Opinie o książce Jak rozmawiać ze zwierzętami
Opinie o książce
Jak rozmawiać ze zwierzętami
Magii, której doświadczycie z Amelią, nie da się podważyć. Widziałem ją
w akcji, a to, co potrafi, całkowicie odmieniło mój sposób myślenia.
Świadomość nie zna granic, a jej książka może zrewolucjonizować wasze
spojrzenie na świat i zdolność porozumiewania się z otaczającymi was
żywymi istotami.
BERNIE SIEGEL, M.D.,
autor książek Miłość, medycyna i cuda oraz Prescriptions for
Living
Jako osoba komunikująca się ze zwierzętami Amelia Kinkade ma ogromny
talent. Przekaz, który odbiera od przedstawicieli przeróżnych gatunków,
jest niezwykły, a przy tym bardzo spójny. Jej wysiłki i wyjątkowe
zdolności pozwalają podważyć fałszywe przekonania co do uczuć,
rozumienia i stanów umysłu naszych zwierzęcych przyjaciół. Umiejętności
i działalność Amelii w wyraźny sposób pokazują, że procesy mózg-umysł u wszystkich gatunków obejmują zjawiska kwantowe i wspierają fenomen,
który nazywamy holografią kwantową.
komandor EDGAR MITCHELL, Sc.D.,
astronauta misji Apollo 14, założyciel Institute
of Noetic Sciences, autor książki The Way of the Explorer
Ta książka to prawdziwa perełka, nie tylko ze względu na fascynujące
historie, w których Amelia dzieli się własnymi doświadczeniami
komunikacji ze zwierzętami, lecz także dlatego, że uczy, jak
samodzielnie tego dokonać. Wypróbowałem proste ćwiczenia, które
proponuje, i one naprawdę działają. Z pełnym przekonaniem polecam Jak
rozmawiać ze zwierzętami każdemu, kto chce rozwijać w sobie zdolność
odnajdywania miłości, piękna, współczucia i zdrowienia w świecie natury.
ALAN COHEN,
autor książki The Dragon Doesn't Live Here Anymore
Nie potrafię nawet policzyć, ile razy ta książka doprowadziła mnie do
łez. Każdego opiekuna zwierzęcia w tym kraju powinno się zmusić do jej
przeczytania!
ARIELLE FORD,
autorka książki Hot Chocolate for the Mystical Soul
Jeśli macie otwarte umysły i jesteście gotowi do eksperymentowania, Jak
rozmawiać ze zwierzętami może otworzyć przed wami nowe,
satysfakcjonujące wymiary relacji ze wszystkimi zwierzętami.
Amazon.com
Uwaga, miłośnicy zwierząt! Doktor Dolittle nie tylko istnieje -?ma się
świetnie i nazywa się Amelia Kinkade. Jak rozmawiać ze zwierzętami to
prawda dziwniejsza od fikcji; zdumiewająca, zabawna i bardzo praktyczna
opowieść, która może skłonić was do rozmów nie tylko z domowymi
pupilami, lecz także z tymi stworzeniami, które często wolelibyśmy
omijać szerokim łukiem. To absolutnie zachwycająca lektura dla każdego,
kto kiedykolwiek chciał nawiązać kontakt z istotą innego gatunku.
MARTHA BECK,
autorka książek Expecting Adam oraz Finding Your Own North Star
Amelia Kinkade prosi nas, byśmy uwierzyli, a potem pokazuje, jak
doświadczyć rzeczywistości innych niż te, które znaliśmy do tej pory.
Niezależnie od tego, czy nazwiemy to intuicją, wglądem, czy dotknięciem
samego rdzenia doświadczeń mistycznych i duchowych tradycji, wszyscy
gdzieś w głębi serca wiemy, że komunikacja ze zwierzętami jest możliwa i realna. Amelia po prostu pokazuje nam drogę. Brawo!
THOM HARTMANN,
autor książki Zmierzch starożytnego światła słonecznego
Nagłówki krzyczą: "Czy zwierzęta mają uczucia?", "Czy zwierzęta potrafią
myśleć?", "Czy zwierzęta myślą?". Książka Jak rozmawiać ze zwierzętami
odpowiada na te pytania twierdząco, ale to nie wszystko. Pokazuje też,
co nasi bracia mniejsi tak naprawdę myślą. To niesamowita lektura.
GRETCHEN WYLER,
aktorka i założycielka organizacji The Ark Trust,
zajmującej się prawami i ochroną zwierząt
Książka Jak rozmawiać ze zwierzętami nie będzie zaskoczeniem dla wielu
osób. Nie brakuje przecież na świecie miłośników zwierząt, którzy
doskonale wiedzą, że ich podopieczni (od psów i koni po ptaszniki i myszy) potrafią z nimi rozmawiać. Niezależnie od tego, czy wierzysz
słowom pani Kinkade, czy nie, jej książkę czyta się z wielkim
zainteresowaniem, a styl autorki angażuje czytelnika. Kinkade odwołuje
się do pojęć z zakresu duchowości i fizyki kwantowej, abyś i ty mógł
nauczyć się słuchać duszy swojego zwierzęcia i naprawdę rozumieć, co
próbuje ci przekazać.
FRED ALAN WOLF, Ph.D.,
autor książek Umysł stworzył materię, The Spiritual Universe
oraz Taking the Quantum Leap
Podziękowania
Nota od autorki
Przedmowa. "Boo Boo, gdzie jesteś?"
Prolog. Obietnica
Rozdział 1. Oporne medium
Rozdział 2. Jasnowidzenie: od umysłu do umysłu
Rozdział 3. Jasnoczucie: od serca do serca
Bezpłatny fragment.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji ebooka.
Odczuwanie emocji zwierząt nie czyni z nas sentymentalnych wariatów.
Czyni z nas ludzi -?dokładnie takich, jakich wymyślił sobie Bóg.
Kiedy patrzymy na zwierzęta z szacunkiem i czcią, tak jak van Gogh
patrzył na rozgwieżdżone niebo, zmienia się nasza perspektywa. Dopiero
wtedy możemy je zobaczyć -?naprawdę zobaczyć -?po raz pierwszy.
Zwierzęta są po to, by nas uczyć, jak żyć: jak odnaleźć się w "tu i teraz", jak funkcjonować całkowicie bez lęku i jak bezwarunkowo kochać.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego odcinamy się od naszego wrodzonego
jasnoczucia. Wcale nie chodzi o to, że nie czujemy albo nie potrafimy
czuć. Wręcz przeciwnie -?chodzi o to, że czujemy stanowczo za mocno. Po
seminarium, które prowadziłam w zeszłym tygodniu, podeszła do mnie
kobieta, u której jasnoczucie było ewidentne. Powiedziała, że bardzo
chciałaby się nauczyć komunikacji ze zwierzętami i realizować się w tym
obszarze zawodowo, ale każda, nawet najmniejsza, krzywda, jaką im się
wyrządza, wpędza ją w ślepą furię i wątpi, czy zdoła znieść ten ból na
dłuższą metę.
-?Witaj w klubie -?powiedziałam.
-?Nie rozumiesz! Czuję to tak mocno, że pozabijałabym tych wszystkich
właścicieli! Nie mogę znieść, kiedy zwierzęta cierpią! -?uniosła się.
-?Dokładnie! -?Mój głos również wskoczył na wyższe rejestry, żeby
dorównać jej tonowi. -?Nie możesz znieść bólu tak samo jak one! Ty
przynajmniej masz wybór, a zwierzęta nie mają żadnego! To nie jest tak
naprawdę twój ból. One muszą znosić całe to cierpienie, bo ludzie tacy
jak ty nie potrafią stanąć w ich obronie!
-?Ale ja nie umiem robić tego, co ty. Nie posiadam umiejętności
jasnoczucia! -?upierała się.
-?Oczywiście, że posiadasz! Bez tego daru nie czułabyś tego w ten
sposób!
-?Ale ja nie widzę obrazów, nie słyszę słów...
-?Nie, ale czujesz emocje i to wystarczy. -?A potem musiałam zapytać: -
Bo jeśli nie ty... to kto?
Co za paradoks i chichot losu. Ludzie, którzy najbardziej troszczą się o zwierzęta, często nie potrafią udźwignąć samego faktu, że im zależy. A przecież te wrażliwe dusze to właśnie ci, którzy mają największy dar.
Opowiedziałam tej kobiecie o tym, jak przez lata zasypiałam z płaczem.
Potrafiłam "dostroić się" do wszystkich zwierząt, we wszystkich klatkach
laboratoryjnych na tej planecie. Na jakiś czas przestałam nawet pracować
jako osoba komunikująca się ze zwierzętami, przekonana, że ja też nie
wytrzymam tego bólu i nie opanuję własnej wściekłości. Z czasem płacz
jednak ustał i przyznałam przed sobą, że moja rzeka łez nie ocali ani
jednej futrzastej mordki. Cichy głos gdzieś w środku nigdy nie odpuścił:
"Bo jeśli nie ty... to kto?". Czy warto się przez to ośmieszać? Czy warto
ryzykować, gdy istnieje szansa pomyłki? Jeśli nie, to nie wiem, co
miałoby być ważniejsze.
Zakończyłam rozmowę, tłumacząc kobiecie, że są też małe zwycięstwa,
codzienne radości i okazje, by zareagować wtedy, gdy naprawdę możemy coś
zmienić. Właśnie te sukcesy sprawiają, że to wszystko ma sens. Czy ból
staje się przez to mniej dotkliwy? Cóż, nie. Ale staje się łatwiejszy do
udźwignięcia. Budda powiedział, że trwanie w gniewie jest jak trzymanie
w dłoni rozżarzonego węgla z zamiarem rzucenia nim w kogoś innego.
Ostatecznie to my sami się nim parzymy. Możemy więc nauczyć się
wypuszczać gorące węgielki gniewu i cierpienia, jeszcze zanim te poranią
nam dłonie. Ból i wściekłość nie staną się mniej intensywne. Możemy
jednak się nauczyć szybciej odpuszczać. Edukacja jest naszą jedyną
nadzieją. Zacznij od prostych rzeczy. Buduj powoli i z uważnością, we
wszystkim kierując się zdrowym rozsądkiem.
Czujesz, że jesteś bardzo wrażliwą osobą? Ponieważ zwierzęta nie
potrafią mówić za siebie, tylko ty możesz stać się ich głosem. Na tej
planecie nie mają łatwo i potrzebują cię teraz bardziej niż kiedykolwiek
wcześniej. Jeśli twoją siłą jest jasnoczucie, wyzwaniem nie będzie
jedynie akceptacja fizycznych odczuć i emocji zwierząt. Chodzi przede
wszystkim o stworzenie w sobie takiej przestrzeni, w której poczujesz
się na tyle bezpiecznie, aby doświadczać wszystkich tych uczuć. Jako
osoba wrażliwa możesz mieć obawy, że uczucia zwierząt będą jak fala,
która zalewa, podtapia i rozrywa na strzępy. Spokojnie, nasze lekcje
obejmą nie tylko intuicję, ale też ochronę samych siebie. Nauczę cię,
jak budować wokół siebie ściany światła. Jeśli porównamy cierpienie
zwierząt do pożaru lasu, osoby komunikujące się z nimi są jak strażacy -
wchodzą w ogień w pełnym rynsztunku i nie zostają tam na tyle długo, by
się poparzyć. W żadnym wypadku nie chodzi o to, by ranić samych siebie.
Twoim zadaniem jest przede wszystkim gaszenie pożarów. Z czasem dzięki
praktyce nauczysz się ufać zwierzętom. Zyskasz pewność, że ich uczucia
nie mogą cię zabić. Ufając życiu i ufając Bogu, nauczysz się otwierać na
nowe kanały i zatrzymywać się tylko tam, gdzie da się odnaleźć piękno,
harmonię i radość. Wystarczy, że spojrzysz na lwa morskiego pływającego
w słońcu albo śpiącą koalę, a odkryjesz krainy uniesienia i cichej,
delikatnej, świętej ciszy, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyłeś jako
człowiek. W tych wymiarach wzniosłej szczęśliwości słowa to za mało. Ty
też możesz doświadczyć nieba na ziemi w umysłach zwierząt -?i to właśnie
sprawia, że warto mierzyć się z każdym cierpieniem. Zanim to jednak
nastąpi, cofnijmy się do zapomnianego wspomnienia, do czasu, kiedy twój
umysł dopiero rozkwitał.
Ćwiczenie: medytacja odzyskiwania magii
Dziecko, którym byłeś
Usiądź wygodnie, najlepiej na zewnątrz, w miejscu, gdzie przez jakiś
czas będziesz mógł pobyć sam ze sobą. Skup się na oddechu. Skieruj uwagę
na swoje serce i zatop się w ciszy. Pozwól zasnąć twojemu dorosłemu
"ja". Niech wszystkie myśli, plany i troski dnia całkowicie odpłyną.
Zatapiasz się głęboko w sobie i zaczynasz cofać się w czasie. Docierasz
do wspomnień z dzieciństwa, które już dawno się rozmyły. Przypominasz
sobie ten wyjątkowy czas, kiedy byłeś w pełni świadomy. Budzisz w sobie
te chwile, gdy byłeś jeszcze mały -?tak bardzo, że ledwo potrafiłeś
mówić. Ludzie wtedy nad tobą górowali, ale ty miałeś swój wewnętrzny
świat.
Co tu widzisz? Czy w drzewach chowają się elfy, które ciągną cię za
włosy? Czy po trawie biegają małe tajemnicze istoty? Czy kwiaty są
wyrazistsze? Czy kiedy jako dziecko znajdujesz się bliżej ziemi, kolory
wyglądają inaczej? Czy otaczają cię inne byty, których dorośli nie
potrafią dostrzec? Czy wyglądają jak ludzie; a może mają skrzydła? Czy
potrafisz rozmawiać z kwiatami i drzewami? Czy słyszysz anioły? Co
mówią?
Zatrzymaj się na chwilę i zacznij nasłuchiwać.
W tej magicznej chwili możesz usłyszeć myśli zwierząt. Pomyśl o tych,
które kochasz, i o tym, jakie słowa do ciebie kierują. Wiesz, że mają
myśli i uczucia tak jak ty. Tutaj, w hologramie czasu, zawsze możesz je
usłyszeć i zrozumieć. Przyrzeknij sobie, że nigdy nie "dorośniesz" w taki sposób, aby odwrócić się od zwierząt. Bez względu na to, co będą
mówić "dorośli", wiesz, że nigdy nie stracisz tej magicznej
umiejętności.
Ściany migoczących gwiazd wyrastają z ziemi i otaczają cię bańką
światła. Nic mrocznego, nic bolesnego i nic przerażającego nie jest w stanie jej naruszyć. Lśni i skrzy się wokół ciebie niczym gruba zaspa
śniegu sięgająca co najmniej na metr w każdą stronę. Płynne światło jest
największą siłą we Wszechświecie. Jest potężniejsze od ciemności i od
wszelkiego zła. Skup się na swoim świetle, aż stanie się twarde i zwarte
-?jak kryształ, marmur i szkło. Tutaj, wewnątrz tej świetlistej zbroi,
twoja niewinność jest bezpieczna. Choć myśli i uczucia zwierząt mogą
przez nią przenikać, to, co złe, nie zdoła jej przebić. Świetlista
zbroja będzie zawsze z tobą, gdy będziesz ćwiczyć miłość i słuchanie
zwierząt. Uzdrawiając siebie, otwierasz drogę, by zacząć uzdrawiać także
je.
Przenieś wizję otaczającego cię płaszcza światła do swojego dorosłego
"ja". Wróć do świata na jawie -?odświeżony i nowo narodzony.
Rozdział 4. Jasnosłyszenie: od duszy do duszy
Bezpłatny fragment.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji ebooka.
W relacjach ze zwierzętami liczy się szczerość i zaangażowanie. Wasze
rozmowy powinny być dwustronne. Wspólnie szukajcie rozwiązań problemów.
Współpracuj i negocjuj, abyście mogli się spotkać w połowie drogi. Bądź
gotów na wyrzeczenia, by osiągnąć obopólną satysfakcję. Dotrzymuj
obietnic i nie składaj takich, których nie jesteś w stanie dotrzymać.
Gdy zwierzęta domagają się odpowiedzi, okaż im szacunek.
Następna historia jest o tym, jak udowodniłam mojemu kotu, Panu
Jonesowi, że naprawdę może na mnie liczyć.
Pan Jones i włamywacze
Jedną z zalet komunikowania się ze zwierzętami jest to, że mogą jeszcze
lepiej zadbać o nasz dom. Kiedy mieszkałam sama z Panem Jonesem w Venice
Beach, spędzałam dużo czasu w pracy w San Fernando Valley. Dolina leży
mniej więcej trzydzieści minut drogi od plaży, ale w korku o piątej po
południu (a właśnie wtedy musiałam co drugi dzień jechać przez wzgórza),
podróż zajmowała co najmniej półtorej godziny.
Gdy byłam poza domem, "psychicznie" trzymałam rękę na pulsie i kilka
razy dziennie "sprawdzałam", co słychać u Pana Jonesa. Kot miał własne
wyjście zamontowane w drzwiach. Dzięki temu mógł w najlepsze włóczyć się
po okolicy, ale umówiliśmy się, że każdego wieczoru będzie na mnie
czekał w mieszkaniu. Choć godziny mojego powrotu zmieniały się z dnia na
dzień, Pan Jones nigdy nie spóźniał się bardziej niż o pięć minut. Nasza
komunikacja działała bez zarzutów, a kot ani razu mnie nie zawiódł.
Kiedy więc pewnego popołudnia otrzymałam pilny przekaz, wiedziałam, że
muszę potraktować go poważnie.
Stałam w korku na autostradzie 405, kiedy Pan Jones nagle pojawił się w mojej głowie. Już samo to było czymś niespotykanym. Zwykle to ja
inicjuję kontakt ze zwierzętami, kiedy nie ma ich przy mnie -?nawet z własnymi kotami. Rzadko zdarza się, żeby to one odzywały się pierwsze.
Tym razem jednak nagła wiadomość wdarła się do moich myśli niczym
radiowy komunikat o stanie nadzwyczajnym.
-?Amelio, WRACAJ DO DOMU.
Dreszcz przerażenia przebiegł mi po plecach.
-?Co się stało? Co się stało? -?zapytałam nerwowo.
-?W domu dzieje się coś strasznego! WRACAJ NATYCHMIAST! -?odpowiedział
Pan Jones.
-?Co tam się dzieje?! Kto jest w naszym domu? -?błagałam o jakiekolwiek konkrety.
-?INTRUZI! WRACAJ DO DOMU! PO PROSTU WRACAJ! -?zaklinał mnie Pan
Jones.
Nie czekałam, aż powie mi, kto jest w mieszkaniu. Na najbliższym
zjeździe wystrzeliłam z autostrady jak z procy. Zawróciłam i pognałam z powrotem do domu. Byłam przekonana, że doszło do włamania.
Przekazałam Panu Jonesowi jasne instrukcje:
-?Uciekaj przez swoje drzwiczki! Pod żadnym pozorem nie daj się
zatrzymać! Natychmiast wybiegnij na zewnątrz i czekaj na mnie poza
domem!
Kiedy dotarłam na miejsce, budynek nie płonął. Żadne z okien nie było
wybite. Drzwi też stały na swoim miejscu. Wszystko wyglądało całkowicie
normalnie. Podkradłam się do wejścia z gazem pieprzowym w dłoni. Tam
znalazłam Pana Jonesa czekającego na progu. Mruczał zadowolony, ale stał
sztywno i wyglądał na nieco potarganego.
-?Co się dzieje? -?szepnęłam. -?Wystraszyłeś mnie na śmierć!
Kiedy upewniłam się, że w mieszkaniu nikogo nie słychać, otworzyłam
drzwi i oboje weszliśmy do środka. Gdy oczy przyzwyczaiły się do
półmroku, w końcu dostrzegłam podstępnych intruzów.
Kolumna mrówek maszerowała od przesuwnych balkonowych drzwi aż do
kuchni. Celem owadziej kompanii była miska Pana Jonesa. Jego jedzenie
było aż czarne od insektów. Granulki suchej karmy przechodziły taśmowo z jednych szczęk do drugich, po czym znikały w szczelinie przy drzwiach.
Co może być dla kota bardziej tragiczne niż to, że ktoś wykrada mu
jedzenie i to w dodatku przed kolacją? Z ulgą zaśmiałam się w duchu,
podziękowałam kotu, że się ze mną skontaktował i nasypałam mu do miski
świeżą porcję chrupek.
-?Kurczę, Jones, czemu po prostu ich nie zjadłeś? -?zapytałam,
wiedząc, że czasami zdarzało mu się to zrobić.
-?Za dużo -?odpowiedział.
Słuchamy, nie oceniamy
Zwierzęta w żaden sposób nie są nam naturalnie podporządkowane. Nie mamy
prawa ich "łamać", "tresować" ani "oswajać", jeśli w stu procentach nie
współpracują. Nasza postawa wobec zwierząt powinna się opierać na
zachwycie, wdzięczności i czci. To szacunek jest kluczem, który otwiera
pierwsze drzwi. Gdy dopiero zaczynasz komunikować się ze zwierzętami,
możesz zacząć na przykład tak:
"Nie musisz mi nic mówić".
"Możesz podzielić się ze mną tym, czym chcesz -?w takim zakresie, w jakim chcesz".
"Z wdzięcznością przyjmę wszystko, co mi ofiarujesz, bez względu na to,
jak mała będzie to rzecz. Ty słuchasz mojego paplania przez cały dzień -
teraz twoja kolej, żeby mówić".
"Będziemy rozmawiać tylko o tym, o czym ty chcesz rozmawiać. Powiedz mi,
co chcesz, żebym wiedział".
Mogę usłyszeć wszystko
Wyślij zwierzętom miłość. Powiedz im, że jesteś gotów usłyszeć, zobaczyć
i poczuć absolutnie wszystko, pod warunkiem że będzie to prawda. Nie
będziesz uchylać się od tego, co niewygodne. To proces uczenia się,
który rozwija się krok po kroku. Pierwsza zasada brzmi: "Potrafię
słuchać bez oceniania". Potem dodaj drugą: "Mogę usłyszeć wszystko".
Zapewnij je: "Twoja prawda należy do ciebie. Nie muszę się z nią zgadzać
ani w żaden sposób jej oceniać. Moja opinia na jej temat nie ma
absolutnie żadnego znaczenia". Pamiętaj: chcesz, żeby zwierzęta się
przed tobą otworzyły i żeby ci zaufały.
Nie zamknę się na ciebie
Spróbuj powiedzieć swoim zwierzętom coś takiego:
"Nie zdradzę cię. Możesz mi zaufać".
"Nie porzucę cię. Zawsze będę przy tobie".
"Nie będę próbować cię zmieniać. Akceptuję cię takim, jaki jesteś".
"Będę robić wszystko, co w mojej mocy, żeby cię zrozumieć".
"Postaram się postawić w twojej sytuacji".
"Nie będę narzucać ci swoich wartości. Uszanuję twoje zdanie".
"Nie będę cię umniejszać ani próbować cię zdominować. Masz wolną wolę".
"Nie będę cię straszyć ani grozić ci karą. Będę fair".
"Nie odwrócę się od ciebie, nawet jeśli mnie rozczarujesz. Postaram się
być wyrozumiały".
Kiedy nie zgadzacie się ze sobą
Jeśli frustrują cię zaburzenia behawioralne, pomyśl o swoim zwierzęciu
jak o skrzywdzonym dziecku, którego życie jest w twoich rękach. Boi się
kary, a mimo to musi walczyć o zaspokojenie swoich potrzeb i wyrażenie
swoich uczuć. Wyobraź sobie tę bezradność: nie możesz porozmawiać ze
swoim kuratorem, a jedyny sposób, by okazać niezadowolenie, to oddanie
moczu na dywan. Czy już samo to nie jest wystarczająco upokarzające
(nawet bez nieuniknionej kary, która nastąpiłaby później)? Jak wielka
musi być potrzeba odreagowania całej tej sytuacji, skoro nie
powstrzymują cię żadne konsekwencje? A co, gdyby kurator się jednak
zjawił, ale nie potrafiłbyś wyjaśnić, na czym polega twój problem?
Mógłbyś mieć infekcję i zwijać się z bólu, a jednak nie byłbyś w stanie
nikomu o tym powiedzieć. Dodatkowo znowu zostałbyś ukarany za "złe
zachowanie". Nawet gdyby zamknięto cię na wiele godzin w pokoju bez
dostępu do toalety, i tak liczyłby się tylko twój występek i kara.
Mógłbyś próbować wyrazić jakąś głęboko odczuwaną emocję, na przykład
frustrację albo wściekłość na to, jak jesteś traktowany, ale znów
spotkałyby cię te same przykre konsekwencje.
Stephen Covey proponuje wyjście z tego impasu w swojej książce 7 nawyków skutecznego działania. Pytanie jest proste, a jednocześnie
bardzo głębokie: "Czy to, jak cię postrzegam, jest częścią problemu?".
Jeśli próbujesz manipulować, wymuszać albo kontrolować, zwierzęta
przyjmą postawę obronną. Twoja potrzeba sprawowania kontroli będzie
przeszkodą w skutecznej komunikacji. Zwierzęta nie odpowiedzą. Najpierw
muszą zostać zaakceptowane -?z całym dobrodziejstwem inwentarza. Dobrze,
abyś zapoznał się z naturalnymi cechami swojego pupila, na przykład
czytając książki o jego rasie lub gatunku. Odrób pracę domową. Czytaj
jak najwięcej o ich środowisku naturalnym, pragnieniach, potrzebach i wzorcach zachowań.
Jeśli zwierzęta cię testują, wytrzymaj do końca
Akceptuj to, co otrzymujesz -?z wdzięcznością i bez oceniania. Im
bardziej jesteś gotów słuchać, tym więcej zwierzęta będą skłonne ci
powiedzieć. Mogą cię testować, żeby upewnić się, że naprawdę rozumiesz
to, co przeżywają. Jeśli nie okażesz szoku lub zniesmaczenia, jeśli nie
będziesz ich potępiał ani zawstydzał, dopiero wtedy mogą zabrać cię
dalej. Muszą wiedzieć, że potrafisz przyjąć ich bezpośrednie
doświadczenie, zanim dopuszczą cię do swoich procesów myślowych. Na ich
zaufanie trzeba zasłużyć. Jeśli przejdziesz przez "to, co jest", możesz
przebić się do "tego, co myślą o tym, co jest" oraz "tego, co czują
względem tego, co jest".
ĆWICZENIE
Empatyczne słuchanie twojego kota
KOT: Zostawiasz mnie samego na zbyt długo.
TY: Tak, zostawiam cię samego na zbyt długo.
KOT: Uwielbiam polować.
TY: Tak, polowanie to świetna zabawa.
KOT: Ptaki są przepyszne.
TY: Tak, ptaki są bardzo smaczne.
KOT: Lubię, gdy ich kości chrupią w zębach.
TY: Tak, chrupiące kosteczki są pycha.
KOT: Lubię czuć w ustach ciepłą krew.
TY: Tak, to przyjemne uczucie.
Kiedy już zdobędziesz zaufanie zwierząt i uwierzą, że nie czujesz się
nieswojo z ich doświadczeniami, zaczniesz otrzymywać więcej informacji.
W pierwszej kolejności zawsze będą przyglądać się temu, co zrobisz z ich
przekazem. Nawet gdy dowiedziesz, że mogą ci powiedzieć wszystko i kochasz je bezwarunkowo, dalej będą czujnie zerkać, czy za twoimi
słowami idą czyny. Pamiętaj, żeby podczas rozwiązywania problemów zawsze
mieć w zanadrzu różne możliwości. "Rozumiem, że lubisz łapać ptaki. Nie
będę cię przed tym powstrzymywać, ale czy mógłbyś zostawiać je na
zewnątrz?" Jeśli nie ma alternatywy, stwórz ją. Znajdź rozwiązanie i nigdy nie łam swoich obietnic. Kiedy już umocnisz więź zaufania, możesz
prosić swoje zwierzęta o przysługi. Poniższa historia pokazuje, jak
Rodney udowodnił mi, że naprawdę mogę na niego liczyć.
Impreza? Jaka impreza?
Kiedyś, oczywiście zupełnie nieświadomie, wykorzystałam Rodneya jako
szpiega. Mój ówczesny chłopak i ja wybieraliśmy się na tygodniowy urlop
na Kauai, czyli hawajską wyspę-ogród. To moja ulubiona część archipelagu
-?dziewicza, a do tego pełna dzikich kotów. Zawsze dokarmiam je, gdy
tylko pojawiają się na horyzoncie. Koty, które zostawialiśmy w domu -
Rodney, Betty i Pan Jones -?miały jednak zostać same na tydzień i wcale
nie były tym zachwycone.
Na szczęście moja sąsiadka miała nastoletnią córkę, Christin. Dziewczyna
była straszną kociarą, ale jej wiek wymagał jasnego stawiania granic.
Kiedy zgodziła się doglądać naszych trzech kotów, wyraźnie zakazaliśmy
jej urządzania w domu jakichkolwiek imprez. Christin miała
dziewiętnaście lat i lubiła zabalować, więc wiedzieliśmy, że pokusa
będzie duża. Dziewczyna była jednak odpowiedzialna i zawsze bardzo
taktowna, więc byliśmy pewni, że nie zamieni naszego domu w scenę rodem
z Ryzykownego interesu1. Dodatkowo przysięgała na własne
życie, że nie zorganizuje żadnej imprezy pod naszą nieobecność.
Kiedy wróciliśmy z wakacji zapytałam Rodneya, jak mijał im czas, kiedy
nas nie było.
-?Wspaniale! Christin urządziła cudowną imprezę. Po prostu cudowną! -
odpowiedział bez mrugnięcia okiem kot.
-?Och, naprawdę? A kto się na niej pojawił? -?dopytałam rozbawiona.
-?Dwóch przystojnych brunetów i bardzo miła blondynka. Podobały mi się
jej długie, jasne włosy, ale najlepsza była ta ruda! -?odpowiedział
Rodney i przesłał mi obraz pełnej entuzjazmu nastolatki o rudych,
sięgających do ramion włosach, wśród kilku innych osób krzątających się
po domu. -?Powiedz Christin, że może przyjść mnie odwiedzić, kiedy
tylko zechce -?dodał kot.
-?Masz to jak w banku! Już ja sobie z nią porozmawiam -?odparłam.
Złapałam Christin w korytarzu i powiedziałam słodkim głosem:
-?Rodney mówi, że twoja impreza była cudowna.
Dziewczyna zrobiła wielkie oczy, a włosy stanęły jej dęba.
-?Impreza? Jaka impreza?
-?Była na niej jakaś blondynka, ale Rodney powiedział, że najbardziej
spodobała mu się jakaś rudowłosa piękność.
Christin nie była w stanie dłużej udawać. Nigdy nie była dobrą
kłamczuchą, a teraz czytałam z jej twarzy jak z mapy Pittsburgha.
Zakrztusiła się.
-?O rany, Amelio! Nigdy wcześniej nie wierzyłam w te twoje historie o zwierzętach.
-?Rodney mówi, że dziewczyna, która podobała mu się najbardziej, miała
rude włosy do ramion. Brzmi całkiem uroczo. Kto to taki? -?Dolewałam
oliwy do ognia.
Kompletnie zawstydzona Christin w końcu pękła i zaczęła mówić prawdę.
-?Jezu... jedna z dziewczyn naprawdę ma rude włosy do ramion! To ona
bawiła się z Rodneyem. Wzięła go na ręce i głaskała... ale to nie była
żadna impreza!
-?Ach tak? W takim razie jak byś to nazwała?
-?To były tylko cztery osoby i wcale nie spędzaliśmy czasu w domu. Dwóch
chłopaków i dwie dziewczyny. Po prostu spotkaliśmy się tutaj, zanim
wyszliśmy na miasto i tyle!
Pozwoliłam jej się z tego wykręcić, ale nie byłabym sobą, gdybym na
odchodne nie wbiła jeszcze jednej szpilki.
-?Rodney mówi, że chętnie znowu spotkałby się z tą rudą. Tylko niech
oboje zapomną, że ten romans będzie dalej rozkwitał pod moim dachem,
rozumiemy się?
Z instynktem nie wygrasz
Kiedyś pewna kobieta zadzwoniła do mnie, bo jej kot upodobał sobie
wchodzenie na drzewka doniczkowe, które hodowała w domu. Inna skarżyła
się, że jej chow-chow wskakuje na nią z ekscytacji, gdy wraca do domu po
wielu godzinach nieobecności. Jeśli twój kot chodzi po drzewach albo
pies cieszy się na twój widok, nie dzwoń do medium od zwierząt. Koty
wspinają się, drapią, opryskują moczem i walczą. Psy liżą po twarzy,
szczekają, biegają i znaczą teren. Jeśli masz problem z którymkolwiek z tych instynktownych zachowań, zamiast z nimi walczyć, zapewnij
zwierzęciu bezpieczną alternatywę. Przyjrzyj się temu, co lubi twój
pupil i przygotuj odpowiedni substytut tej rzeczy, który należałby tylko
do niego.
POZORNY PROBLEM: Koty drapią kanapę i wspinają się na meble, duże
rośliny oraz zasłony.
INSTYNKT: Ostrzenie pazurów w ramach obrony i ucieczka na wierzchołki
drzew, aby poczuć się bezpiecznie.
PRAWDZIWY PROBLEM: W domu nie rosną drzewa.
ROZWIĄZANIE: Zapewnij kotu odpowiedni zamiennik.
Odtwórz, na ile to możliwe, naturalne środowisko kota. Zapewnij mu
drapak, zbuduj mu punkt obserwacyjny lub pozwól zaanektować szczyt
lodówki, skąd będzie miał najlepszy widok. Koty muszą widzieć wszystko,
co dzieje się w domu, z lotu ptaka. Jeśli chcesz trwałych efektów, być
może będziesz musiał zmienić sposób myślenia, to, jak postrzegasz świat,
a nawet to, jak żyjesz.
Daj swoim zwierzętom alternatywę
Nigdy nie odbieraj zwierzęciu tego, czego pragnie, nie oferując w zamian
czegoś innego. Wykaż się kreatywnością:
Jeśli twój kot demoluje domowe rośliny, zapewnij mu własne "drzewo".
Jeśli twój kot drapie kanapę, zapewnij mu pionowy drapak.
Jeśli twój kot drapie dywan, zapewnij mu poziomy drapak.
Jeśli twój kot znaczy moczem, spróbuj ochronić go przed zagrażającymi mu
zwierzętami.
Jeśli twój pies szczeka, poświęć mu więcej uwagi.
Jeśli twój pies kradnie twoje buty, zapewnij mu jego własne gryzaki.
Jeśli twój pies upodobał sobie twoje łóżko, zapewnij mu własne
podgrzewane posłanie albo -?jeszcze lepiej -?pozwól mu spać z tobą.
Jeśli twój pies żebrze przy stole, przygotuj mu jego własny posiłek ze
świeżego mięsa i warzyw.
Jeśli twój kot upodobał sobie półkę z książkami, opróżnij ją i pozwól mu
ją zająć.
Jeśli twój kot nie chce trzymać się z dala od kuchennego stołu, zbuduj
mu punkt obserwacyjny albo jedz gdzie indziej.
Jeśli twój kot śpi na twoim miejscu w łóżku, idź spać na kanapę.
Pamiętaj, to także jego dom.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji ebooka.