Rekomendacje
Aga zadaje pytania, które już dawno powinny być zadane... ale być może ty
się wstydziłaś, a ty się bałeś je zadać. Aga zadaje pytania, pogłębia
je, uważnie się im przygląda i dzieli się odpowiedziami. W tej książce
nie ma tematów tabu. I dobrze! Bo temat związków, relacji partnerskich,
współdzielenia rodzicielstwa wymaga otwartości, szczerości i wielkiej
życzliwości, których jest w tej książce pod dostatkiem. Serdecznie
polecam każdej i każdemu z nas, kto chce (s)tworzyć dobry związek.
Marta Iwanowska-Polkowska, psycholożka, coachyca,
autorka #nażyćsię i Kiedy życie mówi sprawdzam,
żona z 21-letnim stażem, mama nastolatków
Bliskość, komunikacja, relacja, partnerstwo, czułość, wybaczanie,
odpuszczanie, głębia -?tymi słowami można opisać najnowszą książkę Agi
Rogali o związkach. Książkę, która jest dla każdego z nas. Autorka
zabiera nas w podróż na planetę: partnerstwo i relacja romantyczna, po
drodze zgłębiając to, co jest najważniejsze w partnerstwie i małżeństwie. Z niezwykłą delikatnością porusza fundamentalne obszary
tworzące dobry i trwały związek, a wszystko to w oparciu o terapię
skoncentrowaną na rozwiązaniu. Usiądźcie wygodnie w fotelu i udajcie się
w tę podróż razem.
Joanna Buraczek, Centrum
Terapeutyczne Sięgam PoMoc
Czy twój związek to powerbank pełen energii czy rozładowana bateria,
która woła o ładowarkę? Aga Rogala z humorem i lekkością pokazuje, jak
budować relację, w której chce się być -?bez zbędnych dramatów, ale z dużą dawką czułości, szacunku i... co istotne, namiętności! Trzy kroki,
które opisuje, to nie magiczna sztuczka, ale potwierdzona doświadczeniem
pracy z parami, sprawdzona recepta na to, by w związku było więcej
zrozumienia swoich potrzeb, śmiechu, mniej fochów i przede wszystkim -
żebyście znów mieli ochotę spędzać razem czas. Jeśli twój mąż właśnie
przewraca oczami, że to "kolejna książka o związkach", uspokój go -?ta
naprawdę zadziała!
Agnieszka Stefaniuk, @familyfunbymum,
autorka poradnika Jak to ogarnąć, prowadzi
program mentoringowy www.silnajakmama.pl
i rozwojowy klub dla kobiet www.klubsjm.pl
Aga Rogala w swojej książce nie rzuca pustych haseł o "pracy nad
związkiem". Ona bierze za rękę i prowadzi. Pokazuje, gdzie zgubiliśmy
siebie nawzajem i jak -?małymi kroczkami -?wrócić do relacji, która nie
tylko przetrwa, ale też będzie prawdziwą przestrzenią bliskości,
czułości i wsparcia.
To książka, która daje ulgę i nadzieję. Zbudowana na realnych
historiach, pełna konkretów i ćwiczeń, które naprawdę robią różnicę.
Czytaj z zakreślaczem w ręku! A potem -?koniecznie podsuń ją swojemu
partnerowi lub partnerce.
Jeśli kiedykolwiek pomyślałeś(-łaś): "To nie tak miało wyglądać" albo
poczułeś(-łaś), że staliście się dla siebie współlokatorami, a nie
partnerami -?to jest książka, której potrzebujesz. Nie po to, by
naprawić coś, co zepsute, ale by w końcu zbudować coś, co naprawdę
działa.
Anna Kolasińska-Szemraj, autorka podcastu
"Rozmowy w dresie", twórczyni konta @aniakolasinska
Książka Agi Rogali to praktyczny i inspirujący przewodnik dla każdego,
kto pragnie wzbogacić swoją relację o głębsze zrozumienie i bliskość.
Aga z niezwykłą wrażliwością i mądrością prowadzi czytelników przez
meandry związków, oferując narzędzia, które naprawdę działają. To
lektura, która przypomina, że każdy związek ma potencjał, by rozkwitnąć,
jeśli tylko damy mu czas i uwagę.
Zosia i Dawid Rzepeccy, terapeuci relacji,
autorzy książki Życie seksualne rodziców
Intymność jest kluczem do zbudowania udanego, satysfakcjonującego i długowiecznego małżeństwa. Aga Rogala opisuje to w bardzo prosty, a zarazem trafiający do serca sposób. Niezwykle przemawia do mnie idea
Agi, która intymność małżeńską opiera o trzy filary: wspólny czas i rozmowy, wybaczenie i odpuszczanie oraz czułość i seks. To takie proste
a zarazem trudne do wdrożenia dla wielu współczesnych związków, które
się rozpadają. Jestem jednak pewna, że książka Agi pomoże niejednej
parze wyjść z kryzysu i będzie stanowić prewencję przeciwrozwodową.
Kasia Nowosielska, psychoterapeutka, mediatorka
sądowa, autorka książek o nawykach i relacjach
Wstęp
Wyobrażam was sobie.
Uczycie się być razem. Już jest na poważnie. Ogromnie się kochacie. Tą
miłością, która jeszcze wszystko wybacza, jeszcze na wiele przymyka oko,
jeszcze sobie bardzo wiele wyobraża. Wyobraża więcej, niż wie. Jest w was mnóstwo nadziei, choć gdzieś na dnie czai się także strach. Czy to
TEN? Czy to TA? Czy nam się uda? Czy trzeba szukać gdzie indziej? Ale
jak to "gdzie indziej"? Skąd mam mieć pewność? Co jest najważniejsze? Co
odpuścić? Bez czego ten związek nie może się udać?
Wyobrażam was sobie.
Macie małe dziecko, może już dwoje. Jakoś to spinacie, jednak wciąż
brakuje wam czasu na to, co pomiędzy wami. Wiadomo, małe dzieci angażują
24 godziny na dobę. Kilka lat wspólnego życia już za wami. Pierwsze
rozczarowania i małe kryzysy. Jakoś rozeszło się po kościach, prawda?
Może to nie było nic ważnego. Ale... czy my siebie nie zgubimy? Prawie
już nie ma nas, jest milion spraw, zmęczenie, trochę pretensji. Czy
sprawiedliwych? Czy można mieć o to pretensje? Czy jeśli teraz nie
powiem, że coś mi nie pasuje, to za kilka lat będę to sobie wyrzucać?
Czy dobrze zrobiliśmy, że wzięliśmy ze sobą ślub? O nie, tak nie wolno
myśleć, są dzieci. Nie siej zwątpienia. Nie przesadzaj. Ale ja tak
czuję, że czegoś zaczyna mi brakować...
Wyobrażam was sobie.
Zadajecie sobie pytanie, czy to jest jeszcze do uratowania. Może
terapia coś pomoże? Ale podobno do tanga trzeba dwojga. Problemy się
nawarstwiły, wzajemne pretensje, wyrażone i niewyrażone. Powinien się
domyślić. Skoro ona tak robi, to jest jasne, że dla niej to nie ma
znaczenia. Leżąc we wspólnym łóżku, oboje cierpicie na samotność. Żal.
Rozdzielenie. Czasem nie da się bez terapeuty, bez kogoś, kto spojrzy z dystansu, zada trafne pytanie. Może jednak zdążycie wyhamować, zanim
dojdziecie do ściany? Może na tej ciasnej uliczce spróbujecie jeszcze
zawrócić? Ręce na kierownicy. Kilka centymetrów do przodu, potem znów do
tyłu. Pot spływa po czole. Po jaką cholerę władowaliśmy się tutaj? MY.
Może to pierwszy raz od dawna, gdy faktycznie jest "my"?
Napisałam tę książkę dla wszystkich par, które chcą (s)tworzyć udany
związek. Jeżeli dopiero zaczynasz z kimś wspólną przygodę, będzie ci
łatwiej zaopiekować się tym, co najważniejsze. Jeśli mierzysz się z kryzysami, ta książka pozwoli ci lepiej zrozumieć ich źródła. Pomoże
zrobić kilka kroków do przodu. Zapobiec eskalacji. Zawarte w niej
ćwiczenia/pytania zaczerpnęłam z terapeutycznego nurtu Terapii
Krótkoterminowej Skoncentrowanej na Rozwiązaniu, w którym pracuję. TSR
(Solution-Focused Brief Therapy) to podejście, które lubię nazywać
terapią małych kroków. Nie zanurzamy się w przeszłość bardziej, niż to
konieczne. Zamiast tego szukamy, co działa, nawet jeśli wydaje się
drobne i niepozorne. Koncentrujemy się na przyszłości -?tej, którą
chcesz zbudować -?i wspólnie szukamy sposobów, by do niej dojść. To taki
rodzaj współpracy, w której nie chodzi o "naprawianie" ludzi, ale o pomoc w odkrywaniu ich zasobów, siły i możliwości. Bo często jest tak,
że to, czego potrzebujesz, masz już w sobie -?tylko trzeba to dostrzec i zacząć używać w nowy sposób.
Niezależnie od tego, czy jesteś w narzeczeństwie, małżeństwie czy w związku partnerskim, ta książka jest dla ciebie. I choć troska o trwałość małżeństw i rodzin ma swoje szczególne miejsce w moim sercu i pracy zawodowej, pisząc, nie robię różnicy między związkami formalnymi i nieformalnymi. Dlatego wymiennie używam określeń: mąż, żona, partner,
partnerka. Jestem pewna, że dobrze się tu rozumiemy, prawda?
Przykłady zapadają w pamięć. Czasem dają więcej niż całe akapity
wyjaśnień. Dlatego postarałam się o to, by było ich jak najwięcej. Czy
są prawdziwe? Oczywiście! Jednocześnie, dla zachowania anonimowości
osób, o których mowa, pozmieniałam to i owo -?imiona, szczegóły, czasem
nawet kontekst. Zbieżność imion i historii z prawdziwymi osobami jest
więc przypadkowa. W zasadzie jest dowodem na to, że w wielu kwestiach
wszyscy mamy do bólu tak samo i gdybyśmy się z tym nie czaili przed sobą
nawzajem, poczucie osamotnienia byłoby reliktem przeszłości. Mamy różnie
w detalach. Tylko tyle.
Wierzę, że znajdziesz tu coś, co będzie rezonować z twoją historią -
albo coś, co da ci odwagę, inspirację, by napisać jej nowy rozdział.
Podobnie jak w mojej pierwszej książce Poukładaj to sobie w głowie. 100
maili do ciebie o rodzicielstwie i partnerstwie1,
zdecydowanie polecam czytanie z zakreślaczami w dłoni. Nie bój się
zaznaczać wybrane zdania, pisać wykrzykniki, uwagi na marginesie,
przyczepiać kolorowe karteczki. Nie dość, że będziesz wiedzieć, do
czego warto szybko wrócić, to takie podkreślenia mogą przydać się w twoim związku, gdy oboje będziecie czytać ten poradnik. O czym skrycie
marzę z każdą wyklikaną na klawiaturze literą.
Dlaczego akurat trzy filary?
Jest taka historia o czterech ślepcach dotykających słonia, popularna
opowieść z tradycji buddyjskiej i hinduskiej. W różnych wersjach tej
opowieści czterech niewidomych mężczyzn spotyka słonia i każdy z nich
dotyka innej części jego ciała. Jeden dotyka nogi i stwierdza, że słoń
jest jak drzewo. Drugi dotyka trąby i mówi, że słoń przypomina węża.
Trzeci dotyka boku słonia i twierdzi, że słoń jest jak ściana. Czwarty
dotyka ogona i porównuje słonia do liny.
Każdy z nich opiera swoje rozumienie całego słonia na jednej części,
której dotknął, nie zdając sobie sprawy, że całość jest o wiele bardziej
złożona.
Jako przysłowiowi Kowalscy czy Iksińscy jesteśmy takimi właśnie
ślepcami. Opisujemy, co jest niezbędne do zbudowania np. dobrego
związku, w oparciu o nasze ograniczone doświadczenia i indywidualne
oczekiwania. Nasze zranienia, rozczarowania, sukcesy. Poprzez pryzmat
pełnionych ról oraz przekonań, z których często nawet nie zdajemy sobie
sprawy. Jesteśmy subiektywni, także wówczas, gdy bardzo staramy się
zachować względny obiektywizm. Po prostu oglądamy świat z tej, a nie
innej perspektywy. Wyobrażając sobie widok z cudzego szczebelka na
drabinie, wciąż zajmujemy nasze własne miejsce w drodze ku górze.
Mój pomysł na trzy filary podtrzymujące dobrostan związku zrodził się z wiedzy, doświadczenia oraz głębokiego przekonania, że prosty opis
dobrych praktyk to klucz do tego, by teoria zmaterializowała się w działaniu. Wszak niejednokrotnie wiemy, CO powinniśmy zrobić, żeby było
lepiej. Utykamy jednak na JAK. Zwłaszcza w zakresie tak skomplikowanych
układów, jakimi są ludzkie relacje. Od lat obserwuję i rozmawiam z setkami mężów i żon, którzy dzielą się ze mną opowieściami o swoich
relacjach. Sesje terapeutyczne, komentarze do tworzonego przeze mnie
podcastu "Aga Rogala" wspierającego tworzenie udanych związków, setki
maili i wiadomości. To nieprzebrane źródło informacji z pierwszej ręki
na temat tego, co nas w związkach boli i co uważamy za sukces. Gdy jakiś
czas temu zaczęłam dostrzegać pewne prawidłowości i powtarzające się
kategorie problemów, pomyślałam, że będę dzielić się spostrzeżeniami na
ich temat podczas większych spotkań, takich jak warsztaty dla małżeństw
czy konferencje dla rodziców. Reakcje uczestników utwierdzały mnie w przekonaniu, że moje refleksje są trafne. Nie zapomnę wiadomości od
pewnego mężczyzny, który znalazł się na jednym z tych wydarzeń wyłącznie
ze względów zawodowych, jako kamerzysta. Napisał do mnie potem, że jest
wdzięczny losowi za ten "przypadek". Jak twierdził, żona od dawna w jakiś sposób mówiła mu to samo, co ja. Jednak on nie słuchał zbyt
uważnie, w dodatku górę brały u niego emocje. Gdy usłyszał to samo ode
mnie, od kogoś z zewnątrz, wszystko nagle stało się dla niego jasne. I zrozumiał, o co chodziło jego żonie. To jeden z nadrzędnych celów
przyświecających mi w tej książce i sposobie, w jaki pracuję -?by
małżonkowie nieco lepiej rozumieli, o co im nawzajem chodzi.
Wspólny czas i rozmowy. Wybaczanie i odpuszczanie. Czułość i seks
Oto mój pomysł na opis świata udanego związku. Wspólny czas i rozmowy,
czyli bliskość emocjonalna. Wybaczanie i odpuszczanie, które zapewniają
trwałość relacji. Czułość i seks dostarczające bliskości fizycznej.
Każdy z tych elementów ma swoje psychologiczne podstawy. Wciąż jednak to
po prostu pomysł, najpewniej jeden z wielu, które już powstały i które
zrodzą się w przyszłości w głowach osób zajmujących się tematem par.
Relacje opierają się na więzi emocjonalnej, a wspólny czas i komunikacja
są narzędziami jej budowania. Pary, które regularnie poświęcają czas na
rozmowy i wspólne aktywności, tworzą silniejszą więź, lepiej radzą sobie
z konfliktami i mają większe poczucie satysfakcji w związku. Rozmowy
pozwalają na zrozumienie potrzeb i oczekiwań partnera, co z kolei
zmniejsza ryzyko nieporozumień. To również przestrzeń do wyrażania
uczuć, a to wzmacnia więź. Stąd wspólny czas i rozmowy jako pierwszy
filar. Pierwszy nieprzypadkowo. Jeżeli w związku dzieje się źle, to tam
trzeba szukać najwcześniejszych przyczyn. Opowiem ci o tym w tej
książce.
Każda relacja napotyka konflikty i nieporozumienia, to nieuniknione.
Pomysł, że zawsze będziemy się świetnie rozumieć i to miałoby świadczyć
o jakości naszego związku, jest bardzo niedojrzały. Umiejętność
wybaczania pozwala na konstruktywne rozwiązywanie nieporozumień, co
zapobiega nawarstwianiu się uraz i nieprzyjemnych emocji. Wybaczanie nie
tylko poprawia jakość relacji. Ma także pozytywny wpływ na zdrowie
psychiczne. Buduje relacje oparte na empatii i zrozumieniu. To zbliża
partnerów, nawet po trudnych chwilach. Zdolność do wybaczania pozwala na
przetrwanie związku w obliczu błędów i trudnych sytuacji. To fundament
odbudowy po kryzysach. Niezbędna jest gotowość do tworzenia lepszej
przyszłości bez ciągłego powracania do dawnych zranień.
To, co nazywam odpuszczaniem, to nic innego jak postawa, w której
akceptujemy fakt, że wszyscy mamy wady. Ani nasi współmałżonkowie, ani
my sami nie jesteśmy od nich wolni. I każdy z nas ma prawo oczekiwać, że
w małżeństwie znajdzie się przestrzeń na to, by być przyjętym włącznie z tymi wadami. A zatem wybaczanie i odpuszczanie to warunek, by relacja
była trwała.
Bardzo lubię myśl, że w monogamicznym związku jest tylko jedna osoba na
świecie, z którą aktualnie jest się w tak bliskiej, intymnej pod każdym
względem relacji. Tylko jedna osoba na świecie! Wow! Seksualność i czułość są naturalnym wyrazem miłości, które cementują emocjonalne
połączenie pomiędzy partnerami. Brak intymności prowadzi do dystansu
emocjonalnego i poczucia samotności w związku. Jak wiele osób, kobiet i mężczyzn, opowiadało mi o głodzie dotyku, którego brakowało w ich
małżeństwach! Nie chodziło im wyłącznie o dotyk seksualny. Miłość karmi
się zarówno intymnością, jak i prostymi gestami codziennej czułości. Od
tego zależy poczucie bezpieczeństwa, akceptacji, bliskości. Wszystko w nas, nawet na poziomie hormonalnym, wzmacnia psychiczną więź za pomocą
fizycznych gestów.
W tej książce chcę ci pokazać, jak zatroszczenie się o trzy sfery
relacji, którą tworzysz, jest w stanie wzmocnić ją, podnieść z kryzysu
lub uniknąć jego eskalacji w przyszłości. Jestem przekonana, że choć
opisuję w niej słonia fragment po fragmencie, to jednak umożliwię ci
przyjrzenie się mu w całej jego okazałości. Z jego aspektami
emocjonalnymi, psychicznymi i fizycznymi.
W moim domu tuż przy wyjściu wisi grafika, którą sama wykonałam, ku
pamięci. Są tam trzy obrazki ilustrujące różne części słonia właśnie.
Pod nimi podpisy: SŁONIA -?ZJADA SIĘ -?PO KAWAŁKU. Tak właśnie się za to
zabierzmy, dobrze? Tak jak warto zabierać się za wyzwania, które wydają
się wielkie niczym słoń. Praktycznie. Małymi porcjami. Od dziś.
Pragnienia i potrzeby w związku
12 stycznia 2024 opublikowałam 51. odcinek mojego podcastu pt. "Czego w związku pragną oni i one?", opowiadający o pragnieniach mężczyzn i kobiet, z którymi spotykam się podczas sesji lub opisujących mi swoje
doświadczenia w mailach i wiadomościach. Odcinek okazał się hitem!
Liczba komentarzy gratulujących mi trafności spostrzeżeń przekonuje
mnie, że warto, aby nie zabrakło tego tematu w tej książce. Jednak muszę
zrobić tu małe zastrzeżenie. To nie jest statystyka. I nie szukaj tu
jakiejś ogólnie przyjętej, popartej naukowo normy, do której będziesz
pasować lub nie. Ponadto w świecie, w którym coraz mniej chętnie
opowiada się o czymś specyficznie męskim lub żeńskim, poniższe akapity
piszę z pewnym lękiem. Czy na pewno dobrze się zrozumiemy? Wierzę, że
tak. Przecież już za chwilę przekonasz się, jak wiele pragnień jest
wspólnych nam wszystkim.
Czego mężczyźni szukają w swoich związkach? Czego pragną?
Mężczyźni, podobnie jak kobiety, mają swoje potrzeby i pragnienia
(emocjonalne i fizyczne) związane z relacją partnerską, a ja mam
wrażenie, że wciąż nie są dostatecznie dostrzegane lub omawiane.
Potrzeby te obejmują nie tylko seks i intymność, jak zwykło się myśleć w minionych latach, ale także, a może nawet przede wszystkim, dotyk,
akceptację, docenienie oraz poczucie spokoju. Zrozumienie i zaspokajanie
tych potrzeb może pomóc parom w budowaniu głębokiej, trwałej relacji
opartej na wzajemnym szacunku i miłości.
Intymność: bliskość, która buduje więź
No właśnie. Mężczyźni, pragnienia, związek. Dlaczego pierwsze, co może
przyjść do głowy, to pomysł, że na pewno chodzi o seks? A tymczasem -
niekoniecznie! Owszem, dla wielu mężczyzn seks stanowi jedno z najważniejszych narzędzi do okazywania miłości i bliskości. Nie chodzi
tu jedynie o fizyczną przyjemność, ale o głębszą potrzebę emocjonalnego
połączenia z partnerką. A zatem nie tylko niejako otrzymywanie
bliskości, ale w równym stopniu -?dawanie. O pragnienie, by ten element
życia pary był żywy, stanowił wyjątkowy łącznik pomiędzy nimi. Mam
wrażenie, że jeszcze zbyt wielu osobom wydaje się, że tylko kobiety
łączą intymność z emocjonalną bliskością i odsłonięciem. Tymczasem
mężczyźni, z którymi rozmawiałam, podkreślają, że zbliżenia z żoną lub
partnerką są dla nich dowodem na to, że są kochani, przyjęci, wybrani,
upragnieni. Że w ten sposób mogą być naprawdę blisko, odsłaniają się na
potencjalne zranienie w zaufaniu, że to, jacy są, będzie wystarczające.
Będą kochani "w całości". Częstotliwość i jakość intymnych zbliżeń
wpływa na ich poczucie bezpieczeństwa i spełnienia w relacji.
Równocześnie nieraz nie umieją tego wyrazić lub unikają mówienia o tym z obawy, że zostaną posądzeni o roszczeniowość, wymuszanie, a nawet
nadużycia. Wówczas ci, dla których otwarta komunikacja potrzeb w tym
zakresie jest barierą nie do pokonania, milkną. A wywołana tym
frustracja uwalnia się na innych płaszczyznach. Efekt? Nieporozumienia,
bezsilność, ochłodzenie pozytywnych uczuć. Jak opisał to pewien
mężczyzna w mailu: "całe spektrum żalu, gniewu, zwątpienia, uczucia
porażki, rodzącej się furii ścierającej się z chęcią zatrzaśnięcia drzwi
za sobą. To w środku. Na zewnątrz spokojny, często uśmiechnięty, ten
sam, choć jakby inny. Trudno chodzi się wypełnionym po sufit
nitrogliceryną. A próby naprawiania związku w tym stanie to często
potrząsanie tym "naczyniem". Czasem coś wybuchnie". Dodam od siebie, że
wybucha po obu stronach relacji.
Oczywiście warto pamiętać, że seks to nie jedyny sposób na wyrażenie
miłości -?dojrzałość wymaga, by różnymi drogami docierać do celu, jakim
jest silna więź emocjonalna pomiędzy małżonkami. Jednak, jak wspomniałam
już wcześniej, prawdopodobnie jest tylko jedna osoba na świecie, z którą
obecnie możesz budować tak niesamowitą bliskość fizyczną i emocjonalną,
jaką daje seks. Ciężko przecenić ważkość tej sfery życia.
Dotyk: milczące wyrażenie miłości
Dotyk to kolejna istotna potrzeba. Dla wielu mężczyzn czuły,
spontaniczny dotyk ze strony kobiety -?przytulenie, trzymanie za rękę,
głaskanie -?jest silnym wyrazem miłości i bliskości. Pragną go nie tylko
w kontekście seksualnym, ale także w codziennych gestach, które budują
poczucie, że jest się kochanym i akceptowanym. Fizyczna bliskość
partnerki, wyrażona przez dotyk, to cichy język, który dla niego brzmi
jak: "Jestem z tobą, wspieram cię, jesteś dla mnie ważny".
Przypomina mi się historia Piotra. Opowiadał mi, jak bardzo tęskni za
dotykiem swojej żony. Chciał, by po prostu przesunęła dłonią po jego
plecach, kiedy go mija w kuchni. By przytuliła go, siedząc obok.
Pogłaskała po głowie. Był tak złakniony jej bliskości, że -?jak mówił -
"rzucał się na okruchy". W efekcie, gdy wreszcie żona dawała się
przytulić, on wsuwał dłonie pod jej bluzkę, chciał dotknąć skóry,
nacieszyć się nią. To z kolei zrażało kobietę, kwitującą jego zachowanie
krótkim "chodzi ci tylko o jedno". I w odpowiedzi blokowała dostęp do
siebie. Piotr był bardzo sfrustrowany. Nie zapomnę, gdy wyznał mi, jak
ucieka z domu, by się z tym nie mierzyć. Wychodził na treningi, brał
nadgodziny. Gdyby był w domu, widziałby ją, pragnąłby jej i pewnie znów
wystawiłby się na zranienie. A pod tym wszystkim gdzieś na dnie
świadomości paliła go bolesna myśl: "ona mnie nie chce".
Akceptacja i docenienie: jestem wystarczający
Mężczyźni pragną być dostrzegani i doceniani za swoje starania, wysiłki,
zaangażowanie -?zarówno w życiu codziennym, jak i w relacji. Drobne
gesty wdzięczności, słowa pochwały czy uznania mają ogromne znaczenie.
Kiedy mężczyzna czuje, że jego wkład w związek jest widoczny i doceniany, rośnie jego poczucie własnej wartości i motywacja do dalszego
działania. Równocześnie niejeden z nich nie umie na takie gesty
zareagować w taki sposób, by dać partnerce czytelny feedback, że to dla
niego ważne.
Warto pamiętać, że docenienie może przybierać różne formy -?od prostych
słów "dziękuję" po gesty, które pokazują, że jego starania są naprawdę
zauważane i mają znaczenie dla partnerki. Te drobiazgi to gest,
spojrzenie, uśmiech, skinienie głową, ruch dłonią. "Wystarczyłoby, żeby
się uśmiechnęła", mówił mi Piotr, odpowiadając na pytanie, po czym
poznałby, że jego żona go docenia.
Z wdzięcznością i docenieniem idzie w parze tak oczywiste pragnienie, a zarazem fundamentalna ludzka potrzeba, jaką jest poczucie bycia
akceptowanym. Mężczyźni bardzo pragną uznania ich za wartościowych,
wystarczających, takimi, jacy są -?bez ciągłej presji, by coś w sobie
zmieniać. Bez krytyki, która co do zasady miała być konstruktywna, ale w praktyce przypomina nieraz niekończącą się listę skarg i zażaleń.
Prawdziwa akceptacja jest bezwarunkowa, nie zawiera słów "ale", które
cicho podważają to, co zostało powiedziane wcześniej.
W relacji partnerskiej akceptacja tworzy przestrzeń na rozwój, na
wspólne rozwiązywanie problemów, wychodząc z założenia, że partner jest
kochany takim, jakim jest, tu i teraz.
Spokój: przestrzeń na odpoczynek i oddech
W życiu codziennym, pełnym wyzwań i stresu, mężczyźni, podobnie jak
kobiety, potrzebują przestrzeni do odpoczynku i spokoju. Spokój w związku to nie tylko brak konfliktów, ale także stworzenie atmosfery, w której można odetchnąć, naładować baterie i poczuć się bezpiecznie.
Mężczyźni pragną, aby ich dom był miejscem, gdzie mogą się zrelaksować i czuć się wspierani, bez potrzeby bycia "na posterunku" przez cały czas.
Oczywiście, budowanie takiej przestrzeni wymaga wspólnej pracy obojga
partnerów. Chodzi o to, by zapewnić sobie wzajemnie chwile oddechu,
kiedy można się zatrzymać, bez presji i oczekiwań.
Przebaczenie: klucz do uzdrowienia relacji
Wielu mężczyzn podkreślało w zwierzeniach dotyczących ich związków, jak
bardzo ważne jest dla nich przebaczenie. Otrzymanie przebaczenia za to,
że gdzieś zawiedli, rozczarowali, "nie dowieźli". Prawdziwe przebaczenie
wyraża się dla nich tym, że po przegadaniu tematu, po ich szczerych
przeprosinach kobieta nie wraca już do tego, co było. A przynajmniej nie
robi tego z taką częstotliwością, z jaką musi się mierzyć wielu z nich.
Nie da się wrócić do tamtego miejsca, postąpić inaczej, wymazać
przeszłość. Ciągłe powracanie do niej to sygnał dla mężczyzny, że
cokolwiek zrobi, jakkolwiek będzie się starał, dawne grzechy nie zostaną
zapomniane. I mogą zostać użyte przeciwko niemu. To odbiera motywację i chęć pracy nad zmianą, pogłębia różnice między partnerami i destrukcyjnie wpływa na jakość związku.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki