Izrael w puszczy - Władysław Książek

-
Proszę czekać

ODSŁONA I

Miejsce obszerne na puszczy. W głębi zarysowują się namioty izraelskie - po lewej kilka palm, jedna z nich wysunięta nieco ku środkowi. Na prawo kilka kamieni. Za podniesieniem zasłony NOAH stoi oparta o palmę, przed nią JOZUE.

SCENA PIERWSZA

NOAH, JOZUE

JOZUE

Kocham cię, dziewczę!

NOAH

Przestań - to mię boli!

JOZUE

Czemu?

NOAH

Nie żądaj, bym się rumieniła,

Chociaż o czystej mam mówić miłości...

JOZUE

A!... więc już kochasz!

NOAH

Tak... kocham...

JOZUE

Niestety!

Późno przyszedłem!... Więc przebacz mi, Noah!

Od pierwszej chwili, kiedy cię ujrzałem,

Miłość się w moim sercu narodziła...

Nieszczęsna miłość i nieuleczona!

NOAH

Nie mów tak smutno!... Dziewcząt w Izraelu

Tyle urodnych i wesołych tyle!

One i pieśnią i rozkosznym śmiechem

Uleczą serce twe i uweselą...

A więc idź do nich - masz młodość i sławę.

Mnie zaś ty zostaw z moją smutną twarzą...

JOZUE

Jam małomówny - ja nie lubię śmiechów,

Mnie pociągały zawsze takie dusze,

Co to z tęsknoty i smutku się zdają

Być utworzone - a na których czole

Myśl o nieszczęściu wycisnęła znamię.

A w których oczach jeśli ogień błyśnie,

To go przysłania łza świecąca, cicha...

O! ja łzy takie wypijałbym, Noah!...

NOAH

Równieś szlachetnym, jak dzielnym, Jozue,

I wiedz, że gdybym jeszcze nie kochała,

Albo też mogła zapomnieć Zamrego.

Ty byłbyś pierwszym, któremu bym pierwsza:

"Kochaj mię" rzekła.

JOZUE

O! ułudne szczęście,

Czemuś piękniejszym jeszcze, gdy uciekasz!

NOAH

mówiąc dalej

Ale dziś - bądź mi przyjacielem, proszę,

Bądź ty mnie bratem - jam brata nie miała,

Ojca i matki nie zaznałam pieszczot

Chyba w powiciu - a tych nie pamiętam.

Wyrosłam przeto pół dziko, pół smętno...

Kocham Zamrego... a ty - bądź mi bratem!

JOZUE

po krótkiej walce, z wysileniem

Bądź zdrowa, Noah!

NOAH

Powiedz: siostro moja!

JOZUE

Nie... dziś nie mogę jeszcze... później może...

Dziś by to słowo tu w krtani utkwiło...

Bądź zdrowa!... później, później... dziś - nie mogę!

O! trudno złote snów potargać nici!

mówiąc ostatni wiersz, wybiega spiesznie na lewo