O PIKANTNYCH PISEMKACH I HEKTOLITRACH ŚLINY
ADRIÁN
Wszystko się zaczęło, gdy mieliśmy po dwanaście lat. Tylko przez trzy dni lipca jesteśmy w tym samym wieku i właśnie drugiego z nich zrobiło się ciekawie.
Przed pocałunkiem Nora wydawała mi się koszmarna. Sama skóra i kości i te ogromniaste zmrużone oczy, i wiecznie zmarszczone czoło. Typowa wściekła małolata, która wywala twoje rzeczy, kiedy nie robisz tego, czego chce, i tłucze cię, zanosząc się płaczem, żeby zrzucić na ciebie winę.
Nie żebyśmy chcieli spędzać razem tyle czasu. Jestem pewien, że nie znosiła mnie tak samo jak ja jej. Ale mieszkaliśmy obok siebie i nasze matki się kolegowały, więc musiałem tolerować jej obecność prawie w każdy wieczór, zwłaszcza latem. Aż do tamtej pory próbowałem wszystkiego, co tylko przyszło mi do głowy, żeby zostawiła mnie w spokoju: mówiłem jej to prosto w oczy albo zabierałem się do rysowania, ignorując jej ciągłe psioczenie; raz nawet spuściłem spodnie i majtki, pokazując jej goły tyłek...
Ale ta cholerna dziewczyna ciągle przychodziła, rozglądała się z założonymi rękami i wypowiadała na absolutnie każdy temat.
Pocałowaliśmy się we wtorek. Nie wiem, dlaczego, do cholery, to zapamiętałem, ale wiem, że to był ten dzień. Nasze matki szykowały mi w kuchni tort urodzinowy na środę, a Nora siedziała w moim pokoju, krytykując wiszące na tablicy korkowej rysunki.
- Co to niby ma być? - zapytała z obrzydzeniem, wskazując jedną z prac.
Siedziałem na łóżku i czytałem komiks. Podniosłem wzrok i zobaczyłem, że chodzi jej o szkic kosmity, który skończyłem w zeszłym tygodniu.
Mogłem jej to wyjaśnić. Wykazać się cierpliwością i zachować zgodnie z oczekiwaniami matki, która ciągle mi przypominała, jak mnie wychowała. "To obcy z Nostromo, tego statku kosmicznego z filmu. Podoba ci się?" Kto wie, może gdybym to powiedział, sprawy potoczyłyby się inaczej. Ale nie wiem, bo choć to ja zacząłem coś między nami, Nora zdecydowała się zrobić następny krok.
- To naga kobieta - skłamałem.
Zwykle tego nie robię. Mam na myśli kłamanie, a nie rysowanie gołych lasek. To robię bardzo często.
- Wcale nie, to jakiś obrzydliwy robal.
- Skąd wiesz? Widziałaś kiedyś nagą kobietę?
- Zgłupiałeś? - Rozplątała ręce, żeby wskazać na siebie. - Przecież sama jestem kobietą! I widziałam się nago tysiąc razy!
- Nie jesteś kobietą, tylko dziewczyną.
- To prawie to samo. Poza tym - zauważyła tym swoim piskliwym głosikiem, który doprowadzał mnie do szału - założę się, o co zechcesz, że widziałam więcej nagich kobiet niż ty. Siebie, kilka koleżanek, matkę...
Odłożyłem komiks na łóżko i uśmiechnąłem się pierwszy raz tego wieczoru.
- A ja się założę, że nie. Udowodnić ci?
Nora znowu skrzyżowała ręce i patrzyła na mnie wyzywająco, kiedy schodziłem z łóżka i klęknąłem przy materacu. Uniosłem go lekko nad stelaż i wysuwając język, próbowałem wymacać to, czego szukałem.
- Zamknij oczy - poprosiłem.
- Po co?
- Chcesz, żebym ci to pokazał, czy nie?
Parsknęła, ale mnie posłuchała. Wyjąłem pisemko z ukrycia i przerzuciłem parę wygniecionych stron, żeby znaleźć zdjęcie na rozkładówce. Pismo zdobył dla mnie Rodri, który dostał je od starszego kuzyna. Prawdę mówiąc, to było totalne gówno, nawet się nie umywało do rzeczy, które można znaleźć dzisiaj w necie, ale w tamtym czasie niewiele mi było trzeba, żeby hormony zaczęły buzować.
- Już możesz patrzeć.
Kiedy spojrzała, jej oczy zrobiły się jeszcze większe niż zwykle, co mówiło samo za siebie. Wyglądała, jakby miały wypaść jej z orbit, prosto na zdjęcie tej rudej kobiety ze sztucznymi cyckami.
Myślałem, że zacznie krzyczeć, zwyzywa mnie albo zrobi jedno i drugie. Ale się nie spodziewałem, że wyrwie mi pismo z rąk i zacznie je pośpiesznie przeglądać.
Usiadła na podłodze po turecku, zafiksowana na tym, co zobaczyła. Myślę, że to by było normalne, gdybym poczuł się skrępowany i przestraszył się, że wygada wszystko mojej matce. Ale kiedy wymamrotała: "Ej, ale dlaczego ona ma to coś... w środku?", wybuchnąłem śmiechem.
Wtedy pierwszy raz pomyślałem, że Nora jest zabawna.
Usiadłem obok niej i też pochyliłem się nad czasopismem. Nasze czoła niemal się musnęły, a jej grzywka mnie połaskotała.
- Zerknij na ostatnie strony, to się przekonasz.
- O matko! - wykrzyknęła, patrząc to na mnie, to na parę na zdjęciu uprawiającą seks. - To jest... to jest...!
- Niezłe, co?
- Nie wiem - zawahała się, przyglądając się dokładnie fotografii. - Dlaczego najpierw się nie całują?
Zacząłem wyć ze śmiechu, aż padłem na plecy na podłogę i musiałem złapać się za brzuch. Nora zamknęła pismo i rzuciła mi spojrzenie. Po raz pierwszy nie miała zmarszczonych brwi i nie wyglądała tak, jakby miała ochotę mnie skrytykować. Kąciki jej ust zaczęły powoli się unosić, aż w końcu wylądowała obok mnie, też śmiejąc się histerycznie.
Kiedy się opanowałem, oznajmiłem:
- Wygrałem zakład.
- No nie wiem - powątpiewała. - Widziałeś dużo takich pisemek? - Przygryzła policzek i odwróciła głowę, gdy przytaknąłem. - Okej. W takim razie wygrałeś.
- Moje na wierzchu, prawda?
- Co takiego?
- Mówiłaś, że zakładasz się o wszystko, więc ja wybieram.
- Aha. No tak... Tak.
Położyłem się na boku i pochyliłem w jej stronę. Może i byłem jeszcze małolatem, ale nie pozbawionym rozumu, a właśnie oglądaliśmy razem pornografię. To wystarczyło, żeby zrobiło się dziwnie w każdych okolicznościach.
Chciałbym móc powiedzieć, że nie byłem zdenerwowany i pierwszy pocałunek wspominam jak wiele kolejnych: że wiedziałem, co robię, i kontrolowałem sytuację. Ale to nieprawda. Choć przynajmniej mogę powiedzieć, że nie przestałem się uśmiechać, kiedy zaproponowałem Norze:
- Pocałujemy się?
Odwróciła głowę w moją stronę, zaniepokojona.
- Chodzi o zakład?
- No jasne.
Usiadła i odetchnęła głęboko. Serce zaczęło walić mi jak młotem i podeszło do gardła, kiedy się zgodziła.
- Dobra.
Usiadłem jak ona i położyłem dłonie na kolanach. Nie osądzajcie mnie, ale jeszcze nie wiedziałem, że całe to gadanie, że to chłopak musi zrobić pierwszy krok, jest totalną bzdurą. Wtedy wydawało mi się, że tak trzeba, poza tym w końcu to był mój pomysł, więc przełknąłem ślinę i zbliżyłem się do Nory z otwartymi oczami i zamkniętymi ustami.
Nasze wargi się zderzyły i patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, mogę powiedzieć, że to była najbardziej niezręczna rzecz, jaka mi się do tamtej pory przydarzyła. A przecież latałem już na golasa po korytarzu w domu pełnym ludzi, ścigając Rodriego, który też biegał na waleta.
Tak przyklejeni spojrzeliśmy na siebie i wtedy zauważyłem, że Nora znowu zmarszczyła brwi, jakby ze wstrętem. Spanikowałem, że nie tego się spodziewała, więc odwaliłem jeszcze coś gorszego: wysunąłem język i spróbowałem wepchnąć jej go na siłę. Rozchyliła usta, prawdopodobnie po to, żeby mi wygarnąć, a ja z tego skorzystałem i zrobiłem... cholera wie co.
To nie był mój najgorszy pocałunek, ale niewiele brakowało. Ślina się lała, zęby szczękały o siebie i obiecałem sobie, że już nigdy w życiu tego nie zrobię. Oczywiście nie dotrzymałem obietnicy, tak jak wtedy, kiedy ze dwieście razy zarzekałem się, że nie będę więcej pił, ale przez dwa lata po tej akcji wizja, że mógłbym się z kimś lizać, brzydziła mnie niemiłosiernie.
Pierwsza odsunęła się Nora, bo ja pogrążałem się coraz bardziej. Przyjrzała mi się, jakbym zamienił się w wielkiego karalucha, wytarła usta rękawem kurtki i pierwszy raz, odkąd ją znałem, zaniemówiła.
- No dobra - skomentowałem, żeby tylko coś powiedzieć. Byłem tak samo spłoszony jak ona. Nie odzywała się, więc zaproponowałem:
- Chcesz coś porobić? Nie wiem... Może poczytamy komiks? Mam taki nowy, w którym...
Nora wstała, spojrzała na mnie z odrazą i bez słowa ulotniła się z mojego pokoju.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki