Inna - Agnieszka Łepki

Kup ebooka

16.15 zł
13.40 zł (13,73 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Prolog

Sędzina uderzyła młotkiem o stół, tym samym przywołując zgromadzonych do porządku.

Spojrzała groźnie na Lenę, która stała w miejscu dla świadków na miękkich nogach i ze spoconymi dłońmi. Następnie monotonnym głosem pouczyła Lenę o jej prawach i obowiązkach, przypomniała o bezwarunkowym mówieniu prawdy i oznajmiła, że fałszywe zeznania są karalne, popierając ten fakt przytoczeniem odpowiedniego artykułu z kodeksu karnego.

Zanim sędzina rozpoczęła przesłuchanie, Lena spojrzała na Marcela. Stał z opuszczoną głową obok Pawła i trzeciego mężczyzny, zwanego Łysym. Nie próbował nawiązywać kontaktu wzrokowego. Dziewczyna podejrzewała, iż obawiał się jej zeznań.

Nie widzieli się od trzech miesięcy, kiedy to policja zabrała Marcela z jej mieszkania. Jego widok zdekoncentrował ją tak, że z trudem skupiła się na tym, co mówi do niej sędzina.

- Dlaczego pani nie słucha? - huknęła gromko kobieta. - Jeszcze raz pytam. Jak się pani nazywa? Proszę też o podanie adresu zamieszkania i daty urodzenia.

Lena drżącym głosem odpowiedziała na zadane pytania.

- Czy jest pani spokrewniona z oskarżonym Marcelem Słowikiem?

- Jestem jego konkubiną - dziewczyna wymówiła ostatnie słowo, krzywiąc się lekko. Jak to paskudnie brzmiało: "konkubina", no ale nie było wyjścia, musiała go użyć, żeby osiągnąć swój cel. - I chciałabym skorzystać z przysługującego mi prawa do odmowy zeznań - dodała.

- Czyli rozumiem, że mieszkaliście ze sobą, skoro twierdzi pani, że jest konkubiną pana Słowika? - chciała upewnić się sędzina.

- Tak. Mieszkaliśmy ze sobą przez ostatni rok.

- Nie mam więcej pytań. Świadek jest wolny.

Lena opuściła miejsce do składania zeznań i usiadła na ławce dla świadków. Odważnie spojrzała na Marcela. Tym razem chłopak nie unikał jej wzrokiem. Zobaczyła wyraźną ulgę w jego oczach. I o cholera, nadzieję...