Jak przetrwać w średniowiecznym Krakowie - Agnieszka Bukowczan-Rzeszut

Kup ebooka

39.99 zł
31.99 zł (29,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Garść dobrych rad

Kogo warto poznać(lub kogo unikać)

Średniowieczny Kraków zamieszkiwali ludzie różnego pochodzenia, wyznania i profesji. Byli wśród nich możni, duchowni, artyści czy przedsiębiorcy. Niektórych nie wypadało nie znać, z innymi znajomość mogła się skończyć rozstrojem żołądka - albo utratą głowy.

Wit Stwosz - urodzony ok. 1448 roku w Horb am Neckar koło Stuttgartu niemiecki rzeźbiarz, grafik i malarz, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli późnego gotyku w rzeźbie. W 1477 roku przybył do Krakowa, gdzie mieszkał przez niemal dwie dekady. W 1496 roku powrócił do Norymbergi i za fałszerstwo weksla ledwie uniknął kary śmierci - ograniczono się do napiętnowania go na twarzy. Skonfliktował się z radą miejską, nie chciał podporządkować się karze. To nie pierwszy raz, gdy był na bakier z prawem miejskim - w Krakowie, pracując nad słynnym ołtarzem, w pewnym momencie dwukrotnie przekroczył dozwoloną liczbę czeladników w warsztacie. Być może pozyskał ich pokątnie, a przepisy cechowe zakazywały podkupywania czeladników. Podkupienia służby domowej miała się także dopuścić jego żona. Zmarł w Norymberdze w 1533 roku.

Andrzej Wierzynek - rajca krakowski, oskarżony o defraudację funduszy miejskich, a następnie ścięty w 1406 roku. Jego przypadek odbił się szerokim echem nie tylko w Krakowie. W świetle akt sprawy Wierzynek miał wystąpić przeciwko miastu-instytucji, w której samorządzie posiadał władzę i która umożliwiała mu realizację jego własnych interesów. Rodzina Wierzynka, należąca do wpływowego patrycjatu, wniosła skargę do króla, który dla świętego spokoju pretensje finansowe uregulował z własnego skarbu. Tak czy inaczej skazaniec nie miał prawa do godnego pochówku i spoczął na cmentarzu skazańców poza miastem. Jego syn Mikołaj Wierzynek wzniósł w tym miejscu kościół św. Gertrudy.

Jan Turzon - urodził się 30 kwietnia 1437 roku w Lewoczy. Był kupcem i przedsiębiorcą wywodzącym się z węgierskiego rodu. Z polecenia ojca studiował w Wenecji i Padwie, przygotowując się do przejęcia rodowej potęgi hutniczej. Jan przyjął prawa miejskie Krakowa w 1464 roku, a już pięć lat później założył hutę miedzi i srebra w podkrakowskiej Mogile. W roku 1478 kupił kopalnię srebra w Rammelsbergu koło Goslaru w górach Harzu. Jako przybysz wiedział, że w Krakowie liczą się dobre układy, a te najlepiej zawiera się na ślubnym kobiercu. Żenił się dwukrotnie, w obu przypadkach z córkami wpływowych patrycjuszy krakowskich: z Urszulą, córką Jana Bema, oraz z Barbarą, córką Jana Becka. W roku 1477, mając lat 40, został burmistrzem Krakowa; od tego też roku aż do śmierci w 1508 pełnił funkcję rajcy miejskiego.

Mikołaj z Polski - urodził się w pierwszej połowie XIII wieku, prawdopodobnie na Śląsku, po czym wyjechał na nauki do Montpellier. Po powrocie osiadł na dworze Leszka Czarnego jako jego nadworny lekarz w 1278 roku, kiedy to przekonał nie tylko braci dominikanów, ale i parę książęcą do nowej, rewolucyjnej diety. Mikołaj "uczył ludzi na wszystkie choroby jeść węże, jaszczurki i żaby", nawoływał do powrotu do medycyny naturalnej i porzucenia metod ówczesnych autorytetów. Zmarł w Krakowie ok. 1316 roku, niestety nie wiadomo, czy wskutek choroby, czy może podeszłego wieku.

Jan Boner - urodził się w 1462 roku w Alzacji. Obywatelstwo miejskie przyjął w 1483 roku. Był krakowskim patrycjuszem, potentatem finansowym oraz bankierem Jagiellonów. Za rządów Zygmunta Starego pełnił nieoficjalnie funkcję "ministra skarbu", był także jednym z dwóch posłów, których Kraków wysłał na sejm elekcyjny do Piotrkowa w 1506 roku. Dorobił się ogromnego majątku na papierniach i dostawach srebra, piastował wpływowe stanowiska, wżenił się w inną patrycjuszowską rodzinę - Morsztynów. W mieście miał własny ogród za Bramą Mikołajską i liczne kamienice. W 1514 roku uzyskał polski indygenat i herb szlachecki Bonarowa. Zmarł w Krakowie 15 grudnia 1523 roku.

Stanisław ze Skarbimierza - urodził się ok. 1365 roku. Był pierwszym rektorem odnowionego w 1400 roku Uniwersytetu Krakowskiego, prawnikiem, kanonikiem kapituły katedralnej na Wawelu, pełnił także funkcję spowiednika królewskiego. Jest autorem setek płomiennych kazań i zaleceń o charakterze moralizatorskim. Potępiał między innymi seks z ciężarną żoną, "magiczne" praktyki kładzenia na ołtarzu ochrzczonych niemowląt, "pogańskie" pląsy z okazji Zielonych Świątek i zwyczaj proszenia umierających krewnych o odwiedziny i przekazanie informacji o miejscu pobytu po śmierci. Średniowieczni krakowianie zawdzięczają mu barwny opis mąk piekielnych. Zmarł 9 stycznia 1431 roku w Krakowie podczas celebrowania mszy na Wawelu.

Jan Długosz - urodził się 1 grudnia 1415 roku w Brzeźnicy. Był duchownym i historykiem, kronikarzem i dyplomatą, wychowawcą synów Kazimierza Jagiellończyka. Jako duchowny miał dość tradycyjne poglądy: kobiety powinny siedzieć w domu i zajmować się dziećmi (przy czym córek nie wolno było nazywać imieniem Matki Boskiej), młodzież trzeba trzymać z dala od pokus w rodzaju tańców i płochych rozrywek, a przyzwoici krakowianie powinni myśleć przede wszystkim o życiu przyszłym i zbawieniu. Wychwalał zalety piwa, pisząc, że "nic nadeń lepszego do pokrzepienia ciała". Jego dom jako jeden z nielicznych ocalał podczas pożaru miasta w 1455 roku, o czym wspomniał w swoich Rocznikach. W 1472 roku przeszedł operację usunięcia kamienia z pęcherza, którą przeprowadził jego przyjaciel, Jan Stanko, profesor medycyny i medyk króla Kazimierza Jagiellończyka. Miał wówczas prawie 60 lat i przeżył jeszcze osiem. Zmarł 19 maja 1480 roku w Krakowie.

Wstęp

Był ciepły, letni poranek, pełnia lata. Kraków tętnił życiem, po Rynku przechadzali się turyści, dzieci karmiły gołębie, konie parskały, z wieży rozlegał się hejnał. Siedziałam na murku obok wieży ratuszowej i jadłam watę cukrową. Wciąż nie opuściło mnie uczucie rozczarowania po wycieczce do Smoczej Jamy, która okazała się pusta. Nie znalazłam w niej smoka, o którym tyle opowiadał mi tata. Przed wejściem do niej stał tylko jego pomnik z opalonym pyskiem, z którego co kilka minut buchały płomienie. Czy to miał być ten słynny smok wawelski, który siał postrach w średniowiecznym grodzie, dopóki - według legendy - nie rozprawiono się z nim podstępem? Już nie byłam skłonna w nią wierzyć. Uniosłam głowę i odwróciłam się w stronę dźwięku hejnału - w promieniach porannego słońca nie byłam w stanie dostrzec trębacza na wieży kościelnej. Czy wiele stuleci wcześniej naprawdę stał tam inny trębacz, któremu gardło przebiła tatarska strzała? Potarłam kolana zmęczone wycieczką po komnatach, kaplicach, dzwonnicach i kryptach Wawelu. Czy rzeczywiście żyli tam kiedyś królowie?

Miałam wtedy osiem lat, nie więcej. Kraków widziałam po raz pierwszy, odkąd wyjechałam z niego jeszcze w brzuchu mojej mamy. Znałam go tylko z rodzinnych opowieści, książkowych legend i lekcji historii. Wydawał mi się wielki, gwarny i... baśniowy. Czy podobał mi się? Oczywiście! Czy czułam się w nim jak w domu? W pewien sposób tak. Czy chciałabym tu zamieszkać? Niekoniecznie, bo trochę mnie przerażał. Los zdecydował jednak inaczej i dekadę później Kraków miał się stać moim domem na długie lata, miejscem studiów i ślubu, miejscem narodzin mojej córki, która w tym roku po raz pierwszy przeszła po krakowskim Rynku na własnych nogach. Jaki jest Kraków dla niej, jakim będzie za dziesięć, dwadzieścia lat? A jakim jest dziś dla mnie, po ponad dwudziestu pięciu latach od tamtej pamiętnej wycieczki, gdy piszę o nim tę książkę?

W nadanym miastu w 1485 roku przywileju Kazimierza Jagiellończyka Kraków został porównany do oświetlającej swym blaskiem inne miasta szlachetnej gwiazdy i określony mianem "pierwszej widowni Królestwa". Kilka lat później pewien niemiecki poeta i humanista porównał siedzibę Jagiellonów do Galii przedalpejskiej z jej brudem, smrodem i gnijącymi błotnymi drogami, w których czterokonne powozy grzęzły aż po osie. Jaka była prawda? Czy średniowieczny Kraków rzeczywiście był leżącym na moczarach, brudnym, malarycznym miastem? A może raczej pełną majestatu siedzibą i nekropolią władców, perłą w Koronie Piastów i Jagiellonów, wspaniałym ośrodkiem handlu, nauki i sztuki, wreszcie miejscem rozgrywania się najważniejszych wydarzeń w historii kraju? Jaki obraz średniowiecznego Krakowa masz w swojej głowie ty, drogi Czytelniku, a jaki chciałbyś mieć po lekturze tej książki? Czy chcesz dzięki niej utrwalić wiedzę historyczną wyniesioną ze szkoły? A może masz już dość obrazu Krakowa jako miejsca koronacji i pogrzebów, hołdów i uczt, miejsca, przez które płyną polskie dzieje? Może wolałbyś dla odmiany poznać jego zwyczajnych mieszkańców, podejrzeć ich codzienne życie, spróbować ich zrozumieć, a może nawet polubić? Może masz ochotę przekonać się, czy przetrwałbyś jeden dzień w średniowiecznym Krakowie, nawet jeśli nie mieszkasz na co dzień w Krakowie współczesnym? Jeśli tak, zapraszam cię w podróż po średniowiecznym mieście, którego duch wciąż unosi się nad współczesnym Krakowem. Jesteś gotowy?

Zaczynajmy!