Wstęp
"Internirung" to potoczne określenie wywózki Górnoślązaków na Wschód w roku 1945, do pracy przymusowej w ZSRS przy odbudowie tamtejszego przemysłu. Słowo wywodzi się od niemieckiego terminu "internowanie" (Internierung).
Intencje i cele
Podczas studiów historycznych słuchałem wykładów prof. Ireny Paczyńskiej na temat powojennych ruchów migracyjnych. Wśród wielu danych statystycznych, które zostały tam przywołane, pojawiła się wzmianka o bodaj 25 tys. górnośląskich górników deportowanych w 1945 r. do Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich (ZSRS). Informacja ta nie zwróciła wtedy mojej szczególnej uwagi. Nie miałem też pojęcia, że w przyszłości temu tematowi poświęcę znaczną część mojego życia zawodowego. Gdy w 2006 r. rozpocząłem pracę naukową w katowickim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej, miałem się zająć m.in. tworzeniem bazy danych Górnoślązaków deportowanych do ZSRS w 1945 r. Niewiele na ten temat wiedziałem, ale przede wszystkim nie miałem pojęcia, jak skomplikowane i czasochłonne będzie to zadanie. Gdybym miał tego świadomość, niniejsza monografia, będąca zwieńczeniem wieloletnich badań, zapewne w ogóle by nie powstała. Wraz z mozolnym wypisywaniem poszczególnych nazwisk stopniowo rozszerzała się moja wiedza na ten temat. Nie da się ukryć, że badania i popularyzacja tego zagadnienia możliwe były dzięki wspólnemu wysiłkowi kilku osób z katowickiego IPN - przede wszystkim Adama Dziuroka, Kornelii Banaś, Jarosława Neji, Marcina Niedurnego, Bogusława Tracza czy Sebastiana Rosenbauma. Systematyczne badania naukowe, ale i popularyzacja tego zagadnienia sprawiły, że kwestia wywózek z Górnego Śląska w 1945 r. zaczęła funkcjonować w świadomości mieszkańców regionu jako integralna część tzw. Tragedii Górnośląskiej. Środowiska regionalne od dawna postulowały, aby ów trudny i przez wiele lat zakazany temat opracować kompleksowo. Od kilku lat - dzięki publikacji biogramów 46,2 tys. internowanych, aresztowanych i deportowanych do ZSRS Górnoślązaków - wiemy już "kto". Teraz przyszedł czas na kolejne pytania: "dlaczego?", "po co?", "dokąd?" i "w jaki sposób?".
Celem niniejszego opracowania jest kompleksowe omówienie zjawiska aresztowań i mobilizacji grupy 46-48 tys. mieszkańców Górnego Śląska, którzy pod koniec II wojny światowej zostali deportowani do ZSRS. Byli to w zdecydowanej większości mężczyźni, którzy jako tzw. żywe reparacje mieli, pracując przymusowo w ramach kary zbiorowej, odpokutowywać winy ludności niemieckiej za spustoszenia, jakich dokonali hitlerowscy najeźdźcy na ziemiach sowieckich. Książka ta łamie stereotyp, który w górnośląskiej publicystyce utrwalił się po roku 1989, jakoby owe wywózki były zjawiskiem wyjątkowym, dotyczącym terenów pogranicza. Dlatego operację deportacyjną umieszczono tu w szerokim kontekście wysyłki na Wschód, do imperium Stalina, około 300 tys. osób narodowości niemieckiej lub uznanej za niemiecką z obszaru Europy Środkowej i Wschodniej. Właśnie temu kontekstowi poświęcono w publikacji sporo miejsca. Wynika to z tego, że polityka włodarzy Kremla wobec Europy Środkowo-Wschodniej mimo zauważalnych zwrotów była dość spójna i próba abstrahowania zjawiska deportacji Górnoślązaków z szerszego kontekstu mogłaby spowodować jego uproszczenie, a nawet przedstawienie w zniekształconej formie. W pracy znajdują się szczegółowe informacje o wkroczeniu Armii Czerwonej na teren Górnego Śląska w początkach roku 1945 i tragicznych konsekwencjach tego wydarzenia dla autochtonów (morderstwa, rabunki, zniszczenia oraz gwałty). W kolejnych rozdziałach zamieszczony został opis aresztowań, internowań, koncentracji i wysyłki do Kraju Rad grupy 46-48 tys. osób. Po raz pierwszy czytelnik może się zapoznać z kompletnym zestawieniem obozów i batalionów roboczych zlokalizowanych w ZSRS, do których trafili ci ludzie, oraz z ich krótką charakterystyką. Główną część pracy stanowi szczegółowy opis pobytu owych "żywych reparacji" na terenie ZSRS w latach 1945-1949. Z publikacji można się więc dowiedzieć, jak żyli, w jakich warunkach pracowali, dlaczego i na jakie choroby zapadali oraz z jakiego powodu około 25 proc. z nich nie przeżyło. By opis był kompletny, w monografii zamieszczono analizę powrotu tych, którzy przeżyli, do swych domów, ale i skomplikowanej pamięci o tzw. internirungu, która przez wiele lat była kultywowana w górnośląskich rodzinach i dopiero po zmianach ustrojowych w Polsce mogła trafić do przestrzeni publicznej i stać się przedmiotem badań naukowych.
Omówienie stanu badań
Badania naukowe dotyczące deportacji Górnoślązaków do ZSRS możliwe były dopiero po upadku w Polsce komunizmu. Wyjątkami są praca Zbigniewa Kowalskiego Powrót Śląska Opolskiego do Polski (Opole 1983), w której zapewne z powodu niedopatrzenia cenzury znalazły się informacje o wywózkach na Wschód, oraz książka Małgorzaty Ujdak Polski Związek Zachodni wobec problemów narodowościowych w latach 1944-1950 (Katowice 1988). Poniższy przegląd literatury przedmiotu odnosi się jedynie do tych opracowań, które bezpośrednio dotyczą "internirungu". Wśród pionierskich prac na ten temat można wskazać publikacje Zygmunta Woźniczki: Z działalności polskiego i radzieckiego aparatu represji na Górnym Śląsku w 1945 roku [w:] Obozy pracy przymusowej na Górnym Śląsku, red. A. Topol (Katowice 1994); Wysiedlenia ludności górnośląskiej do ZSRR wiosną 1945 r. ("Studia Śląskie" 2000, t. LIX); Z Górnego Śląska do sowieckich łagrów (Katowice 1996). Ta ostatnia praca to opatrzona wstępem przedrukowana lista górników deportowanych do ZSRS, przygotowana w 1946 r. w językach polskim i rosyjskim przez Centralny Zarząd Przemysłu Węglowego w Katowicach i wydana w formie książkowej jako Spis polskich obywateli-górników wywiezionych do ZSRR z początkiem 1945 r. z terytorium Górnego i Opolskiego Śląska - w związku ze staraniami o powrót tych ostatnich z sowieckich łagrów. Autor po latach zebrał swoje teksty i opublikował je w obszernej pracy Represje na Górnym Śląsku po 1945 roku (Katowice 2013). Kolejne prace dotyczące tego zagadnienia wydali Sylwester Fertacz, Deportacje mieszkańców Górnego Śląska do ZSRR w 1945 roku [w:] Władze komunistyczne wobec Ziem Odzyskanych po II wojnie światowej, red. S. Łach (Słupsk 1997); Internowanie i wywóz mieszkańców Górnego Śląska do Związku Radzieckiego w 1945 roku [w:] Śląsko-zagłębiowskie konfrontacje historyczne (XIX-XX wiek), red. M.W. Wanatowicz (Katowice 1999); Tragedia górnośląska 1945 r. [w:] Wokół spraw trudnych, bolesnych i zapomnianych. Studia i szkice (Łódź 2014) oraz Jan Drabina, Wywózka Górnoślązaków do ZSRR w 1945 roku, ("Pamięć i Niepodległość" 1997, nr 2); Ofiary stalinizmu na ziemi bytomskiej w latach 1945-1956. Dokumentacja zbrodni, red. J. Drabina (Bytom 1993).
Duże znaczenie dla dalszych badań nad omawianym zagadnieniem miała konferencja zorganizowana w Instytucie Pamięci Narodowej w Katowicach, której efektem była publikacja Deportacje Górnoślązaków do ZSRR w 1945 roku pod redakcją Adama Dziuroka i Marcina Niedurnego (Katowice 2004). Szczególnie inspirująca wydaje się perspektywa zaprezentowana w artykule Mirosława Golona Od Pomorza Gdańskiego do Górnego Śląska - deportacje ludności cywilnej z ziem polskich do obozów pracy w ZSRR w 1945 r. Autor opisał zjawisko wywózki z dwóch perspektyw: aresztowań i mobilizacji. Przytoczone w pracy dane na temat operacji prowadzonych przez sowieckie organy bezpieczeństwa na terenach zajętych przez Armię Czerwoną stanowiły niewątpliwie znaczny krok naprzód w narracji naukowej na omawiany temat. Wspomniana publikacja pokonferencyjna jest o tyle ważna, że rozpoczyna okres badań, w którym bez wątpienia ośrodkiem wiodącym stał się katowicki oddział IPN. Wśród wydanych przez tę instytucję prac należy wymienić: Z przeklętego raju. Zapiski Górnoślązaków deportowanych w 1945 r. do ZSRS, red. K. Banaś, S. Rosenbaum (Katowice 2009) oraz Wywózka. Deportacja mieszkańców Górnego Śląska do obozów pracy przymusowej w Związku Sowieckim w 1945 roku. Faktografia - konteksty - pamięć, red. S. Rosenbaum, D. Węgrzyn (Katowice 2014). Ta ostatnia publikacja stanowi istotny etap w pracach badawczych, ponieważ prezentuje wyniki wspólnej konferencji naukowej przygotowanej przez katowicki oddział IPN oraz Institut für Ost- und Südosteuropaforschung w Ratyzbonie - w ten sposób horyzont poznawczy historyków zajmujących się tym tematem został poszerzony, tym razem o komponent niemiecki. Rok później IPN wydał trzy kolejne publikacje: Deportacje z ziem polskich do Związku Sowieckiego w latach 1944-1945. Perspektywa porównawcza, red. S. Rosenbaum, D. Węgrzyn (Katowice 2015); S. Rosenbaum, D. Węgrzyn, Deportacje z Górnego Śląska do Związku Sowieckiego w 1945 roku. Katalog wystawy stałej w Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945 roku w Radzionkowie (Katowice 2015); "Wywieziono nas bydlęcymi wagonami". Relacje deportowanych z Górnego Śląska do Związku Sowieckiego w 1945 roku, wstęp i oprac. S. Rosenbaum, D. Węgrzyn (Katowice 2015). Poruszają one trzy ważne aspekty wywózki Górnoślązaków na Wschód. Pierwsza z nich próbuje umieścić ją w szerszym kontekście deportacji cywilów z innych ziem polskich (zarówno tych utraconych na Wschodzie, jak i tych, które po zmianach granicznych weszły w skład państwa w nowych powojennych granicach). Katalog wystawy CDDG w Radzionkowie to krok w kierunku popularyzacji tematu. Natomiast ostatnia z wymienionych prac jest zbiorem relacji deportowanych, którzy podzielili się swoimi wspomnieniami z pobytu na "nieludzkiej ziemi". Realizowany projekt badawczy zmierzał do umiejscowienia opisywanego zagadnienia w coraz szerszym kontekście. Stąd publikacja Pod czerwoną gwiazdą. Aspekty sowieckiej obecności w Europie Środkowo-Wschodniej w 1945 roku, red. S. Rosenbaum i D. Węgrzyn (Katowice-Warszawa 2017), będąca także efektem międzynarodowej konferencji naukowej, opisującej sytuację Europy Środkowej i Wschodniej w momencie wkroczenia tam Armii Czerwonej. Istotny był tu artykuł autorstwa Beáty Márkus Prześladowanie mniejszości niemieckiej na Węgrzech po wkroczeniu Armii Czerwonej na teren "Szwabskiej Turcji" w latach 1944-1945, w którym aspekt pracy przymusowej cywilów w ZSRS został tym razem poszerzony o komponent badań węgierskich. Dało to z kolei początek zainteresowania opracowaniami i relacjami ludności niemieckiej deportowanej do Kraju Rad z Rumunii i Węgier - co stanowiło poważny impuls dla poznania bliźniaczej operacji, jaka dotknęła mieszkańców Górnego Śląska. Wśród innych publikacji poruszających omawiany temat można jeszcze wskazać na cenne artykuły Dariusza Węgrzyna: Mikroświat i wielka polityka. Górny Śląsk w obliczu ewolucji polityki sowieckiej wobec ludności niemieckiej i uznanej za niemiecką w latach 1941-1945 [w:] Władze komunistyczne wobec ludności niemieckiej w Polsce w latach 1945-1989, red. A. Dziurok, P. Madajczyk, S. Rosenbaum (Warszawa 2016); Dzieje obozu NKWD/MWD nr 503 Kemerowo, ze szczególnym uwzględnieniem pobytu w nim osób aresztowanych w Europie Środkowo-Wschodniej w 1945 roku ("Studia z Historii Społeczno-Gospodarczej" 2017, t. XVIII); Trudny powrót do domu społeczności pogranicza. Deportowani do pracy przymusowej w ZSRS z terenu Górnego Śląska w 1945 r. i ich repatriacja [w:] Losy Polaków na Wschodzie XIX-XX wiek. Repatriacje, przesiedlenia i osadnictwo, red. J. Kita, W. Marciniak (Łódź 2020); Wywózki na Wschód i ich konsekwencje [w:] Górny Śląsk w Polsce Ludowej, t. 3: Wysiedlenia - emigracje - przyjazdy, red. A. Dziurok, B. Linek (Katowice-Opole 2021); Deportacje ludności cywilnej z Górnego Śląska do pracy przymusowej w ZSRS w 1945 roku - migracyjny wyjątek? [w:] Tam i (niekiedy) z powrotem. Migracje a tożsamość na Górnym Śląsku, red. D. Węgrzyn (Katowice 2024).
Obok publikacji próbujących ująć opisywane zjawisko w kompleksowy sposób pojawiły się też opracowania odnoszące się do historii lokalnej. Wśród nich warto wskazać prace: Zbigniewa Gołasza "Śląska tragedia" w Zabrzu w 1945 roku. Internowania i deportacje (Zabrze 2005); Elżbiety Borkowskiej, Internowanie mieszkańców Starych Gliwic w 1945 roku ("Zeszyty Gliwickie" 2003, t. 31) oraz Zarys problematyki deportacji ludności powiatu gliwickiego w 1945 roku ("Zeszyty Gliwickie" 2009, t. 33); Elżbiety Borkowskiej, Urszuli Dylong i Anieli Jonderko "Mieli wrócić za czternaście dni". Mieszkańcy Ostropy w obozach pracy przymusowej w Związku Sowieckim (1945-1949), wstęp i oprac. nauk. D. Węgrzyn (Katowice-Gliwice 2014); Elżbiety Borkowskiej i Małgorzaty Sznury Internowanie i deportacja mieszkańców Szałszy ("Zeszyty Gliwickie" 2005, t. 32); Kazimierza Miroszewskiego i Mateusza Sobeczki Jo był ukradziony. Tragedia górnośląska. Ziemia rybnicka (Katowice-Rydułtowy 2016); Moniki Sendal Rok 1945 w pamięci mieszkańców Kozłowa (Gliwice-Katowice-Warszawa 2020). Specyficzny charakter ma praca "Niech świat pamięta o nas...". Losy osób deportowanych do ZSRR z terenu Górnego Śląska w 1945 r., red. K. Banaś (Katowice 2016). Jest to pokłosie konkursu zorganizowanego przez oddział IPN w Katowicach na wspomnienia lub kilkustronicowe opracowania poświęcone deportacji, najczęściej autorstwa osób z rodziny. Zwieńczeniem długoletnich prac nad stworzeniem bazy wywiezionych Górnoślązaków jest trzytomowa praca Dariusza Węgrzyna Księga aresztowanych, internowanych i deportowanych z Górnego Śląska do ZSRR w 1945 roku (Katowice-Warszawa 2021), w której zamieszczono 46,2 tys. biogramów. "Internirung" jako jedyna tego typu duża operacja deportacyjna z czasów końca II wojny światowej doczekał się więc w polskich badaniach naukowych imiennego upamiętnienia praktycznie wszystkich osób nim dotkniętych.
Kończąc przegląd publikacji na temat deportacji z Górnego Śląska do ZSRS w 1945 r., należy stwierdzić, że w niemieckich badaniach naukowych problem ten praktycznie nie istnieje. Jeżeli już pojawiały się na ten temat jakieś wzmianki, to tylko przy okazji podnoszenia problemu "wysiedlenia/wypędzenia" ludności niemieckiej z Europy Środkowej i Wschodniej1.
Źródła archiwalne
Wobec braku dostępu do dokumentów proweniencji sowieckiej z uwagi na wojnę na Ukrainie, kluczowe znaczenie mają materiały Centralnego Archiwum Wojskowego w Rembertowie (Wojskowe Biuro Historyczne im. gen. Kazimierza Sosnkowskiego). Znajdują się tam kopie materiałów uzyskanych przez Wojskową Komisję Historyczną w Moskwie w latach dziewięćdziesiątych XX w. Jest to grupa zespołów, z których przydatne przy pisaniu monografii okazały się dwa: "Zarząd Główny do spraw Jeńców Wojennych i Internowanych 1939-1955 i podległe jednostki" oraz - w zdecydowanie mniejszym stopniu - "Urząd Pełnomocnika Rady Ministrów ZSRR do spraw Repatriacji". Zawierają one różnego typu sprawozdania struktur centralnych i regionalnych Głównego Zarządu ds. Jeńców Wojennych i Internowanych NKWD/MWD, zestawienia statystyczne dotyczące aresztowanych i zmobilizowanych cywilów, listy imienne osadzonych, dokumentację poszczególnych obozów i batalionów roboczych, materiały na temat zgonów (listy cmentarne) oraz osób zwalnianych z miejsc odosobnienia i odsyłanych do domów - w tej ostatniej kwestii pomocny był zwłaszcza drugi z wymienionych zespołów akt.
W bardzo ograniczonym zakresie przydatne okazały się zespoły zdeponowane w Archiwum Akt Nowych (AAN) w Warszawie. W zbiorze kopii dokumentów pochodzących z archiwów obcych - Państwowe Archiwum Federacji Rosyjskiej (ros. Государственный архив Российской Федерации) w Moskwie znaleziono tylko niewielkie wzmianki na temat deportacji cywilów z Górnego Śląska do ZSRS w 1945 r. Podobnie sprawa wygląda w przypadku zbioru akt "Generalny Pełnomocnik Rządu RP do Spraw Repatriacji w Warszawie". Okazało się, że starania o powrót osób wywiezionych z tego regionu prowadzone były głównie przez Centralny Zarząd Przemysłu Węglowego (CZPW) w Katowicach, który w tej materii kontaktował się bezpośrednio z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, a następnie z ambasadą Rządu RP w Moskwie. W efekcie wspomniany Generalny Pełnomocnik Rządu RP do Spraw Repatriacji był w zasadzie pomijany w tym procesie. Z kolei zbiór "Ministerstwo Ziem Odzyskanych" okazał się przydatny głównie do opisu wkroczenia na Górny Śląsk Armii Czerwonej i wyrządzonych przy tej okazji szkód. Archiwum Ministerstwa Spraw Zagranicznych i zespoły "Gabinet Ministra", "Ambasada RP w Moskwie", "Departament Polityczny Wydział Radziecki", "Biuro ds. Repatriacji" przyniosły dużo niezwykle cennych materiałów związanych ze staraniami zarówno władz lokalnych, jak i centralnych o powrót z Kraju Rad deportowanych tam Górnoślązaków.
Zdecydowanie bogatsze w dokumenty przydatne przy pracy nad monografią okazały się miejscowe archiwa - szczególnie Archiwum Państwowe w Katowicach. Dla odtworzenia sytuacji regionu po wywózce na Wschód mężczyzn, często jedynych żywicieli rodzin, oraz szerzej - skutków wkroczenia Armii Czerwonej przydatne były zespoły: "Urząd Wojewódzki Śląski. Wydziały: Ogólny, Społeczno-Polityczny, Opieki Społecznej", "Komitet Miejski Polskiej Partii Robotniczej (PPR) Bytom", "Komitet Miejski PPR Zabrze", "Starostwo Powiatowe Bytom", "Starostwo Powiatowe Gliwice" oraz "Centralny Zarząd Przemysłu Hutniczego (CZPH)". Przy opisie starań o powrót wywiezionych wykorzystano zespoły: "Centralny Zarząd Przemysłu Węglowego", "Polski Związek Zachodni Zarząd Okręgu w Katowicach", "Polski Związek Zachodni Oddział Bytom", "Zarząd Wojewódzki PCK w Katowicach". Analogiczną rolę odegrały dokumenty z zasobu Archiwum Państwowego w Opolu (zespoły: "Starostwo Powiatowe Koźle", "Zarząd Miasta Olesno", "Starostwo Powiatowe w Strzelcach Opolskich", "Zarząd Miasta Strzelce Opolskie").
Niejednoznaczne oceny przynosi opis akt z zasobu Archiwum IPN Oddział Katowice. Generalnie dokumenty będące spuścizną Urzędu Bezpieczeństwa (UB), Służby Bezpieczeństwa (SB) czy Milicji Obywatelskiej (MO) przynoszą niewiele informacji. Okazało się, że policja polityczna nie interesowała się tym zagadnieniem, jeśli powracający z sowieckich łagrów Górnoślązacy nie ujawniali tego fragmentu swego życiorysu na forum publicznym. Zupełnie inne znaczenie ma spuścizna prowadzonego przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Katowicach (OKŚZpNP IPN w Katowicach) śledztwa 8/00/Zk "W sprawie deportacji w 1945 roku do ZSRR mieszkańców Górnego Śląska i Śląska Opolskiego ze szczególnym udręczeniem". Niezwykle cenne okazały się przesłuchania świadków - osób deportowanych do ZSRS, które złożyły zeznania przed prokuratorem, natomiast nie chciały nigdy wypowiedzieć się na ten temat publicznie. Mankamentem tych źródeł jest jednak ich formalny i schematyczny charakter (prokurator zadawał z reguły ten sam zestaw pytań).
Kolejne archiwa przyniosły już raczej materiał uzupełniający. Tak było w przypadku Archiwum IPN Oddział Gdańsk (zespół "Wspomnienia osób deportowanych w 1945 r. z terenu Pomorza Gdańskiego w głąb ZSRS") oraz Archiwum Ośrodka KARTA w Warszawie i zdeponowanych tam wspomnień oraz relacji. Okazuje się, że w tym przebogatym zespole brakuje jednak wspomnień osób wywiezionych z Górnego Śląska do ZSRS w 1945 r. Analogiczna sytuacja występuje w przypadku Archiwum Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego we Wrocławiu i zespołu akt "Wspomnienia Sybiraków". Kolejną instytucją, w której przeprowadzono gruntowną kwerendę, było Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945 r. w Radzionkowie. Zasób, którym dysponuje ta placówka, złożony jest z darowizn od rodzin deportowanych. Znaczna ich część to kserokopie dokumentów takich jak akty zgonu, wyroki sądów o uznanie za zmarłego, poświadczeń Państwowego Urzędu Repatriacyjnego (PUR). Z tej spuścizny przede wszystkim pozyskano materiały ikonograficzne będące uzupełnieniem tekstu monografii. Z kolei zbiory Muzeum Historii Krakowa zawierają kopie dokumentów proweniencji rosyjskiej, dotyczące funkcjonowania obozu NKWD/MWD nr 516 Krasnowodzk, częściowo pokrywające się z tymi zdeponowanymi w CAW.
Tematyka rozdziałów
Praca składa się z dziesięciu rozdziałów ułożonych w sposób chronologiczno-problemowy. Pierwszy z nich omawia eksperyment zrealizowany kosztem obywateli sowieckich narodowości niemieckiej, którzy po 22 czerwca 1941 r. i ataku III Rzeszy na ZSRS stali się tzw. narodem ukaranym i po deportacji do wschodnich regionów imperium zostali zmobilizowani do pracy przymusowej w ramach batalionów roboczych. Od 1942 do 1946 r. mężczyźni i kobiety w wieku produkcyjnym byli izolowani w obozach, pracowali przymusowo z dala od swoich rodzin, a każde naruszenie dyscypliny pracy groziło surowymi karami. Kosztem wielu ofiar, w toku bardzo powolnej reformy, system Głównego Zarządu Poprawczych Obozów Pracy (GUŁag - ros. Главное управление исправительно-трудовых лагерей и колоний), sprawujący nadzór nad tym podsystemem łagrowym, wypracował odpowiednie procedury wykorzystania siły roboczej, organizacji życia obozowego, wyżywienia oraz opieki medycznej. W efekcie, gdy na agendzie sowieckiej pojawił się pomysł wykorzystania pracy przymusowej ludności niemieckiej lub uznanej za niemiecką z krajów Europy Środkowej i Wschodniej, wypracowany był już gotowy wzorzec jej produktywizacji w Kraju Rad. Zadaniem tym miał się zająć bliźniaczy do GUŁagu Główny Zarząd ds. Jeńców Wojennych i Internowanych NKWD/MWD (GUPWI - ros. Главное управление по делам военнопленных и интернированных). Okazało się jednak, że nie doszło do międzyinstytucyjnego przekazania wypracowanych wcześniej procedur. W efekcie, gdy wywiezieni z Europy cywile docierali w początkach roku 1945 na teren Rosji sowieckiej, system łagrów był dla nich budowany od podstaw, z całym repertuarem przećwiczonych już na sowieckich Niemcach błędów - kosztowało to często zdrowie, a nawet życie przybyszów, w tym wielu Górnoślązaków.
W rozdziale drugim omówiono powstanie i funkcjonowanie od roku 1939 Głównego Zarządu ds. Jeńców Wojennych i Internowanych NKWD ZSRS, zajmującego się organizacją systemu przetrzymywania i wykorzystania pracy jeńców wojennych oraz cywilów internowanych pod koniec wojny i w pierwszych latach powojennych. Zaprezentowano w nim w skróconej formie najważniejsze etapy organizacji łagrów oraz dane statystyczne na temat liczby więźniów. Zanim cywile z Europy Środkowej i Wschodniej trafili do obozów, musieli zostać zatrzymani (internowani, zmobilizowani bądź aresztowani). Operacja ta realizowana była głównie w ramach tzw. ochrony tyłów Armii Czerwonej przez formacje NKWD i Głównego Zarządu Kontrwywiadu "Smiersz" Ludowego Komisariatu Obrony ZSRS. W rozdziale tym znajduje się charakterystyka tych struktur frontowych, skoncentrowana głównie na ich opisie z wyszczególnieniem zmian organizacyjnych i kompetencyjnych w końcowym okresie II wojny światowej, czyli w latach 1944-1945.
Kolejny rozdział koncentruje się na operacji deportowania do sowieckich łagrów ponad 112 tys. cywilów narodowości niemieckiej z szeroko pojętego obszaru Bałkanów, przeprowadzonej od grudnia 1944 do lutego roku następnego. Na wstępie zaprezentowano sowieckie oczekiwania reparacyjne wobec pokonanej III Rzeszy oraz negocjacje prowadzone w tej sprawie z członkami koalicji antyhitlerowskiej, co sytuuje problem pracy przymusowej Niemców w Rosji sowieckiej w szerszym kontekście międzynarodowym. W dalszej części rozdziału znajduje się opis przygotowań do deportacji realizowanych przez funkcjonariuszy NKWD - zwłaszcza ustalania liczebności i lokalizacji grup ludności uznanych za niemieckie, które mieszkały co prawda w dość zwartych społecznościach, ale stanowiły mniejszość narodową, zwłaszcza na terenie Rumunii i Węgier, skąd zamierzano wywieźć największą ich liczbę. W przypadku Rumunii wywózki objęły trzy grupy o niemieckim rodowodzie: Sasów siedmiogrodzkich, Szwabów banackich oraz Szwabów z rejonu Satu Mare. Liczba deportowanych osób uznanych za Niemców rumuńskich oscyluje w granicach 70 tys., z czego połowę stanowiły kobiety.
W przypadku Węgier proces deportacji miał bardzo skomplikowany charakter. Gdy weźmiemy pod uwagę tylko osoby narodowości niemieckiej, z tego państwa wywieziono około 31 tys. cywilów, w tym jedną trzecią kobiet. Obszarem najbardziej dotkniętym tym procederem okazała się tzw. Szwabska Turcja (teren części komitatów Baranya, Somogey i Tolna), gdzie mieszkała dosyć zwarta społeczność niemiecka, osiedlona tam jeszcze w XVIII w. przez Habsburgów. W procesie deportacji czynnie uczestniczyły władze węgierskie, ponieważ widziały w tej operacji okazję do zmniejszenia liczebności ludności niemieckiej na swoim obszarze. Ostatnim miejscem łapanki cywilów narodowości niemieckiej stała się Jugosławia, głównie tereny zamieszkałe przez tzw. Szwabów naddunajskich z zachodniego Banatu. Tu liczba wywiezionych na Wschód była już zdecydowanie mniejsza i wynosiła niewiele ponad 12 tys. osób.
Rozdział czwarty poświęcony jest analizie ewolucji polityki deportacyjnej realizowanej na głównej osi natarcia Armii Czerwonej - czyli w Polsce oraz na terenach wschodnich III Rzeszy - od roku 1944 do zdobycia stolicy hitlerowskich Niemiec i zakończenia II wojny światowej. Zasygnalizowane zostały cztery etapy działań. Kresy Wschodnie II RP (po linię Bugu) Józef Stalin traktował jako integralną część Kraju Rad. Polityka represyjna opierała się więc na założeniu, że mieszkający tam ludzie, w tym osoby zdecydowanie deklarujące się jako Polacy, są obywatelami ZSRS i podlegają prawodawstwu tego kraju. Tłumaczy to bezkarne aresztowania, a potem procesy sądowe kończące się surowymi wyrokami - z pobytem w łagrze, a nawet karą śmierci włącznie. Żołnierze AK rozbrojeni, a potem internowani, po fiasku operacji włączenia ich w szeregi armii polskiej gen. Zygmunta Berlinga czy bezpośrednio do Armii Czerwonej, byli kierowani na Wschód, gdzie pracowali przymusowo, głównie przy wyrębie lasów, natomiast oficerowie trafiali do obozów systemu GUPWI NKWD. Osoby cywilne aresztowane na kresach w ramach prowadzonej przez Sowietów akcji pacyfikacyjnej zostały internowane i umieszczone w obozach filtracyjnych.
Kolejny etap związany był z wkroczeniem Rosjan na obszar tzw. Polski Lubelskiej i obejmował okres od lipca 1944 do początku stycznia roku następnego, czyli rozpoczęcia kolejnej ofensywy na froncie wschodnim. Dla operacji prowadzonych przez sowieckie organy bezpieczeństwa istotna była umowa podpisana z PKWN 26 lipca 1944 r. Dotyczyła ona stosunków między Naczelnym Wodzem Armii Czerwonej a polską administracją. W niedookreślonej strefie działań wojennych najwyższa władza spoczywała w rękach naczelnego wodza Armii Czerwonej Józefa Stalina. Polskie władze komunistyczne zgodziły się, aby obywatele państwa polskiego byli aresztowani, internowani, deportowani i skazywani przez organa bezpieczeństwa i sądownictwa ZSRS. Co gorsza, karę mieli również odbywać poza granicami swojego państwa. W efekcie trwała brutalna rozprawa z polskim podziemiem niepodległościowym, a zatrzymywane osoby kierowano do obozów zlokalizowanych na terenie ZSRS.
Trzeci podokres obejmował pierwsze miesiące roku 1945 (od stycznia do kwietnia). Represje sowieckie dotknęły wówczas mieszkańców zachodnich terenów przedwojennej II RP i obszarów wschodnich III Rzeszy. Spodziewano się masowego oporu ludności niemieckiej, dlatego zastosowano bardzo surowe unormowania prawne, które umożliwiły masowe aresztowania osób cywilnych w ramach tzw. oczyszczania tyłów Armii Czerwonej. Równolegle z obszarów wschodnich III Rzeszy (w tym z Górnego Śląska) internowano ponad 77 tys. cywilów jako tzw. żywe reparacje. Morderstwa, rabunki, gwałty, niszczenie mienia, widoczne po przekroczeniu przedwojennej granicy polsko-niemieckiej przez Armię Czerwoną, po części wywołały oczekiwany przez Stalina efekt w postaci ucieczki części mieszkańców regionu - co w obliczu planów przekazania tych terenów po wojnie Polsce było na rękę włodarzowi Kremla.
Gdy w kwietniu 1945 r. Sowieci dotarli do granicy, czyli linii Odry i Nysy Łużyckiej, nastąpił kolejny zwrot w polityce ZSRS - ostrze represji wyraźnie zelżało, a aresztowanych Niemców nie wysyłano już do łagrów na terenie ZSRS, lecz przetrzymywano w obozach specjalnych, zlokalizowanych w sowieckiej strefie okupacyjnej Niemiec.
Rozdział piąty opisuje szczegółowo okoliczności związane z wkroczeniem Armii Czerwonej na Górny Śląsk. Zaprezentowano w nim kolejne etapy zajmowania tego obszaru przez żołnierzy sowieckich. Walki trwały tu praktycznie do końca wojny, ponieważ rejon Głuchołazów Sowieci opanowali dopiero 9 maja 1945 r. Omówiono nastroje ludności górnośląskiej w obliczu nadciągającej od wschodu bolszewickiej ofensywy, w szczególności poważne obawy, że całe pogranicze zostanie en masse potraktowane jako obszar niemiecki, co spowoduje represje wobec ludności cywilnej na skalę dużo większą niż nagłośniony przykład zbrodni z Nemmersdorf w Prusach Wschodnich. Przeanalizowano m.in. akcję propagandową realizowaną wobec sowieckich żołnierzy frontowych, zmierzającą do odhumanizowania Niemców, którzy jako faszyści odpowiedzialni za ogrom krzywd wyrządzonych obywatelom ZSRS mieli się spotkać ze srogą zemstą. Rozdział prezentuje postawy szeregowych sowieckich żołnierzy i zawiera próbę odpowiedzi na pytanie, dlaczego sołdaci zdolni byli do tak okrutnych zbrodni na ludności cywilnej. Strach przed nacierającą Armią Czerwoną skutkował ewakuacją części ludności na zachód. W rozdziale omówione zostały przygotowania do tej operacji oraz szczegóły jej realizacji - z uwzględnieniem skali i zróżnicowania jej przebiegu w różnych miejscach Górnego Śląska. Przedstawiając zajmowanie regionu przez Armię Czerwoną, sporo miejsca poświęcono morderstwom, rabunkom oraz zniszczeniom dokonanym przez żołnierzy sowieckich. Egzemplifikacji tych ekscesów towarzyszy próba określenia ich skali oraz miejsc konkretnych zbrodni. Ostatnim omówionym w tym rozdziale zagadnieniem - tragicznym i przez lata odciskającym swoje złowrogie piętno na życiu mieszkańców regionu - jest problem przemocy seksualnej wobec kobiet i jej konsekwencje w postaci ciąż, chorób wenerycznych i ogromnej traumy.
Następny rozdział koncentruje się na dwóch operacjach prowadzonych przez sowieckie struktury bezpieczeństwa. Pierwsza z nich, realizowana w ramach tzw. oczyszczania tyłów Armii Czerwonej, polegała na aresztowaniu podejrzanych osób - związanych zarówno z aparatem nazistowskim, jak i polskim podziemiem niepodległościowym. Na całym Górnym Śląsku obie te skrajne grupy nie były jednak liczne. Górnoślązacy związani ze strukturami III Rzeszy uciekli przed zbliżającym się frontem, komórki podziemia nie były tu rozbudowane, a w momencie wkroczenia Sowietów przeszły dodatkowo do głębszej konspiracji kadrowej. W efekcie znaczną część aresztowanych, których na całym Górnym Śląsku było od 9,6 do 12 tys., stanowili niewinni ludzie, którzy np. padli ofiarą donosów. Dla NKWD nie miało to jednak znaczenia - czekiści chcieli się wykazać, a miarą ich skuteczności były statystyki aresztowanych i wywiezionych do łagrów. Druga duża operacja deportacyjna prowadzona była już w przedwojennej niemieckiej części Górnego Śląska, gdzie po 12 lutego 1945 r. internowano, a następnie zmobilizowano do batalionów roboczych, głównie na terenie Ukraińskiej i Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej, zdolnych do pracy mężczyzn w wieku 17-50 lat. Stanowili oni zdecydowaną większość wyekspediowanych na Wschód. Szacuje się, że owe "żywe reparacje" liczyły między 36 a 38,4 tys. osób. W rozdziale szóstym bardzo szczegółowo przedstawiono proces realizowania deportacji: jak wyglądała koncentracja zatrzymanych, gdzie zlokalizowane były punkty etapowe oraz w jakich warunkach przebywali Górnoślązacy, którzy najczęściej byli przekonani, że po kilkunastu dniach pracy w rejonie przyfrontowym wrócą do swoich domów i zakładów pracy. Znaczną część omawianego rozdziału poświęcono transportowi Górnoślązaków do Kraju Rad. W ujęciu tabelarycznym przedstawiono daty wyjazdu i dotarcia na miejsce eszelonów z łagiernikami. Na podstawie zachowanych relacji odtworzone zostały realia ich podróży w bydlęcych wagonach. Rozdział kończy się opisem operacji skierowania do pracy w obozach demontażowych zlokalizowanych na miejscu, głównie w rejonie Kędzierzyna i Blachowni Śląskiej, grupy około 3 tys. autochtonów. Opis zawiera krótką charakterystykę kluczowych obozów tego typu. W tym przypadku osoby zabrane przez NKWD z domów, najczęściej młode kobiety i starsi mężczyźni, po wykonaniu zadania latem i jesienią 1945 r. zostały zwolnione i uniknęły wywózki na Wschód.
Rozdział siódmy, opatrzony wymownym tytułem Sowiecki dom, ma formę leksykonu charakteryzującego poszczególne obozy, do których trafili aresztowani Górnoślązacy. Omówione zostały następujące łagry: Aktiubińsk (nr 222), Ałagir (nr 515), Artiomowskij (nr 523), Kandałaksza (nr 513), Kemerowo (nr 503), Kopiejsk (nr 506), Krasnowodzk (nr 516), Prokopiewsk (nr 525), Spassk (nr 99) oraz Żezkazgan (nr 502). Każda z notek zawiera podstawowe dane odnośnie do lokalizacji łagru i okresu jego funkcjonowania, załogi, osadzonych oraz ich produktywizacji, a także liczby zmarłych. Druga część rozdziału poświęcona jest "zmobilizowanym/internowanym". Uwzględnia ona szczegółowe informacje na temat liczebności poszczególnych kategorii robotników przymusowych z batalionów roboczych zlokalizowanych na terenie Ukraińskiej, Białoruskiej oraz Gruzińskiej SRS. W formie tabelarycznej zaprezentowano lokalizacje wszystkich batalionów, do których trafili deportowani Górnoślązacy. W tym przypadku również podano okres ich funkcjonowania, a także nazwy przedsiębiorstw, które korzystały z ich pracy. Rozdział kończy się dwoma wykresami: "Globalna liczba cywilów w batalionach roboczych w ZSRS w latach 1945-1948" oraz "Kobiety i mężczyźni w batalionach roboczych w ZSRS w latach 1945-1948".
Rozdział ósmy, zatytułowany Łagry. Życie - praca - śmierć (1945-1949), stanowi kluczową część opracowania, liczącą bez mała 25 proc. całej publikacji. Jego objętość jest pochodną przyjętego założenia, by w tym miejscu dokonać całościowej charakterystyki wszelkich aspektów pobytu deportowanych w sowieckich łagrach. Znajdziemy tu więc dokładny opis infrastruktury obozowej i problemów z zakwaterowaniem, z którymi zetknęli się Górnoślązacy po przybyciu do ZSRS. Generalnie przybysze z Zachodu trafiali najczęściej na tzw. surowy korzeń, czyli do łagru bądź batalionu roboczego, który istniał jedynie na papierze. Pierwsze miesiące oznaczały zatem ciężką pracę, by uruchomić niezbędne do przeżycia elementy infrastruktury, takie jak baraki mieszkalne, łaźnie, stołówki, kuchnie, izby chorych czy sanitariaty.
Znaczna część rozdziału poświęcona jest najważniejszemu dla władz sowieckich aspektowi pobytu więźniów w Kraju Rad - czyli katorżniczej pracy. Pojawiają się tu opisy olbrzymiej niegospodarności i związanego z nią wyzyskiwania więźniów, słabej organizacji, niewykorzystywania kompetencji zawodowych robotników przymusowych - co było szczególnie widoczne w przypadku wyspecjalizowanych pracowników z Górnego Śląska. Przedstawiona została szczegółowo organizacja pracy, oparta na systemie norm powiązanych z ilością pożywienia, a także różnego rodzaju strategie przetrwania stosowane przez łagierników, by przeżyć w tych ekstremalnych warunkach. Osobnym zagadnieniem jest skromne wynagrodzenie wypłacane łagiernikom według skomplikowanego i skrajnie nieuczciwego przelicznika - w niektórych obozach obowiązywał np. system samofinansowania więźniów, którzy z tych pieniędzy musieli opłacić swoje wyżywienie. Pokazuje to wyraźnie ekonomiczną absurdalność systemu łagrowego, który - mimo że oparty praktycznie na darmowej sile roboczej - nie był w stanie na siebie zarobić i wymagał dotacji, zwłaszcza w latach 1945-1947.
W rozdziale ósmym gruntownie omówiono także system racjonowania żywności, od którego w dużej mierze zależały szanse deportowanych na przeżycie. Znajdziemy tu opis przydziałów żywnościowych zarówno w ujęciu ilościowym, jak i jakościowym. Poza tym zaprezentowane zostały sposoby pozyskiwania dodatkowych porcji żywnościowych i różne strategie "zarządzania głodem". Kolejnym zagadnieniem scharakteryzowanym w tej części pracy są choroby, będące wynikiem morderczej pracy, koszmarnych warunków życia, ustawicznego głodu i niedożywienia. Powodowały one stopniowe wyniszczenie organizmu, a w konsekwencji śmierć. W rozdziale tym przedstawiono charakterystykę chorób, na które najczęściej zapadali deportowani, oraz główne przyczyny zgonów. Należy podkreślić, że około 25 proc. Górnoślązaków nie przeżyło przymusowego wyjazdu do ZSRS. Z tego powodu w pracy nie mogło zabraknąć danych na temat śmiertelności, opisu pochówków oraz działalności przyobozowych cmentarzy. W uzupełnieniu tej charakterystyki wskazano na specyficzną górnośląską strategię przeżycia.
Prezentowany obraz byłby niepełny bez zwrócenia uwagi na stosunki między osadzonymi w łagrach oraz na kontakty łagierników z innymi nacjami, które wraz z nimi znalazły się za drutem kolczastym (np. Sasami siedmiogrodzkimi), i z okoliczną ludnością. W zakończeniu rozdziału omówiono skalę ucieczek z obozów pracy i pokazano, w jaki sposób próbowano wyrwać się z "sowieckiego piekła" i na własną rękę wrócić do domu. Wśród wielu tragedii niedoszłych uciekinierów zdarzały się przypadki zakończone sukcesem - okazywało się, że części zbiegów, zwłaszcza z batalionów roboczych zlokalizowanych na Ukrainie i Białorusi, udało się szczęśliwie dotrzeć do swoich bliskich. Był to bardzo ryzykowny krok, bowiem schwytanych uciekinierów karano ciężkim pobiciem i pobytem w areszcie, co wielu przypłaciło życiem.
Kolejny rozdział zatytułowany Trudny powrót do domu społeczności pogranicza koncentruje się na opisie losów tych, którzy przeżyli pobyt na "nieludzkiej ziemi" i mogli powrócić na Zachód. Jak się okazało, nie było to łatwe. Rozdział zaczyna się od opisu społecznych i gospodarczych konsekwencji wywózek dla życia mieszkańców Górnego Śląska. Zaakcentowano tu zwłaszcza destrukcyjny wpływ deportacji na funkcjonowanie wielu górnośląskich rodzin, pozbawionych środków do życia, narażonych na powojenną przemoc i często wyrzucanych z zakładowych mieszkań górniczych. Zasygnalizowano także problemy gospodarcze całego regionu - zwłaszcza branży górniczej, cierpiącej na brak wykwalifikowanej siły roboczej (górnośląscy górnicy wydobywali w tym czasie węgiel w Donbasie na potrzeby sowieckiej Rosji). Władzom komunistycznym z wielu względów zależało na powrocie uprowadzonych przez NKWD mieszkańców Górnego Śląska. W pierwszej kolejności starano się doprowadzić do uwolnienia tych cywilów, którzy trafili do obozów demontażowych zlokalizowanych na miejscu, i nie dopuścić, by ludzie ci po zakończeniu wyznaczonych zadań zostali deportowani na Wschód. Na przełomie lipca i sierpnia 1945 r. rozmowy w tej sprawie z przedstawicielami strony sowieckiej podjął wojewoda śląsko-dąbrowski Aleksander Zawadzki. W efekcie poczynionych ustaleń powołano kilka polskich komisji specjalnych, które zostały wpuszczone do sowieckich obozów, m.in. w Łabędach czy Kędzierzynie, co doprowadziło do uwolnienia tych osadzonych, których identyfikowano jako Polaków, w tym większość Górnoślązaków. Zasadnicza część rozdziału poświęcona została działaniom na rzecz powrotu deportowanych z ZSRS. Szczególną aktywnością wykazały się tu władze Centralnego Zarządu Przemysłu Węglowego w Katowicach. W rozdziale dziewiątym znajdziemy opis rozmów prowadzonych ze stroną sowiecką za pośrednictwem polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz ambasady polskiej w Moskwie, podzielonych na trzy etapy (1945-1946, 1947-1948, 1949). Rozdział kończy się opisem dróg powrotu Górnoślązaków z sowieckich łagrów, które były różne w zależności od tego, czy Sowieci uznawali wypuszczanych na wolność za Polaków, czy za Niemców. W tym ostatnim przypadku transporty kolejowe jadące na Zachód niekiedy przejeżdżały obok ich domów rodzinnych, ale oni wypuszczani byli na wolność dopiero w sowieckiej strefie okupacyjnej w Niemczech, we Frankfurcie nad Odrą, i - choć brzmi to paradoksalnie - z Zachodu wracali na Górny Śląsk.
Ostatni rozdział nosi tytuł Pamięć o deportacjach Górnoślązaków do ZSRS w okresie PRL i pierwszych latach po zmianach demokratycznych w Polsce 1989/1990. Pamięć ta w powojennej Polsce - w której granicach w wyniku zmian terytorialnych znalazł się również zachodni Górny Śląsk - nie mogła rozwijać się w sposób naturalny. Zważywszy, że sprawcą wywózki był sojusznik i hegemon bloku państw socjalistycznych, czyli ZSRS, absolutnie nie można było o niej mówić publicznie ani prowadzić na ten temat jakichkolwiek badań naukowych. W oficjalnej narracji pamięć o wkroczeniu Armii Czerwonej i następstwach tego wydarzenia była totalnie zakłamywana. Nie było w niej miejsca na zbrodnie, gwałty, rabunki, wywożenie infrastruktury przemysłowej czy deportacje ludności cywilnej na Wschód. W tej sytuacji pamięć o "internirungu" była kultywowana wyłącznie w rodzinach, i to w bardzo ograniczonej formie. Ze Wschodu powrócili ludzie z silną traumą, którzy nie chcieli lub wręcz bali się powracać do tych bardzo dla nich bolesnych wspomnień. Inaczej było w środowiskach Górnoślązaków, którzy uciekli przed zbliżającym się frontem lub zostali wysiedleni i zamieszkali na terenach utworzonej w 1949 r. Republiki Federalnej Niemiec. Tam nie było ograniczeń, jeśli chodzi o kultywowanie pamięci o tragicznych wydarzeniach końca II wojny światowej na Górnym Śląsku. Tamtejsze środowiska tzw. wypędzonych oraz ziomkostw mogły dbać o swoją pamięć grupową i miały ku temu środki (własne pisma) oraz sposobności (spotkania, uroczystości takie jak Dzień Stron Ojczystych - Tag der Heimat, zjazdy ojczyźniane - Heimattreffen). W działaniach tych pierwsze miejsce zajmowała jednak bez wątpienia kwestia wysiedlenia (wypędzenia) - deportacje na Wschód zawsze stanowiły wątek poboczny, wręcz marginalny.
Na Górnym Śląsku temat wywózek na Wschód mógł zagościć na forum publicznym dopiero po zmianach ustrojowych lat 1989/1990. Stopniowo zaczęły się pojawiać artykuły prasowe, podjęto też pierwsze badania naukowe. Przez wiele lat ton dyskusji na temat deportacji i pracy przymusowej nadawała publicystyka, co powodowało często mitologizowanie tego zjawiska. Z czasem zaczęły się pojawiać filmy dokumentalne, a próbą dowartościowania znaczenia "internirungu" dla życia lokalnych społeczności była uchwała Sejmiku Województwa Śląskiego z 2011 r. oraz rok późniejsza uchwała Sejmiku Województwa Opolskiego, ustanawiające ostatnią niedzielę stycznia każdego roku Dniem Pamięci o Tragedii Górnośląskiej 1945 roku. Z kolei 14 lutego 2015 r. z udziałem Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego zostało oficjalnie otwarte Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945 roku w Radzionkowie - placówka muzealno-edukacyjna zajmująca się tym zagadnieniem. Mimo upływu lat pamięć przetrwała i powraca w dyskursie publicznym - zwłaszcza w styczniu i lutym każdego roku, w kolejne rocznice wkroczenia Armii Czerwonej do krainy pogranicza, jaką był Górny Śląsk.
Nota redakcyjna
Autor zdecydował się na umieszczenie w pracy przypisów bibliograficznych odnoszących się do publikacji w językach rosyjskim i ukraińskim w oryginale, bez transkrypcji. Wynika to z postępu, jaki dokonuje się w badaniach naukowych i popularyzacji. Obecnie wiele dzieł lub ich fragmentów publikowanych jest w Internecie. W tej sytuacji czytelnik po skopiowaniu adresu bibliograficznego w języku rosyjskim czy ukraińskim i przeniesieniu go do wyszukiwarki internetowej w ciągu kilku sekund otrzyma wynik wyszukiwania, często z możliwością zapoznania się z treścią źródła w formacie PDF. Przy stosowaniu transkrypcji ów proces się wydłuża i co więcej - komplikuje. Stąd decyzja o stosowaniu zapisów w językach oryginalnych.
Z uwagi na bardzo rozległą literaturę wykorzystaną w pracy autor stosował najczęściej zasadę jednorazowego cytowania danej publikacji w przypisie. W ten sposób czytelnik otrzymuje szerokie wskazania bibliograficzne, pozwalające na poszerzenie niektórych wątków występujących w monografii. Dotyczy to zwłaszcza publikacji w językach rosyjskim, ukraińskim i niemieckim. Trzeba zaznaczyć, że w wielu takich opracowaniach głównym przedmiotem zainteresowania byli jeńcy wojenni, a wątek internowanych cywilów potraktowano marginalnie - co wynika z dysproporcji w liczebności obu grup.
Kolejnym istotnym elementem jest wykorzystanie doświadczeń z pobytu na Wschodzie Sasów siedmiogrodzkich jako uzupełnienia narracji Górnoślązaków. Jest to zabieg celowy - ludzie ci trafili przecież do tych samych batalionów roboczych i łagrów lub miejsc odosobnienia, położonych w tym samym rejonie i zorganizowanych na tych samych zasadach. Niestety, wspomnień pochodzących od osób deportowanych z Górnego Śląska jest niedużo, zostały one zebrane po roku 1989, a ich autorzy bardzo często sugerowali się w swoich relacjach artykułami prasowymi, co spowodowało, że są one zbudowane na analogicznym schemacie z uwypukleniem tych samych elementów łagrowego życia. Z Górnego Śląska zabrano na Wschód głównie mężczyzn - robotników przyzwyczajonych do krótkich komunikatów werbalnych stosowanych w pracy w kopalni czy hucie. Znajduje to wyraz również w zebranych od nich relacjach, w których brakuje na ogół szczegółowych informacji o codziennym życiu łagrowym, o kontaktach międzyludzkich. Te elementy pojawiają się natomiast we wspomnieniach pozostawionych przez Sasów. Istotną przesłanką jest to, że w grupie wywiezionych na Wschód blisko 50 proc. stanowiły młode dziewczyny i kobiety. Już pod koniec lat osiemdziesiątych historycy niemieccy zainicjowali w tej społeczności szeroko zakreślony projekt badawczy. W efekcie zebrano wiele różnorodnych źródeł, znacznie szerzej opisujących sowiecką rzeczywistość niż w przypadku grupy górnośląskiej. Trzeba też pamiętać, że gdy Siedmiogrodzianie zaczęli mierzyć się z tematem wywózek na Wschód, deportowane kobiety były jeszcze w pełni władz umysłowych, a zatem mogły i - co więcej - chciały się podzielić bolesnymi wspomnieniami z przeszłości. Kolejną istotną różnicą wpływającą na widzenie świata "Archipelagu GUPWI" jest to, że o ile Górnoślązacy - zwłaszcza mieszkańcy rejonu Bytomia, Gliwic i Zabrza, skąd wywieziono na Wschód najwięcej cywilów - to głównie społeczność związana z przemysłem i ośrodkami miejskimi, o tyle Sasi pochodzili na ogół ze wsi i zajmowali się uprawą roli. To czyni ich postrzeganie ZSRS odmiennym. Mniejsze znaczenie, ale jednak, miały również względy religijne - deportowani Górnoślązacy byli katolikami, a Sasi siedmiogrodzcy to społeczność protestancka. Wszystkie te różnice, wynikające z innego spojrzenia na to samo zjawisko, potraktowane jako elementy wspólnej układanki dają po połączeniu źródeł unikatowy, różnorodny i wszechstronny obraz pobytu cywilów z Europy Środkowej i Wschodniej na "nieludzkiej ziemi".
Na koniec jeszcze jedno kluczowe zastrzeżenie. Przez wiele lat dla autora priorytetowym zadaniem było stworzenie imiennej bazy mieszkańców Górnego Śląska internowanych, aresztowanych i deportowanych do ZSRS w roku 1945. Oznaczało to pracę na podstawie tzw. akt masowych. Dość powiedzieć, że aby zbadać tylko materiały z prowadzonych przez sądy grodzkie głównie w latach 1945-1950 postępowań o uznanie za zmarłego, trzeba było sięgnąć do przeszło 35 tys. teczek - oczywiście tylko część z nich dotyczyła ofiar deportacji na Wschód. Mimo to dane ponad 15 tys. deportowanych Górnoślązaków znalazły się w tym zasobie archiwalnym - bądź jako osób, których zgon próbowano stwierdzić, bądź jako świadków w podobnych postępowaniach. Gdy przyszedł czas na dopełnienie tej listy kompleksową monografią zjawiska, pojawił się problem dostępu do akt rosyjskich, białoruskich i ukraińskich. Agresja Rosji na Ukrainę zapoczątkowana 24 lutego 2022 r. i trwająca wojna przekreślają na bliżej nieokreślony czas możliwość dostępu do tych dokumentów. Siłą rzeczy konieczne stało się więc wykorzystanie swego rodzaju środków zastępczych. Wśród nich znalazły się niezwykle cenne dokumenty z zasobu Centralnego Archiwum Wojskowego w Warszawie - tzw. Kolekcja akt rosyjskich. Mniejszą wartość mają dokumenty z Archiwum Akt Nowych (zbiór kopii dokumentów pochodzących z archiwów obcych - Państwowe Archiwum Federacji Rosyjskiej w Moskwie - Государственный архив Российской Федерации). W tym zbiorze udało się odnaleźć tylko niewielkie wzmianki na temat będący przedmiotem monografii. Poza tym w pracy na bardzo szeroką skalę wykorzystane zostały publikowane zbiory dokumentów rosyjskiej proweniencji oraz opracowania i analizy rosyjskich historyków, a także badaczy z takich krajów jak Rumunia, Węgry, czy Niemcy, którzy na ograniczoną skalę wykorzystywali dokumenty z sowieckich archiwów. Dostęp do nich nigdy nie był szeroki, ale obecnie jest on całkowicie zamknięty - nie wiadomo, na jak długo, ale raczej trudno się spodziewać, żeby w perspektywie kilku lat sytuacja uległa zmianie. Autor uważa, że pomimo tych problemów udało się dość kompleksowo przedstawić wszelkie kwestie związane z deportacją i pracą przymusową Górnoślązaków w ZSRS w latach 1945-1949, bazując na tym materiale źródłowym, który był dostępny w czasie powstawania monografii. Czytelnik sam będzie miał okazję ocenić, na ile to przekonanie jest uzasadnione.
Dalsza część w wersji pełnej