ISpotkania na drzewie życia
Dwa spotkania i jedno rozstanie
W wiosenny poranek 2009 roku Matthew Lawrence zarzucił kotwicę swojej łódki w przypadkowym miejscu pośrodku błękitnej oceanicznej zatoki przy wschodnim wybrzeżu Australii i przeskoczył przez burtę. Spłynął z butlą w dół, tam gdzie leżała kotwica, podniósł ją i czekał. Bryza na powierzchni trąciła łódkę, która zaczęła dryfować, a Matt z kotwicą w ręku popłynął za nią.
Zatoka ta znana jest jako dobre miejsce do nurkowania, ale turyści zazwyczaj odwiedzają tylko kilka wyjątkowo widowiskowych punktów. Ponieważ zatoka jest duża i najczęściej dość spokojna, Matt, mieszkający w pobliżu amator nurkowania, zaczął program podwodnej eksploracji: zostawiał pustą łódkę, by niosła ją bryza, a sam płynął poniżej, aż do braku powietrza, i musiał się wówczas wynurzać po linie kotwicznej. Właśnie podczas takiego nurkowania, kiedy przemierzał płaskie, piaszczyste dno usłane małżami, napotkał niezwykły widok. Tysiące pustych muszli przegrzebków były zgromadzone w wielką stertę wokół czegoś, co wyglądało jak samotna skała. Na posłaniu ze skorup znajdowało się kilkanaście ośmiornic, wszystkie w płytko wykopanych dołkach. Matt podpłynął niżej i zawisł obok nich. Żadna z ośmiornic nie była większa od piłki do rugby. Siedziały z podwiniętymi pod siebie ramionami. Były w większości brązowoszare, ale kolory zmieniały się co chwila. Miały duże oczy, dość podobne do ludzkich, gdyby nie pozioma źrenica - jak przekrzywione oczy kotów.
Ośmiornice obserwowały Matta, a także siebie nawzajem. Niektóre zaczęły krążyć w pobliżu; wysuwały się ze swoich jam i przemierzały warstwę muszli posuwistym krokiem. Na ogół nie wywoływało to żadnej reakcji ze strony innych, czasem jednak para splatała się w wieloramienne zapasy. Wydawało się, że ośmiornice nie żyją ze sobą ani w przyjaźni, ani wrogości, ale raczej w stanie złożonej koegzystencji. A jakby scena nie była już wystarczająco dziwna, mnóstwo młodych rekinów, nie dłuższych niż piętnaście centymetrów, leżało spokojnie na skorupach, podczas gdy ośmiornice krążyły wokół.
Kilka lat wcześniej pływałem w innej zatoce, niedaleko Sydney, pełnej głazów i raf. Zobaczyłem, jak coś rusza się pod załomem skały - coś zaskakująco dużego - i podpłynąłem, by się temu przyjrzeć. To, co znalazłem, wyglądało jak ośmiornica przyklejona do żółwia: miało płaskie ciało, wyodrębnioną głowę i osiem wyrastających z niej ramion. Ramiona były giętkie, z przyssawkami - podobne do ramion ośmiornicy. Tył stworzenia obrębiony był czymś, co przypominało szeroką na kilka centymetrów i falującą łagodnie spódniczkę. Zdawało się, że zwierzę jest każdego koloru jednocześnie - czerwone, szare, niebieskozielone. Wzory pojawiały się i znikały w ułamku sekundy. Między barwnymi plamami błyszczały jak rozżarzone druty srebrne żyły. Zwierzę unosiło się kilkanaście centymetrów od dna, a potem zbliżyło się, żeby na mnie popatrzeć. Tak jak mi się wydało z poziomu powierzchni, było rzeczywiście duże - miało około metra długości. Ramiona wiły się i błądziły, kolory pojawiały się i znikały, a ono kołysało się w przód i w tył.
Była to mątwa australijska. Mątwy są spokrewnione z ośmiornicami, ale nie tak blisko jak z kałamarnicami. Ta trójka - ośmiornice, kałamarnice, mątwy - wchodzi w skład grupy zwanej głowonogami. Inne popularne głowonogi to łodziki, mięczaki żyjące w głębinach Pacyfiku, całkiem inne niż ośmiornice i ich kuzyni. Ośmiornice, mątwy i kałamarnice mają ze sobą jeszcze coś wspólnego: duży i skomplikowany układ nerwowy.
Wstrzymując oddech, nurkowałem wielokrotnie, żeby ją obserwować. Szybko się zmęczyłem, ale nie chciałem przestać, bo wydawało się, że ciekawiłem to stworzenie tak samo, jak ono (on? ona?) mnie. Wtedy pierwszy raz doświadczyłem cechy tych zwierząt, która nigdy nie przestała mnie intrygować: poczucia wzajemnego zaangażowania, które można z nimi nawiązać. Obserwują cię uważnie, zazwyczaj utrzymując dystans, ale często bardzo niewielki. Czasem, kiedy byłem bardzo blisko, ogromna mątwa wyciągała ramię, ledwie na kilka centymetrów, by dotknąć mojej ręki. Najczęściej jest to tylko jedno dotknięcie. Ośmiornice wykazują większe zainteresowanie kontaktem - jeśli usiądziesz naprzeciw ich jamy i podsuniesz rękę w ich stronę, często wyciągną mackę albo dwie, najpierw żeby cię zbadać, a potem w absurdalnej próbie wciągnięcia do swojego legowiska. Bez wątpienia nieraz jest to skazany na niepowodzenie zamiar wykorzystania cię jako obiadu. Jednak udowodniono, że ośmiornice interesują się także przedmiotami, o których z pewnością wiedzą, że nie mogą ich zjeść.
Żeby zrozumieć te spotkania między ludźmi i głowonogami, musimy cofnąć się do momentu, który jest ich przeciwieństwem: rozejścia się. To rozstanie nastąpiło długi czas przed spotkaniami - około 600 milionów lat wcześniej. Tak jak w spotkaniach, uczestniczyły w nim zwierzęta żyjące w oceanie. Nikt nie wie dokładnie, jak te zwierzęta wyglądały, ale mogły mieć postać małych, płaskich robaków. Być może miały ledwie kilka milimetrów, może były trochę większe. Mogły pływać, mogły pełzać po morskim dnie, a może jedno i drugie. Być może miały prymitywne oczy, albo przynajmniej światłoczułe plamki po obu stronach. Jeśli tak, to prawdopodobnie tylko to odróżniało "głowę" od "ogona". Miały układ nerwowy. Mógł się on składać z siatki nerwów rozciągającej się po całym ciele, a może również z jakiegoś ich zagęszczenia tworzącego malutki mózg. Co te stworzenia jadły, jak żyły, jak się rozmnażały - tego nie wiadomo. Ale miały jedną cechę niezwykle interesującą z punktu widzenia ewolucji, widoczną jedynie z perspektywy czasu: były ostatnimi wspólnymi przodkami dla ciebie i ośmiornicy, dla ssaków i głowonogów. Ostatni wspólni przodkowie - to znaczy najmniej odlegli w czasie, ostatni w pewnym ciągu.
Historia zwierząt ma kształt drzewa[1]. Pojedynczy "korzeń" daje początek kolejnym rozgałęzieniom, które napotykamy, posuwając się naprzód w czasie. Jeden gatunek rozdziela się na dwa, a każdy z nich dzieli się ponownie (jeśli wcześniej nie wyginie). Jeśli gatunek się podzieli, a obie strony przetrwają i będą się wielokrotnie dzielić dalej, skutkiem może być powstanie dwóch albo więcej grup gatunków, z których każda będzie wystarczająco odmienna od pozostałych, żeby wyróżnić ją charakterystyczną nazwą - ssaki, ptaki. Duże różnice między zwierzętami żyjącymi współcześnie - między chrząszczem a słoniem, na przykład - mają źródło w takim maleńkim, nieznaczącym podziale setki milionów lat temu. Nastąpiło rozgałęzienie, po którym zostały dwie grupy organizmów - jedna po każdej stronie, początkowo podobnych, ale od tej pory ewoluujących niezależnie od siebie.
Wyobraź sobie drzewo, które z daleka ma kształt odwróconego trójkąta albo stożka, a wewnątrz jest bardzo nieregularne - coś takiego:
Teraz wyobraź sobie, że siedzisz na szczycie tego drzewa i patrzysz w dół. Siedzisz na szczycie, ponieważ żyjesz dziś (nie dlatego, że jesteś lepszy albo lepsza), a dokoła są inne współczesne organizmy. Niedaleko są żyjący kuzyni, jak szympansy i koty. Dalej, kiedy patrzysz poziomo w poprzek drzewa, zobaczysz zwierzęta nie tak blisko spokrewnione. Całe "drzewo życia" obejmuje również między innymi rośliny, bakterie i pierwotniaki, ale ograniczmy się do zwierząt. Jeśli spojrzysz teraz w dół, w kierunku korzeni, zobaczysz swoich przodków, zarówno niedawnych, jak i tych dalszych. Dla każdej pary współcześnie żyjących zwierząt (ty i ptak, ty i ryba, ptak i ryba) możemy nakreślić dwie linie pochodzenia schodzące w dół drzewa, dopóki nie spotkają się we wspólnym przodku - takim, od którego oboje pochodzą. Tego wspólnego przodka możemy znaleźć na drzewie niewiele niżej albo daleko na dole. W przypadku ludzi i szympansów spotykamy go bardzo szybko, około 6 milionów lat temu. Dla bardzo różnych par zwierząt - jak człowiek i chrząszcz - musimy pociągnąć linię dalej w dół.
Kiedy tak siedzisz na drzewie, patrząc na bliższych i dalszych krewnych, zwróć uwagę na szczególną grupę zwierząt, które zwykle nazywamy "inteligentnymi" - tych z dużymi mózgami, których zachowanie jest skomplikowane i dostosowywane do okoliczności. Taka grupa oprócz ludzi na pewno obejmie szympansy i delfiny, a także psy i koty. Znajdziesz te zwierzęta niedaleko od siebie na drzewie życia - są dla nas dość bliskimi kuzynami z punktu widzenia ewolucji. Jeśli chcemy wykonać to ćwiczenie porządnie, musimy też dodać ptaki. Jednym z najważniejszych osiągnięć psychologii zwierząt w ostatnich dekadach było pokazanie, jak mądre są krukowate i papugi. Nie są ssakami, ale zaliczają się do kręgowców, a zatem wciąż są nam dość bliskie, choć nieporównanie bardziej obce niż szympansy. Po zebraniu wszystkich tych zwierząt możemy zapytać: jak wyglądał ich ostatni wspólny przodek? Kiedy żył? Jeśli zejdziemy wzdłuż drzewa do miejsca, gdzie łączą się linie ich pochodzenia, to jakie stworzenie tam znajdziemy?
Odpowiedzią jest jaszczuropodobne zwierzę, które żyło około 320 milionów lat temu, niedługo przed erą dinozaurów. Miało kręgosłup, całkiem spore rozmiary i było przystosowane do życia na lądzie. Budową przypominało nas: cztery kończyny, głowa i szkielet. Chodziło, używało podobnych do naszych zmysłów i miało dobrze wykształcony układ nerwowy.
Teraz poszukajmy przodka, który łączy tę pierwszą grupę zwierząt, w tym nas, z ośmiornicą. W tym celu musimy zejść do dużo niżej rosnących gałęzi - około 600 milionów lat temu znajdziemy podobne do płaskiego robaka zwierzę, które opisałem wcześniej.
Ten drugi krok wstecz w czasie jest prawie dwa razy dłuższy niż pierwszy, który dzieli nas od wspólnego przodka ssaków i ptaków. Przodek człowieka i ośmiornicy żył w czasie, kiedy żadne organizmy nie wyszły jeszcze na ląd, a największymi zwierzętami były prawdopodobnie gąbki i meduzy (oraz pewne osobliwości, które omówię w kolejnym rozdziale).
Załóżmy, że znaleźliśmy to zwierzę i teraz oglądamy rozstanie, rozgałęzienie, które nastąpiło. Patrzymy, jak w ciemnym oceanie (na dnie albo wyżej, w kolejnych warstwach wody) ogromne liczby tych robaków żyją, umierają i rozmnażają się. Z nieznanych powodów niektóre oddzielają się od innych i przez akumulację przypadkowych zmian przyjmują odmienny sposób życia. Z czasem ich potomkowie wykształcają różne ciała. Dwie strony rozdzielają się wciąż na nowo i niedługo widzimy już nie dwie grupki robaków, ale dwie olbrzymie gałęzie drzewa ewolucji.
Jedna ścieżka wychodząca z tych podwodnych rozstajów prowadzi na naszą gałąź drzewa - do kręgowców, a spośród kręgowców - do ssaków i wreszcie ludzi. Inna ścieżka wiedzie do niezliczonych gatunków bezkręgowców, w tym krabów, pszczół i ich krewnych, licznych robaków, a także do mięczaków, grupy, w której znajdują się małże, ostrygi i ślimaki. Na tej gałęzi nie znajdą się wszystkie zwierzęta, które potocznie nazywamy bezkręgowcami[2], ale są tu te najbardziej znane: pająki, stonogi, małże, ćmy.
Większość zwierząt z tej gałęzi jest raczej niewielka, z nielicznymi wyjątkami; mają także słabo rozwinięte układy nerwowe. Niektóre owady i pająki wykazują bardzo złożone zachowania, zwłaszcza społeczne, ale mimo to ich układ nerwowy jest niewielki. Tak to już jest na tej gałęzi - z wyjątkiem głowonogów. Są one podgrupą mięczaków, a więc krewnymi małży i ślimaków, ale wytworzyły złożony układ nerwowy i zdolność do zachowań bardzo różnych od innych bezkręgowców. Osiągnęły to na ścieżce ewolucyjnej, która jest całkowicie odseparowana od naszej.
Głowonogi są wyspą umysłowej złożoności w morzu bezkręgowców. Ponieważ nasz wspólny przodek był tak prosty i tak odległy, głowonogi są zupełnie niezależnym od nas eksperymentem w ewolucji dużych mózgów i skomplikowanych zachowań. Jeśli potrafimy nawiązać z nimi kontakt i odnaleźć w nich świadome istoty, to nie ze względu na wspólną historię, nie ze względu na pokrewieństwo, ale dlatego, że ewolucja stworzyła umysł dwa razy. Prawdopodobnie nigdy nie będziemy bliżej spotkania z inteligentnym obcym.
Zarys
Jednym z klasycznych zagadnień w mojej dyscyplinie, filozofii, jest relacja między umysłem i materią. Jakie miejsce w świecie fizycznym zajmują czucie, inteligencja i świadomość? W tej książce chciałbym przybliżyć się do rozwiązania tego bardzo rozległego problemu. Podchodzę do niego od strony ewolucyjnej; chcę wiedzieć, jak świadomość wyłoniła się z surowej materii, z której zbudowane są istoty żywe. Miliardy lat temu zwierzęta były tylko jednym z wielu nieforemnych zlepków komórek, które zaczęły żyć w morzu wspólnie, jako jednostki. Później jednak niektóre z nich przyjęły osobliwy tryb życia - wybrały ruchliwość i aktywność; wytworzyły oczy, czułki i opracowały sposoby, by używać obiektów wokół siebie. Z tych pierwszych osiągnięć powstało w końcu pełzanie robaków, bzyczenie much, transoceaniczne wędrówki waleni. W którymś niewiadomym momencie, jako część tego wszystkiego, ewolucja stworzyła subiektywne doświadczenie. Dla niektórych gatunków istnieje odpowiedź na pytanie: jak to jest być tym czy innym zwierzęciem. Istnieje pewnego rodzaju jaźń, która doświadcza tego, co się dzieje.
Interesuje mnie ewolucja każdego rodzaju doświadczenia, ale głowonogi zajmują w mojej książce szczególne miejsce. Jest tak, po pierwsze, ze względu na to, jak niezwykłymi są stworzeniami - gdyby umiały mówić, mogłyby nam powiedzieć tak wiele! Nie jest to jednak jedyny powód, dla którego tyle ich pełza i pływa po stronicach tej książki. To one pokazały mi drogę przez filozoficzne problemy; morskie wędrówki ich śladem, próby zrozumienia ich zachowań odegrały ważną rolę w tym, jak podszedłem do zagadnienia. Kiedy zajmujemy się umysłami zwierząt, bardzo łatwo jest nam przywiązać zbyt dużą wagę do naszego przypadku - wyobrażając sobie życie i doświadczenia prostszych organizmów, często mamy przed oczami zminiaturyzowane wersje nas samych. Głowonogi pozwalają nam na kontakt z czymś całkiem innym. Jak świat wygląda dla nich? Oko ośmiornicy przypomina nasze - jest zbudowane jak aparat, ze zmieniającą kształt soczewką, która skupia obraz na siatkówce. Jednak choć oczy mamy podobne, skryte za nimi mózgi różnią się na każdym niemal poziomie. Jeśli chcemy zrozumieć inne umysły, to umysły głowonogów są ze wszystkich najbardziej odmienne.
Filozofia należy do najmniej cielesnych powołań - jest, a przynajmniej może być, zajęciem wyłącznie umysłowym. Nie wymaga ekwipunku, specjalnego miejsca ani stacji badawczych. Nie ma w tym nic złego - to samo można powiedzieć o matematyce czy poezji. Jednak cielesna strona tego projektu była bardzo ważna. Zetknąłem się z głowonogami przypadkiem, dzięki upodobaniu do spędzania czasu pod wodą. Zacząłem je śledzić, a wreszcie także zastanawiać się nad ich życiem. Ich fizyczna obecność i nieprzewidywalność bardzo mocno wpłynęły na to przedsięwzięcie; podobne znaczenie miały tysiące praktycznych szczegółów związanych z przebywaniem pod wodą - ograniczenia takie jak sprzęt, gazy, ciśnienie wody, osłabienie grawitacji w niebieskozielonym świetle. Wysiłki, jakie musi podjąć człowiek, by sobie z nimi poradzić, odzwierciedlają różnice między życiem na lądzie i w wodzie, a przecież morze jest pierwotnym domem umysłu - przynajmniej jego wczesnych, niewyraźnych form.
Na początku książki zamieściłem motto pochodzące od filozofa i psychologa Williama Jamesa, tworzącego pod koniec dziewiętnastego wieku[3]. James chciał zrozumieć, jak świadomość pojawiła się we wszechświecie. Podchodził do tematu ewolucyjnie - w szerokim znaczeniu, obejmującym nie tylko ewolucję biologiczną, ale rozwój kosmosu w ogóle. Sądził, że potrzebna jest teoria opierająca się na ciągłości i zrozumiałych przemianach, bez nagłych objawień i przeskoków.
Podobnie jak James, chcę zrozumieć relację między umysłem a materią i zakładam, że aby właściwie opowiedzieć tę historię, należy przyjąć koncepcję stopniowego rozwoju. Ktoś mógłby powiedzieć, że właściwie znamy już zarys tej historii: mózgi ewoluują, pojawia się więcej neuronów, niektóre zwierzęta stają się mądrzejsze od innych i tyle. Jednak poprzestanie na takim uproszczeniu oznacza, że nawet nie próbujemy zmierzyć się z najbardziej intrygującymi pytaniami. Jakie były najwcześniejsze i najprostsze zwierzęta, które miały jakiś rodzaj subiektywnego doświadczenia? Które z nich jako pierwsze czuły uszkodzenia - na przykład w formie bólu? Czy obdarzony dużym mózgiem głowonóg czuje coś szczególnego, czy jest tylko biochemiczną maszyną, dla której wszystko wewnątrz jest ciemnością[4]? Świat ma dwie strony, które muszą do siebie w jakiś sposób pasować, ale wydaje się, że ten sposób jest dla nas wciąż niezrozumiały. Jedna strona to istnienie czucia i innych procesów umysłowych odbieranych przez podmiot; druga to dziedzina biologii, chemii i fizyki.
Te problemy nie znajdą w książce pełnego rozwiązania, ale możemy się do niego przybliżyć dzięki prześledzeniu ewolucji zmysłów, ciał i zachowań. Gdzieś w tych procesach kryje się ewolucja umysłu. Jest to więc książka filozoficzna, a także książka o zwierzętach i ewolucji. Jednak choć jest to książka filozoficzna, nie znaczy to, że mówi o rzeczach tajemnych i niedostępnych. Uprawianie filozofii polega głównie na tym, by złożyć coś w całość - spróbować dopasować do siebie kawałki wielkiej układanki tak, żeby miały jakiś sens. Dobra filozofia jest oportunistyczna: używa każdej informacji i każdego narzędzia, które mogą być przydatne. Mam nadzieję, że w miarę postępu czytania książki będziemy wchodzić w filozofię i znów ją opuszczać przez szwy, których nawet nie zauważysz.
Niniejsza książka zamierza zatem zająć się umysłem i jego ewolucją, traktując ten temat szeroko i głęboko. Szerokość oznacza tu uwzględnienie różnych gatunków zwierząt. Głębokość - to głębokość w czasie, ponieważ zmierzymy się z bardzo długimi okresami i kolejnymi epokami w historii życia.
Antropolog Roland Dixon przypisał Hawajczykom opowieść o ewolucji, której użyłem jako drugie motto: "Na początku powstały maleńkie zwierzokrzewy i korale, a po nich robaki i skorupiaki, i każdy rodzaj był ogłaszany zdobywcą i niszczycielem poprzedniego [...]"[5]. Kolejne podboje, o których opowiada Dixon, to nie jest prawdziwa wersja historii, a ośmiornica nie jest "samotną ocaloną z poprzedniego świata". Ale ośmiornica rzeczywiście ma szczególny związek z historią umysłu. Nie jest ocaloną - ale drugim przejawem czegoś, co istniało wcześniej. Nie jest Izmaelem z Moby Dicka, który jako jedyny przeżył, by móc opowiedzieć, co się stało; jest odległą krewną, która pochodzi z innej linii i dlatego ma do opowiedzenia inną historię.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki