Inspiracje na każdy dzień roku - Zig Ziglar, Ike Reighard

Kup ebooka

30.00 zł

-
Proszę czekać

Słowo wstępne

Kiedy w roku 1985 zaproszono mnie do wygłoszenia wykładu w dużym kościele w Dallas (Teksas), mówiąc o pokonywaniu gigantów we własnym życiu, posłużyłem się cytatem Ziga Ziglara pochodzącym z książki Do zobaczenia na szczycie. Po zakończeniu wykładów, wysoki, szczupły, nienagannie ubrany mężczyzna podszedł do mnie i powiedział:

- Bardzo podobało mi się to, co mówił pan o Zigu Ziglarze.

- Czyżby był pan fanem Ziga? - zapytałem.

"Fan" milczał przez krótką chwilę, po czym oznajmił:

- To ja jestem Zig Ziglar!

W taki sposób, ku memu wielkiemu zaskoczeniu (i zakłopotaniu), poznałem jednego z moich idoli.

Na długo przed tym, gdy dane mi było poznać Ziga Ziglara osobiście, jego książka Do zobaczenia na szczycie zainspirowała mnie do wprowadzenia znaczących zmian w moim życiu. Po jej przeczytaniu zacząłem stawiać sobie różnorakie cele. Jednym z pierwszych było ukończenie studiów. Pozostając pod wpływem książki Ziga, zrobiłem licencjat, następnie uzyskałem tytuł magistra, a wreszcie stopień doktora.

Wkrótce po tym, jak spotkałem i zaprzyjaźniłem się z Zigiem, w sobotnie poranki zacząłem otrzymywać od niego wiadomości, które okazały się dla mnie wielkim błogosławieństwem. Przygotowując się do niedzielnych zajęć ze swoim kółkiem biblijnym, Zig gromadził i analizował pomysły na każdą lekcję. Wkrótce zostałem jego "dyżurnym pastorem" i teologiem-amatorem. Omawiając z nim fragment z Pisma Świętego, który w danym tygodniu miał być tematem zajęć, sięgałem po swoją wiedzę biblijną, by nakreślić mu kontekst ogólny, oraz po wiedzę wyniesioną ze studiów, dzięki której udzielałem mu konsultacji społeczno-ekonomicznych, geograficznych, jak również duszpasterskich. Z czasem sobotnie poranki z Zigiem stały się nie tylko naszym rytuałem, ale także prawdziwym błogosławieństwem, za które jestem mu ogromnie wdzięczny.

Nasza wieloletnia przyjaźń odzwierciedlona została w dwóch książkach: Schronienia Donny Van Liere i Eddiego Carswella oraz Ponad szczytem, która stanowi kontynuację książki Do zobaczenia na szczycie. Zig posłużył się w niej moim doświadczeniem przejścia od "bezkształtnego ogółu" do "znaczącego konkretu".

Od samego początku połączyła nas niezwykła więź owocująca piękną relacją, która - niemal tak mocno jak moja relacja z Jezusem Chrystusem - ukształtowała mnie jako męża, ojca, chrześcijanina i ewangelizatora.

dr Ike Reighard

Poprosiłem Ike'a, by towarzyszył mi w pisaniu tej książki, gdyż od wielu lat darzę szacunkiem i zaufaniem jego duchową intuicję oraz wiedzę biblijną. Jestem przekonany, że - podobnie jak ja - wyniesiecie wiele korzyści z mądrości i wiedzy, jaką Ike Reighard ubogacił tę książkę. Przygotowaliśmy warte zapamiętania cytaty, fragmenty Pisma Świętego i zachęcające do refleksji, codzienne rozważania umiłowanego Słowa Bożego. Modlimy się, aby te spotkania z Biblią każdego dnia przyczyniały się do pogłębienia waszej relacji z naszym Panem i Zbawicielem - Jezusem Chrystusem.

Zig Ziglar

26 styczniaZwyciężać świat

Miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie. Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwycięża świat; tym właśnie zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest nasza wiara. A kto zwycięża świat, jeśli nie ten, kto wierzy, że Jezus jest Synem Bożym?" (1 J 5,3-5)

W Nowym Testamencie słowo "świat" stosowane jest na dwa różne sposoby. Czasem oznacza ono po prostu ziemię i jej mieszkańców ("Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata" J 1,29), innym razem odnosi się do grzesznej, egoistycznej postawy życiowej. Mówiąc o "zwyciężaniu świata", św. Jan ma na myśli ów drugi sens.

Żyjemy w kulturze, która obiecuje o wiele więcej, niż może tak naprawdę dać. Każdego dnia jesteśmy bombardowani obietnicami, które mamią urodą, bogactwem, sukcesem, sławą i przyjemnością. Wszystkie pokusy zapewniają, że są w stanie nasycić nasze serca i zaoferować nam prawdziwe szczęście, a my często wierzymy w te kłamstwa. Gdyby przychodziły do nas w postaci małych diabełków z różkami, od razu byśmy je rozpoznali, ale przez to, że - podobnie jak sam szatan - często przybierają one niewinną postać, łatwo dajemy się nabrać.

Dlaczego powinniśmy zwyciężać świat? Dlatego, że świat może nas pochłonąć tak bardzo, że zaczniemy oddalać się od Boga. Pokusy odciągają naszą uwagę, podważają naszą wiarę w Boga, demoralizują nas i osłabiają nasze relacje z innymi. Wiara w fałszywe obietnice nadweręża, wręcz niszczy wszystkie obszary naszego życia.

Nie da się zwyciężyć świata przez wypowiedzenie magicznego zaklęcia czy też poprzez sam fakt chodzenia do kościoła. Wojny wygrywa się dzięki starannemu planowaniu, gromadzeniu odpowiednich zasobów, odwadze, a zwłaszcza dzięki posłuszeństwu dowódcy. W naszej walce ze światem możemy zwyciężyć tylko wówczas, gdy będziemy trzymać się Jezusa, gdy rozszyfrujemy i odrzucimy wciskane nam kłamstwa i gdy będziemy posłuszni Bogu.

Podaj przykłady kłamstw, jakie narzuca nam świat. Dlaczego tak łatwo jesteśmy skłonni w nie uwierzyć?

W jakim stopniu udaje ci się zwyciężać świat na obecnym etapie życia? Jakie kroki mógłbyś podjąć, aby twoja walka była bardziej efektywna?

Chrześcijaństwo wiele razy umierało i powstawało z martwych, gdyż tylko chrześcijański Bóg znalazł sposób, by wydostać się z grobu. G.K. CHESTERTON

17 styczniaPorwać za sobą innych

W tych rzeczach się ćwicz, cały im się oddaj, aby twój postęp widoczny był dla wszystkich. (1 Tm 4,15)

Czego szukają ci, którzy z różnych przyczyn nas naśladują? Każda z tych osób udzieliłaby zapewne innej odpowiedzi na to pytanie. Jedni potrzebują kogoś, kto będzie dla nich autorytetem, drudzy szukają w nas starszego brata czy siostry, jeszcze inni po prostu chcą się czegoś od nas nauczyć lub uzyskać pomoc w przygotowaniu czegoś dla nich ważnego. Ci, którzy naśladują innych, mają jednak jedno wspólne pragnienie - aby osoba, na której się wzorują, miała konkretny cel i realizowała go z autentyczną pasją. Te dwa warunki nie są może zbyt wygórowane, jednak nader rzadko spełniają się jednocześnie.

W swoim liście św. Paweł udzielił Tymoteuszowi kilku wskazówek dotyczących strategii dobrego przywódcy. Apostoł nie chciał jednak, aby jego młody przyjaciel robił cokolwiek na siłę. Udzielił mu wobec tego dobrej rady: zanim cokolwiek zrobisz, rozważ to bardzo dobrze, aby zapadło ci głęboko w serce i stało się nieodłączną częścią twojego życia. Jednakże to nie wszystko. Nie wystarczy tylko o czymś myśleć, trzeba jeszcze zaangażować się w to całym sobą - ciałem, umysłem i duchem. Kiedy inni zobaczą, jak wielkie jest twoje zaangażowanie, nie będą mogli tak po prostu przejść obok - raczej zatrzymają się i pójdą za tobą.

Święty Paweł wiedział, że prawdziwe przywództwo nie wypływa z podręcznikowej wiedzy, ale z głębi serca. Wydając określone polecenia na zebraniach zarządu, możemy poruszać ciała naszych pracowników, jednak ich serca poruszymy dopiero wówczas, gdy zobaczą, że doskonale znamy sprawę, którą się zajmujemy, i że jesteśmy jej całkowicie oddani. Tylko dogłębną wiedzą i autentyczną pasją możemy naprawdę porwać za sobą innych ludzi.

Jak dalece jesteś świadomy własnej roli, na ile znasz swój cel i czy realizujesz go z niekłamanym entuzjazmem?

Czy potrafisz porywać za sobą innych ludzi?

Myślę, że moja modlitwa wynika bardziej z pewnej postawy niż z czegokolwiek innego. Zamiast wdawać się w czczą gadaninę, codziennie i cierpliwie proszę wielkiego Boga o to, aby pozwolił mi ze sobą rozmawiać. Proszę Go o mądrość, wiedzę i siłę do pełnienia Jego woli. Owocem jest to, że nieustannie proszę i otrzymuję. GEORGE WASHINGTON CARVER

15 styczniaOstatnia deska ratunku?

O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! (Flp 4,6)

Troski łatwo mogą się stać naszą zmorą. W ciągu dnia przeżywamy, że za mało zrobiliśmy, a nocą zadręczamy się myślą, że to, co osiągnęliśmy, zostanie zaprzepaszczone. Odtwarzamy w głowie różnorakie rozmowy tylko po to, by udowodnić sobie, że powiedzieliśmy coś niedorzecznego, a potem obwiniamy się za własną głupotę. Martwimy się o to, że coś szwankuje w naszym małżeństwie lub, jeśli jesteśmy samotni, że nigdy nie znajdziemy męża czy żony. Nieustannie zamartwiamy się o wszystko - o pieniądze, życie seksualne, dzieci czy relacje z teściami. Gdy jesteśmy w pracy, zastanawiamy się, co nas czeka w domu, a gdy jesteśmy w domu, nie możemy przestać niepokoić się, co może spotkać nas w pracy.

Święty Paweł wkracza w tę spiralę negatywnych myśli, mówiąc: "O nic się już zbytnio nie troskajcie". Niektórzy z nas mieliby pewnie ochotę odpowiedzieć: "Jasne. On nie ma przecież zielonego pojęcia o moich problemach". Tymczasem św. Paweł doskonale się orientuje. On także miał na głowie mnóstwo trudnych spraw, a mimo to nauczył się koncentrować przede wszystkim na dobroci i wielkości Boga (zob. Flp 4,8). Wypracował również zwyczaj nieustającej modlitwy, ona natomiast nie chodzi w parze ze zmartwieniem - prędzej czy później jedno wypiera drugie.

Często zapominamy o modlitwie, a szkoda, bo gdy z niej rezygnujemy, odcinamy się od źródła pokoju, nadziei i radości. Kiedy prosimy Boga o cokolwiek, dziękujemy Mu za Jego mądrość i wyrażamy ufność w to, że Jego wola wypełni się we właściwym czasie, możemy doświadczać Bożego pokoju nawet w najtrudniejszych okolicznościach. Zyskujemy również pewność, że Bóg wysłucha każdej naszej prośby.

O co zazwyczaj się martwisz?

Oddaj to wszystko Bogu na modlitwie, podziękuj za Jego mądrość i moc i zaufaj, że obdaruje cię we właściwym czasie.

Możesz się łamać, ale nigdy załamać. MARY CROWLEY

Jeśli skupisz się na tym, co dobre, odkryjesz jeszcze więcej łask, za które możesz dziękować Bogu. ZIG ZIGLAR

1 styczniaJedno

Bracia, ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno [czynię]: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie. (Flp 3,13-14)

Paweł Apostoł był najwybitniejszym ewangelizatorem w dziejach Kościoła, ale nie czuł pychy z tego powodu. Wiedział bowiem, że wciąż ma nad czym pracować. Jego dni były wypełnione zakładaniem nowych wspólnot kościelnych, udzielaniem porad ich przywódcom oraz niesieniem Ewangelii do najdalszych zakątków ówczesnego świata. Niemniej jednak, opisując wszystkie swoje działania, św. Paweł ogranicza się do słowa "jedno". Posługując się językiem biznesowym, można by to zinterpretować jako "ścisłe trzymanie się określonego celu". By zdobyć ten upragniony cel, trzeba działać dwutorowo: nie rozpamiętywać przeszłości, ale patrzeć w przyszłość.

Przeszłość może nas pogrążać na dwa różne sposoby. Niektórzy wstydzą się porażek, jakie ponieśli w życiu osobistym czy zawodowym. W konsekwencji raz po raz nękają ich negatywne wspomnienia, a podejmowane przez nich decyzje podszyte są żalem i obawą przed popełnieniem tego samego błędu. Inni, którzy niegdyś odnieśli pasmo sukcesów, żyją chwalebną przeszłością. Zamiast wykorzystać osiągnięcia do dalszego rozwoju, wolą wspominać stare dobre czasy. Jednakże tkwiąc w przeszłości - czy przegranej, czy chwalebnej - pozwalamy, by życie przeciekało nam przez palce. Posłuchajmy św. Pawła, który poucza: "zapomnij o tym, co było, i idź do przodu".

Jaki kierunek mamy obrać? Powinniśmy patrzeć przed siebie, by wypełniać to, co Bóg dla nas przewidział. Paweł zachęca nas, abyśmy walczyli w słusznej Bożej sprawie - takiej, która przyczynia się do tego, że ludzie stają się lepsi, a królestwo Boże się rozszerza. Takie sprawy mogą pojawiać się wszędzie - w pracy, w sąsiedztwie, w domu czy w Kościele.

Na progu Nowego Roku skup się na tym, co św. Paweł określa jako "jedno".

O jakich porażkach z przeszłości trudno ci zapomnieć? Jakimi sukcesami wciąż żyjesz?

Czy istnieje jakaś słuszna Boża sprawa, która jest droga twemu sercu? Wyjaśnij swoją odpowiedź.

W momencie, w którym twoje wspomnienia przerosną twoje marzenia, twoja dusza zacznie obumierać. IKE REIGHARD

Rób to, co musisz, kiedy musisz, a przyjdzie dzień, kiedy zaczniesz robić to, co chcesz, kiedy chcesz. ZIG ZIGLAR

27 styczniaPójść za Jezusem

Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną. (Mk 10,21)

Kiedy czytamy o bogatym młodzieńcu, często wyobrażamy go sobie jako osobę chciwą i zarozumiałą, co jednak nie wydaje się być prawdą. Ów młodzieniec miał w sobie autentyczne pragnienie Boga. Właśnie dlatego podbiegł do Jezusa, upadł na kolana i z głębi serca zapytał o sposób osiągnięcia życia wiecznego (zob. Mk 10,17).

W Ewangelii św. Marka widać wyraźnie, że słynna wskazówka, jakiej Jezus udzielił bogatemu młodzieńcowi, aby sprzedać cały majątek i rozdać pieniądze ubogim, wynika z miłości, nie zaś z niechęci. Jezus pragnie, abyśmy kochali Go całym sercem, jednak my nie możemy kochać Go w ten sposób, jeśli nasze serca zajęte są przez inne osoby lub rzeczy. Bożek to nie tylko kamienna figurka przedstawiająca pogańskie bóstwo. Bożkiem może być wszystko, co zajmuje w naszych sercach najważniejszą pozycję: mąż, żona lub dzieci, praca, zainteresowania, pieniądze, sława, uroda czy inne dobra. W rozmowie z bogatym młodzieńcem Jezus bezbłędnie wskazał na jedyną rzecz, jaka uniemożliwiała temu człowiekowi doświadczenie pełnego zjednoczenia z Bogiem - pieniądze.

W walce z fałszywymi bożkami nie wolno stosować półśrodków. Trzeba wyrwać bożka ze swojego serca i zastąpić go jedynym Bogiem. Bożkiem bogatego młodzieńca były pieniądze, toteż Jezus powiedział mu wprost: "Sprzedaj swój majątek, a pieniądze rozdaj ubogim". Jezus nie mówi tych słów każdemu, jednak ilekroć wskazuje bożka panoszącego się w czyimś sercu, żąda radykalnych działań. Tylko takie mogą zakończyć się powodzeniem.

Dopiero wówczas, gdy odrzucimy nasze bożki, będziemy w stanie wziąć krzyż posłuszeństwa i lojalności wobec Chrystusa, by pójść za Nim, dokądkolwiek nas poprowadzi. Dopiero wtedy doświadczymy pełni życia, którą może nam dać tylko Chrystus. Jeśli w to nie uwierzymy, będziemy kłaniać się bożkom, które prędzej czy później zabiorą nam wszystko, co mamy, i pozostawią w nas jedynie pustkę.

Jak zachowałbyś się, gdybyś to ty był ewangelicznym bogatym młodzieńcem?

Czy Duch Święty podpowiada ci, że w twoim sercu mieszka jakiś bożek? Jeśli tak, co zamierzasz z tym zrobić?

Ci, którzy noszą korony w niebie, wcześniej nosili krzyże na ziemi. CHARLES HADDON SPURGEON

7 styczniaOdwaga szczerości

I powiedzieli mi: Ci pozostali, którzy w tamtejszym okręgu uniknęli uprowadzenia, znajdują się w wielkiej biedzie i pohańbieniu; mur Jerozolimy jest zburzony, a bramy jej są ogniem spalone. I oto, gdy to usłyszałem, usiadłem, płakałem i trapiłem się całymi dniami, pościłem i modliłem się w obecności Boga niebios. (Ne 1,3-4)

Większość z nas przez całe życie usiłuje robić wrażenie pięknych i mądrych. To naturalne, że chcemy, aby inni dobrze o nas myśleli, jednak jedną z rzeczy, którą cenię najbardziej, jest absolutna szczerość - zarówno wobec siebie samego, jak i wobec przeżywanych sytuacji. Nehemiasz miał pracę godną pozazdroszczenia. Był blisko króla i prowadził wygodne życie. Jednakże nigdy nie zapominał o Bożych sprawach. Zależało mu na tym samym, na czym zależało Bogu, toteż wieść o tym, że mieszkańcy Jerozolimy cierpią, złamała mu serce. Nehemiasz nie zbagatelizował problemu, ale też nie popadł w panikę. Zamiast tego pozwolił, aby do jego duszy dotarła brutalna prawda, na którą zareagował właściwie: usiadł i zapłakał.

Najpierw Nehemiasz odbył szczerą rozmowę z przynoszącym złe wieści posłańcem, a następnie - z Bogiem. Tylko odwaga pozwala zdobyć się na szczerość. Zdecydowanie łatwiej odwrócić wzrok, gdy zauważamy, że czegoś potrzeba nam albo ludziom wokół nas. Możemy usprawiedliwiać się tym, że zrobiliśmy już wszystko, co w naszej mocy, albo że nie mamy czasu, by przyjść komuś z pomocą. Niemniej jednak, wymówki nie zniwelują problemu. Lepiej jest, wzorem Nehemiasza, przyjąć brutalną prawdę, bo tylko wówczas będziemy mogli na nią zareagować autentycznym współczuciem.

To dopiero początek historii Nehemiasza. Wkrótce przystąpił on do działania: zebrał odpowiednie środki, zmotywował ludzi i zabrał się za odbudowę murów Jerozolimy. Jego starania nie byłyby jednak skuteczne, gdyby najpierw nie spojrzał w oczy brutalnej prawdzie o rzeczywistości.

Jakie potrzeby widzisz we własnym życiu i w życiu twoich bliźnich?

W jaki sposób szczera odpowiedź na dostrzeżone potrzeby mogłaby się stać zalążkiem zmian?

Od czasu do czasu ludzie potykają się o prawdę, jednak większość z nich szybko się wówczas podnosi i idzie dalej, jak gdyby nic się nie stało. WINSTON CHURCHILL

9 styczniaSprawozdanie

Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre. Tak więc przejęci bojaźnią Pana przekonujemy ludzi. (2 Kor 5,10-11)

Jakie działania podejmujesz, gdy wiesz, że za kilka tygodni czeka cię sprawozdanie ze swej działalności przed twoim przełożonym? Większość z nas przewertowałaby wówczas listę swoich obowiązków, aby upewnić się, czy na pewno zostały zrealizowane. Zapewne przyjrzelibyśmy się również relacjom łączącym nas z kolegami z pracy. Stawka może okazać się bardzo wysoka. Być może zechcemy otrzymać awans lub podwyżkę albo po prostu usłyszeć, że dobrze się spisujemy, dzięki czemu zostaniemy na danym stanowisku. Robimy zatem, co w naszej mocy, aby w rozmowie z szefem wypaść jak najlepiej. Innymi słowy, fakt, że czeka nas owo sprawozdanie, wywiera ogromny wpływ na nasze decyzje.

Pismo Święte mówi nam, że pewnego dnia nasz najwyższy Szef wezwie nas, by odebrać sprawozdanie z całego życia. Staniemy przed obliczem Jezusa Chrystusa, by zdać Mu relację z wyborów, na które odważyliśmy się jako chrześcijanie. Wielu wyznawców Chrystusa nie zdaje sobie sprawy z tego, że Bóg osądzi ich z wiary. Większość wie, że na końcu czasów nastąpi sąd nad ludźmi, którzy nie wierzą w Boga, jednak mało kto ma świadomość tego, że odbędzie się również sąd nad tymi, którzy oddali swoje życie Chrystusowi. Tego dnia zarówno ty, jak i ja, spojrzymy w oczy Jezusowi, który przyjrzy się wszystkiemu: decyzjom, które wypływały z pobudek egoistycznych i tym, które podejmowaliśmy, dla dobra innych ludzi; czynom, które popełnialiśmy, myśląc, że nikt nie widzi oraz tym dokonywanym w nadziei, że patrzy na nas cały świat. Cały nasz egoizm ulegnie wtedy ostatecznemu zniszczeniu, a my otrzymamy nagrodę, na jaką zapracowaliśmy, służąc Bogu.

Tego jednego sprawozdania Chrystus zażąda od nas. Zacznijmy przygotowywać się do niego już dziś, szukając woli Boga i Jego ścieżek. Chciałbym, aby moje sprawozdanie okazało się dobre w oczach Pana. A ty?

Gdybyś miał złożyć Jezusowi sprawozdanie ze swojego życia już dziś, jak myślisz - z czego byłby zadowolony, a co by Go zasmuciło?

W jaki sposób świadomość tego, że w przyszłości przedstawisz Bogu takie sprawozdanie, wpływa na twoje obecne postępowanie?

Najważniejszą refleksją, jaką kiedykolwiek miałem, jest myśl o mojej własnej odpowiedzialności przed Bogiem. DANIEL WEBSTER

6 styczniaDruga i trzecia szansa

I was, umarłych na skutek występków i "nieobrzezania" waszego [grzesznego]ciała, razem z Nim przywrócił do życia. Darował nam wszystkie występki, skreślił zapis dłużny obciążający nas nakazami. To właśnie, co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi, przygwoździwszy do krzyża. (Kol 2,13-14)

Kilka lat temu Chuck Swindoll zapytał swoją siostrę:

- Jakie jest twoje ulubione uczucie?

- Ulga - odpowiedziała po chwili zastanowienia.

Zgadzam się z nią w zupełności. Jeśli mamy być wobec siebie szczerzy, to musimy przyznać, że nie są nam obce plugawe myśli, żądze i czyny. Choć na ogół zakładamy maskę rzetelności i przyzwoitości, to pod spodem ukrywamy wiele wstydliwych cech. Często grzeszymy przeciwko Bogu i przeciwko bliźnim - zarówno w pracy, jak i w domu, przez co oczywiście nie czujemy się najlepiej.

Niemniej jednak wcale nie musimy żyć z poczuciem winy, jakie rodzi się wskutek grzechu. Jedną z najważniejszych prawd wiary chrześcijańskiej jest ta, że miłosierny i łaskawy Bóg udziela nam przebaczenia. On nie usprawiedliwia naszych grzechów, mówiąc: "To wcale nie jest takie złe" albo "Nie przejmuj się, to nic takiego". Bóg nazywa grzech po imieniu, bo wie, jak wiele poświęcił, by nas z niego oczyścić.

W Liście do Kolosan św. Paweł odwołuje się do rzymskiego prawa stosowanego wobec dłużników. Jeśli ktoś nie był w stanie oddać zaciągniętych pożyczek, zamykano go w więzieniu, a na drzwiach celi przybijano zwój pergaminu z listą wszystkich długów. Dopóty więzień pozostawał w zamknięciu, dopóki wszystkiego nie spłacił. Gdy Jezus zobaczył, że tkwimy w więzieniach własnych win, zdjął listę naszych grzechów z drzwi naszych serc i przybił ją do krzyża, na którym spłacił je do zera.

Wolność zawsze ma swoją cenę. Chrystus obdarza swą łaską za darmo, jednak sam złożył za nią najwyższą ofiarę. Pokochał nas tak bardzo, że oddał za nas swoje życie, dlatego powinniśmy przyjąć z wdzięcznością Jego przebaczenie. Gdy to uczynimy, będziemy mogli doświadczyć niezwykłej ulgi i oddać chwałę Temu, który odkupił wszystkie nasze winy.

Jaka jest różnica pomiędzy usprawiedliwieniem grzechu a udzieleniem przebaczenia?

Jakie twoje myśli lub czyny domagają się Jezusowego przebaczenia?

Oto tajemnica bogactwa łaski, która uświęca grzeszników: wskutek cudownej zamiany nasze grzechy nie należą już do nas, ale do Chrystusa, a świętość Chrystusa nie należy już do Niego, ale do nas. MARTIN LUTHER

5 styczniaNajlepiej jak potrafisz

Obok naprawiał złotnik Uzzjel, syn Charhajasza, a obok niego naprawiał Chananiasz, jeden z handlarzy olejkami; potem pozostawiono mur Jerozolimy bez zmian aż do Muru Szerokiego. (Ne 3,8)

Bywa tak, że Bóg pragnie, abyśmy dawali z siebie wszystko, nawet jeśli brakuje nam kwalifikacji. Kiedy Nehemiasz wrócił do Jerozolimy, by naprawić jej mury i przywrócić godność ludowi Bożemu, miasto było w opłakanym stanie. Jego trud wydawał się bezcelowy, jednak Nehemiasz wierzył, że dla Boga wszystko jest możliwe. Zgromadził zatem ludzi i zachęcił ich do pracy przy noszeniu kamieni, umacnianiu drzwi i naprawianiu fortyfikacji broniących miasta przed najeźdźcami.

Na kartach opowieści Nehemiasza spotykamy wiele osób angażujących się w różnorodne zajęcia wynikające z potrzeby chwili. Ludzie ci nie zastanawiają się godzinami, czy na pewno zrealizują się w określonej pracy. Zamiast tego zakasują rękawy i zaczynają działać. Uzzjel był z zawodu złotnikiem, jednak gdy poproszono go o pomoc w przenoszeniu ciężkich kamieni, nie padło z jego ust ani jedno słowo skargi. Po prostu zabrał się do pracy. Obok niego pracował Chananiasz, który na co dzień zajmował się sprzedawaniem olejków, a nie lepieniem zaprawy murarskiej, uderzaniem młotkiem czy taszczeniem kamiennych cegieł. Mimo to bez zająknięcia trudził się na budowie ramię w ramię ze złotnikiem.

Być może w twoim otoczeniu znajdują się osoby, które stale narzekają na to, że praca, jaką wykonują, nie odpowiada w pełni ich zainteresowaniom. Nie pozwól, aby ich gorycz ci się udzieliła. Zamiast tego zakasz rękawy i staraj się najlepiej jak potrafisz. Z pewnością zyskasz zaufanie przełożonego i szacunek kolegów, a może nawet zaczniesz czerpać satysfakcję z tego, czemu się poświęcasz! Kiedy robisz więcej niż to, za co ci płacą, otrzymujesz więcej niż tylko wynagrodzenie.

Czy odczuwasz pokusę narzekania na swoją pracę? Na co najczęściej narzekasz?

Jak długo będziesz wykonywać pracę, w której zupełnie się nie odnajdujesz?

Niektórzy ludzie rodzą się wielcy, ale nieliczni ludzie rodzą się mistrzami w swym fachu. To raczej kwestia wytrwałości. Mistrzostwa nie osiąga się nieświadomie poprzez wykonywanie przypadkowych zajęć ani nie znajduje się go ot tak pomiędzy jedną rozrywką a drugą. Mistrzostwo wymaga wewnętrznej dyscypliny i wytrwałości dążenia do celu. JOHN W. GARDNER