Jak Sernik z Karmelem, czyli opowieść o dwóch mopsach poznających świat - Szymańska Beata

Kup ebooka

30.00 zł
24.90 zł (25,50 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 1Sernikowe marzenie

– Sernik, co jest najpotrzebniejsze do upieczenia sernika? – zapytał Karmel, kręcąc się radośnie wokół swojego brata.

Zamiast radości zobaczył przerażenie w jego oczach.

– Ojej... Ty chcesz mnie upiec? Ale jak to? – Sernikowi łzy zakręciły się w oczach i po chwili miał cały mokry pyszczek. Karmelek podszedł do niego i przyjaźnie zamerdał ogonkiem.

– No coś ty! Ja myślałem o takim cieście, które uwielbiają dzieci i ich mamy. Babcia Ala to nawet 10 jajek używała, żeby tylko zrobić najpiękniejsze ciasto, pamiętasz?

Sernik odetchnął z ulgą i po chwili zaczął myśleć o przepisie.

– Serek! I to dużo serka! Najlepiej tyle, ile ja ważę! – odpowiedział Sernik, merdając ogonkiem z zapałem. – A wiesz, gdzie można znaleźć najlepszy serek?

– W zagrodzie u pani Mani! – zawołał radośnie Karmel. – Słyszałem, że jej kozy dają najlepsze mleko w całej okolicy. Jeśli poprosimy je grzecznie, może podzielą się z nami odrobiną sera! Babcia Ala zawsze tam chodziła po mleko.

– To wstawaj i idziemy! Nie będziemy marnować czasu – powiedział Sernik i już po chwili był gotowy do podróży.

Zagroda pani Mani była położona na skraju wioski, otoczona drewnianym płotem, za którym pasły się urocze białe kozy. Gdy pieski dotarły na miejsce, usłyszały ciche pobekiwanie. A potem zobaczyły panią Manię, która właśnie doiła jedną z kóz.

– Dzień dobry, pani Maniu! – zaszczekał Karmel uprzejmie. – Mamy do pani ogromną prośbę...

– O, witajcie, moi drodzy – odparła gospodyni z uśmiechem. – Czego potrzebujecie?

– Chcielibyśmy upiec sernik. Taki pyszny, jak u babci Ali – zaczął Karmel, a jego ogonek zwinął się w wesoły precelek, merdający delikatnie z podekscytowania. – Ale nie mamy sera. Czy moglibyśmy prosić panią o trochę koziego sera?

Pani Mania spojrzała na pieski z łagodnym uśmiechem.

– Oczywiście, że mogę wam dać ser – odpowiedziała.– Ale musicie najpierw pomóc mi w zagrodzie. Zgoda?

Sernik i Karmel pokiwali głowami. Byli gotowi na wszystko, by spełnić swoje sernikowe marzenie. Przez resztę poranka pomagali pani Mani: przynosili wodę dla zwierząt, zbierali świeże siano i bawili się z małymi kózkami, które biegały po zagrodzie jak białe kuleczki. Bardzo polubiły pieski, a szczególnie Karmelka, który z radością podskakiwał razem z nimi.

Kiedy praca była już skończona, pani Mania zaprosiła mopsiki do swojej chatki. Na stole leżał wielki kawałek białego sera, który pachniał tak apetycznie, że aż pociekła im ślinka.

– Oto ser, którego szukaliście – powiedziała pani Mania – ale pamiętajcie, że sernik to nie tylko ser. Potrzebujecie jeszcze innych składników. Czy macie wszystko?

Mopsiki spojrzały na siebie. W ferworze poszukiwań zapomniały o reszcie składników!

– Ojej, chyba nam to wypadło z głowy – przyznał Sernik, drapiąc się za uchem.

– Nie martwcie się – zaśmiała się pani Mania. – Macie ser, a resztę na pewno zdobędziecie. Idźcie teraz do młynarza Stacha i jego przyjaciela Młynusia po mąkę, a potem do pani Leśnej po świeże jajka. Jestem pewna, że z takim zespołem uda wam się upiec najpyszniejszy sernik na świecie!

Pieski podziękowały serdecznie i wesoło wybiegły z chatki, niosąc zdobyty skarb. Czekało jeszcze ich sporo pracy, ale wiedziały, że razem poradzą sobie z każdym wyzwaniem. Przecież były rodziną, kochającymi się braćmi. No i drużyna z nich była niezawodna, bo zawsze mogli liczyć na siebie.

Gdy tak szli łapka w łapkę, Sernik nagle się zatrzymał. Robił tak zawsze, gdy jakaś mądra myśl przychodziła mu do głowy i bardzo chciał o tym powiedzieć Karmelkowi.

– Karmelek, a jak już zrobimy ten sernik, to kogo nim poczęstujemy? Przecież my jemy tylko serek, a serników nie tykamy! Pieski przecież nie powinny jeść mąki i cukru.