IGOR
Igor doskonale pamiętał wakacje spędzone z Arniką i Dalią tuż przed ślubem. Wryły mu się w pamięć z kilku powodów, jednak najważniejszym okazała się wyjątkowa siostra jego narzeczonej. Nie łączyły ich więzy krwi, zostały adoptowane jako dzieci i nie mogły różnić się od siebie bardziej.
Arnika ścinała włosy na krótko, a ciemne loki otaczały jej twarz niczym wianek, podkreślając drobną twarz w kształcie serca. Miała małe, ale kształtne usta i ciemne oczy w kolorze orzechów laskowych. Dość niska, ciało miała szczupłe, mało zaokrąglone, z drobnymi piersiami.
Dalia różniła się od niej niczym dzień od nocy i choć to ona należała do tych jasnych, to jednak kojarzyła mu się bardziej z księżycem niż słońcem. Długie, białe włosy wiązała w warkocz, który sięgał pośladków, oczy w kolorze jasnego błękitu w chłodny sierpniowy poranek patrzyły uważnie; Dalia obserwowała rzeczywistość na innym, zdawało się Igorowi, poziomie, co nieco go fascynowało, a nieco przerażało. Wysoka i wysportowana, z mocnymi mięśniami, paradoksalnie przypominała mu trzcinę wyginaną na wietrze.
Poznał Arnikę, gdy kupił psa i potrzebował szkolenia. Przyjechała pomóc mu ogarnąć niesfornego zwierzaka i została na dłużej. Sam nie wiedział, kiedy poprosił ją o rękę, bo nie wyobrażał sobie życia bez tej pełnej energii i humoru kobiety, która potrafiła okiełznać jego owczarka. Nie spodziewał się, że równie interesująca okaże się jej siostra. Nawet nie zauważył, kiedy pojawiło się w nim pragnienie, by poznać ją bliżej, dowiedzieć się o niej czegoś więcej. Arnika sporo o sobie mówiła, Dalia głównie milczała.
Pewnego dnia cała trójka stała na plaży w Gdyni. Mokry piasek uginał się pod jego stopami, wiatr pachniał lasem, a fale wydawały się ogromne. Arnika zdjęła sukienkę i weszła do wody, ale zanim to zrobiła, Igor dostrzegł, że jej skóra pokryła się gęsią skórką.
- Nie masz zamiaru pływać? - zapytała Dalia.
Głos miała dość niski, ale przyjemny. Igor pomyślał, że doskonale nadawałaby się do czytania kryminałów.
- Nie. A ty?
- Nie przepadam za wodorostami - wyjaśniła. - A sporo ich się tu dzisiaj przywlekło.
- Myślałem, że lubisz wszelką roślinność - zauważył.
Wpatrywał się w wodę i Arnikę, która machała mocno rękami, brała głębokie wdechy, cieszyła się z chłodu morza w ten nieprzyjemny, bezsłoneczny dzień.
Dalia nie odpowiedziała. Popatrzył na nią i wydała mu się nagle przepiękna. Egzotyczna niczym ptak. Kiedy słońce przebiło chmury, założyła kapelusz i okulary.
- Nie lubię słońca - wyjaśniła. - Albinosi tak mają.
Nie rozumiał, dlaczego to powiedziała. Może chciała się wytłumaczyć albo zwrócić mu uwagę na fakt, którego nie dało się przeoczyć.
- Myślałem, że macie czerwone oczy - palnął i poczuł, że uszy pieką go z zawstydzenia.
Przy tej kobiecie nie potrafił zachowywać się naturalnie, wyzwalała w nim jakąś nieporadność.
- Niektórzy tak - potwierdziła. Nie sprawiała wrażenia zagniewanej. - Mnie się trafiły wyblakłe niebieskie.
- Piękne - rzucił znów bez zastanowienia.
Dalia przekrzywiła głowę i przyjrzała mu się wnikliwie. Odniósł nawet wrażenie, że odkryła, jak bardzo jest nią oczarowany. Wrócił wzrokiem do narzeczonej, przecież ją kochał, nie powinien mieć takich myśli o innej kobiecie. Szczególnie jej siostrze!
- Nie jestem dla ciebie - szepnęła.
Aż się wzdrygnął, zabrzmiało to tak intymnie.
- Arnika jest wspaniałą osobą, pełną empatii. Już samo to, że porozumiewa się ze zwierzętami na poziomie, którego nie rozumiem, sprawia, że jest wyjątkowa - zauważyła. Arnika pracowała jako psi behawiorysta. - Należy do normalnego świata, tak jak i ty.
- A ty nie? - zapytał.
Znów na nią spojrzał i mimo że miała okulary i nie widział jej oczu, wiedział, że mu się przypatruje. Aż poczuł się niepewnie, jakby zaglądała w najdalsze zakamarki jego duszy, których nawet on jeszcze nie odkrył.
- Nie - odpowiedziała po prostu. - Wyróżnia mnie nie tylko wygląd, ale nie musisz sobie tym zaprzątać głowy. Znalazłeś swoją połówkę. - Skinęła głową w kierunku Arniki.
- Nie uważasz, że człowiek stanowi całość? - zauważył. - Że nie musimy szukać kogoś, kto nas uzupełni?
Dalia zdjęła okulary i spojrzała na niego przenikliwie. Na jej ustach, pełnych i bladych, błąkał się uśmiech.
- Ja tak, ale ty chyba nie bardzo w to wierzysz, co?
Pozostawił to bez odpowiedzi, ponieważ Arnika wyszła właśnie z wody. Opatulił ją ręcznikiem, udając, że nie zauważa Dalii spacerującej brzegiem, tak by woda obmywała jej stopy. Narzeczona przytuliła się do niego.
- Chyba znaleźliście wspólny język? - zagadnęła.
Skinął tylko głową, nie mógł odpowiedzieć, nie ręczył za swój głos. Dalia oddalała się, na tle wzburzonego, sinego morza wyglądała niczym elf i ta myśl została z nim na zawsze. Nie powiedział tego jednak Arnice, wolał unikać tematu jej niesamowitej siostry.