieć, jak neu­ro­prze­kaź­niki szczę­ścia to uczu­cie two­rzą. Miłość daje potężny zastrzyk przy­jem­nych związ­ków che­micz­nych, odgrywa bowiem ogromną rolę w prze­trwa­niu naszych genów. Kiedy się zako­chasz, nie myślisz o swo­ich genach, ale geny te odzie­dzi­czy­łeś po ludziach, któ­rzy robili wszystko, co w ich mocy, by sku­tecz­nie się roz­mno­żyć. Mózgi moty­wu­jące do zacho­wań repro­duk­cyj­nych w rezul­ta­cie two­rzą wię­cej kopii samych sie­bie. Seks to jedy­nie nie­wielki wyci­nek całej tej sprawy. Wszystko, od rywa­li­za­cji o zdro­wych part­ne­rów po wycho­wa­nie zdro­wego potom­stwa, ma zna­cze­nie dla tego, co bio­lo­go­wie okre­ślają mia­nem "suk­cesu repro­duk­cyj­nego". A wszyst­kie te zacho­wa­nia znaj­dują moty­wa­cję w miło­ści.

Nie­wy­klu­czone, że trudno ci będzie dostrzec zwią­zek wła­snych uczuć miło­snych ze zja­wi­skiem doboru natu­ral­nego. Lecz w świe­cie zwie­rząt wyraź­nie widać, jak związki che­miczne aktywne w mózgu kształ­tują zacho­wa­nia godowe. Ssa­czy mózg przy­wią­zuje bar­dzo duże zna­cze­nie do suk­cesu repro­duk­cyj­nego. Gdy tylko ssak zaspo­koi swoje bez­po­śred­nie potrzeby życiowe, sku­pia się na kwe­stii prze­trwa­nia genów. Przy wybo­rze part­ne­rów zwie­rzęta oka­zują się zaska­ku­jąco wybredne. Dla przy­kładu każdy gatu­nek w ten czy inny spo­sób broni się przed cho­wem wsob­nym. Neu­ro­prze­kaź­niki same moty­wują orga­nizm do podej­mo­wa­nia lep­szych wybo­rów, nie potrzeba do tego świa­do­mej tro­ski o geny. Mózgi, które two­rzyły ama­to­rów chowu wsob­nego, wygi­nęły, zaś te, które pro­mo­wały odmienne decy­zje godowe, prze­trwały.

Miłość to kok­tajl związ­ków che­micz­nych w mózgu

Każdy z neu­ro­prze­kaź­ni­ków szczę­ścia w odmienny spo­sób nagra­dza miłość. Znane wszyst­kim miło­sne rado­ści i zgry­zoty zadzi­wia­jąco pasują do impul­sów wysy­ła­nych przez dopa­minę, oksy­to­cynę, sero­to­ninę, endor­finy oraz kor­ty­zol. (Hor­mony płciowe, takie jak testo­ste­ron i estro­gen, choć odgry­wają klu­czową rolę w uczu­ciach, które koja­rzymy z miło­ścią, wykra­czają poza zakres tema­tyczny tej książki, ponie­waż nie wyzwa­lają uczu­cia szczę­ścia. Wywo­łują nato­miast okre­ślone reak­cje fizyczne).

Dopa­mina

Wydzie­la­nie dopa­miny zależy od obec­nego w miło­ści aspektu zdo­by­wa­nia. Dopa­mina wydziela się na przy­kład u dziecka, które sły­szy kroki matki. To sygnał dla mózgu, że zaraz jakaś potrzeba zosta­nie zaspo­ko­jona. Stwier­dzono, że samice szym­pansa prze­ja­wiają sym­pa­tię wobec sam­ców, któ­rzy po polo­wa­niu dzielą się zdo­by­tym mię­sem. W lasach desz­czo­wych trudno o białko, a samice w okre­sie ciąży i kar­mie­nia mają nań duże zapo­trze­bo­wa­nie, toteż mięso świet­nie sty­mu­luje wydzie­la­nie dopa­miny. Ludzie osią­gają stan dopa­mi­no­wego haju, gdy spo­ty­kają "tę wyjąt­kową osobę". Bez względu na to, jak nazwiesz to, czego szu­kasz, pod wpły­wem dopa­miny odczu­jesz eks­cy­ta­cję, gdy się do tego zbli­żysz.

Oksy­to­cyna

Wydzie­la­nie oksy­to­cyny sty­mu­lują dotyk i zaufa­nie. W przy­padku zwie­rząt dotyk i zaufa­nie idą w parze. Małpy pozwa­lają się doty­kać jedy­nie zaufa­nym towa­rzy­szom, wie­dzą bowiem z doświad­cze­nia, że bły­ska­wicz­nie może dojść do wybu­chu prze­mocy. U ludzi oksy­to­cyna wydziela się pod wpły­wem roz­ma­itych bodź­ców, od trzy­ma­nia się za ręce po poczu­cie, że dosta­jemy wspar­cie. A także pod­czas orga­zmu. Seks uwal­nia naraz mnó­stwo oksy­to­cyny, wywo­łu­jąc bar­dzo krót­ko­trwały, a potężny wzrost zaufa­nia. Trzy­ma­nie się za ręce sty­mu­luje wydzie­la­nie nie­wiel­kiej dawki oksy­to­cyny, lecz kiedy doświad­cze­nie to powta­rza się wie­lo­krot­nie, jak w przy­padku pary sta­rusz­ków, two­rzy się połą­cze­nie, które łatwo uru­cha­mia poczu­cie zaufa­nia spo­łecz­nego. Poród wyzwala ogromną ilość oksy­to­cyny u ssa­ków, i to zarówno u matki, jak i u dziecka. Jej wydzie­la­nie może też nastą­pić pod­czas opie­ko­wa­nia się cudzymi dziećmi. Więzy przy­jaźni sty­mu­lują wydzie­la­nie oksy­to­cyny, a także zwięk­szają szanse na suk­ces repro­duk­cyjny. Małpy o bar­dziej roz­bu­do­wa­nej sieci więzi spo­łecz­nych docho­wują się więk­szej liczby potom­ków, któ­rym udaje się prze­trwać, a dora­sta­jące osob­niki ewi­dent­nie pożą­dają rówie­śni­ków z więk­szą liczbą wię­zów towa­rzy­skich. Oksy­to­cyna łączy się z miło­ścią na tak wiele spo­so­bów, że czę­sto okre­ślana jest hor­mo­nem więzi czy też przy­tu­la­nia.

Sero­to­nina

Do wydzie­la­nia sero­to­niny sty­mu­luje sta­tu­sowy aspekt miło­ści - duma ze zwią­za­nia się z osobą o pew­nej pozy­cji. Możesz nie­chęt­nie myśleć o tym, że doty­czy to być może rów­nież two­jej rela­cji miło­snej, ale bez trudu zauwa­żysz tę zależ­ność u innych. Zwie­rzęta o wyż­szej pozy­cji w swo­ich gru­pach spo­łecz­nych odno­szą więk­szy suk­ces repro­duk­cyjny, my zaś dzięki dobo­rowi natu­ral­nemu otrzy­ma­li­śmy mózgi, które nagra­dzają nas przy­jem­nym uczu­ciem dostar­cza­nym przez sero­to­ninę, kiedy pod­no­simy nasz sta­tus. Być może trudno w to uwie­rzyć, lecz bada­nia pro­wa­dzone na przed­sta­wi­cie­lach naj­roz­ma­it­szych gatun­ków dowo­dzą, że w pogoni za sta­tusem anga­żu­jemy nie­sa­mo­wite pokłady ener­gii. Domi­na­cja spo­łeczna pro­wa­dzi do zwięk­sze­nia szans godo­wych i zapew­nia więk­szą liczbę potom­stwa, które prze­trwa - a to jest przy­jemne. Nie sta­ramy się już prze­trwać, zapew­niając sobie jak najwięk­szą liczbę potom­stwa, kiedy jed­nak odbie­ramy oznaki czu­ło­ści ze strony kogoś, kogo uzna­jemy za waż­nego, poziom sero­to­niny nam pod­ska­kuje.

Endor­finy

Endor­finy uwal­niają się w reak­cji na ból fizyczny, ale pewną ich dawkę otrzy­mu­jesz też wtedy, kiedy się śmie­jesz albo pła­czesz. Zako­chani czę­sto śmieją się razem, warto zatem wie­dzieć, że w takich sytu­acjach wza­jem­nie sty­mu­lują wydzie­la­nie endor­fin. Nie­stety, z miło­ścią wiąże się i płacz. Myle­nie miło­ści z bólem nie jest dobrą stra­te­gią prze­trwa­nia, lecz ścieżki endor­finowe mogą tłu­ma­czyć, dla­czego nie­które osoby pozo­stają w związ­kach, które spra­wiają im ból.

Kor­ty­zol

Rów­nież i kor­ty­zol ma istotne zna­cze­nie dla suk­cesu repro­duk­cyj­nego. Spra­wia, że jest ci źle, kiedy tra­cisz kogoś, kogo kochasz, a to sprzyja prze­trwa­niu, pomaga ci bowiem zro­bić wtedy krok naprzód. Jeżeli w dal­szym ciągu pozo­sta­wał­byś przy­wią­zany do osoby, która jest już nie­do­stępna, twoje geny byłyby ska­zane na zagładę. Kor­ty­zol pomaga mózgowi prze­sta­wić połą­cze­nia, tak aby dotych­cza­sowy kocha­nek nie budził już pozy­tyw­nych ocze­ki­wań, a nega­tywne sko­ja­rze­nia, dzięki czemu poszu­kasz miło­ści gdzie indziej. Wole­li­by­śmy, by utrata miło­ści nie była taka przy­kra, ale zara­zem to cie­kawe, że te nie­przy­jemne uczu­cia mają swoją ważną funk­cję.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki