Inny świat - Michał Lesiak

Reflow text when sidebars are open.
? Copyright by Wydawnictwo Poligraf, 2017
? Copyright by Michał Lesiak, 2017
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żaden fragment tekstu nie może być publikowany ani reprodukowany bez pisemnej zgody wydawcy.
Projekt okładki: Aleksandra Mikołajko, Michał Szałkiewicz, Magda Mogwai
Opieka redakcyjna: Klaudia Dróżdż
Redakcja: Ada Szczepaniak
Korekta: Barbara Kaszubowska
Skład: Aleksandra Mikołajko, Wojciech Ławski
Książka wydana
w Systemie Wydawniczym Fortunet?
www.fortunet.eu
ISBN: 978-83-7856-932-9
Wydawnictwo Poligraf
ul. Młyńska 38
55-093 Brzezia Łąka
tel./fax (71) 344-56-35
www.WydawnictwoPoligraf.pl
Książkę i całe obecne życie
dedykuję mojej ukochanej żonie Magdzie
Nie bądź obojętny na to, co dzieje się wokół, może to właśnie dziś do Ciebie zapukają świadkowie Jehowy?
Ta książka nie znalazła się w Twoich rękach przez przypadek. Być może Twoi najbliżsi są sympatykami związku świadków Jehowy i zamierzają się do niego przyłączyć? Jest to idealna lektura dla wszystkich, którzy mają (lub będą mieć) w swoim otoczeniu świadków Jehowy.
W książce opisano pod kątem psychologicznym i merytorycznym pułapkę, jaką może stać się nowo poznana "religia", jeżeli skupimy się tylko na jej powierzchownym obrazie. Moja książka wnika do najgłębiej ukrytych struktur organizacji Świadków Jehowy. Przedstawiono w niej tematy niewygodne, a także takie, o których świadkowie nie mają prawa rozmawiać. Karą za złamanie zasad jest wykluczenie z organizacji i napiętnowanie.
Publikacja nie tylko opisuje historię oraz teraźniejsze losy świadków Jehowy. Uczy ona, w jaki sposób rozmawiać ze świadkami i jak rzetelnie, bezkonfliktowo pokazać im, że są oszukiwani.
Moje dwudziestojednoletnie doświadczenie w tej organizacji oraz wykształcenie psychologiczne i ekonomiczne pomogło mi w napisaniu tego poradnika. Wyjaśniłem w nim krok po kroku, jak na podstawie niezbitych dowodów prowadzić polemikę z obecnymi świadkami. Rady tutaj opisane odnoszą się nie tylko do organizacji świadków, ale do wszystkich ruchów religijnych o znamionach sekty.
Wierzę, że jeżeli chociaż jedna osoba, po przeczytaniu mojej książki, wystąpi z organizacji lub zrezygnuje z pomysłu, by do niej należeć, będzie to jedno uratowane życie – a to jest dla mnie najważniejsze!
Zapraszam Ciebie, Drogi Czytelniku, do świata świadków Jehowy. Zaczynamy!
Jak to działa? Wyobraźmy sobie osobę, która zmaga się z wieloma przeciwnościami losu, jest schorowana, ma za sobą traumatyczną przeszłość, nie ma wsparcia ze strony rodziny, doskwierają jej problemy finansowe i dlatego jest zmuszona żyć bardzo skromnie w małym, wynajętym mieszkaniu w biednej dzielnicy miasta. W chwili obecnej siedzi w domu, dopija kolejne piwo i być może myśli sobie, co złego jeszcze ją spotka i co ma zrobić, by znów zaznać szczęścia?
Dzyń, dzyń! – Do jego uszu dobiega znany odgłos. To dźwięk dzwonka przy drzwiach wejściowych. Kto to może być? Michał – bo tak właśnie ma na imię nasz bohater – wstaje z krzesła, odkłada na bok pustą butelkę, podchodzi do drzwi, a przez wizjer dostrzega dwóch uśmiechniętych, elegancko ubranych mężczyzn, z jakimś czasopismem w dłoni. Otwiera, a sympatyczni mężczyźni zaczynają przemowę:
– Bardzo się cieszymy, że udało nam się pana zastać w domu. Odwiedzamy pana sąsiadów, aby przekazać bardzo ważną informację.
Jaką informację – myśli sobie nasz bohater – że czynsz wzrósł?
– No dobrze, słucham panów.
– Czy wiedział pan, że mamy pewność wspaniałego życia w raju na ziemi bez chorób, przemocy i zła?
Michał kpi sobie ze słów nieznajomych:
– A panowie to z główką mają wszystko w porządku?!
Mężczyźni nie dają się zbić z tropu.
– Pozwoli pan, że przeczytam werset z Biblii.
Tutaj świadek płynnie czyta werset mówiący, w jakich cudownych warunkach będziemy żyć.
– Chcielibyśmy... – ciągnie dalej – ...zaprosić pana na nasze najbliższe wspólne spotkanie, na którym będzie przedstawiony wykład pod tytułem "I Ty możesz żyć wiecznie w raju na ziemi".
– Raczej nie będę miał czasu, ale proszę zapisać mi adres i godzinę...
Drzwi się zamykają.
Nadchodzi dzień spotkania. Nasz bohater znów całą noc nie spał, dręczyły go myśli o jego długach, braku pracy i złym stanie zdrowia. Jeszcze kilka dni temu nie ruszyłby się z domu, ale teraz, skoro już dostał zaproszenie, to myśli:
A co tam! Zobaczę, co oni tam wymyślają.
Ubiera się i wolnym krokiem wychodzi.
Przychodzi pod wskazany adres dziesięć minut przed czasem zapisanym na kartce. Jego wzrok przykuwa skromny, ale bardzo zadbany budynek z dużym napisem: "Sala Królestwa Świadków Jehowy". Wszystko jest bardzo dobrze oświetlone. Obiekt otoczony jest pięknym ogrodem z małym oczkiem wodnym.
Podchodzi do drzwi, a za progiem już witają go uśmiechnięci ludzie. Kobieta, schludnie ubrana ze spiętymi z tyłu włosami, oraz mężczyzna w garniturze, dość stary, ale mimo to witający się ze wszystkimi i jak widać, pomimo sędziwego wieku, zadowolony z tego, co robi. Ach, i jeszcze obok stoi mały chłopczyk, około pięcioletni, w malutkim garniturku z niebieską muszką. Chętnie wyciąga do niego rękę, witając się.
– Serdecznie pana witamy, ja się nazywam Kasia, a to Zbyszek i mój syn Jasio, miło nam pana widzieć, panie...
– Michał... mam na imię Michał – mówi zdziwiony bohater, nieprzyzwyczajony do takiego ciepłego przyjmowania nieznajomych.
– Zapraszamy do środka, panie Michale. – Mężczyzna wyciąga szczupłą rękę i wskazuje mu, gdzie ma się udać.
Dostrzega go brat, który kilka dni temu był u niego w domu i wręczył mu karteczkę z informacjami. Szybko do niego podchodzi i z niewymuszonym uśmiechem na ustach mówi:
– Witamy w naszej sali królestwa. Proszę, miałem nadzieję, że pan przyjdzie, więc zająłem panu miejsce obok mnie w trzecim rzędzie. Tam, gdzie leżą dwie Biblie obok siebie, proszę spocząć, a ja zaraz podejdę.
Michał powoli idzie w kierunku wskazanego mu miejsca, rozgląda się i widzi bardzo czysty obiekt, rzędy krzeseł przed mównicą zaopatrzoną w mikrofon oraz wiele osób, które co chwilę, zerkając na niego, podchodzą i witają się, po czym wracają do poprzednich rozmów. Panuje gwar, ale nie jest za głośno, czuć wszechobecny spokój.
Nasz bohater siada na wyznaczonym miejscu, obok niego siedzi już rodzina, z której ktoś podaje mu aktualny numer "Strażnicy" i mówi, że właśnie dziś będą go omawiać. W tym momencie na mównicę wchodzi człowiek w czarnym garniturze, z bystrym przenikliwym wzrokiem i lekkimi zakolami. Zapowiada rozpoczęcie wspólnego spotkania. W jednej chwili gwar opada i już wszyscy są na swoich miejscach.
Rozpoczęło się zebranie. Trwające około dwóch godzin spotkanie, na którym w pierwszej części przedstawiony został wykład "I Ty możesz żyć wiecznie w raju na ziemi". Następnie studiowano czasopismo "Strażnica", co oznaczało, że każdy z obecnych miał swój egzemplarz, a na mównicy obok prowadzącego pojawił się też lektor, który odczytywał poszczególne akapity artykułu. Prowadzący spotkanie zadawał wówczas pytania do właśnie odczytanych przez lektora fragmentów. Michał został wyposażony w swój własny egzemplarz "Strażnicy", a nawet dostał w prezencie Biblię. Był pod wrażeniem, że nawet najmłodsze osoby podnosiły ręce, aby zgłosić się do odpowiedzi. Widział, jak cieszyły się, gdy to właśnie je wybrał prowadzący, a później były nagradzane radosnymi spojrzeniami współwyznawców.
Po spotkaniu ludzie podchodzący do naszego bohatera serdecznie się z nim żegnali i wyrażali nadzieję szybkiego, ponownego spotkania, zapraszając go na kolejne wspólne zebranie. Do wyjścia odprowadził go brat, który go zaprosił. Pochwalił Michała za to, że zebrał się w sobie i przyszedł, by wspólnie z nim uczestniczyć w zgromadzeniu.
Nasz bohater wraca do domu. Przez całą drogę myśli o tym, gdzie przed chwilą był i co robił. Zdaje sobie sprawę, że to było nawet ciekawe doświadczenie, ale najbardziej podobała mu się panująca tam rodzinna atmosfera, za którą sam tak bardzo tęsknił, nie mając nikogo bliskiego.
Minęły trzy dni, a nasz bohater prawie zapomniał, co wydarzyło się w ostatnią niedzielę.
Dryń, dryń! – Znajomy dźwięk.
Czyżby... to oni znowu chcieli mnie odwiedzić?
Gdy Michał otworzył drzwi, zobaczył jedynie listonosza, który przyniósł mu ponaglenie do zapłaty czynszu i czym prędzej się oddalił. Drzwi się zamknęły.
Drrrryń...
No co znowu, jeszcze jakiś rachunek – pomyślał poirytowany.
Ale nie, tym razem oczom Michała ukazały się dwie znajome postacie w garniturach, z uśmiechem na ustach i publikacjami w ręku.
– Witamy, panie Michale, jak samopoczucie?
– Nie najlepiej, powiem szczerze...
– Rozumiemy, że w obecnych czasach coraz trudniej zaznać prawdziwego szczęścia, ale mam dla pana wspaniałą informację. Wiemy, co zrobić, aby już wkrótce zaznał pan wytchnienia i zapomniał o wszystkich obecnych problemach – odpowiedział jednym tchem świadek.
– Nie no, ja też wiem, jak zapomnieć o wszystkich problemach – powiedział Michał, przykładając dwa palce do skroni i udając, że strzela.
– Ha, ha, ha, nie o taki sposób nam chodzi, panie Michale. Czy możemy wejść do środka?
– Noo... trochę bałagan, ale zapraszam.
– Chcemy zaproponować panu studium biblijne na podstawie książki Czego naprawdę uczy Biblia.
W tym momencie skrócę trochę tę historię i napiszę, jak potoczyły się losy pana Michała.
Michał zaczął studiować Biblię na podstawie książki wydawanej przez świadków. Studia te trwały przez pół roku, raz, a czasem dwa razy w tygodniu po godzinie. Michał dowiedział się, że on, właśnie on sam, ma szansę na dostatnie, doskonałe życie w raju na ziemi wraz z innymi świadkami Jehowy. Tydzień po tygodniu przekazywano mu optymistyczne informacje, dbając przy tym o jego formę psychiczną. Wkrótce doszło do niego, że coraz mniej myśli o swoich problemach, ponieważ czas zajmowały mu studia nad Biblią, a następnie coraz częstsze odwiedziny w sali królestwa. Do tego doszły przygotowania do wspólnych zebrań, a nawet był zapraszany do innych braci, aby wspólnie z nimi studiować Biblię.
A owe studia biblijne nie były trudne, stały się wręcz czymś, na co wyczekiwał i co sprawiało mu szczerą radość, bo kolejny raz na tę krótką chwilę skupiał się na obrazie cudownego świata i na celach stawianych mu przez Jehowę Boga.
Studia wyglądały w następujący sposób: dwóch braci siadało przy nim, każdy z nich trzymał, również i Michał, w rękach egzemplarz książki stosowanej do studium Biblii. Należało na głos odczytać jeden lub dwa akapity z książki, a następnie odpowiedzieć na pytanie, które znajdowało się na dole strony. W ten sposób uczeń przechodził indoktrynację, nawet o tym nie wiedząc, uczył się kolejnych wersetów z Biblii w przekładzie Nowego Świata i odpowiedzi na pytania. Do tego za każdym razem, gdy poprawnie odpowiedział na pytania (a nie były one trudne, ponieważ podręcznik szkolił zarówno osoby dorosłe, jak i dzieci), był za to chwalony – oczywiście pod warunkiem, że nie miał własnych spostrzeżeń, które byłyby niezgodne z zaleceniami z książki.
Po pół roku studiowania zapytano go, czy chciałby zostać głosicielem, czyli osobą, która oficjalnie reprezentuje organizację Świadków Jehowy, głosząc od domu do domu. Dodano, że jest to jedyna droga, aby uzyskać życie wieczne i dostąpić odkupienia za grzechy.
Zgodził się niechętnie, ponieważ trochę obawiał się, jak to będzie chodzić po domach i pukać do obcych drzwi. Jednak wszyscy bracia na zebraniu przekonywali go, że głoszenie jest podstawą do tego, aby podobać się Bogu:
– A przecież nie wstydzisz się swojego jedynego ukochanego Boga Jehowy, prawda? Cały zbór będzie cię wspierał i będzie dumny z nowego głosiciela.
Tym sposobem Michał został głosicielem. Zaczął chodzić od domu do domu razem z innymi świadkami, tym samym poświęcał organizacji coraz więcej czasu. Przed głoszeniem spotykał się jeszcze z innymi braćmi, aby przygotować się do pracy, powtórzyć wstępy, skompletować publikacje, które będzie wręczał.
Michał czuł się szczęśliwy, poświęcał każdą wolną chwilę na głoszenie, chodzenie na zebrania, studiowanie i wspólne spotkania ze świadkami, stali się dla niego jedyną rodziną. Czuł więź i czuł się potrzebny, jego głowę zaprzątały tylko sprawy organizacji i cele, jakie miał narzucone z Biblii przez swojego nowo poznanego Boga.
Krótko po tym, jak został głosicielem, rozpoczął lekcje w Teokratycznej Szkole Służby Kaznodziejskiej. Miał więc możliwość przemawiania za mównicą do całej swojej nowej rodziny. Pochwałom nie było końca, wszyscy świadkowie byli zachwyceni, że Michał robi tak szybkie postępy. A on sam zyskał pewność siebie.
W końcu nadszedł czas, kiedy brat starszy zaproponował, aby Michał przyjął chrzest i tym samym pokazał, że utożsamia się z ogólnoświatową organizacją Świadków Jehowy.
– No wiesz, Michał... Jedynie ochrzczeni świadkowie Jehowy mają szanse na przeżycie Armagedonu i cudowną nagrodę od Boga. Potrzebujemy tu takich zdolnych osób jak ty! Przecież wiesz, że już wkrótce Bóg Jehowa zniszczy wszystkich ludzi, którzy nie są mu posłuszni. To może się stać w każdej chwili, nawet lada dzień. Chyba się nas nie wstydzisz, prawda?
– Zostaniesz moim nowym wujkiem? – mówi mały chłopczyk z niebieską muszką na szyi.
Michała nie trzeba było długo przekonywać, on już czuł się członkiem organizacji, uczęszczał na zebrania, głosił, miał tu masę znajomych. To tutaj dano mu nadzieję na życie wieczne, a co najważniejsze – w końcu czuł się potrzebny.
Michał został oficjalnie świadkiem Jehowy...
Jak niewiele czasu potrzeba, aby zupełnie zmienić światopogląd i zwyczaje człowieka. Co przyczyniło się do tego, że udało się zmienić naszego bohatera, będącego na skraju załamania nerwowego, bez wiary w przyszłość i chęci do życia w osobę, jaką stał się Michał?
Zwróćmy uwagę na poszczególne kroki świadków, które mają za zadanie przekonać do swoich racji i dają możliwość zgłębiania krok po kroku tego, w co oni wierzą.
Pamiętacie moment pierwszego dzwonka do drzwi Michała? W jakim stanie był nasz bohater? Czy prowadził szczęśliwe życie? Czy dawał sobie w nim radę? Z całą pewnością nie. A takimi ludźmi manipuluje się najłatwiej.
Michałowi pokazano nowy świat, tak bardzo różny od jego obecnego. Dano mu nadzieję, że już wkrótce osiągnie szczęście w życiu i będzie mógł żyć z innymi świadkami w doskonałych warunkach. Michał otrzymał cel!
Ale cel to nie wszystko, trzeba mieć jeszcze siłę, aby do tego celu zmierzać.
A co dodaje więcej sił, jak nie zawsze uśmiechnięta organizacja, która jest pierwsza do tego, żeby poklepać cię po pleckach i pochwalić, jaki to ty jesteś wspaniały i bardzo potrzebny właśnie tutaj, u nas.
Mamy już cel i nowe wspierające nas środowisko.
Pozostaje tylko nieustannie zaprzątać sobie głowę sprawami związanymi jedynie z organizacją, a wolne chwile wykorzystywać na głoszenie, chodzenie na zebrania, studiowanie, spotkania z braćmi i przygotowania do zebrań. Przychodząc do domu, powinieneś być tak zmęczony, by z czystym sumieniem powiedzieć Bogu w modlitwie, że zrobiłeś dziś już wszystko, co w twojej mocy. Spać, bo jutro też jest dzień.
Zostałeś nowym żołnierzem organizacji!
Musimy pamiętać, że organizacja świadków jest bardzo hermetyczną grupą wyznaniową. Wszyscy się wzajemnie znają, nie tylko z widzenia, ale też osobiście z imienia i nazwiska. Czują się oni owieczkami Boga, a wszystko i wszyscy poza ich organizacją to "świat" i ludzie podwładni szatanowi.
Ale zdarzają się przypadki, gdy osoby, które od pokoleń żyły w organizacji, chcą z niej wyjść. I co wtedy? Czy jest jakiś sposób, aby honorowo opuścić organizację? Nie ma takiej możliwości. Gdy jesteś już po chrzcie u świadków, a tym samym odpowiedziałeś na pytania: "Czy na podstawie ofiary Jezusa Chrystusa okazałeś skruchę za swe grzechy i czy oddałeś się Jehowie, by spełniać Jego wolę? Czy rozumiesz, że przez oddanie się Bogu i chrzest utożsamiasz się ze świadkami Jehowy i przyłączasz się do organizacji Bożej kierowanej Jego duchem?".
Jeżeli odpowiesz twierdząco, to zostajesz oficjalnie przyjęty do ogólnoświatowej organizacji braci i sióstr. Musisz zatem przestrzegać wszystkich praw i obowiązków, które zostaną ci narzucone.
Jak opuszcza się organizację i jakie są tego konsekwencje? Przeanalizujmy kilka przykładów. Nie mówię tu o osobach jedynie zainteresowanych i nieochrzczonych, opisuję przykłady oficjalnych świadków po przyjęciu chrztu. Gdy świadek z wewnętrznych przyczyn chce opuścić organizację, powinien powiedzieć o tym braciom starszym. Oni zaś bardzo się zmartwią i zrobią wszystko, żeby przekonać taką osobę do pozostania w organizacji. Będą przemawiać do świadka, by nie oddalał się od jedynego prawdziwego Boga Jehowy. Jeżeli pomimo szczerych rozmów osoba jest zdecydowana na odejście, to do jej akt (tak, świadkowie mają tajne akta każdego z członków) wpiszą, że tego i tego dnia osoba odeszła z organizacji. Mówię tu o osobie, która nie złamała praw towarzystwa, ale po prostu z własnej woli nie chce już być świadkiem.
Co dzieje się dalej? Na najbliższym spotkaniu w sali królestwa, na jego końcu, brat na mównicy powie: "[Imię i nazwisko] nie jest już świadkiem Jehowy"... Nastaje cisza i szmery, łzy w oczach i niedowierzanie.
Właśnie w tej chwili oficjalnie ogłoszono, że wymieniona osoba opuściła jedyną organizację podobającą się Bogu. Tym samym odwróciła się od niego, porzucając jego prawa, opowiadając się za "światem" i ludźmi, którzy już wkrótce umrą w Armagedonie. To jeden z najgorszych ciosów dla bliskich w wierze, gdy owieczka opuszcza pasterza i wybiera własną drogę – z zasady jest to droga zła i skazana na zagładę.
Co się stanie, kiedy osobę, która się odłączyła, dajmy na to Magdę, zobaczą na ulicy albo w sklepie jej byli przyjaciele? Z pewnością powiedzą do siebie: "Spójrz, to Magda, jakże ogromną przykrość nam wyrządziła i samemu Bogu... Mam nadzieję, że jeszcze powróci do organizacji...". Żaden świadek nie ma prawa przywitać się z Magdą, zagadać, co teraz u niej słychać. Każda forma kontaktu z Magdą jest zakazana, a złamanie tego zakazu może spowodować kolejne wykluczenie, ale tym razem osoby, która ważyła się do niej odezwać.
Jak musi czuć się Magda, która jeszcze wczoraj rozmawiała ze swoimi przyjaciółmi, przyjaciółmi, których znała od wielu lat, z którymi dzieliła najbardziej prywatne informacje i z którymi była bardzo blisko?
To straszne uczucie i ja sam przez nie przeszedłem, ale ja w odróżnieniu od Magdy z przykładu złamałem oficjalne zasady panujące w organizacji. W moim przypadku brat na zebraniu nie powiedział, że "Michał Lesiak nie jest już świadkiem Jehowy", ale "Michał Lesiak został wykluczony ze społeczności...", a to już jest trochę inna sytuacja. Tym samym wszyscy świadkowie otrzymali informację, że z premedytacją i bez okazania skruchy sprzeciwiłem się biblijnym zasadom. Wszyscy zastanawiają się, jak mogłem zrobić coś tak obrzydliwego?! A dokładnie co? No właśnie: nigdy nie mówi się oficjalnie, za co taka osoba została wykluczona. I tu pojawia się ciekawy wątek, otóż na równi może zostać postawiona osoba, która została wykluczona za pedofilię (jeżeli znajdzie się dwoje świadków), i osoba, która zapaliła papierosa...
Efekt jest natychmiastowy i jednoznaczny, nikt nie ma prawa zasiadać z osobą wykluczoną przy jednym stole. Taka osoba jest napiętnowana i staje się odrażająca w oczach świadków, jest gorsza niż ludzie "ze świata". Tak! Osoba wykluczona za palenie papierosów albo transfuzję krwi jest gorsza od mordercy, złodzieja, gwałciciela, który jeszcze nie poznał "jedynej prawdy".
Ze zwyrodnialcem, który jeszcze nie był świadkiem Jehowy, mogą rozmawiać, witać się, a nawet przyjaźnić, ale osoba znająca "prawa Jehowy", która je odrzuciła, staje się wykluczona, a pozostali świadkowie nie mają wówczas prawa do kontaktów z nią.
Przeanalizowaliśmy przykład członka organizacji niełamiącego prawa świadków, który odszedł dobrowolnie, oraz osoby takiej, jak ja – łamiącej zasady. Ale istnieje jeszcze jedna grupa szczególnie plugawa i obrzydliwa dla świadków. Są to odstępcy. Pozwalają sobie oni na mówienie o ŚJ w sposób, który im się nie podoba, na przykład pokazując ich obłudę i obalając ich poglądy swoimi argumentami. Każdy wykluczony mający czelność krytycznie wypowiadać się o świadkach jest traktowany jak odstępca.
Żeby przybliżyć wam obraz odstępcy, posłużę się przykładem traktowania skazańców osadzonych w więzieniu. Jeżeli do osoby wykluczonej można by porównać kryminalistę skazanego przykładowo za kradzież auta, to już odstępcę traktuje się jak pedofila.
Odstępca dla świadka Jehowy to najgorsze dno. Każda wypowiedź pochodząca z jego ust albo przez niego napisana (na przykład ta książka) jest realnym zagrożeniem życia dla świadka Jehowy, który zrobi wszystko, aby nie mieć z taką osobą nic wspólnego.
Jestem szkalowany i obrażany za to, iż śmiem krytycznie podchodzić do tego, co się dzieje w organizacji ŚJ. W mojej sytuacji było o tyle łatwiej, że zostałem wykluczony, gdy byłem w stanie sam się utrzymać i żyć na własną rękę, ale nie każdy miał taką komfortową sytuację. Znam osobiście osoby, które zostały wyrzucone ze swojego rodzinnego domu przez "kochających" rodziców, bo stały się wykluczone. Tam nie ma miejsca na sentymenty. Albo całkowicie zerwiesz kontakt z osobą wykluczoną, nawet jeżeli to będzie twoje własne dziecko, albo sam zostaniesz wykluczony.
Jakiś czas temu widziałem wywiad ze zgromadzenia świadków Jehowy. Przed setkami osób na scenie wypowiadała się rodzina, która tuż po wykluczeniu ich dziecka wyrzuciła je z domu... Wiecie, jaka była reakcja słuchaczy, reakcja innych świadków...? Nastały gromkie brawa, a brat starszy, który przeprowadzał z tą rodziną wywiad, pochwalił ich za chrześcijańską postawę. Sumienie moich rodziców pozwalało im na utrzymywanie ze mną kontaktów, ale ograniczających się do podstawowych spraw: pytali, co u mnie słychać, jak się czuję, ale nie mogli i nie chcieli poruszać tematów związanych z wiarą. Od kiedy nie mieszkam z rodzicami, nasz kontakt ograniczył się do wymiany kilku zdań miesięcznie.
Dopiero po latach zdałem sobie sprawę, że skazanie mnie na samodzielne życie i brak spotkań w rodzinnym gronie nie było demonstracją zaufania – syn sobie poradzi, a my nie będziemy mu się wciskać na siłę w życie. Tak było im po prostu wygodniej, bo skoro syn umie sam ułożyć sobie życie, to my cieszmy się, że nie musimy wystawiać na próbę naszego chrześcijańskiego sumienia. Dotarło to do mnie w dniu, kiedy wraz z moją obecną żoną zaprosiliśmy naszych rodziców do nas do domu, aby przedstawić im plany związane z uroczystością ślubu. Ale gdy wyszedł temat błogosławieństwa ojca i matki, moi rodzice natychmiast powiedzieli, że przecież oni są ŚJ i nie będą w tym uczestniczyć.
Moi kochani teściowie szanują to, więc powiedzieli, iż podczas zaślubin nie będzie żadnego elementu religijnego. Będzie to raczej symbol akceptacji ślubu, zarówno ze strony rodziców panny młodej, jak i pana młodego. Moi rodzice odmówili. Z kolei gdy zapytano ich, czy pomogą w przystrajaniu sali weselnej dzień przed ślubem, doszli do wniosku, że nie ma takiej możliwości, bo w tych godzinach są na zebraniu. Jak bardzo przykro mi się zrobiło (a jestem ich jedynym dzieckiem), kiedy przypomniało mi się, że w młodości z błahych przyczyn mama opuszczała zebrania, a teraz nie chce brać czynnego udziału w pierwszej uroczystości, w której mogłaby uczestniczyć razem z tatą.
Tego samego wieczoru powiedziała mi ze łzami w oczach, że musi zmuszać się nawet do tego, żeby ze mną rozmawiać. Do ostatnich godzin nie wiedziałem, czy rodzice pojawią się na ślubie. Przybyli... a jako prezent dodatkowo otrzymałem publikację ŚJ Co jest kluczem do szczęścia w rodzinie? Czy szczęście zależy od miłości, pieniędzy czy czegoś innego?. Jak widzicie, wykorzystali oni nawet mój ślub, aby spróbować raz jeszcze przekonać mnie do swoich racji. Ubolewam nad tym, że ze względu na wstąpienie do organizacji świadków moi rodzice z roku na rok coraz bardziej odsuwali się od swojej prawdziwej, biologicznej rodziny i tym samym pokazywali mi, iż to nowa rodzina w organizacji ŚJ jest tą jedyną. Wmawiano mi, że tylko miłość w organizacji jest szczerą, bezgraniczną miłością opartą na zasadach biblijnych.
Ale nie dajcie się zwieść, bo to same kłamstwa. Rodzinna miłość u świadków jest miłością warunkową, która utrzymuje się tylko do czasu, gdy robi się to, co mówią najwyżej postawione osoby i spełnia się wszystkie ich prawa i obowiązki. Jestem bardzo wdzięczny mojej prawdziwej rodzinie, która nie odwróciła się ode mnie, gdy byłem świadkiem, a wręcz przeciwnie – teraz jest zawsze przy mnie, pokazując razem z moją żoną i teściami miłość bezwarunkową.
Biuro główne – centrala zarządzająca działalnością świadków Jehowy na całym świecie. Do roku 2016 mieściło się w Nowym Jorku na Brooklynie, USA. We wrześniu 2016 roku biuro główne zostało przeniesione do Warwick w stanie Nowy Jork. Jest ono zarazem siedzibą, jak i mieszkaniem Ciała Kierowniczego oraz jego pomocników.
Biuro oddziału (lub: dom Betel) – biuro zarządzające działalnością świadków Jehowy na terenie danego kraju, w tym aspektami prawnymi, organizacyjnymi i logistycznymi. W niektórych biurach oddziału drukuje się literaturę, która jest później rozsyłana do pobliskich krajów.
Chrzest (lub: symbol) – całkowite zanurzenie się w wodzie jakiejś osoby na jej wyraźne życzenie; zwykle następuje zbiorowo podczas zgromadzeń i kongresów świadków Jehowy. Kandydat do chrztu musi wcześniej trzykrotnie spotkać się ze starszymi w zborze, gdzie będzie przepytywany na podstawie książki Zorganizowani. Wówczas starsi mogą ocenić, czy świadek jest gotowy do przyjęcia chrztu. Wcześniej należy przynajmniej przez kilka miesięcy być nieochrzczonym głosicielem.
Ciało Kierownicze (lub: niewolnik wierny i roztropny) – przywódcy świadków Jehowy. Grupa składająca się tylko z mężczyzn. Decydują oni, w co w danym momencie mają wierzyć świadkowie Jehowy na całej ziemi, a także nadzorują wszystkie aspekty działalności organizacji.
Drugie owce – osoba mająca "nadzieję ziemską", czyli taka, która po Armagedonie będzie mieszkać wiecznie na ziemi pod panowaniem Królestwa Bożego. Zdecydowana większość (około 99,8%) świadków Jehowy należy do "drugich owiec".
Dobra nowina (lub: orędzie) – treści, z którymi świadkowie Jehowy głoszą po domach. Uważają, że od znajomości dobrej nowiny i stosowania się do niej zależy ich życie.
Emblematy (lub: symbole) – przaśny chleb i czerwone wino podawane podczas uroczystości Pamiątki. Tylko pomazańcy mogą je spożywać, pozostali są jedynie "obserwatorami".
Głosiciel – osoba należąca do zboru świadków Jehowy, która aktywnie uczestniczy w służbie. Głosiciel niekoniecznie musi być formalnie świadkiem Jehowy, jest wówczas "nieochrzczonym głosicielem". Dopiero po przyjęciu chrztu dana osoba staje się pełnoprawnym świadkiem Jehowy.
Grono starszych – określenie na wszystkich starszych usługujących w danym zborze.
Karta terenu – formularz opisujący granice danego terenu, często z dołączoną mapką. Zapisuje się w niej ważne informacje i uwagi dotyczące odwiedzanych osób, na przykład: ktoś nie życzy sobie odwiedzin, jest wykluczony lub z innych powodów nie powinno się do niego zachodzić.
Karta głosiciela – formularz zawierający dane osobowe (imię, nazwisko, adres, telefon, data urodzenia, data chrztu, nadzieja: pomazaniec lub druga owca), a także wyniki ze służby z ostatnich dwunastu miesięcy.
Nadzorca obwodu – osoba wyznaczona przez biuro oddziału do odwiedzania zborów na terenie obwodu dwa razy do roku podczas tzw. obsług. Nadzorca obwodu ma władzę mianowania i skreślania w zborach starszych oraz sług pomocniczych. Ma też za zadanie upewnić się, że wszystkie zbory działają dokładnie według wskazówek biura.
Nieregularny, nieczynny – osoba, która nie zdaje comiesięcznych sprawozdań ze swojej służby. Aktualnie za nieczynnego uważa się tego, kto przez sześć miesięcy z rzędu nie zdał sprawozdania z głoszenia. Takiej osoby nie wlicza się w generalne statystyki poszczególnych zborów, które pod koniec roku służbowego przesyłane są do biura oddziału, a ostatecznie po podsumowaniu trafiają do Rocznika.
Obwód – jednostka administracyjna zrzeszająca kilkanaście zborów na danym obszarze geograficznym. Mogą to być zbory z kilku bądź kilkunastu mniejszych miejscowości lub – w przypadku dużych miast – zbory z kilku/kilkunastu dzielnic. Za poprawne funkcjonowanie obwodów odpowiedzialni są nadzorcy obwodu.
Obsługa – wizyta nadzorcy obwodu w danym zborze. Nadzorca z reguły przyjeżdża do zboru we wtorek. Z powodu jego wizyty organizuje się specjalne zebranie, podczas którego gość wygłasza przemówienie. Następnie przez cały tydzień aranżowane są specjalne zbiórki zborowe do służby, również prowadzone przez nadzorcę obwodu. W ciągu tygodnia organizowane są dwa spotkania – jedno z pionierami, a drugie ze starszymi i sługami pomocniczymi, na których nadzorca omawia materiał przewidziany przez biuro oddziału, a także orientuje się w lokalnych potrzebach. Obsługa kończy się niedzielnym zebraniem oraz przemówieniem nadzorcy, zwieńczającym wizytę.
Odstępca – były świadek Jehowy, który w sposób aktywny przeciwstawia się organizacji, na przykład poprzez informowanie innych świadków o problemach, manipulacjach i kłamstwach wewnątrz organizacji. Świadkowie Jehowy są często przestrzegani, by pod żadnym pozorem nie wdawali się w dyskusje z odstępcami, nie czytali lub oglądali nic "odstępczego" – postów, książek, wywiadów czy filmów pochodzących od tych osób.
Organizacja – pojęcie określające korporacje, struktury i ludzi składających się na wyznanie "Świadkowie Jehowy". W węższym znaczeniu jest synonimem Towarzystwa Strażnica – korporacji, którą posługują się świadkowie Jehowy, z siedzibą w USA.
Pamiątka (Pamiątka śmierci Jezusa Chrystusa) – jedyne święto obchodzone przez świadków Jehowy przypadające raz do roku w dniu odpowiadającym żydowskiemu dniu 14 nisan. Podczas tej uroczystości na salach królestwa organizuje się spotkania, na których jeden z miejscowych starszych wygłasza około czterdziestopięciominutowe przemówienie. Pod koniec oracji puszczane są w obieg emblematy, spożywane następnie przez pomazańców. Pamiątka jest dla świadków Jehowy wyjątkowym wydarzeniem. Kilka tygodni przed nim, w zborach na całym świecie, organizuje się kampanie zapraszania ludzi z zewnątrz, by również mogli wziąć w nim udział.
Pionier – głosiciel, który dobrowolnie decyduje się poświęcić określoną liczbę godzin na służbę w ciągu jednego lub więcej miesięcy. Wyróżniamy kilka typów pionierów: pionier pomocniczy (trzydzieści–pięćdziesiąt godzin w miesiącu, może podpisać wniosek na jeden miesiąc, kilka miesięcy lub do odwołania), pionier stały (siedemdziesiąt godzin w miesiącu, wniosek podpisuje się do odwołania, na minimum rok, chociaż można w wyjątkowych okolicznościach zrezygnować wcześniej), pionier specjalny (130 godzin w miesiącu, aby nim zostać trzeba być zaproszonym przez biuro oddziału; co miesiąc otrzymuje pieniądze z biura na utrzymanie się i jest wysyłany do konkretnych zborów w kraju lub za granicą; nie ma możliwości decydowania samemu o tym, gdzie będzie pełnił służbę).
Pomazaniec (lub: mający nadzieję niebiańską) – osoba, mająca "nadzieję niebiańską", czyli uważająca się za członka literalnej grupy "144 tysięcy" ludzi, którzy będą z Jezusem królować w niebie. Obecnie na ziemi pozostaje jedynie "ostatek" tej grupy, liczący w sumie (dane na rok 2015) trochę ponad piętnaście tysięcy osób. Ich liczba malała przez wiele lat, jednak od roku 2007 zaczęła ponownie rosnąć, średnio o 10% rocznie.
Prawda – najczęściej jest synonimem słowa organizacji Świadków Jehowy. "Być w prawdzie" oznacza bycie ochrzczonym świadkiem Jehowy. Czasami obejmuje również ogół wierzeń świadków Jehowy; "poznać prawdę", czyli poznać wierzenia świadków Jehowy (i do nich dołączyć).
Przywilej – posiadanie przez daną osobę jakiejś funkcji w zborze, oprócz bycia głosicielem. Przywileje mogą być bardzo proste, niewymagające ingerencji biura oddziału, na przykład noszenie mikrofonów, uczestnictwo w Szkole Teokratycznej czy udzielanie odpowiedzi podczas zebrań. Mianem przywileju określa się również bycie pionierem, sługą pomocniczym czy starszym. Jeżeli ktoś łamie wytyczne organizacji, starsi mogą na niego nałożyć "ograniczenia", co równa się utracie części lub wszystkich przywilejów.
Rok służbowy – okres od września do sierpnia następnego roku. Dla przykładu, za "rok służbowy 2016" uważa się okres od września 2015 roku do końca sierpnia roku 2016.
Sala Królestwa – budynek, w którym świadkowie Jehowy spotykają się na zebraniach i zbiórkach do służby. Od kilku lat wszystkie sale królestwa są własnością lokalnego biura oddziału, nawet jeśli były wybudowane za pieniądze miejscowych świadków Jehowy.
Sługa pomocniczy – osoba zajmująca się pomniejszymi zadaniami w zborze wyznaczanymi przez starszych zboru, przeważnie (choć nie zawsze) niezwiązanych z nauczaniem. Sługa pomocniczy może zajmować się organizacją terenów, finansami, pomocą w ustalaniu/drukowaniu grafików, systemem nagłośnieniowym. Zdolniejsi słudzy pomocniczy otrzymują zadania związane z nauczaniem – punkty podczas zebrań lub nawet przedstawianie wykładów publicznych.
Służba (lub: "głoszenie") – dzielenie się z ludźmi dobrą nowiną, z raportowaniem przy tym poświęconego czasu na tak zwanym sprawozdaniu ze służby. Służba może być oficjalna (gdy wyrusza w teren tylko w tym celu) lub nieoficjalna (gdy zagaduje się ludzi podczas załatwiania codziennych spraw).
Sprawozdanie ze służby (lub: "owoc") – formularz, który świadkowie Jehowy wypełniają każdego miesiąca. Zapisują w nim swoje wyniki (liczba poświęconych godzin, rozpowszechnionych publikacji, odwiedzin ponownych i prowadzonych studiów). Świadek Jehowy, który nie oddaje "owocu" każdego miesiąca, staje się nieregularny, a jeśli nie robi tego przez dłuższy czas – nieczynny.
Starszy (lub: "nadzorca") – osoba sprawująca przewodnictwo w danym zborze. Do zadań starszych w zborze należy przygotowywanie programu zebrań i zbiórek do służby, wizyty pasterskie u braci, a także wdrażanie wszystkich wytycznych z publikacji i listów pochodzących od Ciała Kierowniczego i biura oddziału. Aby zostać starszym, należy najpierw przez jakiś czas być sługą pomocniczym. Świadkowie Jehowy wierzą, że starszym zostaje się poprzez "zamianowanie" Ducha Świętego. Decyzja ta jest podejmowana przez nadzorcę obwodu, gdy akurat odwiedza on dany zbór. Starszymi mogą być jedynie mężczyźni. Określenie "nadzorca" może być synonimem słowa "starszy", ale może też oznaczać ludzi na wyższych stanowiskach.
Świat – termin najczęściej odnoszący się do ogółu ludzi niebędących świadkami Jehowy. Ówcześnie poszczególne osoby "ze świata" pogardliwie określano mianem "światusów", jednak obecnie się od tego odchodzi. W innym, podobnym znaczeniu: wszystko, co ma do zaoferowania cały system ludzki oprócz tego, który stworzyli sobie świadkowie Jehowy. Przykładowo: "robić karierę w świecie" oznacza robić karierę zawodową, zamiast udzielać się aktywnie w zborze.
Światło – ogół nauk, w które w danym momencie wierzą świadkowie Jehowy, ufając, że pochodzą one od Boga. Zmiany wprowadzone przez Ciało Kierownicze dotyczące tych nauk nazywa się, cytując biblijną Księgę Przysłów, "jaśniejszym światłem".
Teren – jednostka administracyjna (miejscowość, dzielnica, ulica, kilka klatek w bloku i inne) używana podczas służby w celu lepszego jej zorganizowania. Terenami zarządza nadzorca służby, wręczając je poszczególnym głosicielom lub nadzorcom grup w postaci kart terenu.
Teokracja – w wierzeniu świadków Jehowy oznacza sposób zarządzania wszechświatem, ziemią i sprawami ludzi przez Boga. W praktyce pojęcie "teokracja" jest tożsame z "organizacją" świadków Jehowy. Przedsięwzięcie przeprowadzane zgodnie z wytycznymi tej organizacji, zarządzane jest "w sposób teokratyczny".
Zbór – lokalne zgrupowanie świadków Jehowy w okolicznych miejscowościach lub w przypadku większych miast – złożone z jednej lub kilku dzielnic. Zbory spotykają się każdego tygodnia w salach królestwa na dwóch zebraniach. Każdy świadek Jehowy jest przypisany do jakiegoś zboru. Sekretarz danego zboru przechowuje jego kartę głosiciela i inne dokumenty z nim związane w aktach zboru.
– Jakub Padee
– Magda i Robert Białek
– Myjnia Banzai
– swiadkowiejehowywpolsce.org
– Michał Oborzyński
– Wojciech Stasiła
– Fabrykakeksu
– mav (www.sjwp.pl)
– Multiagencja Ubezpieczeniowa Janus – Marcin Jaroszewicz
Oraz główny promotor:
Jakub Żak TV
Spis treści
Wstęp
Mechanizm działania – złapani w pajęczą sieć
Psychomanipulacja
Jak najbliżsi należący do organizacji ŚJ (świadków Jehowy) traktują osoby, które zdecydowały się opuścić jej szeregi?
Kto ma największą władzę?
Fałszywi prorocy
Comfort zone
Dobieranie się w pary
Wykluczenie i komitet sądowniczy
Święta i uroczystości
Teokratyczna szkoła służby kaznodziejskiej
Zaprogramowani żołnierze Strażnicy
Ciągłe uczucie strachu przed Armagedonem
Co osiągnąłem dzięki temu, że nie jestem świadkiem i nie muszę trzymać się ich zasad?
Biblia w przekładzie nowego świata
Imię Boże
Zasada dwóch świadków
Beth-Sarim
Przywileje
Ciało kierownicze
Bogactwo
Podejście do edukacji
Owoc, kartki terenu, szybkie notatki, osoby nieczynne
Głosowanie
Sposoby finansowania
Poznanie protestantów
Wywiad oraz udział w dramacie
Świadkowie Jehowy wspierają nazistów w 1943 roku
Czy jest jakakolwiek szansa, aby przekonać świadka do swoich wierzeń i poglądów?
Zaczynamy
Krok drugi
Krok trzeci
Krok czwarty
Instrukcja rozmowy ze świadkami
Test na to, czy jesteś w sekcie
FAQ – Frequently Asked Questions, czyli szybkie pytanie i szybka odpowiedź
Transfuzja krwi – stanowczość w unikaniu jej przez świadków Jehowy
Rozwój procedur postępowania wobec przetaczania krwi
Do roku 1944
Lata 1944–1945
Rok 1961
Rok 2010 (2000)
Metody Towarzystwa Strażnica stosowane w walce z transfuzją krwi
Noszenie przy sobie oświadczenia przeciw transfuzji, obowiązującego "nawet po utracie przytomności"
Obowiązek nałożony na dzieci nakazujący noszenie, stale i wszędzie, karty identyfikacyjnej pomocnej przeciw transfuzji
Dostarczanie do kartotek lekarskich oświadczeń, iż pacjenci "nie życzą sobie transfuzji"
Ewentualne wywiezienie dziecka ze szpitala wbrew prawu
Ewentualny współudział pacjenta w łamaniu prawa Bożego lub "samodzielna" decyzja, jak "dalece przeciwstawiać się dokonaniu transfuzji"
Ucieczka ze szpitala
Pilnowanie chorego "zagrożonego" transfuzją przez dwadzieścia cztery godziny na dobę
Sądzenie lekarzy za przywiązanie do łóżka wobec oporu i wyprowadzanie protestującej rodziny w kajdankach
Mówienie z przekonaniem, wysilanie się, krzyk, środki psychiczne i fizyczne
Zarzut "gwałtu" wobec niechcianej transfuzji
Szarpanie, krzyk, wyrywanie igły, niszczenie pojemnika z krwią
Polemizowanie z lekarzami i sędziami
Szukanie innego chirurga
Wzywanie na pomoc starszych zboru i Komitetu Łączności ze Szpitalami
Sądzenie lekarzy i szpitali
Udzielanie pouczeń odnośnie do transfuzji krwi przeprowadzanej u niemowląt
Zrównanie transfuzji z kanibalizmem jako przestroga przed przetoczeniem krwi
Lekarze będący świadkami Jehowy mogą przeprowadzać transfuzję krwi
Niekonsekwencja Towarzystwa Strażnica dotycząca podstawowych składników krwi i ich przyjmowania
Słowniczek