Inne Języki -- od Pięćdziesiątnicy do naszych dni - Anastasiia Kolendo-Smirnova

Kup ebooka

10.10 zł
8.38 zł (10,10 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Dlaczego pojawiły się rozbieżności?

Pierwsze spory i nieporozumienia wokół daru języków pojawiły się dlatego, że z czasem przestał on być wyłącznie środkiem porozumiewania się z obcokrajowcami. Już w najstarszych gminach chrześcijańskich dar ten nabrał charakteru osobistej modlitwy, nieskierowanej bezpośrednio do otoczenia.

Apostoł Paweł wyraźnie opisuje tę zmianę funkcji: "Albowiem kto mówi językiem, nie ludziom mówi, lecz Bogu, bo nikt go nie rozumie, a on w duchu rzeczy tajemne wygłasza."(1 Koryntian 14,2, BW)

To przejście od języka głoszenia Ewangelii obcym do języka modlitwy stało się źródłem wielu pytań i rozbieżności.

Współcześnie największe historyczne wyznania chrześcijańskie, takie jak Kościół katolicki i prawosławny, uznają, że dar mówienia językami został dany wyłącznie w celach misyjnych, jako szczególny znak potwierdzający Ewangelię wobec narodów, i wygasł, gdy Kościół okrzepł i rozpoczął zorganizowaną posługę.

Święty Jan Chryzostom (IV w.), jeden z najwybitniejszych teologów i Ojców Kościoła, komentował to zjawisko następująco: "Dar ten został dany nie wierzącym, lecz niewierzącym jako znak, aby uwierzyli" (Komentarz do Pierwszego Listu do Koryntian).

Podobnie błogosławiony Augustyn (IV-V w.) podkreślał przejściowy i misyjny charakter daru: "W starożytnym Kościele Duch Święty zstępował na wierzących i mówili oni językami, których nie znali, tak jak Duch Święty im udzielał. Był to znak odpowiedni dla tamtych czasów, aby wszystkie narody mogły uwierzyć w Ewangelię" (O państwie Bożym).

Święty Tomasz z Akwinu, jeden z największych teologów katolickich, pisał: "Dar języków został dany apostołom dla głoszenia Ewangelii narodom, lecz w późniejszych stuleciach, gdy wiara już się umocniła, dar ten nie był już tak potrzebny" (Summa Theologica, II-II, q. 176).

Takie wypowiedzi stały się podstawą powszechnego w tradycyjnych Kościołach przekonania, że zjawisko mówienia językami ustało wraz z epoką apostolską. Oba wyznania są zdania, że prawdziwy dar z dnia Pięćdziesiątnicy polegał na mówieniu rzeczywistymi, obcymi językami, wcześniej nieznanymi mówcom.

Jak prawosławni i katoliccy teolodzy wyjaśniają słowa apostoła Pawła?

"Albowiem kto mówi językiem, nie ludziom mówi, lecz Bogu, bo nikt go nie rozumie, a on w duchu rzeczy tajemne wygłasza."(1 Koryntian 14,2, BW)

Teologowie prawosławni widzą w tych słowach wskazanie na problem, który Paweł starał się naprawić. Ich zdaniem apostoł nie pochwala takiego używania daru, lecz ukazuje jego bezsens, gdy nie służy innym.

Święty Jan Chryzostom (IV w.) wyjaśnia:

"Paweł mówi to nie po to, by ich chwalić, lecz by ukazać ich nieład i brak miłości. Mówiąc językiem, którego nikt nie rozumie, nie przynosisz pożytku innym, dlatego apostoł nakazuje szukać wykładu." (Komentarz do 1 Kor 14)

Podkreśla on, że Paweł nie aprobuje niezrozumiałej mowy, lecz pragnie ją uporządkować. Podobnie pisze święty Teofilakt Bułgarski (XI w.):

"Paweł jasno pokazuje, że język bez wykładu jest bezużyteczny, a nawet szkodliwy. Człowiek wypowiada tajemnice, lecz nie przynosi to pożytku Kościołowi." (Komentarz do 1 Kor 14)

Błogosławiony Teodoret z Cyru (V w.) dodaje:

"Mówić nie do ludzi, lecz do Boga, nie jest pochwałą, lecz zarzutem, bo Kościół gromadzi się dla wspólnego dobra, a nie dla tajnej rozmowy jednej osoby z Bogiem." (Komentarz do 1 Kor 14)

Tę zasadę podkreśla również święty Bazyli Wielki (IV w.), który w Regułach wskazuje:

"Dary Ducha nie są dane po to, by każdy zatrzymywał je dla siebie, lecz by wszyscy przynosili pożytek bliźnim." (Reguła 38)

To ogólna zasada prawosławnego rozumienia charyzmatów.

Katoliccy teolodzy również widzą w słowach Pawła napomnienie, że mówienie językami bez wykładu nie służy wspólnocie. Święty Tomasz z Akwinu (XIII w.) ujmuje to tak:

"Apostoł podkreśla, że mowa językami bez tłumaczenia służy jedynie modlitwie człowieka przed Bogiem i nie przynosi pożytku innym; dlatego takie użycie daru jest wtórne, a nawet niepożądane na zgromadzeniu wiernych." (Summa Theologica, II-II, q. 176)

Współczesny kaznodzieja katolicki Raniero Cantalamessa wyjaśnia:

"Paweł mówi o indywidualnej modlitwie w języku znanym tylko Bogu i podkreśla, że taka modlitwa ma prawo istnieć, o ile nie burzy porządku zgromadzenia i nie stawia się ponad inne, ważniejsze dary duchowe." (R. Cantalamessa, Trzeźwa charyzma, 2003)

Katoliccy autorzy dopuszczają więc osobistą modlitwę w językach, lecz podkreślają, że Paweł nie uważa jej za główną praktykę duchową.

Przykłady te pokazują, że historyczne Kościoły nie traktują "mówienia nie do ludzi, lecz do Boga" jako ideału czy najwyższego stanu duchowego. Słowa Pawła rozumieją raczej jako krytykę sytuacji, gdy ktoś wypowiada tajemnice wyłącznie dla siebie i Boga, zaniedbując cel daru, którym jest pożytek dla całej wspólnoty. Z tego powodu w tradycji prawosławnej i katolickiej ugruntowało się pojmowanie daru języków przede wszystkim jako znaku misyjnego, a nie prywatnego, mistycznego doświadczenia.

Choć współczesna teologia katolicka nie wyklucza osobistej modlitwy w językach, zaznacza, że dar ten nie jest koniecznym znakiem chrztu w Duchu Świętym i nie zajmuje centralnego miejsca w życiu duchowym wierzących.

Duch Święty czy opętanie?

Kościół prawosławny przyjmuje jeszcze bardziej zachowawczą ocenę daru języków. W jego teologii i tradycji liturgicznej glosolalia traktowana jest zazwyczaj jako historyczny cud potrzebny wyłącznie w okresie apostolskim, dla głoszenia Ewangelii. Współczesne przejawy tego zjawiska spotykają się z rezerwą, a nawet nieufnością.

Wielu kapłanów nazywa glosolalię - gdy człowiek zaczyna wypowiadać niezrozumiałe sylaby, niebędące realnym obcym językiem - zjawiskiem niebezpiecznym i nie łączy jej z działaniem Ducha Świętego, lecz z demonicznym zwiedzeniem, określanym w ascetyce jako prielest', czyli duchowe złudzenie i oszustwo. W głębszym sensie chodzi o stan, w którym człowiek bierze fałsz za prawdę, zwiedziony przez demony lub własny upadły rozum.

Ojcowie Kościoła podkreślali, że prawdziwy dar Boga prowadzi do jasności, pokoju i zbudowania. Wszystko, co wprowadza zamieszanie, nie przynosi pożytku i budzi niepokój, uznawano za znak duchowego uszkodzenia lub nawet działania złych duchów. Święty Ignacy Briańczaninow pisał o fałszywych stanach duchowych: "Znakiem działania Ducha Świętego jest pokój i rozsądek, podczas gdy demony podsuwają człowiekowi rzekome dary, wprowadzając go w zwiedzenie i samozłudzenie" (O zwiedzeniu, t. 1).

Prawosławni duszpasterze zauważają, że glosolalia - niespójna, niezrozumiała mowa często połączona z silną ekscytacją, transem czy krzykami - przypomina opis opętanych w Ewangelii. Przykład: opętany w Kafarnaum krzyczał nieskładnie w obecności Chrystusa:

"A był w ich synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego, który krzyknął, mówiąc: Cóż my mamy z tobą, Jezusie Nazareński? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boży. A Jezus zgromił go, mówiąc: Zamilknij i wyjdź z niego! Wtedy duch nieczysty, targając nim i wołając donośnym głosem, wyszedł z niego."(Ewangelia Marka 1,23-26, BW)

Stąd wniosek: Duch Święty nie działa w taki sposób, by człowiek tracił panowanie nad sobą lub popadał w histerię. Wszystko, co wyłącza rozum i wprowadza w ekstatyczny trans, Kościół prawosławny określa mianem zwiedzenia albo nawet opętania.

Starzec Nikołaj Gurjanow mówił wprost: "Te języki są od złego. Tam, gdzie rozum pozostaje bez owocu, tam demony tańczą."

Starzec Cyryl Pawłow nauczał: "Jeśli mowa jest niejasna, jeśli słowa nikomu nie przynoszą pożytku, a człowiek cieszy się jedynie własnym uniesieniem - to nie pochodzi od Boga."

Dlatego w środowisku prawosławnym często można usłyszeć jednoznaczne stwierdzenie: "to nie Boże, lecz demoniczne".

Języki wśród protestantów

W obrębie protestantyzmu opinie na temat "języków" podzieliły się na trzy główne nurty.

- Zielonoświątkowcy i charyzmatycy - języki jako norma życia duchowego

- Kluczowe idee:

- - mówienie językami jest znakiem chrztu w Duchu Świętym;

- - to język duchowy, niekoniecznie obcy - "język aniołów" lub "język Ducha";

- - służy modlitwie osobistej oraz słowu prorockiemu;

- - często głosi się: "Kto nie mówi językami, ten nie przeżył chrztu w Duchu."

- Umiarkowani protestanci (część baptystów, metodyści, anglikanie)

- Kluczowe idee:

- - dar języków może istnieć, lecz nie jest obowiązkowy;

- - modlitwa w językach jest dopuszczalna, ale nie dowodzi wyjątkowej duchowości;

- - nacisk kładzie się na wiarę osobistą, owoce Ducha i zdrową naukę;

- - często słyszy się zdanie: "Dar języków może być, ale jeśli go nie masz - to w porządku."

- Tradycyjni protestanci (luteranie, reformowani, konserwatywni baptyści, kalwiniści)

- Kluczowe idee:

- - dar języków był zjawiskiem czasowym, ograniczonym do epoki apostolskiej;

- - współczesna glosolalia to przeżycie emocjonalne lub psychologiczne;

- - prawdziwy dar oznaczał posługiwanie się rzeczywistymi obcymi językami, a nie niespójną mową.

Jak widać, historyczne Kościoły - prawosławny i katolicki - a także pierwsze ruchy reformacyjne zachowują konserwatywny pogląd: dar języków był znakiem dla głoszenia Ewangelii i umocnienia wiary w czasach apostolskich, przejawiającym się w realnych językach obcych. Gdy Kościół się ugruntował, potrzeba tego daru ustała.

Współczesną glosolalię - czyli niezrozumiałą mowę - tradycje te nierzadko oceniają z ostrożnością, traktując ją jako wyraz stanu psychicznego, zwiedzenia lub nawet działania złych duchów, gdyż prawdziwe dary Ducha Świętego zawsze są rozsądne i służą zbudowaniu całej wspólnoty.

Przeciwnie, ruchy zielonoświątkowe i charyzmatyczne uważają mówienie językami za centralne doświadczenie duchowe, znak chrztu w Duchu Świętym i normalną praktykę modlitewną. Pod pojęciem "języków" rozumieją najczęściej nie obce mowy, lecz szczególny język duchowy - "język aniołów" - zrozumiały jedynie dla Boga.

Umiarkowani protestanci przyjmują postawę pośrednią: dopuszczają możliwość działania daru języków dziś, lecz nie uznają go za obowiązkowy ani powszechny wyznacznik duchowej dojrzałości.

Relacja do tego fenomenu pozostaje więc jednym z najbardziej spolaryzowanych zagadnień w chrześcijaństwie - od pełnej akceptacji po całkowite odrzucenie.