Jak oszukać swój wiek. Co nauka mówi o tym, jak żyć długo i zdrowo - Rose Anne Kenny

Kup ebooka

43.99 zł
32.99 zł (25,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
Ty­tuł ory­gi­nałuAGE PROOF: The New Science of Li­ving a Lon­ger and He­al­thier Life
Pro­jekt okładkiKa­ro­lina Że­la­ziń­ska
Zdję­cia i gra­fiki s. 24 wy­kres słup­kowy z: D.W. Bel­sky, A. Ca­spi, R. Ho­uts, H.J. Co­hen, D.L. Cor­co­ran, A. Da­nese, H. Har­ring­ton, S. Israel, M.E. Le­vine, J.D. Scha­efer, K. Sug­den, Qu­an­ti­fi­ca­tion of bio­lo­gi­cal aging in young adults, "PNAS", t. 112, nr 30, 28 lipca 2015, s. 4105, il. 2.; s. 41 fot. dzięki uprzej­mo­ści School Si­sters of No­tre Dame North Ame­ri­can Ar­chi­ves, Mil­wau­kee, Wi­scon­sin; s. 61, 121, 160 rys. z wi­tryny 123rf.com; s. 63 udo­stęp­nione za zgodą Si­lvina Kni­ghta 2020, dane z S.S. Flo­wer, The Du­ra­tion of Life in Ani­mals [w:] "Pro­ce­edings of the Lon­don Zoo­lo­gi­cal So­ciety"; s. 156 Jane Re­znick / Gary Le­win, MDC; s. 189 fot. dzięki uprzej­mo­ści sto­wa­rzy­sze­nia Ame­ri­can As­so­cia­tion for the Ad­van­ce­ment of Science, z pu­bli­ka­cji Science
Kon­sul­ta­cja me­ry­to­rycznaMarta Kli­mek-Le­wan­dow­ska
Re­dak­tor pro­wa­dzącaDo­rota Ja­błoń­ska
Re­dak­cjaAlek­san­dra Mar­czuk-Ra­do­szek
Ko­rektaKa­ro­lina Przy­był Alek­san­dra Ku­bis
Co­py­ri­ght ? Rose Anne Kenny 2022 Ori­gi­nally pu­bli­shed in the En­glish lan­gu­age in the UK by La­gom, an im­print of Bon­nier Bo­oks UK Li­mi­ted, Lon­don The mo­ral ri­ghts of the Au­thor have been as­ser­ted Co­py­ri­ght ? for the Po­lish trans­la­tion by Alek­san­dra Bro­żek-Sala 2024 Co­py­ri­ght ? by Wielka Li­tera Sp. z o.o., 2024
Do­ło­żono wszel­kich sta­rań, aby od­na­leźć wła­ści­cieli praw au­tor­skich do ma­te­ria­łów za­miesz­czo­nych w tej książce, ale je­śli ktoś zo­stał nie­umyśl­nie prze­oczony, wy­daw­nic­two prosi o kon­takt. In­for­ma­cje za­warte w tej książce nie służą dia­gno­zo­wa­niu, le­cze­niu ani pro­fi­lak­tyce cho­rób. W ra­zie ja­kich­kol­wiek wąt­pli­wo­ści od­no­śnie do stanu zdro­wia za­wsze na­leży za­się­gnąć po­rady le­ka­rza lub przed­sta­wi­ciela in­nego za­wodu me­dycz­nego. Wy­dawca nie po­nosi od­po­wie­dzial­no­ści za bez­po­śred­nie lub po­śred­nie szkody wy­ni­kłe z wy­ko­rzy­sta­nia przez ko­go­kol­wiek ma­te­riału za­war­tego w tej książce.
ISBN 978-83-8360-060-4
Wielka Li­tera Sp. z o.o. ul. Wiert­ni­cza 36 02-952 War­szawa
Kon­wer­sja: eLi­tera s.c.

Wstęp

W pewną desz­czową ciemną noc w stycz­niu 2018 roku prze­dzie­ra­łam się przez ka­łuże na czar­nej ulicy, zmie­rza­jąc do jed­nego z miast w środ­ko­wej Ir­lan­dii. Mia­łam tam prze­pro­wa­dzić wy­kład na te­mat sta­rze­nia się i zdro­wia miesz­kań­ców. Pod­czas tej nie­przy­jem­nej po­dróży moje przy­gnę­bie­nie ro­sło na myśl, jak nie­wielka jest szansa na przy­cią­gnię­cie pu­blicz­no­ści w tak brzydki wie­czór. Wy­kład miał się od­być w mało przy­tul­nym ho­telu, w któ­rym zwy­kle or­ga­ni­zo­wano po­grzeby i śluby. Za­po­wie­dziano go jako "pierw­szy z cy­klu wy­kła­dów wy­gła­sza­nych w ca­łej Ir­lan­dii w celu przed­sta­wie­nia wy­ni­ków no­wych ba­dań wy­kła­dow­czyni z Tri­nity Col­lege".

Sala kon­fe­ren­cyjna była duża, zimna i pu­sta. Mała mów­nica nie pa­so­wała do po­zła­ca­nych krze­seł. Prze­sta­rzały rzut­nik nie był kom­pa­ty­bilny z na­szą wer­sją pro­gramu Po­wer­Po­int, więc mój asy­stent po­szedł po­szu­kać in­nego roz­wią­za­nia. Wła­śnie mam­ro­ta­łam do sie­bie, że chyba mi od­biło, gdy na­tknę­łam się na nie­śmia­łego kie­row­nika ho­telu, który jesz­cze bar­dziej mnie przy­gnę­bił, prze­pra­sza­jąc za kon­ku­ren­cyjne wy­da­rze­nie - "Mi­sję" - po dru­giej stro­nie ulicy. Od dawna nie sły­sza­łam tego ter­minu. "Mi­sja" to dłu­go­let­nia ir­landzka tra­dy­cja, co­roczne spo­tka­nie, pod­czas któ­rego miej­scowy ko­ściół ka­to­licki go­ści róż­nych ka­zno­dzie­jów, a ci wy­gła­szają ka­za­nia. Moje serce za­marło: na ir­landz­kiej pro­win­cji "Mi­sja" ozna­czała miaż­dżącą kon­ku­ren­cję.

Stop­niowo sala za­częła się jed­nak za­peł­niać. Po­ja­wili się lu­dzie w róż­nym wieku: mniej wię­cej 30-let­nie matki z dziećmi, 50-, 60-, 70-letni męż­czyźni i ko­biety. Przed bu­dyn­kiem za­trzy­mały się dwa au­to­busy, z któ­rych wy­sia­dła grupa przy­pad­ko­wych osób z oko­licz­nych mia­ste­czek i wsi. Przy­szli rów­nież pen­sjo­na­riu­sze domu opieki, eskor­to­wani przez uprzej­mego miej­sco­wego po­li­cjanta w peł­nym umun­du­ro­wa­niu. Prze­strzeń wy­peł­niła się na­ra­sta­ją­cym gwa­rem, śmie­chem ze­bra­nych i po­brzę­ki­wa­niem por­ce­lany. Człon­ko­wie lo­kal­nego klubu fut­bo­lo­wego po­da­wali her­batę, kawę i cia­sta. Na wi­doku stały dwa naj­bar­dziej ce­nione tro­fea spor­towe w Ir­lan­dii: pu­chary Sama Ma­gu­ire'a i Liama Mac­Car­thy'ego, a także przy­cią­ga­jące uwagę zdję­cia. Zgro­ma­dzeni roz­pra­wiali co­raz gło­śniej, a miej­scowy dzie­cięcy ze­spół mu­zyczny roz­sta­wił swoje in­stru­menty. Pu­blicz­ność za­jęła miej­sca, a ja, w rytm ży­wej me­lo­dii i bęb­nów, zde­cy­do­wa­łam się roz­po­cząć mój pierw­szy z wielu po­dob­nych wy­kła­dów.

Po wy­stą­pie­niu spo­tka­łam się z mo­imi słu­cha­czami, któ­rzy mieli wiele py­tań i ko­men­ta­rzy. Za­sko­czyło mnie, gdy nie­które osoby wspo­mniały, że ni­gdy wcze­śniej nie były na wy­kła­dzie, nie li­cząc ka­za­nia księ­dza w nie­dzielny po­ra­nek (było to tym bar­dziej za­bawne, je­śli wziąć pod uwagę fakt, że prze­ga­piły od­by­wa­jącą się po dru­giej stro­nie ulicy "Mi­sję"). To było otrzeź­wia­jące do­świad­cze­nie. Wielu py­tało, czy za­pi­sy­wa­łam treść mo­jego wy­stą­pie­nia i czy ist­nieje książka za­wie­ra­jąca za­pre­zen­to­wane in­for­ma­cje. Dzie­ląc się moją wie­dzą, po­ło­ży­łam fun­da­ment pod tę pu­bli­ka­cję. Ni­niej­sza książka jest kwin­te­sen­cją tre­ści wy­kła­dów i hoł­dem dla ra­do­ści, ja­kiej do­zna­łam, prze­ka­zu­jąc wie­dzę i do­świad­cze­nia na te­mat po­dróży ży­cia.

???

Bar­dzo czę­sto pa­cjenci, ko­le­dzy z pracy i przy­ja­ciele mó­wili mi, jak przy­kra jest dla nich myśl o sta­rze­niu się. Czter­dzie­sto­pa­ro­lat­ko­wie twier­dzą, że sta­rają się o tym nie my­śleć, po­nie­waż sta­rze­nie się ma dla nich ne­ga­tywny wy­dźwięk. A jed­nak osią­gnię­cia na­ukowe w tej dzie­dzi­nie są ogromne i wciąż po­ja­wiają się nowe pu­bli­ka­cje. Kiedy by­łam sta­żystką, nie ist­niały jesz­cze nie­mal żadne ba­da­nia w tym za­kre­sie, ale w ciągu ostat­nich 20 lat wiele się zmie­niło. Na­uka wciąż ewo­lu­uje, do­star­cza­jąc nam do­wo­dów na to, że "ostat­nia pro­sta", jak na­zywa ten czas je­den z mo­ich pa­cjen­tów, może być naj­bar­dziej war­to­ścio­wym i przy­jem­nym okre­sem na­szego ży­cia - zwłasz­cza je­śli się od­po­wied­nio do niego przy­go­tu­jemy.

Czę­ścią tego przy­go­to­wa­nia jest zro­zu­mie­nie, ja­kie czyn­niki de­cy­dują o sta­rze­niu się i jak oraz kiedy po­win­ni­śmy na nie za­re­ago­wać. Czy za­sta­na­wia­li­ście się kie­dyś, dla­czego ży­jemy dłu­żej? Dziew­czynka, która uro­dziła się dziś, bę­dzie żyła śred­nio o trzy mie­siące dłu­żej niż jej sio­stra uro­dzona rok wcze­śniej. Na po­czątku XIX wieku można się było spo­dzie­wać do­ży­cia 40. roku ży­cia; 200 lat póź­niej liczba ta wzro­sła po­nad dwu­krot­nie - do 85 lat. Kiedy za­czy­na­łam ka­rierę me­dyczną, ho­spi­ta­li­za­cja pa­cjenta w wieku 100 lat lub star­szego była czymś tak nie­zwy­kłym, że za­zwy­czaj scho­dzi­li­śmy się więk­szą grupą, aby zo­ba­czyć ten fe­no­men. Dziś nie jest to nic wy­jąt­ko­wego.

Te­mat kli­nicz­nego sta­rze­nia się za­in­te­re­so­wał mnie po raz pierw­szy, gdy by­łam sta­żystką, a fa­scy­na­cja tym, dla­czego się sta­rze­jemy, nie­ustan­nie roz­bu­dza moją cie­ka­wość i za­chęca do dal­szych ba­dań. In­te­rak­cje z pa­cjen­tami i po­zna­wa­nie hi­sto­rii ich ży­cia da­wały mi - i na­dal dają - moż­li­wość znaj­do­wa­nia od­po­wie­dzi i roz­wią­zań. Na­su­wają się oczy­wi­ste py­ta­nia o to, dla­czego nie­któ­rzy lu­dzie wy­dają się być od­porni na sta­rze­nie się, pod­czas gdy inni "sta­rzeją się przed­wcze­śnie".

W udzie­le­niu od­po­wie­dzi na te py­ta­nia mogą po­móc tak zwane nie­bie­skie strefy dłu­go­wiecz­no­ści. Jest to 5 ob­sza­rów zlo­ka­li­zo­wa­nych w róż­nych miej­scach na ca­łym świe­cie: na Sar­dy­nii we Wło­szech, na Oki­na­wie w Ja­po­nii, w Ka­li­for­nii w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, na pół­wy­spie Ni­coya w Ko­sta­ryce i na Ika­rii w Gre­cji. Wszyst­kie te miej­sca cha­rak­te­ry­zuje bli­skość mo­rza i naj­wyż­szy od­se­tek stu­lat­ków w skali glo­bal­nej. Lu­dzie z nie­bie­skich stref nie tylko żyją dłu­żej, ale są także spraw­niejsi i sil­niejsi, a ry­zyko, że za­cho­rują w póź­niej­szych la­tach swo­jego ży­cia, jest mniej­sze. Ist­nieje duże praw­do­po­do­bień­stwo, że będą żyć w zdro­wiu i po­zo­staną ak­tywni fi­zycz­nie po ukoń­cze­niu 100 lat.

W ni­niej­szej książce opie­ram się na in­for­ma­cjach, które zdo­by­li­śmy pod­czas ana­lizy nie­bie­skich stref, aby po­dzie­lić się naj­now­szą wie­dzą na­ukową do­ty­czącą do­brego sta­rze­nia się. Se­kret dłu­go­wiecz­no­ści na tych ob­sza­rach obej­muje kilka in­te­re­su­ją­cych kwe­stii, ta­kich jak: okre­śle­nie celu w ży­ciu, cie­ka­wość, róż­no­rod­ność do­świad­czeń, śmiech, przy­jaźń, po­czu­cie przy­na­leż­no­ści i bli­sko­ści, do­bre re­la­cje ro­dzinne, w tym wspólne po­siłki, de­lek­to­wa­nie się wi­nem i wiele wię­cej. Od czasu od­kry­cia nie­bie­skich stref oraz czyn­ni­ków de­cy­du­ją­cych o dłu­go­wiecz­no­ści i zdro­wiu ich miesz­kań­ców prze­pro­wa­dzono wiele ba­dań nad tym, co wpływa na sta­rze­nie się i ja­kie są bio­lo­giczne przy­czyny de­cy­du­jące o tym, że lu­dzie żyją tam tak długo i tak do­brze. Jak po­czu­cie celu w ży­ciu wpływa na na­szą bio­lo­gię, dzięki czemu sta­rze­nie się ko­mó­rek zo­staje spo­wol­nione? I dla­czego ewo­lu­owa­li­śmy tak, że aby prze­trwać, mu­simy mieć cel? A skoro o tym wiemy, jak mo­żemy za­pew­nić so­bie cel każ­dego dnia? Oto przy­kła­dowe py­ta­nia, na które pró­buję od­po­wie­dzieć w tej książce.

W pu­bli­ka­cji znaj­duje się prze­gląd naj­ak­tu­al­niej­szych klu­czo­wych wnio­sków z mo­jej wie­lo­let­niej pracy le­karki i ba­daczki w tej dzie­dzi­nie. To, co czyni tę książkę wy­jąt­kową, to za­warta w niej kwin­te­sen­cja naj­now­szych ba­dań, za­czerp­nię­tych z jed­nego z naj­bar­dziej kom­plek­so­wych i wie­lo­wy­mia­ro­wych pro­jek­tów ba­daw­czych na ca­łym świe­cie (któ­rym kie­ruję), w po­łą­cze­niu z po­nad 35-let­nim do­świad­cze­niem kli­nicz­nym w me­dy­cy­nie ge­ria­trycz­nej i barw­nymi hi­sto­riami pa­cjen­tów gro­ma­dzo­nymi przez lata.

Mia­łam za­szczyt pod­jąć się prze­ło­mo­wego przed­się­wzię­cia - ba­da­nia pro­cesu sta­rze­nia się lu­dzi, w któ­rym wzięło udział pra­wie 9 ty­sięcy osób w wieku 50 lat i star­szych. Od 2009 roku ir­landz­kie ba­da­nie po­dłużne[1] do­ty­czące sta­rze­nia się - TILDA[2] - za­owo­co­wało po­wsta­niem po­nad 400 pu­bli­ka­cji na­uko­wych. Ba­da­nie obej­muje wszyst­kie aspekty ży­cia: od ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej i od­ży­wia­nia się, po­przez kon­dy­cję fi­zyczną i spraw­ność mó­zgu, aż po ge­ne­tykę, do­świad­cze­nia z dzie­ciń­stwa, ocze­ki­wa­nia, przy­jaź­nie, fi­nanse i wiele in­nych. Dzięki temu po­wstał zło­żony ob­raz, który wy­ja­śnia, dla­czego i jak się sta­rze­jemy. Sta­rze­nia się nie przy­spie­sza żadna po­je­dyn­cza przy­czyna - jest to kom­bi­na­cja czyn­ni­ków, a na wiele z nich mamy wpływ.

Opie­ra­jąc się na pro­jek­cie TILDA i licz­nych po­dob­nych ba­da­niach, nie­zwy­kle wni­kli­wie prze­ana­li­zo­wa­łam pre­zen­to­wane dane, aby mieć pew­ność, że za­warte tu in­for­ma­cje będą spraw­dzone i zwe­ry­fi­ko­wane przez na­ukę. Ja­sno przed­sta­wiam do­wody po­pie­ra­jące zgro­ma­dzone in­for­ma­cje i uni­kam wszel­kich do­my­słów. Pod­kre­ślam to, po­nie­waż moja bli­ska przy­ja­ciółka ze Sta­nów Zjed­no­czo­nych po­le­ciła mi ostat­nio "wspa­niałą" książkę (be­st­sel­ler) na te­mat zdro­wia i do­brego sa­mo­po­czu­cia. Zro­biła to w do­brej wie­rze, my­śląc, że znajdę w niej "in­spi­ra­cję" do pi­sa­nia. Za­czę­łam czy­tać tę po­zy­cję, ale nie da­łam rady jej do­koń­czyć, po­nie­waż wiele z osta­tecz­nych stwier­dzeń au­tora było opar­tych na do­mnie­ma­niach, a nie na do­wo­dach na­uko­wych. Zdzi­wi­łam się, że moja oczy­tana przy­ja­ciółka mo­gła być tak mało do­cie­kliwa.

Jest jesz­cze je­den po­wód, dla któ­rego chcia­łam na­pi­sać tę książkę. W ciągu lat, które prze­pra­co­wa­łam jako le­karka i ba­daczka, ob­ser­wo­wa­łam zmiany w ocze­ki­wa­niach i za­in­te­re­so­wa­niach pa­cjen­tów. Lu­dzie są dzi­siaj znacz­nie le­piej po­in­for­mo­wani, a w związku z tym - bar­dziej za­an­ga­żo­wani w pro­ces dia­gno­zo­wa­nia i le­cze­nia. Za­równo pa­cjenci, jak i le­ka­rze po­woli, ale zde­cy­do­wa­nie zmie­rzają w kie­runku wspól­nego po­dej­mo­wa­nia de­cy­zji; mają też więk­szą świa­do­mość ko­niecz­no­ści za­sto­so­wa­nia ho­li­stycz­nego po­dej­ścia do zdro­wia i sta­rze­nia się. Pod­czas dys­ku­sji le­ka­rzy z pa­cjen­tami co­raz czę­ściej po­ja­wiają się kwe­stie "ja­ko­ści ży­cia" i czyn­ni­ków wa­run­ku­ją­cych ogólny do­bro­stan. Przed­sta­wi­ciele za­wo­dów me­dycz­nych stop­niowo po­rzu­cają skost­niałą kli­niczną tra­dy­cję, a le­ka­rze uczą się za­po­zna­wać z szer­szym ob­ra­zem ży­cio­wych do­świad­czeń pa­cjen­tów, które przy­czy­niają się do cho­rób zwią­za­nych z wie­kiem. Gdy za­czy­na­łam pracę, me­dy­cyna miała bar­dziej po­ucza­jący cha­rak­ter: le­karz "mó­wił, co trzeba ro­bić". Część zmian, które na­stą­piły w kul­tu­rze od tam­tego czasu, wy­nika z dzie­le­nia się wie­dzą o wszyst­kich ele­men­tach skła­da­ją­cych się na suk­ces te­ra­pii - w tym o stylu ży­cia, re­la­cjach i na­sta­wie­niu.

Pa­mię­tam pewną sy­tu­ację z po­czątku mo­jego stażu. To był tra­dy­cyjny po­ranny ob­chód z or­dy­na­to­rem, pie­lę­gniarką, trzema sta­ży­stami i dwoma stu­den­tami me­dy­cyny. Sta­nę­li­śmy wszy­scy przy łóżku pa­cjentki le­żą­cej na otwar­tym, 16-oso­bo­wym od­dziale - to wi­dok wręcz prze­ra­ża­jący dla każ­dego pa­cjenta. Or­dy­na­tor za­trzy­mał się w no­gach łóżka, zwró­cony ple­cami do pa­cjentki z uda­rem. Naj­wy­raź­niej do­brze się ba­wił, bo co­raz bar­dziej opi­sowo wy­ja­śniał, że "ta pa­cjentka" ma spa­ra­li­żo­waną lewą stronę ciała (rękę i nogę), że ra­czej ni­gdy nie wy­zdro­wieje i że jej zdol­no­ści umy­słowe rów­nież zo­stały ogra­ni­czone, o czym świad­czy roz­miar szkód wi­doczny na re­zo­nan­sie mó­zgu. Póź­niej po­wie­dział, że nie zdoła żyć sa­mo­dziel­nie i naj­praw­do­po­dob­niej bę­dzie mu­siała za­miesz­kać w domu opieki. Wów­czas pa­cjentka usia­dła i upo­mniała go: "Je­stem obok, sły­szę was wszyst­kich, więc pro­szę kie­ro­wać swoje wy­po­wie­dzi do mnie. Wczo­raj za­czę­łam po­ru­szać lewą ręką i ra­mie­niem, a z po­mocą pie­lę­gniarki zro­bi­łam cztery kroki. Mam liczną, wspie­ra­jącą ro­dzinę i pla­nuję wró­cić do domu, gdzie po­miesz­cze­nia już za­częto do­sto­so­wy­wać do mo­ich po­trzeb. Je­stem od­no­szącą suk­cesy ar­tystką i w przy­szło­ści mam za­miar ma­lo­wać".

Wzru­szam się za każ­dym ra­zem, kiedy przy­po­mi­nam so­bie jej siłę du­cha i ener­gię; wciąż ra­duje mnie sama myśl o tym. Dziś an­ga­żo­wa­nie lu­dzi na każ­dym eta­pie le­cze­nia jest po­wszechne, czemu sprzyja do­stęp­ność da­nych w in­ter­ne­cie. Le­ka­rze są znacz­nie le­piej prze­szko­leni z za­sad ko­mu­ni­ka­cji. Dzięki in­for­mo­wa­niu pa­cjenta o do­stęp­nych roz­wią­za­niach uzy­sku­jemy głęb­sze zro­zu­mie­nie tego, co jest dla pa­cjen­tów ważne, dla­czego jest ważne i ja­kie są ich ocze­ki­wa­nia oraz do­świad­cze­nia ży­ciowe, które wpły­nęły na ich stan oraz de­cy­zje - a tym sa­mym na na­sze wspólne po­dej­ście. Co­raz wię­cej pa­cjen­tów chce znać przy­czyny po­ja­wia­nia się cho­rób lub za­bu­rzeń, aby zro­zu­mieć pod­stawy na­ukowe nie­po­żą­da­nych pro­ce­sów bio­lo­gicz­nych, które mo­gły zajść w ich or­ga­ni­zmie, i wy­ko­rzy­stać te in­for­ma­cje do po­dej­mo­wa­nia de­cy­zji w przy­szło­ści. W ni­niej­szej książce wie­dzę o za­bu­rze­niach kli­nicz­nych zwią­za­nych ze sta­rze­niem się po­łą­czy­łam za­tem z pro­ce­sami bio­lo­gicz­nymi, które na­pę­dzają te zmiany.

Ni­gdy nie py­tam pa­cjenta o wiek, ale po­dej­muję de­cy­zje, oce­nia­jąc wiek bio­lo­giczny da­nej osoby na pod­sta­wie tra­dy­cyj­nego ba­da­nia fi­zy­kal­nego i wy­wiadu. Nie ma dwóch ta­kich sa­mych 83-lat­ków: je­den może prze­biec ma­ra­ton, pod­czas gdy inny bę­dzie wą­tłym re­zy­den­tem domu opieki. Do­ko­na­nie oceny za­le­ca­nego le­cze­nia kli­nicz­nego jest bar­dzo różne u po­szcze­gól­nych pa­cjen­tów i wiąże się nie tylko z wie­kiem. Wszyst­kie na­sze do­świad­cze­nia i sy­tu­acje z dzie­ciń­stwa mają wpływ na pro­cesy bio­lo­giczne wieku śred­niego i póź­niej­sze.

W za­sa­dzie bio­lo­giczne sta­rze­nie się ko­mó­rek roz­po­czyna się bar­dzo wcze­śnie - po 30. roku ży­cia. Czy­ta­jąc tę książkę, od­kry­je­cie szer­szą per­spek­tywę bio­lo­gicz­nego sta­rze­nia się i to, jak bar­dzo różni się ono od wieku chro­no­lo­gicz­nego. Wiek bio­lo­giczny można zmie­rzyć mię­dzy in­nymi po­przez ob­ser­wo­wa­nie we­wnętrz­nych "ze­ga­rów bio­lo­gicz­nych". Pewne ba­da­nie wy­ka­zało róż­nicę 20 lat w bio­lo­gicz­nych ze­ga­rach u do­ro­słych w wieku 38 lat. Wiek za­tem nie jest liczbą. Ważne są zmiany bio­lo­giczne za­cho­dzące w na­szych or­ga­ni­zmach. Na szczę­ście więk­szość czyn­ni­ków, które prze­sta­wiają na­sze ze­gary, po­zo­staje pod na­szą kon­trolą. Mo­żemy je mo­dy­fi­ko­wać i ulep­szać - to my kon­tro­lu­jemy 80 pro­cent pro­ce­sów bio­lo­gicz­nych od­po­wie­dzial­nych za sta­rze­nie się. Na końcu za­mie­ści­łam wy­brane te­sty, które za­sto­so­wa­li­śmy w ba­da­niu TILDA, a także wy­niki prze­wi­dy­wane dla wieku i płci, aby czy­tel­nicy mo­gli się spraw­dzić i zo­ba­czyć, jak ra­dzą so­bie z kwe­stiami, które - o czym już wiemy - wpły­wają na tempo sta­rze­nia się.

Ni­niej­sza książka szcze­gó­łowo opi­suje trwa­jące od stu­leci po­szu­ki­wa­nia elik­siru mło­do­ści i ży­cia. Cie­szę się, że mogę po­dzie­lić się so­lid­nymi do­wo­dami na­uko­wymi, aby prze­ko­nać was, że ma­cie tyle lat, na ile się czu­je­cie, i że jest mnó­stwo rze­czy, które mogą uprzy­jem­nić "schy­łek ży­cia" oraz za­pew­nić sa­tys­fak­cję, cie­ka­wość i przy­jem­ność.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki