Jak pomóc nastolatkowi uwolnić się od e-papierosów - Max Paradox

Kup ebooka

29.99 zł
23.99 zł (29,99 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Jak pomóc nastolatkowi uwolnić się od e-papierosów

INTRORozdział 1 - To nie jest "tylko dymek"Rozdział 2 - Twój nastolatek nie vapuje bez powoduRozdział 3 - Nie rób z domu komisariatuRozdział 4 - "Dostaniesz raka" nie jest planem rzucaniaRozdział 5 - "Od jutra nie palę" to jeszcze nie planRozdział 6 - Jeżeli wszystko przypomina o vapowaniu, będzie trudniejRozdział 7 - Nie musi chcieć rzucić na jedenaście punktów w skali do dziesięciuRozdział 8 - Nie przenoś problemu do innej kieszeniRozdział 9 - Dzień zero: dzisiaj naprawdę nie vapujemyRozdział 10 - Głód nikotynowy: fala, której nie trzeba słuchaćRozdział 11 - Nie zamykaj go w bunkrze. Naucz go żyć bez vape'aRozdział 12 - Jeśli vape był przyciskiem "uspokój mnie", trzeba zainstalować inneRozdział 13 - Zapalił. I co teraz?Rozdział 14 - Kiedy rodzic, guma miętowa i spacer już nie wystarczająRozdział 15 - Motywacja właśnie wyszła bez pożegnaniaRozdział 16 - Nie rób z niewapowania drugiego etatuRozdział 17 - Wrócił do vapowania. Nie wracajcie do punktu pierwszegoRozdział 18 - Problem wraca wcześniej, niż pojawia się e-papierosRozdział 19 - Oddaj mu stery, zanim będziesz miał ochotę prowadzić za niego do trzydziestkiRozdział 20 - Pewnego dnia przestaniecie o tym mówić Title Page Cover Table of Contents

INTRO

Znajdujesz e-papierosa w kieszeni kurtki swojego nastolatka. Albo w plecaku. Albo nie znajdujesz niczego, tylko od kilku tygodni zastanawiasz się, dlaczego człowiek, który jeszcze niedawno potrzebował przypomnienia, żeby zabrać z pokoju trzy kubki, nagle regularnie wychodzi "na chwilę" i wraca pachnący czymś pomiędzy mango, watą cukrową a laboratorium chemicznym urządzonym w sklepie ze słodyczami.

Pytasz:

- Palisz e-papierosy?

- Nie.

- To co to jest?

- Kolegi.

Oczywiście.

Kolega najwyraźniej przechowuje swoje rzeczy w cudzych kieszeniach. Bardzo praktyczny człowiek.

Pierwszy odruch rodzica jest zwykle całkowicie zrozumiały: zabrać urządzenie, wygłosić przemówienie, sprawdzić plecak, przejrzeć kieszenie, ograniczyć kieszonkowe, zadzwonić do szkoły, znaleźć winnych, a następnie rozpocząć śledztwo, przy którym seriale kryminalne wyglądają jak programy kulinarne. Problem polega na tym, że twoim celem nie jest wygrać przesłuchanie. Twoim celem jest pomóc nastolatkowi przestać używać nikotyny.

To nie jest dokładnie to samo.

Możesz bowiem wygrać kłótnię i jednocześnie przegrać całą sprawę. Nastolatek może oddać ci jednego e-papierosa, przysiąc na wszystkie dostępne wartości rodzinne, że "to już koniec", a następnego dnia zdobyć kolejnego. Ty będziesz mieć poczucie, że sytuacja została opanowana. On będzie mieć poczucie, że następnym razem trzeba się lepiej ukrywać.

Gratulacje. Problem właśnie dostał tryb incognito.

E-papierosy są dla rodziców szczególnie podstępnym przeciwnikiem, ponieważ nie wyglądają jak papierosy, często nie pachną jak papierosy i nie pasują do obrazu palenia, który mamy w głowie. Nie ma paczki z ostrzegawczą grafiką leżącej demonstracyjnie na stole. Jest małe urządzenie, czasem przypominające pendrive, gadżet albo coś, co mogłoby służyć do ładowania szczoteczki sonicznej. Do tego smak arbuzowy, brzoskwiniowy czy lodowo-miętowy i cały problem zaczyna wyglądać mniej jak kontakt z substancją uzależniającą, a bardziej jak wyjątkowo technologiczny deser.

Tyle że nikotyna pozostaje nikotyną, nawet jeśli przychodzi ubrana w kolorową obudowę i pachnie jak wakacje na Teneryfie. U młodych ludzi uzależnienie może rozwijać się szybko, a rozwijający się mózg jest szczególnie podatny na jej działanie. Przy regularnym używaniu odstawienie może wiązać się między innymi z silną chęcią sięgnięcia po nikotynę, rozdrażnieniem, problemami z koncentracją, snem czy zmianami nastroju. To ważne, ponieważ zachowanie nastolatka po odstawieniu nie zawsze oznacza: "robi mi na złość". Czasami oznacza po prostu: "jego organizm protestuje, bo przyzwyczaił się do nikotyny".

I tutaj zaczyna się najważniejsza część tej książki.

Nie będziemy walczyć z nastolatkiem.

Będziemy walczyć z problemem razem z nim.

Tak, wiem. Brzmi pięknie. Prawdopodobnie wyobraziłeś sobie właśnie spokojną rozmowę przy stole, podczas której twoje dziecko mówi: "Masz rację. Dziękuję, że zwróciłeś mi uwagę. Chętnie przeanalizuję mechanizm mojego uzależnienia i wspólnie opracujmy plan zmiany zachowania".

Jeżeli wydarzy się coś takiego, sprawdź najpierw, czy to na pewno twoje dziecko.

W prawdziwym domu możesz usłyszeć: "wszyscy palą", "mogę przestać kiedy chcę", "to tylko czasami", "to nie jest takie szkodliwe", "przecież nie palę normalnych fajek", "nic mi nie jest" albo klasyczne "daj mi spokój". Każde z tych zdań może oznaczać coś innego. Czasem nastolatek naprawdę uważa, że kontroluje sytuację. Czasem boi się przyznać, jak często używa e-papierosa. Czasem nikotyna stała się sposobem radzenia sobie ze stresem. Czasem najważniejsza jest grupa znajomych. Czasem samo sięganie po urządzenie stało się odruchem przy telefonie, graniu, wyjściu ze szkoły czy spotkaniu z kolegami.

A czasem wszystkie te rzeczy pracują razem jak wyjątkowo irytujący zespół projektowy.

Dlatego samo "masz natychmiast przestać" jest zwykle za mało. Zakaz może być elementem granic rodzica, szczególnie gdy chodzi o niepełnoletnie dziecko, ale nie usuwa mechanizmu uzależnienia. Jeżeli nastolatek używa nikotyny dlatego, że po kilku godzinach bez niej czuje napięcie, samo skonfiskowanie urządzenia nie nauczy go, co zrobić z głodem nikotynowym. Jeśli używa jej w grupie, nie rozwiąże problemu pytanie: "A gdyby wszyscy skakali z mostu, też byś skoczył?". To pytanie ma niezwykłą historię w polskim rodzicielstwie, ale liczba ludzi, którym pomogło w zmianie zachowania, pozostaje podejrzanie niska.

Skuteczniejsze podejście zaczyna się od ustalenia, z czym właściwie mamy do czynienia. Jak często nastolatek używa e-papierosa? W jakich sytuacjach? Czy sięga po niego zaraz po przebudzeniu albo trudno mu wytrzymać kilka godzin? Co się dzieje, gdy nie może go użyć? Czy próbował już przestać? Co wtedy było najtrudniejsze? Kto z jego otoczenia vapuje? I przede wszystkim: czy on sam widzi jakikolwiek powód, żeby przestać?

To ostatnie pytanie będzie ważniejsze niż piętnaście twoich powodów.

Nie dlatego, że rodzic ma się wycofać i powiedzieć: "Twoje płuca, twoja sprawa, powodzenia". Nadal jesteś rodzicem. Możesz ustalać zasady, ograniczać dostęp do pieniędzy przeznaczanych na e-papierosy, reagować na łamanie ustaleń i jasno mówić, że nie akceptujesz używania nikotyny. Ale pomiędzy postawieniem granicy a prowadzeniem wojny istnieje całkiem spory obszar, w którym mieści się rozmowa, współpraca, przygotowanie planu, radzenie sobie z głodem nikotynowym, zmiana codziennych sytuacji wyzwalających chęć vapowania i wsparcie po potknięciu.

Bo potknięcie może się wydarzyć.

I nie musi oznaczać końca.

Materiały przeznaczone dla młodych osób rzucających vaping zalecają właśnie przygotowanie planu, rozpoznawanie sytuacji wyzwalających chęć użycia e-papierosa, przygotowanie sposobów radzenia sobie z głodem nikotynowym i ograniczenie kontaktu z sytuacjami, w których vapowanie jest szczególnie kuszące. Przy silnym uzależnieniu warto włączyć lekarza lub innego specjalistę; u młodzieży decyzje dotyczące leczenia farmakologicznego, w tym ewentualnej nikotynowej terapii zastępczej, powinny być podejmowane z profesjonalnym wsparciem, a nie metodą "wujek przeczytał w internecie, że plaster będzie dobry".

W Polsce dostępne jest również profesjonalne poradnictwo pomagające w wychodzeniu z uzależnienia od nikotyny, w tym pomoc lekarska i psychologiczna. Jeśli widzisz, że nastolatek nie potrafi ograniczyć używania mimo prób, ma wyraźne objawy odstawienia, bardzo intensywnie vapuje albo e-papierosy łączą się z poważnymi problemami z nastrojem, lękiem, funkcjonowaniem w szkole czy innymi substancjami, nie próbuj rozwiązywać wszystkiego wyłącznie rodzinną naradą przy niedzielnym obiedzie.

Rosół ma wiele zalet.

Leczenie uzależnienia nie znajduje się na oficjalnej liście.

W tej książce nauczysz się więc nie tylko mówić nastolatkowi, że powinien przestać. To prawdopodobnie już wie. Nauczysz się rozpoznać, co podtrzymuje używanie e-papierosa, jak rozpocząć rozmowę bez uruchamiania pięciosekundowego programu "obrona-atak-trzaśnięcie drzwiami", jak wspólnie przygotować realny plan odstawienia, jak reagować na głód nikotynowy i sytuacje społeczne, co zrobić, gdy pojawi się potknięcie oraz kiedy rodzic powinien przestać eksperymentować i zwrócić się po profesjonalną pomoc.

Nie będziemy też udawać, że nastolatek zamieni się po jednej rozmowie w ambasadora zdrowego stylu życia i zacznie wieczorami prowadzić wykłady o dopaminie dla swoich kolegów.

Chodzi o coś bardziej realistycznego.

Żeby z "przestań natychmiast" przejść do "dobra, zobaczmy, jak naprawdę można ci pomóc przestać".

Bo najskuteczniejszy rodzic w tej sytuacji nie jest policjantem, detektywem ani strażnikiem plecaka.

Jest dorosłym, który potrafi jednocześnie postawić granicę i zostać po właściwej stronie barykady.

Po stronie swojego dziecka.

Rozdział 1 - To nie jest "tylko dymek"

Twój nastolatek siedzi na kanapie, ogląda coś w telefonie i wygląda całkowicie normalnie. Nie zatacza się. Nie prowadzi negocjacji z lampą. Nie próbuje sprzedać telewizora. Od czasu do czasu wychodzi do łazienki, na balkon, przed blok albo "tylko do Kuby". Gdy wspominasz o e-papierosach, przewraca oczami z siłą, która prawdopodobnie mogłaby zasilić małą elektrownię.

- Przecież nie jestem uzależniony.

- Skąd wiesz?

- Bo mogę nie palić.

- To nie pal.

- Ale nie chcę.

I właśnie dotarliśmy do jednego z najciekawszych zdań w historii wszystkich nałogów.

"Mogę przestać. Po prostu nie chcę."

Nie musi oznaczać uzależnienia. Ale też absolutnie go nie wyklucza.

Pierwszym zadaniem rodzica nie powinno więc być udowodnienie nastolatkowi, że "jest uzależniony". To słowo szybko zamienia rozmowę w proces sądowy. Ty przedstawiasz dowody, on zatrudnia obronę, a po dziesięciu minutach dyskutujecie już nie o nikotynie, tylko o tym, że trzy lata temu sam wypiłeś cztery kawy podczas podróży samochodem.

Sprawa e-papierosa zostaje odroczona z przyczyn proceduralnych.

Lepiej zacząć od prostszego pytania:

Jak dużą część jego dnia zajmuje nikotyna?

Większość e-papierosów zawiera nikotynę, która silnie uzależnia. U młodych osób problem jest szczególnie istotny, ponieważ mózg nadal się rozwija, a ekspozycja na nikotynę w okresie dojrzewania może wpływać na procesy związane między innymi z uwagą, uczeniem się i kontrolą impulsów.

Nie oznacza to, że masz teraz wejść do pokoju dziecka z wydrukowanym schematem mózgu i powiedzieć:

- Spójrz na korę przedczołową.

Nastolatek raczej nie odpowie:

- Matko, rzeczywiście. Oddaję vape'a.

Edukacja jest potrzebna, ale najpierw trzeba zrozumieć zachowanie.

Zanim nazwiesz problem, zobacz, jak wygląda

Istnieje duża różnica między nastolatkiem, który kilka razy spróbował e-papierosa na imprezie, a takim, który używa go codziennie, zaczyna dzień od nikotyny, denerwuje się, kiedy urządzenie się rozładuje i organizuje swoją logistykę tak, żeby zawsze mieć dostęp do kolejnego wkładu.

W obu sytuacjach warto reagować.

Ale niekoniecznie w identyczny sposób.

Wyobraź sobie, że ktoś mówi:

- Mój samochód dziwnie działa.

To może oznaczać kontrolkę płynu do spryskiwaczy.

Może też oznaczać silnik leżący trzy metry za samochodem.

Diagnoza sytuacji ma pewne znaczenie.

Zamiast więc zaczynać od pytania: "Ile razy paliłeś?", które brzmi jak początek przesłuchania, spróbuj zebrać informacje pozwalające zobaczyć schemat.

Interesują cię przede wszystkim cztery rzeczy:

częstotliwość - jak często nastolatek sięga po e-papierosa, - sytuacje - kiedy robi to najczęściej, - przymus - jak trudno jest mu zrezygnować, gdy urządzenia nie ma, - reakcja bez nikotyny - co dzieje się po dłuższej przerwie.

To nadal nie jest domowa diagnoza kliniczna.

To mapa.

A przed wyjazdem warto wiedzieć, czy jedziemy do sklepu, czy właśnie przypadkiem obraliśmy kierunek Mongolia.

"Palę tylko czasami" wymaga małego tłumaczenia

Nastolatek mówi:

- Tylko czasami.

Rodzic słyszy:

"Dwa razy w miesiącu."

Nastolatek może mieć na myśli:

"Nie przez sen."

Dlatego nie warto walczyć o definicje.

Zapytaj konkretnie.

- Kiedy ostatnio używałeś?

- Dzisiaj.

- A wcześniej?

- Wczoraj.

- W szkole też?

- Czasem.

- A w weekend?

- No wiadomo.

Po czterech pytaniach okazuje się, że "czasami" ma bardzo napięty grafik.

Nie chodzi o przyłapanie dziecka na kłamstwie. Nastolatki nie zawsze dokładnie monitorują własne używanie. Poza tym zachowanie wykonywane wielokrotnie w ciągu dnia może stać się tak automatyczne, że człowiek przestaje świadomie liczyć kolejne epizody.

Dlatego zamiast żądać deklaracji, można przez kilka dni zaproponować prosty eksperyment.

Bez aplikacji za 49,99 zł miesięcznie.

Bez Excela.

Bez rodzinnego działu analityki.

Przez trzy do siedmiu dni nastolatek zapisuje w telefonie momenty, w których sięga po e-papierosa albo ma na niego silną ochotę. Wystarczą cztery informacje:

godzina - sytuacja - ochota od 1 do 10 - co się działo chwilę wcześniej.

Na przykład:

"7:25 - przed szkołą - 6 - czekałem na autobus."

"10:40 - przerwa - 8 - Kuba i Bartek poszli palić."

"16:15 - dom - 5 - grałem."

"21:30 - nauka - 9 - stres przed sprawdzianem."

Nagle zamiast:

"Palę, bo palę"

pojawia się coś znacznie bardziej użytecznego.

Schemat.

A schemat można zmieniać.

Organizm też potrafi mieć własne zdanie

Kiedy osoba regularnie używająca nikotyny przestaje jej dostarczać, mogą pojawić się objawy odstawienia. Należą do nich między innymi silna chęć sięgnięcia po nikotynę, drażliwość, niepokój, problemy z koncentracją, zaburzenia snu czy obniżenie nastroju. Ich nasilenie jest indywidualne.

To bardzo ważne dla rodzica.

Bo wyobraź sobie następujący scenariusz.

Zabierasz e-papierosa.

Nastolatek po kilku godzinach chodzi wściekły.

Odpowiada nieprzyjemnie.

Nie może się skupić.

Narzeka.

Ty myślisz:

"A więc urządza przedstawienie, żeby odzyskać e-papierosa."

Możliwe.

Ale możliwe jest również, że obserwujesz część reakcji związanej z odstawieniem nikotyny.

To zmienia sposób działania.

Granica nadal może brzmieć:

Nie zgadzam się na używanie e-papierosów.

Ale reakcja nie musi brzmieć:

Przestań się zachowywać, bo sam sobie to zrobiłeś.

Znacznie bardziej użyteczne jest:

Widzę, że jest ci teraz trudno. Nie oznacza to, że wracamy do vapowania. Zobaczmy, co możemy zrobić, żeby przejść przez ten moment.

Granica pozostała.

Relacja również.

Niezły wynik jak na jedno zdanie.

Pięć pytań, które mówią więcej niż "jesteś uzależniony?"

Nie musisz przeprowadzać wywiadu medycznego. Możesz jednak spokojnie porozmawiać o zachowaniu.

Zapytaj:

Kiedy najtrudniej jest ci nie używać e-papierosa? 2. Jak długo bez niego wytrzymujesz bez większego problemu? 3. Co czujesz, kiedy chcesz zapalić, ale nie możesz? 4. Czy próbowałeś kiedyś przestać albo ograniczyć? Co się wtedy stało? 5. Co byłoby dla ciebie najtrudniejsze, gdybyś od jutra przestał?

Zwróć uwagę na ostatnie pytanie.

Nie pytasz:

- Dlaczego nie możesz po prostu przestać?

"Po prostu" to jedno z najbardziej nieproduktywnych słów w historii porad.

Po prostu zacznij ćwiczyć.

Po prostu oszczędzaj.

Po prostu się nie stresuj.

Po prostu nie jedz chipsów.

Świat został naprawiony. Możemy zamykać poradniki.

Pytanie o najtrudniejszy element kieruje rozmowę w stronę rozwiązania. Nastolatek może odpowiedzieć:

"Znajomi."

"Stres."

"Nie mogę się skupić."

"Cały czas o tym myślę."

"Po jedzeniu zawsze palę."

"Nie wiem, co robić z rękami."

Każda z tych odpowiedzi otwiera inne drzwi.

A właśnie drzwi nas interesują.

Nie ściana, w którą będziemy przez miesiąc walić głową.

Czerwone lampki

Nie próbuj samodzielnie przypisywać nastolatkowi stopnia uzależnienia, ale potraktuj poważnie sytuację, gdy używanie jest bardzo częste, dziecko ma wyraźny problem z wytrzymaniem bez nikotyny, podejmowało nieskuteczne próby zaprzestania, odczuwa silny przymus używania albo zachowanie zaczyna wpływać na szkołę, sen, pieniądze, relacje czy codzienne funkcjonowanie.

To są sytuacje, w których konsultacja z lekarzem lub specjalistą zajmującym się uzależnieniami od nikotyny jest rozsądnym krokiem. CDC podkreśla, że uzależnienie od nikotyny może utrudniać młodym osobom rzucenie vapowania, a zasoby przeznaczone dla nastolatków zalecają korzystanie ze wsparcia podczas wychodzenia z nałogu.

Nie jest to porażka rodzica.

Mechanik też nie czuje się zdradzony, gdy dentysta naprawia mu ząb.

Specjaliści istnieją po coś.

A jeśli nastolatek nie chce powiedzieć prawdy?

Nie zamieniaj domu w lotnisko.

Kontrola osobista przy wejściu do kuchni prawdopodobnie nie poprawi atmosfery.

Jeżeli podejrzewasz, że dziecko minimalizuje skalę używania, możesz powiedzieć:

"Nie musisz mi teraz udowadniać, ile dokładnie używasz. Chcę tylko wiedzieć wystarczająco dużo, żebyśmy wybrali dobre rozwiązanie. Inaczej wygląda pomoc komuś, kto pali raz na tydzień, a inaczej komuś, kto po dwóch godzinach bez nikotyny czuje, że zaraz wyjdzie z siebie."

Potem obserwuj zachowanie.

Nie po to, żeby stworzyć dossier.

Po to, żeby zobaczyć wzór.

Jeśli rozmowa jest niemożliwa, pierwszym celem nie musi być uzyskanie pełnego zeznania. Może nim być doprowadzenie do jednej spokojnej rozmowy z lekarzem, psychologiem lub specjalistą, któremu nastolatek będzie gotów powiedzieć więcej.

Czasem młody człowiek łatwiej przyzna obcej osobie:

"Tak, chyba mam problem"

niż rodzicowi, któremu jeszcze dwa lata wcześniej tłumaczył, że sam umie zrobić kanapkę.

Rozwój niezależności ma swoje komplikacje.

Zadanie na teraz

Na tym etapie nie rozwiązuj jeszcze całego problemu.

Ustal trzy rzeczy:

Jak często nastolatek używa e-papierosa?

Kiedy najczęściej po niego sięga?

Co dzieje się, kiedy nie może?

Jeżeli odpowiesz na te pytania uczciwie, będziesz wiedzieć znacznie więcej niż po dziesięciu rozmowach zaczynających się od:

- Ile razy mam ci powtarzać?

Bo zanim pomożesz komuś wyjść z labiryntu, dobrze byłoby ustalić, gdzie właściwie stoi.

Krzyczenie "WYJDŹ STAMTĄ!" z parkingu ma ograniczoną skuteczność.

Rozdział 2 - Twój nastolatek nie vapuje bez powodu

Wyobraź sobie, że pytasz:

- Dlaczego palisz?

Nastolatek wzrusza ramionami.

- Nie wiem.

I to może być całkowicie szczera odpowiedź.

Rodzic oczekuje czasem raportu strategicznego:

"Rozpocząłem używanie nikotyny z powodu presji społecznej oraz niewystarczających kompetencji regulacji napięcia emocjonalnego."

Dostaje:

"Bo tak."

Materiał badawczy skromny.

Nie oznacza jednak, że powodu nie ma. Często jest ich kilka, tylko nastolatek nigdy nie próbował ich nazwać. E-papieros pojawił się na imprezie, potem na przerwie, potem podczas grania, później przed sprawdzianem, aż w końcu stał się częścią dnia równie oczywistą jak telefon w dłoni.

Właśnie dlatego kolejny etap nie brzmi:

"Jak go zmusić, żeby przestał?"

Brzmi:

"Co e-papieros robi dla niego teraz?"

Bo jeśli coś zabierasz, a nie zastępujesz funkcji, którą pełniło, zostawiasz pustą przestrzeń.

A nikotyna bardzo lubi wracać do pustych przestrzeni.

Powód pierwszy: ludzie

Nastolatek wychodzi ze szkoły.

Trzech kolegów wyciąga e-papierosy.

Czwarty nie pali.

Po minucie trzy osoby stoją razem, rozmawiają, śmieją się i wymieniają urządzeniami.

Czwarty stoi obok.

Teoretycznie problem dotyczy nikotyny.

Praktycznie może dotyczyć pytania:

"Czy nadal jestem częścią grupy, jeśli nie robię tego, co oni?"

Wpływ rówieśników jest jednym z czynników związanych z używaniem produktów nikotynowych przez młodzież. CDC wskazuje między innymi rolę środowiska społecznego, marketingu, dostępności produktów oraz tego, że młodzi ludzie widzą używanie w swoim otoczeniu.

Nie oznacza to, że nastolatek jest bezwolnym ziemniakiem sterowanym przez kolegów.

Dorośli również robią rzeczy dlatego, że robi je grupa.

Wystarczy konferencja firmowa.

Jedna osoba bierze deser.

Po trzech minutach przy stole stoi osiem serników, choć siedem osób jeszcze chwilę wcześniej "absolutnie nie miało ochoty".

Człowiek jest stworzeniem społecznym.

Nastolatek wyjątkowo mocno.

Dlatego rada:

- Po prostu nie chodź z nimi.

może być odebrana jako:

- Zrezygnuj z grupy, do której należysz, bo znalazłem rozwiązanie w siedem sekund.

Czasem ograniczenie kontaktu z konkretnymi sytuacjami rzeczywiście pomaga. Ale nastolatek potrzebuje również sposobu zachowania się wewnątrz grupy.

Można przygotować krótką odpowiedź:

"Rzucam."

"Nie, dzięki."

"Robię przerwę od tego."

"Nie chcę znowu zaczynać."

Nie musi wygłaszać TED Talka pod szkołą.

Im krócej, tym lepiej.

Jeżeli ktoś odpowiada:

- No weź jednego.

nastolatek może powiedzieć:

- Nie. Jak wezmę jednego, zaraz wrócę do tego samego.

Koniec.

Bez debaty parlamentarnej.

Powód drugi: nikotyna robi się częścią rytuału

Telefon.

E-papieros.

Gra.

E-papieros.

Przystanek.

E-papieros.

Spacer z psem.

E-papieros.

Pies zaczyna podejrzewać, że spacer jest tylko przykrywką dla bardziej złożonej operacji.

Zachowania mogą zostać powiązane z konkretnymi sytuacjami i bodźcami. Dlatego programy pomagające w rzucaniu vapowania zalecają rozpoznawanie wyzwalaczy i przygotowanie sposobów reagowania na nie.

To bardzo praktyczna informacja.

Nie walczysz wtedy wyłącznie z:

"Chcę nikotyny."

Walczysz również z:

"Siedzę przy komputerze, więc automatycznie szukam urządzenia."

"Wysiadam z autobusu, więc sięgam do kieszeni."

"Kończę jedzenie, więc vapuję."

"Kolega wychodzi przed szkołę, więc idę za nim."

Mózg kocha skróty.

Jeżeli wykonasz jakiś zestaw czynności wystarczająco wiele razy, przestajesz organizować zebranie zarządu przed każdą z nich.

Nie mówisz rano:

"Szanowni państwo, przechodzimy teraz do punktu trzeciego: mycie zębów."

Idziesz i myjesz.

Automatyzmy są fantastyczne, dopóki automatycznie robisz coś, czego próbujesz właśnie nie robić.

Dlatego w notatkach z poprzedniego rozdziału warto znaleźć sytuacje powtarzające się najczęściej.

Jeżeli niemal każde vapowanie pojawia się podczas grania, masz konkretny problem do rozwiązania.

Jeżeli prawie zawsze dzieje się po wyjściu ze szkoły, również.

Nie naprawiasz całego życia.

Naprawiasz kilka punktów dnia.

To znacznie wygodniejsze.

Powód trzeci: stres

Nastolatek wraca ze szkoły.

Jutro sprawdzian.

Pokłócił się z dziewczyną.

Trener posadził go na ławce.

Ktoś napisał coś w grupie klasowej.

Ty pytasz, czy wyniósł śmieci.

W tym momencie worek na odpady jest najmniejszym problemem strategicznym państwa.

Nastolatek sięga po e-papierosa.

Po chwili mówi:

- To mnie uspokaja.

To zdanie trzeba potraktować poważnie, ale niekoniecznie dosłownie w sensie "nikotyna leczy stres". Stres i lęk mogą działać jako wyzwalacze chęci vapowania, a podczas odstawienia nikotyny napięcie, rozdrażnienie czy lęk mogą przejściowo wzrosnąć.

Może więc powstać piękna mała pułapka.

Człowiek używa nikotyny.

Organizm się przyzwyczaja.

Przerwa powoduje dyskomfort.

Kolejna dawka przynosi ulgę.

Mózg zapisuje:

"E-papieros mnie uspokaja."

Sprytnie.

To trochę jak człowiek, który codziennie przestawia ci krzesło, a potem pobiera opłatę za odstawienie go na miejsce.

Dlatego powiedzenie nastolatkowi:

- Jak się stresujesz, to się nie stresuj.

możemy od razu skreślić.

Potrzebuje alternatywnej reakcji na napięcie.

Nie idealnej.

Dostępnej.

Krótki spacer.

Kilka minut ruchu.

Muzyka.

Prysznic.

Rozmowa.

Guma do żucia.

Wyjście z sytuacji.

Napicie się wody.

Zrobienie czegoś rękami.

Kilka minut spokojnego oddychania, jeśli rzeczywiście mu pomaga.

Jedna metoda nie będzie działała zawsze.

Nie szkodzi.

Szwajcarski scyzoryk ma kilka narzędzi właśnie dlatego, że producent przewidział, iż śrubokręt fatalnie kroi chleb.

Powód czwarty: nuda

Rodzice często nie doceniają nudy.

Nastolatek może spędzić cztery godziny na telefonie i nadal powiedzieć:

- Nudzi mi się.

To nie jest fizycznie niemożliwe.

To młodość.

E-papieros daje małą czynność. Coś można wyjąć, trzymać, użyć, schować. Pojawia się smak, bodziec, ruch, przerwa. Jeżeli powtarza się to dziesiątki razy, samo zachowanie zaczyna wypełniać puste chwile.

Dlatego podczas rzucania ręce i usta nagle mogą odkryć bezrobocie.

I zacząć protestować.

W takich sytuacjach przydają się banalne rzeczy właśnie dlatego, że są banalne: woda pod ręką, guma bez cukru, coś do zajęcia dłoni, ruch, zmiana miejsca, krótkie zadanie wykonywane wtedy, gdy pojawia się automatyczny odruch.

Nie próbujesz wynaleźć nowej osobowości.

Próbujesz przetrwać pięć minut bez sięgania do kieszeni.

To wystarczy.

Powód piąty: "bo lubię"

Nie każde zachowanie kryje traumę z dzieciństwa, konflikt rodzinny i symboliczną potrzebę odzyskania kontroli nad losem.

Czasami nastolatek vapuje, ponieważ:

smakuje mu,

lubi chmurę,

podoba mu się urządzenie,

lubi sam rytuał,

jest to przyjemne.

Koniec analizy.

Freud może wrócić do domu.

To też trzeba zaakceptować jako część problemu. Jeśli rozmowa będzie polegała na przekonywaniu:

- Przecież to nie może być przyjemne!

nastolatek odpowie sobie w głowie:

"Ale jest."

I właśnie straciłeś trochę wiarygodności.

Lepsza odpowiedź brzmi:

"Wierzę, że coś w tym lubisz. Gdyby było wyłącznie okropne, prawdopodobnie nikt by tego nie robił. Pytanie brzmi, czy ta przyjemność jest warta tego, że coraz trudniej ci funkcjonować bez nikotyny."

To jest rozmowa.

Nie propaganda.

Cztery pudełka

Możesz teraz zrobić z nastolatkiem bardzo prostą rzecz.

Kartka.

Cztery pola.

Nie musisz jej laminować.

Napisz:

LUDZIE

SYTUACJE

EMOCJE

NIKOTYNA

I razem wpiszcie, co znajduje się w każdym polu.

Przykład:

LUDZIE

Kuba pali.

Ekipa pali na przerwach.

Na imprezach prawie każdy ma urządzenie.

SYTUACJE

Po szkole.

Podczas grania.

Na przystanku.

Po jedzeniu.

EMOCJE

Stres.

Nuda.

Złość.

Napięcie przed sprawdzianem.

NIKOTYNA

Silna ochota po kilku godzinach.

Rozdrażnienie.

Trudność z koncentracją.

Myślenie o vapowaniu.

I właśnie dostałeś znacznie lepszy obraz problemu.

Bo jeśli największym polem są LUDZIE, plan będzie musiał mocno uwzględnić sytuacje społeczne.

Jeśli dominuje STRES, trzeba zbudować inne sposoby regulacji napięcia.

Jeśli ogromne jest pole NIKOTYNA, warto mocniej włączyć profesjonalne wsparcie.

Jeżeli wszystkie cztery pola wyglądają jak instrukcja obsługi promu kosmicznego...

no cóż.

Przynajmniej już wiadomo, dlaczego samo:

"Od jutra nie pal"

nie zadziałało.

Czego nie robić

Nie próbuj znaleźć jednego winnego.

"To przez Kubę."

Możliwe, że Kuba pomaga.

Ale gdyby samo istnienie Kuby powodowało uzależnienie, epidemiologia wyglądałaby znacznie ciekawiej.

Nie obwiniaj też automatycznie siebie.

Rodzice potrafią w trzy minuty przejść od:

"Moje dziecko vapuje"

do:

"Czy to dlatego, że wróciłem później z jego przedstawienia w 2019 roku?"

Nie wiemy.

Najczęściej nie istnieje jedno magiczne wydarzenie, po którego odnalezieniu problem rozpada się jak źle skręcona szafa.

Znacznie bardziej użyteczne jest pytanie:

Co podtrzymuje to zachowanie dzisiaj?

Bo właśnie na to możemy wpływać.

Najważniejsza rozmowa tego tygodnia

Nie zaczynaj jej podczas awantury.

Nie zaczynaj pięć sekund po znalezieniu e-papierosa.

Nie zaczynaj o 7:38 rano, kiedy każdy próbuje wyjść z domu, pies ukradł skarpetkę, a kluczyki znowu zniknęły w alternatywnym wymiarze.

Wybierz neutralny moment.

I powiedz mniej więcej:

"Nie chcę teraz robić ci wykładu. Chcę zrozumieć, co sprawia, że najtrudniej jest ci z tego zrezygnować. Czy bardziej chodzi o nikotynę, znajomych, stres, przyzwyczajenie czy coś jeszcze?"

Potem...

nie mów.

To będzie trudne.

Rodzic posiada wyjątkowy talent do zadania pytania i rozpoczęcia własnej odpowiedzi po 1,7 sekundy ciszy.

Wytrzymaj.

Może usłyszysz coś ważnego.

Jeżeli nastolatek odpowie:

- Nie wiem.

powiedz:

"Dobra. To przez kilka dni poobserwujmy, kiedy najbardziej ci się chce. Nie musisz teraz wiedzieć."

Brak odpowiedzi też jest odpowiedzią.

Oznacza:

musimy zebrać dane.

Plan B

Jeśli nastolatek nie chce z tobą rozmawiać, nie zmuszaj go do godzinnego rodzinnego panelu dyskusyjnego.

Możesz zaproponować wybór:

"Nie musisz rozmawiać o wszystkim ze mną. Możemy znaleźć lekarza, psychologa albo specjalistę, z którym porozmawiasz sam. Ale nie chcę, żebyśmy udawali, że problemu nie ma."

To bardzo ważna różnica.

Nie mówisz:

"Albo mówisz mi wszystko, albo ci nie pomogę."

Mówisz:

"Pomoc ma się wydarzyć, nawet jeśli nie ja będę osobą, której powiesz wszystko."

W Polsce Narodowy Instytut Onkologii prowadzi Poradnię Pomocy Palącym, oferującą specjalistyczne poradnictwo, konsultacje lekarskie i wsparcie psychologiczne dla osób chcących uwolnić się od nikotyny.

Nie musisz być jedynym ekspertem w pokoju.

Masz być rodzicem.

To już wystarczająco duży etat.

Na koniec

Nie pytaj dziś:

"Jak sprawić, żeby natychmiast przestał?"

Najpierw ustal:

"Dlaczego wraca do e-papierosa?"

Znajomi?

Stres?

Nuda?

Automatyzm?

Głód nikotynowy?

Kilka rzeczy naraz?

Gdy poznasz odpowiedź, problem przestanie być jedną wielką chmurą.

A z chmurą trudno negocjować.

Z konkretnymi mechanizmami już znacznie łatwiej.

Rozdział 3 - Nie rób z domu komisariatu

Jest 22:17.

Wchodzisz do pokoju nastolatka.

- Gdzie jest e-papieros?

- Jaki e-papieros?

- Ten, o którym rozmawialiśmy.

- Nie mam.

- Pokaż kieszenie.

- Serio?

- Serio.

Po trzydziestu sekundach sprawdzasz kurtkę, plecak i szufladę biurka. Nastolatek patrzy na ciebie jak obywatel niesłusznie zatrzymany przez służby specjalne. Ty czujesz, że wykonujesz trudny, ale konieczny obowiązek rodzicielski.

Urządzenia nie znajdujesz.

Dziesięć minut później leżysz w łóżku i myślisz:

"Na pewno gdzieś je schował."

Nastolatek w swoim pokoju myśli:

"Muszę znaleźć lepszą skrytkę."

Fantastycznie.

Właśnie rozpoczęliście wspólne szkolenie z kontrwywiadu.

To jeden z największych problemów, które mogą pojawić się po odkryciu vapowania. Rodzic, zupełnie słusznie zaniepokojony, zaczyna zwiększać kontrolę. Nastolatek, zupełnie przewidywalnie, zaczyna zwiększać zdolności ukrywania.

Rodzic kontroluje.

Nastolatek kombinuje.

Rodzic kontroluje mocniej.

Nastolatek kombinuje lepiej.

Po miesiącu problem nikotynowy nadal istnieje, ale za to cała rodzina może otworzyć agencję detektywistyczną.

Nie oznacza to, że masz zrezygnować z granic.

Nastolatek nie jest dorosłym współlokatorem, któremu możesz jedynie uprzejmie zasugerować, że byłoby miło, gdyby rozważył inne decyzje życiowe. Rodzic nadal ma obowiązek reagować na zachowania zagrażające zdrowiu dziecka. Rozmowa o szkodliwości e-papierosów i jasne stanowisko wobec używania produktów nikotynowych są elementami zalecanymi rodzicom.

Tyle że granica i śledztwo to nie to samo.

Granica nie musi mieć syreny alarmowej

Możesz powiedzieć:

"Nie zgadzam się na używanie e-papierosów. Nie będę też finansować ich kupowania. Chcę ci pomóc z tego wyjść."

To jest granica.

Możesz również powiedzieć:

"Od dzisiaj sprawdzam codziennie twój plecak, telefon, kieszenie, szafę i historię lokalizacji, a jeżeli kichniesz podejrzanie, zostanie wszczęte postępowanie wyjaśniające."

To jest już inny gatunek literacki.

Problem nadmiernej kontroli polega na tym, że łatwo przesuwa cel. Początkowo chcesz, żeby nastolatek przestał używać nikotyny. Po kilku tygodniach chcesz przede wszystkim przyłapać go na używaniu nikotyny.

To subtelna, ale bardzo ważna różnica.

Pierwszy cel brzmi:

"Pomóc ci przestać."

Drugi:

"Udowodnić ci, że mnie oszukujesz."

A człowiek, który czuje się oskarżony, zwykle zaczyna się bronić.

Nawet jeśli oskarżenie jest prawdziwe.

Zwłaszcza wtedy.

Nie zaczynaj od "przyznaj się"

Wyobraź sobie dwie rozmowy.

Wersja pierwsza:

- Ile palisz?

- Nie wiem.

- Nie kłam.

- Nie kłamię.

- Przecież widzę.

- To po co pytasz?

I właściwie ma punkt.

Jeżeli pytanie jest tylko testem, czy nastolatek udzieli odpowiedzi zgodnej z twoimi informacjami, nie prowadzisz rozmowy.

Prowadzisz teleturniej.

Tyle że nagrodą jest awantura.

Wersja druga:

"Wiem, że używasz e-papierosa. Nie chcę teraz ustalać, kto ile razy skłamał. Chcę zrozumieć, jak często go używasz, bo od tego zależy, jak możemy ci pomóc przestać."

Nadal nie ma gwarancji, że dostaniesz pełną prawdę.

To ważne.

Żadne magiczne zdanie nie odblokowuje nastolatka jak kod PIN.

Ale zmieniasz charakter rozmowy. Informacja ma służyć rozwiązaniu problemu, a nie wydaniu wyroku.

CDC zachęca rodziców do podejmowania rozmów o vapowaniu i nikotynie oraz do tworzenia przestrzeni, w której młody człowiek może mówić o tym, co się dzieje. Profesjonalne podejście do wychodzenia z uzależnienia u młodzieży również opiera się na poradnictwie, wsparciu i osiągalnych celach, a nie wyłącznie na sankcjach.

To nie znaczy:

"Niech robi, co chce."

Znaczy:

"Zachowanie jest nieakceptowane, ale człowiek nadal jest po naszej stronie."

Ogromna różnica.

Co zrobić z karami

Naturalna reakcja:

"Znalazłem e-papierosa. Masz szlaban na miesiąc."

Nastolatek dostaje więc następującą lekcję:

E-papieros = utrata konsoli.

Czy to pomoże mu przejść przez głód nikotynowy?

Niekoniecznie.

Czy nauczy go reagować, kiedy kolega poda mu urządzenie?

Nie.

Czy pokaże mu, jak radzić sobie ze stresem bez vapowania?

Raczej trudno.

Może natomiast zwiększyć koszt zostania przyłapanym.

Czyli kolejnym razem większa część wysiłku może pójść w niezostanie przyłapanym.

Nie oznacza to, że każde zachowanie ma pozostać bez konsekwencji. Jeżeli nastolatek przeznacza kieszonkowe na e-papierosy, rozsądne może być zmienienie sposobu przekazywania pieniędzy. Jeżeli vapuje w domu mimo jasnego zakazu, możesz ustanowić konsekwencję dotyczącą złamania domowej zasady. Jeżeli wielokrotnie kłamie, problem zaufania również wymaga rozmowy.

Ale konsekwencja powinna mieć możliwie logiczny związek z zachowaniem.

Nie uruchamiaj automatycznie rodzinnej broni atomowej.

"Znalazłem vape'a, więc przez dwa miesiące nie spotkasz się ze znajomymi, nie używasz telefonu i odwołujemy wakacje."

To może robić imponujące wrażenie przez pierwsze siedem minut.

Potem nadal zostaje ci nastolatek uzależniony od nikotyny.

Tylko bardziej wściekły.

Najgorszy moment na najważniejszą rozmowę

Znalazłeś e-papierosa.

Serce przyspiesza.

W głowie pojawiają się wszystkie możliwe scenariusze.

"Od kiedy?"

"Ile?"

"Kto mu to sprzedaje?"

"Czy robi jeszcze coś?"

"Czy ja w ogóle znam własne dziecko?"

Mózg rodzica potrafi przejść od jednego urządzenia do wizji całkowitego upadku cywilizacji w mniej więcej osiem sekund.

To nie jest dobry moment na długą rozmowę.

Możesz zareagować krótko:

"Widzę, co to jest. Porozmawiamy o tym spokojnie wieczorem."

I zakończyć.

Nie musisz wykorzystywać momentu zaskoczenia do uzyskania zeznań.

To nie "Ojciec chrzestny".

Wieczorem powiedz, co wiesz, czego się obawiasz i czego chcesz.

Na przykład:

"Nie chcę robić z tego awantury dla samej awantury. Martwi mnie nikotyna i to, że może być ci coraz trudniej bez niej funkcjonować. Chcę ustalić, jak wygląda sytuacja i jak możemy zacząć z niej wychodzić."

Krótko.

Bez piętnastominutowego wstępu o wszystkich poświęceniach rodzicielskich od 2009 roku.

Uważaj na historię własnego palenia

Nastolatek ma niezwykle sprawny system wyszukiwania hipokryzji.

- Ty też paliłeś.

I rzeczywiście.

Paliłeś.

Może nawet długo.

Masz teraz trzy możliwości.

Pierwsza:

- To było co innego.

Nie było.

Druga:

- Jestem dorosły.

Formalnie prawda.

Perswazyjnie: wynik średni.

Trzecia:

"Tak. I właśnie dlatego wiem, jak łatwo się w to wchodzi i jak trudno potem przestać. Nie chcę, żebyś powtórzył mój błąd."

O, proszę.

Nagle przeszłość nie jest dziurą w twojej argumentacji.

Jest doświadczeniem.

Jeżeli nadal używasz nikotyny, sytuacja robi się trudniejsza, bo dziecko bardzo szybko zauważy rozdźwięk pomiędzy twoim zachowaniem a przekazem. Nie oznacza to, że tracisz prawo do ochrony nastolatka. Ale warto przyznać:

"Masz rację, że ja też mam z tym problem. To nie sprawia, że nikotyna jest dla ciebie bezpieczna. Może raczej pokazuje, dlaczego warto zatrzymać się wcześniej."

Nie udawaj świętego.

Nastolatki mają dobry radar.

Nie zawstydzaj

"Jak mogłeś być taki głupi?"

"Naprawdę tego nie rozumiesz?"

"Tyle razy ci mówiłem."

"Co się z tobą dzieje?"

Można wypowiedzieć każde z tych zdań.

Można też rzucić pilotem przez okno.

Pytanie brzmi, czy to pomaga.

Wstyd jest kiepskim fundamentem współpracy. Chcesz, żeby nastolatek był w stanie powiedzieć ci również o potknięciu.

Wyobraź sobie, że po pięciu dniach bez e-papierosa używa go ponownie.

Masz dwie możliwe przyszłości.

W pierwszej myśli:

"Jak powiem rodzicom, będzie katastrofa."

Więc nie mówi.

W drugiej:

"Będą niezadowoleni, ale możemy ustalić, co poszło nie tak."

Więc mówi.

Która wersja daje ci większą możliwość pomocy?

Dokładnie.

Programy wspierające rzucanie vapowania podkreślają znaczenie planowania, rozpoznawania wyzwalaczy, wsparcia i ponownego działania po trudnościach. Sam fakt, że rzucanie jest trudne, nie oznacza braku charakteru; uzależniające działanie nikotyny jest jednym z powodów, dla których młodym osobom może być trudno przestać.

Dlatego zamiast:

- Wiedziałem, że nie dasz rady.

lepiej:

- Co się wydarzyło tuż przed tym, jak zapaliłeś?

Pierwsze zdanie zamyka sprawę.

Drugie daje informację.

A informacja może poprawić plan.

Zaufanie nie oznacza naiwności

Nie popadajmy również w drugą skrajność.

"Powiedział, że przestał, więc nigdy więcej nie poruszam tematu."

To nie zaufanie.

To outsourcing problemu do wszechświata.

Możesz się umawiać na krótkie rozmowy.

Na przykład dwa razy w tygodniu:

"Jak było?"

"Kiedy najbardziej ciągnęło?"

"Co pomogło?"

"Było jakieś potknięcie?"

Pięć minut.

Nie zebranie rady nadzorczej.

Regularny kontakt pozwala zauważyć problem wcześniej, a jednocześnie nie sprawia, że każda kolacja zaczyna się pytaniem:

- Paliłeś?

Nikt nie chce, żeby rodzinne menu wyglądało tak:

zupa,

ziemniaki,

kontrola nikotynowa,

kompot.

Minimalna wersja na dzisiaj

Jeżeli w domu trwa obecnie wojna, nie musisz naprawiać całej relacji jednego wieczoru.

Powiedz nastolatkowi trzy rzeczy:

"Nie zgadzam się na vapowanie."

"Nie będę udawał, że problemu nie ma."

"Chcę ci pomóc przestać, a nie tylko cię przyłapywać."

To wystarczy na początek.

Możesz nadal stawiać granice.

Możesz nadal reagować na kłamstwo.

Możesz nadal zabrać znalezione urządzenie.

Ale przestań mierzyć sukces liczbą skonfiskowanych e-papierosów.

Bo nastolatek może stracić pięć urządzeń i nadal nie wykonać ani jednego kroku w stronę uwolnienia się od nikotyny.

Celem nie jest pusty plecak.

Celem jest człowiek, który nie potrzebuje już tego, co z plecaka wyjąłeś.

I to będzie znacznie ciekawsza operacja niż sprawdzanie kieszeni.

Rozdział 4 - "Dostaniesz raka" nie jest planem rzucania

Siedzicie przy stole.

Postanawiasz przemówić rozsądnie.

Masz informacje.

Masz argumenty.

Masz nawet artykuł otwarty w telefonie.

Zaczynasz:

- Czy ty wiesz, co sobie robisz?

Nastolatek:

- Wiem.

- Wiesz, co jest w tych e-papierosach?

- Tak.

- Wiesz, że nikotyna uzależnia?

- Tak.

- I nadal palisz?

- Tak.

System właśnie zgłosił błąd logiczny.

Rodzic potrafi być autentycznie zaskoczony faktem, że człowiek może znać konsekwencje jakiegoś zachowania i mimo to je wykonywać.

Tymczasem ludzkość robi z tego sport narodowy.

Wiemy, że powinniśmy spać osiem godzin.

O 00:43 oglądamy film pod tytułem "Dziesięć rzeczy, których nie wiedziałeś o Islandii".

Wiemy, że słodycze warto ograniczać.

Zjadamy ciastko.

Drugie.

A trzecie właściwie tylko wyrównuje liczbę.

Sama wiedza jest potrzebna.

Ale informacja i zmiana zachowania to dwie różne rzeczy.

Nie minimalizuj ryzyka

Żeby było jasne: e-papierosy nie są nieszkodliwą mgiełką o smaku truskawkowym.

Większość zawiera nikotynę, która silnie uzależnia. CDC wskazuje, że mózg młodego człowieka rozwija się jeszcze przez okres młodej dorosłości, a nikotyna może szkodzić obszarom związanym z uwagą, uczeniem się, nastrojem i kontrolą impulsów. Aerozol z e-papierosów również może zawierać szkodliwe substancje.

Te informacje należy nastolatkowi przekazać.

Krótko.

Konkretnie.

Bez wymyślania.

Nie mów:

"Po dwóch miesiącach zniszczysz sobie płuca."

Nie wiesz tego.

Nie mów:

"Na pewno skończysz na normalnych papierosach."

Nie możesz tego przewidzieć dla konkretnego człowieka.

Nie mów:

"To jest dokładnie tak samo szkodliwe jak palenie paczki papierosów dziennie."

Jeśli nie masz danych potwierdzających konkretne porównanie, nie twórz go tylko dlatego, że brzmi strasznie.

Strach ma ciekawą wadę.

Jeżeli nastolatek odkryje, że przesadziłeś z jednym argumentem, może uznać, że przesadzasz również z całą resztą.

I wtedy najbardziej wartościowe informacje giną razem z propagandą.

Nie pokazuj filmu z człowiekiem bez płuca przed śniadaniem

Rodzic w panice zaczyna szukać materiałów.

"Skutki vapowania."

"Najgorsze skutki vapowania."

"Co e-papieros robi z płucami?"

Algorytm natychmiast rozumie zadanie.

Po czterech minutach internet prezentuje zdjęcia, które sprawiają, że sam masz ochotę rzucić nawet herbatę.

Wołasz dziecko.

- Zobacz.

- Nie chcę.

- Musisz to zobaczyć.

- Po co?

- Żebyś zrozumiał.

Być może zrozumie.

Może też nauczyć się, że gdy rodzic otwiera telefon i mówi "chodź na chwilę", należy natychmiast udać głuchotę.

Edukacja zdrowotna ma sens.

Bombardowanie katastroficznymi materiałami nie jest jednak strategią wychodzenia z uzależnienia.

Bo nawet jeśli skutecznie zwiększysz lęk, nadal zostaje pytanie:

Co nastolatek zrobi jutro o 10:35, kiedy kolega poda mu e-papierosa?

"Pomyśl o płucach" może przegrać z:

"Daj jednego bucha."

Zwłaszcza gdy nagroda jest natychmiastowa, a możliwe konsekwencje zdrowotne wydają się bardzo odległe.

Dwadzieścia lat to dla nastolatka epoka geologiczna

Dorosły mówi:

- Pomyśl o swoim zdrowiu za dwadzieścia lat.

Nastolatek ma siedemnaście.

Dwadzieścia lat temu nie było go nawet w planach.

Równie dobrze możesz powiedzieć:

- Pomyśl o roku 2084.

Młody człowiek częściej zareaguje na konsekwencję, którą może odczuć teraz albo w niedalekiej przyszłości, niż na abstrakcyjną wizję życia w średnim wieku. Nie oznacza to, że masz wymyślać krótkoterminowe skutki. Chodzi o znalezienie jego własnych powodów do rzucenia.

To może być:

"Nie chcę być uzależniony."

"Wkurza mnie, że ciągle muszę mieć to przy sobie."

"Za dużo na to wydaję."

"Nie chcę się stresować, że rodzice znajdą."

"Mam dość chowania się."

"Przeszkadza mi to na treningach."

"Nie chcę, żeby młodszy brat zaczął."

"Dziewczyna nie lubi, kiedy vapuję."

Nie oceniaj powodu.

Jeżeli nastolatek chce rzucić, bo szkoda mu pieniędzy, nie odpowiadaj:

- A zdrowie cię nie obchodzi?!

Obchodzi czy nie, właśnie znalazłeś motywację.

Nie kop jej.

Twoje powody i jego powody

Weź kartkę.

Zrób dwie kolumny.

Po lewej:

DLACZEGO JA CHCĘ, ŻEBYŚ PRZESTAŁ

Po prawej:

DLACZEGO TY MÓGŁBYŚ CHCIEĆ PRZESTAĆ

Twoja lista może wyglądać tak:

zdrowie, - uzależnienie, - rozwijający się mózg, - pieniądze, - obawa o dalsze używanie nikotyny.

Jego:

ciągle muszę kupować, - mama przestanie mnie kontrolować, - nie chcę mieć ochoty na vape'a podczas lekcji, - trener się wkurza, - dziewczyna rzuca.

Wiesz, która lista ma większą szansę uruchomić zachowanie?

Jego.

Twoja jest ważna dla ustanowienia granicy.

Jego jest ważna dla wykonania zmiany.

Materiały Smokefree Teen dotyczące rzucania vapowania zachęcają młode osoby do określenia własnych powodów rzucenia, przygotowania planu, rozpoznania wyzwalaczy i korzystania ze wsparcia.

Czyli nie chodzi tylko o to, żeby nastolatek wiedział:

"Vaping jest zły."

Ma również wiedzieć:

"Dlaczego ja chcę przestać?"

Jedno zdanie różnicy.

Ogromny efekt praktyczny.

"Mnie nic nie jest"

Klasyk.

- To szkodzi.

- A mnie nic nie jest.

Rodzic natychmiast chce odpowiedzieć:

- JESZCZE!

I rozpocząć prezentację.

Lepiej powiedzieć:

"Wierzę, że teraz możesz nie odczuwać wyraźnych problemów. Wiele zagrożeń nie daje od razu oczywistego sygnału. Dla mnie ważne jest również samo uzależnienie - to, że coraz trudniej będzie ci decydować, kiedy używasz, a kiedy nie."

To przesuwa rozmowę z katastrofy medycznej do czegoś bardzo konkretnego.

Kontroli.

Nastolatki wyjątkowo cenią niezależność.

Możesz więc zapytać:

"Gdybyś naprawdę miał pełną kontrolę, czy potrafiłbyś przez tydzień nie używać?"

Nie jako prowokację.

Jako pytanie.

Jeżeli odpowiedź brzmi:

- Oczywiście.

Możesz zaproponować:

- Dobra. To sprawdźmy.

Jeżeli po kilku godzinach eksperyment zaczyna przypominać negocjacje zakładników, dostajecie informację ważniejszą niż kolejny wykład.

Test nie jest karą

Uwaga.

Nie używaj próby przerwania vapowania jako sztuczki:

"Ha! Wiedziałem, że jesteś uzależniony!"

Bo właśnie zmieniłeś eksperyment w pułapkę.

Jeżeli nastolatek odkryje, że trudno mu wytrzymać, reakcja powinna być raczej:

"Dobra. Czyli wiemy, że to nie jest już takie łatwe, jak się wydawało. Tym bardziej potrzebujemy planu."

Bez triumfu.

Rodzic nie wygrywa wtedy, kiedy okazuje się, że miał rację w sprawie uzależnienia.

To wyjątkowo kiepska nagroda.

Straszenie czasem robi jeszcze jedną rzecz

Nastolatek może się przestraszyć.

Naprawdę.

Ale nie powiedzieć ci tego.

Zamiast:

"Mamo, boję się, że coś sobie zrobiłem"

dostaniesz:

- Przesadzasz.

Obrona przed lękiem często wygląda z zewnątrz jak lekceważenie.

Dlatego jeżeli dziecko zapyta:

- A co, jeśli już sobie coś uszkodziłem?

nie odpowiadaj:

- A nie mówiłem?!

To nie moment na odebranie pucharu za przewidywanie przyszłości.

Powiedz:

"Jeśli coś cię niepokoi, sprawdzimy to z lekarzem."

Jeżeli nastolatek ma objawy zdrowotne, które was niepokoją, potrzebna jest ocena medyczna zamiast domowego zgadywania na podstawie internetu. Szczególnie nagłe lub ciężkie objawy wymagają odpowiedniej pomocy medycznej.

Google jest świetny w wielu sprawach.

W diagnozowaniu przestraszonego rodzica o 23:48 ma natomiast dość charakterystyczny styl.

Po sześciu minutach człowiek może być przekonany, że cierpi jednocześnie na czternaście chorób i jedną występującą wyłącznie u lam.

Informacja w trzech minutach

Spróbuj inaczej.

Zamiast godzinnego wykładu przeprowadź krótką rozmowę.

Powiedz trzy rzeczy.

Pierwsza:

"Większość e-papierosów zawiera nikotynę i można się od niej uzależnić."

Druga:

"W twoim wieku mózg nadal się rozwija i nikotyna nie jest dla niego obojętna."

Trzecia:

"Najbardziej interesuje mnie teraz nie straszenie cię, tylko to, jak pomóc ci przestać."

I koniec.

Jeżeli chce wiedzieć więcej, rozmawiaj.

Jeżeli nie, nie zamieniaj kolacji w obowiązkowy kurs pulmonologii.

Informacja ma wspierać zmianę.

Nie zastępować zmiany.

Pytanie warte więcej niż kolejnych dziesięć argumentów

Zapytaj:

"Co najbardziej wkurza cię w tym, że vapujesz?"

Nie:

"Co jest w tym złego?"

To pachnie sprawdzianem.

Pytasz o coś osobistego.

Może powiedzieć:

"Koszt."

"Że muszę się chować."

"Że ciągle sprawdzam, ile zostało."

"Że jak nie mam, to się denerwuję."

"Że obiecałem sobie, że nie będę kupował, a kupuję."

I właśnie znalazłeś szczelinę.

Nie wciskaj od razu przez nią całego poradnika.

Zapytaj:

"Gdybyś mógł się tego pozbyć, byłoby ci lepiej?"

Jeśli odpowie "tak", macie punkt zaczepienia.

A jeżeli mówi: "Nie chcę rzucać"?

To się zdarzy.

Nastolatek może doskonale rozumieć problem i nadal nie chcieć zmiany.

Nie możesz wyprodukować jego motywacji siłą.

Możesz natomiast:

utrzymywać jasną granicę, - nie finansować e-papierosów, - wracać do rozmowy bez codziennego nękania, - pytać o jego własne minusy vapowania, - proponować kontakt ze specjalistą, - wykorzystać moment, w którym sam zacznie mieć dość któregoś elementu nałogu.

Nie oczekuj, że jedna rozmowa spowoduje:

"Ojcze, twoje argumenty dotyczące neurobiologii były przekonujące. Od tej chwili wybieram abstynencję nikotynową."

Jeżeli tak odpowie, sprawdź piwnicę.

Prawdziwy nastolatek prawdopodobnie jest związany.

Minimum na dziś

Nie pokazuj kolejnych dwudziestu filmów.

Nie szukaj bardziej przerażającej grafiki.

Nie wygłaszaj wykładu podczas każdej jazdy samochodem.

Zrób jedną rzecz.

Zapytaj:

"Gdybyś miał podać jeden własny powód, żeby kiedyś przestać, co by to było?"

Jeżeli odpowie, zapamiętaj.

Nie poprawiaj.

Nie oceniaj.

Nie dodawaj siedemnastu swoich.

To może być pierwszy kawałek prawdziwej motywacji.

Bo strach potrafi zwrócić uwagę.

Ale to własny powód znacznie częściej mówi człowiekowi, po co ma wytrzymać moment, kiedy naprawdę będzie chciał sięgnąć po e-papierosa.

Nie potrzebujemy nastolatka, który potrafi wyrecytować listę zagrożeń.

Potrzebujemy takiego, który pewnego dnia będzie umiał powiedzieć:

"Chce mi się zapalić.

Ale wiem, dlaczego tego nie zrobię."

Kontynuacja zgodnie z architekturą książki z pliku źródłowego: Rozdział 5 i 6 - początek części "Co przeszkadza?".