Rozdział pierwszy
Wprowadzenie
Aby zrozumieć niecodzienne formy seksualności BDSM, takie jak między
innymi dominacja i uległość (D/s), najpierw trzeba odpowiedzieć sobie na
pytanie, czym jest norma. Jeżeli uznamy, że jedyną funkcją seksu jest
reprodukcja, a jedynym powodem, dla którego mężczyzna i kobieta angażują
się w akt seksualny, jest pragnienie stworzenie nowego życia, wtedy za
normalny uznać możemy jedynie stosunek heteroseksualny. Masturbacja,
seks oralny, a nawet antykoncepcja już takie nie będą. To, czy akt
seksualny ma na celu reprodukcję, stanowiło wiktoriańskie kryterium
normalności. Wiele spośród praw definiujących karalne zachowania
seksualne w dalszym ciągu opiera się zresztą na tym modelu. W rzeczywistości jednak ludzie od zawsze pragnęli seksu nie tylko po to,
by mieć dzieci, ale również po to, aby doświadczyć przyjemności czy po
prostu zadowolenia.
Pojęcie normalności pozbawione jest znaczenia w odniesieniu do
seksualności. Korzysta się z niego, często przeciwstawiając je temu, co
nienormalne, i wartościując w ten sposób, co jest "złe", a co "dobre".
Terapeuci seksualni zgadzają się jednak, że akceptowalne jest wszystko,
do czego dochodzi za obopólną zgodą partnerów i co nie wyrządza nikomu
krzywdy.
HOWARD i MARTHA LEWIS
Wychodzimy z założenia, że uprawianie seksu dla przyjemności jest
normalną ludzką skłonnością i jest akceptowalne wówczas, gdy daje
satysfakcję obu partnerom. Zgodnie z taką perspektywą BDSM stanowi -?po
prostu -?"inną" formę miłości.
Niniejsza książka skupia się przede wszystkim na osobach
heteroseksualnych, ale wyłącznie dlatego, że jest ich więcej zarówno w całej ludzkiej populacji, jak i w środowisku BDSM. Niezależnie od tego
geje, lesbijki, osoby biseksualne i transpłciowe są ważnym i żywotnym
elementem wspólnot BDSM. Nie do przecenienia jest też ich pionierska
rola w rozpowszechnianiu wiarygodnych informacji i zasad bezpieczeństwa.
Korzystamy z kategorii BDSM do opisania erotycznych aktywności znanych
powszechnie pod nazwą sadomasochizmu (S/M) lub bondage and discipline
(B&D), lub dominacji i uległości (D/s)5. Jako że wielu spośród
naszych rozmówców dążyło do wyraźnego rozróżnienia tych trzech
kategorii, staraliśmy się uszanować ich decyzje zarówno w cytowanych
wypowiedziach, jak i w wykorzystywanej przez nas terminologii. W rzeczywistości możliwość stworzenia powszechnie akceptowalnej definicji
sadomasochizmu lub BDSM wydaje się dyskusyjna (patrz: rozdział trzeci,
"Abecadło BDSM").
Niewiele zachowań seksualnych, na które obie uczestniczące strony
wyrażają zgodę, budzi takie potępienie jak BDSM. Niedobór sensownych i pozbawionych uprzedzeń informacji dotyczących BDSM skutkuje istnieniem
wielu przerysowanych i negatywnych stereotypów. Na przykład dominy
przedstawiane są zazwyczaj jako niszczycielki mężczyzn -?połączenie
mitycznej czarodziejki Kirke i lubieżnej Marlene Dietrich w Błękitnym
aniele - pragnące wykastrować mężczyzn. Z kolei uległe kobiety
przedstawiane są jako neurotyczne, autodestrukcyjne ofiary. Samo słowo
sadysta przywodzi na myśl obrazy brutalnych przestępstw dokonywanych
na bezbronnych ofiarach. Gdy seryjni mordercy tacy jak Ted Bundy
ogłaszają, że na ich czyny wpływ miała sadomasochistyczna pornografia,
większość ludzi, niezależnie od wykształcenia, gotowa jest uznać, że
tego typu zachowania seksualne są charakterystyczne dla socjopatów. Czy
niektórzy sadomasochiści dopuszczają się brutalnych przestępstw? Bez
wątpienia. Podobnie rzecz ma się z bogobojnymi chrześcijanami.
Sadomasochiści padają ofiarami tych samych słabości co zwykli ludzie,
ponieważ są zwykłymi ludźmi.
CZYM JEST SADOMASOCHIZM... NAPRAWDĘ?
Dla aktywnych entuzjastów BDSM sadomasochizm stanowi przemyślaną i kontrolowaną formę wyrazu dorosłej seksualności, która opiera się na
intensywnym poczuciu intymności i gotowości otwarcia się na innych.
Ludzie, którzy wypowiadali się na potrzeby niniejszej książki, po
wielokroć opisywali wagę gratyfikacji, jaką przynosi im ich własna
seksualność. Wyjaśniali, dlaczego erotyczny piercing ma wpływ na
wewnętrzną przemianę, w jaki sposób odczuwać ból jako przyjemność, a także dlaczego bondage (wiązanie) może wyzwolić pod względem
psychologicznym. Choć życie prywatne naszych rozmówców może wydawać się
niecodzienne, nie są oni jednowymiarowymi chodzącymi seksualnymi
anomaliami. W ich osobistych aspiracjach i życiu publicznym większość
czytelników znajdzie coś, co jest również ich udziałem.
Żyjący w epoce wiktoriańskiej badacz Richard von Krafft-Ebing na cześć
Markiza de Sade określił erotyczne pragnienie zadawania bólu mianem
"sadyzmu", potępiając przy tym jako perwersyjny każdy akt seksualny
niewiodący do prokreacji. Na ironię zakrawa fakt, że sam de Sade, który,
jeśli wierzyć jego własnym słowom, miał raczej niewiele doświadczeń o charakterze sadomasochistycznym, stał się symbolem zachowań seksualnych
całkowicie niezgodnych z jego własnymi poglądami. Pisarstwo Sade'a powstało wszak w obronie ostatecznej filozoficznej suwerenności:
wolności zadawania gwałtu i niszczenia.
Seksualność, jaką Sade ma na myśli, kłóci się z pragnieniami innych
(prawie wszystkich) ludzi, którzy nie mogą być w niej partnerami, a jedynie ofiarami (...) podstawą jego systemu jest zanegowanie
partnerów6.
G. BATAILLE
Dzisiejsza praktyka oraz podejście do seksualnej dominacji i uległości
kontrastują ze stanowiskiem Sade'a. Opierają się przede wszystkim na
haśle "bezpiecznie, świadomie i konsensualnie7".
Partnerzy kładą nacisk na równe i szczere porozumienie, na negocjacje i osiągnięcie zgody; podstawą jest wzajemne zaufanie i szacunek do
ograniczeń i preferencji partnera. De Sade czułby do czegoś takiego
obrzydzenie.
Samotny pornograf z Bastylii nie jest jedynym autorem, którego
sadomasochistyczna twórczość literacka mylona była z rzeczywistością.
Opowiadania autorstwa Leopolda von Sacher-Masocha, od którego nazwiska
wziął się termin masochizm, Pauline Réage czy Anne Rice -?autorki
nowoczesnych sadomasochistycznych erotyków -?uznaje się, całkowicie
błędnie, za model rzeczywistych relacji. Podobnie ma się rzecz z większością pornografii obejmującej bondage i sadomasochizm, która
przedstawia całkowicie odczłowieczone postaci i relacje, tak mające się
do rzeczywistej praktyki BDSM, jak tani film pornograficzny do
romantycznej miłości. Wszystko to stanowi co najwyżej masturbacyjny
spektakl. Obecności wartości emocjonalnej nie stwierdzono.
Kultura popularna przepełniona jest odniesieniami do bicia, wiązania,
transwestytyzmu (crossdressingu)8 i innych form tak
zwanej perwersji (kink), a co za tym idzie -?sadomasochista stał się
zarówno obiektem sprośnych żartów, jak i rozkoszną mroczną figurą
zakazanej zmysłowości. Niezależnie od tego, czy to gospodarz talk-show
Arsenio Hail pyta kobiety zasiadające w studiu, czy lubią dostawać
klapsy, czy też reżyser Mel Brooks wyśmiewa wymachujących biczami
sadomasochistów w Lęku wysokości, nieśmiałe odniesienia do niektórych
aspektów dominacji i podporządkowania wywołują seksualne insynuacje i podekscytowany chichot. Ileż to już razy w ostatnich latach
"sprośny9" seks przyciągał uwagę czytelników i telewidzów?
Tabloidy z rozkoszą rzuciły się na plotki dotyczące aktorów Cary'ego
Granta, Nicka Nolte i Jacka Nicholsona, głoszące, że lubią oni dawać
kobietom klapsy. Książka Madonny Sex zawiera sadomasochistyczne
obrazy, które stały się dziś niemal nieodzownymi elementami teledysków.
Od ponad wieku żyjemy w świecie kulturowego paradoksu: opisy
interesujących nas zachowań seksualnych są na tyle pociągające, że media
odwołują się do nich, by wzbudzić zainteresowanie i zwiększyć zyski.
Jednocześnie jednak nie rozumiemy tych zachowań i potępiamy je,
postrzegając osoby czyniące z BDSM część swojego życia jako ze swej
istoty od nas różne, przerażające i złe.
W niniejszej książce staramy się pokazać każdą z omawianych
kontrowersyjnych praktyk seksualnych w szerszym kontekście rzeczywistego
życia. Przede wszystkim jednak przedstawiamy zwolenników seksualnej
dominacji, podporządkowania czy fetyszy tak, jak sami się widzą: jako
kochające i współczujące jednostki, troszczące się o przyjemność i zadowolenie partnera, angażujące się w BDSM, aby osiągnąć obustronną
satysfakcję, jaką praktyka ta może przynieść. Są to aktywni i szanowani
członkowie społeczeństwa: nasi sąsiedzi, nasi rodzice, nasi bracia i siostry, nasi nauczyciele i nasi lekarze, najjaśniejsze gwiazdy
Hollywood i najsympatyczniejszy kasjer w warzywniaku, nasi politycy i duchowni.
Książką tą chcemy rozpocząć dyskusję o BDSM. Obok pogłębionych wywiadów
cytować będziemy fragmenty wypowiedzi, które prezentujemy w całości pod
koniec tego i kolejnych rozdziałów. Nasi pierwsi rozmówcy to:
Dr Ronald Moglia, dyrektor programu studiów podyplomowych dotyczących
ludzkiej seksualności na Wydziale Edukacji Zdrowotnej Uniwersytetu w Nowym Jorku. Tytuł doktorski otrzymał na uniwersytecie w Temple. Dr
Moglia dołączył do nowojorskiego programu studiów podyplomowych w roku
1979, od 1988 roku zaś jest jego dyrektorem.
Howard i Martha Lewis, małżeński zespół autorski stojący za licznymi
publikacjami dotyczącymi ludzkiej seksualności. Wydają "Journal of Sex
Education and Therapy", "Medical Aspects of Human Sexuality", "Sexuality
and Disability" i wiele innych czasopism. Są również głównymi
administratorami Human Sexuality Forums (HSX) w ramach CompuServe
Information Service10, największej w Stanach Zjednoczonych
internetowej bazy danych i listy dyskusyjnej dotyczącej seksualności.
ENTUZJAŚCI BDSM -?DEFINICJA
Mówiąc bardzo ogólnie, w BDSM angażują się dwie grupy ludzi. Po pierwsze
ci, którzy fantazjują na temat BDSM i okresowo oraz przypadkowo z nią
eksperymentują. Starają się podgrzać atmosferę w swoich konwencjonalnych
pod względem seksualnym związkach poprzez zaangażowanie w jakąś formę
erotyzmu spod znaku BDSM, taką jak klapsy lub odgrywanie ról. Druga
grupa to ci, których pierwotnie oraz jednoznacznie podnieca BDSM i którzy aktywnie poszukują partnerów o podobnych skłonnościach, a także
wsparcia i możliwości poszerzenia wiedzy. W niniejszej książce
wypowiadają się przede wszystkim osoby należące do drugiej grupy.
Większość naszych rozmówców znaleźliśmy poprzez grupy wsparcia BDSM czy
związane z tym tematem publikacje. Jednakże, jak wskazują nasze badania,
większość ludzi oddających się aktywnościom spod znaku BDSM należy
raczej do pierwszej grupy.
Zgodnie z szacunkami Kinsey Institute i innych, od pięciu do dziesięciu
procent dorosłych Amerykanów regularnie oddaje się takiej bądź innej
formie BDSM. Liczne raporty dotyczące seksualności wskazują, że
najczęściej spotykane fantazje wśród dorosłych dotyczą pojmania lub
zdobycia kogoś siłą.
Zakres wyobrażeń erotycznych jest niemal nieograniczony... Jedna osoba
fantazjuje o zwierzętach, inna o gwiazdach filmowych, kolejna o lewatywach, pieluchach lub wyspach Mórz Południowych... Stylistyczne
wariacje fantazji seksualnych oddają bogactwo ludzkiego umysłu...
Większość terapeutów seksualnych uważa, że każda forma aktywności
seksualnej, do której dochodzi pomiędzy dwojgiem wyrażających zgodę
partnerów i która nie prowadzi do fizycznej szkody, jest normalna i akceptowalna11.
MASTERS I JOHNSON
Mąż i żona odgrywający prywatnie role zdobywcy i podbitej branki dają
wyraz podstawowym pragnieniom stojącym za BDSM. Ci, którzy
unieruchamiają partnera, chwytając go za nadgarstki, lub gryzą go w trakcie aktu miłosnego, rozumieją, że silne bodźce mogą poszerzyć
doznania seksualne. Wiele par oddających się rozbudowanemu odgrywaniu
ról nie zdaje sobie sprawy, jak określana i opisywana jest tego rodzaju
aktywność seksualna ani że może być ona odbierana przez innych jako
odbiegająca od normy.
Osoby wplatające elementy BDSM do swojego życia seksualnego różnią się
od tych, które same określają siebie jako entuzjastów BDSM,
samoświadomością i stopniem potrzeby erotycznej.
ŚWIADOME ZMAGANIA Z BDSM
Przywodzące na myśl BDSM fantazje zdają się być udziałem większości
dzieci, które odgrywają je w ramach zabaw w kowbojów i Indian czy
policjantów i złodziei. Pomimo że większość ludzi wyrasta z gier
opierających się na motywie brania w niewolę, to aspekt sprawowania
kontroli dochodzący w nich do głosu stanowi podstawę erotycznej
hierarchii entuzjastów BDSM.
Dużo myślałem na temat własnej seksualności. [Sądzę], że to wszystko
było zawsze obecne, pewnie jest tak zresztą w przypadku większości
ludzi. Pamiętam, że pojechałem jako przedszkolak wraz z grupą na musical
Daniela Boone w Central Parku. W pewnym momencie Daniel Boone zostaje
przywiązany do drzewa. Przez długie tygodnie personel przedszkola
naciskał, aby dzieci nie przynosiły z domu linek do wieszania prania.
Czterolatki bez przerwy przynosiły je ze sobą i przywiązywały się
nawzajem do drzewa z zapałem zdecydowanie większym niż ten, który
towarzyszył wspinaniu po drzewach czy układaniu puzzli. Po jakimś czasie
zainteresowanie zniknęło.
MITCH KESSLER
Typowy dla zwolenników BDSM schemat obejmuje żywe zainteresowanie jakimś
szczególnym fetyszem lub aktywnością we wczesnym dzieciństwie;
eksperymenty, jak choćby fantazje spod znaku BDSM w trakcie masturbacji
w okresie dorastania i nastoletniości; wreszcie wyparcie owych pragnień
z chwilą wkroczenia w fazę chodzenia na randki. Świadomość bycia
odmiennym pod względem erotycznym staje się z upływem czasu coraz
bardziej dojmująca i, bardzo często, bolesna.
Urodziłem się na Środkowym Zachodzie, na przedmieściach. [O seksie]
dowiadywaliśmy się z prasy lub z rozmów pomiędzy znajomymi -?nigdy
jednak o czymś tak niezwykłym jak BDSM. Po tym, jak zdałem sobie sprawę
ze swoich zainteresowań, natychmiast pojawiło się pytanie: "Co jest ze
mną nie tak?".
JOHN H.
Wychowany zostałem jako mormon. Dopiero mając jakieś dwadzieścia lat,
pomyślałem, że być może na świecie istnieje ktoś do mnie podobny. Był to
nie tylko pieczołowicie skrywany sekret, był to też sekret obarczony
poczuciem winy. Cierpiałem psychicznie, czułem się zagubiony. Uważałem,
że moje pragnienia są bardzo, bardzo perwersyjne. Udało mi się jednak
przez lata pozostawić wiele spośród tych doświadczeń za sobą i gdy
patrzę na siebie dziś, widzę wartościową, zdolną, uprzejmą i odpowiedzialną osobę.
GENE
Z chwilą osiągnięcia dorosłości większość zwolenników BDSM odkrywa, że
nie musi już wypierać swoich potrzeb. Choć niektórzy nasi rozmówcy już w młodym wieku znaleźli rozumiejących partnerów lub odkryli, że pragną
eksperymentować z BDSM, to jednak większość zwolenników BDSM wiąże się z nierozumiejącymi ich (i niczego nieprzeczuwającymi) partnerami, co w dalszej perspektywie prowadzi często do poważnych problemów małżeńskich.
Tym samym wielu zwolenników BDSM jest samotnych, a ich tożsamość
seksualna pozostaje głęboko ukryta.
Od dawna zastanawiam się nad swoim zainteresowaniem tymi sprawami. W oczywisty sposób wyklucza to wiele osób jako potencjalnych partnerów.
Nie jest to raczej kwestia, którą poruszasz na pierwszej randce: "A tak
przy okazji, chodźmy do mnie, pozwolę ci się związać!". [Jednak] w momencie, gdy zdałem sobie sprawę ze swoich pragnień, uświadomiłem sobie
też, że nie chcę przeżyć życia, wypierając je. Jedną z rzeczy, która
zasmuca mnie najbardziej, jest fakt, że tak wiele osób, zazwyczaj
mężczyzn, pozostaje w związkach z partnerkami w żadnym stopniu
niezainteresowanymi BDSM. Wydają się strasznie nieszczęśliwi. Nie chcę
tak żyć.
JOHN H.
Grupy wsparcia BDSM mnożą się wraz ze wzrastającą świadomością
Amerykanów, że towarzystwo i sympatia ludzi im podobnych jest na
wyciągnięcie ręki.
Sadomasochistyczną pornografię odkryłem, mając dwadzieścia kilka lat. W końcu doszedłem do wniosku, że skoro produkuje się takie rzeczy, to nie
tylko ja się tym interesuję. Nadal jednak było w tym coś plugawego. Nie
chciałem stać się jednym z "nich". Dopiero rozmowa z innymi ludźmi z grupy wsparcia BDSM pozwoliła mi poczuć się swobodnie z tym elementem
mojej seksualności. Nie byli żadnymi dziwolągami. Podobnie jak ja mieli
pracę i żony, które ich nie rozumiały.
JOHN M.
POTRZEBA, KTÓRA NIE ZNIKA
Dla większości dorosłych mających raz na jakiś czas fantazje spod znaku
BDSM odgrywanie ról stanowi jeden z kolorów na ich seksualnej palecie
lub też -?jak napisał Alex Comfort w Radości seksu12 -?uznają
BDSM za ozdobę czy poszerzenie gry erotycznej. Chociaż większość
zwolenników BDSM zazwyczaj uznaje seks zakończony orgazmem za integralny
element swoich spotkań, to jednak zgadzają się oni, że seksualna
dominacja lub uległość (submisywność, podporządkowanie) stanowią
kluczowy czynnik satysfakcjonującego erotycznego aktu.
Seksualność i zmysłowe przyjemności od zawsze były dla mnie istotne,
zatem BDSM stanowi ich logiczne poszerzenie... Coś, co Alex Comfort
określił jako "rozsmakowanie się w seksie" (gourmet sex). Jeśli jestem
z kimś, kto nie jest zainteresowany BDSM, potrafię całkowicie zignorować
te impulsy. Z drugiej jednak strony, do wymiany energii czy też władzy
dochodzi nawet w ramach najbardziej niewinnych miłosnych spotkań -
zawsze jesteś na górze albo na dole. Być związanym i unieruchomionym
albo kogoś unieruchomić lub zrobić to ostrzej niż to konieczne -?to
wszystko mnie podnieca.
LEONARD
Choć BDSM bywa zwyczaj wykorzystywane jako element gry wstępnej przed
konwencjonalnym stosunkiem seksualnym, to jednak część zwolenników BDSM
byłaby raczej gotowa zrezygnować z tego ostatniego, niektórzy zaś,
zwłaszcza fetyszyści, mogą pozostać wobec niego obojętni.
KTO TO W RZECZYWISTOŚCI ROBI?
Jestem osobą bardzo zadbaną, wykształconą i na dobrym stanowisku.
Obrazy D/s, B&D, S/M, chłosty czy wiązania w mediach głównego nurtu
przedstawiają zazwyczaj zwolenników BDSM jako naćpanych zabójców,
prostytutki lub dewiantów. Myślę, że właśnie dlatego większość
zwolenników BDSM się nie wychyla. Wyobraź sobie swojego lekarza otwarcie
przyznającego się do skłonności sadystycznych, jak wyprowadza swą
partnerkę masochistkę na spacer na smyczy.
BIFF
Pomimo że nie sposób stworzyć profilu przeciętnego zwolennika BDSM, to
jednak większość naszych rozmówców -?których uznajemy za reprezentatywną
próbę samoświadomych zwolenników BDSM -?znajduje się w wieloletnich lub
stałych związkach. Wielu z nich jest rodzicami, większość określa się
jako osoby monogamiczne. Jednak monogamia spod znaku BDSM jest
obrazoburcza. Może oznaczać na przykład, że dana osoba będzie uprawiać
konwencjonalny seks tylko ze swoim partnerem, pozostałym aktywnościom
spod znaku BDSM zaś oddawać się będzie również z innymi osobami.
[Nasz związek] jest monogamiczny w sensie, na który sam wpadłem -?i jestem z niego dumny! Jesteśmy "monogamiczni, jeżeli chodzi o płyny
ciała (body fluids)". Pomyślcie o elastyczności, jaką daje
zastosowanie tego jednego ograniczenia!
MR. HAPPY
Większość naszych rozmówców jest religijna. Poza chrześcijanami
(katolikami oraz szerokim wachlarzem wyznań protestanckich, od wyznawców
Kościoła Episkopalnego i metodystów po mormonów i chrześcijańskich
fundamentalistów) i żydami, rozmawialiśmy z wieloma zwolennikami New
Age, poganami, buddystami oraz członkami mniejszych grup wyznaniowych.
Wielu z nich odczuwało silny związek pomiędzy duchowością i seksualnością.
Swoją seksualność postrzegam jako dar od Boga... Moje zainteresowanie
seksualnością ugruntowane jest w duchowości. Czuję silny związek z sobą
samą poprzez seksualność. Gdybym była artystką, malowałabym i w ten
sposób wyrażałabym swoją duchowość. Czuję jednak, że moją "formą
sztuki", o ile można tak powiedzieć, jest seksualność.
VICTORIA
Rozmawialiśmy z ludźmi z dwudziestu trzech stanów z każdego regionu
kraju. Zrobiliśmy wywiady z kilkoma Kanadyjczykami i jednym
Europejczykiem. Znaczna większość naszych rozmówców ukończyła studia,
dominują wśród nich "białe kołnierzyki" (white collars), drobni
przedsiębiorcy i specjaliści z wyższym wykształceniem. Najbardziej
prawdopodobne wyjaśnienie tej demograficznej tendencji jest takie, że -
po pierwsze -?społeczne zaangażowanie w BDSM oraz fetyszyzm wymaga
wolnego czasu oraz środków. Po drugie, choć zjawisko seksualnej
dominacji i podporządkowania występuje we wszystkich klasach
ekonomicznych, to jednak sieciowa forma organizacji oraz nacisk
kładziony na elementy edukacji charakterystyczny dla sceny BDSM
przemawiają przede wszystkim do klasy średniej.
Teoretycy seksualności tradycyjnie utrzymywali, że mężczyźni częściej
niż kobiety mają fantazje sadystyczne, że fetyszyzm stanowi fenomen
dotyczący wyłącznie mężczyzn, u kobiet zaś częściej niż u mężczyzn
pojawiają się fantazje masochistyczne. Trudno znaleźć dowody,
anegdotyczne czy jakiekolwiek inne, na poparcie powyższych twierdzeń. W rzeczywistości pragnący podporządkowania mężczyźni stanowią najbardziej
liczną grupę w społecznościach BDSM.
Dlaczego otrzymałam zdecydowanie więcej masochistycznych niż
sadystycznych fantazji od mężczyzn? Stosunek wynosił cztery do
jednego13.
NANCY FRIDAY
W subkulturze BDSM mężczyźni są zdecydowanie bardziej widoczni od
kobiet. Ma to jednak związek z ogólnospołeczną tendencją, zgodnie z którą mężczyźni są statystycznie bardziej skłonni do agresywnego
poszukiwania możliwości odbycia stosunku seksualnego niż kobiety. Wśród
naszych rozmówców liczba mężczyzn i kobiet mających skłonność do
dominacji jest mniej więcej taka sama. Większość z nich czerpie
przyjemność zarówno z bycia w roli dominującej, jak i w uległej.
Wielu naszych rozmówców wreszcie apelowało o większą tolerancję dla
mniejszości seksualnych, bowiem zwolennicy BDSM bywają równie
nietolerancyjni wobec zachowań seksualnych odmiennych od ich własnych,
co reszta amerykańskiego społeczeństwa. Wielu fetyszystów klapsów
otwarcie potępia "baty i łańcuchy", fetyszyści stóp czują odrazę do
scenariuszy skoncentrowanych wokół bólu, entuzjaści lewatyw pogardzać
mogą zwolennikami infantylizacji itd. Zwolennicy BDSM są gotowi równie
łatwo jak każda inna osoba zaakceptować lub odrzucić to, co ktoś inny
robi w łóżku.
Co więcej, pomimo aktualnego "panseksualnego" trendu kładącego nacisk na
jedność gejów, lesbijek, osób biseksualnych oraz transpłciowych i osób
heteroseksualnych w ramach sceny BDSM (jest on szczególnie
rozpowszechniony we wspólnotach w Północnej Kalifornii i na Wybrzeżu
Północno-Zachodnim), nadal czekamy na niełatwy sojusz hetero- i nieheteroseksualnych odłamów sceny BDSM.
GDZIE ZNALEŹĆ TO, CO LUBIĘ?
W niniejszej książce ograniczamy się do tych aktywności, które obejmują
zmiany relacji władzy i które spełniają standardy wspólnoty BDSM:
"bezpiecznie, świadomie i konsensualnie". Nie zajmujemy się zatem
aktywnościami takimi jak pedofilia, zoofilia czy nekrofilia. Skoro
dzieci, zwierzęta i umarli nie mogą wyrazić zgodnej z prawem aprobaty na
akt seksualny, ze swej istoty do tego rodzaj aktów nie dochodzi za
obopólną zgodą. Nie napotkaliśmy wśród naszych rozmówców nikogo, kto
wyraziłby zainteresowanie tego rodzaju praktykami. Pominęliśmy też wiele
innych niecodziennych praktyk seksualnych (takich jak ruch swingersów
czy voyeuryzm), ponieważ nie wiążą się bezpośrednio ze zmianą relacji
władzy, z definicji istotnego elementu BDSM. Zakładamy jednak, że nie
trafiliśmy na osoby, które pozwoliłyby spojrzeć na wymienione powyżej
aktywności z innej perspektywy lub oddają się jeszcze nieznanym nam
aktywnościom.
DLACZEGO PISZEMY?
Książka ta nie stanowi apologii sadomasochizmu. Staramy się przyjmować
podejście humanistycznego dziennikarstwa, a co za tym idzie -?naszym
celem jest wyjaśnić to, co ludzie robią, dlaczego to robią i co z tego
wynoszą. Wszystko to robimy w duchu otwartości i empatii. Nie jesteśmy
naukowcami, psychologami czy socjologami. Nie przyjmujemy podejścia
ilościowego, nie rościmy sobie również prawa do naukowej ścisłości.
Podejmujemy jednak dyskusję z niektórymi teoriami przedstawiającymi
hipotezy naukowe jako fakty.
Zgłosiło się do nas ponad dwieście osób; przeprowadzenie wywiadów, które
zamieściliśmy w niniejszej książce, zajęło setki godzin. Nasi rozmówcy
okazali się niezwykli w swej szczerości. Co jednak być może nawet
ważniejsze, są oni aktywnymi członkami swoich społeczności, zadowolonymi
z dokonywanych przez siebie wyborów. Nie popełniają głośnych zbrodni.
Daleko im do malkontentów pojawiających się w studiach klinicznych.
... gdy ludzie czują się dobrze z tym, co robią, nie wywołuje to
zainteresowania terapeutów. Dopóki nie zostaje przekroczona granica
przemocy -?np. nie dojdzie do gwałtu, pedofilii, lub nie zdarzą się
przypadki kończące się na ostrym dyżurze -?sprawy nie ma.
HOWARD I MARTHA LEWIS
Zainteresowaliśmy się sprawą. Obecny stan wiedzy człowieka o jego
własnej seksualności jest tak ubogi, że większość z nas może jedynie
stać z boku i patrzeć, jak polityczni aktywiści zmieniają się w samozwańczych strażników moralności i seksualnej wolności, narzucając
wartości młodsze od naszych dziadków aktom miłości starszym niż zapisana
historia.
Z pomocą niniejszej książki chcielibyśmy zdemistyfikować temat, który
zbyt długo już przesłania mgła przestarzałych obyczajów i pseudonaukowej
retoryki. Do dziś prawdziwe informacje dotyczące alternatywnych form
seksualności rzadko kiedy dostępne były poza naukowymi periodykami i partyzanckimi publikacjami.
Mamy również nadzieję dołożyć naszą cegiełkę do gmachu wiedzy na temat
tego, co ludzie naprawdę robią za zamkniętymi drzwiami z ludźmi,
których kochają najbardziej i którym najbardziej ufają. Być może Inna
rozkosz otworzy drzwi dalszym poszukiwaniom tajemnicy, piękna i skomplikowania ludzkiego życia w jego odmiennych przejawach.
WYWIADY
DR RONALD MOGLIA
Jestem dyrektorem programu podyplomowych studiów nad ludzką
seksualnością na Wydziale Edukacji Zdrowotnej na Uniwersytecie w Nowym
Jorku. Badamy sadomasochizm z wielu różnych perspektyw: klinicznej,
socjologicznej, prawnej, osobistej i kulturowej. Moi studenci zostają
specjalistami w dziedzinie seksualności. Przyglądają się wszystkiemu
okiem naukowca.
W programie biorą udział wszyscy chętni -?od lekarzy po studentów i pracowników opieki społecznej czy psychologów. Kończy się on uzyskaniem
stopnia naukowego ze szczegółowej dziedziny wiedzy dotyczącej ludzkiej
seksualności. Jego część stanowią badania osób żyjących w sposób daleki
od tradycyjne uznawanego. Do tej grupy można zaliczyć ludzi
praktykujących D/s, S/M i B&D. Staramy się dowiedzieć, w jaki sposób
społeczeństwo szufladkuje takie zachowania. Staramy się również zbadać,
w jaki sposób sama jednostka je praktykująca rozumie je i szufladkuje.
Pojawiają się, rzecz jasna, silne konflikty.
Mamy tu do czynienia z klasycznym dylematem antropologicznym: Amerykanin
jedzie na Sri Lankę, bada zachowania seksualne tamtejszej kultury,
spisuje je i wysyła raport. Jest to coś zupełnie innego niż rozmowa z mieszkańcem Sri Lanki i zapytanie go: "Dlaczego te zachowania
istnieją?". Jedną z właściwości naszych badań nad problematyką BDSM jest
to, że patrzymy z zewnątrz. Nie ma w tym nic złego, ale należy połączyć
to podejście z doświadczeniami, wiedzą i definicjami osób z wewnątrz.
Uzyskujemy to dzięki rozmowom z osobami prowadzącymi tego rodzaju styl
życia, a także pojawiając się na zorganizowanych spotkaniach grup takich
jak Eulenspiegel Society14 [przypis autora: nowojorska grupa
wsparcia BDSM] oraz dzięki doświadczeniom międzykulturowym. Od pięciu
lat co dwa lata odwiedzamy Skandynawię i staramy się porównać członków
Eulenspiegel z ludźmi należącymi do organizacji BDSM w Danii. Są
zupełnie inni. Eulenspiegel zmuszone jest działać po cichu, podczas gdy
ich duński odpowiednik uznawany jest za organizację społeczną i dostaje
wsparcie od rządu, podobnie jak każda inna organizacja społeczna. Musi
to skutkować różnicami w samoocenie członków obu organizacji.
Jeden z problemów z tego typu zachowaniami -?nie mam na myśli wyłącznie
BDSM, ale wszelkiego rodzaju zachowania uznawane przez większość
populacji za nietypowe -?polega na tym, że obserwując je, pragniemy
poddać je kategoryzacji. W rzeczywistości na widok stosunku
heteroseksualnego nie zadajemy sobie pytania: "Czy stosunek
heteroseksualny stanowi akceptowalną formę zachowania?". Czasami bywa
akceptowalna, czasami nie. Gdy do stosunku dochodzi za obopólną zgodą
pomiędzy dwojgiem dorosłych, którzy dbają o bezpieczeństwo i są sobie
oddani w ramach monogamicznego związku, to z całą pewnością jest on
czymś zdrowym. Gdy dochodzi do stosunku pomiędzy dwojgiem ludzi, którzy
nie dbają o bezpieczeństwo czy wzajemną zgodę -?z całą pewnością nie. W obu przypadkach mamy do czynienia ze stosunkiem heteroseksualnym.
BDSM obejmuje całe spektrum zachowań. Są ludzie, którzy robią to w dorosły sposób, za obopólną zgodą, przestrzegając prawa i jednocześnie
żyją niczym wzorowi obywatele. Są jednak również ludzie, często spoza
struktur organizacji B&D, D/s czy S/M, którzy wykorzystują tego
rodzaju praktyki w niezdrowy sposób. Z całą pewnością nie uznamy
gwałciciela za typowego reprezentanta zachowań heteroseksualnych. Na
podobnej zasadzie wśród ludzi praktykujących BDSM zdarzają się tacy,
którzy robią to w niezdrowy sposób. Jeffrey Dahmer15 jest
klasycznym przykładem kogoś takiego. To, że społeczeństwo utożsamia go z osobami należącymi do Eulenspiegel, jest wyrazem ignorancji.
Powiedziałbym, że wiązanie i dawanie klapsów (gdy dochodzi do tego za
obopólną zgodą pomiędzy pełnoletnimi partnerami) jest równie niezdrowe,
co klasyczny stosunek seksualny lub dowolne inne zachowanie społeczne,
do którego dochodzi pomiędzy świadomymi i pełnoletnimi osobami. Jednak
jako społeczeństwo mamy trudność z akceptacją zachowań marginalnych,
mimo że odbywają się one w akceptowalny dla obu stron i zdrowy sposób.
Z tego co wiem z dość ograniczonych doświadczeń zaczerpniętych z badań
terenowych, sadomasochiści zdają się utrzymywać zdrowe relacje -?jeśli
wiemy, co to w rzeczywistości oznacza. W dawnych czasach -?to znaczy w czasach naszych rodziców -?za zdrową relację uznawano taką, która nie
kończyła się rozwodem. Dziś trudno powiedzieć, na czym polega zdrowy
związek. Być może mamy z nim do czynienia, gdy dwoje ludzi czerpie zeń
satysfakcję. Wiele osób ze środowiska BDSM, z którymi rozmawiałem, miało
to poczucie.
Odrzucam stanowisko teoretyczne, zgodnie z którym sadomasochizm stanowi
zahamowanie rozwoju seksualnego. Nie wiemy tego, ja zaś osobiście
uważam, że ogromny wpływ ma na nas nasze otoczenie. Nie wiemy tylu
rzeczy, jeżeli chodzi o sposób formowania się naszych myśli związanych z seksualnością. Ludzie często upolityczniają zachowania seksualne. Wiele
z nich wynika z uwarunkowania społecznego. Szczególnie w przypadku
kobiet wpływ ten jest ogromny. Jednak przykładanie takiej miary do ludzi
o skłonnościach sadomasochistycznych -?lub dowolnych innych -?każe mi
podać w wątpliwość wartość naukową takich obserwacji, a także pokazuje,
do jakiego stopnia są one uwarunkowane politycznie. Tacy ludzie często
powiedzą, że sadystyczna kobieta jest w porządku, ale kobieta
masochistyczna już nie.
Tego typu teorie mają charakter polityczny i nie pomagają w zrozumieniu
interesującego nas fenomenu. Pojawia się więc inne pytanie: czy musimy
zrozumieć B&D, D/s i/lub S/M, czy też po prostu musimy je
zaakceptować? Spójrzmy na historię fetyszy: w latach 1870-1900 odkryto
trzy lub cztery z nich. Choć tak naprawdę wcale ich nie odkryto -
zostały jedynie nazwane w medycznym źródle. I nagle mamy obowiązek
rozumieć je i interpretować. Być może zadaniem nauk społecznych jest co
innego -?zrozumienie ludzi, którzy nie są w stanie zaakceptować zachowań
innych.
Chciałbym przywołać jedną historię ze Sri Lanki. Gdy tam byłem,
musieliśmy wybrać się na wyprawę. Było to tylko trzydzieści czy
czterdzieści mil, jednak trasa wiodła przez wiejskie okolice. Na Sri
Lance tego typu odległość przebywa się samochodem w jakieś siedem
godzin, o czym nie wiedzieliśmy. Cały czas pytaliśmy kierowcę: "Kiedy
dojedziemy?", on zaś cały czas odpowiadał: "Już niedługo, już za
chwileczkę, już za momencik". Następnego dnia powiedziałem młodszemu
koledze, pochodzącemu ze Sri Lanki, że zadziwia mnie, do jakiego stopnia
mieszkańcy Sri Lanki nie przejmują się czasem, i opowiedziałem mu tę
historię. Zaczął się śmiać i powiedział: "Nie rozumiesz. Czas jest w rękach Boga. Gdyby kierowca powiedział, że dojedziecie za sześć godzin,
to rościłby sobie boskie prawo do określenia, ile czasu potrwa podróż".
Głupotą z mojej strony było przyłożenie moich wartości i naleciałości
kulturowych i narzucanie ich tej osobie. Mam wrażenie, że to właśnie
staramy się nieustannie robić z zachowaniami takimi jak B&D, D/s
i/lub S/M. Bierzemy nasze naleciałości kulturowe i nasze sposoby
pojmowania, pochodzące spoza interesującej nas subkultury, i próbujemy
za ich pomocą ją zrozumieć... Lub też po prostu ją odrzucamy.
HOWARD I MARTHA LEWIS
Napisaliśmy wspólnie wiele książek dotyczących medycyny, zdrowia,
psychologii, a także ludzkiej seksualności. Gdy CompuServe16
[przypis autorów: międzynarodowa sieć zrzeszająca ponad milion
członków] otworzył swój poświęcony wielu tematom serwis,
zaproponowaliśmy, by stworzyć serwis informacyjny dotyczący ludzkiej
seksualności [HSX]17. W 1983 roku uruchomiliśmy HSX Information
Advisory Service, łączący w sobie elektroniczny magazyn i gorącą linię.
Pojawiały się tam specjalistyczne artykuły, wywiady z ekspertami, listy
do redakcji, a także sekcja pytań i odpowiedzi. Ta ostatnia właśnie
okazała się najważniejszym elementem serwisu: ludzie mogli przeglądać
tysiące zgromadzonych pytań i odpowiedzi. CompuServe okazał się
doskonałym połączeniem formy i treści przekazu. Wiele osób martwi się
swoją seksualnością. Ludzie wielu rzeczy nie wiedzą. W tym miejscu mają
możliwość anonimowego zadawania pytań o niezwykle intymnym charakterze.
Otrzymujemy tysiące wiadomości tygodniowo na naszą gorącą linię, mnóstwo
pytań, których ludzie nie mogą zadać nigdzie indziej. Dzięki nam dostali
możliwość kontaktowania się z podobnymi sobie ludźmi, a także z większością autorytetów medycznych zajmujących się seksualnością w tym
kraju.
W 1984 roku zdaliśmy sobie sprawę, że potrzebne są grupy wsparcia: tę
samą wartość co serwis tekstowy mogło mieć interaktywne forum.
Wiedzieliśmy co nieco o kierunkowych grupach wsparcia oraz grupach
spotkań.
Zaczęliśmy od jednego forum, w tej chwili mamy dwa. Jednym z nich jest
otwarte forum HSX [HSX100], drugie to forum dla pełnoletnich HSX,
czyli HSX200. To pierwsze jest dostępne dla wszystkich. Drugie jest
zamknięte, wejść na nie mogą jedynie zaproszone przez znajomych osoby.
Wiele jego sekcji poświęconych jest sprawom delikatnym. Wydaje się nam,
że ludzie szybciej gotowi będą zaakceptować różnorodność seksualności,
stykając się z nią w tego rodzaju mediach, niż rozmawiając z rodziną czy
przyjaciółmi. Uczestnictwo w HSX200 ma zdecydowanie szerszy charakter od
tego w HSX100. To logiczne, ponieważ osoby będące członkami wspierają
się wzajemnie, zyskują uznanie i dostęp do istotnych informacji. HSX200
ma prawdopodobnie około piętnastu tysięcy członków18.
Mieliśmy możliwość dowiedzieć się więcej o ludzkiej seksualności, niż
większość ludzi jest w stanie zobaczyć w filmach lub przeczytać w czasopismach czy też usłyszeć się w ramach standardowych lekcji edukacji
seksualnej. Nasi konsultanci mówią -?a potwierdzają to nasze
doświadczenia -?że każdego z nas podnieca co innego. To, co w seksualności powszechnie akceptowalne, w żaden sposób nie oddaje
szerokiego wachlarza form, jakie może ona przyjmować. Mimo to w jakiś
sposób ludzie zajęli stanowisko moralne powiązane z tym, co uważają za
normalne pod względem seksualnym.
Żywimy silne przeświadczenie, że każdy ma prawo do prywatności: nikt nie
musi tłumaczyć się przed nikim ze swojej tożsamości. To, kim się jest i w jaki sposób wyraża się swoją seksualność -?do momentu, do którego
nikomu nie wyrządza się krzywdy -?zawiera się w powyższej maksymie.
Każdy odnajduje się w różnych rolach. Inną rolę odgrywamy w interesach,
inną w relacjach z przyjaciółmi, jeszcze inną przed rodziną. Odgrywamy
również role seksualne. Jeśli przyjrzymy się grupie ludzi na spotkaniu w interesach, nie będziemy w stanie powiedzieć, jak zachowują się w sypialni lub w łazience, lub gdziekolwiek indziej. Jest to pozbawione
znaczenia w odniesieniu do roli odgrywanej na spotkaniu w interesach,
podobnie jak to, w jaki sposób zachowują się w kościele lub gdy są ze
swoimi rodzicami. To ważne, by zdać sobie z tego sprawę. Ludzie czują
się winni, gdy ich zachowania seksualne odbiegają od tego, jak zachowują
się w innych sferach życia. Jest tak jednak z każdą z ról, które
przyjmują. Oświecone spojrzenie na seksualność każe twierdzić, że
konwencjonalna heteroseksualność stanowi jedną z wielu form wyrazu
seksualności.
W ramach HSX200 mamy sekcję o nazwie Wariacje/odstępstwa od normy I
oraz inną, nazwaną Wariacje/odstępstwa od normy II. Wariacje I
poświęcone są fetyszom oraz temu, co większość ludzi uznaje za
wykraczające poza główny nurt. Rozmowy mogą dotyczyć rozmaitych form
dawania przyjemności oraz praktykom poszerzającym zakres seksualnych
doznań. Wariacje II poświęcone są wiązaniu i dyscyplinowaniu,
dominacji i uległości, sadyzmowi i masochizmowi oraz zmianom dynamiki
relacji władzy. Mamy również sekcję Dorosłe dzieci dla infantylistów,
Biways dla osób biseksualnych, Gay Adults, a także Sporty wodne
dla klizmofilów19 i urofilów20 oraz entuzjastów
lewatyw. Wariacje I i Wariacje II cieszą się największym
zainteresowaniem. Ostatnio popularne jest forum GenderLine. Ma to
pewnie związek z zainteresowaniem osób spoza forum. CompuServe
Magazine ogłosił niedawno konkurs na esej. Jednym ze zwycięzców była
osoba transpłciowa, która napisała o pomocy, jakiej udzieliła jej grupa
wsparcia poznana dzięki GenderLine. Przyszło wiele listów -?część z nich była mocno krytyczna, inne były zdecydowanie pozytywne.
Staramy się rozpatrywać tego typu kwestie w kontekście medycznym i psychologicznym. Uważamy, by nie korzystać z potocznego języka lub
slangu. Traktujemy problemy poważnie. Chcielibyśmy odpowiadać każdemu,
ale nie działamy, by dostarczać sprośnej rozrywki. Staramy się wspierać
wolną wymianę myśli, doświadczeń i emocji. Nie działamy jako
wielofunkcyjna jednostka seksualna -?jesteśmy grupą wsparcia.
Jesteśmy częścią globalnej wioski. Ktoś w Anglii prowadzi dla nas
konferencje. Współtworzymy serię konferencji z kimś z Australii i z kimś
z Singapuru. Gość z Singapuru ma dwadzieścia trzy lata. Mówi, że nie wie
nic o seksie; nikt o tym nie mówi. Ludzie trzymani są w niewiedzy. HSX
wydało mu się dobrym źródłem wiedzy i wsparcia. Wielu ludzi tak mówi.
Założyliśmy na przykład Gay Young Adults. Taki sam odsetek osób
homoseksualnych rodzi się we wszystkich grupach społecznych i miejscach,
ale wraz z ukończeniem szkoły średniej większość z nich skupia się w określonych regionach kraju. Jeśli ktoś jest osobą homoseksualną w Nowym
Jorku lub San Francisco, to nie ma żadnego problemu, istnieją tam bowiem
zorganizowane środowiska. Jeśli jednak osoba homoseksualna pozostanie w małym miasteczku, czuje się samotna. Najbardziej samotna jest zaś
homoseksualna młodzież, mająca wiele pytań, nie zawsze dotyczących
seksu, ale także związków czy tożsamości. Stworzyliśmy specjalną
zamkniętą sekcję dla ludzi do lat dwudziestu jeden. Dostaliśmy dwa
listy, w których młodzi ludzie pisali: "Uratowaliście mnie od
samobójstwa". W tym kraju są ludzie, którzy -?jak mamy prawo sądzić -
żyją dzięki czemuś, co nam udało się im zapewnić. To miłe uczucie.
Rozdział drugi
Wiktoriańskie początki i nowoczesna scena
Nagroda wyznaczona przez Heliogabala za nową i oryginalną dewiację po
dwóch tysiącach lat pozostaje nadal niezdobyta21.
ALEX COMFORT
Pragnienia i praktyki, którymi się zajmiemy, są równie stare, co sam
eros. Pomimo to jesteśmy do tego stopnia przyzwyczajeni do uznawania
wszelkich niecodziennych lub nieznanych nam aktywności seksualnych za
"perwersyjne", że nie zadajemy sobie pytania, z czego wynika ta
klasyfikacja. Jaka władza lub jakie jednostki decydować mają, co składa
się na seksualną normę? W jaki sposób przekonania te stały się elementem
zbiorowej świadomości?
W niniejszym rozdziale staramy się prześledzić pojawienie się BDSM jako
widocznego fenomenu, rozpoczynające trwające po dziś dzień próby
naukowego przeniknięcia tajemnicy seksualności. Staramy się również
odkryć korzenie zorganizowanych społeczności BDSM, stale poszerzających
swoje zasoby sieci edukacyjnych oraz społecznych organizacji
zrzeszających mniejszości seksualne.
Na końcu rozdziału zamieściliśmy trzy wywiady z następującymi osobami:
- William A. Henkin jest licencjonowanym terapeutą seksualnym oraz
licencjonowanym doradcą małżeńskim, rodzinnym i dziecięcym. Jest byłym
przewodniczącym kapituły San Francisco Bay Area Towarzystwa Naukowych
Badań nad Seksem, członkiem Harry Benjamin International Gender
Dysphoria Association oraz doktorem w Institute for Advanced Study of
Human Sexuality.
- Hilton ma 38 lat i wychował się w Europie. Mieszka w Nowym Jorku,
gdzie pracuje w branży nowych technologii. Jest członkiem zarządu
Eulenspiegel Society, najstarszej grupy wsparcia BDSM w Ameryce.
- Carter Stevens ma 46 lat i mieszka w New Jersey. Jest właścicielem
firmy sprzedającej filmy poświęcone fetyszom oraz wydaje magazyn "S/M
News".
NA POCZĄTKU BYŁA...
W 1844 roku w Lipsku wydana została pierwsza Psychopathia Sexualis
autorstwa ukraińskiego lekarza Heinricka Kaana. Czterdzieści dwa lata
później Richard von Krafft-Ebing wybrał ten sam tytuł dla pierwszego
wydania potężnej Psychopathii Sexualis: Studium medyczno-sądowniczego.
Okres pomiędzy tymi dwoma publikacjami wyznacza początki prowadzonych
zrazu po omacku badań nad ludzką seksualnością. W oczywisty sposób
zainspirowane pracą Kaana oraz wydane w większości po łacinie -?by, jak
sam twierdził sam autor, "ochronić gorzej
wykształconych"22 -?dzieło Krafft-Ebinga stanowi
szczytowe osiągnięcie wiktoriańskich badań nad ludzką seksualnością.
W innych kulturach -?zwłaszcza w kulturze hindu w Indiach -?ars
erotica, w ramach której seksualność traktuje się jak formę sztuki lub
dziedzinę, którą należy opanować, istniała od niepamiętnych czasów.
Kamasutra i jej naśladownictwa są właściwie technicznymi podręcznikami
dla klas wyższych, w równym stopniu skoncentrowanymi na seksualnej
etykiecie dobrze urodzonych, co na różnorodnych formach gry erotycznej.
Sztuki erotyczne uważane były nie tylko za godne szacunku, ale również
za pochodzące od bogów. Może to częściowo tłumaczyć, dlaczego
intensywnie poświęcano się seksualnej technice, a jednocześnie pomijano
pytanie o jej genezę: nie podaje się w wątpliwość wyroków bogów.
Pomiędzy ars erotica Wschodu i studium erotica Zachodu jest
przepaść, przez którą dopiero zaczynamy przerzucać mosty. Pomimo że
seksualnej represji nie wynaleziono w wieku XIX -?na przykład Michael
Foucault wskazuje na wiek XVII jako moment zmiany stosunku do
przyjemności23, a zakazy wymierzone w masturbację i sodomię
odnaleźć można w Starym i Nowym Testamencie -?to na ironię zakrawa fakt,
że pierwsze próby demistyfikacji seksualności narodziły się w jednej z najbardziej represyjnych dla seksualności kultur w historii.
WIKTORIANIE
Okres wiktoriański stanowi punkt wyjścia badań nad seksualnością. Stało
się to dzięki pojawieniu się kilku czynników: nauki przyrodnicze,
filozofia oraz nauki społeczne emancypowały się od wpływu religii. Był
to wiek osobliwości i hipokryzji.
Być może zadziwiająca wstydliwość i seksualna represja powiązane z epoką wiktoriańską umożliwiły eskalację poważnej refleksji nad problemem
seksualności. Rozbieżność pomiędzy ideałem i rzeczywistością była zbyt
wielka, by mogła przejść niezauważona. Jednocześnie pojawiły się nauki
empiryczne, nastąpił rozwój medycyny i psychologii, osłabieniu zaś
uległy tradycyjne i religijne systemy moralne24.
EDGAR GREGERSEN
Społeczeństwo wiktoriańskie było pruderyjne w stopniu, który dziś wydaje
się niemożliwy do wyobrażenia. Nogi fortepianu dyskretnie osłaniano
materiałem, aby dać wyraz skromności, Biblia zaś raniła wydelikaconą
wrażliwość, zawierała bowiem słowa takie jak kurwa czy cudzołóstwo.
Wiktorianie byli do tego stopnia znerwicowani i negatywnie opętani
seksem, że niemal wszystko niosło dla nich ze sobą niebezpieczeństwo
podniecenia.
Brakiem wyczucia stało się zaproponowanie damie nóżki kurczaka -
tradycyjnie należało zaoferować jej pierś; nawet ją określano jednak w XIX wieku mianem "biustu"25.
G. RATTRAY TAYLOR
Podczas gdy wcześniejsi chrześcijanie mogli postrzegać seks jako
grzeszny, wiktorianie uznawali go za obrzydliwy, zwierzęcy i zdeprawowany. Uważano wręcz, że seks jest szkodliwy dla zdrowia,
wierzono, że każdy wytrysk nasienia skraca życie. Rodzice podejmowali
daleko idące środki, aby zabezpieczyć małych chłopców przed zagrożeniem
masturbacją czy nocnymi polucjami -?za pomocą klatek na penisa,
kolczastych pierścieni mających uczynić erekcję zbyt bolesną do
wytrzymania, a nawet urządzeń włączających alarm w pokoju rodziców w momencie niepożądanej erekcji dziecka.
W epoce średniowiecza za źródło zła, za jakie uważano wszelkie pokusy
cielesności, uznawano kobiety, które -?na podobieństwo Ewy -?wieść miały
mężczyzn do zguby. W epoce wiktoriańskiej sądzono, że żądza stanowi
fenomen wyłącznie męski, kobiety zaś pozbawione są życia seksualnego.
Pewien autor napisał w "Westminster Review" o kobiecych pragnieniach,
że są uśpione lub nieistniejące. "Natura nałożyła tak wiele na delikatne
barki słabszej płci: cieszmy się, że choć tego jednego jej oszczędziła".
Gdyby kobiety zdały sobie sprawę ze swojego seksualnego potencjału,
"skala seksualnych odchyleń od normy osiągnąłby poziomy, o których dziś
-?na szczęście -?nie mamy pojęcia". Było to nieprawdopodobne tak długo,
jak długo kobieca delikatna budowa uniemożliwiała jej aktywne
uczestnictwo w zwierzęcych seksualnych zapasach. Uznany autor książek na
temat seksu dr William Acton stwierdził, że utrzymywać, iż kobiety
zdolne są odczuwać impulsy seksualne, stanowi "nikczemną potwarz".
William Hammond, amerykański naczelny lekarz wojskowy, stwierdził
natomiast, że porządna kobieta nie odczuwa przyjemności ze stosunku
płciowego w dziewięciu przypadkach na dziesięć, słynny szwajcarski
ginekolog dr Fehling zaś nazwał seksualne pragnienia młodych kobiet
"patologicznymi"26.
ARNO KARLEN
Pomimo że społeczeństwo wiktoriańskie spowija iluzja przyzwoitości, to
jednak ówczesne powieści, takie jak Dr. Jekyll i Mr. Hyde czy Portret
Doriana Gray'a, stanowią alegorię dwoistości wiktoriańskiej
egzystencji. W Londynie pracowało 40 000 prostytutek. Domy publiczne
cieszyły się niespotykanym do tego momentu i nigdy później powodzeniem,
zaspokajając wszelkie możliwe do wyobrażenia zachcianki. "Domy rozpusty"
z mężczyznami (Molly house), dziećmi czy chłostą rosły jak grzyby po
deszczu.
Czynniki gospodarcze i religijne należy uznać za kluczowe w wiktoriańskim spektaklu pruderii. To, co zwykliśmy określać mianem
"wiktorianizmu", stanowiło pierwotnie fenomen ograniczający się do klasy
średniej. Wraz ze wzrostem jej znaczenia ekonomicznego zwiększał się
również wpływ jej moralności na klasy wyższe, ich oddziaływanie na klasy
niższe zaś miało dla tych ostatnich decydujący charakter. Doświadczenie
rewolucji przemysłowej i współtowarzyszące jej napięcia wywołane
przejściem od agrarnej kultury wiejskiej do społeczeństwa
zmechanizowanego i zurbanizowanego były bezpośrednio odpowiedzialne za
pojawienie się slumsów, których nędzy nie sposób do niczego porównać.
Stały się wylęgarnią prostytucji, zbrodni i przemocy; z ich nędzy
praktycznie nie sposób było się wyrwać. Jedynie przyjmując moralność
klasy średniej, mieszkaniec slumsów mógł próbować do niej aspirować.
Religijne ideały metodyzmu -?najsilniej reprezentowanego wyznania w klasie średniej -?dopełniały ideałów społeczeństwa wiktoriańskiego.
Skromność i powściągliwość uznawano za niepodważalne cnoty. Prawdziwy
dżentelmen i dama tego okresu wystrzegali się silnych emocji: nadmierną
wesołość lub smutek odrzucano na podobieństwo ekscesu seksualnego.
Jawienie się jako osoba przyzwoita miało znaczenie nadrzędne. Sprawianie
innego wrażenia sugerowało przynależność do gminu, to zaś oznaczało
skazę duchową, ekonomiczną bezradność i społeczne odrzucenie.
To, że ktokolwiek badał wówczas seksualność i wydawał poświęcone jej -
rzadziej niecodziennemu seksowi -?prace, może wydać się zaskakujące.
Jednak epoką wiktoriańską rządzą paradoksy: romantyczna ekstrawagancja w sztuce i literaturze współistnieje z ponurą wstrzemięźliwością
codziennego życia, żarliwy humanizm z zinstytucjonalizowanym rasizmem
kolonializmu, hiperpruderia z rozwiązłością. Co więcej, był to złoty
wiek nauki, zdającej się oferować ludzkości obietnicę zbawienia od nędzy
życia, którą do tego momentu dawało jedynie chrześcijaństwo.
NAUKOWCY
Wiktorianie cenili naukę, dopóki wspierała i potwierdzała ich społeczne
ideały, co, nie przez przypadek, zazwyczaj robiła. Przykładowo, dzieło
Karola Darwina miało doniosły wpływ na myśl epoki wiktoriańskiej. Choć
możliwość pochodzenia człowieka od małpich przodków doprowadzała wielu
do wściekłości, to jednak ludzie epoki wiktoriańskiej z lubością
stosowali tę teorię do zrozumienia społeczeństwa. Sami uznawali się za
zajmujących najwyższy stopień długiej drabiny ewolucji społecznej. Tak
jak kalwinizm i, w bardziej ograniczonym stopniu, metodyzm utrzymywały,
że Bóg daje wyraz swojej łaski, nagradzając tego wartych bogactwem i wygodą, darwinizm społeczny głosił, że natura nagradza najbardziej
wartościowe jednostki -?tzn. ludzi epoki wiktoriańskiej -?zaawansowaniem
cywilizacyjnym i technologicznym. Darwinizm społeczny bezpośrednio
przedkładał przekonania religijne nad świecką naukę. Zapewniał
filozoficzne ramy pozwalające usprawiedliwiać takie zjawiska jak
miejskie slumsy czy kolonizacja. Ci, którym źle się powodziło, po prostu
nie byli stworzeni, by odnieść sukces. Ci, których państwa zostały
skolonizowane, nie byli zdolni sami sobą władać. To, że rządzić nimi
mieli ci, których ewolucja pobłogosławiła odpowiednimi zdolnościami,
wydawało się naturalne i słuszne.
Darwinizm wywarł również doniosły wpływ na współczesną mu psychiatrię,
która wówczas była nową dyscypliną. Termin psychiatria po raz pierwszy
został użyty w 1808 roku. Do czasu publikacji przez Darwina O pochodzeniu gatunków w roku 1859 psychiatria stanowiła przede wszystkim
system klasyfikacji połączony ze zbiorem niczym niepopartych teorii.
Zaledwie pięćdziesiąt lat wcześniej powszechnie uznawano, że przyczyną
szaleństwa są humory (czyli płyny ciała) lub czarnoksięstwo. Psychiatria
utrzymywała, że szaleństwo ma charakter organiczny, a jego przyczyną
jest choroba lub kontuzja, jednak teorie te w żaden sposób nie dały się
zastosować do wielu całkowicie zdrowych pod względem fizycznym osób.
Naturalna selekcja i dziedziczność okazały się możliwymi do przyjęcia
wyjaśnieniami: szaleństwo mogło być dziedziczne, ludzi szalonych zaś
można było uznać za biologicznie przeklętych słabszym systemem nerwowym.
Co więcej, gdyby udało się odkryć etiologię zaburzeń, można by też
odkryć na nie lekarstwo. Nauka byłaby zdolna wypełnić obietnicę
uwolnienia ludzkości od cierpień psychicznych.
W drugiej połowie dziewiętnastego wieku lekarze i teoretycy pracowicie
poszukiwali dziedzicznych uwarunkowań szaleństwa oraz dewiacji
psychoseksualnych. Wielu wierzyło, że mają one odzwierciedlenie w anatomii i fizjonomice. Lekarze zakładali, że są w stanie na pierwszy
rzut oka zdiagnozować neuropatę dotkniętego "szaleństwem masturbacji".
Jeśli nawet nie wyglądał jak obłąkaniec, to o jego chorobie świadczyły
blada cera, podkrążone oczy oraz aura niepokojącej melancholii. Tego
typu błędne przeświadczenia (część z nich okaże się doskonale znana
dzisiejszemu czytelnikowi) szerzyły się niczym Ewangelia: wszystkie
lesbijki mają w sobie coś męskiego, homoseksualni mężczyźni nie potrafią
gwizdać itp.
Zostawmy jednak neuropatów, bo naukowców epoki wiktoriańskiej nurtowały
istotniejsze pytania: jeśli skromność, powściągliwość i seksualna
wstrzemięźliwość są imperatywem ludzkiego dobra, dlaczego cech tych nie
sposób odnaleźć u tak wielu wiktorian?
PSYCHOPATHIA SEXUALIS
Krafft-Ebing nie był pierwszym, który poświęcił się badaniom nad
seksualnością, nikt jednak nigdy nie dorównał mu pod względem wpływu,
jaki wywarł na późniejszą seksuologię. Spopularyzował terminy takie jak
sadyzm i homoseksualizm i wynalazł terminy masochizm i paranoja,
stworzona przezeń klasyfikacja zaburzeń seksualnych zaś pozostaje
podstawą nowoczesnej diagnostyki psychiatrycznej. Jednak nauka i tworzące ją teorie nie rozwijają się w próżni: założenia przyjęte przez
Krafft-Ebinga odzwierciedlają wiele spośród przesądów epoki, w której
żył. Wpływy, jakim podlegał, nadal stanowią przedmiot dyskusji.
Odwołując się do ponad dwustu przypadków spośród jego własnych
pacjentów, pacjentów leczonych przez innych lekarzy, opisów
zamieszczanych wcześniej w literaturze medycznej oraz historii
oskarżonych w kryminalnych sprawach sądowych, Krafft-Ebing prezentuje
świadectwa na poparcie swoich poglądów, zgodnie z którymi nieokiełznana
seksualność może podkopać zdrowie i honor zarówno jednostki, jak i całych społeczeństw. Mieszając przypadki ekstremalne (np. morderstwo i kanibalizm) z na pierwszy rzut oka nieszkodliwymi odchyleniami,
Krafft-Ebing stara się stworzyć wrażenie, że każda forma seksualności
jest niebezpieczna27.
SUZANNE G. FRAYSER
Przed Krafft-Ebingiem S/M nie było ani chorobą, ani
grzechem28.
CHARLES MOSER
Podobnie jak po nim Freud, Krafft-Ebing uznawał czynnik reprodukcyjny za
wyznacznik seksualnej normy. Psychiatria okazała się spadkobierczynią
moralizującej teologii. Seks nie miał być niczym innym jak
zaprojektowanym przez Boga lub naturę mechanizmem biologicznym, mającym
na celu zapewnienie pojawienia się potomstwa. Seks uprawiany dla
przyjemności lub poczucia bliskości, a nieprowadzący do zapłodnienia
uznawany był w takim samym stopniu za wypaczenie biologii co za
wykroczenie przeciw boskiej woli. W ramach tego systemu pozycja
"misjonarska" (z mężczyzną na górze) -?która, jak wierzono, pomaga
męskiemu nasieniu dotrzeć do celu -?uznawana była za jedyną możliwą do
zaakceptowania; oszczędzał on również kobietom konieczności przyjmowania
roli aktywnej w nieprzyjemnych, acz koniecznych obowiązkach
reprodukcyjnych. Biorąc pod uwagę wąską definicję akceptowalnej
aktywności seksualnej, trudno się dziwić, że Krafft-Ebing natknął się na
tak wielką liczbę "zboczeń".
Nadal żyjemy zgodnie z wiktoriańską moralnością, według której sama
seksualność jest zła. Zachodnie społeczeństwa nie zawsze w to wierzyły,
jednak czyniły to z ogromną zawziętością od czasu, gdy Krafft-Ebbing -
człowiek, który prawdopodobnie ograniczył się w życiu do kilku aktów
seksualnych w celu zapłodnienia żony -?napisał Psychopathia sexualis.
Za najgorsze praktyki seksualne uznawał homoseksualizm, transpłciowość
(interesował go zwłaszcza transwestytyzm), sadomasochizm i masturbację.
WILLIAM A. HENKIN
Trzy rzeczy zwracają uwagę w Psychopathii Sexualis. Pierwszą jest
zakres badań; podobnie jak dzisiaj, ówczesne teorie psychologiczne
opierały się na niezwykle ograniczonej bazie statystycznej. Drugą jest
współczucie, jakie autor odczuwa w stosunku do ludzi, których praktyki
budzą w nim obrzydzenie; zaleca wyrozumiałość, tolerancję i domaga się
reform prawnych, twierdząc, że nikt nie powinien ponosić kary za stan,
na którego wyleczenie nie ma większych szans, jak w przypadku osób
homoseksualnych. Jednak największe wrażenie robić musi niezwykły sukces
książki: Krafft-Ebing, specjalista od spraw medyczno-prawnych,
szczególnie zainteresowany prawną problematyką dewiacji seksualnych,
nigdy nie planował popularności Psychopathii Sexualis.
Nie chciał, żeby ludzie przeczytali jego książkę, nadał jej więc
naukowy tytuł, wykorzystał specjalistyczną terminologię, najbardziej
podniecające kawałki zaś przełożył na łacinę. Pomimo tych utrudnień
autor okazał się doskonałym reporterem: ludzie rzucili się na jego
książkę29.
VICTOR ROBINSON
Książka była nietuzinkowa, szokująca i wciągająca. Jako publikacja
medyczna uniknęła oskarżeń o zamierzoną obsceniczność; jej
bezkompromisowy wydźwięk moralny wspierał jedynie społeczne ideały.
Elegancki czytelnik wkraczał w oszałamiający świat wampirów, ghuli,
morderców z pożądania, fetyszystów butów, skrajnie uległych masochistów,
pozbawionych serca sadystów, pederastów i zoofili, z których niejeden
popijał właśnie herbatę w którymś z przytulnych salonów burżuazyjnej
Europy.
W rzeczywistości zachowania "odkryte" przez Krafft-Ebinga znane były od
setek lat, jeśli nie od tysiącleci. Mimo to wielu czytelników właśnie w Psychopathii Sexualis odnalazło pierwsze wskazówki mówiące, że ich
seksualne pragnienia nie są wyjątkowe.
HAVELOCK ELLIS I EFEKT OBSERWATORA
Po raz pierwszy w kulturze Zachodu mieliśmy do czynienia z wyczerpującym
i powszechnie dostępnym dziełem, które poświęcone zostało nie tylko
seksualności jako takiej, ale też tym jej formom, które do tego momentu
rzadko kiedy były omawiane. W czasie gdy Psychopathia Sexualis trafiła
do drukarni w Stuttgarcie, w Anglii Havelock Ellis rozpoczął badania,
których zwieńczeniem stały się gigantyczne -?i praktycznie z niczym
nieporównywalne -?Studia psychologii seksualnej.
Tych współczesnych sobie i współdzielących tę samą dziedzinę
zainteresowań naukowców różniła motywacja. Ellis zainteresowany był
przede wszystkim demistyfikacją seksualności: przez całe życie
podniecało go oddawanie moczu, co sam wiązał z widokiem matki otwarcie
oddającej przed nim mocz, gdy miał dwanaście lat. Jego powołanie do roli
nauczyciela seksualności brało się z religijnego doświadczenia, jakiego
doznał, będąc młodym człowiekiem. Czytając dzieło dr. Jamesa Hintona, w którym starał się on pogodzić chrześcijaństwo z nauką, Ellis doznał
uczucia ostatecznej harmonii oraz euforii. Zdecydował się wtedy zostać
lekarzem i poświęcić badaniu zachowań seksualnych, aby oszczędzić
przyszłym pokoleniom wstydu, jaki niesie ze sobą brak wiedzy i wypieranie pragnień (represja).
Ellis opublikował w sumie siedem tomów Studiów psychologii seksualnej
(w latach 1887-1928), jednak nigdy nie udało mu się osiągnąć głównego
celu. Jego prace odniosły ograniczony sukces w walce z potępianiem
niecodziennych praktyk seksualnych. W tym samym czasie rósł w siłę
freudyzm, a nacisk, jaki kładł on na psychoanalizę oraz intuicyjną
teorię, stał w sprzeczności z międzykulturowymi badaniami Ellisa. Mimo
to perspektywa Ellisa pomogła spopularyzować wiedzę wśród reprezentantów
mniejszości seksualnych, o których pisał i którzy często niezwykle żywo
reagowali na jego książki. Na przykład po tym, jak w Sexual Inversions
(1897) Ellis opisał zwyczaj noszenia na przełomie wieków przez męskie
prostytutki w Ameryce czerwonych krawatów, liczni geje zaczęli nosić je
jako znak rozpoznawczy.
Bullough notuje, że w 1909 roku Komisja do spraw Obyczajowości w Chicago stwierdziła, że wielu homoseksualnych mężczyzn (szacuje się, że
około 10 000 lub więcej) również używa konwencjonalnych czerwonych
krawatów, aby się wzajemnie rozpoznawać. Bullough komentuje: "Prowadzi
to do pytania, czy chicagowscy homoseksualiści przyjęli kolor czerwony,
czy też noszą czerwony, ponieważ Havelock Ellis powiedział im, że to
właśnie należy zrobić"30.
EDGAR GEREGERSEN
Możliwość, że homoseksualni mężczyźni zaczęli nosić czerwień po
przeczytaniu Ellisa, odsyła do efektu obserwatora. Mówiąc prosto,
efekt obserwatora zakłada naukę określonego zachowania (niezależnie od
tego, czy dochodzi do niej poprzez bezpośrednią obserwację, lekturę, czy
przekaz ustny), uznanie go za pozytywne, a następnie naśladowanie. Nie
chodzi tu imitację rozumianą jako bierne kopiowanie. Obserwacja wywołuje
poczucie identyfikacji z obserwowanym. Poprzez imitację zachowania
jednostka czuje się związana z innym, co prowadzi do zwiększenia
samooceny i zdolności społecznych. Homoseksualni mężczyźni, którzy
dowiedzieli się, że czerwony krawat może w dyskretny sposób komunikować
ich orientację innym homoseksualnym mężczyznom, przyjęli go jako normę,
podobnie i dzisiaj zdarza się, że homoseksualni mężczyźni noszą bandanę
w tylnej kieszeni spodni, informując w ten sposób o swoich seksualnych
zainteresowaniach i preferencjach.
Opisywany powyżej proces obserwacji-identyfikacji-imitacji-afiliacji
należy odróżnić od opartych na fałszywych przesłankach twierdzeń
(głoszonych choćby przez Komisję Meese'a w trakcie prac nad ustawą
dotyczącą pornografii w latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku),
zgodnie z którymi kontakt z nietypowymi zachowaniami seksualnymi
(parafilią) prowadzi do zarażenia jednostki, która w innym przypadku nie
wykazałaby żadnego zainteresowania taką aktywnością.
Parafilia nie jest społecznie zakaźna. Nie łapiesz jej w kontaktach z osobami praktykującymi nietypowe zachowania seksualne lub czytając o nich, oglądając filmy obrazujące ich seksualną aktywność. Mit społecznej
zakaźności, zwłaszcza poprzez obrazy przedstawiające parafilię, znaleźć
dziś możemy u podstaw panicznej fascynacji pornografią i spychania jej
do podziemia. Prawda jest taka, że parafilska pornografia w żaden sposób
nie narusza normofilskiej mapy miłosnych odniesień. Po prostu nie trafia
do nikogo, kogo mapa już nie odzwierciedla31.
JOHN MONEY
Lektura książek Ellisa nie zmieni osoby heteroseksualnej -?czy
kogokolwiek innego -?w osobę homoseksualną, tak samo jak nie
przekształci konwencjonalnego pod względem seksualnym czytelnika w sadomasochistę. Wpłynie za to na osobę, której sadomasochistyczne
pragnienia ograniczały się dotychczas do fantazji lub okazjonalnych
ukradkowych spotkań, a która w końcu dowie się, że istnieje wspólnota
ludzi o podobnych zainteresowaniach i odczuciach.
WIEK DWUDZIESTY
Nauki o życiu nadal potykają się na polu bitwy, które zryto już i spustoszono przed końcem XIX wieku. Naukowcy nie zdołali wyjaśnić
pochodzenia seksualnych skłonności. Dzisiejsze media, przy wsparciu
tabunów samozwańczych ekspertów, żywią się idiosynkratycznymi teoriami,
takimi jak choćby teoria uzależnienia od seksu, jak gdyby reprezentowały
one postęp myśli i rozwój wiedzy. Mimo że od czasów wiktoriańskich
"diagnoza" uległa osłabieniu (za dużo seksu zawsze szkodzi), to jednak
"terapia" pozostała niezmienna: wysiłek sublimacji, wyparcia i przezwyciężenia.
Badania naukowe nad seksualnością dogorywają. Naukowa metodologia wymaga
między innymi, by eksperyment powtórzony w tych samych warunkach dał
identyczny wynik. Prawdziwie naukowe studium seksualności może być w związku z tym zadaniem niemożliwym do wykonania, nie posiadamy bowiem
zdolności replikowania struktury genetycznej oraz uwarunkowań
behawioralnych poszczególnych osób. Co więcej, tego typu praca naukowa
wymaga długich i drobiazgowych badań, a także, co najistotniejsze,
funduszy.
Badania nad seksualnością niezmiennie wywoływały wrogość i budziły
oburzenie. W Wielkiej Brytanii wydawca Havelocka Ellisa oskarżony został
o czyn przestępczy po publikacji Studiów psychologii seksualnej.
Instytut Seksuologiczny w Berlinie (1919-1933), założony przez
znakomitego niemieckiego uczonego Magnusa Hirschfelda, został złupiony
przez nazistów, a zgromadzone w nim bezcenne dokumenty i biblioteka
spalone. Część pracowników Instytutu wysłana została przez nazistów do
obozów koncentracyjnych.
W Stanach Zjednoczonych Sexual Behavior in the Human Male (1948)
stanowiło pionierskie dzieło, któremu Alfred Kinsey zawdzięcza tytuł
"Kolumba seksu" nadany mu przez magazyn "Time". Kinsey badał zachowania
seksualne -?czyli to, co ludzie robią w praktyce, a nie ich idealne
wyobrażenie o tym, co mogą o sobie opowiedzieć. Udało mu się odkryć
między innymi, że dwadzieścia procent badanych przez niego mężczyzn i dwanaście procent kobiet okazywało podniecenie w reakcji na historie z elementami sadomasochistycznymi. W roku 1954 Kinsey znalazł się pod
obstrzałem Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego (American Medical
Association) oraz Kongresu. Został oskarżony o deprawację, jaką rzekomo
powodowały jego książki. Komisja do spraw Badania Działania Fundacji
Wolnych od Podatku naciskała na Fundację Rockefellera, by wycofała się z finansowania prowadzonego przez Kinseya Instytutu Badań nad
Seksualnością (Institute for Sex Research). Amerykańskie Służby Celne
zatrzymywały materiały nadsyłane do Instytutu. Kinsey umarł na atak
serca w 1956 roku, nie ukończywszy badań, jego współpracownicy
twierdzili zaś, że "lustracja, krytycyzm i prześladowanie odcisnęły na
nim piętno fizyczne i emocjonalne"32.
Dekadę później William E. Masters i Virginia Johnson opublikowali Human
Sexual Respons, książkę opartą na doświadczeniach dwunastu lat
laboratoryjnej obserwacji aktywności seksualnej. Laicy i duchowni
atakowali ich pracę, między innymi za wykorzystanie surogatek
seksualnych w badaniach nad orgazmem oraz wysnute przez nich wnioski
głoszące, że za niemal wszystkimi zaburzeniami seksualności stoi
religijna ortodoksja. Konserwatywni psychoanalitycy zignorowali lub
odrzucili co bardziej kontrowersyjne odkrycia Mastersa i Johnson.
W latach 1988-1991 zaproponowano stworzenie trzech komisji zajmujących
się badaniem zachowań seksualnych, które działałyby dzięki funduszom
federalnym. Potencjalne efekty ich pracy mogły się okazać niemożliwe do
oszacowania (zwłaszcza że miało to miejsce dokładnie w momencie, w którym panowała epidemia HIV/AIDS). Dwie z nich, których utworzenie
zatwierdzono, zawiesiły swoją działalność pod wpływem nacisków senatora
Jesse'ego Helmsa oraz kongresmena Williama Dannemeyera. Trzecią
odrzucono jako polityczne samobójstwo, pomimo wysokiej oceny, jaką
wystawili jej specjaliści.
Pomimo że od czasu, gdy Krafft-Ebing po raz pierwszy zidentyfikował
sadomasochizm i sklasyfikował go jako patologię, upłynął ponad wiek, to
jego teorie nadal stanowią podstawę przyjmowanej dzisiaj perspektywy
oraz diagnostyki. Oficjalne zmiany w klasyfikacji niecodziennych
zachowań seksualnych -?gdy się pojawiają -?zdają się być motywowane
raczej zmieniającą się opinią publiczną niż pojawieniem się nowych
danych.
Gdy przyjrzysz się pierwszej edycji (1952) Diagnostic nad Statistical
Manual [DSM -?opracowywana przez Amerykańskie Towarzystwo
Psychiatryczne nozologiczna klasyfikacja chorób, najszerzej
wykorzystywana dziś w psychiatrycznej diagnostyce -?przyp. tłum.]
chorób psychicznych, okaże się, że zaliczają się do nich seks oralny i masturbacja. Do roku 1980, wraz z pojawieniem się trzeciej edycji
DSM33, za zaburzenia psychiczne uznawało się ograniczenia popędu
czy po prostu niezdolność do aktywności seksualnej. Teraz klasyfikacja
znowu się zmienia. Pokazuje to, że psychologia zależy od norm przyjętych
w danym czasie w społeczeństwie. Działamy zgodnie ze społecznymi
schematami. Gdy społeczeństwo głosi, że dobrze jest uprawiać seks, wtedy
nierobienie tego uznawane jest przez psychiatrię za niezdrowe, i odwrotnie.
WILLIAM A. HENKIN
W trakcie dyskusji, którą wywołała decyzja Amerykańskiego Towarzystwa
Psychiatrycznego o zmianie statusu homoseksualności w klasyfikacji
chorób, dr John Money wykazał, że polityka i subiektywne odczucia
wpływają na badania naukowe.
Dzięki walce gejowskich aktywistów (LGBT34) o zmianę statusu
społecznego homoseksualizmu, uznawanego za chorobę, pojawił się wymóg
usunięcia go z DSM, opracowywanego przez Amerykańskie Towarzystwo
Psychiatryczne. (...) Co było do przewidzenia, nastąpiła reakcja starej
gwardii. Nie byli w stanie bez wstrętu zmienić swojego przeświadczenia,
że w każdych warunkach homoseksualizm stanowi chorobę, na którą są oni w stanie zapewnić lekarstwo (i na tym zarobić)35.
JOHN MONEY
Choć zmieniają się opinie na temat tego, czym jest akceptowalna forma
seksualności, to jednak nadal dominuje przeświadczenie, że parafilie
należy leczyć.
Większość literatury psychologicznej ma na celu zademonstrowanie, że
alternatywne (wolę ten termin od "perwersyjne") praktyki seksualne lub
związane z nimi style życia są w taki czy inny sposób niezdrowe. Jest to
konsekwencja medykalizacji psychologii. Nie cieszy mnie fakt, że
psychologię postrzega się jako proces medyczny. Ma ona zdecydowanie
więcej, jeśli można tak powiedzieć, z filozoficznych dociekań. Nikt nie
ma pojęcia, dlaczego ludzie stają się, kim się stają.
WILLIAM A. HENKIN
W trakcie ostatnich kilku dekad wiedza na temat zachowań i zwyczajów
zwolenników BDSM rozpowszechniana była nie przez naukowców, ale przez
samych zainteresowanych. Coraz bardziej skomplikowane formy komunikacji
(z początku eksplozja przemysłu wydawniczego, później programy
telewizyjne, a wreszcie -?co najbardziej istotne -?komputerowe sieci
wymiany danych) zapewniają jednostkom bogactwo informacji o seksualności. Efekt obserwatora odegrał znaczącą rolę w rozwoju wspólnot
zrzeszających mniejszości seksualne. Otwarta komunikacja na temat BDSM
przyciągnęła tysiące kolejnych fetyszystów i sadomasochistów do sieci
wymiany informacji i wsparcia. Trudno o bardziej modelowy przykład
oddziaływania efektu obserwatora niż przemiana Starej Gwardii (Old
Guard)36 homoseksualnych sadomasochistów w nowoczesną kulturę
BDSM.
SKÓRZANA EWOLUCJA
Myślę, że S/M zmienia się ze względu na fakt istnienia możliwości
komunikacji, jakich dotychczas nigdy nie było. O perwersyjnej
seksualności mówi się więcej w telewizji i w radiu. Celem osób
produkujących cały ten przekaz medialny może być w wielu przypadkach
wywołanie sensacji, jednak w efekcie ludzie przestają żyć w mrocznych,
oddzielonych od siebie kątach, jak było to w moim przypadku, gdy byłem
młody i przekonany, że na pewno nikt takich rzeczy nie robi. W tej
chwili ludzie wiedzą dzięki mediom, że takie fantazje istnieją.
JOSEPH BEAN
Skórzana Scena gejowska wywodzi się z baraków drugiej wojny światowej
oraz od motocyklistów banitów lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych
dwudziestego wieku. Jak głosi mitologiczna genealogia, entuzjaści skóry
-?sami nazywający się skórzakami -?wywodzili swój skomplikowany
autorytaryzm z pierwszego źródła, z drugiego zaś przejęli fascynację
czarną skórą oraz gangami motocyklowymi.
Potężna mobilizacja wojskowa Stanów Zjednoczonych w trakcie drugiej
wojny światowej sprawiła, że miliony mężczyzn opuściły swoje miasteczka.
Wrzuceni zostali oni w ogromną, wyłącznie męską wspólnotę, poddaną
presji katastroficznego dramatu. Mężczyźni, których homoseksualność
mogła pozostać wyparta lub skrywana, otrzymali niezwykłą możliwość
badania własnych pragnień oraz ich realizacji. Gejowi o skłonnościach
sadomasochistycznych wojsko oferowało kolejne podniety: władzę i dyscyplinę w autorytarnych ramach. Zarówno wtedy, jak i dziś skórzany
gejowski seks stanowi celebrację grecko-rzymskich ideałów męskości -
hipermęska wspólnota odwołująca się do klasycznych męskich wartości i rytuałów, takich jak honor, służba, inicjacja, mentorstwo i spełnianie
obowiązku.
Po powrocie do Stanów około roku 1946 wielu weteranów -?gejów pragnęło
zachować większość sprawiających im satysfakcję elementów swych
doświadczeń wojskowych i jednocześnie socjalizować się z innymi męskimi
gejami. Odkryli, że tego typu możliwości rzeczywiście istnieją wyłącznie
w ramach awanturniczej kultury motocyklowej. W ten sposób narodziły się
gejowskie gangi motocyklowe37.
GUY BALDWIN
We wczesnych latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku z istnienia owej
subkultury zdała sobie sprawę kulturowa awangarda. W filmie Scorpio
Rising (1963) -?opisanym przez Huntera S. Thompsona jako "dziwaczny
komentarzyk o dwudziestowiecznej Ameryce, jeżdżeniu na motocyklach,
swastykach i agresywnym homoseksualizmie jako nowej kulturowej
triadzie"38 -?znalazła się między innymi scena powolnego i zmysłowego zakładania przez mężczyznę skóry i levisów, zawiera on
również kilka sadomasochistycznych obrazków.
Entuzjaści skóry nie przyciągali szczególnej uwagi opinii publicznej.
Wejście do ich środowisko celowo było utrudnione. Każdy nowo przybyły
musiał udowodnić swoją wartość w kontrolowanym otoczeniu społecznym,
przez długi okres nauki zaś przeprowadzali go bardziej doświadczeni
członkowie. Niezdolność do podporządkowania się skomplikowanemu i niepisanemu kodeksowi zasad rządzących sposobem ubierania się i zachowania oznaczała co najmniej obniżenie społecznego statusu, w najgorszym przypadku zaś kończyła się ostracyzmem. To otoczenie
społeczne zyskało szybko miano Starej Gwardii (Old Guard), ze
strukturą sieci jako rozstrzygającym regulatorem społecznym.
Jednym z mechanizmów utrzymujących wspólnotę BDSM we względnym
bezpieczeństwie jest struktura sieci. W ramach wspólnoty ludzie znają
ludzi, którzy znają kogoś nowego itd. Mówię zwłaszcza o subkulturach
męskich, które znam najlepiej.
JOSEPH BEAN
Chociaż zwyczaje Starej Gwardii nadal wpływają na wspólnoty homo- i heteroseksualne zrzeszające zwolenników skóry czy BDSM, to jednak ich
rygorystyczna etykieta została znacząco ograniczona. Wiąże się to przede
wszystkim z napływem mężczyzn (i kobiet), którzy pragną być akceptowani
przez inne środowiska. To, co stanowiło o sile Starej Gwardii -?wysoce
rozwinięta struktura społeczna oraz poczucie wspólnoty -?przyciągnęło
nowych członków i, w ostatecznym rozrachunku, doprowadziło do jej
upadku.
Gdy Tom z Finlandii stał się osobą szeroko znaną -?jego sztuka
odwoływała się przede wszystkim do imaginarium kojarzonego z gejowską
subkulturą skórzaków -?nagle nastało kilka lat, w których reprezentanci
gejowskiej subkultury skórzaków stali się żywymi ikonami gejowskiej
seksualności jako takiej. W efekcie sieć się rozsypała. Nastąpił
niekończący się napływ zaciekawionych ludzi; na imprezach czy w barach
pojawiało się więcej osób, niż w rzeczywistości mogły one pomieścić.
Moim zdaniem wspólnota S/M powinna pozostać trochę podziemna i odrzucona, ponieważ dzięki temu ludzie wkraczają do niej z większą
świadomością i muszą udowodnić, że są jednostkami godnymi zaufania. W ostatecznym rozrachunku stanowi to dla wspólnoty wartość pozytywną.
JOSEPH BEAN
Wspólnota skórzaków stanowiła odpowiedź na uprzednio niezaspokajaną
społeczną potrzebę. Wraz z napływem nowicjuszy aktywiści zdali sobie
sprawę z żywotnego znaczenia edukacji tych, którzy nie mieli szansy na
indywidualnego mentora.
NOWOCZESNA SCENA39
W drugim wydaniu The Leatherman's Handbook jej autor Larry Townsend
pisze:
Nieco ponad dziesięć lat temu podpisałem umowę na napisanie
Leatherman's Handbook... Była to dziewicza dziedzina, a -?niezależnie
od kłótni z kilkoma psychiatrami tu i tam -?proponowane przeze mnie
pomysły oraz idee były czymś nowym i świeżym. Tym razem jednak stanąłem
przed górą zapisanego materiału zbierającego opinie wielkiej liczby
ludzi... Tym, co uczyniło moje obecne zadania jeszcze trudniejszym...
był niezwykły wzrost liczby osób uczestniczących w szerokim polu
interesujących mnie aktywności40.
Pusta przestrzeń, którą zapełniał we wczesnych latach siedemdziesiątych
dwudziestego wieku Larry Townsend, wypełniła się gwałtownie do początku
lat osiemdziesiątych. Do lat sześćdziesiątych głównym źródłem wiedzy na
temat BDSM były studia kliniczne; do połowy lat osiemdziesiątych
dostępny stał się szeroki wachlarz literatury beletrystycznej i popularnonaukowej (pisanej w większości przez gejów i lesbijki)
dotyczącej tego tematu. Przez jakiś czas wydawało się, że związane z latami sześćdziesiątymi rozluźnienie seksualnej moralności otwarło drzwi
wolnej wymianie myśli oraz eksploracji niekonwencjonalnych form
seksualności.
Coraz większa liczba ludzi zaczęła tworzyć związki BDSM. Subkultura
skórzaków początkowo ograniczała się do gejów i funkcjonowała jako
kultura podziemna skupiona wokół gangów motocyklowych i barów. W latach
siedemdziesiątych osoby heteroseksualne -?zainspirowane pierwszymi
budzącymi optymizm zwycięstwami ruchu na rzecz równych praw gejów,
lesbijek, osób biseksualnych i transpłciowych (LGBT) oraz wzrostem
świadomości feministycznej wśród kobiet -?skupiły się wokół idei
tworzenia grup wsparcia dla zwolenników BDSM. Eulenspiegel Society,
pierwsza tego typu grupa w Stanach Zjednoczonych, założona została w 1971 roku. Dwadzieścia lat później National Leather Association -
organizacja parasolowa zrzeszająca grupy wsparcia BDSM i kluby społeczne
-?stała się międzynarodową siecią zrzeszającą ponad 400 organizacji BDSM
i fetyszystów41.
Tymczasem we wspólnocie gejów i lesbijek pojawił się bunt (backlash)
skierowany przeciwko subkulturze BDSM. Trzy wydarzenia -?wszystkie
mające miejsce w roku 1980 -?pomogły podsycić nastroje przeciwne S/M.
Film Cruising przedstawiał obraz sceny skórzaków jako z natury
plugawej i pełnej przemocy. W tym samym roku telewizja CBS nadała
dokument Gay Power, Gay Politics, w którym fałszywie utrzymywano, że
S/M praktykują przede wszystkim geje oraz że 10 procent wszystkich
zgonów homoseksualnych mężczyzn w San Francisco wiązało się z S/M.
Żadnego z owych twierdzeń nie dało się udowodnić, producenci zaś zostali
w końcu skrytykowani przez Narodową Radę Wiadomości, jednak do tego
czasu dokument zdążył rozpowszechnić negatywne skojarzenia ze skórzaną
seksualnością. W tym samym roku Narodowa Organizacja do spraw Kobiet
(NOW) przyjęła uchwałę wspierającą prawa osób homoseksualnych i potępiającą S/M. Owe wydarzenia oraz publikacja w 1982 roku Against
Sadomasochism, zbioru feministycznych esejów ostro potępiających S/M,
rzuciły trwały cień na relacje pomiędzy sadomasochistycznymi gejami i lesbijkami oraz bardziej konwencjonalnymi (waniliowymi) osobami
homoseksualnymi. W tym samym roku ukazała się książka Coming to Power:
Writing and Graphics on Lesbian S/M, zbiór esejów i opowiadań
napisanych przez feministyczne sadomasochistyczne lesbijki, w którym
znaleźć można intelektualne ramy umożliwiające pogodzenie feminizmu,
sadomasochizmu oraz lesbianizmu.
Dziedzictwo Krafft-Ebinga przetrwało w opinii społecznej. Choć z całą
pewnością współcześni Amerykanie bardziej niż ich wiktoriańscy
przodkowie są skłonni postrzegać seks uprawiany dla przyjemności jako
akceptowalny, to jednak seks celowo niereprodukcyjny -?a szczególnie
każda forma aktywności seksualnej niezawierająca stosunku
heteroseksualnego jako elementu głównego -?uważany jest powszechnie za
perwersję.
Nie da się jednak wrzucić tych aktywności do jednego worka. Wiele
organizacji ogranicza swoje członkostwo, przyjmując tylko osoby o określonej orientacji seksualnej. Wiele osób heteroseksualnych czuje się
niekomfortowo, socjalizując się z osobami homoseksualnymi i transpłciowymi, ci zaś postrzegają heteroseksualnych sadomasochistów
jako niestałych poszukiwaczy mocnych wrażeń, zainteresowanych BDSM
wyłącznie jako formą epizodycznego wydarzenia erotycznego, nie zaś
określonym stylem życia.
Heteroseksualiści zainteresowani radykalnymi formami seksualności nigdy
nie odczuwali potrzeby stworzenia wyspecjalizowanych wspólnot, tak jak
ich homoseksualni odpowiednicy. W subkulturze gejów/lesbijek strój, a nawet zabawki erotyczne stają się symbolami, których oddziaływanie
przekracza zabawę i wkracza w przestrzeń publiczną. Mówią oni o przynależności plemiennej, niemal równie silnie społecznej, co
seksualnej... Dla większości heteryków radykalne praktyki seksualne
zaczynają się i kończą w sypialni czy salonie42.
GEOFF MAINS
Wraz z rozszerzaniem się organizacyjnej sieci tradycje skórzaków -
zwłaszcza zakładanie strojów ze skóry jako forma kodu, wyraz szacunku do
starszyzny, a także plemiennego ducha -?są powszechnie naśladowane.
Osoby heteroseksualne w poszukiwaniu wzorów zachowania zaglądały do
pornograficznych opowiadań -?i szybko odkrywały, że fikcja nie dostarcza
rozwiązań realnych problemów. Dzisiaj zwracają się do wspólnot BDSM po
porady i wsparcie.
Ewolucja ta doprowadziła do "panseksualności": osoby homo-, bi- i heteroseksualne, crossdresserzy (w tym transwestyci) oraz osoby
transpłciowe bratają się ze sobą i chodzą na wspólne imprezy. National
Leather Association objęła przywódczą rolę w procesie zjednoczenia
wszystkich zwolenników BDSM, niezależnie od ich preferencji seksualnych,
w zwartą siłę polityczną i społeczną.
Istnieje wiele podziałów pomiędzy heterykami, gejami i lesbijkami we
wspólnotach BDSM. Istnieje jednak także wspólna świadomość wszystkich
zwolenników BDSM. Jak powiedziała pewna bardzo doświadczona kobieta,
"Skóra jest gęstsza od krwi"43.
GAYLE RUBIN
Jednym z najbardziej doniosłych osiągnięć heteroseksualnych zwolenników
BDSM było powstanie elektronicznego samizdatu. Od końca lat
osiemdziesiątych dwudziestego wieku pojawiły się setki skupionych wokół
kwestii BDSM elektronicznych forów. Dla wielu ludzi żyjących nadal w jarzmie wiktoriańskiej moralności seksualnej, zamieszkujących regiony
konserwatywne pod względem seksualnym i politycznym, anonimowość i łatwość dostępu, które oferuje internet, umożliwiły wolną wymianę idei
dotyczących problemów dotychczas nazbyt niepokojących, by rozmawiać o nich nawet z rodziną czy przyjaciółmi.
W chwili pisania niniejszej książki internet stawał się główną formą
komunikacji i socjalizacji milionów ludzi zainteresowanych seksualnością
powiązaną z BDSM. Sieć oferuje wszystko, począwszy od rówieśniczych grup
wsparcia czy grup społecznościowych i dyskusyjnych po strony z ofertami
matrymonialnymi, erotyką i obrazami graficznymi. W internecie codziennie
powstają nowe strony poświęcone problematyce BDSM, zakładane przez
entuzjastów i sprzedawców od Hoboken po Hongkong. Human Sexuality Forum
Variations II na CompuServe (utworzone 1987 roku przez Glorię Glickstein
Brame) jest najstarszą internetową grupą wsparcia i edukacji, jeżeli
chodzi o BDSM w Ameryce.
Efekt obserwatora oddziałuje niezwykle silnie w cyberprzestrzeni, w której szerokie rzesze nowo przybyłych naśladują zachowania gadatliwych
weteranów i ochoczo przyjmują obowiązującą moralność, etykietę i slang.
Efektem sieci zdaje się wzrastający nacisk kładziony na techniczne
elementy BDSM oraz na tkwiący w nich potencjał poszerzenia codziennej
bezpiecznej gry erotycznej. Jednym z bardziej intrygujących fenomenów
było pojawienie się zabaw polegających na spotykaniu się ludzi
poznających się w cyberprzestrzeni w świecie rzeczywistym.
WYWIADY
WILLIAM A. HENKIN
Każde społeczeństwo ma swoje tabu. W większości przypadków jest to tabu
dotyczące seksualności. Niektóre społeczeństwa mają na przykład tabu
obejmujące usta, dotyczące jedzenia lub mowy. To, jaki związek zachodzi
pomiędzy początkiem przewodu pokarmowego i jego końcem lub pomiędzy
językiem i genitaliami, pozostawię spekulacjom.
Wydaje mi się, że istnieją dwa powody, dla których S/M stanowi tabu w naszej kulturze. Po pierwsze, jako społeczeństwo obawiamy się tematyki
związanej z kontrolą, podobnie jak związanej z gniewem. Są one ze sobą
powiązane. Dać wyraz wściekłości to tak, jak utracić kontrolę.
Tabuizacji podlega zatem to, co nas przeraża. Po drugie, jeśli
kontrolujesz seksualność ludzi, kontrolujesz ich życie. Jeśli powiesz
im, co mogą, a czego nie, jeżeli chodzi o seksualność, w bardzo realny i głęboki sposób zakomunikowałeś im, kim lub czym mogą, a kim lub czym nie
mogą być. Organizacja każdego społeczeństwa potrzebuje -?lub wydaje się
jej, że potrzebuje -?kontroli sprawowanej nad obywatelami.
Jeżeli o mnie chodzi, nie wydaje mi się, aby istniała forma relacji
pomiędzy ssakami, która nie obejmowałaby relacji władzy, walki o pozycję
jednostki alfa. Moje obserwacje wskazują, że w większości związków
pomiędzy dwójką ludzi partnerzy nie zdają sobie sprawy z tego faktu.
Ludzie dążą do określenia relacji władzy w sposób implicite, a nie
explicite, w związku z czym większość ludzkich interakcji naznaczona
jest sprzeczkami i kłótniami o to, kto jest u władzy. Ten skomplikowany
proces może prowadzić do zachowań takich jak manipulacja, kiedy ludzie
fizycznie lub psychicznie słabsi starają się uzyskać władzę skrycie, a ludzie w oczywisty sposób silniejsi fizycznie i psychicznie czują się
manipulowani, nie są jednak w stanie dokładnie stwierdzić, w jaki
sposób, co rodzi frustrację i prowadzi do przemocy wobec partnera. Mówię
hipotetycznie, jednak moje obserwacje wskazują, że właśnie o to chodzi w sytuacjach znęcania się, przemocy pomiędzy partnerami czy przemocy
domowej.
Mogę się całkowicie mylić, ale nie znam sytuacji znęcania się, do której
nie doszłoby w efekcie prób zmiany relacji władzy na nieuświadomionym
poziomie. W mojej pracy musiałem radzić sobie z wieloma maltretowanymi
osobami naraz, z dorosłymi i z dziećmi. Nie przypominam sobie nawet
jednego takiego przypadku, w którym uczestniczyłby entuzjasta S/M czy
też BDSM. A jednak takie praktyki nie zostałyby zaakceptowane przez
większość wspomnianych powyżej osób.
Jeśli ktoś jest tyranizowany, to w odpowiedzi zachowa się w brutalny
sposób (fizycznie lub psychologicznie). Jeśli ktoś jest w nieświadomy
sposób uległy, to wydaje mi się, że może go charakteryzować również
skłonność do samoponiżania. Jeśli ktoś nie chce poddać się żądaniom
partnera, a jednak stale to robi, budzi to w nim poczucie urazy i jest
niezwykle autodestruktywne pod względem psychologicznym. Prowadzi to do
silnego poczucia zagrożenia i wypartej wściekłości. Podobnie można być
brutalnym, żądając rzeczy, których teoretycznie ma się prawo żądać. Gdy
partnerzy stają się świadomi dynamiki swoich relacji, zaczynają mieć
wybór. Niektórzy mogą zdać sobie sprawę, że są dominujący lub brutalni -
albo ulegli i skłonni do samoponiżania -?i zdecydować, że nie podoba im
się taka konstrukcja ich samych i pragną ją zmienić. Tu następuje nowy
proces: uczą się, w jaki sposób nie zachowywać się zgodnie ze starymi
schematami, ale postępować zgodnie z nowymi. Inni mogą odnaleźć w uległości coś wartościowego w określonych okolicznościach. Niektórym
ludziom BDSM lub samo S/M zapewnia bezpieczne i dobrowolne pole dla tych
aktywności. Na dodatek dlatego, że je erotyzują, stają się tym samym
doświadczeniem przyjemnym, które w nieerotycznym kontekście takim by
zdecydowanie nie było. Jeśli więc ktoś przyzwyczajony jest do uległości
i będzie potrafił ją odkryć w sytuacji seksualnej, być może okaże się
również mniej skłonny do prześladowania swoich podwładnych po powrocie
do biura.
Jedni teoretycy twierdzą, że przyczyn takich zachowań należy się
doszukiwać w genetyce, inni utrzymują zaś, że mają one charakter
psychogenetyczny: jakieś wydarzenie z dzieciństwa ma wpływ na całe
dalsze życie. Mnie najbardziej przekonuje połączenie natury i wychowania, biologicznych, genetycznych i psychologicznych
predyspozycji, które utrwalają się w trakcie całego życia. Podoba mi się
teoria map miłości Johna Moneya. Nie rozstrzyga on o istnieniu
predyspozycji biochemicznych lub ich braku, ale twierdzi, że każdy
posiada swego rodzaju mapę psychiczną określającą, co jest dla niego
erotyczne.
Weźmy przykład dziecka wychowującego się w cieniu trwałej, choć
nieuświadomionej, opartej na dominacji i uległości relacji rodziców.
Tata jest bardzo agresywny, głośny, bezpośredni w swoich żądaniach.
Mama, choć może być równie inteligentna i zdolna, jest potulna. Słysząc
kłótnie rodziców, dziecko odczuwa strach. Strach wywołuje nerwowe
reakcje, a ponieważ wiele zakończeń nerwowych znajduje się w sferze
genitalnej, dziecko zostaje pobudzone. Wszystkie dzieci są istotami
seksualnymi. Znane są zapisy wideo masturbujących się kilkumiesięcznych
dzieci. Mamy fotografie małych chłopców z erekcją in utero. Nawet małe
dzieci odczuwają impulsy seksualne. Jeśli jednak dochodzi do tego w traumatycznych warunkach lub powtarza się to na przestrzeni wielu lat,
mapa miłości uaktywnia się w taki sposób, że dziecko w przyszłości może
reagować na sytuacje obejmujące dominację i uległość -?wyrażane w BDSM -
pobudzeniem seksualnym. Jeśli dziecko zaczyna masturbować się,
fantazjując o tego rodzaju scenariuszach, lub zaczyna aktywnie
uczestniczyć w tego rodzaju aktywnościach, mapa zostaje utrwalona.
Ludzie nie wikłają się w formy seksualności skoncentrowane na kontroli,
władzy i intensywnych wrażeniach, jeśli w swoim codziennym życiu nie
doświadczają problemów związanych z brakiem kontroli, władzy i intensywnymi wrażeniami. Nie potrafię powiedzieć, jak dużo ludzi
zaangażowanych w BDSM i S/M było w dzieciństwie maltretowanych, przede
wszystkim dlatego, że jako terapeuta spotykam przede wszystkim ludzi z problemami. Nie przychodzą do mnie ze względu na doskonałe samopoczucie.
Mam kontakt jedynie z wycinkiem populacji. Oto problem wszystkich
psychoterapeutów, z którymi rozmawiacie: spotykamy ludzi z problemami,
nie możemy więc uogólniać obserwacji dotyczących naszych pacjentów na
cały świat. Co więcej, żyjemy w czasach, w których kwestia molestowania
dzieci stała się niezwykle głośna. Częścią kultury popularnej stały się
rozmowy o maltretowaniu dzieci, nietrudno więc postrzegać dzieciństwo
jako sytuację czystego przymusu. Wszyscy się socjalizujemy i wszyscy
potrzebujemy socjalizacji. Jednak socjalizacja oznacza dominację bez
naszej zgody w wykonaniu ludzi, którzy mają nad nami władzę. Jeśli więc
jako dorośli czujemy się nieszczęśliwi, łatwo jest zwrócić się ku
przeszłości i stwierdzić: "Byłem maltretowany!". Do pewnego stopnia
wszyscy byliśmy. Musimy jednak zacząć zastanawiać się nad stopniami
maltretowania oraz różnicami pomiędzy maltretowaniem i traumą.
Wszystko można sprowadzić do zahamowanej seksualności lub zahamowanego
rozwoju. Gdy jadę samochodem w godzinach szczytu i widzę inteligentnych
oraz odnoszących sukcesy dorosłych wrzeszczących na siebie nawzajem,
zajeżdżających sobie drogę, ryzykujących życie swoje i wielu innych
ludzi w celu zdobycia dwudziestu stóp przestrzeni, widzę dzieci
funkcjonujące w ciałach dorosłych. To samo można powiedzieć na temat
seksualności niektórych ludzi, niezależnie od charakteru ich seksualnych
zachowań. Może być tak, że niektórzy członkowie wspólnot zrzeszających
zwolenników S/M mieli niezwykle trudne dzieciństwo, jednak dzieje się
tak również w przypadku ludzi niezainteresowanych BDSM. Można
prawdopodobnie odkryć podobny schemat wśród zawodowych polityków lub
policjantów, lub wojskowych, lub lekarzy, lub prawników -?u każdego, kto
odczuwa przyjemność płynącą z kontrolowania innych lub wpływania na
warunki ich życia. Jedną z rzeczy rzucających się w oczy u członków
wspólnot S/M jest charakteryzujący ich wysoki poziom świadomości tego,
czym się zajmują, a także silna potrzeba dalszych poszukiwań.
Prawdopodobnie tradycyjnie pojmowana heteroseksualność jest najczęstszym
z możliwych losów ludzkiej seksualności, jednak nigdy się tego nie
dowiemy, jeżeli nie przestaniemy przedstawiać dzieciom seksualności jako
czegoś brudnego. John Money twierdzi, że jeżeli rzeczywiście chcemy, aby
dzieci wyrosły na zdrowych pod względem seksualnym dorosłych, powinniśmy
traktować je tak, jak robimy to z młodymi sportowcami. Mówmy im: "Idź i ćwicz tak dużo, jak tylko potrafisz, a jeśli pójdzie ci dobrze,
zostaniesz wynagrodzony". Zamiast tego ukrywamy przed nimi wszystko, co
jest związane z seksualnością. Trudno dziwić się zaskoczeniu tych,
którzy przyjmują istnienie jakiegoś określonego modelu seksualności, w sytuacji gdy nagle pojawiają się ludzie, którzy do modelu nie pasują.
Zdaję sobie sprawę, że wśród zwolenników S/M czy BDSM są tacy, którzy
nie są w stanie podniecić się niczym innym, jednak to samo można
powiedzieć o pozycji misjonarskiej czy klasycznej relacji
heteroseksualnej. Staram się maksymalizować liczbę możliwości. Jeśli
ludzi podnieca pozycja misjonarska, a także BDSM i wiele innych rzeczy,
oznacza to, że otwiera się przed nimi wiele możliwości uzyskania
przyjemności.
Z całą pewnością istnieją ludzie, którzy angażują się w BDSM oraz S/M i stanowi to dla nich problem, lub robią to z powodu jakichś problemów -
jednak tacy ludzie są również wśród zwolenników stosunku waginalnego.
Jeśli ktoś rzeczywiście ma predyspozycje do zostania seryjnym zabójcą,
prawdopodobnie nie będzie skłonny o tym rozmawiać i nie wda się w wymagającą wysokiego poziomu świadomości relację, jaką jest BDSM.
Prawdopodobnie wypiera te impulsy lub właśnie sieje gdzieś spustoszenie.
Walka o wolność seksualną prowadzona na ulicach i w sądach naszego kraju
-?a w niektórych krajach w ogóle niedozwolona -?nie jest pozbawiona
znaczenia. Ma kluczowe znaczenie dla naszej wolności i naszych
tożsamości, zarówno jednostek, jak i całych społeczeństw. Jeśli
kontrolujesz seksualność ludu, to kontrolujesz lud. Osoby, z którymi
pracowałem i które były świadomymi uczestnikami związków BDSM, nie
wydawały mi się przez te relacje zniszczone czy skrzywdzone. Jeśli
ludzie nie wyrządzają sobie krzywdy i nie krzywdzą innych, nikt nie
powinien mieszać się do tego, co robią.
HILTON
Jestem osobą heteroseksualną i switchem44. Sam uważam się nie
tyle za osobę o skłonnościach do dominacji, ile za sadystę i masochistę.
Moje udane życie erotyczne wymaga elementów S/M -?odkryłem to, mając 22
lata. Zawsze dobrze radziłem sobie z kobietami. Pamiętam, że moi koledzy
opowiadali po seksie, jak wspaniale im było. Uprawiałem seks i było w porządku, ale raczej nie było to nic szczególnego. Mogłem się bez tego
obyć. Zauważyłem, że podniecam się, widząc kobietę ubraną w skóry, gumę,
lateks, coś ciasnego i błyszczącego, jednak nie wiązałem tego z seksualnością. Jednak gdy w wieku 22 lat podróżowałem po Danii,
spotkałem trzydziestopięcioletnią kobietę -?"kobietę doświadczoną" -?i skomplementowałem jej piękny strój. Zaprosiła mnie do swojego
mieszkania. Okazało się -?o zgrozo -?że posiada ona loch. Nie miałem
bladego pojęcia o S/M. Wiedziałem tylko, że ta starsza i piękna kobieta
bardzo mnie podnieca. Zaczęła mnie wiązać, zabawiać się ze mną, dawać mi
klapsy i -?żeby nie przynudzać -?miałem orgazm. Wtedy zdałem sobie
sprawę, że moja seksualność opiera się silnie na wyobraźni. To właściwie
rozpoczęło moją karierę w S/M.
Miałem szczęście w młodym wieku znaleźć ludzi i miejsca, do których
mógłbym się udać. Nie miałem żadnych toksycznych relacji. Gdy już
wiedziałem, że mocno mnie to wciąga, nie miałem kochanek
niezainteresowanych S/M, ponieważ relacja, w której nie można spełnić
się seksualnie, jest niezwykle frustrująca. Wydaje mi się niesmaczne być
z kimś i musieć potajemnie i poza związkiem poszukiwać zaspokojenia.
Widzę wielu ludzi pojawiających się na spotkaniach, którzy są w małżeństwie. Ich małżonkowie albo nie są zainteresowani S/M, albo o niczym nie wiedzą. Smuci mnie bardzo, że ludzie robią takie rzeczy, bo
sens ma jedynie dzielenie się z drugą osobą i wspólne eksplorowanie
seksualności.
Wielu ludzie nie lubi słowa sadomasochizm ze względu na towarzyszące
mu konotacje. Znam ludzi, którzy nigdy nie zadają lub nie pozwalają
sobie zadawać bólu, a jednak myślą o sobie jako o zwolennikach S/M -
transwestyci, fetyszyści stóp czy ubrań. To, co dla jednego oznacza
BDSM, dla innego wiąże się z S/M. Możesz poświęcić dni, tygodnie i miesiące, próbując nadać rzeczom etykietki. Niektórzy ludzie angażujący
się w życie Sceny nie znoszą używania sformułowania S/M, niektórych taka
terminologia kręci. Nie martwi mnie to. Ważne jest to, co sprawia, że
ludzie czują się komfortowo.
Dla mnie S/M stanowi bardzo ważny element związku. Czerpię przyjemność z dominowania lub podporządkowywania się komuś, kogo naprawdę lubię. Nie
musi kończyć się to stosunkiem. Jednak gdy jestem w związku, a w tej
chwili jestem, S/M jest dla mnie grą wstępną i kończy się stosunkiem,
który sam nazywam stosunkiem S/M.
Byłem z pewną kobietą przez pięć lat; byliśmy szaleńczo w sobie
zakochani. Spotkałem ją w klubie S/M. Mieliśmy wiele wspólnego -
podobała nam się ta sama muzyka, mieliśmy takie same nawyki żywieniowe,
wszystko takie samo, poza seksualnością. Z początku sporo się ze sobą
bawiliśmy, jednak ona z czasem przestała i zniechęciła się do Sceny. To
było niesamowite, bo poza seksualnością wszystko pasowało. Zacząłem
wypierać swoje fantazje S/M. Okazało się, że jest z nimi jak z balonikiem w wodzie: wpychasz go, zostaje pod wodą odrobinę dłużej, a potem wyskakuje ze zdwojoną siłą. Wypierałem te fantazje przez sześć
miesięcy i znowu musiałem oddać się aktywności S/M. Nadal jesteśmy z tą
kobietą najlepszymi przyjaciółmi. Jednak pod względem seksualnym
jesteśmy niekompatybilni.
Jestem optymistą. Nigdy nie miałem depresji i nie czułem się sam na
świecie. Zawsze dobrze czułem się sam ze sobą, ponieważ zawsze było to
efektem moich wyborów i dawało mi przyjemność. Nigdy nie czułem się
winny. Nie wydaje mi się, abym mógł czy nawet chciał się zmienić. To tak
jak podejść do homoseksualisty i powiedzieć: "Jutro będziesz
heterykiem". To tak nie działa.
Lubię fetyszystyczne stroje. Uwielbiam je nosić i pragnę, by moja
kochanka lub znajomi je nosili. Mam sporo ubrań, która można by uznać za
kobiece -?lateksowe spodnie i temu podobne -?jednak nigdy nie myślałem o sobie jako o entuzjaście przebierania się w kobiece stroje. Lubię
przekształcać ból w przyjemność. Bardzo lubię klapsy i chłostę.
Chodziłem do angielskiej szkoły. Dawali nam tam klapsy i chłostali. Nie
znosiłem tego, dopóki nie skończyłem 14 lat. Mieliśmy nauczycielki po
trzydziestce i to one dawały nam klapsy. Gdy mi je wymierzały, nigdy nie
odczuwałem prawdziwego bólu, za to czerpałem z tego przyjemność. Nigdy
nie postrzegałem tego w kontekście seksualnym, choć mniej więcej w tym
samym czasie zacząłem mieć fantazje na temat dawania klapsów. Jeśli
chodzi o noszenie ciasnych ubrań, trzeba by się cofnąć do czasu, gdy
miałem siedem czy osiem lat.
Moje fantazje S/M zaczęły się rozwijać w momencie, w którym nauczyłem
się rozumieć je w pozytywny sposób. Mam fantazje, których realizacja
daje mi dużo przyjemności, takie jak choćby oddawanie czci i wielbienie
bogini. Lubię też zapasy z kobietami. Moją dziewczynę naprawdę to kręci
-?dużo zabawy i silny kontakt fizyczny. Można to robić w zmysłowy i erotyczny sposób.
Lubię grupy prowadzące warsztaty. Można nauczyć się wiele na temat
zagrożeń wiążących się z bondage, z których większość ludzi nie zdaje
sobie sprawy. Zawsze są rzeczy, które należy i których nie należy robić.
W spotkaniach Sceny uczestniczy kilku bardzo dobrych lekarzy i raz na
jakiś czas wygłaszają oni odczyty na tematy związane ze zdrowiem i bezpieczeństwem.
Byłem członkiem Eulenspiegel Society od 1980 roku, a w zarządzie tej
organizacji zasiadam od roku 1982. Eulenspiegel Society (TES) założone
zostało wyłącznie dla masochistów w 1971 roku w Nowym Jorku przez Pata
Bonda. Spotykali się w jego mieszkaniu. Po kilku miesiącach zdecydowali
się otworzyć na wszystkich zwolenników S/M. TES jest organizacją non
profit. Członkostwo jest dobrowolne, a głównym celem jest edukacja.
Nazwa "Eulenspiegel" wywodzi się z mitologii germańskiej. Gdy zakładano
grupę, na spotkaniach pojawiała się kobieta uwielbiająca Tilla
Eulenspiegela, pojawiającego się w germańskiej mitologii masochistę.
Wspinał się na górę i schodził w dół, nosząc wiadro wody. Nie znosił
biegania w dół zbocza, bo myślał wtedy o drodze do góry; lubił nosić
wodę do góry, bo myślał wtedy o schodzeniu.
Spotykamy się dwa razy w tygodniu. Pierwsze spotkanie jest otwarte dla
wszystkich. Mamy wykład i demonstracje, które trwają około godziny. W trakcie drugiej godziny tworzymy krąg, w którym ludzie słuchają i mówią.
Każdy przedstawia się imieniem lub pseudonimem. Można wyłącznie słuchać.
Ludzie mówią o swoich zainteresowaniach lub tematach i problemach
związanych z S/M. Wydaje się mieć to doskonały efekt terapeutyczny i edukacyjny. W czasie drugiego wieczoru w tygodniu odbywają się spotkania
grup ludzi o szczególnych upodobaniach. Mamy grupę dla dominujących
mężczyzn i uległych kobiet oraz dla dominujących kobiet i uległych
mężczyzn. Czasami odbywają się spotkania osób o bardziej elastycznych
skłonnościach. Mamy grupę dla crossdresserów. Inną ważną grupą jest ta
przeznaczona dla nowicjuszy. Nowo przybyli są zazwyczaj onieśmieleni.
Często chcą się dowiedzieć, gdzie zdobyć zabawki i jak z nich korzystać.
Toczą się rozmowy dotyczące tego, w jaki sposób trafiliśmy na Scenę, w jaki sposób się bawimy. Najczęściej pada pytanie o to, jak spotkać ludzi
o podobnych zainteresowaniach. Mówimy ludziom, że może to się stać w miejscowym kinie czy w galerii sztuki -?wszędzie tam, gdzie chcielibyśmy
spotkać osobę naszych marzeń. Nie zawsze znajdziesz kogoś dla siebie w klubie S/M.
Nasze spotkania zaczynają się od 10 minut ogłoszeń dotyczących
członkostwa lub naszych pojawiających się co kwartał biuletynów. Mówimy
o mających nastąpić ważnych wydarzeniach -?imprezach, zbiórkach
pieniędzy czy Gay Pride Parade (Paradach Równości). Potem głos mają
zaproszeni goście. Wykłady kończy część przeznaczona na pytania i odpowiedzi. Potem ustawiamy krzesła w wielki krąg. Zasady kręgu głoszą,
że musisz podnieść rękę, jeśli chcesz coś powiedzieć, bo toczone
równolegle rozmowy przeszkadzają. W każdym tygodniu kto inny prowadzi
krąg, aby utrzymać zainteresowanie. Po zakończeniu spotkania idziemy
zwykle do restauracji z dużą prywatną salą, gdzie socjalizujemy się i staramy się poznać ludzi od różnych stron.
Eulenspiegel Society ma na liście mailingowej około 500 byłych członków,
co oznacza, że razem z obecnymi jest ich już około 1000. Na spotkaniach
pojawia się średnio od 30 do 70 osób. Wielu przychodziło, ale nigdy nie
dołączyło. Pojawia się u nas też średnio 10 studentów tutejszego
uniwersytetu rocznie. Kilku z nich było nastawionych wrogo wobec S/M,
jednak zazwyczaj, gdy okazuje się, że jesteśmy zwyczajnymi ludźmi, nie
mają zbyt wiele do powiedzenia. Dolną granicą jest bycie przyzwalającym
i troskliwym dorosłym. Na spotkaniach nie zachowujemy się w sposób
rażący, nie bawimy się (play). Spotkania stanowią okazję do rozmów.
Bawimy się na imprezach.
Za swój cel uznajemy seksualne wyzwolenie dla wszystkich. Nie
dyskryminujemy żadnej części populacji. Uważamy, że każdy powinien
cieszyć się taką samą ochroną. Zawsze byliśmy aktywni politycznie i współdziałaliśmy ze wspólnotą subkultury skórzaków, pomagamy organizować
i aktywnie uczestniczymy w lokalnych zbiórkach pieniędzy. Prawdopodobnie
zaangażujemy się bardziej. Skórzana wspólnota musi być silna i trzymać
się razem, jeśli mamy przeciwstawić się prześladowaniom. Osobiście
uważam, że musimy się zaangażować, o ile chcemy przetrwać. W innym
przypadku ludzie przespacerują się po naszych swobodach obywatelskich.
Chciałbym, aby nasza wspólnota przyjęła bardziej sieciową strukturę, a także by zwiększyła się wymiana środków. Do Sceny należy wielu
prawników, lekarzy i specjalistów. Gdybyśmy wszyscy o sobie wiedzieli,
gdybyśmy znali naszą rzeczywistą siłę, moglibyśmy stworzyć silną grupę
interesu. Myślę, że jest wśród nas wielu doskonałych aktywistów
politycznych, zwłaszcza w National Leather Association. Starają się
teraz opracować program skierowany do heteroseksualnego odbiorcy, by -?w pozytywnym sensie -?nieść dobrą nowinę.
Zawsze głęboko wierzyłem w bardzo prostą rzecz: każdy jest inny. Jeśli
nauczysz się żyć, kochać i akceptować każdego w jego inności, świat
stanie się lepszym miejscem.
CARTER STEVENS
Moja matka, świeć Panie nad jej duszą, była fantastyczną kobietą, której
nastawienie do seksualności da się sprowadzić do stwierdzenia, że seks
jest dobry, jest wspaniały, a gdy jest byle jaki, to nie jest zły. Wraz
z ojcem wychowali mnie na człowieka wolnego od poczucia winy tak często
wiązanego z seksualnością, od zawsze miałem więc możliwość cieszenia się
swoim życiem seksualnym. Często uprawiam seks dla przyjemności,
odróżniam go jednak od ciepłej, pełnej miłości relacji. Byłem dwukrotnie
żonaty; w pewnym momencie żyłem z pięcioma kobietami naraz; w innych
momentach w monogamicznych związkach. Zagrałem całą gamę. Związki
zapadły mi w pamięć bardziej niż konkretne sceny.
Jestem hedonistą. Scenariusze D/s (sceny lub sesje), w których biorę
udział, mają charakter odgrywanej w fantazji gry wstępnej. Celem każdej
sceny jest seks, nie ma być ona jego substytutem. Czerpię pełną
satysfakcję z wielu związków niemających w sobie elementów fetyszyzmu.
Jestem zdecydowanie dominujący, byłem jednak przez długi czas z dominującą kobietą -?bicze wieszaliśmy przed drzwiami sypialni.
BDSM jest częścią mojego życia, ale w dowolnym momencie mogę z niego
zrezygnować... przynajmniej na tydzień. Jest takie powiedzenie: nikt nie
chce codziennie jeść nawet najlepszego steku. Pociągają mnie kobiety
niezależne poza sypialnią, co często prowadzi do spięć; byłem jednak w związkach, które sprowadzały się w stu procentach do relacji
pan-niewolnica (Master-slave).
Gdy byłem młody, chciałem tylko jednego: seksu. Nie potrafię
jednoznacznie określić, kiedy pojawiło się moje zainteresowanie BDSM.
Musiało to nastąpić po tym, jak zaangażowałem się w seksbiznes. Jako
profesjonalny fotograf i operator zacząłem przyjmować zlecenia z tej
branży. Zainteresowałem się, a jeśli coś mnie zainteresuje, to staram
się z tym eksperymentować. Okazało się, że sprawia mi to przyjemność.
Znacznie bardziej kręci mnie B&D czy D/s niż S/M. To część mojej
osobowości -?ta sama, która sprawiła, że pragnąłem zostać reżyserem
filmowym. Lubię mieć władzę nad emocjami. Gdy kręcę film, mam, z definicji, władzę na emocjami widowni i to samo uczucie przenoszę do
sypialni. Kontrolowanie kobiecych emocji daje mi ten sam rodzaj kopa,
porusza ten sam obszar psychiki. Jestem też bezczelny, głośny, mam
skłonność do stawiania na swoim i wywierania nacisku poza sypialnią,
więc przenosi się to również do niej.
Lubię bondage, skórę, klapsy i heteroseksualny seks. Mogę próbować
wielu rzeczy, w zależności od chęci partnerki, z którą jestem. Nie kręci
mnie ból, ale uczestniczyłem w mocnych scenach z partnerkami, podczas
których związane z tym podniecenie pozwalało mi przekroczyć granice, na
których bym się normalnie zatrzymał.
Rzeczywistą naturę S/M zrozumiałem jakieś 15 lat temu. Pracowałem przy
filmie House of Sin. Była w nim scena S/M, w której występowała pani i jej niewolnik, w prawdziwym życiu będący parą. Położyła go na ziemi, z rękoma związanymi za plecami. Wokół fiuta i jąder owinęła mu łańcuch dla
psa. Zaczęła podnosić go do góry za ten łańcuch i bić go po genitaliach
tak mocno, że każdy facet na planie krzyżował nogi. Dwie rzeczy zapadły
mi w pamięć. Po pierwsze, gdy się to działo, gość miał niesamowitą
erekcję; po drugie, gdy tylko krzyknąłem "cięcie!", momentalnie zaczął
jęczeć i utyskiwać, że leży na twardej podłodze i nie ma pod głową
poduszki. Wtedy zdałem sobie sprawę, że to, co kobieta wyczyniała z jego
genitaliami, nie było bolesne. Lekki nacisk na tył głowy -?oto co jego
mózg interpretował jako ból. Natomiast zamaszyste ciosy wymierzane w jego jądra były stymulujące erotycznie. Zdałem sobie sprawę, że jeżeli
chodzi o S/M, to jeśli coś sprawia ból, to jest złe.
Ciało odczuwa bodźce, mózg je interpretuje. Od niego zależy, czy
odczuwamy przyjemność, czy ból. Kto wie, co za tym stoi -?prawdopodobnie
to samo połączenie, które determinuje inne dziedziny naszego życia:
dziedziczenie, edukacja i środowisko. Ktoś ode mnie mądrzejszy
powiedział kiedyś, że istnieje tylko jedna sfera erogenna w ludzkim
ciele i zajmuje ona przestrzeń pomiędzy uszami. Jeśli twój mózg
interpretuje coś jako erotyczne, nie odczujesz tego jako bólu. Co jest
podniecającego w zapachu noszonych trzy dni skarpet? Nie mam pojęcia.
Jednak wiem, że zdarzają się ludzie, których to podnieca, i dobrze.
Nikomu nie robią krzywdy. Jeśli tego im trzeba, niech im Pan Bóg
błogosławi.
Istnieje mylne przeświadczenie dotyczące ludzi należących do Sceny -
nazywamy je "Tedem Bundym45". Gdy rozmawiasz na temat S/M,
pierwsze, co przychodzi ludziom do głowy, to gość w typie Teda Bundy'ego
polujący na niczego niepodejrzewające kobiety i czerpiący seksualną
przyjemność z okaleczania czy mordowania. Ma to tyle wspólnego ze Sceną
co z pozostałą część społeczeństwa.
Ludzie zaangażowani w Scenę są zazwyczaj starsi, bardziej inteligentni i prawdopodobnie lepiej usytuowani ekonomicznie od przeciętnego obywatela.
Być może potrzebują większej stymulacji, by się seksualnie podniecić.
Być może wraz z wiekiem potrzebujesz coraz więcej, by utrzymać
zainteresowanie. Poznałem Scenę w Europie i poznałem ludzi, którzy
mogliby mnie trzykrotnie kupić, podczas gdy zwykły mechanik gotów jest
co piątek zaliczyć kogokolwiek. Nie wiem, czy ma to w sobie coś z podejścia elitarystycznego, ale mi to z całą pewnością służy, dlatego
należę do Sceny. To jednak osobista obserwacja. To jedna z przyczyn, dla
których założyłem "The S/M News". Jest to czasopismo przeznaczone
wyłącznie dla dorosłych. Staramy się omawiać wszystkie aspekty
fetyszystycznej sceny. Magazyn ma charakter stricte informacyjny, nie
ma w nim erotyki. Miło mi stwierdzić, że odzew był fenomenalny.
Osobiście uważam, że cokolwiek ludzie chcą robić, a nie wyrządza to
trwałej szkody komuś innemu, jest dozwolone. Nie lubię scen, które mogą
doprowadzić do urazów. Nigdy nie utoczyłbym krwi. Wydaje mi się, że
skóra człowieka istnieje po to, by chronić nas przed siłami
zewnętrznymi, bakteriami i takimi tam. Gry skatologiczne są, jeżeli
chodzi o mnie, na granicy bycia niezdrowymi. Odrzuca mnie od tego.
Doszedłem tam, dokąd chciałem dojść. Dalej nie pójdę. Zadawanie bólu nie
podnieca mnie seksualnie.
Ukończyłem szkołę wyższą ze specjalizacją w fotografii. Po ukończeniu
Rochester Institute of Technology zacząłem pracę w dużej firmie
edytującej obraz filmowy, później pracowałem dla angielskiej korporacji
budującej w Ameryce fabrykę specjalizującą się w nakładaniu warstwy
światłoczułej. Jestem byłym fotografem klasy A zrzeszonym w związku
zawodowym i kręciłem oryginalny materiał do Taksówkarza. Potem
trafiłem do seksbiznesu.
Mam trzy różne firmy. Pierwszą jest Carter Stevens Presents, w której
produkuję i reżyseruję filmy dla dorosłych. Specjalizuję się w materiale
fetyszystycznym, ponieważ rynek dla heteryków jest zapełniony. Większą
część moich produkcji w Stanach Zjednoczonych wypuszcza Chain of
Command, w Europie natomiast Amsterdam. Jestem również operatorem i producentem zatrudnianym przez inne firmy zajmujące się filmami
fetyszystycznymi. Jakiś rok temu założyłem "The S&M News". W tej
chwili nasz nakład wynosi dziesięć tysięcy. Mam również partnera w Europie, z którym wspólnie sprzedajemy amerykańskie produkty na Starym
Kontynencie i próbujemy sprzedawać europejskie w Stanach, choć nie jest
to łatwe. Amerykanie mają problem z zagranicznymi filmami: nie lubią
ich. Co więcej, europejskie produkcje są zdecydowanie bardziej ostre.
To, co tam robią, zwłaszcza jeżeli chodzi o fetyszyzm, jest zbyt mocne
jak na obecnie panujące w Ameryce standardy.
Są ludzie, którzy starają się po prostu zapewnić produkt dobrej jakości,
inni chcą tylko zarobić, są też tacy, którzy próbują wyzyskiwać rynek, a jeszcze inni się o niego troszczą. Każdy ma też inny gust. Jedni nie
chcą realizmu. Pragną ślicznych dziewczyn, które wyglądają, jakby same
się związały i mogły rozwiązać w dowolnym momencie. Inni klienci chcą
mieć pewność, że dziewczyna jest naprawdę mocno związana i bezsilna. Na
tej samej zasadzie są ludzie, których podnieca aktorka wyglądająca,
jakby się źle bawiła, podczas gdy inni wolą, żeby dawało jej to ogromną
rozkosz. W ostateczności wszystko sprowadza się do Prawa Sturgeona: 99
procent czegokolwiek jest gówno warte.
Obecnie najważniejszym problemem są ograniczenia prawne. Nie chodzi o to, że prawo się zmieniło, ale o sposób, w jaki interpretuje się swobody
obywatelskie. Przykładowo, dziś nie mógłbym nakręcić do swojej produkcji
żadnej sceny obejmującej "złoty deszcz". Nie jest to niezgodne z prawem,
ale niewykonalne pod względem finansowym. Przeciętny prokurator marzy o sprawach związanych z pornografią. Powiedzmy, że zbliżają się wybory -
prokurator zawsze wybierze łatwy cel. Pornografia jest jednym z najłatwiejszych. Jednak nie stanowi ona już tabu dla heteroseksualnego
staromodnego odbiorcy. Dlatego prokuratorzy zdają sobie sprawę, że
klasyczna pornografia nie wiąże się już z pewnym zwycięstwem w sądzie.
Złoty deszcz, fisting, lewatywy -?wszystko to przeciętny odbiorca uzna
za perwersję. Mam silną alergię na więzienne cele, dlatego nie
wykorzystuję tych elementów w swoich filmach, dzięki czemu
prawdopodobieństwo, że zostanę oskarżony gdzieś w Podunk w stanie Iowa,
a następnie zmuszony do prowadzenia walki sądowej, która uczyniłaby całe
moje przedsięwzięcie biznesowe nieopłacalnym, spada.
W moich filmach fetyszystycznych nie ma seksu. Sporo kręcę w Europie i muszę robić dwie wersje każdego filmu, ponieważ Europejczycy są dziwni:
lubią seks w filmach o seksie. Wszystkie filmy kręcone w Europie
pojawiają się więc w dwóch wersjach. Wersja hardcore sprzedawana jest
tylko na Starym Kontynencie. Z każdą kolejną wizytą w Europie z coraz
mniejszym entuzjazmem myślę o powrocie. Wzmagają się prześladowania.
Jednak jestem tutaj i mam zamiar podjąć walkę. Nie chcę tego, ale
alternatywą jest wycofanie się z biznesu. Robię to od 22 lat. Z całą
pewnością nie jestem mistrzem pornografii. Nie sądzę również, abym
wykonywał jakąś szczególnie istotną z punktu widzenia społeczeństwa
aktywność. To są filmy o pieprzeniu. To rozrywka, nie operacja mózgu. Z drugiej strony, nie wydaje mi się, abym wyrządzał jakąś krzywdę. Kręcimy
filmy z udziałem dorosłych i dla nich przeznaczone, ale dopóki nikomu
nie dzieje się krzywda, to, co dorośli chcą oglądać w swoich cholernych
domach, jest wyłącznie ich cholerną sprawą. Jestem obrońcą swobód
obywatelskich. Prawo do przyjemności nie jest chronione przez
Konstytucję. Głosuję na liberałów i modlę się, by Sąd Najwyższy w końcu
przejrzał na oczy.
Rozdział trzeci
Abecadło BDSM
To, co wydaje mi się piękne, inspirujące i afirmujące życie, większości
ludzi wydaje się brzydkie, nienawistne i niedorzeczne. Jest to być może
najbardziej bolesny element bycia sadomasochistą: doświadczenie
radykalnej różnicy, oddzielenie jako podstawa postrzegania. Nasza
kultura kładzie nacisk na seksualną jednorodność i nie bierze pod uwagę
żadnych naturalnych różnic -?widzi jedynie występek, grzech, chorobę i błędy46.
PAT CALIFIA
Rozdział ten jest wprowadzeniem do kluczowych problemów i idei doskonale
znanych członkom i członkiniom wspólnot BDSM. Subkultura BDSM wytworzyła
wysoce skomplikowany etos rządzący erotyczną grą, który obejmuje kody
etyczne, zasady bezpieczeństwa oraz narzędzia komunikacji. Za zazwyczaj
niezapisanymi zasadami ars erotica stoi próba sprawienia, by
maksymalna liczba osób mogła cieszyć się BDSM jako pozytywną i pełną
miłości formą ekspresji seksualnej. Wraz z rozwojem subkultury pojawiły
się również związane z nią filozofia i żargon.
Na końcu rozdziału znajdują się rozmowy z czteroma osobami:
- Victoria ma 29 lat i jest nauczycielką języka angielskiego w liceum.
Żyje z Leonardem.
- Leonard ma 50 lat i jest prywatnym przedsiębiorcą.
- Biff ma 37 lat i jest żonaty. Jest byłym wojskowym, obecnie pracuje
jako sanitariusz.
- Genevieve Reynolds ma 29 lat i jest informatyczką. Mieszka w Kalifornii.
CO ZAWIERA SIĘ W POJĘCIU?
Zmiana definicji sadomasochizmu stała się ważnym zadaniem dla wielu
zwolenników D/s. W języku angielskim nie ma rozróżnienia pomiędzy
łamiącym prawo sadystą, który czerpie przyjemność z cierpienia ofiary, a sadystą seksualnym, który poszukuje miłosnego spełnienia z chętnymi i wyrażającymi zgodę (lub przyzwolenie) partnerami. W związku z tym
niektórzy zwolennicy BDSM pragną zmienić negatywne konotacje terminu
sadomasochizm i użyć go jako dumnej deklaracji politycznej. Inni wolą
korzystać z odrobinę mniej kontrowersyjnych terminów Dominacja i uległość (D/s) lub bondage i dyscyplina (B&D).
Termin sadomasochizm obciążony jest negatywnymi konotacjami. Każda
ciesząca się złą sławą jednostka w historii nazywana była sadystą, każda
ludzka wycieraczka -?masochistą. Wydaje mi się, że jako wspólnota
uczynilibyśmy lepiej, odrzucając ten termin. Sam go nie używam. Sądzę,
że ludzie powinni zdawać sobie sprawę z tego, że Scena składa się z osób
im podobnych: ministrów, księgowych, sprzedawców, psychologów,
dentystów, adwokatów, rzeźbiarzy, kogokolwiek.
LANCE
Wojny o słowa toczone są nader często, rzadko jednak udaje się je
wygrać. Żaden dylemat językowy nie ma łatwego rozwiązania. Grupy
wsparcia i grupy edukacyjne, a także prywatne kolektywy w dalszym ciągu
debatują nad terminologią BDSM i jej praktycznym znaczeniem. Na przykład
jeśli seksualny sadysta czerpie przyjemność (jak twierdzi większość
zwolenników BDSM) przede wszystkim z podniecenia uległego partnera, to
czy rzeczywiście mamy do czynienia z sadyzmem? Jeśli natomiast głównym
priorytetem osoby dominującej pozostaje danie przyjemności osobie
uległej, to czy rzeczywiście mamy do czynienia z dominacją?
Mówiąc krótko, osoba dominująca zaspokaja osobę uległą. W tym sensie to
ona ulega woli partnera47.
MARIE-CONSTANCE
Podobna dyskusja toczy się wokół terminów uległość, masochista i niewolnik.
Dla mnie niewolnikiem jest ktoś, kogo kontroluje się strachem, kto nie
ma gdzie się podziać, ponieważ pozbawiono go wszelkich możliwości. Nie
rozumiem, jak kobieta może chcieć, by odnoszono się do niej jak do
niewolnicy. Robi mi się od tego niedobrze. Nie wydaje mi się, aby
większość białych wiedziała dostatecznie dużo o niewolnictwie, by
zrozumieć implikacje tego terminu. Dla mnie jest to kategoria, z którą
nie należy igrać. Moment, w którym staję się niewolnicą, jest momentem
wyzbycia się przeze mnie woli. A wyzbycie się woli oznacza, że nie mam
prawa oczekiwać od nikogo szacunku. A domagam się szacunku od
wszystkich, w tym również od mojego kochanka.
VICTORIA
Problem pozostaje nierozstrzygnięty, ale większość uczestników Sceny
BDSM zna żargon. Poniżej przedstawiamy krótki słowniczek; o innych
terminach piszemy więcej w dalszej części rozdziału.
Zwolennik B&D -?osoba, której życie erotyczne obejmuje elementy
bondage i dyscypliny.
Sypialniany zwolennik BDSM -?praktyki dominacji i uległości
ograniczają się do stosunku seksualnego.
Zwolennik D/s -?osoba, którą podnieca seksualna i psychiczna i/lub
fizyczna dominacja lub uległość.
Dominujący, osoba dominująca -?ktoś, kto stosuje praktyki seksualnej
kontroli.
Flagowanie -?tradycyjna praktyka gejowska, polegająca na noszeniu w tylnej kieszeni spodni kolorowej chusty (bandany), co sugerować ma
zainteresowanie określonymi praktykami seksualnymi.
Skórzak (Leatherman/woman/Leathersexuality) -?zazwyczaj gej lub
lesbijka będący zwolennikami BDSM, termin S może jednak odnosić się do
dowolnego członka skórzanej subkultury.
Kody prawo-lewo (Left-Right Codes) -?bandany, klucze lub skórzane
przedmioty noszone po lewej stronie oznaczają skłonności do dominacji,
noszone po prawej -?do uległości.
Styl życia (Life Style) -?odnosi się do osób, które uznają BDSM za
centralny element swojego życia erotycznego48.
Masochista -?osoba, którą podnieca seksualnie odczuwanie cierpienia
i/lub bólu psychicznego lub fizycznego.
Pan, dom (Master) -?dominujący mężczyzna.
Pani, domina lub Fem Dom (Mistress) -?dominująca kobieta.
Gra/zabawa (Play) -?aktywność (może być seksualna, ale nie musi)
spod znaku BDSM.
Imprezy z grami/zabawami (Play Parties) -?spotkania towarzyskie
zwolenników BDSM, na których może dojść do gier i zabaw (play).
Zmiana lub wymiana relacji władzy (Power Exchange) -?dobrowolne
zrzeczenie się kontroli nad bodźcami przez osobę uległą na rzecz osoby
dominującej.
Profesjonalny/zawodowy dominujący albo dominująca (Pro Dom, Pro
Domme) -?osoba dominująca, która pobiera wynagrodzenie za udział w praktykach BDSM (zawodowi ulegli istnieją, jednak jest ich zdecydowanie
mniej).
Zwolennik S/M lub sadomasochista -?mówiąc ogólnie, osoba, która
postrzega cierpienie lub ból (zadawanie lub odczuwanie) erotycznie.
Sadysta -?osoba, którą podnieca seksualnie zadawanie cierpienia i/lub
bólu psychicznego lub fizycznego.
Scena -?zorganizowane lub społeczne aspekty BDSM. Przynależność do
Sceny może oznaczać jawne uczestnictwo w grupach wsparcia, wizyty w klubach lub inne aktywności społeczne. "Scena" może również odnosić się
do określonych zainteresowań ("Jego sceną jest bondage") lub, w węższym sensie, oznacza określony epizod erotyczny ("Odbyła wczoraj
scenę ze swoim uległym").
Sesja -?erotyczny epizod BDSM ("Nasza wczorajsza sesja była
fantastyczna"). Zazwyczaj termin ten odnosi się do profesjonalnej
dominacji.
Niewolnik/niewolnica (Slave) -?zazwyczaj odnosi się do osoby
uległej, która -?w sferze fantazji lub w rzeczywistości -?bierze udział
w scenie dominacji.
Uległy, osoba uległa -?osoba, której doznania poddane zostają
kontroli.
Switch -?osoba, która czerpie przyjemność zarówno z dominacji (pozycji
sadystycznej), jak i z uległości (pozycji masochistycznej), czyli
potrafi elastycznie (często w zależności od konkretnych osób lub scen)
zamieniać się rolami.
Wanilia/waniliowy (Vanilla) -?konwencjonalny związek lub każda relacja
intymna nieobejmująca konsensualnie ustalonych elementów BDSM.
CREDO: "BEZPIECZNIE, ŚWIADOMIE I KONSENSUALNIE"49
Kontekstem relacji BDSM musi być świadomość. Jej celem może być
stworzenie emocjonalnej więzi, osiągnięcie nowych poziomów intymności
relacji; może mieć ona charakter duchowy, stanowić próbę przekroczenia
własnego ego. Wspólnoty BDSM oraz S/M kierują się zasadą "Bezpiecznie,
świadomie i konsensualnie". Z moich obserwacji wynika, że ludzie
świadomie i dobrowolnie angażujący się w związki BDSM w większości
stosują się do tej frazy.
WILLIAM A. HENKIN
"Bezpiecznie, świadomie i konsensualnie" stanowi powszechnie przyjmowane
credo i filozoficzny rdzeń subkultury BDSM. Fraza ta -?sformułowana
przez gejów z kręgów Gay Male S/M Activists [GMSMA] -?daje wyraz
podstawowym wytycznym moralnym, którymi kierują się ludzie w związkach
BDSM. Choć implikacje frazy "Bezpiecznie, świadomie i konsensualnie"
pozostają przedmiotem dyskusji, poniżej streszczamy podstawowe idee za
nią stojące.
BEZPIECZNIE
Zalecenie to odnosi się do fizycznego bezpieczeństwa, głównego
przedmiotu troski "poważnych graczy" (tzn. osób szczerze oddanych
seksualności BDSM), rozumiejących potencjalne zagrożenia wiążące się ze
stosowaniem ekstremalnych bodźców wobec wyrażającego zgodę partnera.
Granice bezpiecznej gry są przedmiotem nieustających dyskusji we
wspólnocie BDSM. Mimo to pewne wskazówki są powszechnie akceptowane.
-?Bezpieczniejszy seks: świadomość zagrożeń związanych z STI50/HIV/AIDS oraz przestrzeganie zasad bezpieczniejszego seksu.
-?Ochrona organów niezbędnych do życia: niepodejmowanie aktywności
mogących prowadzić do uszkodzenia kluczowych dla życia organów.
-?Żadnych znaczących uszkodzeń: niepowodowanie nieodwracalnych urazów,
podobnie jak unikanie zadawania nadmiernego, przekraczającego żądania
lub świadomą zgodę partnera, bólu.
W celu zapewnienia fizycznego bezpieczeństwa większość par korzysta ze
słowa bezpieczeństwa (safe word). Osoba uległa może użyć go, by
zasygnalizować krytyczną sytuację. Gdy tylko padnie słowo
bezpieczeństwa, dominujący partner zaprzestaje wszelkiej aktywności lub
ogłasza przerwę, w trakcie której partnerzy mogą porozmawiać o emocjach
uległej osoby lub uspokoić ją i objąć. Słowo bezpieczeństwa wybrane
zostaje przed rozpoczęciem wszelkiej aktywności BDSM. Może zostać
ustalone przez partnerów lub narzucone przez osobę dominującą. Wybrane
słowo powinno nie przystawać do kontekstu erotycznego, dzięki czemu jego
użycie jest jasne i jednoznaczne. Jeśli osoba uległa jest zakneblowana
lub w inny sposób pozbawiona możliwości wydawania głosu, stosuje się
gesty bezpieczeństwa lub inne alternatywne do mowy sygnały.
Słowo bezpieczeństwa pozwala uległemu partnerowi lub partnerce zachować
część kontroli nad wydarzeniami, a także sprawia, że dominujący lub
dominująca ma pewność, że niechcący nie wyrządza drugiej osobie krzywdy.
Nie jest ono jednak substytutem rzeczywistej komunikacji, nie zdejmuje
również odpowiedzialności z dominujących. Doświadczeni zwolennicy BDSM
radzą nowicjuszom, by wypytali dokładnie dominującego przed rozpoczęciem
spotkania lub też uzyskali opinię na jego temat od wspólnych znajomych.
Niektórzy zwolennicy BDSM obawiają się, że korzystanie ze słów
bezpieczeństwa prowadzi do utraty czujności. Nie gwarantuje bezpiecznego
spotkania w sytuacji, w której osoba dominująca jest nieodpowiedzialna
lub niegodna zaufania lub gdy osoba uległa jest ekstremalnie naiwna czy
autodestrukcyjna. Niektórzy sądzą również, że korzystanie ze słów
bezpieczeństwa sprawia, że to osoba uległa rządzi sceną lub też kieruje
nią z tylnego siedzenia (innymi słowy to osoba uległa ustala granice
wszystkich aktywności). Stoi to w jawnej sprzeczności z założeniem
dobrowolnego wyzbycia się przez nią woli. Mimo to słowa bezpieczeństwa
pozostają ulubionym narzędziem komunikacji i mają ogromne znaczenie
zwłaszcza na wczesnych etapach związku. Wraz z upływem czasu mogą stać
się zbędne51.
Innym ważnym narzędziem komunikacji i bezpieczeństwa jest kontrakt
(lub kontrakt niewolniczy), przypominający umowę przedmałżeńską.
Zwolennicy BDSM przygotowują pisemne umowy, dokładnie określające
charakter mających nastąpić aktywności, a także wytyczne, do których
partnerzy mają się stosować52. Treść umów ustalana jest poza
erotycznym kontekstem, dzięki czemu role, które odgrywane są podczas
aktywności BDSM, nie mają na nią wpływu. Kontrakty zazwyczaj określają
ograniczenia i są bezpośrednim wyrazem oczekiwań partnerów.
ŚWIADOMIE
Wszystko, do czego dochodzi w ramach aktywności BDSM, ma na celu
fizyczną lub emocjonalną przyjemność. Jest to podstawa całej sceny oraz,
niezależnie od prostoty tego stwierdzenia, powszechna
zasada53.
-?LARRY TOWNSEND
Nie będziemy próbować podać definicji świadomości. W tym jednak
kontekście "świadomość" oznacza, najogólniej rzecz biorąc, to, że każda
aktywność BDSM podejmowana jest w celu uzyskania przyjemności przez
wszystkich w nią zaangażowanych. Erotyczna gra nie powinna wywoływać
emocjonalnego niepokoju, nie powinna też naruszać wrażliwości partnera
lub narażać go na nieuzasadnione ryzyko. Osoba uległa nie powinna
martwić się, że dominujący partner naruszy jej osobiste (zwłaszcza
wcześniej ustalone) granice.
Koncepcja granic jest kluczowa dla zrozumienia zarówno "bezpiecznego",
jak i "świadomego" BDSM. Szanować granice oznacza, że dominujący partner
uszanuje subiektywne granice uległego -?rozumiane zarówno jako
ograniczenia fizyczne (intensywność lub rodzaj bodźca), jak i psychiczne
(charakter lub typ odgrywanych ról). Ograniczenia mają, rzecz jasna,
charakter wyłącznie indywidualny: to, co jest rajem dla jednego, dla
drugiego może być piekielną męką. Na przykład Jane może uznawać
delikatny bondage za drogę do ekstazy, podczas gdy Jacka podnieca
wyłącznie bardzo ciasne wiązanie. Gdyby związać Jacka lekko,
spowodowałoby to u niego frustrację, jednak zbyt mocne związanie Jane
może doprowadzić do traumy. Gdyby Jack i Jane chcieli umówić się z doświadczoną osobą dominującą, powinni indywidualnie omówić z nią swoje
ograniczenia, zanim rozpocznie się jakakolwiek forma bondage.
Poszanowanie ograniczeń partnera jest podstawą zaufania.
W każdej formie gry BDSM obie strony -?dominująca i uległa -?zgadzają
się na to, co robią, szanują drugą osobę za okazane zaufanie
przynajmniej na tyle, że do gry dochodzi, czerpią radość z pojawiającego
się wzajemnego zaufania. Dla mnie jedną z podniet płynących z dominacji
jest kop wiążący się ze stopniem zaufania koniecznym, by powierzyć w czyjeś ręce własne ciało, jaki okazuje mi druga osoba. Bierze się z tego
głębokie doświadczenie miłości i bliskości.
ROBIN YOUNG
Osoby dominujące również posiadają swoje ograniczenia. Nowicjusze mogą
czuć się zaskoczeni, gdy ich agresywnie ulegli partnerzy doprowadzą ich
do zrobienia czegoś, czego będą później żałować.
Przekraczanie granic lub ich naciąganie (pushing limits) oznacza
spotkanie erotyczne, w ramach którego osoba dominująca zmusza uległą do
doświadczenia silniejszych bodźców, niż ta ostatnia oczekiwała. Mamy tu
do czynienia z delikatnym i ryzykownym procesem, znajdującym się
wyłącznie w zasięgu partnerów o długoletnim stażu, którzy uznali w trakcie rozmów, że przekraczanie dotychczasowych granic pozwoli im
poszerzyć spektrum seksualnych doświadczeń. Aby jednak przesuwać
granice, trzeba doskonale zdawać sobie sprawę z ich umiejscowienia, a także mieć pewność, że w trakcie ich przekraczania osobie uległej nie
stanie się krzywda.
KONSENSUALNIE (ZA OBOPÓLNĄ ZGODĄ)
Obopólna zgoda stanowi właściwie pierwszą zasadę wspólnot BDSM -?nie bez
powodu. Wszyscy nasi rozmówcy podkreślali dobrowolny charakter BDSM, bez
wątpienia ze względu na drastyczne skojarzenia, jakie opinia publiczna
wiąże z sadomasochistami. Osoby dominujące, a zwłaszcza nowicjusze,
często cierpią z powodu porównań z brutalnymi przestępcami.
Ludzie oddający się praktykom BDSM z pełnoletnimi partnerami i seryjni
mordercy -?sądzę, że stawiany pomiędzy nimi przez społeczeństwo znak
równości jest efektem braku edukacji, która uzmysłowiłaby ludziom
szerokość wachlarza dostępnych dorosłym seksualnych doświadczeń i zachowań. Ramy prawa obejmują nawet więcej takich zachowań. Wydaje mi
się, że niestety większość ludzi pławi się w ignorancji, ponieważ
społeczeństwo nie uczy ich niczego na ten temat.
DR RONALD MOGLIA
Jednocześnie osoby uległe muszą mierzyć się z porównaniami do
maltretowanych małżonków lub patologicznych ofiar.
Jedną z rzeczy, które najbardziej martwią mnie, jako nauczycielkę
licealną w śródmiejskiej szkole, jest liczba młodych kobiet, które dają
się bić, zapładniać i zostawiać. Nie ma to nic wspólnego z BDSM: jest to
coś dalece bardziej przerażającego niż cokolwiek, z czym chciałabym mieć
do czynienia. Jednak gdybym przed swoją klasą przyznała: "Tak, robię
to!", uznaliby mnie za chorą. Dla mnie te dziewczyny są ofiarami,
ponieważ pozwalają mężczyznom na wszystko i nie zadają żadnych pytań.
Musisz mieć zdolność podania w wątpliwość tego, co ktoś inny robi, nawet
jeśli jesteś osobą uległą. Jeśli twój kochanek czy pan robi ci coś, co
ci się nie podoba -?zakwestionuj to!
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki