Słońca wciąż jeszcze nie widać było nad horyzontem, ale nastał już dzień. Powietrze przenikało pierwsze jesienne zimno, więc Gustav zapiął swoją cienką roboczą kurtkę. Był ubrany na niebiesko w odzież, w którą zaopatrzyła go firma. Wciąż pachniała nowością. Nerwowo obmacał kieszenie, czy aby nie zapomniał o narzędziach. Te akurat kupił sam.
Poszedł skrótem przez pusty parking. Po drodze minął go jeden samotny samochód, w ciszy rozlegały się jedynie sporadyczne okrzyki mew. Droga pieszo do pracy w pierwszym dniu jej wykonywania wydawała mu się czymś pięknym.
- Zamknij się na chwilę, Pelle - odezwał się jeden z trzech starszych mężczyzn stojących przed robotniczym barakiem. - Wygląda na to, że ten nowy facet właśnie tu idzie.
Rozmowa ustała, wszyscy się odwrócili, aby go zobaczyć. Każdy z nich miał na sobie niebieski kombinezon i trzymał w dłoni kubek z kawą, z którego w nieruchomym powietrzu unosiła się para w postaci przezroczystych obłoczków.
- Jak myślisz? Poradzi sobie z tym?
- Wygląda na silnego, ale może to tylko mięśnie nadmuchane na siłowni.
- Zobaczymy.
- Wow, ale się ucieszy, kiedy zobaczy pannę rozbieralską z trzeciego piętra.
Wszyscy trzej zaśmiali się głośno. Gustav skierował się spokojnym krokiem w ich stronę. Jasnoniebieski barak postawiono na żwirze naprzeciwko bloku mieszkalnego. Obok ściany domu ustawiono wielki podnośnik. Z jego olbrzymiej platformy zwisała trawa i zaschnięta glina - trawnik przed budynkiem został zupełnie zmasakrowany. Do okien bloku poprzybito deski, wszystko zabezpieczono plastikiem.
- Cześć - Gustav przywitał się z nimi uściskiem dłoni.
- Czyli to ty jesteś tym nowym? - stwierdził jeden z mężczyzn, ten, który przedstawił się jako Ronny. Z szacunkiem docenił silny uścisk Gustawa i z uwagą zaczął przyglądać się jego twarzy, próbując z niej wyczytać, co z niego za jeden.
- Tak, dziś jest mój pierwszy dzień. W piątek byłem na rozmowie - odpowiedział Gustav.
- Czyli wiesz, na czym to wszystko polega - powiedział Ronny.
- Tak, mamy wymienić okna i oczyścić fasadę - ale tego akurat nigdy wcześniej nie robiłem.