Jak łowić szczupaki w trudnych warunkach - Patryk Stroisz

-
Proszę czekać

Rozdział 1 - Nieznane jezioro jest problemem, który można rozwiązać

Wyobraź sobie, że jest początek jesieni. Przyjeżdżasz nad jezioro, na którym nigdy wcześniej nie łowiłeś. Znasz jego nazwę, mniej więcej wiesz, jak dużą ma powierzchnię, być może ktoś powiedział ci, że występują w nim duże szczupaki. Na tym jednak kończy się twoja wiedza. Stoisz przy wodzie i patrzysz na ogromną taflę. Kilkaset hektarów wody wygląda dokładnie tak samo. Nie widzisz podwodnych górek, spadów, rynien ani granic roślinności. Nie wiesz, gdzie znajduje się drobnica. Nie wiesz, czy szczupaki są tego dnia na dwóch, sześciu czy dwunastu metrach. Nie masz zapisanych punktów, nie masz informacji od kolegi, który łowił tu dzień wcześniej, a twoja echosonda - jeśli w ogóle ją posiadasz - nie pokazuje ci w czasie rzeczywistym każdego ruchu drapieżnika.

Masz przed sobą sześć, osiem, może dziesięć godzin łowienia. I właśnie w takim momencie wielu wędkarzy popełnia pierwszy, najważniejszy błąd: zaczyna rzucać. Nie dlatego, że zobaczył coś interesującego. Nie dlatego, że wybrał określony typ miejsca. Nie dlatego, że chce sprawdzić konkretną hipotezę. Po prostu zatrzymuje łódź przy pierwszych trzcinach, zakłada swoją ulubioną gumę i zaczyna łowić. Po godzinie zmienia kolor. Po dwóch godzinach zmienia przynętę. Po trzech odpływa kilkaset metrów dalej i robi dokładnie to samo. Wieczorem wraca do domu i mówi: "Dzisiaj szczupaki nie brały". To właśnie od tego zaczyna się prawdziwe łowienie na nieznanym jeziorze. Nie od wyboru przynęty. Nie od koloru gumy. Zaczyna się od myślenia. Nieznane jezioro nie jest wielką pustą przestrzenią, w której trzeba liczyć na szczęście. Jest zbiorem informacji, które należy stopniowo odkrywać. Im szybciej nauczysz się zdobywać te informacje, tym szybciej ogromny, obcy akwen zacznie się zmniejszać.

Twoim pierwszym zadaniem nie jest więc złowienie szczupaka. Gdzie dzisiaj warto go szukać?

1.1. Dlaczego nowe jezioro wydaje się trudniejsze, niż jest w rzeczywistości

Największą przewagą wędkarza łowiącego regularnie na jednym jeziorze nie jest sprzęt. Jest nią wiedza. Wie, gdzie znajduje się podwodna górka. Wie, że na końcu konkretnego cypla dno gwałtownie spada z czterech na dziewięć metrów. Wie, że jesienią przy określonym wietrze pojawia się tam drobnica. Pamięta, że dwa lata wcześniej złowił w tym miejscu dużego szczupaka. Każda kolejna wyprawa dokłada do tej układanki następne elementy. Dlatego nowa woda wydaje się trudniejsza. Nie dlatego, że szczupaki zachowują się tam według zupełnie innych zasad. Nie dlatego, że potrzebujemy specjalnych przynęt. Problemem jest przede wszystkim brak informacji. To bardzo ważne rozróżnienie. Jeżeli natomiast uznamy, że problemem jest brak wiedzy, zaczniemy robić coś zupełnie innego. Zaczniemy tę wiedzę zdobywać. Gdzie kończy się roślinność?

Gdzie znajduje się drobnica? Czy pokarm jest przy brzegu, czy w otwartej wodzie? Czy aktywność występuje wysoko, czy nisko? Czy znalezione przez nas miejsca są rzeczywiście żywe? Każda odpowiedź zmniejsza obszar poszukiwania. Na początku jezioro może mieć tysiąc hektarów. I właśnie wtedy łowienie przestaje być przypadkowe. Jednym z największych błędów popełnianych na dużych jeziorach jest próba zrozumienia wszystkiego podczas jednej wyprawy. To niemożliwe. Nie musimy tego robić. Celem pierwszego dnia nie jest stworzenie kompletnej mapy jeziora. Celem jest znalezienie wzorca, który działa w danych warunkach. W tym momencie nie interesuje cię już całe jezioro. Interesują cię miejsca mające podobne cechy. Podwodne cyple. Sąsiedztwo głębszej wody. Obecność pokarmu. To właśnie jest ograniczanie akwenu. Szukamy warunków, które otaczają to miejsce.

Jeżeli zrozumiemy, dlaczego szczupak znalazł się w danym miejscu, możemy spróbować znaleźć kolejne miejsce spełniające podobne warunki. Tak zaczyna powstawać wzorzec.

1.2. Jak ograniczyć ogromne jezioro do kilku procent powierzchni

Na początku każdej wyprawy warto potraktować jezioro jak wielki zbiór stref, z których większość w danej chwili może być mało interesująca. Nie oznacza to, że nigdy nie ma tam ryb. Chodzi o prawdopodobieństwo. Jeżeli możemy spędzić cały dzień, rzucając przynętę w przypadkowych miejscach, albo możemy skoncentrować się na obszarach oferujących jednocześnie pokarm, strukturę i korzystną głębokość, druga strategia daje nam znacznie więcej informacji. Wyobraź sobie duże jezioro o maksymalnej głębokości trzydziestu metrów. Znajdują się w nim rozległe płycizny, strome brzegi, głębokie misy, zatoki, wyspy i otwarta toń. Nie musimy od razu decydować, że szczupaki są na siedmiu metrach. Nie mamy jeszcze podstaw. Możemy jednak zadać sobie pytanie: Które miejsca pozwolą mi najszybciej sprawdzić kilka różnych możliwości?

Dobrym miejscem poszukiwawczym będzie często taki fragment akwenu, w którym na niewielkiej przestrzeni mamy kilka elementów: płytką wodę, roślinność, krawędź, spad i dostęp do głębszej strefy. Ponieważ w stosunkowo krótkim czasie możemy sprawdzić różne warstwy wody i różne typy środowiska. Znacznie trudniej zdobywać informacje, stojąc godzinę na ogromnym, jednolitym blacie o głębokości trzech metrów. Nowa woda wymaga więc przede wszystkim efektywności w zdobywaniu informacji. Nie pytamy: "Gdzie złowię szczupaka?" Na początku lepiej zapytać: "Gdzie w ciągu najbliższej godziny dowiem się najwięcej o tym jeziorze?" To pozornie niewielka zmiana, ale całkowicie zmienia sposób łowienia.

1.3. Miejscówka a powtarzalny wzorzec występowania ryb

Wędkarze bardzo lubią miejscówki. "Mam tam swój spad." "Jest jedna dobra górka." "Przy tamtej wyspie zawsze stoją szczupaki." Takie informacje są oczywiście cenne. Problem zaczyna się wtedy, gdy miejscówka staje się ważniejsza od zrozumienia, dlaczego ryby się w niej pojawiają. Załóżmy, że od kilku lat łowisz szczupaki przy jednej podwodnej górce. W październiku regularnie pojawiają się tam duże ryby. Można zapamiętać: "Ta górka jest dobra." Można jednak również zapytać: Być może jej szczyt znajduje się na pięciu metrach, a podstawa na dwunastu. Być może od zachodniej strony stok jest znacznie bardziej stromy. Być może jesienią właśnie przy tej krawędzi pojawiają się ławice sielawy, stynki, uklei, płoci lub innego dominującego w danym jeziorze pokarmu. Być może ryby wykorzystują głębszą stronę górki jako miejsce, z którego łatwo atakować.

Jeżeli zrozumiemy te zależności, możemy znaleźć kolejne podobne miejsce. Jeżeli zapamiętamy wyłącznie współrzędne, pozostajemy zależni od jednego punktu. To właśnie różnica między łowieniem miejscówek a łowieniem wzorców. Dobry wzorzec może wyglądać następująco: "Dzisiejsze szczupaki znajdują się w pobliżu dużych skupisk drobnicy, na krawędziach struktur opadających z pięciu do dziewięciu metrów." Taka informacja jest znacznie więcej warta niż: "Złowiłem rybę przy czerwonym domku."

1.4. Cztery podstawowe elementy dobrego miejsca

W całej tej książce wielokrotnie będziemy wracać do czterech elementów, które pomagają oceniać potencjalne stanowisko: pokarm, struktura, odpowiednia warstwa wody i komfort ryby. Nie oznacza to, że każde dobre miejsce musi mieć spektakularną podwodną górkę i ogromną ławicę drobnicy. Natura nie działa według prostego równania matematycznego. Pierwszy element to pokarm. Szczupak jest drapieżnikiem. Może odpoczywać w jednym miejscu i żerować w innym, może wędrować, może przez pewien czas być mało aktywny, ale jego zachowanie jest silnie związane z dostępnością potencjalnych ofiar. Drugi element to struktura. Trzeci element to warstwa wody. Szczupak nie musi znajdować się przy dnie. W jeziorze mającym dwadzieścia metrów głębokości może polować kilka metrów pod powierzchnią, jeżeli właśnie tam przebywa pokarm. Czwarty element to komfort.

Im więcej z tych elementów spotykamy w jednym miejscu, tym bardziej rośnie jego znaczenie. Wędkarz szukający szczupaka często patrzy przede wszystkim na dno. Szczupak natomiast bardzo często patrzy na to, co może zjeść. Znajdujemy idealny spad. Dno przechodzi z czterech na dziewięć metrów. Jest trochę kamieni. Obok znajduje się podwodny cypel. Wszystko wygląda podręcznikowo. Łowimy godzinę. Czy tutaj w ogóle jest co jeść? Jeżeli posiadamy echosondę, możemy szukać skupisk drobnicy. Jeżeli jej nie mamy, obserwujemy powierzchnię, aktywność ptaków, pojedyncze spławy, obecność narybku przy roślinności. Czasami informacje dostarczy nam sama przynęta - drobne uderzenia białorybu, ślady obecności okoni, nagłe ożywienie w określonej części jeziora. Górka pozostaje w tym samym miejscu przez cały rok. Ławica ryb nie.

Dlatego doskonała struktura może jednego dnia być pełna życia, a dwa tygodnie później wydawać się martwa. Oznacza to, że zmieniły się warunki. Właśnie dlatego ślepe przywiązanie do miejscówek potrafi być zgubne. Słowo "struktura" będzie w tej książce pojawiało się bardzo często. Warto więc od początku wyjaśnić, co pod nim rozumiem. Strukturą może być każda zmiana otoczenia, którą ryba może wykorzystać. Krawędź podwodnej roślinności. Niewielki uskok dna. Koniec cypla. Wąska półka na stromym spadzie. Granica światła i cienia. Szczupak jest drapieżnikiem zdolnym do ataku z zasadzki, dlatego miejsca umożliwiające mu wykorzystanie osłony albo różnicy głębokości mogą być szczególnie interesujące. Ale znów sama struktura nie wystarcza. Możemy znaleźć najpiękniejszy spad na świecie, ale jeśli wokół niego nie ma pokarmu i żaden inny czynnik nie zatrzymuje tam ryb, może pozostać pusty.

Pytanie nie powinno brzmieć: "Czy to dobra górka?" Lepiej zapytać: "Czy ta górka ma dzisiaj powód, żeby trzymać ryby?"

1.5. Głębokość i odpowiednia warstwa wody

Jednym z najczęstszych błędów podczas łowienia na głębokich jeziorach jest utożsamianie głębokości jeziora z głębokością, na której należy prowadzić przynętę. Jeżeli pod łodzią mamy piętnaście metrów, wiele osób automatycznie zaczyna łowić przy dnie. Tymczasem szczupak może znajdować się znacznie wyżej. To jedna z najważniejszych rzeczy, które trzeba zrozumieć na głębokiej wodzie. Głębokość dna i głębokość przebywania ryby to dwie różne informacje. Szczególnie podczas łowienia ryb pelagicznych powinniśmy przestać myśleć wyłącznie w kategoriach dna. Powierzchnia znajduje się na zerze. Dno na dwudziestu metrach. Nas interesuje jednak to, co dzieje się pomiędzy. Jeżeli prowadzisz przynętę na osiemnastu, możesz przez cały dzień łowić pod rybami. To nie jest problem koloru. To nie jest problem modelu gumy. Szczupak nie wybiera miejsca wyłącznie na podstawie obecności pokarmu.

Musi również funkcjonować w określonych warunkach środowiskowych. W bardzo przejrzystej wodzie i pełnym słońcu może inaczej wykorzystywać płytką strefę niż podczas pochmurnego dnia. W silnie zmąconej wodzie skuteczność polowania może wyglądać inaczej niż w wodzie krystalicznie czystej. Nie chodzi o tworzenie prostych zasad w rodzaju: "Słońce - ryby głęboko." Takie reguły bywają kuszące, ponieważ są łatwe do zapamiętania, ale jezioro jest zbyt złożonym środowiskiem, aby sprowadzić jego funkcjonowanie do jednego parametru. Warunki trzeba czytać łącznie. Jeżeli mamy pełne słońce, przejrzystą wodę, brak wiatru i środek dnia, możemy przetestować głębszą strefę albo miejsca dające szczupakowi osłonę. Na tym polega świadome łowienie. Zasady są punktem wyjścia. Obserwacja jeziora jest ważniejsza. Patrzysz na brzeg i już widzisz szczupaka.

Trzcina. Obok zielsko. Trochę powalonych drzew. Idealnie. Tylko że czasami przez godzinę nie dzieje się absolutnie nic. Bo istnieje różnica między miejscem estetycznie szczupakowym a miejscem aktywnym biologicznie w danym momencie. To bardzo ważna lekcja. Wędkarz widzi strukturę. Dlatego w nieznanym jeziorze powinniśmy szybko oceniać, czy dany fragment wody żyje. Czy widzimy drobnicę? Czy są okonie? Czy na echosondzie pojawiają się organizmy? Czy obserwujemy jakąkolwiek aktywność? Czy przynajmniej struktura i warunki dają nam logiczny powód, żeby pozostać? Chodzi o zarządzanie czasem. Jeżeli mamy sześć godzin, nie możemy każdej pięknej miejscówce poświęcić dwóch.

1.6. Zasada eliminacji kolejnych możliwości

Skuteczne szukanie szczupaka można potraktować jak rozwiązywanie problemu. Na początku mamy wiele możliwości. Ryby mogą być płytko. Mogą stać w zarośniętych zatokach. Mogą trzymać się stoków. Mogą być w otwartej wodzie. Musimy więc kolejno sprawdzać hipotezy. Przykładowo zaczynamy od głębokości dwóch - czterech metrów. Sprawdzamy trzy różne, rozsądnie wybrane stanowiska. Czy to dowodzi, że na całym jeziorze nie ma szczupaków płytko? Nie. Daje nam jednak podstawę, żeby przynajmniej na jakiś czas przesunąć uwagę gdzie indziej. Przechodzimy na pięć - osiem metrów. Dostajemy pierwszy kontakt. Później drugi. W tym momencie jedna hipoteza zaczyna być lepiej wsparta informacjami niż pozostałe. To nie jest matematyczny algorytm gwarantujący wynik. To sposób unikania chaotycznego łowienia. Hipoteza to po prostu przewidywanie, które zamierzamy sprawdzić. Załóżmy: Jest koniec września.

Woda ma około siedemnastu stopni. Jezioro jest głębokie i przejrzyste. Nie wiemy, gdzie są szczupaki. Możemy przyjąć roboczą hipotezę: "Na początek sprawdzę krawędzie struktur na średniej głębokości, szczególnie tam, gdzie znajdę drobnicę." Ważne jest jedno słowo: roboczą. Hipoteza nie jest przekonaniem, którego bronimy do końca dnia. Jeżeli informacje jej przeczą, zmieniamy ją. To bywa trudniejsze, niż się wydaje. Wędkarze często mają tendencję do bronienia pierwszego pomysłu. Po trzech godzinach bez brania nadal łowią przy trzcinach, ponieważ przecież "powinny tam być". Ryba nie wie jednak, gdzie według nas powinna się znajdować. Jeżeli obserwacje nie pasują do teorii, zmieniamy teorię. Nie jezioro.

1.7. Plan A, plan B i plan C

Przed wypłynięciem warto mieć trzy poziomy planu. Plan A powinien być najbardziej logiczną strategią wynikającą z obecnych warunków. Na przykład: "Zaczynam od krawędzi roślinności i przylegających spadów po stronie pracującej wiatrem." Plan B uruchamiamy, jeżeli pierwsza strategia nie daje informacji lub kontaktów: "Jeżeli tam nie znajdę życia, przechodzę głębiej i szukam drobnicy na strukturach mających dostęp do głównej misy." Plan C powinien być już wyraźną zmianą sposobu myślenia: "Jeżeli struktury są puste, sprawdzam otwartą wodę i szukam pokarmu niezwiązanego bezpośrednio z dnem." Taki system chroni przed spędzeniem całego dnia na jednym pomyśle. Nie oznacza to, że musimy wykonywać plan jak żołnierz według rozkazu. Branie, widoczna aktywność drobnicy, zmiana wiatru czy nagłe pojawienie się ptaków mogą całkowicie zmienić kolejność działań. Plan istnieje po to, żebyśmy mieli punkt wyjścia, nie po to, żebyśmy stali się jego niewolnikami. Jeżeli odpłyniemy po pięciu rzutach, możemy opuścić dobre miejsce tuż przed pojawieniem się aktywności.

Jeżeli zostaniemy dwie godziny, możemy zmarnować znaczną część dnia. Nie istnieje jedna liczba minut właściwa dla każdej sytuacji. Jeżeli znajdujemy rozległą ławicę pokarmu, ciekawą strukturę i pojedyncze ślady dużych ryb, warto poświęcić miejscu więcej czasu. Jeżeli mamy przed sobą monotonne dno, brak drobnicy, brak kontaktów i żadnego dodatkowego powodu, aby wierzyć w ten fragment jeziora, możemy szukać dalej znacznie szybciej. W początkowej części dnia, gdy naszym celem jest rozpoznanie sytuacji, powinniśmy być bardziej mobilni. Najpierw szeroko. Później dokładnie. To jedna z podstawowych zasad efektywnego poszukiwania. Jeżeli w jednym miejscu złowiliśmy największego szczupaka w życiu, trudno podpłynąć tam następnym razem i nie poczuć przekonania: "On znowu tu będzie." Być może będzie. Szczególnie niebezpieczne są miejsca, które dały nam kiedyś wyjątkową rybę.

Wspomnienie potrafi być silniejsze od bieżącej obserwacji. Możemy godzinami obławiać pustą miejscówkę, ignorując informacje płynące z innych części jeziora. Dlatego warto rozdzielać dwie rzeczy: historię miejsca i jego aktualną wartość. Historia jest przydatna. Mówi nam, że w określonych warunkach miejsce potrafi działać. Nie oznacza jednak, że działa zawsze. Dojrzałe podejście polega na tym, że potrafimy odpłynąć nawet od naszej najlepszej miejscówki, jeżeli obecna sytuacja daje nam lepsze możliwości gdzie indziej.

1.8. Kiedy trzeba powiedzieć: "Tutaj dzisiaj nie ma sensu łowić"

To jedna z umiejętności, których najtrudniej się nauczyć. Odpłynięcie od miejsca wygląda jak przyznanie się do błędu. A przecież nie jest błędem sprawdzenie rozsądnej hipotezy i stwierdzenie, że nie działa. Jeżeli miejsce nie daje żadnego sygnału, zadaj sobie kilka pytań. Czy znajduje się tutaj pokarm? Czy struktura ma coś wyjątkowego? Czy zmieniłem kąt prowadzenia? Czy warunki pogodowe wspierają moje założenie? Czy mam jakikolwiek konkretny powód, by sądzić, że za następne trzydzieści minut sytuacja będzie wyglądała inaczej? Jeżeli na wszystkie odpowiadasz "nie", odpłynięcie jest dobrą decyzją. Wyobraź sobie, że przez godzinę sprawdziłeś trzy płytkie zatoki. Nie widziałeś drobnicy. Echosonda nie pokazała nic interesującego. Czy zmarnowałeś godzinę? Nie. Płytka strefa tych zatok nie dała dzisiaj żadnych argumentów, aby poświęcać jej kolejne godziny.

To nie jest wiedza absolutna. Za dwie godziny może wejść tam drobnica. Ale w tym momencie masz podstawę, aby zrobić coś innego. Brak wyniku staje się bezużyteczny dopiero wtedy, gdy nie wiemy, czego właściwie próbowaliśmy. Jeżeli przez cztery godziny rzucaliśmy w przypadkowe miejsca pięcioma różnymi przynętami, zero brań niewiele nam mówi. Dlatego eksperyment musi być kontrolowany. Nie laboratoryjnie. Wystarczająco, byśmy wiedzieli, jaki wniosek możemy wyciągnąć.

1.9. Jak wygląda prawidłowy proces poszukiwania szczupaka

Świadome poszukiwanie można sprowadzić do prostego cyklu: obserwacja ? hipoteza ? sprawdzenie ? wniosek ? korekta. Najpierw obserwujemy. Wiatr. Temperaturę. Przejrzystość. Brzeg. Roślinność. Dno. Drobnica. Potem tworzymy hipotezę. "Sądzę, że warto zacząć tutaj, ponieważ..." Następnie ją sprawdzamy. Nie jednym rzutem. Ale też nie przez pół dnia. Później wyciągamy wniosek. Co zobaczyliśmy? Czy był kontakt? Czy znaleźliśmy pokarm? Czy głębokość okazała się ciekawa? I na koniec korygujemy plan. Po kilku takich cyklach nasze łowienie wygląda zupełnie inaczej niż na początku dnia. Rano jezioro było wielką, anonimową taflą. Po południu wiemy już, że na płyciznach praktycznie nie znaleźliśmy drobnicy, na jednej głębokiej górce również było pusto, ale trzy struktury na sześciu-ośmiu metrach dały kontakty i w dwóch przypadkach występował tam pokarm.

Czy wiemy już wszystko? Nie. Ale wiemy wystarczająco dużo, aby kolejne godziny wykorzystać znacznie lepiej niż pierwsze. Tak właśnie powinien pracować wędkarz na nowej wodzie.